Dlaczego nie chca nim latac vipy

29.12.10, 20:57
bi.gazeta.pl/im/0/8716/z8716680Z,Rzadowy-Embraer-175-laduje-na-lotnisku-w-Rzeszowie.jpg" border="0" alt="https://bi.gazeta.pl/im/0/8716/z8716680Z,Rzadowy-Embraer-175-laduje-na-lotnisku-w-Rzeszowie.jpg">/a>
Taki ladny bezpieczny samolot, a nasz Gajowy Jamajski lata do USA nie wiadomo czym naraza sie na kontrole celne, co jest,w koncu?

]
    • hasz0 Ty chcesz se POgadać dla samego POgadania? 29.12.10, 23:11

      "Załoga przestała tam istnieć, drugi pilot przestał istnieć, tam była cisza. Nie mieści mi się w głowie sposób podejścia do lądowania - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 płk Stefan Gruszczyk, były dowódca eskadry w 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Z kolei b. dowódca pułku, płk Robert Latkowski mówił: - Dowódcą prezydenckiego samolotu nie był kapitan Protasiuk, ale generał Błasik. I to on dał decyzję na lądowanie, nawet jeśli nie bezpośrednio.

      "Tragedia zaczęła się w Warszawie"

      - Smoleńska tragedia zaczęła się w Warszawie, a największy żal mam do organizatorów lotu - uważa płk Latkowski, dodając, że trzema głównymi przyczynami katastrofy były: błędna decyzja o starcie w tych warunkach, błędy pilotów i błędy wieży kontrolnej.




      REKLAMA Czytaj dalej





      Jak mówił płk Latkowski, 10 kwietnia w Smoleńsku nie było pogody do lądowania. - Błędną decyzję podjął dowódca sił powietrznych, który był odpowiedzialny za ten lot. Jako że był na pokładzie tego samolotu, był też gwarantem bezpieczeństwa prezydenta i pasażerów. Powinno się opóźnić wylot i czekać na poprawę pogody albo lecieć na lotnisko zapasowe - mówił.

      "Kapitan ląduje i rozmawia, bo nawigator nie potrafi"

      Kolejnym błędem, zdaniem pułkownika, była decyzja załogi o lądowaniu na małym, przestarzałym i nieużywanym smoleńskim lotnisku, do tego we mgle.

      Płk Stefan Gruszczyk mówił, że "dobór załogi był fatalny". - Załoga nie znała rosyjskiego i nie znała procedur, jakie obowiązują przy lądowaniu na rosyjskich lotniskach wojskowych - wyliczył. Tylko kapitan Arkadiusz Protasiuk "w miarę" potrafił porozumieć się z kontrolerami, dlatego też to on, zamiast nawigatora, rozmawiał z wieżą. - Nie może być tak, że kapitan prowadzi korespondencję lądową i jednocześnie ląduje, bo nawigator nie potrafił mówić po rosyjsku! Cały system pracy załogi został przez to zawalony - ocenił.

      "Nie zabraniał łamania zasad i regulaminu"

      Płk Latkowski przypomniał, że w kabinie znajdował się dowódca sił powietrznych i dlatego, jego zdaniem, Protasiuk działał pod presją przełożonego. - Piloci popełnili błędy, ale byli tak wyszkoleni i byli pod presją. Dowódcą tego samolotu nie był kapitan Protasiuk, ale, zgodnie z regulaminem wojskowym, generał Błasik. I to on dał decyzję na lądowanie, nawet jeśli nie bezpośrednio, to nie zabraniając dawał przyzwolenie na łamanie zasad i regulaminu lotów - mówił, dodając, że "załoga nie chciała lądować, tylko zrobić podejście do lądowania, zadowolić pasażerów i odlecieć na inne lotnisko". - Nie wiedzieli, że są niżej, pogubili się, jeden błąd gonił drugi - mówił płk. Latkowski.

      Gruszczyk dodał, że załoga łamała procedury, bo "przestała istnieć jako załoga".

      Płk Latkowski wspominał też o błędach kontroli obsługi lotniska Siewiernyj. On sam wykonywał loty z VIP-ami na pokładzie. - Jak leciałem z prezydentem czy premierem, to zawsze byłem kontrolowany radiolokacyjnie. Byłem uprzedzany, współpracowałem z obsługą. Jeśli załoga nie podaje wysokości, to kontroler powinien zabronić podejścia i skierować na lotnisko zapasowe. Kontrola nie powinna dopuścić do lądowania tego samolotu - mówił Latkowski.

      "
      • hasz0 Re: Ty chcesz se POgadać dla samego POgadania? 29.12.10, 23:14

        Prawie każde nazwisko to była osoba, którą znałem. I tak się stało, że zacząłem płakać przy nazwisku Przemysława Gosiewskiego. Nie wiem dlaczego, ale właśnie w tym momencie uświadomiłem sobie, że to jest bardzo długa lista znanych mi ludzi, często bardzo mi bliskich, i że oni nie żyją - mówił premier Donald Tusk w rozmowie z Janiną Paradowską z tygodnika "Polityka". Premier podsumowywał rok 2010, "rok smoleńskiej katastrofy, a także wielkich powodzi i europejskiego kryzysu, dotykającego również nas".

        - Takiego roku nikt nie życzyłby największemu wrogowi - mówił premier. Dodał, że "polityka nabrała głębszego sensu", bo uświadomił, "jak małą wagę mają nawet najbardziej precyzyjne plany".

        - Politycznie - mówił premier Tusk - ten rok zaczął się dla mnie od decyzji, że nie kandyduję w wyborach prezydenckich. Jednym z motywów tej decyzji była próba uchronienia rządu i moich działań jako premiera od bieżącej polityki, poddanej logice wyborów. Założyłem, że rezygnacja z kandydowania umożliwi mi spokojniejsze prowadzenie wielu skomplikowanych spraw, w tym relacji polsko-rosyjskich, także w kontekście Katynia. Katastrofa smoleńska wszystko zmieniła.




        REKLAMA Czytaj dalej





        Na pytanie o to, czy są takie momenty, kiedy do człowieka dociera nagle cała prawda o tragedii, premier odparł, że po raz pierwszy poczuł to, kiedy minister Sikorski - a był to jego trzeci telefon o katastrofie - zaczął mu czytać listę pasażerów.- Jeszcze nie chciał mówić "lista ofiar katastrofy", chociaż obaj zdawaliśmy sobie sprawę, co się stało. Prawie każde nazwisko to była osoba, którą znałem. I tak się stało, że zacząłem płakać przy nazwisku Przemysława Gosiewskiego. Nie wiem dlaczego, ale właśnie w tym momencie uświadomiłem sobie, że to jest bardzo długa lista znanych mi ludzi, często bardzo mi bliskich, i że oni nie żyją - wspominał Donald Tusk.

        - Potem były takie chwile w czasie mszy na pl. Piłsudskiego. Siedziałem naprzeciwko tablicy ze zdjęciami tych, którzy zginęli, trwała msza, a ja na dłuższe momenty zapadałem w taki dziwny stan letargu. Zamykałem się w sobie, patrzyłem na tę tablicę i starałem się wyobrazić sobie, zrozumieć, co się stało. Za każdym razem, gdy wzrokiem dochodziłem do kolejnego zdjęcia, było ukłucie, moment szoku, że to naprawdę się wydarzyło - mówił.

        Premier opowiadał też o spotkaniu z premierem Rosji Władimirem Putinem w Smoleńsku i o słynnym uścisku. - Były to sceny jakby wyjęte spoza normalnego czasu, z innej rzeczywistości. Rozbity samolot, deszcz, błoto. - Putin też sprawiał wrażenie człowieka rozpaczliwie zdezorientowanego, który tak po ludzku nie wie do końca, jak się zachować. Nawet nie chodzi o jakieś działania państwowe, ale o odruchy czysto ludzkie. To, co niektórzy później uznali za hipokryzję z jego strony... - mówił premier Donald Tusk w wywiadzie dla "Polityki".


        TAGI: tusk, smoleńsk, katastrofa, samolot, tupolew, władimir putin
        • hasz0 Re: Ty chcesz se POgadać dla samego POgadania? 29.12.10, 23:19
          smolensk-2010.pl/2010-12-28-ciezar.html
          • hasz0 _______________embraer zasięg 3,7 tys. km 29.12.10, 23:30

            • hasz0 Wyloguj sie a zrozumiesz embraer zasięg 3,7 tys.km 29.12.10, 23:31
              laduje-na-lotnisku-w-Rzeszowie.jpg" border="0" alt="https://bi.im-g.pl/im/0/8716/z8716680Z,Rzadowy-Embraer-175-laduje-na-lotnisku-w-Rzeszowie.jpg">/a>
              Taki ladny bezpieczny samolot, a nasz Gajowy Jamajski lata do USA nie wiadomo czym naraza
Pełna wersja