Grisza, zawsze a propos

01.02.11, 21:11
Na lekcji geografii towarzyszka nauczycielka opowiada o pewnym kraju, gdzie żyli faraony i jest' piramidy. Pyta: kto wie, jak się on nazywa? Nikt nie wie. Tylko z ostatniej ławki, ryży Griszka mówi, że wie, że to Jebipiet. Zakłopotane milczenie i nauczycielka karci - nie wolno tak, eto-ż Jegipiet. A, mówi, tam jest wielka rzeka, a w niej gromadnoje zwierzę - jak się nazywa?Nikt nie wie, tylko zrywa się Griszka i krzyczy, ja znaju, eto jebobotam! Uczitielnica znów karci, nie wolno tak, eto-ż gipopotam. Opowiada, że na jugie tego kraju jest sawanna, a na nie rośniej gromadnoje dierewo. Kto wie jak się nazywa? Nikt nie wie. Tylko Griszka - z wahaniem: eto budiet - aaa - jebobab. Nie, nie - babojeb!
    • copy-leftist Re: Grisza, zawsze a propos 01.02.11, 21:53
      W Jegipiecie jak w CCCP.

      Miał być milion, jest 100 tysięcy. A tam? Miała być rewolucja 26 października a jest 7 listopada.

      Nic się kupy nie trzyma.
      • copy-leftist Re: Grisza, zawsze a propos 02.02.11, 14:52
        > Nic się kupy nie trzyma.

        Miało być Przedwiośnie Ludów a jest jakaś wojna kiboli z zadymiarzami.

        A nawet żadnego meczu nie było.
        • copy-leftist Re: Grisza, zawsze a propos 02.02.11, 16:44
          Powinni zaprosić chłopaków z ŁKS-u i Widzewa, żeby to jakoś rozkręcić.
    • jott-ka Re: Grisza, zawsze a propos 02.02.11, 18:44
      bardzo zabawa lekcja nauk prawie wszelakich.
      a tu ponizej mój szeroki usmiech
      smile)))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja