qwardian
12.01.11, 06:04
Zdolność przystosowania się człowieka do skrajnych nieprzychylnych czy wrogich warunków jest niebywała i zadziwiająca. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że nawet w obozach koncentracyjnych ludzie w dużej mierze się jednak przystosowywali. Imperatyw przetrwania i zachowania fizycznej ciągłości egzystencji jednym nakazywał pokornie, bez oporu znosićswój los, innym współpracować w roli Kappo czy Volksdeutscha z oprawcą. Pojakimś czasie – nowa chora sytuacja stawała się „nową normalnością” i życie toczyło się tak, jakby nigdy nie było inaczej.
W Polsce obserwujemy utrwaloną, chorą sytuację w wielu dziedzinach, ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że dla znakomitej większości – taki stan – jest stanem normalnym, najgorsze jest to, że większość nie widzi powodu, by stawiać czynny, aktywny opór, bo – przyzwyczaili się do takiego stanu rzeczy. (W psychologii znane pojęcie: Syndromu Zadowolonego Niewolnika). Najgorsze jest to, że wielu aktywnie uczestniczy w utrwalaniu chorych sytuacji – ponieważ to właśnie jest ich metodą na przetrwanie.
Chore jest to, że największym wrogiem Polaka jest jego własne państwo oraz to, że wszelkie urzędy tak właśnie swoich obywateli traktują. Stąd Złym, godnym pogardy oraz nienawiści – staje się siłą rzeczy – współobywatel – przysłowiowy – Obcy.
Chore jest to, że wraz z Kościołem Katolickim – umacniany jest w Polsce wizerunek Rodziny, jako pojęcie godne czci i chwały- jako najwyższe dobro – samo w sobie. To jakiś antycywilizacyjny obłęd, ponieważ godną poszanowania powinna być albo jednostka, która zasłużyła się jakiejś społeczności, albo grupa ludzi – która tworzy podwaliny społeczeństwa obywatelskiego. Nic niewspominając o dyskryminacji singli czy ludzi którzy nie mogą mieć dzieci. Społeczeństwo Familiarne, to społeczeństwo ciemne, głupie, odczuwające wszechobecną wrogość wobec obcych, nie potrafiące ze sobą skutecznie współpracować.
Chore jest to, że wyznajemy, nobilitujemy powszechnie, najbardziej „ciemną”, depresyjną, antyintelektualną religię z wyznaniem które gloryfikuje Cierpienie i Śmierć – jako najwyższe wartości, nie wspominając o oddawaniu hołdu – jednej z najbardziej zbrodniczych organizacji na świecie. Zauważmy, że czynimy to tylko dlatego, że akurat w takim „obozie” się urodziliśmy, a nie z własnego, niczym nie skrępowanego – wyboru. Tak jakbyśmy byli, niczym więźniowie –urodzeni w celi – gdzie aby przetrwać – trzeba się dostosować do większości – genetycznych niewolników.Chory jest nasz stosunek do niepełnosprawnych, w szczególności do niepełnosprawnych umysłowo, o których – więcej za chwilę. Za granicą – może nie jest idealnie, może jeszcze daleko do wizji w pełni humanistycznej i humanitarnej, ale ci inni – wyprzedzają nas- o czas – kilku pokoleń – i to jest przerażające. Po doświadczeniach wielu pokoleń – udało się doprowadzić do powstania nowej względnie humanitarnej cywilizacji i w każdym przypadku, kiedy grozi nam kolejny regres, antycywilizacyjne uwstecznienie, zagrożenie indywidualnych praw człowieka – „zbiorowy głos – opinii publicznej” powinien podnosić „swój zaspany łeb” i protestować i wywierać mocny, zdecydowany wpływ na kastę rządzących, przecież nie prawem kaduka, ale prawem demokratycznego mandatu zaufania. Niestety jest bardzo jeszcze wiele do zrobienia na świecie w tym względzie.
Myślę jednak, że paradoksalnie struktury Unii Europejskiej mogą odegrać znacznie bardziej postępową i humanitarną rolę niż Stany Zjednoczone. To w ramach Unii powstała Rada Europy, niezależny Sąd w Strasburgu i wiele innych instytucji kontrolujących zachowania prawne, obyczajowe, normatywne nie tylko określonych grup ludzi, ale całych państw.
Ameryka – budowała swoją cywilizację w bardzo odmienny sposób, „rękami zbrodniarzy, recydywistów i zboczeńców” występujących w roli kolonizatorów, którzy w pewnym momencie odkryli „teamwork” – i to myślę jest największą cywilizacyjną zdobyczą amerykanów. Chociaż do dziś łamana są tam elementarne prawa człowieka, do dziś w wielu stanach funkcjonuje antycywilizacyjne i zbrodnicze prawo – kary śmierci. Do dziś Ameryka nie ponosi żadnej odpowiedzialności za bezprawną napaść na Serbów, za wojnę w Iraku, w sytuacji gdy wiadomo już dokładnie, że żadnej broni atomowej ani współpracy z Al Kaidą – nie było.
Lokalnie:
Jednym słowem – to dobrze że jesteśmy w Unii Europejskiej. To dobrze wróży na naszą przyszłość. Nie możemy, przynajmniej jawnie, łamać ani praw człowieka, ani dyskryminować ludzi z powodów czy takiej a nie innej przynależności etnicznej, przynależności do określonej mniejszości. W praktyce ten proces – dopiero się rozpoczął. W praktyce jesteśmy rzeczywiście jakieś 60 lat do tyłu w stosunku do współczesnej humanitarnej zachodniej cywilizacji.
Mam nadzieję, że jeśli nawet w Polsce nie będzie odpowiedniej presji społecznej, nie będzie odpowiedniego poczucia odpowiedzialności zbiorowej – to że może właśnie Unia nam pomoże, by zbudować niezależny nowy „Trybunał Norymberdzki” by osądzić licznych zbrodniarzy poprzedniego rządu, którzy nie tylko zamordowali Barbarę Blidę, ale by osądzić również licznych prokuratorów i sędziów – którzy zamykali niewinnych ludzi, rujnując ich ekonomicznie i rujnując im zdrowie oraz by osądzić pazernych reprezentantów Kościoła Katolickiego – za korupcyjne przejmowanie milionów hektarów ziemi, natychmiast zresztą sprzedawanych za wielokrotnie wyższe kwoty. Mam nadzieję, że będą kiedyś za to odpowiadać personalnie.Teraz chciałbym omówić inny problem. To właśnie struktury Unii Europejskiej narzucają nam określone postawy wobec ksenofobii, wobec rasizmu, wobec również stosunku do osób niepełnosprawnych. To dzięki Unii – przecież, a nie dzięki Kościołowi Katolickiemu, osoby niepełnosprawne mogą dziś liczyć i na zatrudnienie na równych prawach oraz niezależnie na liczne podjazdy i ułatwienia komunikacyjne. Mimo to, przykłady łamania praw człowieka są jeszcze bardzo liczne. Przykłady perfidnego wykorzystywania ludzi niepełnosprawnych czy fizycznie czy niepełnosprawnych umysłowo – bywają ciągle jeszcze szokujące. Skoncentrujmy się zatem na jednym z najbardziej bulwersujących przykładów: Jarosław Kaczyński – nigdy nie był człowiekiem wysokich a nawet przeciętnych lotów intelektualnych, to wiadomo od zawsze, choć włożono spory wysiłek PR-owy, by przedstawiać go jako geniusza strategii, jako charyzmatyczną postać – godną miana nowego wcielenia Piłsudskiego, jako męża stanu – szarmanckiego wobec kobiet.
Zabawne jak ten pieczołowicie budowany wizerunek – pęka w szwach, jak rozlatuje się, niczym domek z kart. Ostatnie wywiady, o Jakubiak o całym sztabie wyborczym, o jawnych kłamstwach wyborczych, o „uroczych buźkach”, choć głupich jak but – dobitnie to ukazują. Kaczyński jest do tego tak ograniczony, że w niczym nie skrępowany sposób wprost mówi o kłamliwych kreacjach wizerunkowych, sprzecznych z jego prawdziwą naturą, o tym, że Smoleńsk – to dla niego jedynie wyborczo ciekawy temat itd. Ostrzegał i mówił o tym wielokrotnie człowiek który znał ich najlepiej – były prezydent Wałęsa. Mówił o tym człowiek, który miał z nim do czynienia na co dzień – Mieczyław Wachowski.
Obaj bracia nigdy nie darzyli szacunkiem ani zaufaniem nikogo oprócz siebie. Mieli dość traumatyczne dzieciństwo, nie tylko z powodu karłowatego wzrostu, ale dość obrzydliwej prezencji ogólnej. Kompleksy wypaliły im najprawdopodobniej wszelkie resztki ludzkich uczuć czy emocji. Lech Kaczyński – także najprawdopodobniej miał swojego rodzinnego kata – w postaci psychopatycznego brata. Był człowiekiem może bardziej wrażliwym, ale niemal całkowicie ubezwłasnowolnionym przez bardziej za