Dodaj do ulubionych

Haszu, to wprawdzie nie jest nowe, ale może...

02.12.10, 19:04
...Ciebie zainteresuje

"Grupa ITI złożyła do warszawskiego sądu rejonowego prywatny akt oskarżenia przeciw szefowi Służby Kontrwywiadu Antoniemu Macierewiczowi, zarzucając mu m.in. pomówienie. A. Macierewicz stwierdził, że ITI stworzone zostało na Polecenie Czesława Kiszczaka oraz następnych komunistów oraz zostało przez rząd sfinansowane. Jak wiemy ITI przegrało w Sądzie
(...)"


Tekst linka
Obserwuj wątek
    • pan.scan Uzasadnienie: 02.12.10, 19:47
      W poniedziałek SO oddalił powództwo ITI wobec b. szefa komisji weryfikacyjnej WSI, dziś posła PiS. Uznał, że pozwany nie wykazał prawdziwości swych słów, ale z odpowiedzialności zwalnia go fakt, że działał jako urzędnik państwowy, mówił o raporcie z weryfikacji WSI i powołał się na oficera służb wojska.
      wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/310435,macierewicz-nie-musi-przepraszac-iti.html
      --
      "Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę" - Jarosław Kaczyński, konwencja PiS, marzec 2006
      • janusz2_ Re: Uzasadnienie: 02.12.10, 19:57
        pan.scan napisał:

        >
        > wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/310435,macierewicz-nie-musi-przepraszac-iti.html

        Dzięki za link.
        W tym samym tekście, którego fragment przytoczyłeś, czytamy:

        "W 2008 r. SO oddalił powództwo ITI, uznając, że Macierewicz jako urzędnik państwowy mówił o urzędowym dokumencie, korzystającym z domniemania prawdziwości. ITI odwołała się, twierdząc, że Macierewicz w wywiadzie wykroczył poza raport i podał nieprawdę. W grudniu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie utrzymał wyrok.

        W lutym br. Sąd Najwyższy uznał jednak kasację ITI i nakazał powtórzenie procesu. SN uznał, że to na pozwanym spoczywa ciężar wykazania, że jego działanie nie było bezprawne.

        Ponowny proces zakończył się oddaleniem pozwu. Jak uzasadniał sędzia Tomasz Gal, Macierewicz nie musiał dowodzić prawdziwości słów o związkach szefów ITI ze służbami, bo jego działanie nie było bezprawne. Sąd uznał, że jako szef komisji weryfikacyjnej miał prawo mówić o ustaleniach raportu, które "powielił w wywiadzie". Sąd ocenił, że poseł PiS miał też prawo mówić o finansowaniu ITI ze środków FOZZ, bo tylko przypominał takie słowa oficera służb wojska płk. Jerzego Klemby, co - według sądu - nie narusza dóbr powoda."

        Tekst linka
        • pan.scan Re: Uzasadnienie: 02.12.10, 20:05
          Innymi słowy bedąc urzędnikiem państwowym i działając w ramach przyznanych ustawą uprawnień można znaleźć świadka, który powie, że Iksiński był sowieckim szpiegiem, "co nie narusza dóbr powoda" (albowiem zeznał to świadek). Co więcej, mogę mówić to, co mi slina na język przyniesie. Mam nadzieję, że ten prawniczy idiotyzm zostanie wyprostowany w apelacji.
          --
          "Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę" - Jarosław Kaczyński, konwencja PiS, marzec 2006
          • janusz2_ Re: Uzasadnienie: 02.12.10, 20:23
            pan.scan napisał:

            > Innymi słowy bedąc urzędnikiem państwowym i działając w ramach przyznanych usta
            > wą uprawnień można znaleźć świadka, który powie, że Iksiński był sowieckim szpi
            > egiem, "co nie narusza dóbr powoda" (albowiem zeznał to świadek).

            To ty tyle z tego zrozumiałeś i tak to interpretujesz.
            • pan.scan Re: Uzasadnienie: 02.12.10, 20:38
              Przeczytaj ponownie zalinkowane teksty z Rzepy i Dziennika. Macierewicz może pleść co chce, winien ewentualnego pomówienia jest Klemba.
              --
              "Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę" - Jarosław Kaczyński, konwencja PiS, marzec 2006
              • janusz2_ Re: Uzasadnienie: 02.12.10, 21:32
                pan.scan napisał:

                > Przeczytaj ponownie zalinkowane teksty z Rzepy i Dziennika. Macierewicz może pl
                > eść co chce, winien ewentualnego pomówienia jest Klemba.

                Daj w takim razie znać, gdy ITI pozwie Klembęsmile
                • rycho7 po co jest prawo? 02.12.10, 21:50
                  janusz2_ napisał:

                  > Daj w takim razie znać, gdy ITI pozwie Klembę

                  Jakis czas temu niejaki Hammurabi wymyslil prawo aby jego satrapi nie psuli mu krnabrnych niewolnikow, ktorzy dostarczali dochodu. Po prostu martwy niewolnik nie dostarcza dochodu.

                  Sytuacja sie do dzis nie zmienila. Ciekawostka jest, ze w Rzeczykatobolszewickiej nie obowiazuje umowa spoleczna prawa. Obowiazuja argumenty sily. O dziwo uzywaja ich nawet sedziowie. Jak w sprawie na ktora sie powolujesz.

                  Co z tego wyniknie dowiesz sie na wlasnej skorze. Chcesz to masz.
                  --
                  Pozdrawiam Rycho7
                  PS. Hasz jak zwykle koncy w wodu
                  • janusz2_ Re: po co jest prawo? 02.12.10, 21:55
                    rycho7 napisał:

                    Obowiazuja argumenty sily. O dziwo uzy
                    > waja ich nawet sedziowie. Jak w sprawie na ktora sie powolujesz.

                    A w jakim celu, wg. ciebie, sędziowie używali "argumentów siły" w sprawie ITI przeciw Maciarewiczowi?
                    • hasz0 ___________________siła argumentu a nie odwrotnie! 02.12.10, 23:34
                      Po zakończeniu rozprawy przypomniał o tym drugim procesie mec. Radwański. I – według relacji zamieszczonej przez portal Onet – poinformował o prawdziwych sensacjach. Po pierwsze, w toku tego procesu „prawnicy dowodzą nieprawdziwości tez z raportu autorstwa Macierewicza”. Co stanowi ewenement – podważania w procesie cywilnym dokumentu państwowego. Po drugie – w „tej sprawie niebawem może dojść do ugody między Wejchertem a MON. Strony prowadzą tajne negocjacje jej treści, których efektów na razie nie ujawniają.”

                      --
                      *08.06.2010.
                      Sąd Rejonowy dla Warszawy - Woli IV Wydział Karny w procesie z oskarżenia prywatnego wniesionego przez International Trading and Investments Holding S.A. Luxenburg, Mariusza Waltera i Jana Wejcherta postanowił umorzyć postępowanie karne wobec Antoniego Macierewicza. Podstawą do wniesienia oskarżenia był wywiad udzielony w lutym 2007 r. dziennikarce "Rzeczpospolitej" Joannie Lichockiej opublikowany pod tytułem "Rosyjskie ręce w WSI".
                      Pytany tam o twierdzenia z raportu, że koncern ITI powstał dzięki wojskowym służbom PRL, Macierewicz odesłał do wyjaśnień Grzegorza Żemka, b.dyrektora FOZZ. W raporcie napisano m.in., że wywiad wojskowy PRL "podejmował wysiłki powołania firmy telewizyjnej". Celem powołania tego rodzaju firmy "miało być ułatwienie plasowania agentury na Zachodzie". Raport podał, że związany z wywiadem wojskowym Żemek miał pod koniec lat 80 podjąć na zlecenie wywiadu rozmowy w tej sprawie z firmą ITI i reprezentującymi ją Wejchertem i Walterem.
                      "Raport ujawnia nowe fakty i zeznania, które opisują mechanizm powstawania koncernu medialnego ITI, pokazują, jak był w to zaangażowany Zarząd II Sztabu Generalnego, czyli wywiad komunistyczny" - mówił Macierewicz w "Rzeczpospolitej". Dodawał, że Żemek "mówi wyraźnie: były dwie dziedziny wykorzystywane przez wywiad do lokowania agentury na Zachodzie - międzynarodowy obrót produktami rolnymi i media.
                      Sąd w swoim uzasadnieniu stwierdził, iż Antoni Macierewicz udzielając wywiadu pozostawał w dalszym ciągu osobą sprawującą funkcje publiczną - Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej. W wywiadzie przedstawiono treść Raportu sporządzonego przez Komisję, której Przewodniczącym pozostawał oskarżony. Bez względu na sposób i miejsce prezentacji opinii publicznej dokumentu urzędowego, jakim pozostawał Raport, w dalszym ciągu pozostaje on dokumentem wydanym na podstawie obowiązującego prawa zaś osoba przedstawiająca ten dokument nie może być sprawcą przestępstwa z art. 212 kk w ramach prezentowanej treści o ile nie wykracza w swej wypowiedzi poza ramy prezentowanego aktu.

                      Kosztami postępowania sąd obciążył oskarżycieli prywatnych.




                      Powołując się na zeznania Żemka, Macierewicz powiedział, że szefowi FOZZ zlecono znalezienie ludzi, z których pomocą byłoby można stworzyć koncern medialny, a że znał Wejcherta, to Żemek zwrócił się do niego. Szef FOZZ miał zapytać centralę, czy Wejchert się nadaje, gdzie powiedziano mu, że jest dobry i już z nimi współpracuje. Wówczas rozpoczęto tworzenie koncernu medialnego.

                      Za te słowa Macierewicz został pozwany przez ITI i założycieli polskiej filii firmy – Wejcherta i Waltera. Domagali się oni od Macierewicza przeprosin oraz wpłaty po 100 tys. zł na cel charytatywny, zarzucając pozwanemu nadszarpnięcie reputacji spółki przez podanie nieprawdziwych informacji o jej założycielach. Sądy oddaliły już pozew Wejcherta, ale wciąż trwa proces z pozwu Waltera, który mówił, że ITI nie było przez nikogo finansowane, a on sam nie był tajnym współpracownikiem służb PRL.

                      W 2008 roku SO oddalił powództwo ITI, uzasadniając, że Macierewicz będąc urzędnikiem państwowym, mówił o urzędowym dokumencie, korzystającym z domniemania prawdziwości.. Koncern ITI odwołał się od wyroku, twierdząc, że Macierewicz powiedział nieprawdę. W grudniu tego samego roku Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok SO.

                      Ponowny proces skończył się oddaleniem pozwu. Sąd uznał, że Macierewicz nie musiał udowadniać prawdziwości swoich słów o związkach założycieli ITI ze służbami PRL, gdyż jego działanie nie było bezprawne. Sąd uzasadniał, że Macierewicz pełniąc funkcję szefa komisji weryfikacyjnej miał prawo mówić o ustaleniach raportu, które następnie przytoczył w wywiadzie. Naruszeniem dóbr powoda nie były zdaniem sądu także słowa o finansowaniu ITI ze środków FOZZ, gdyż Macierewicz przywoływał jedynie słowa oficera służb wojska płk. Jerzego Klemby
                        • hasz0 Re: ___________________siła argumentu a nie odwro 02.12.10, 23:46
                          2010-06-29 00:44:16 ]
                          komu zależy na Polsce Każdy, komu zależy na Polsce, a jest w miarę świadomy i rozumie, co się wokół niego dzieje, kto widzi więcej, niż medialny matrix, już
                          przejrzał na oczy i zdążył wyzwolić się z tej wirtualnej rzeczywistości, w
                          jaką wpychają Polaków media.

                          Fakty są takie... PO (w istocie utworzona przez tajne służby - sam
                          Olechowski, założyciel PO, wspominał o WSI, co potwierdził gen.
                          Petelicki) nie reprezentuje polskiej racji stanu, ale interesy
                          uwłaszczonej nomenklatury PRL. Płażyński, gdy się zorientował, ku
                          czemu to zmierza, opuścił platformę, a był jej współzałożycielem (wraz z
                          Tuskiem i Olechowskim). Dysponując obezwładniającym poparciem mediów
                          (szczególnie koncernu ITI: TVN i Onet) "grupa trzymająca władzę"
                          zdołała wmówić prostym ludziom, że jedyne, czego potrzebują do szczęścia, to
                          reagowanie prostymi odruchami na prymitywne bodźce i przeżywanie
                          wykreowanych emocji, szczególnie wyszydzania postawy patriotycznej (jako
                          obciachu) i nienawiści do PiS (jako rzekomego zagrożenia). Uleganie tym
                          manipulacjom miało dawać prostym ludziom poczucie przynależności do
                          salonu i odcięcia się od "moherowych beretów". Wielu to łyknęło i ku
                          uciesze macherów od manipulacji stali się posłusznymi konsumentami
                          medialnej papki. Niestrawnej, ale uzależniającej. Stary, sprawdzony i
                          niestety skuteczny mechanizm inżynierii społecznej. Czysta socjotechnika.

                          Początek kryzysu polskiej państwowości, jeszcze nawet nie do końca
                          odrodzonej po masakrze PRL-u, i skupiania realnej władzy przez agentów
                          bezpieki, wielokrotnie podległych służbowo KGB, sięga samego początku
                          III RP, czyli "okrągłego stołu". Ciąg tych wydarzeń był de facto
                          przekazaniem władzy przez tajne służby Kiszczaka swoim agentom w
                          strukturach opozycji - siłom, nie reprezentującym faktycznie narodu, ale
                          interesy nowo powstającej "elity" byłych agentów tajnych służb reżimu
                          gnojącego Polskę i fizycznie likwidujących najzacniejszych synów tego
                          Narodu. Wtedy to zapoczątkowany został proces "dzikiej prywatyzacji",
                          czyli rabunkowego wyprzedawania za bezcen, w ramach ustawy Wilczka,
                          państwowego majątku wypracowanego przez długie powojenne lata wysiłkiem
                          całego społeczeństwa. Agentura uwłaszczała się za nieprawdopodobnie
                          korzystne kredyty, których udzielały państwowe banki, obsadzone przez
                          posłusznych aparatczyków PZPR.

                          Sprzyjały temu procederowi, i sprzyjają temu nadal, pełniąc rolę tuby
                          propagandowej układu, polskojęzyczne (nie polskie!) media, których
                          interes jest zupełnie sprzeczny z interesem Polaków jako narodu. Gazeta
                          Wybiórcza i TVN nieustannie ośmieszają patriotyzm jako postawę i
                          wszystkie wartości, które już nieraz w historii pozwalały Polakom
                          przetrwać trudne czasy. Najgłębszą manipulację przeprowadza Gazeta
                          Wybiórcza, lansująca lewacko - żydowskie zepsucie i patologię
                          społeczną, strasząca jakimś rzekomym polskim nacjonalizmem oraz TVN, której
                          założyciele i właściciele to byli agenci tajnych służb (TO ŻADNA
                          TAJEMNICA, NAPRAWDĘ).

                          Przypominam, że WSI były bardzo głęboko spenetrowane przez agentów
                          KGB, dlatego Kaczyńscy tak usilnie dążyli do likwidacji WSI, co dopiero się
                          powiodło, gdy PiS wygrał wybory, a Kaczyński został premierem. Tu
                          ciekawostka... jedynym posłem, który zagłosował przeciw ustawie
                          likwidującej WSI (w PO była dyscyplina partyjna), był Bronisław
                          Komorowski (!).

                          Był moment, kiedy pojawiła się szansa na odebranie im władzy i objęcia
                          steru w odradzającym się państwie przez siły patriotyczne. Stwarzało
                          to jednak realne zagrożenie dla władzy "pookrągłostołowego układu" i
                          zakończyło się "nocną zmianą", czyli obaleniem rządu premiera
                          Olszewskiego, wyłonionego z pierwszych wolnych wyborów, czyli przez sejm
                          I-szej kadencji. Poprzednie wybory były wyborami "kontraktowymi" - jako
                          wynik układu między bezpieką i ich agentami w strukturach opozycji. Gdy
                          tylko Macierewicz - minister w rządzie Olszewskiego - ogłosił, że
                          ujawni listę tajnych agentów, penetrujących życie społeczne młodej III RP,
                          Gazeta Wybiórcza rozpoczęła kampanię nienawiści i zaczęła
                          przygotowywać grunt pod nadchodzące przesilenie. Nagłego przewrotu dokonała w nocy 4/5
                          czerwca 1992 r. ekipa z Tuskiem, Wałęsą, Wachowskim (tajny agent w
                          otoczeniu Wałęsy) i Pawlakiem na czele, przy ogromnym propagandowym
                          wsparciu salonowych mediów, czyli całego środowiska "michnikowszczyzny"
                          z Gazety Wybiórczej.

                          - Wałęsa: "Wy nie wiecie, jak daleko oni zaszli, dlatego trzeba ich
                          błyskawicznie. Natychmiast, dzisiaj."
                          - Pawlak: "Tylko że to jest trochę gangsterski chwyt."
                          - Tusk: "Jak SLD nie skrewi, to przejdzie."

                          Tym sposobem udało się zatrzymać próbę odsunięcia komunistów i ich
                          popleczników od władzy w Polsce. Koledzy i przyjaciele dzielili się
                          władzą, przedsiębiorstwami i mediami. Polska została uzależniona od
                          Rosji niekorzystnymi umowami na kupno gazu i energii elektrycznej. Świat
                          polityki, biznesu i przestępczości przenikał się coraz bardziej. Kto
                          próbował się temu przeciwstawić, otrzymywał miano oszołoma. Dzięki
                          radiu, telewizji i gazetom udało się zdyskredytować wielu dzielnych
                          ludzi. Redaktor Michnik opluwając na łamach swojej gazety
                          żołnierzy podziemia, zwolenników rozliczenia z komunizmem i działaczy
                          prawicy, jednocześnie bronił generała Jaruzelskiego i komunistycznych
                          działaczy. Afera Rywina jest jedną z niewielu, które ujrzały światło

                          dzienne. Obecnie żyjemy w kraju potężnych grup nacisku, które żerują
                          na społeczeństwie.

                          Dziś znów jest moment przełomu. Dziś znów ci sami ludzie: Tusk,
                          Komorowski oraz PO-słuszne media grają przeciwko prawym Polakom. Jest
                          jednak szansa, że Polacy po raz drugi nie dadzą się wyprowadzić w pole,

                          przestaną wierzyć medialnej propagandzie i otrząsną się z
                          ogłupiającego przekazu TVN-u. Gazeta Wybiórcza do dziś, przy każdej okazji w
                          artykułach redaktora naczelnego Adama Michnika, nazywa Jaruzelskiego i
                          Kiszczaka "ludźmi honoru" (!).

                          Wygrana Komorowskiego to oddanie pełni władzy w łapy "układu", który
                          już zupełnie rozmontuje Polskę, sprowadzając Polaków do roli podludzi we
                          własnym kraju. Kraju, a NIE (!) państwie, bo od 1 grudnia 2009 r.
                          Polska, jako samodzielny podmiot prawa międzynarodowego, nie istnieje.
                          Wtedy rozpłyniemy się jako Naród w kosmopolitycznym eurosojuzie
                          zdominowanym przez Niemcy, stając się jednocześnie rubieżą w strefie
                          wpływów Rosji. Czy do pomyślenia jest w normalnym kraju, żeby władze
                          przekazując całe śledztwo w sprawie okoliczności śmierci prezydenta i

                          najważniejszych dygnitarzy obcym służbom, ustawiały się tak ochoczo w
                          roli wasala? Czy Tusk i Komorowski nie powinni stanąć przed Trybunałem
                          Stanu i skończyć jak zdrajcy powinni kończyć?

                          Czyżby miał nas czekać "wariant ukraiński"?
                          Polacy, nie pozwólmy na to!

                          w757.wrzuta.pl/film/9SHuoYEBhVy/osp_zastruze
                          • hasz0 Re: ___________________siła argumentu a nie odwro 02.12.10, 23:50
                            www.fronda.pl/news/czytaj/fedyszak_radziejowska_demokracja_uratowana
                            --
                            Zaznacz blokiem na niebiesko interesujący Cie fragment txtu

                            *Wybory 4 czerwca pokazały, że społeczeństwo jest w stanie odrzucić komunizm w całości, w relacji 99:1. I to zostało przegapione. Środowiska postkomunistyczne mogły dlatego do 2005 roku rządzić Polską przez większość tego czasu. Ten fakt zaciążył w stopniu zasadniczym na procesie przemian. Wydatnie do tego przyczyniły się elity solidarnościowe, które odeszły od ideałów przyświecających ruchowi Solidarności. Barbara Fedyszak-Radziejowska pisze: Nasze światłe elity nie do końca ufały „roszczeniowemu” społeczeństwu, bo po roku pozwoliły mu wybierać jedynie władze samorządowe (27 maja 1990 roku). Ponad dwa lata, do października 1991 roku, czekaliśmy na demokratyczne wybory parlamentarne, a na scenę polityczną, w której partia postkomunistyczna nie odgrywa dominującej roli – lat piętnaście.”Piotr Gliński podsumowuje to jednoznacznie – jako zdradę elit. Elity wywodzące się z Solidarności nie zbudowały silnego społeczeństwa obywatelskiego i nie rozliczyły PRL-u. A już kropkę na i stawia pisarz Marek Nowakowski: Rządcom minionego dwudziestolecia udało się skutecznie pozbawić społeczeństwo poczucia sensu pracy dla czegoś wspólnego. Dokonano więc rzeczy dokładnie odwrotnej aniżeli tej, jakiej dokonano w dwudziestoleciu międzywojennym. A tak było łatwo o to zadbać; wystarczyła kontynuacja ducha, etosu Solidarności. Zdaniem Andrzeja Chwalby osłabienie ruchu Solidarności i idei solidarności spowodowała też tzw. wojna na górze między laicką lewicą „S” a resztą. Przedstawiciele lewicy związkowej mając świadomość, że są w mniejszości, uznali, że muszą porozumieć się z dawnymi adwersarzami, czyli postkomunistami. Tak doszło do sojuszu, który w jakiejś mierze trwa. Polska klasa polityczna nie była w stanie zrozumieć, i do dziś nie rozumie, że największa szansą Polski jest połączenie tradycji z duchem modernizacji i zmian.
                            Barbara Fedyszak-Radziejowska uważa, że błąd w kierunku polskich przemian pokazuje już samo nazewnictwie, chcieliśmy powrotu do normalności po okresie komunizmu, a zaserwowano nam transformację odrzuconego systemu.

                            Pochodną oczywiście tej sytuacji politycznej były zmiany ekonomiczne i społeczne, które w tej książce są dokładnie analizowane. Ich skutkiem najbardziej kosztownym, najboleśniejszym – było zaniechanie budowy sprawnego i sprawiedliwego państwa. Jadwiga Staniszkis po 20 latach tak postrzega zdolności naszego państwa: Zamiast moralnego ładu w gospodarce oraz państwa, które miało sprzyjać realizacji szczytnych ideałów, umożliwiając wszystkim awans intelektualno-kulturowy – mamy słaby organizm państwowy, w którym nominalni zwycięzcy stali się ofiarami zainicjowanych przez siebie zmian. Jeśli państwo nam mówi: radź sobie, jak potrafisz, trzeba działać na własną rękę, troszczyć się o rodzinę, ewentualnie pomóc koledze czy sąsiadowi… Mimo to zwykli pracownicy nieraz wykazywali więcej troski o dobro wspólne niż rządzący.

                            Na etapie budowy instytucji państwa


                            Sam proces rozmontowywania państwa, które było właścicielem lub zarządca niemal wszystkiego, to przykład patologii i zaniechań. Jak pisze Stefan Kurowski: w 1990 roku dochody budżetowe stanowiły 34 proc. PKB, a w 2006 - tylko 20,6 proc. PKB. Spadek udziału dochodów budżetowych w PKB i idący w ślad za tym spadek wydatków budżetowych prowadzą do ruiny państwa i niszczą sferę socjalną stanowiącą podstawę egzystencji dla dużej części ludności. Potencjał państwa, który mógł być skierowany na rozwój i lepszą budowę jego demokratycznych instytucji – został w dużym stopniu roztrwoniony. Dariusz Gawin zauważa, że mamy formalnie niepodległe państwo, rząd, granice, wojsko, dyplomację, jesteśmy w NATO, ale to wszystko formy, które trzeba dopiero nasycić treścią, by prawdziwie bronić swoich interesów, bo nie jesteśmy państwem jako podmiot, który umie dbać o swoje interesy. A Janusz Kurtyka dodaje: wciąż jeszcze jesteśmy na etapie budowy instytucji państwa, także budowy w społeczeństwie czegoś, co nazwałbym kulturą organizacyjną. Jeżeli nawet powstają instytucje to muszą one w bardzo trudnych warunkach wywalczyć sobie własny autorytet. Janusz Kochanowski jako znawca funkcjonowania prawa wskazuje, że właśnie stan prawa i wymiaru sprawiedliwości najbardziej psuje państwo: „Naszym celem musi być budowa silnego państwa prawa. W jego ramach obywatel powinien mieć zapewnione bezpieczeństwo i pomoc instytucji. Kluczem do takiego państwa jest proces stanowienia prawa i wymiar sprawiedliwości, a te dwie funkcje wołają o pomstę do nieba. Mnogość prawa sama w sobie dowodzi tego, że prawo nie jest dobre, właściwie stanowione.” Antoni Dudek, wskazując na te 40 proc. zadań, które mamy do rozwiązania, wylicza tym samym największe jego porażki państwa w minionym dwudziestoleciu. Mówi, że pozostają do zrobienia jako rzeczy ważne: infrastruktura komunikacyjna, wymiar sprawiedliwości, system energetyczny, spółki skarbu państwa, które stały się folwarkiem polityków, czy też szkolnictwo wyższe.


                            Gospodarka nadmiernie uzależniona

                            Wielu wypowiadających się ubolewa na tym, co mówi, Jadwiga Staniszkis: ” W Polsce bardzo spadła liczba ośrodków rozwojowych, co już zdeformowało nasz system edukacyjny. Uczelnie, skazane na zdobywanie środków, zaczęły mnożyć usługi edukacyjne. Wzrosła liczba absolwentów studiów zaocznych, podyplomowych, nieraz o miernym poziomie

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka