copy-leftist
01.02.11, 21:11
Na lekcji geografii towarzyszka nauczycielka opowiada o pewnym kraju, gdzie żyli faraony i jest' piramidy. Pyta: kto wie, jak się on nazywa? Nikt nie wie. Tylko z ostatniej ławki, ryży Griszka mówi, że wie, że to Jebipiet. Zakłopotane milczenie i nauczycielka karci - nie wolno tak, eto-ż Jegipiet. A, mówi, tam jest wielka rzeka, a w niej gromadnoje zwierzę - jak się nazywa?Nikt nie wie, tylko zrywa się Griszka i krzyczy, ja znaju, eto jebobotam! Uczitielnica znów karci, nie wolno tak, eto-ż gipopotam. Opowiada, że na jugie tego kraju jest sawanna, a na nie rośniej gromadnoje dierewo. Kto wie jak się nazywa? Nikt nie wie. Tylko Griszka - z wahaniem: eto budiet - aaa - jebobab. Nie, nie - babojeb!