Jarek nie ma żadnych wątpliwości!

25.01.11, 20:30
To Lechu decydował, na które lotnisko polecieć. Nie ma mowy o żadnych naciskach, w końcu prezydent to nie pakunek na pokładzie samolotu.

Jest chyba oczywiste, że prezydent czy premier nie jest pakunkiem na pokładzie samolotu i gdy trzeba decydować, na które lotnisko lecieć, kiedy nie można lądować na lotnisku zaplanowanym, decyzja należy do Niego lub osoby przez niego wskazanej.

No i dupa blada. Nie podjął decyzji i samolot spadł.
    • rycho7 zabraklo rezyserii Hitchcocka 25.01.11, 20:34
      hymenos napisał:

      > Nie podjął decyzji i samolot spadł.

      Mistrz potrafilby aby paliwa zabraklo nad Kremlem.
      • hymenos Re: zabraklo rezyserii Hitchcocka 25.01.11, 20:38
        rycho7 napisał:

        > Mistrz potrafilby aby paliwa zabraklo nad Kremlem.

        Waćpan tego co księżyc ukradł do Mistrza porównujesz?
    • andrzejg facet się pogrąża/nt 25.01.11, 20:38
    • pan.scan Dodatkowo: 25.01.11, 20:40
      "Na naciski nie było i nie ma żadnych dowodów i nie jest na to dowodem powoływanie się przez Gazetę na obecność śp. gen Andrzeja Błasika, ani zaglądniecie tam szefa protokołu dyplomatycznego śp. Mariusza Kazany, co jest praktyką w trakcie takich lotów, można powiedzieć, stałą".

      Ale na pewno złamaniem instrukcji lotów head z czerwca 2009.

      1.Wstęp do kabiny pilotów mają tylko członkowie załogi statku powietrznego i szef pokładu. W uzasadnionych przypadkach zezwolenie na wejście do kabiny pilotów innych osób wydać może jedynie dowódca statku powietrznego”.

      2.„Dowódca statku powietrznego jest upoważniony do wydawania poleceń wszystkim osobom znajdującym się na pokładzie, niezależnie od ich stopnia wojskowego i statusu.

      (...)

      Być może lotnicy chcieli mieć spokój i wprowadzili do instrukcji zapis o zamkniętych drzwiach dla postronnych. Pytanie dlaczego w takim razie w czasie feralnego lotu do kabiny wchodził generał Andrzej Błasik i szef protokołu dyplomatycznego Mariusz Kazana. W odczytanych stenogramach nie słychać, by ktokolwiek zwracał się do kapitana Protasiuka np. poprzez szefową pokładu o pozwolenie na wejście do kabiny. Szumy na taśmach mogą sugerować, że drzwi do kokpitu nie były nawet zamknięte. Dlaczego nie przestrzegano wygodnego dla załogi przepisu instrukcji?

      www.rp.pl/artykul/559911.html
      • pan.scan Sorry, Jarosław wyjaśnił rozbieżności: 25.01.11, 20:45
        Gazeta twierdzi, że podczas tego tragicznego w skutkach lotu nie była przestrzegana instrukcja HEAD?

        J.K.: „Gazeta Wyborcza” próbuje wykorzystywać instrukcję, którą pewnie należy stosować, ale która w polskich warunkach, czego jestem świadkiem, nie jest stosowana. Do kabiny pilotów wchodził szef protokołu dyplomatycznego lub jego zastępca, a także wysocy rangą wojskowi, jeśli byli na pokładzie. Skądinąd niewykluczone, że instrukcja HEAD dotyczyć może w praktyce tylko samolotów znacznie lepiej wyposażonych (a ten rząd takich samolotów nie kupił) gdyż w TU-154 bez takiego wchodzenia nie można by się zorientować w różnych ważnych sprawach np. czy jest spóźnienie, czy lot przebiega właściwie, czy lotnisko jest przygotowane, a w skrajnym wypadku, który mi się przydarzył nawet o tym, że samolot został zawrócony z trasy (nad Irakiem). Według instrukcji HEAD, może nie tyle HEAD co „Gazety Wyborczej” miałem nie wiedzieć, dokąd w istocie lecimy i dlaczego zawracamy.
        • rycho7 Re: Sorry, Jarosław wyjaśnił rozbieżności: 25.01.11, 20:51
          pan.scan napisał:

          > miałem nie wiedzieć, dokąd w istocie lecimy i dlaczego zawracamy.

          Jako pasazer lotow cywilnych nie pamietam takich sytuacji niepoinformowania. Loty "z problemami" wspominam jednak jako zakrapiane bez umiaru. Nigdy nie sadzielm, ze stiuardesy dysponuja taka iloscia alkoholu i checia serwowania. Przeliczylem, ze to tansze od pozwow.
        • hymenos No i oczywiście wszystkiemu winne są Ruskie, 25.01.11, 22:07
          którzy nie mieli odpowiedniego radaru i dopuścili do schodzenia samolotu w dół. Mogli tego zabronić.
          • rycho7 Re: No i oczywiście wszystkiemu winne są Ruskie, 25.01.11, 22:14
            hymenos napisał:

            > którzy nie mieli odpowiedniego radaru

            Trzeba bylo wcisnac mandat braciom Wright. Jak mogli wystartowac bez radaru.

            > Mogli tego zabronić.

            To jest najlepszy szmonces dla mnie fokstrota-polaczka.
        • jaceq Re: Sorry, Jarosław wyjaśnił rozbieżności: 26.01.11, 10:09
          pan.scan napisał:

          > ...że Jarosław powiedzieć był raczył, że:
          "instrukcja HEAD dotyczyć może w praktyce tylko samolotów znacznie lepiej wyposażonych"

          Należałoby koniecznie zbadać, czy bombowiec Tu-154M wyposażony był w drzwi do kabiny pilotów. Takie drzwi mogli przecież ukraść Ruscy podczas remontu i zostawić puste zawiasy.

          Trochę off-topic: mecenas R. dostał przesłanek:

          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9004842,Rogalski___Sa_przeslanki__ze_byl_zamach_na_prezydenckiego.html

          Tak się zastanawiam, czy by nie pójść mecenasowi na rękę i konsensusem polecieć, że to był zamach. Przecież jeśli był zamach, to skarb państwa nie odpowiada. 96 razy statystyczne 3,5 osoboodszkodowania razy 250 000 to by mozna za to jakiś kawałek autostrady wybudować. Może się opłaci pójść na zamach ?
          • hasz0 a teraz odwróćcie się bez zmiany tonu do Tuska 26.01.11, 10:19
            • jaceq Re: a teraz odwróćcie się bez zmiany tonu do Tusk 26.01.11, 10:35
              > ...........do kogóż ja to piszę?
              • hasz0 Re: a teraz odwróćcie się bez zmiany tonu do Tusk 26.01.11, 10:38
                -
                CytatWyobraźmy sobie, że ktoś pyta naszego sąsiada, czy jesteśmy mordercami. Pada odpowiedź: „trudno powiedzieć”. Nasz sąsiad musiałby mieć przynajmniej podejrzenie, że w odpowiednich warunkach stać nas na morderstwo, albo kompletnie nic o nas nie wiedzieć (co w przypadku premiera akurat nie wchodzi w grę). Pozostałe odpowiedzi dla szefa rządu też nie są przyjemne. 32 proc. naszych rodaków uważa, że „raczej nie zdradził”. W analogii do pytania sąsiada: „raczej nie zamordował” taka odpowiedź, przy odrobinie wyobraźni, brzmi strasznie. Tusk może być zadowolony jedynie z reakcji 26 proc. respondentów, którzy zdecydowanie nie zgadzają się z tym twierdzeniem.
                Jak strasznie dyskomfortowa jest to sytuacja, można zobaczyć na wymyślonym przykładzie imienin u Kowalskiego. Jeżeli trafi tam dziewięć osób (Tusk byłby dziesiąty), to trzy z nich statystycznie uważałyby go za zdrajcę, trzy raczej za niezdrajcę, jedna nie potrafiłaby się w tej sprawie wypowiedzieć, a dwie twierdziłyby, że jest porządnym człowiekiem.Ja bym na jego miejscu z takich imienin uciekł.
                Zastanawiam się, czy przy zaprezentowanych badaniach Tusk ma jeszcze jakąś zdolność do rządzenia. Nie myślę o zdolnościach politycznych, tylko o technicznej możliwości utrzymania władzy. Jak premier z opinią zdrajcy u co trzeciego Polaka i fatalną opinią u trzech czwartych jego wyborców ma rządzić krajem? Jakie komunikaty musi wysyłać do owych 10 mln ludzi, którzy uważają go za zdrajcę, by w ogóle traktowali go jako przywódcę swojego kraju? Lepszy Donek niż ktoś nowy przysłany z Moskwy? To było już w czasach PRL i prawdę mówiąc, zniewoleni Polacy woleli „nowego”, licząc, że w całym zamieszaniu coś dla siebie ugrają. Poza tym była czysta satysfakcja, że nawet oni nie są bezkarni. To prawda, że ciągle dla kilku milionów Polaków Tusk jest mniejszym złem. Problem jednak w owym strasznym stygmacie, który zrodził się w umysłach ogromnej rzeszy wyborców. Moim zdaniem, z tym już Tusk dalej nie pociągnie. Wie to Grzegorz Schetyna, wie też otoczenie Komorowskiego, wiedzą już kręgi biznesowe. Nie wiem, czy sam premier zdaje sobie z tego sprawę. Rządzi nami polityczny trup, który codziennie rano sprawdza słupki sondaży i cieszy się z przewagi nad przeciwnikami. Jeszcze 10 proc., jeszcze 9, jeszcze 8... Podpowiem mu: do wyborów nie starczy. Można zawsze zamówić lepsze sondaże, ale widmo dogonienia partii rządzącej przez PiS, a nawet nadrobienia znacznej części dystansu do Platformy przez SLD jest absolutnie realne. Trup polityczny Tuska musi wyciągnąć z tego konsekwencje albo koledzy partyjni sami wyślą go na emeryturę. Każdy, kto źle życzy PO, powinien się starać, by ten proces był jak najwolniejszy. Niestety, dla Polski taki scenariusz dobry nie jest, bo oznacza powolne gnicie sfery władzy.
                Tusk rozłożył kolej, drogi, służbę zdrowia, finanse państwa, system ubezpieczeń emerytalnych, rozbroił armię, ośmieszył nas za granicą, ale zapłaci za Smoleńsk i to jest sprawiedliwe.
        • t_ete Re: Sorry, Jarosław wyjaśnił rozbieżności: 26.01.11, 11:37
          pan.scan napisał:

          > Gazeta twierdzi, że podczas tego tragicznego w skutkach lotu nie była przestrze
          > gana instrukcja HEAD?
          >
          > J.K.: „Gazeta Wyborcza” próbuje wykorzystywać instrukcję, którą pew
          > nie należy stosować, ale która w polskich warunkach, czego jestem świadkiem, ni
          > e jest stosowana. Do kabiny pilotów wchodził szef protokołu dyplomatycznego lub
          > jego zastępca, a także wysocy rangą wojskowi, jeśli byli na pokładzie. Skąd
          > inąd niewykluczone, że instrukcja HEAD dotyczyć może w praktyce tylko samolotów
          > znacznie lepiej wyposażonych (a ten rząd takich samolotów nie kupił) gdyż w TU
          > -154 bez takiego wchodzenia nie można by się zorientować w różnych ważnych spra
          > wach np. czy jest spóźnienie, czy lot przebiega właściwie, czy lotnisko jest pr
          > zygotowane
          , a w skrajnym wypadku, który mi się przydarzył nawet o tym, że s
          > amolot został zawrócony z trasy (nad Irakiem). Według instrukcji HEAD, może nie
          > tyle HEAD co „Gazety Wyborczej” miałem nie wiedzieć, dokąd w istoc
          > ie lecimy i dlaczego zawracamy.


          Tragifarsa.
          Prezes Kaczynski : ""GW" probuje wykorzystywac instrukcje..." i zaraz dodaje "ktora w polskich warunkach, czego jestem świadkiem, nie jest stosowana."

          No i ta groteskowa wypowiedz na temat wyposazenia Tu-154 ktore uniemozliwia poinformowanie pasazera o czymkolwiek.

          Smiac sie czy plakac ?

          tete
          • hasz0 _____ Sorry, Tete ale rozbieżności to Wasze speci 26.01.11, 11:48
    • benek231 Re: Jarek nie ma żadnych wątpliwości! 25.01.11, 22:25
      hymenos napisał:
      >
      > No i dupa blada. Nie podjął decyzji i samolot spadł.
      >
      *Za kare - za grzech zaniechania, dobry Bog powolal go przed swoje oblicze. By natrzaskac mu po dziobie. smile
      • rycho7 Ty musi jestes odmozdzonym ateista 25.01.11, 22:41
        benek231 napisał:

        > dobry Bog powolal go przed swoje oblicze.

        Sadzisz, ze Bog nie ma co robic?
    • wikul Re: Jarek nie ma żadnych wątpliwości! 25.01.11, 22:31
      ..." 30 minut. Tyle świadkowi, przysięgłemu, prokuratorowi i sędziemu Kaczyńskiemu wystarczyło, by jasno stwierdzić, kto odpowiada za morderstwo w Łodzi. On od razu wiedział. On zawsze wie. On wiedział po Smoleńsku, wie i po Łodzi. Tak ma. Inni się zastanawiają, mają wątpliwości, rozpatrują różne scenariusze i warianty. Ale nie On. Najwyższy śledczy i pierwszy oskarżyciel wie zawsze wszystko, zawsze ponad wszelką wątpliwość, a swoją, czyli obiektywną prawdę, zawsze ogłasza bez wahań, bo nie waha się nigdy.
      Na wojnie, jak wiadomo, pierwsza ginie prawda. W czasie wojny domowej pierwsze giną słowa. Giną, bo tracą swój sens. Giną, bo idą w kamasze i służą wojennej propagandzie. Słowa przestają służyć temu, by mówić, a więc komunikować. Służą temu, by wydawać komendy, pokrzykiwać, wreszcie wrzeszczeć.
      By zrozumieć ten mechanizm, wystarczy posłuchać tego, co mówi Jarosław Kaczyński o tragedii w Smoleńsku, i tego, co mówił po tragedii w Łodzi. Zawsze jest patos, zawsze jest najwyższe C, zawsze jest odwrócenie znaczeń słów, zawsze jest ich inflacja. „Zamach", „mord", „X i Y powinni zejść ze sceny politycznej", „prezydent przez nieporozumienie", „Komorowski walczy z krzyżem i Kościołem”, „pan Komorowski nie jest dla mnie partnerem”, „kondominium”, „lokajstwo”, „służalczość”. Tak mówi człowiek, który trzy miesiące temu przekonywał nas, że trzeba zakończyć polsko-polskie wojny. Ewidentnie proszki poszły w kąt. "...

      www.wprost.pl/ar/214885/Czy-to-tez-podzeganie-do-mordu/
    • babariba-babariba jaro znowu jest na prochach 26.01.11, 10:25
      hymenos napisał:

      > To Lechu decydował, na które lotnisko polecieć. Nie ma mowy o żadnych naciskach,
      w końcu prezydent to nie pakunek na pokładzie samolotu.
      > Jest chyba oczywiste, że prezydent czy premier nie jest pakunkiem na pokładzie samolotu i gdy trzeba decydować, na które lotnisko lecieć, kiedy nie można lądować na lotnisku zaplanowanym, decyzja należy do Niego lub osoby przez niego wskazanej.

      > No i dupa blada. Nie podjął decyzji i samolot spadł.
      • jaceq Re: jaro znowu jest na prochach 26.01.11, 10:34
        Nie.

        Chyba, że na jakichś pobudzających. Nie wiem, u Głupiegojasia miałem wrażenie, że przedawkował viagrę:

        wyborcza.pl/1,75248,9004703,Kaczynski_u_Pospieszalskiego__Wojna_zaczela_sie_19.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja