Trójkąt bermudzki

02.02.11, 15:01
Analiza ślepego zaułka polskiej sceny politycznej zaprezentowana w dzisiejszej Rzepie doskonale oddaje niemożność oraz mizerię nie tylko polityków ale również publicystów i komentatorów. Spętani zostaliśmy zero-jedynkową sytuacją w której rzeczowa dyskusja i oddzielenie emocji od rozumowania gdzie stosowane są reguły logiki stało się już niemożliwe. Znaleźliśmy się w pułapce bez wyjścia i nie widać na razie szans na przełamanie patowej sytuacji


Weźmy przykład – kiedy na pytanie o sumę kątów w trójkącie Kaczyński i Tusk odpowiadają konkretnymi liczbami, analiza tego, który z nich jest bliższy prawdy, jest czynnością racjonalną, a uczestnicy dyskusji oprzeć się mogą na wyniesionej ze szkoły wiedzy o geometrii. Kiedy jednak Kaczyński mówi, że ta suma nie jest na miarę polskich ambicji, a Tusk odpowiada, że rząd Platformy nie miesza się w wewnętrzne sprawy trójkąta, komentator zmuszony jest przykroić swój rozum do tej dziwnej sytuacji. I szuka argumentów na jej miarę – jeden powie, że Tusk jak zwykle jest zbyt pasywny, inny, że Kaczyński właśnie zniszczył nasze dobre relacje z trójkątami.



    • hasz0 Trójkąta bermudzkiego nie ma! Jest obrona przez PO 02.02.11, 15:28
      równanie

      GROTESKOWO_PIJAROWE
      PO/PiS z tym ze PiS jest oceniany w kategoriach psychiatrycznych
      a PO jedynie pragmatyczną, ktora lekko zaniedbała (u 1 ministra psychiatry nawet brak "rozumu" i trochę niezrozumiała
      sytuacji.
      [size=10]na posiedzeniu komisji starli się Bogdan Klich i Antoni Macierewicz. Przypomnimy sobie sytuację zero-jedynkowego wyboru. Po jednej stronie mieliśmy ministra, którego obecność w rządzie jest obrazą rozumu, bo jeśli za dopuszczenie do takiej katastrofy nie płaci się dymisją, choćby na czas ustalenia w śledztwie braku winy ministra, to pojęcie „politycznej odpowiedzialności” nie ma już żadnego sensu.[/szie]
      . Po drugiej stronie natomiast mieliśmy człowieka, który nie wedle kryteriów politycznych, ale behawioralnych jest po prostu niepoczytalny


      CytatŚwiadomość błędów popełnionych przez Tuska zmusza, by dostrzegać w Kaczyńskim obrońcę państwowej logiki, próbującego ocalić naruszoną przez katastrofę godność państwa. Kłopot w tym, że tak nie jest. Przecież Kaczyński nawet nie próbował nadać swoim emocjom rangi państwowej. Odwrotnie, to właśnie on śmierć Lecha Kaczyńskiego sprywatyzował, uczynił sprawę czysto partyjną i czysto rodzinną. Narzędziem pisowskiej strategii i osobistej zemsty.
      Już w pierwszych dniach po katastrofie z prawa do kultu brata wyłączeni zostali przeciwnicy PiS, a późniejsze rozgrywanie karty smoleńskiej pokazało, że nie był to przypadek, ale zimna strategia. Bo – mówiąc wprost – Kaczyński tak chce rozegrać sprawę smoleńską, aby skompromitować polskie państwo. Śmierć Lecha Kaczyńskiego ma służyć jako symbol i dowód upadku polskiej państwowości pod rządami Tuska.
    • babariba-babariba pisz tak olegu dalej... 02.02.11, 15:42
      ...bo ja w sił opadam czasem.
      A głos rozsądku...
      Nie można się go spodziewać po haszach i innych etatowcach...
      Pozdrawiam, G.
      • oleg3 Pozdrowienia Babo n/t 02.02.11, 17:35
        • hasz0 ________________dowodem na brak iq jest zarówno 02.02.11, 17:53
          niedostrzeganie różnic
          jak i zrównywanie zjawisk, ludzi partii, skutków dla państwa, budżetu, życia elit i gron doódczych,, strategii, sposobów rozumowania,
          wnioskowania, poziomu retoryki, bulwaroej polemiki w Sejmie i rzadzie czy kancelarii prez. itd.

          PROSZE UDOWODNIC TAKIE ZDANIE:

          Cytatn śmierć Lecha Kaczyńskiego sprywatyzował, uczynił sprawę czysto partyjną i czysto rodzinną. Narzędziem pisowskiej strategii i osobistej zemsty. Już w pierwszych dniach po katastrofie z prawa do kultu brata wyłączeni zostali przeciwnicy PiS, a późniejsze rozgrywanie karty smoleńskiej pokazało, że nie był to przypadek, ale zimna strategia. Bo – mówiąc wprost – Kaczyński tak chce rozegrać sprawę smoleńską, aby skompromitować polskie państwo
    • benek231 To zupelnie jak na naszym forum :O) 02.02.11, 16:22
      Kiedy np. jedni usiluja wciskac drugim, ze z przypadku JAKa, gdzie nie bylo naciskow VIPow, nalezy wnioskowac, ze w Tu-154 takze nie bylo naciskow, gdyz pierwszy zaryzykowal ladowanie tak samo jak drugi. Bo ponoc tak wlasnie jest logicznie.

      A gdy przedstawic pomyslodawcy pokracznosc powyzszego rozumowania, ktore z logika nie ma nic wspolnego, ow stwierdza sucho:

      "Jeżeli tak uważasz, to nie oczekuj ode mnie komentarza. Ja przyjmuję każdą opinię (nie tylko) na temat katastrofy. Interweniuję słownie (a i to nie zawsze) w przypadku gdy opinia -moim zdaniem błędna- jest przedstawiana jako fakt albo logiczny wniosek."

      Istny trojkat bermudzki smile
      • nihil-istka Ucczcie sie odemnie: 02.02.11, 16:33
        PO i PiS to to samo gowno ale w dwoch nocnikach.
      • oleg3 Re: To zupelnie jak na naszym forum :O) 02.02.11, 17:48
        Nie jest moją winą, ze Twoje logiczne wykształcenie jest skromne. Nie potrafisz rozróżnić odrębnych typów rozumowań.

        Z tego, że kiedyś prez. naciskał na pilota można wnioskować, że w kolejnym locie będzie naciskał. To nie jest rozumowanie pewne, ale dopuszczalne. Nie można jednak z nieudanego nacisku wnioskować, że tym razem udany nacisk był przyczyną katastrofy. Przyczyną katastrofy było naruszenie zasad bezpieczeństwa. Ale to naruszenie nastąpiło również w lotach bez udziału prez., a nawet bez żadnego VIPa. Wniosek jest oczywisty: ewentualny nacisk nie był przyczyną katastrofy. Ja nie kwestionuję możliwości wystąpienia nacisku, zwłaszcza definiowanego w kategoriach psychologicznych i udowadnianego analizami ekspertów. Ja tylko kwestionuję teorię, że przyczyną katastrofy było zachowanie się głównego pasażera i jego świty.
        • manny-jestem Biedny Benek 02.02.11, 18:26
          Nie tylko na bakier z jezykiem angielskim, ale jeszcze w dodatku z logika...
          • matelot Re: Biedny Benek 02.02.11, 20:00
            manny-jestem napisał:

            > Nie tylko na bakier z jezykiem angielskim, ale jeszcze w dodatku z logika...
            ===============
            Wybacz Manny, ale nas tym forum etat logika jest już zajęty...
        • benek231 Re: To zupelnie jak na naszym forum :O) 02.02.11, 19:54
          oleg3 napisał:

          > Nie jest moją winą, ze Twoje logiczne wykształcenie jest skromne. Nie potrafisz
          > rozróżnić odrębnych typów rozumowań.
          >
          > Z tego, że kiedyś prez. naciskał na pilota można wnioskować, że w kolejnym loci
          > e będzie naciskał. To nie jest rozumowanie pewne, ale dopuszczalne.
          >
          >
          *Ale nie moje. Moim zdaniem, dla przypomnienia, pilot "naciskal" sam na siebie w wyniku doswiadczen gruzinskich (a w konsekwencji "czytania" zyczen Kaczora), w wyniku powagi chwili (byl swiadomy wagi jaka jego pasazerowie przywiazuja do uroczystosci katynskiej), oraz w wyniku obecnosci w kabinie osob niepowolanych do przebywania tam (jesli nie byloby w kabinie Blasika i Kazana to nie mowilibysmy na temat mozliwych naciskow z ich strony, a tak mamy pelne prawo do tego).

          > Nie można jednak z nieudanego nacisku wnioskować, że tym razem udany nacisk był
          > przyczyną katastrofy. Przyczyną katastrofy było naruszenie zasad bezpieczeństwa.
          >
          >
          *Tyle, ze wymienione przeze mnie naciski jakim podlegal pilot musialy wplynac na naruszenie zasad bezpieczenstwa. W przypadku typowej wycieczki krajoznawczej, badz typowego lotu cywilnych linii lotniczych pilot nie zdecydowalby sie na podobne ryzyko. Chyba, ze wariat badz kompletnie nieodpowiedzialny idiota. Naruszenie zasad bezpieczenstwa to nie jest pierwsza przyczyna w lancuchu przyczyn. Cos pchnelo pilota do zejscia ponizej podanego mu minimum lotniska. A gdyby zachowal te min. 100 metrow (nawet nad samym dnem wawazu) to i tak (z palcem w dupie) przelecialby nad ta brzoza.

          Ale to n
          > aruszenie nastąpiło również w lotach bez udziału prez., a nawet bez żadnego VIP
          > a. Wniosek jest oczywisty: ewentualny nacisk nie był przyczyną katastrofy.
          >
          >
          *A skad Ty niby mialbys to wiedziec, ze ewentualny nacisk nie byl przyczyna katastrofy? W Gruzji nie byl - to wiadomo. Bo pilot olal rozkaz tego idioty. Ale to byl inny pilot. Ktory - w swietle doswiadczen gruzinskich - najprawdopodobniej i tym razem nie uleglby tym wszystkim presjom i nawet nie probowal podchodzic do ladowania. Tylko zwroc uwage na termin najprawdopodobniej, bo tak naprawde to nie wiadomo, jako ze poddany bylby tym samym presjom, albo i silniejszym.


          Ja n
          > ie kwestionuję możliwości wystąpienia nacisku, zwłaszcza definiowanego w katego
          > riach psychologicznych i udowadnianego analizami ekspertów. Ja tylko kwestionuj
          > ę teorię, że przyczyną katastrofy było zachowanie się głównego pasażera i jego
          > świty.
          >
          >
          *No to uz spory postep, ze dostrzegasz taka ewentualnosc. smile Natomiast o naciskach jako bezposredniej przyczynie mowilem juz wczesniej. Dodac moge jedynie to, ze Kaczor niejako sam sobie ukrecil sznur - podczas tego pamietnego lotu do Gruzji. Co twierdzilem natychmiast po wypadku i twierdze nadal. Bez wzgledu na to czy dolozyl cos jeszcze do tego podczas lotu do Smolenska. Nawiasem mowiac nie musial.

          Nasza dyskusja dotyczyla jednak najpierw samej obecnosci naciskow, z ktorym to pomyslem PiSiaki wsciekle walczyli. Tymczasem psychologiczne naciski na pilota z cala pewnoscia byly (patrz wyzej). W jakim stopniu wplynely na zachowanie pilota - trudno powiedziec. A udowodnic cokolwiek i tak nie sposob. Powtorze jednak jedno, w normalnych warunkach, bez tych wszystkich psychicznych presji, normalny pilot pasazerskich linii lotniczych nawet nie probowalby podchodzic do ladowania. I to mowi samo za siebie w kwestii mozliwych presji i podleganiu im.
        • matelot Re: To zupelnie jak na naszym forum :O) 02.02.11, 19:59
          oleg3 napisał:

          > Nie jest moją winą, ze Twoje logiczne wykształcenie jest skromne. Nie potrafisz
          > rozróżnić odrębnych typów rozumowań.
          >
          > Z tego, że kiedyś prez. naciskał na pilota można wnioskować, że w kolejnym loci
          > e będzie naciskał. To nie jest rozumowanie pewne, ale dopuszczalne. Nie można j
          > ednak z nieudanego nacisku wnioskować, że tym razem udany nacisk był przyczyną
          > katastrofy. Przyczyną katastrofy było naruszenie zasad bezpieczeństwa. Ale to n
          > aruszenie nastąpiło również w lotach bez udziału prez., a nawet bez żadnego VIP
          > a. Wniosek jest oczywisty: ewentualny nacisk nie był przyczyną katastrofy. Ja n
          > ie kwestionuję możliwości wystąpienia nacisku, zwłaszcza definiowanego w katego
          > riach psychologicznych i udowadnianego analizami ekspertów. Ja tylko kwestionuj
          > ę teorię, że przyczyną katastrofy było zachowanie się głównego pasażera i jego
          > świty.
          >
          ===================
          Nie, "nie można" a należy, logiku. Aby mieć coś do powiedzenia prezydent awansował swojego generała Błasika. To zmienia postać rzeczy, nieprawdaż? Jednak lizusowstwo okazało sie śmiertelnie niebezpieczne.
          • hasz0 ____dużo wypadków z pasażerem żoną miałeś? 02.02.11, 20:54
            Tak tylko pytam..........

            .........mnie nieraz krew tak zalewa, że ciśnienie skacze do 210 mmHg
            piana ścieka mi na spodnie, przez zmarszczone brwi ledwie widzę szybę....a nie rezygnuję
            z wyprzedzania i nie zmieniam nagle ani toru jazdy ani szybkosci i nie zajeżdżam wyprzedzanym TIRom ani drogi ani nie spycham tego z naprzeciwka do rowu.


            .Jesteście innyym gatunkiem ludzi nie z gliny ale z błota?

            a moze z lotnych pisaków Az. Mn?
          • benek231 Re: To zupelnie jak na naszym forum :O) 02.02.11, 22:47
            matelot napisał:

            > oleg3 napisał:
            >

            > > Z tego, że kiedyś prez. naciskał na pilota można wnioskować, że w kolejny
            > m locie będzie naciskał. To nie jest rozumowanie pewne, ale dopuszczalne.
            >
            >
            *Trzeba przyznac, ze twarda sztuka z naszego Olega. Tyle juz razy sadzalem go na dupie wykazywal sie nieumiejetnoscia myslenia a ten ciagle probuje szczescia. smile

            Powyzej, w drugim zdaniu podsumowujacym pierwsze, powinien byl napisac, ze nie jest to rozumowanie niepoprawne, aczkolwiek moze mijac sie z prawda.

            Gdybysmy mieli do czynienia z konkretna tendencja Kaczora do dyrygowania pilotami - np. na 10 lotow 9 razy nakazywal im jakis kretynizm - to moglibysmy przyjac, ze istnieje wysoie prawdopodobienstwo, iz w nastepnym locie Kaczor znow nakaze pilotowi jakis samobojczy numer. Na podstawie jednego przypadku mozemy wprawdzie powiedziec "najprawdopodobniej" ale prawdopodobienstwo powtorzenia sie tego zachowania znajdowalo by sie gdzies na poziomie 50/50. Za malo danych bysmy mogli powiedziec cos konkretnego. Ponadto temu pilotowi nie trzeba bylo nic nakazywac. Po doswiadczeniach gruzinskich on nauczyl sie odczytywac z mysli swego pana jego zyczenia.

            A teraz jeszcze raz przeczytaj Matelot powyzsze stwierdzenie Olega (pierwsze zdanie) i porownaj je z tekstem Olega otwierajacym ten watek. Czy to jest to samo? Bo zdaniem Olega najwyrazniej, jak najbardziej. smile
            Tylko dlaczego nie napisal tego prostego, jednego, zdania - od razu. Ciekawe... wink
    • rycho7 dziedzictwo strategii Komandosow - KOR 02.02.11, 20:54
      oleg3 napisał:

      > Spętani zostaliśmy zero-jedynkową sytuacją w której rzeczowa dyskusja i oddzielenie
      > emocji od rozumowania gdzie stosowane są reguły logiki stało się już niemożliwe.

      Komuchi sum takie zle, ze to oczywista oczywistosc.

      > Znaleźliśmy się w pułapce bez wyjścia i nie widać na razie szans na przełamanie patowej sytuacji

      Najtrudniejsze jest zaczac chciec aby nam sie chcialo szukac szans.

      > jak zwykle jest zbyt pasywny

      Najzabawniejsze jest slowosranie o honorze generala przy 0,8 promila we krwi. Ja sadzilem kiedys, ze brak honoru bez 3 promili.

      Musi to jakowes generaly urodzone po 1989 roku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja