wikul
22.12.10, 01:49
Ułóż sobie prezydenta
Jak się bawić, to się bawić! Zabawa truchłem zmarłego prezydenta odbywa się w najlepsze. U każdego normalnego człowieka igraszki z trupem byłyby przedmiotem zbyt daleko posuniętej perwersji, a może nawet budziłyby niesmak, ale jesteśmy w 100% usprawiedliwieni. Skoro takiego niesmaku nie ma brat bliźniak, a w dodatku sam zaprasza do wspólnej zabawy, to czemu nie?
Okazuje się, że ten ponurak, którego posądzaliśmy o brak poczucia humoru, poczucie humoru ma, i to w najlepszym angielskim wydaniu, bo rodem z Monty Pythona. Jarek preferuje czarny humor, a zabawę ze zwłokami chyba wprost uwielbia.
Jarek jest przezabawny. Otóż, cała Polska dowiedziała się, że w Smoleńsku do samolotu zapakowano, i kurierem do Polski wysłano ciałko prezydenta. Jak podają niektóre źródła konsystencja ciałka bardziej przypominała tatara bez cebulki, ale co tam, Jarek w tej mielonce brata rozpoznał.
Było bombowo, z wszelkimi szykanami, premier jeden, premier drugi, trumna z mielonką, pożegnanie, mielonka do samolotu i kurierem do Polski, tu mielonki powitanie i znów premier i jeszcze przyszły prezydent, wszystko jak należy. Do czasu ...okazuje się, że brat nie poznał brata, raptem kilka godzin i taka amnezja.
Okazuje się że ruscy coś pokręcili, nie wiadomo kiedy? To przecież niemożliwe, ale jednak. Widać też wiedzą, że Jarek lubi dobrą zabawę i ma angielskie poczucie humoru typu - trup w szafie - więc postanowili mu zrobić przyjemność i jednocześnie zrobić test na spostrzegawczość. Tytuł testu brzmi - „Pozna, nie pozna?” - czyli znajdź kilka szczegółów, którymi różnią się zwłoki.
Wykorzystali do tego pomysł z układanką puzzle, czyli kawałek prezydenta, kawałek pilota, kawałek borowca, kawałek posła, kawałek generała, ale to wszystko to jeszcze nic.
Przyszedł raport MAK-u, premier przeczytał i osłupiał, własnym oczom nie wierzył. Przeczytał dla pewności jeszcze raz, i jeszcze raz. To nieprawdopodobne, o tym nie może nikt się dowiedzieć, to podważa naszą rację stanu – wrzasnął.
Ręka posła, noga generała ,to jeszcze ujdzie, ale ta druga noga, ta nieszczęsna druga noga, to nie może się dostać do prasy, tego nie mogą podać światowe media, to kompromitacja. Ta druga noga, to bez żadnych wątpliwości gładziutka, wydepilowana noga w pończoszce i w buciku na wysokim obcasie. Gdybyż to jeszcze była noga stewardesy, no cóż, pomyłka, zaniedbanie ruskich, bałagan. Ale nie, szybkie badanko DNA pokazuje ponad wszelką wątpliwość ... to autentyczna noga prezydenta.
Niech nas nie opuszcza dobry humor i możliwość dobrej zabawy. Jarek brata nie poznaje, ale to nie szkodzi. My go zapamiętaliśmy bardzo dobrze, niech w Nowy Rok po spożyciu obowiązkowej lampki szampana telewizja z misją da nam szansę, abyśmy mogli pomóc człowiekowi. Niech pokażą w telewizji, a my w ogólnonarodowym Quizie będziemy glosować On, czy nie On? Jak wyjdzie, że nie On, sarkofag otwieramy i jeszcze raz się przyglądamy.
wtorek, 21 grudnia 2010, czepny