- Spóźnione życzenia dla imć Luki -

IP: 213.17.161.* 25.02.02, 11:47
Bawiąc się nową wyszukiwarką forum dokonałem ważnego odkrycia!!!

Otóż 15 lutego br. minął rok obecności na Forum powszechnie szanowanego i
uznawanego za niedościgły wzór obrońcy Prawdy i Wolności - Pana Luki!

Z tej okazji pragnę złożyć jubilatowi życzenia kolejnych 2,5 tysiąca postów
oraz wyrazy wdzięczności za zawsze rozsądne komentarze.

Galba
    • tyu Spóźnione życzenia dla imć Luki - ode mnie też 25.02.02, 12:06
      Gość portalu: Galba napisał(a):

      > Bawiąc się nową wyszukiwarką forum dokonałem ważnego odkrycia!!!
      >
      > Otóż 15 lutego br. minął rok obecności na Forum powszechnie szanowanego i
      > uznawanego za niedościgły wzór obrońcy Prawdy i Wolności - Pana Luki!
      >
      > Z tej okazji pragnę złożyć jubilatowi życzenia kolejnych 2,5 tysiąca postów
      > oraz wyrazy wdzięczności za zawsze rozsądne komentarze.
      >
      > Galba


      Przyłączam się do życzeń, choć motywacja, jaka mną kieruje, jest zgoła inna.
      Mam też nadzieję, że - jak dotychczas - niemała część przyszłego dorobku Zacnego
      Jubilata powstanie w wyniku gorączkowych a nieudanych prób wykazania przezeń, że
      to on, a nie ja, ma rację w naszych sporach.

      tyu - obecny tu od 20.02.2001
      • Gość: @3 Re: Spóźnione życzenia dla imć Luki - ode mnie też IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 12:20
        dołączam się do życzeń, ale tylko ze względu na mojego ulubieńca
        @3
      • xiazeluka Re: Spóźnione życzenia dla imć Luki - ode mnie też 25.02.02, 12:31
        tyu napisał(a):

        > Przyłączam się do życzeń, choć motywacja, jaka mną kieruje, jest zgoła inna.
        > Mam też nadzieję, że - jak dotychczas - niemała część przyszłego dorobku Zacneg
        > o
        > Jubilata powstanie w wyniku gorączkowych a nieudanych prób wykazania przezeń, ż
        > e to on, a nie ja, ma rację w naszych sporach.
        >
        > tyu - obecny tu od 20.02.2001

        Witam jeszcze świeższego Jubilata!
        Po gruntownych, jako że rocznych, badaniach naukowych, ustaliłem niezbicie, że
        towarzysz tyu chce wszystkim zrobić dobrze - jest fachowcem od kładzenia
        trotuarów w piekle. Poza tym jest nieszkodliwy i tylko żałować należy, że oddał
        się Ciemnej, pardon, Czerwonej Stronie Mocy.
        Pozdrawiam!
        • tyu Spóźnione życzenia dla imć Luki... do imć Luki 25.02.02, 15:16
          xiazeluka napisał(a):

          > Witam jeszcze świeższego Jubilata!
          > Po gruntownych, jako że rocznych, badaniach naukowych, ustaliłem niezbicie,

          Zbicie, zbicie! Co w stosownym momencie wykażę.


          > że towarzysz tyu chce wszystkim zrobić dobrze -

          ...do tego momentu ewentualnie może być...


          > jest fachowcem od kładzenia trotuarów w piekle.

          ???!!!

          > Poza tym jest nieszkodliwy i tylko żałować należy, że oddał
          > się Ciemnej, pardon, Czerwonej Stronie Mocy.

          Krótko - oddał się Ciemnoczerwonej Stronie Mocy. Wygląda mi to na królewską
          purpurę...
          No nie! Na AŻ TAKI komplement chyba nie zasłużyłem!


          > Pozdrawiam!

          Ja oczywiście też!
          • xiazeluka Re: Spóźnione życzenia dla imć Luki... do imć tyu 25.02.02, 15:26
            tyu napisał(a):

            > Zbicie, zbicie! Co w stosownym momencie wykażę.

            Obiecanki-cacanki: typowe dla lewaków.

            > > jest fachowcem od kładzenia trotuarów w piekle.
            >
            > ???!!!

            Co za "???!!!"? Czym jest wybrukowane piekło, jak nie dobrymi chęciami
            Czerwonych? Udowodnił to bez pudła "naukowiec" z KBN, ickowaty Szambo.

            > Krótko - oddał się Ciemnoczerwonej Stronie Mocy. Wygląda mi to na królewską
            > purpurę...
            > No nie! Na AŻ TAKI komplement chyba nie zasłużyłem!

            Oczywiście, że nie! Ta ciemna czerwień to memento nie trenczu królewskiego, lecz
            pewnej życiodajnej mikstury, którą Twoi kamraci za akcelerator postępu mieli...

            Pozdrawiam
            • tyu Re: Spóźnione życzenia dla imć Luki... do imć Luki 25.02.02, 17:01
              xiazeluka napisał(a):

              > tyu napisał(a):
              >
              > > Zbicie, zbicie! Co w stosownym momencie wykażę.
              >
              > Obiecanki-cacanki: typowe dla lewaków.

              Ciesz się, ciesz. Już niedługo...

              > > > jest fachowcem od kładzenia trotuarów w piekle.
              > >
              > > ???!!!
              >
              > Co za "???!!!"? Czym jest wybrukowane piekło, jak nie dobrymi chęciami
              > Czerwonych? Udowodnił to bez pudła "naukowiec" z KBN, ickowaty Szambo.

              ...a opublikował lukowaty Rambo?

              > > Krótko - oddał się Ciemnoczerwonej Stronie Mocy. Wygląda mi to na królewską
              > > purpurę...
              > > No nie! Na AŻ TAKI komplement chyba nie zasłużyłem!
              >
              > Oczywiście,że nie! Ta ciemna czerwień to memento nie trenczu królewskiego, lecz
              > pewnej życiodajnej mikstury, którą Twoi kamraci za akcelerator postępu mieli...
              >
              > Pozdrawiam


              Xiążę Luka Krwawy zatem? No, no - coraz lepiej...
    • Gość: siedem wszystkiego najlepszego IP: *.tgory.pik-net.pl 25.02.02, 12:18
      na kolejny roczek obiecuję spreparowany i zaasuszony do rozmiarów śliwki
      węgierki, łeb Kalafiora52 . albo inne trofeum dobrze wyglądające przy kluczykach
      do samochodu.

      7,32
      • xiazeluka Re: wszystkiego najlepszego 25.02.02, 12:36
        Gość portalu: siedem napisał(a):

        > na kolejny roczek obiecuję spreparowany i zaasuszony do rozmiarów śliwki
        > węgierki, łeb Kalafiora52 . albo inne trofeum dobrze wyglądające przy kluczykac
        > h do samochodu.
        >
        > 7,32

        To ten homoubek ma obecnie łeb większy od śliwki? E, niemożliwe, przecież w tym
        dziurawym rondlu nic się nie mieści poza gruczołami jadowymi oraz powiązanymi
        zetlałym szpagatem trocin.
        Do kluczyków od samochodu potrzebowałbym czegoś bardziej szlachetnego, np. gile z
        nosa, natomiast breloczek z kretyna52 świetnie nadaje się do pokrywy mojego
        szamba szczelnego (dwa zbiorniki po 3,5 m sześciennego).
        • Gość: @3 Re: wszystkiego najlepszego IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 12:40
          xiazeluka napisał(a):

          > Gość portalu: siedem napisał(a):
          >
          > > na kolejny roczek obiecuję spreparowany i zaasuszony do rozmiarów śliwki
          > > węgierki, łeb Kalafiora52 . albo inne trofeum dobrze wyglądające przy kluc
          > zykac
          > > h do samochodu.
          > >
          > > 7,32
          >
          > To ten homoubek ma obecnie łeb większy od śliwki? E, niemożliwe, przecież w tym
          >
          > dziurawym rondlu nic się nie mieści poza gruczołami jadowymi oraz powiązanymi
          > zetlałym szpagatem trocin.
          > Do kluczyków od samochodu potrzebowałbym czegoś bardziej szlachetnego, np. gile
          > z
          > nosa, natomiast breloczek z kretyna52 świetnie nadaje się do pokrywy mojego
          > szamba szczelnego (dwa zbiorniki po 3,5 m sześciennego).

          te życzenia są coraz bardziej zabawniejsze, ale ja nie kontaktuję co kto -komu
          życzy.
          @3
          • xiazeluka Re: wszystkiego najlepszego 25.02.02, 12:52
            Gość portalu: @3 napisał(a):

            > te życzenia są coraz bardziej zabawniejsze, ale ja nie kontaktuję co kto -komu
            > życzy.
            > @3

            Siódemka życzy mi wszystkiego najlepszego, ja Siódemce tudzież, natomiast obaj
            życzymy wszystkiego najgorszego kretynowi52, ukrywającego się pod nickiem krzys52.
            Prawda, że to proste?
    • xiazeluka Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - 25.02.02, 12:22
      Gość portalu: Galba napisał(a):

      > Bawiąc się nową wyszukiwarką forum dokonałem ważnego odkrycia!!!
      >
      > Otóż 15 lutego br. minął rok obecności na Forum powszechnie szanowanego i
      > uznawanego za niedościgły wzór obrońcy Prawdy i Wolności - Pana Luki!
      >
      > Z tej okazji pragnę złożyć jubilatowi życzenia kolejnych 2,5 tysiąca postów
      > oraz wyrazy wdzięczności za zawsze rozsądne komentarze.
      >
      > Galba

      Dziękuję za życzenia, Serwiuszu Sulpicjuszu.
      Nawet nie pamiętałem, że już rok rozdeptuję tu czerwone robactwo. Może dlatego,
      że pełno ich wypełza spod cmentarnych kamieni i szpar w kloace - więc mam pełne
      ręce roboty.
      W każdym razie - było to miłe z Twojej strony, Imperatorze!

    • sceptyk Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - 25.02.02, 13:20
      Luka jest niedosciglym mistrzem w walce wrecz, zab za zab, w imie prawdy. Oby
      takich wiecej (po naszej stronie, rzecz jasna). Zas jego okreslenia oponentow,
      zwlaszcza tych glupawych - niezrownane!

      Wszystkiego najlepszego!

      sceptyk
      • xiazeluka Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - 25.02.02, 13:23
        sceptyk napisał(a):

        > Luka jest niedosciglym mistrzem w walce wrecz, zab za zab, w imie prawdy. Oby
        > takich wiecej (po naszej stronie, rzecz jasna). Zas jego okreslenia oponentow,
        > zwlaszcza tych glupawych - niezrownane!
        >
        > Wszystkiego najlepszego!
        >
        > sceptyk


        Dzięki, sceptyku!
        A Twój obraz kretyna52-Mefistofelesa był przedni!
    • Gość: Adams Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - IP: 213.25.60.* 25.02.02, 14:00
      Gość portalu: Galba napisał(a):

      > Bawiąc się nową wyszukiwarką forum dokonałem ważnego odkrycia!!!
      >
      > Otóż 15 lutego br. minął rok obecności na Forum powszechnie szanowanego i
      > uznawanego za niedościgły wzór obrońcy Prawdy i Wolności - Pana Luki!
      >
      > Z tej okazji pragnę złożyć jubilatowi życzenia kolejnych 2,5 tysiąca postów
      > oraz wyrazy wdzięczności za zawsze rozsądne komentarze.
      >
      > Galba

      " Podatki okupione są potem każdego pracującego człowieka. Jeśli są nadmierne , stają fabryki ,
      wyprzedaje się farmy , a tłumy głodnych ludzi przemierzają ulice daremnie poszukując pracy. "
      Franklin Roosevelt.
      Chylę przed Luką czoła i pozdrawiam.
      • xiazeluka Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - 25.02.02, 14:08
        Gość portalu: Adams napisał(a):

        > Chylę przed Luką czoła i pozdrawiam.

        Dzięki!
        Również serdecznie pozdrawiam.
    • janusz2_ Spóźnione życzenia dla imć Luki 25.02.02, 14:47
      Z radością i ja dołączam się do życzeń.

      Toczenie takich bojów, w jakich bierze udział Luka, wymaga prawdziwego hartu
      ducha i cierpliwości, cierpliwości, cierpliwości...

      Zeby więc tego nigdy nie zabrakło!

      Pozdrawiam
      Janusz
      • xiazeluka Re: Spóźnione życzenia dla imć Luki 25.02.02, 15:05
        janusz2_ napisał(a):

        > Z radością i ja dołączam się do życzeń.
        >
        > Toczenie takich bojów, w jakich bierze udział Luka, wymaga prawdziwego hartu
        > ducha i cierpliwości, cierpliwości, cierpliwości...
        >
        > Zeby więc tego nigdy nie zabrakło!
        >
        > Pozdrawiam
        > Janusz

        Lejesz miód do mego spragnionego gardła!
        Już miałem odpuścić zeznaniomannowi Snajperowi (dyskutowanie z koszem na śmieci
        jest bowiem nużące - odpowiedzi czy chociażby zrozumienia nie sposób oczekiwać),
        ale nie mogę Cię zawieść, Januszu!

        Dziękuję i pozdrawiam

    • nurni wszyscy już wszystko powiedzieli...- 25.02.02, 14:50
      tylko podpis wystarczy
      wszystkiego dobrego Luka

      nurni

      ps. co zrobisz jak tu minfin z kwiatami zajrzy ?
      • xiazeluka Re: wszyscy już wszystko powiedzieli...- 25.02.02, 15:02
        nurni napisał(a):

        > tylko podpis wystarczy
        > wszystkiego dobrego Luka
        >
        > nurni
        >
        > ps. co zrobisz jak tu minfin z kwiatami zajrzy ?

        Dziękuję za życzenia.

        MinFin zamiast latać po kwiaciarniach niech się zajmie "pracą".
        Jeżeli jednak obieca mi, że zamiast "pracować" będzie całymi dniami wisiał na
        internecie, to w drodze wyjątkowej łaski anuluję mu dług, który wynosi już 5200
        PLN. Taniej wyjdzie, niż gdyby siedział i wymyślał nowe podatki.

        Pozdrawiam
    • Gość: Blong zdrowka IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 15:07
      i aby wiecej liberalow potrafilo choc z polowy pisac i argumentowac tak jak Ty,
      bo narazie wiekszosc wstyd Twojej ideologii przynoszi smile
      • Gość: Blong si IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 15:08
        cholera juz dziesiata literowka dzis smile
      • xiazeluka Re: zdrowka 25.02.02, 15:41
        Gość portalu: Blong napisał(a):

        > i aby wiecej liberalow potrafilo choc z polowy pisac i argumentowac tak jak Ty,
        > bo narazie wiekszosc wstyd Twojej ideologii przynoszi smile

        Zaletą rozwiązań prawicowych jest ich prostota - zatem nie trzeba być złotoustym
        mówcą, by w przystępny sposób przekazać swe myśli. Lewactwo, wiadomo, dewastuje
        lasy na swe wielotomowe wypociny (które i tak potem znajdują jedyne właściwe
        zastosowanie w toaletach), po czym oskarża kapitalistów o niszczenie przyrody.

        Pozdrawiam i z okazji jubileuszu nie zrobię użytku z Twojej zabawnej w kontekście
        całego zdania literówki.
        Ale tylko dzisiaj jestem taki spolegliwy!
        • Gość: Blong Re: zdrowka IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 15:51
          xiazeluka napisał(a):

          > Pozdrawiam i z okazji jubileuszu nie zrobię użytku z Twojej zabawnej w kontekśc
          > ie
          > całego zdania literówki.
          > Ale tylko dzisiaj jestem taki spolegliwy!

          Jesli konczysz prace o osmej nad ranem i wstajesz o pierwszej znow do roboty to
          niestety miewa to takie efekty, ale nie forma wazna, tresc to podstawa

          Pozdrawiam
    • perla! Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - 25.02.02, 15:16
      Gość portalu: Galba napisał(a):

      > Bawiąc się nową wyszukiwarką forum dokonałem ważnego odkrycia!!!
      >
      > Otóż 15 lutego br. minął rok obecności na Forum powszechnie szanowanego i
      > uznawanego za niedościgły wzór obrońcy Prawdy i Wolności - Pana Luki!
      >
      > Z tej okazji pragnę złożyć jubilatowi życzenia kolejnych 2,5 tysiąca postów
      > oraz wyrazy wdzięczności za zawsze rozsądne komentarze.
      >
      > Galba

      Gratuluje oczywiście. Nie pamietam kiedy ja zacząłem ale gdzieś w
      tych "okolicach" czasowych właśnie.
      Luka niejednago czerwońca ośmieszył wprost, a niektórych doprowadził do ciężkich
      załamań nerwowych, że wspomnę o niejakim Bananie czy Alu nieszczęsnym.
      Jeszcze forum nie zginęło dopóki Luka tropi socjalistyczne absurdy właśnie.

      pozdrawiam serdecznie

      Perła
      • xiazeluka Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - 25.02.02, 15:34
        perla! napisał(a):

        > Gratuluje oczywiście. Nie pamietam kiedy ja zacząłem ale gdzieś w
        > tych "okolicach" czasowych właśnie.
        > Luka niejednago czerwońca ośmieszył wprost, a niektórych doprowadził do ciężkic
        > h załamań nerwowych, że wspomnę o niejakim Bananie czy Alu nieszczęsnym.
        > Jeszcze forum nie zginęło dopóki Luka tropi socjalistyczne absurdy właśnie.
        >
        > pozdrawiam serdecznie
        >
        > Perła

        Witaj Perło! Kopę lat, setki walk, potyczek, słowotokowych mordobić...
        Ty i ja byliśmy jak walec.
        Al zwątpił w życie doczesne i zgłosił się do zakonu, gdzie całymi dniami
        powtarza "Al ma kota, Al ma kota"; Banan się leczy silnymi substancjami
        chemicznymi, ponieważ dostał histerii na wieść, iż według dyrektyw Mumii
        Europejskiej jest zbyt krzywy i takiego garbusa nie przyjmą do Europy.

        Pozdrawiam serdecznie,
        luka
        • Gość: kunce ROK NIE WYROK... IP: *.chello.pl 25.02.02, 17:54
          ...mawiają ludzie znający życie. Niemniej składam wyrazy uznania Panom Luce i Tyu
          z okazji rocznicy fedrowania w forumowych mózgach.
          A gratulacje należą się Forum GW za to, że Was sobie złowiło i mocno związało z
          tym dziwnym miejscem!
          • tyu W imieniu połowy tak wysoko ocenionych... 25.02.02, 20:48
            Gość portalu: kunce napisał(a):

            > ...mawiają ludzie znający życie. Niemniej składam wyrazy uznania Panom Luce i
            > Tyu z okazji rocznicy fedrowania w forumowych mózgach.
            > A gratulacje należą się Forum GW za to, że Was sobie złowiło i mocno związało
            > z tym dziwnym miejscem!

            ...dziękuję pięknie za tak miłe słowa!
            tyu
            • sceptyk Re: W imieniu połowy tak wysoko ocenionych... 25.02.02, 22:07
              Tyu, powinienes Pannie Kunce jakos mocniej podziekowac. W koncu pomogla Ci
              znalezc sie w przedziale I klasy, nie sprawdziwszy przedtem dokladnie biletu.
              Wedlug mnie jestes jestes gapowiczem.
              sc-k
              • tyu Re: W imieniu połowy tak wysoko ocenionych... 26.02.02, 07:18
                sceptyk napisał(a):

                > Tyu, powinienes Pannie Kunce jakos mocniej podziekowac. W koncu pomogla Ci
                > znalezc sie w przedziale I klasy, nie sprawdziwszy przedtem dokladnie biletu.
                > Wedlug mnie jestes jestes gapowiczem.
                > sc-k


                Sceptyku!
                A według mnie Ty jesteś Cynikiem, tylko co to zmienia?
                Pannie Kunce jestem autentycznie wdzięczny za miłe i niespodziewane słowa - tym
                bardziej, że w szeregu spraw nasze zdania są rozbieżne. Ale czy to wymaga jakichś
                arcyspecjalnych środków wyrazu?
                Poza tym - to, co pisze, to JEJ opinia, z którą z kolei Ty nie musisz się
                zgadzać. De gustibus...
          • Gość: luka Re: ROK NIE WYROK... IP: 217.67.196.* 26.02.02, 08:23
            Gość portalu: kunce napisał(a):

            > ...mawiają ludzie znający życie. Niemniej składam wyrazy uznania Panom Luce i T
            > yu
            > z okazji rocznicy fedrowania w forumowych mózgach.
            > A gratulacje należą się Forum GW za to, że Was sobie złowiło i mocno związało z
            > tym dziwnym miejscem!

            Dziękuję Pani!
            "Dziwne miejsce" - trafiła Pani w sedno!

            Pozdrawiam, luka
            • Gość: @3 Re: ROK NIE WYROK... IP: *.port.gdynia.pl 26.02.02, 08:39
              Gość portalu: luka napisał(a):

              !
              > "Dziwne miejsce" - trafiła Pani w sedno!
              >
              > Pozdrawiam, luka

              za to określenie i ja dołaczam się do życzeń.
              • bykk Re:Luka co rok już stuka! 26.02.02, 11:29
                Witam Cię Luka!
                Czy masz trochę miejsca dla gównojada nijakiego kretyna52 w
                tych "zbiorniczkach"? On tak lubi tą zawartość!
                pozdrawiam i życzę następnych lat stukania na F.
                hej!
                • Gość: luka Re:Luka co rok już stuka! IP: 217.67.196.* 26.02.02, 11:43
                  bykk napisał(a):

                  > Witam Cię Luka!
                  > Czy masz trochę miejsca dla gównojada nijakiego kretyna52 w
                  > tych "zbiorniczkach"? On tak lubi tą zawartość!
                  > pozdrawiam i życzę następnych lat stukania na F.
                  > hej!

                  Witaj bykku!
                  Chcesz mi podrzucić trochę ekstermentów do mojego szamba? Niestety, odmawiam.
                  Ich zawartość, w porównaniu z kretynem52, pachnie fiołkami, a ja mam wrażliwe
                  powonienie.
                  Tobie również życzę wielu lat bodzenia rogami niegrzecznych forumowiczów!
                  • jacek#jw Re:Luka co rok już stuka! Dołącze swoje życzenia. 26.02.02, 12:10
                    Oprócz tych wszystkich napisanych powyżej, życzę Ci, abyś nigdy nie wpadł na
                    pomysł założenia wątku typu Pożegnanie forum (ci jest dla mnie oczywiste) lub
                    nigdy nie zginął w bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach (co w walkach z
                    lewicą mogłoby się zdarzyć).

                    Pozdrawiam serdecznie / Jacek.
                    • xiazeluka Re:Luka co rok już stuka! Dołącze swoje życzenia. 26.02.02, 14:03
                      jacek#jw napisał(a):

                      > Oprócz tych wszystkich napisanych powyżej, życzę Ci, abyś nigdy nie wpadł na
                      > pomysł założenia wątku typu Pożegnanie forum (ci jest dla mnie oczywiste) lub
                      > nigdy nie zginął w bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach (co w walkach z
                      > lewicą mogłoby się zdarzyć).
                      >
                      > Pozdrawiam serdecznie / Jacek.

                      Jacku, zawstydzasz mnie Swoją życzliwością - dziękuję!
                      A broni w walce z Lewicą nigdy nie złożę, choćbym miał samotnie trwać w Okopach
                      Św. Trójcy i odpierać ataki czerwonych Pankracych.

                      Pozdrawiam,
                      luka
                      • Gość: # W dziwnym miejscu w dziwnym czasie dziwna wojna IP: *.wroclaw.tpnet.pl 26.02.02, 14:21
                        LUKA !

                        Jestes GOSC !
                        Oni to wiedza.
                        • tyu Re: W dziwnym miejscu w dziwnym czasie dziwna wojna 26.02.02, 14:29
                          Gość portalu: # napisał(a):

                          > LUKA !
                          >
                          > Jestes GOSC !
                          > Oni to wiedza.


                          Nieprawda!
                          R.GOŚĆ to zupełnie inny nick.
                        • jacek#jw Re: Przyjacielsko dodaję 26.02.02, 14:36
                          Tak przy okazji, że podawanie kwot netto zaciemnia nieco obraz. Naliczenie
                          zwłaszcza podatku od wartości dodanej wraz z każdą Twoją odpowiedzią, ZUSu i
                          innych narzutów z min-fin mogłoby wyostrzyć spojrzenie socjal-urzędowe.
                        • xiazeluka Re: W dziwnym miejscu w dziwnym czasie dziwna wojna 26.02.02, 17:00
                          Gość portalu: # napisał(a):

                          > LUKA !
                          >
                          > Jestes GOSC !
                          > Oni to wiedza.

                          Drogi Haszu!
                          Wybacz spóźnione podziękowanie za życzenia!
                          Wzrok już nie ten... Dzięki!
                      • tyu Luka co rok już stuka strzelił byka (nie bykka)! 26.02.02, 14:28
                        xiazeluka napisał(a):

                        > jacek#jw napisał(a):
                        >
                        > > Oprócz tych wszystkich napisanych powyżej, życzę Ci, abyś nigdy nie wpadł na
                        > > pomysł założenia wątku typu Pożegnanie forum (ci jest dla mnie oczywiste) lub
                        > > nigdy nie zginął w bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach (co w walkach z
                        > > lewicą mogłoby się zdarzyć).
                        > >
                        > > Pozdrawiam serdecznie / Jacek.
                        >
                        > Jacku, zawstydzasz mnie Swoją życzliwością - dziękuję!
                        > A broni w walce z Lewicą nigdy nie złożę, choćbym miał samotnie trwać w Okopach
                        > Św. Trójcy i odpierać ataki czerwonych Pankracych.
                        >
                        > Pozdrawiam,
                        > luka


                        Luko!
                        Z tymi "Okopami..." to już nigdy się nie wyłgasz, że nie jesteś klechą.
                        Było najpierw policzyć do dziesięciu!

                        A do Jacka:
                        Nie wiem, co znów imputujesz, ale Luka nigdy nie zginie z rąk lewicy "w bliżej
                        nie wyjaśnionych okolicznościach" . Mimo wszystko - zbyt to cenna zdobycz, by
                        wiktoryą się nie pochwalić.
                        Co Luka z kolei niech za komplement przyjmie, nastrojem wątku niniejszego
                        wywołany.

                        Pozdrawiam obustronnie
                        Pankracy tyu
                        • Gość: kunce Re: Luka co rok już stuka strzelił byka (nie bykka)! IP: *.chello.pl 26.02.02, 14:32
                          tyu napisał(a):

                          > Pozdrawiam obustronnie
                          > Pankracy tyu

                          chyba: Obywatelkracy tyu (???)
                          • Gość: siedem jakbyś była "male"* IP: *.tgory.pik-net.pl 26.02.02, 14:36
                            Gość portalu: kunce napisał(a):

                            > tyu napisał(a):
                            >
                            > > Pozdrawiam obustronnie
                            > > Pankracy tyu
                            >
                            > chyba: Obywatelkracy tyu (???)

                            TO nazwałbym cię Kunta Kinte krótkiej formy satyryczno literackiej.

                            ps
                            ... nieważne
                            7,00


                            *-nie wiem jak sie pisze meszczyzna a nie mam tutaj worda
                            • Gość: kunce Re: jakbyś była "male" IP: *.chello.pl 26.02.02, 14:46
                              Gość portalu: siedem napisał(a):

                              > TO nazwałbym cię Kunta Kinte krótkiej formy satyryczno literackiej.

                              kunce spuszcza nos na kwintę
                              chce pisać jak Kunta Kinte
                              ale nasz Tyu wszystko zrobi
                              by pisała tak jak Toby.

                              (chwilowo żegnam dumając nad dolą swą dziewczyńską)
                              • tyu Do Panny Kunki i Siódemki 26.02.02, 15:26
                                Gość portalu: kunce napisał(a):

                                > Gość portalu: siedem napisał(a):
                                >
                                > > TO nazwałbym cię Kunta Kinte krótkiej formy satyryczno literackiej.
                                >
                                > kunce spuszcza nos na kwintę
                                > chce pisać jak Kunta Kinte
                                > ale nasz Tyu wszystko zrobi
                                > by pisała tak jak Toby.
                                >
                                > (chwilowo żegnam dumając nad dolą swą dziewczyńską)


                                A ja, Towarzyszkracy tyu (uzasadnienie w sąsiednim poscie), witam Cię ponownie.
                                I ku Twej czci składam.

                                Panno Kunko, gdzież Tobie Tobiego iść śladem?
                                Czy mnie za aż takiego uważasz szkaradę
                                co Ci coś nakazywać lub zakazać w stanie?
                                Skądże u Ciebie takie złe o mnie mniemanie?
                                Pisz, o dumna, co zechcesz, ja to wszystko zniosę!
                                A gdy Ci coś zawinię, pójdę pod Canossę.


                                A do Siódemki:
                                Mężczyzna, meszczyzna, menszczyzna, menrzczyzna...
                                A nie prościej napisać po prostu: chop?
                                Chop, hop, chłop, hłop... też źle. Poddaję.
                          • tyu Re: Luka co rok już stuka strzelił byka (nie bykka)! 26.02.02, 15:10
                            Gość portalu: kunce napisał(a):

                            > tyu napisał(a):
                            >
                            > > Pozdrawiam obustronnie
                            > > Pankracy tyu
                            >
                            > chyba: Obywatelkracy tyu (???)


                            Witaj!
                            Dla Ciebie wszystko. Może być nawet Towarzyszkracy tyu
                            wink)
                        • xiazeluka Re: Luka co rok już stuka strzelił tyu (nie byka)! 26.02.02, 14:38
                          tyu napisał(a):

                          > Luko!
                          > Z tymi "Okopami..." to już nigdy się nie wyłgasz, że nie jesteś klechą.
                          > Było najpierw policzyć do dziesięciu!

                          Wyłgam się, wyłgam bez problemu - Okopy Św. Trójcy to twierdza na Podolu, 8 km od
                          Chocimia.

                          > Nie wiem, co znów imputujesz, ale Luka nigdy nie zginie z rąk lewicy "w bliżej
                          > nie wyjaśnionych okolicznościach" . Mimo wszystko - zbyt to cenna zdobycz, by
                          > wiktoryą się nie pochwalić.

                          Co oznacza, że jestem cenniejszy od księdza Popiełuszki... Ale to raczej przesada.

                          Pozdrawiam
                          • tyu Luka co rok już stuka strzelił... byka jednak! 26.02.02, 15:31
                            xiazeluka napisał(a):

                            > tyu napisał(a):
                            >
                            > > Luko!
                            > > Z tymi "Okopami..." to już nigdy się nie wyłgasz, że nie jesteś klechą.
                            > > Było najpierw policzyć do dziesięciu!
                            >
                            > Wyłgam się, wyłgam bez problemu - Okopy Św. Trójcy to twierdza na Podolu, 8 km
                            > od Chocimia.

                            ...tylko jeszcze UDOWODNIJ komu trzeba, że WŁAŚNIE TO miałeś na myśli!
                            Oj, ciężko będzie, klecho ex definitione.

                            > > Nie wiem, co znów imputujesz, ale Luka nigdy nie zginie z rąk lewicy "w
                            > > bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach" . Mimo wszystko - zbyt to cenna
                            > > zdobycz, by wiktoryą się nie pochwalić.
                            >
                            > Co oznacza, że jestem cenniejszy od księdza Popiełuszki... Ale to raczej
                            > przesada.

                            Oj, przesada! Przesada i demagogia - dwa w jednym. Mniejsza o szczegóły.

                            > Pozdrawiam

                            I ja też.
                            • xiazeluka Re: Luka co rok już stuka strzelił... byka jednak! 26.02.02, 15:56
                              tyu napisał(a):

                              > ...tylko jeszcze UDOWODNIJ komu trzeba, że WŁAŚNIE TO miałeś na myśli!
                              > Oj, ciężko będzie, klecho ex definitione.

                              Myślisz, że powoływanie się na autorytet hrabiego Krasińskiego także mi nie
                              pomoże?
                              A sam-wiesz-kto nie uwierzy, że się pali, nawet jeśli w płomieniach stanie
                              krzesło, na którym siedzi - bo nie.

                              > Oj, przesada! Przesada i demagogia - dwa w jednym. Mniejsza o szczegóły.

                              Szczególy to jest to, czego Lewica nie cierpi - chodzą tacy upierdliwi prawicowcy
                              i zadają głupie pytania: "a z czego sfinansujecie ten wasz komunistyczny raj"?

                              I ja też.

                              • tyu Re: Luka co rok już stuka strzelił... byka jednak! 27.02.02, 08:43
                                xiazeluka napisał(a):

                                > tyu napisał(a):
                                >
                                > > ...tylko jeszcze UDOWODNIJ komu trzeba, że WŁAŚNIE TO miałeś na myśli!
                                > > Oj, ciężko będzie, klecho ex definitione.
                                >
                                > Myślisz, że powoływanie się na autorytet hrabiego Krasińskiego także mi nie
                                > pomoże?
                                > A sam-wiesz-kto nie uwierzy, że się pali, nawet jeśli w płomieniach stanie
                                > krzesło, na którym siedzi - bo nie.

                                Ludziom jak-sam-wiem-kto musisz najpierw udowodnić, że niejaki Krasiński istniał.
                                To, co prawda, też nic nie da, bo NIE UDOWODNISZ, że miałeś na myśli, to co
                                miałeś, a nie coś, co jak-autorytatywnie-stwierdzono miałeś. Taki drobiazg.

                                > > Oj, przesada! Przesada i demagogia - dwa w jednym. Mniejsza o szczegóły.
                                >
                                > Szczególy to jest to, czego Lewica nie cierpi - chodzą tacy upierdliwi prawicow
                                > cy
                                > i zadają głupie pytania: "a z czego sfinansujecie ten wasz komunistyczny raj"?
                                >
                                > I ja też.


                                Słusznie, Luko! I TY też! (Sfinansujesz, znaczy). Jak łupać podatki na oświatę
                                dla ludu, to od wszystkich. Bo kiedyś WSPÓLNIE musimy przerwać zaklęty krąg, w
                                którym: "dlaczegoś biedny - bo głupi, a dlaczegoś głupi - bo biedny..."

                                Pozdrawiam!
                                • xiazeluka Re: Luka co rok już stuka strzelił... byka jednak! 27.02.02, 09:07
                                  tyu napisał(a):

                                  > Ludziom jak-sam-wiem-kto musisz najpierw udowodnić, że niejaki Krasiński istnia
                                  > ł.
                                  > To, co prawda, też nic nie da, bo NIE UDOWODNISZ, że miałeś na myśli, to co
                                  > miałeś, a nie coś, co jak-autorytatywnie-stwierdzono miałeś. Taki drobiazg.

                                  No dobrze, poddaję się. Lepiej w tym momencie, bo jak będę się upierał, to sam-
                                  wiesz-kto et consortes mogą zechcieć postawić pytanie: "A jaki jest dowód na to,
                                  że luka w ogóle istnieje"? I co ja wtedy pocznę?

                                  > Słusznie, Luko! I TY też! (Sfinansujesz, znaczy). Jak łupać podatki na oświatę
                                  > dla ludu, to od wszystkich. Bo kiedyś WSPÓLNIE musimy przerwać zaklęty krąg, w
                                  > którym: "dlaczegoś biedny - bo głupi, a dlaczegoś głupi - bo biedny..."

                                  Głupek nigdy nie będzie mądry, choćbyś mnie puścił w skarpetkach po opodatkowaniu
                                  wszystkiego łacznie z zużywanym tlenem atmosferycznym, natomiast często
                                  absolwenci pięciu klas zbiorczej szkoły podstawowej mają więcej kasy od
                                  jajogłowych lewicowych mądrali.
                                  Wiara w dobrodziejstwo powszechnej oświaty jest naiwna - nauczy się toto pisać i
                                  czytać, a potem co - nagle stanie się bogate? To skąd się bierze bezrobocie wśród
                                  absolwentów markowych wyższych uczelni? I jak to się ma do wyników badań, według
                                  których 60% Polaków to funcjonalni analfabeci? A papierki (matury, świadectwa)
                                  posiadają, ku uciesze i dumie Lewicy.
                                  Oświata powinna być płatna - uczyliby się ci, którym zależy na zdobywaniu wiedzy,
                                  a nie odsiedzeniu iluś tak lat w ławkach i dezorganizowaniu nauki innym.
                                  Powiedzmy sobie szczerze - umiejętność czytania i pisania nie jest potrzebna do
                                  wykonywania prostych czynności życiowych. Znaki drogowe to ideogramy, żarcie w
                                  sklepach przeważnie ma opakowanie przeźroczyste albo narysowaną zawartość,
                                  przedmioty bardziej skomplikowane można pokazać palcem. Instrukcje obsługi są
                                  również zbędne - obecnie dzieci potrafią obsługiwać komputery jeszcze zanim
                                  nauczą się czytać. I tak dalej...
                                • Gość: siedem wcinam IP: *.tgory.pik-net.pl 27.02.02, 10:10
                                  tyu napisał(a):
                                  Jak łupać podatki na oświatę
                                  > dla ludu, to od wszystkich. Bo kiedyś WSPÓLNIE musimy przerwać zaklęty krąg, w
                                  > którym: "dlaczegoś biedny - bo głupi, a dlaczegoś głupi - bo biedny..."

                                  przypominam że w ZSRR* jest 40% ludzi z w. wykształceniem.
                                  7,00

                                  *-Kurde, nie mogę sie przyzwyczaić do tej nazwy FR
                                  • Gość: sceptyk Re: wcinam IP: 195.15.57.* 27.02.02, 10:19
                                    Gość portalu: siedem napisał(a):

                                    > przypominam że w ZSRR* jest 40% ludzi z w. wykształceniem.
                                    > 7,00
                                    >
                                    > *-Kurde, nie mogę sie przyzwyczaić do tej nazwy FR
                                    -------------------

                                    Ja to caly czas mowie 'w Sowietach', albo 'u Ruskich'. Agent KGB Prezydentem,
                                    Partia Komunistyczna najsilniesza (czy prawie najsilniejsza) w parlamencie etc.
                                    Jak sie oni rozliczyli z Sowietyzmem? Kpina.

                                    sc-k
                                    • Gość: siedem Re: wcinam IP: *.tgory.pik-net.pl 27.02.02, 10:23
                                      Gość portalu: sceptyk napisał(a):

                                      > Gość portalu: siedem napisał(a):
                                      >
                                      > > przypominam że w ZSRR* jest 40% ludzi z w. wykształceniem.
                                      > > 7,00
                                      > >
                                      > > *-Kurde, nie mogę sie przyzwyczaić do tej nazwy FR
                                      > -------------------
                                      >
                                      > Ja to caly czas mowie 'w Sowietach', albo 'u Ruskich'. Agent KGB Prezydentem,
                                      > Partia Komunistyczna najsilniesza (czy prawie najsilniejsza) w parlamencie etc.
                                      >
                                      > Jak sie oni rozliczyli z Sowietyzmem? Kpina.
                                      >
                                      > sc-k

                                      A światły lewak Kgbeksy [vel księżyc w pełni] to nic złego nie widzi w
                                      prezydenturze agenta wywiadu wewnętrznego. Nie to co my sliskie od kato-prawico-
                                      ciemnogrodzkiego jadu - węże upadłe.

                                      7,00
                                      • tyu A wracając do tematu... 27.02.02, 12:07
                                        Wy tu gadu-gadu, z wnioskiem końcowym z góry założonym i z definicji (Waszej,
                                        oczywiście!) słusznym, a tymczasem xiazeluka napisał:

                                        > tyu napisał(a):
                                        >
                                        > > Ludziom jak-sam-wiem-kto musisz najpierw udowodnić, że niejaki Krasiński
                                        > istniał.
                                        > > To, co prawda, też nic nie da, bo NIE UDOWODNISZ, że miałeś na myśli, to co
                                        > > miałeś, a nie coś, co jak-autorytatywnie-stwierdzono miałeś. Taki drobiazg.
                                        >
                                        > No dobrze, poddaję się. Lepiej w tym momencie, bo jak będę się upierał, to
                                        > sam-wiesz-kto et consortes mogą zechcieć postawić pytanie: "A jaki jest dowód
                                        > na to, że luka w ogóle istnieje"? I co ja wtedy pocznę?

                                        Jeszcze możesz się pocieszać, że skoro ktoś kiedyś podobno przedstawił dowody
                                        na istnienie Boga, to i TEN dowód da się przeprowadzić... ale ja na Twoim
                                        miejscu też bym na to nie liczył.

                                        > > Słusznie, Luko! I TY też! (Sfinansujesz, znaczy). Jak łupać podatki na
                                        > oświatę
                                        > > dla ludu,to od wszystkich. Bo kiedyś WSPÓLNIE musimy przerwać zaklęty krąg,
                                        > > w którym: "dlaczegoś biedny - bo głupi, a dlaczegoś głupi - bo biedny..."
                                        >
                                        > Głupek nigdy nie będzie mądry, choćbyś mnie puścił w skarpetkach po opodatko
                                        > waniu wszystkiego łacznie z zużywanym tlenem atmosferycznym, natomiast często
                                        > absolwenci pięciu klas zbiorczej szkoły podstawowej mają więcej kasy od
                                        > jajogłowych lewicowych mądrali.

                                        ...i prawicowych, dodam. Do tego momentu zgoda.
                                        Tylko - DLACZEGO tym INTELIGENTNYM, jak sam pośrednio stwierdziłeś, absolwentom
                                        5 klas nie umożliwić DOSTATECZNIE WCZEŚNIE dalszego kształcenia? Wtedy i oni i
                                        fiskus mieliby jeszcze więcej.

                                        > Wiara w dobrodziejstwo powszechnej oświaty jest naiwna - nauczy się toto
                                        > pisać i czytać, a potem co - nagle stanie się bogate? To skąd się bierze
                                        > bezrobocie wśród absolwentów markowych wyższych uczelni?

                                        Może stąd, że - nie mając PAŃSTWOWYCH pieniędzy na jakie-takie funkcjonowanie -
                                        przyjmują jak leci różnych pseudowieczorowych (czyli dziennych, ale płacących)
                                        studentów? A czy w zawodzie, który oferują, jest, czy nie jest możliwość
                                        późniejszej pracy - nie ich broszka. One chcą pieniędzy, bo chcą żyć.

                                        > I jak to się ma do
                                        > wyników badań, według których 60% Polaków to funcjonalni analfabeci? A
                                        > papierki (matury, świadectwa) posiadają, ku uciesze i dumie Lewicy.
                                        > Oświata powinna być płatna - uczyliby się ci, którym zależy na zdobywaniu
                                        > wiedzy, a nie odsiedzeniu iluś tak lat w ławkach i dezorganizowaniu nauki
                                        innym.

                                        Itd itp - znamy, znamy. Tylko jest jeden drobny problem: CO ma być tym sitem
                                        umożliwiającym dalszą naukę zdolnym i przedsiębiorczym, a zatrzymującym męty?
                                        Choćby - młodzież niegdyś za komuny zwaną "bananową". Bogatą z domu poniekąd,
                                        czyli Twoje ostatnie zdanie BYŁOBY realizowane dzięki ich tatusiom.

                                        Moim, znanym Ci zdaniem, jedynym sitem powinny być uzdolnienia i taki system
                                        stypendialny (ale nie kredytowy!), który zdolnym i pracowitym umożliwiałby
                                        naukę bez względu na sytuację finansową ich rodziców.

                                        > Powiedzmy sobie szczerze - umiejętność czytania i pisania nie jest potrzebna
                                        do
                                        > wykonywania prostych czynności życiowych. Znaki drogowe to ideogramy, żarcie
                                        > w sklepach przeważnie ma opakowanie przeźroczyste albo narysowaną zawartość,
                                        > przedmioty bardziej skomplikowane można pokazać palcem. Instrukcje obsługi są
                                        > również zbędne - obecnie dzieci potrafią obsługiwać komputery jeszcze zanim
                                        > nauczą się czytać. I tak dalej...

                                        Też znamy! Był taki jeden, który usiłował wdrożyć podobną ideę. W myśl której
                                        Polak miał umieć podpisać się, liczyć do 100 i wiedzieć że stolica 1000-letniej
                                        Rzeszy nazywa się Germania (bo tak zamierzał przemianować Berlin).
                                        Pytanie za 5 punktów: czy wdrażając to miał na uwadze dobro Polaków, czy też
                                        może raczej tak jakby wręcz przeciwnie?

                                        Pomyśl, a ja w tzw. międzyczasie pozdrawiam.
                                        • Gość: siedem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia IP: *.tgory.pik-net.pl 27.02.02, 12:14
                                          inaczej rzecz wygląda przez okulary pracownika Politechniki Śląskiej a inaczej
                                          przez NIERÓŻOWE okulary niepracownika Politechniki Śląskiej.

                                          Wtrącając się dalej uważam za najlepsze rozwiązanie bon oświatowy. Dlaczego 9
                                          młodych ludzi ma płacić na Doka i 1 [słownie jednego]* wałkonia który pierwsze 2
                                          lata na uczelni nie trzeźwieje ???


                                          7,20
                                          *- Ponoć 10% ludzi u nas studiuje.
                                          • tyu Re: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 27.02.02, 12:30
                                            Gość portalu: siedem napisał(a):

                                            > inaczej rzecz wygląda przez okulary pracownika Politechniki Śląskiej a inaczej
                                            > przez NIERÓŻOWE okulary niepracownika Politechniki Śląskiej.
                                            >
                                            > Wtrącając się dalej uważam za najlepsze rozwiązanie bon oświatowy. Dlaczego 9
                                            > młodych ludzi ma płacić na Doka i 1 [słownie jednego]* wałkonia który pierwsze
                                            > 2 lata na uczelni nie trzeźwieje ???
                                            >
                                            >
                                            > 7,20
                                            > *- Ponoć 10% ludzi u nas studiuje.


                                            Niech mu będzie bon albo Wojtek, byle BYŁ. I byleby nie był pożyczką. To
                                            odstrasza - i chyba najbardziej właśnie tych, dla których jest przeznaczona:
                                            najuboższych, którzy w razie LOSOWEJ klęski byliby finansowo zarżnięci na długie
                                            lata.

                                            P.S. Co to ma wspólnego z Politechniką Śląską bardziej, niż z ATK np. nie wiem,
                                            ale zakładam, że Tobie wydaje się, że wiesz...
                                            • Gość: siedem Re: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia IP: *.tgory.pik-net.pl 27.02.02, 12:43
                                              tyu napisał(a):

                                              > ale zakładam, że Tobie wydaje się, że wiesz...

                                              to źle zakładasz
                                              nie graj dzisiaj w totka
                                              szkoda kasy
                                              7,00

                                        • Gość: luka Re: A wracając do tematu... IP: 217.67.196.* 27.02.02, 12:41
                                          tyu napisał(a):

                                          > Jeszcze możesz się pocieszać, że skoro ktoś kiedyś podobno przedstawił dowody
                                          > na istnienie Boga, to i TEN dowód da się przeprowadzić... ale ja na Twoim
                                          > miejscu też bym na to nie liczył.

                                          Za słabym w naukach matematyczno-fizyczno-przyrodniczych, by się podejmować
                                          przeprowadzenia takiego dowodu. Czyli - ja chyba jednak nie istnieję...

                                          > ...i prawicowych, dodam. Do tego momentu zgoda.
                                          > Tylko - DLACZEGO tym INTELIGENTNYM, jak sam pośrednio stwierdziłeś, absolwentom
                                          > 5 klas nie umożliwić DOSTATECZNIE WCZEŚNIE dalszego kształcenia? Wtedy i oni i
                                          > fiskus mieliby jeszcze więcej.

                                          A na cholerę im to przymusowo umożliwiać??? Przecież dlatego właśnie rzucili
                                          szkołę, by zarabiać! A fiskus właśnie zarabia - nie ponosi kosztów kształcenia, a
                                          ów młodzieniec płaci podatki wcześniej, niż absolwenci podstawówki!

                                          > Może stąd, że - nie mając PAŃSTWOWYCH pieniędzy na jakie-takie funkcjonowanie -
                                          > przyjmują jak leci różnych pseudowieczorowych (czyli dziennych, ale płacących)
                                          > studentów? A czy w zawodzie, który oferują, jest, czy nie jest możliwość
                                          > późniejszej pracy - nie ich broszka. One chcą pieniędzy, bo chcą żyć.

                                          Wymagasz, by uczelnie jeszcze załatwiały swoim studentom pracę?
                                          Nie ma przymusu studiowania. A żeby nie było niesprawiedliwego podziału na płatne
                                          i "bezpłatne" studia, należy je po prostu uczynić płatnymi dla wszystkich. Wtedy
                                          w sposób naturalny odpadłyby niebieskie ptaszki.

                                          > Itd itp - znamy, znamy. Tylko jest jeden drobny problem: CO ma być tym sitem
                                          > umożliwiającym dalszą naukę zdolnym i przedsiębiorczym, a zatrzymującym męty?
                                          > Choćby - młodzież niegdyś za komuny zwaną "bananową". Bogatą z domu poniekąd,
                                          > czyli Twoje ostatnie zdanie BYŁOBY realizowane dzięki ich tatusiom.

                                          Skoro ich stać - to niech finansują szkołę dla swoich debilków. Co forsa pomoże,
                                          skoro pierwszy egzamin semestralny obleją?
                                          Sito jest naturalne - jeżeli za naukę się płaci, to żaden męt nie będzie przecież
                                          finansował sobie czegoś, co go nudzi.

                                          > Moim, znanym Ci zdaniem, jedynym sitem powinny być uzdolnienia i taki system
                                          > stypendialny (ale nie kredytowy!), który zdolnym i pracowitym umożliwiałby
                                          > naukę bez względu na sytuację finansową ich rodziców.

                                          Gdyby studia były w całości płatne - to i czesne byłoby niższe. A i rodzice
                                          płaciliby niższe podatki po sprzedaniu budynku MEN-u i wysadzeniu w powietrze
                                          kuratoriów.

                                          > Też znamy! Był taki jeden, który usiłował wdrożyć podobną ideę. W myśl której
                                          > Polak miał umieć podpisać się, liczyć do 100 i wiedzieć że stolica 1000-letniej
                                          > Rzeszy nazywa się Germania (bo tak zamierzał przemianować Berlin).

                                          Ależ ja niczego nie zamierzam wdrażać! Postuluję pełną wolność - chcesz się
                                          uczyć, to proszę, będziesz wtedy wiedział, że NSDAP to była lewica, nie chcesz -
                                          wolna droga!

                                          > Pytanie za 5 punktów: czy wdrażając to miał na uwadze dobro Polaków, czy też
                                          > może raczej tak jakby wręcz przeciwnie?

                                          Widzisz, tu jest różnica - towarzysz Hitler narzucał siłowe rozwiązania, ja
                                          domagam się czegoś przeciwnego: powstrzymania się od jakichkolwiek działań!

                                          > Pomyśl, a ja w tzw. międzyczasie pozdrawiam.

                                          To Ty pomyśl, bo żeś się zdrowo pomylił. Pzdr.
                                          • Gość: Perła Re: o studiach jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 12:57
                                            W Polsce studia bezpłatne są. Ale utrzymanie studenta (akademik, książki,
                                            przejazdy itp.) wysokie jest. Na studiowanie biednych nie stać jest. Biedny
                                            idzie do pracy i tym samym płaci podatki aby ZAMOŻNY studiował ZA DARMO właśnie.

                                            Perła
                                          • janusz2_ Poza tematem... 27.02.02, 13:31
                                            Gość portalu: luka napisał(a):

                                            > tyu napisał(a):
                                            >
                                            > > Jeszcze możesz się pocieszać, że skoro ktoś kiedyś podobno przedstawił dow
                                            > ody
                                            > > na istnienie Boga, to i TEN dowód da się przeprowadzić... ale ja na Twoim
                                            > > miejscu też bym na to nie liczył.
                                            >
                                            > Za słabym w naukach matematyczno-fizyczno-przyrodniczych, by się podejmować
                                            > przeprowadzenia takiego dowodu. Czyli - ja chyba jednak nie istnieję...

                                            Kiedyś gdzie-nie-gdzie bardzo popularna była teza "Niet bumagi, niet czeławieka."

                                            Sądzę, że może to pomóc w przeprowadzeniu dowodu "pośredniego".

                                            Pozdrawiam
                                            Janusz
                                            • Gość: luka Re: Poza tematem... IP: 217.67.196.* 27.02.02, 13:35
                                              janusz2_ napisał(a):

                                              > Kiedyś gdzie-nie-gdzie bardzo popularna była teza "Niet bumagi, niet czeławieka
                                              > ."
                                              > Sądzę, że może to pomóc w przeprowadzeniu dowodu "pośredniego".

                                              Bumaga niby jest, ale pojawia się pytanie: "kto za tym stoi"? Przecież wszyscy
                                              wiemy jaki lep kryje się za tymi nićmi...

                                              Pozdrawiam,
                                              luka
                                          • tyu Do nieistniejącego Luki o tym,że wszystko już było 27.02.02, 14:23
                                            Gość portalu: luka napisał(a):

                                            > tyu napisał(a):
                                            >
                                            > > Jeszcze możesz się pocieszać, że skoro ktoś kiedyś podobno przedstawił dowody
                                            > > na istnienie Boga, to i TEN dowód da się przeprowadzić... ale ja na Twoim
                                            > > miejscu też bym na to nie liczył.
                                            >
                                            > Za słabym w naukach matematyczno-fizyczno-przyrodniczych, by się podejmować
                                            > przeprowadzenia takiego dowodu. Czyli - ja chyba jednak nie istnieję...

                                            Informacja z pierwszej rąki - przyjmuję do wiadomości.

                                            > > ...i prawicowych, dodam. Do tego momentu zgoda.
                                            > > Tylko - DLACZEGO tym INTELIGENTNYM, jak sam pośrednio stwierdziłeś, absolwen
                                            > > tom 5 klas nie umożliwić DOSTATECZNIE WCZEŚNIE dalszego kształcenia? Wtedy
                                            > > i oni i fiskus mieliby jeszcze więcej.
                                            >
                                            > A na cholerę im to przymusowo umożliwiać??? Przecież dlatego właśnie rzucili
                                            > szkołę, by zarabiać! A fiskus właśnie zarabia - nie ponosi kosztów kształcenia,
                                            > a ów młodzieniec płaci podatki wcześniej, niż absolwenci podstawówki!

                                            Czyli - uważasz, uczony mężu, że wzrost dochodu narodowego ma się nijak do
                                            poziomu techniki itp. Tylko - smykałka do interesu!
                                            Nie twierdzę, że ona nie ma znaczenia. Tylko że SAMA smykałka, bez armiii ludzi
                                            od robienia postępu technicznego, wkrótce zmieniłaby się w przelewanie z pustego
                                            w próżne. Nie byliby w stanie zaproponować nic nowego. Skutek: stagnacja.

                                            > > Może stąd, że - nie mając PAŃSTWOWYCH pieniędzy na jakie-takie funkcjonowanie
                                            > > - przyjmują jak leci różnych pseudowieczorowych (czyli dziennych, ale
                                            > > płacących) studentów? A czy w zawodzie, który oferują, jest, czy nie jest
                                            > > możliwość późniejszej pracy - nie ich broszka. One chcą pieniędzy, bo chcą
                                            > > żyć.
                                            >
                                            > Wymagasz, by uczelnie jeszcze załatwiały swoim studentom pracę?

                                            WRĘCZ PRZECIWNIE! I właśnie dlatego opisuję zjawisko nadprodukcji niektórych
                                            absolwentów, że uważam je za patologię, wymuszoną jednak okolicznoiściami
                                            pozauczelnianymi.

                                            > Nie ma przymusu studiowania. A żeby nie było niesprawiedliwego podziału na pła
                                            > tne i "bezpłatne" studia, należy je po prostu uczynić płatnymi dla wszystkich.
                                            > Wtedy w sposób naturalny odpadłyby niebieskie ptaszki.

                                            Albo - co ja proponuję - odwrotnie. Uczynić NIEODPŁATNYMI dla wszystkich, na
                                            równych zasadach. Zasady: uzdolnienia i praca wykazywane na egzaminach. Płaci - z
                                            podatków - całe społeczeństwo, bo ci obecnie studiujący będą kiedyś wypracowywać
                                            dochód narodowy (redystrybuowany choćby w postaci emerytur) też dla całego
                                            społeczeństwa. Taka inwestycja, z założeniem, że trafiona - powiedzmy - w 75%.
                                            Pełnopłatność, to byłoby trafienie nie większe, niż 50%.

                                            > > Itd itp - znamy, znamy. Tylko jest jeden drobny problem: CO ma być tym sitem
                                            > > umożliwiającym dalszą naukę zdolnym i przedsiębiorczym, a zatrzymującym męty?
                                            > > Choćby - młodzież niegdyś za komuny zwaną "bananową". Bogatą z domu poniekąd,
                                            > > czyli Twoje ostatnie zdanie BYŁOBY realizowane dzięki ich tatusiom.
                                            >
                                            > Skoro ich stać - to niech finansują szkołę dla swoich debilków. Co forsa pomoże
                                            > skoro pierwszy egzamin semestralny obleją?

                                            Znając życie - forsa pomoże... I Pan Inżynier Debilek, albo Pan Doktor Debilek
                                            pójdzie w świat - budować walące się domy i leczyć ludzi...

                                            > Sito jest naturalne - jeżeli za naukę się płaci, to żaden męt nie będzie
                                            > przecież finansował sobie czegoś, co go nudzi.

                                            Owszem, będzie - choćby dla prestiżu. Pan mgr Męt, to już nie męt.

                                            > > Moim, znanym Ci zdaniem, jedynym sitem powinny być uzdolnienia i taki system
                                            > > stypendialny (ale nie kredytowy!), który zdolnym i pracowitym umożliwiałby
                                            > > naukę bez względu na sytuację finansową ich rodziców.
                                            >
                                            > Gdyby studia były w całości płatne - to i czesne byłoby niższe. A i rodzice
                                            > płaciliby niższe podatki po sprzedaniu budynku MEN-u i wysadzeniu w powietrze
                                            > kuratoriów.

                                            Część mojej opinii (tej negatywnej) na ten temat jest powyżej, w części mogę się
                                            zgodzić: przerosty administracji oświatowej itd. Tylko że to nie załatwia
                                            problemu, łagodzi tylko jego skutki.

                                            > > Też znamy! Był taki jeden, który usiłował wdrożyć podobną ideę. W myśl której
                                            > > Polak miał umieć podpisać się,liczyć do 100 i wiedzieć że stolica 1000-letniej
                                            > > Rzeszy nazywa się Germania (bo tak zamierzał przemianować Berlin).
                                            >
                                            > Ależ ja niczego nie zamierzam wdrażać! Postuluję pełną wolność - chcesz się
                                            > uczyć, to proszę, będziesz wtedy wiedział, że NSDAP to była lewica, nie chcesz
                                            > - wolna droga!

                                            Jak ładnie! Odpowiedź i insynuacja - dwa w jednym.
                                            Pełna zgoda na pełną wolność, tylko że niewdrażanie TEŻ jest jedną z metod
                                            wdrażania - przyznasz, piewco kapitalizmu?
                                            A wdrażać pomysły INNE, niż te, że "niech się uczy, kto chce" jednak trzeba.
                                            Czy chętnie chodziłeś do szkoły? Czy rozumiałeś jako dziecko, że coś z niej
                                            jednak wyniesiesz? A niby dlaczego dziecko wiejskiego półanalfabety ma rozumieć,
                                            że dzięki studiom coś tam dla niego się otworzy?

                                            > > Pytanie za 5 punktów: czy wdrażając to miał na uwadze dobro Polaków, czy też
                                            > > może raczej tak jakby wręcz przeciwnie?
                                            >
                                            > Widzisz, tu jest różnica - towarzysz Hitler narzucał siłowe rozwiązania, ja
                                            > domagam się czegoś przeciwnego: powstrzymania się od jakichkolwiek działań!

                                            Tak, tak - właśnie czytałem i właśnie odpowiedziałem.

                                            > > Pomyśl, a ja w tzw. międzyczasie pozdrawiam.
                                            >
                                            > To Ty pomyśl, bo żeś się zdrowo pomylił. Pzdr.

                                            No to może RAZEM pomyślmy? Myślenie wciąż podobno ma przyszłość - to tak a propos
                                            rozwoju oświaty... I nie sądzę, żebym to JA się mylił.
                                            A poza tym - wszystko już było. Ta dyskusja przecież też.

                                            Pozdrawiam.
                                            • janusz2_ Kto ma płacić za maszyny stolarskie? 27.02.02, 14:56
                                              tyu napisał(a):

                                              >
                                              > Albo - co ja proponuję - odwrotnie. Uczynić NIEODPŁATNYMI dla wszystkich, na
                                              > równych zasadach. Zasady: uzdolnienia i praca wykazywane na egzaminach. Płaci -
                                              > z
                                              > podatków - całe społeczeństwo, bo ci obecnie studiujący będą kiedyś wypracowywa
                                              > ć
                                              > dochód narodowy (redystrybuowany choćby w postaci emerytur) też dla całego
                                              > społeczeństwa. Taka inwestycja, z założeniem, że trafiona - powiedzmy - w 75%.
                                              > Pełnopłatność, to byłoby trafienie nie większe, niż 50%.

                                              Możemy spojrzeć na kwestie kształcenia z punktu widzenia pojedynczego człowieka
                                              lub z punktu widzenia społeczeństwa.

                                              Jeżeli patrzymy z punktu widzenia pojedynczego człowieka, to wygląda to tak, że
                                              człowiek taki decyduje się np. studiowac, aby w przyszłości zapewnić sobie byt, w
                                              oparciu o tę "bazę".

                                              Jeżeli wszyscy, jako społeczeństwo, finansujemy to, aby on jako absolwent np. SGH
                                              mógł w przyszłości zarabiać, to dlaczego nie finansujemy np. zakupu maszyn
                                              stolarskich innego człowieka, który zdecydował się być stolarzem i w ten sposób
                                              zarabiać w przyszłości.

                                              Czyli - może lepiej, żeby i ten student i ten przyszły stolarz, finansowali sami
                                              jeden studia, a drugi maszyny?


                                              Spojrzenie z punktu widzenia społeczeństwa - łożymy wszyscy na wykształcenie,
                                              ponieważ jako społeczeństwo inwestujemy w ludzi, uważając, że ludzie wykształceni
                                              w przyszłości przyniosą nam korzyści.

                                              I tu rodzi się pytanie - co zrobić z człowiekiem, który po studiach
                                              sfinansowanych przez społeczeństwo, chce emigrować, bo stwierdził, że w innym
                                              kraju zarobi pięć razy więcej?

                                              Zakazć mu wyjazdu?

                                              A może lepiej, żeby każdy sam płacił za swoją naukę?


                                              • tyu Re: Kto ma płacić za maszyny stolarskie? 04.03.02, 15:05
                                                janusz2_ napisał(a):

                                                > tyu napisał(a):
                                                > >
                                                > > Albo - co ja proponuję - odwrotnie. Uczynić NIEODPŁATNYMI dla wszystkich,
                                                > na
                                                > > równych zasadach. Zasady: uzdolnienia i praca wykazywane na egzaminach. Pł
                                                > aci -
                                                > > z
                                                > > podatków - całe społeczeństwo, bo ci obecnie studiujący będą kiedyś wyprac
                                                > owywa
                                                > > ć
                                                > > dochód narodowy (redystrybuowany choćby w postaci emerytur) też dla całego
                                                >
                                                > > społeczeństwa. Taka inwestycja, z założeniem, że trafiona - powiedzmy - w
                                                > 75%.
                                                > > Pełnopłatność, to byłoby trafienie nie większe, niż 50%.
                                                >
                                                > Możemy spojrzeć na kwestie kształcenia z punktu widzenia pojedynczego człowieka
                                                >
                                                > lub z punktu widzenia społeczeństwa.
                                                >
                                                > Jeżeli patrzymy z punktu widzenia pojedynczego człowieka, to wygląda to tak, że
                                                >
                                                > człowiek taki decyduje się np. studiowac, aby w przyszłości zapewnić sobie byt,
                                                > w
                                                > oparciu o tę "bazę".
                                                >
                                                > Jeżeli wszyscy, jako społeczeństwo, finansujemy to, aby on jako absolwent np. S
                                                > GH
                                                > mógł w przyszłości zarabiać, to dlaczego nie finansujemy np. zakupu maszyn
                                                > stolarskich innego człowieka, który zdecydował się być stolarzem i w ten sposób
                                                >
                                                > zarabiać w przyszłości.
                                                >
                                                > Czyli - może lepiej, żeby i ten student i ten przyszły stolarz, finansowali sam
                                                > i
                                                > jeden studia, a drugi maszyny?
                                                >
                                                >
                                                > Spojrzenie z punktu widzenia społeczeństwa - łożymy wszyscy na wykształcenie,
                                                > ponieważ jako społeczeństwo inwestujemy w ludzi, uważając, że ludzie wykształ
                                                > ceni w przyszłości przyniosą nam korzyści.
                                                >
                                                > I tu rodzi się pytanie - co zrobić z człowiekiem, który po studiach
                                                > sfinansowanych przez społeczeństwo, chce emigrować, bo stwierdził, że w innym
                                                > kraju zarobi pięć razy więcej?
                                                >
                                                > Zakazć mu wyjazdu?
                                                >
                                                > A może lepiej, żeby każdy sam płacił za swoją naukę?


                                                Najkrócej - jestem za "punktem widzenia społeczeństwa".
                                                Inwestowanie w człowieka, w jego wykształcenie, to zbyt duży zysk dla
                                                społeczeństwa, jako całości, by móc to "odpuścić" i oddać przypadkowi.
                                                Można to zrobić z maszynami stolarskimi. Stolarz, JEŚLI ZECHCE, weźmie kredyt
                                                bankowy. Potencjalnemu studentowi należy ten "kredyt" DAĆ, jeśli tylko daje
                                                szanse, że - pracując w wyuczonym zawodzie - spłaci go wyższymi podatkami.

                                                A co robić w wypadkach losowych? Statystyka mówi, że nawet jeśli jakiś procent
                                                studentów z przyczyn LOSOWYCH studiów nie skończy, albo np. przedwcześnie umrze -
                                                i tak PRZECIĘTNIE się to opłaci.
                                                A emigracja? Tu już ktoś będzie musiał zapłacić: albo absolwent, albo kraj
                                                imigracji. Nic za darmo - INWESTYCJA jest inwestycją...
                                                • janusz2_ Komu zabrać paszport? 04.03.02, 15:33
                                                  tyu napisał(a):

                                                  > janusz2_ napisał(a):
                                                  >
                                                  > Najkrócej - jestem za "punktem widzenia społeczeństwa".
                                                  > Inwestowanie w człowieka, w jego wykształcenie, to zbyt duży zysk dla
                                                  > społeczeństwa, jako całości, by móc to "odpuścić" i oddać przypadkowi.

                                                  Poziom nauczania w szkołach publicznych maleje w zastraszającym tempie.
                                                  A szkoły publiczne są szczególnie kosztowne.
                                                  Czyli, chociażby z powodu docenienia wagi nauki, należałoby szkoły publiczne
                                                  zlikwidować.

                                                  Wyniki badań poziomu wykształcenia społeczeństwa (po pięćdziesięciu latach
                                                  przymusu szkolnego) są przerażające.

                                                  Takie są fakty i żadne piękne słówka nt. edukacji tego nie zmienią.


                                                  > Można to zrobić z maszynami stolarskimi. Stolarz, JEŚLI ZECHCE, weźmie kredyt
                                                  > bankowy. Potencjalnemu studentowi należy ten "kredyt" DAĆ, jeśli tylko daje
                                                  > szanse, że - pracując w wyuczonym zawodzie - spłaci go wyższymi podatkami.

                                                  A dlaczego kogoś kto ukończył studia należy karać (wyższymi podatkami)?

                                                  Dlaczego wybór jednego rodzaju drogi życiowej (studenta) jest lepszy niż wybór
                                                  stolarza?
                                                  Ja uważam, że dobrzy stolarze są bardziej potrzebni niż niedouczeni absolwenci
                                                  wielu państwowych uczelni.


                                                  >
                                                  > A co robić w wypadkach losowych? Statystyka mówi, że nawet jeśli jakiś procent
                                                  > studentów z przyczyn LOSOWYCH studiów nie skończy, albo np. przedwcześnie umrze
                                                  > -
                                                  > i tak PRZECIĘTNIE się to opłaci.

                                                  Co się opłaci?
                                                  Jakie statystyki to mówią?
                                                  Może podasz jakieś konkrety?


                                                  > A emigracja? Tu już ktoś będzie musiał zapłacić: albo absolwent, albo kraj
                                                  > imigracji. Nic za darmo - INWESTYCJA jest inwestycją...

                                                  Jak zapłaci?
                                                  Jak to egzekwować?
                                                  Studentom zabierać paszporty, żeby nie emigrowali?
                                                  A może już licealistom?
                                                  • tyu Re: Komu zabrać paszport? 04.03.02, 17:22
                                                    janusz2_ napisał(a):

                                                    > tyu napisał(a):
                                                    >
                                                    > > janusz2_ napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > Najkrócej - jestem za "punktem widzenia społeczeństwa".
                                                    > > Inwestowanie w człowieka, w jego wykształcenie, to zbyt duży zysk dla
                                                    > > społeczeństwa, jako całości, by móc to "odpuścić" i oddać przypadkowi.
                                                    >
                                                    > Poziom nauczania w szkołach publicznych maleje w zastraszającym tempie.
                                                    > A szkoły publiczne są szczególnie kosztowne.

                                                    Oczywiście! Bo nieodpłatne.

                                                    > Czyli, chociażby z powodu docenienia wagi nauki, należałoby szkoły publiczne
                                                    > zlikwidować.

                                                    Czy jest taki kraj na świecie, gdzie by to zrobiono? Byłoby to automatyczne
                                                    odcięcie od oświaty dzieci z najuboższych rodzin - i szybki cywilizacyjny regres.

                                                    > Wyniki badań poziomu wykształcenia społeczeństwa (po pięćdziesięciu latach
                                                    > przymusu szkolnego) są przerażające.

                                                    Podobnie, jak w USA i in.

                                                    > Takie są fakty i żadne piękne słówka nt. edukacji tego nie zmienią.

                                                    I vice versa - nt. edukacji odpłatnej, więc w praktyce ograniczonej do uczenia
                                                    dzieci finansowych elit.

                                                    > > Można to zrobić z maszynami stolarskimi. Stolarz, JEŚLI ZECHCE, weźmie kredyt
                                                    > > bankowy. Potencjalnemu studentowi należy ten "kredyt" DAĆ, jeśli tylko daje
                                                    > > szanse, że - pracując w wyuczonym zawodzie - spłaci go wyższymi podatkami.
                                                    >
                                                    > A dlaczego kogoś kto ukończył studia należy karać (wyższymi podatkami)?

                                                    Nie za to, ze ukończył. Posiadanie wyższego wykształcenia powinno owocować
                                                    zarobkami wyższymi (odliczając osoby wykonujące bardzo ciężką pracę fizyczną),
                                                    niż w przypadku osób bez tego wykształcenia.

                                                    > Dlaczego wybór jednego rodzaju drogi życiowej (studenta) jest lepszy niż wybór
                                                    > stolarza?

                                                    Bo nie marnuje swych uzdolnień, czyli potencjalnych możliwości pomnażania dochodu
                                                    narodowego w stopniu wyższym, niż pracując fizycznie. Chyba, że tych uzdolnień
                                                    nie posiada.

                                                    > Ja uważam, że dobrzy stolarze są bardziej potrzebni niż niedouczeni absolwenci
                                                    > wielu państwowych uczelni.

                                                    A PRZECIĘTNI stolarze i PRZECIĘTNI absolwenci uczelni? Statystyka rozpatruje
                                                    raczej takich, niż przypadki incydentalne.

                                                    > > A co robić w wypadkach losowych? Statystyka mówi,że nawet jeśli jakiś procent
                                                    > > studentów z przyczyn LOSOWYCH studiów nie skończy, albo np. przedwcześnie
                                                    > > umrze - i tak PRZECIĘTNIE się to opłaci.
                                                    >
                                                    > Co się opłaci?
                                                    > Jakie statystyki to mówią?
                                                    > Może podasz jakieś konkrety?

                                                    Zależy, co rozumiesz przez "konkrety".
                                                    Już dawno temu stwierdzono, że inwestowanie w człowieka, w myśl techniczną itp
                                                    jest kilkakrotnie bardziej opłacalne, niż inwestowanie w sprzęt. Dla mnie to
                                                    wystarczający konkret, by rozwijać oświatę i szkolnictwo wyższe, traktując to
                                                    jako dobrze zwracającą się inwestycję. Nie ma znaczenia KTO inwestuje. Może to
                                                    być państwo lub osoba prywatna, ale "państwo" musi myśleć globalnie, o wszystkich
                                                    swoich uzdolnionych obywatelach, jako potencjalnej inwestycji.

                                                    > > A emigracja? Tu już ktoś będzie musiał zapłacić: albo absolwent, albo kraj
                                                    > > imigracji. Nic za darmo - INWESTYCJA jest inwestycją...
                                                    >
                                                    > Jak zapłaci?
                                                    > Jak to egzekwować?
                                                    > Studentom zabierać paszporty, żeby nie emigrowali?
                                                    > A może już licealistom?

                                                    Itp itd - doprowadzając sprawę do absurdu.
                                                    A czy np. dłużnikom banków odbiera się paszporty?
                                                    Uważam sytuację za podobną, a nieuczciwych absolwentów - za osoby, które prawo
                                                    może ścigać równie skutecznie (czyli znów - ze skutecznością niższą od 100%, ale
                                                    znacznie wyższą od zera), jak nieuczciwych dłużników.
                                                  • janusz2_ Re: Komu zabrać paszport? 04.03.02, 17:53
                                                    tyu napisał(a):

                                                    > janusz2_ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > tyu napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > janusz2_ napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > Najkrócej - jestem za "punktem widzenia społeczeństwa".
                                                    > > > Inwestowanie w człowieka, w jego wykształcenie, to zbyt duży zysk dla
                                                    >
                                                    > > > społeczeństwa, jako całości, by móc to "odpuścić" i oddać przypadkowi
                                                    > .
                                                    > >
                                                    > > Poziom nauczania w szkołach publicznych maleje w zastraszającym tempie.
                                                    > > A szkoły publiczne są szczególnie kosztowne.
                                                    >
                                                    > Oczywiście! Bo nieodpłatne.

                                                    Zgadzamy się?!!

                                                    A tak przy okazji, korupcja w szkolnictwie kwitnie, że hej...
                                                    Prywatni korepetytorzy też nie narzekają.

                                                    Może czas skonczyć z mitem "bezpłatnej" nauki?

                                                    >
                                                    > > Czyli, chociażby z powodu docenienia wagi nauki, należałoby szkoły publicz
                                                    > ne
                                                    > > zlikwidować.
                                                    >
                                                    > Czy jest taki kraj na świecie, gdzie by to zrobiono? Byłoby to automatyczne
                                                    > odcięcie od oświaty dzieci z najuboższych rodzin - i szybki cywilizacyjny regre
                                                    > s.

                                                    Jedzmy g...a. Miliardy much nie mogą się mylić.

                                                    Coś w tym sensie próbowałeś powiedzieć?

                                                    >
                                                    > > Wyniki badań poziomu wykształcenia społeczeństwa (po pięćdziesięciu latach
                                                    >
                                                    > > przymusu szkolnego) są przerażające.
                                                    >
                                                    > Podobnie, jak w USA i in.

                                                    Może czas na konstruktywne wnioski?


                                                    >
                                                    > > Takie są fakty i żadne piękne słówka nt. edukacji tego nie zmienią.
                                                    >
                                                    > I vice versa - nt. edukacji odpłatnej, więc w praktyce ograniczonej do uczenia
                                                    > dzieci finansowych elit.

                                                    A jaka jest definicja finansowej elity?
                                                    Np. u nas?

                                                    Ktoś kto ma samochód marki "Polonez" to już wg. Ciebie finansowa elita?
                                                    A ktos kogo stać na wypicie flaszki wódki dziennie?


                                                    > > > Można to zrobić z maszynami stolarskimi. Stolarz, JEŚLI ZECHCE, weźmi
                                                    > e kredyt
                                                    > > > bankowy. Potencjalnemu studentowi należy ten "kredyt" DAĆ, jeśli tylk
                                                    > o daje
                                                    > > > szanse, że - pracując w wyuczonym zawodzie - spłaci go wyższymi podat
                                                    > kami.
                                                    > >
                                                    > > A dlaczego kogoś kto ukończył studia należy karać (wyższymi podatkami)?
                                                    >
                                                    > Nie za to, ze ukończył. Posiadanie wyższego wykształcenia powinno owocować
                                                    > zarobkami wyższymi (odliczając osoby wykonujące bardzo ciężką pracę fizyczną),
                                                    > niż w przypadku osób bez tego wykształcenia.

                                                    Ale nie owocuje.
                                                    Na razie stolarz często zarabia dużo więcej od przeciętnego "magistra".

                                                    Zamiast więc komplikować te rozliczenia, może jednak wprowadzić metodę prostą i
                                                    sprawiedliwą - ja się uczę - ja płacę.

                                                    Sposoby pozyskania pieniędzy, to zupełnie inna sprawa.
                                                    Ale przy normalnym systemie stypendialnym (bynajmniej nie "państwowym",
                                                    obciążającym budżet) Ci, którzy chcieliby studiować - mogli by to robić.

                                                    A to, że nie opłacałoby się uciekać "przed wojskiem" na studia, czy iść na
                                                    studia "w poszukiwaniu" męża, zaowocowałoby co najwyżej wzrostem rangi studiów.

                                                    >
                                                    > > Dlaczego wybór jednego rodzaju drogi życiowej (studenta) jest lepszy niż w
                                                    > ybór
                                                    > > stolarza?
                                                    >
                                                    > Bo nie marnuje swych uzdolnień, czyli potencjalnych możliwości pomnażania docho
                                                    > du
                                                    > narodowego w stopniu wyższym, niż pracując fizycznie. Chyba, że tych uzdolnień
                                                    > nie posiada.

                                                    Według Ciebie ludzie pracujący fizycznie nie są w społeczeństwie potrzebni?
                                                    Bardzo interesujące.

                                                    A nie sądzisz, że świetnie byłoby, gdyby tysiące zbędnych urzędasów,
                                                    przerzucających paierki, ale za to z tytułem magistra, przekwalifikowało się na
                                                    wykonujących przedatne wyroby stolarzy, piekarzy itp.

                                                    >
                                                    > > Ja uważam, że dobrzy stolarze są bardziej potrzebni niż niedouczeni absolw
                                                    > enci
                                                    > > wielu państwowych uczelni.
                                                    >
                                                    > A PRZECIĘTNI stolarze i PRZECIĘTNI absolwenci uczelni? Statystyka rozpatruje
                                                    > raczej takich, niż przypadki incydentalne.

                                                    A ile kosztuje społeczeństwo, w popieranym przez Ciebie systemie "bezpłatnej"
                                                    nauki, przeciętny absolwent uczelni?

                                                    A ile przecietny stolarz?

                                                    Ja nie chcę, aby przeciętniacy, za moje pieniądze mieli zafundowane 6-8
                                                    lat "życia studenckiego".
                                                    (6-8 lat - bo z "dziekankami", repetami, itp. tyle wychodzi).
                                                    (Zycie studenckie to permanentne chlanie w akademiku w towarzystwie innych
                                                    przeciętniaków)


                                                    >
                                                    > > > A co robić w wypadkach losowych? Statystyka mówi,że nawet jeśli jakiś
                                                    > procent
                                                    > > > studentów z przyczyn LOSOWYCH studiów nie skończy, albo np. przedwcze
                                                    > śnie
                                                    > > > umrze - i tak PRZECIĘTNIE się to opłaci.
                                                    > >
                                                    > > Co się opłaci?
                                                    > > Jakie statystyki to mówią?
                                                    > > Może podasz jakieś konkrety?
                                                    >
                                                    > Zależy, co rozumiesz przez "konkrety".
                                                    > Już dawno temu stwierdzono, że inwestowanie w człowieka, w myśl techniczną itp
                                                    > jest kilkakrotnie bardziej opłacalne, niż inwestowanie w sprzęt. Dla mnie to
                                                    > wystarczający konkret, by rozwijać oświatę i szkolnictwo wyższe, traktując to
                                                    > jako dobrze zwracającą się inwestycję. Nie ma znaczenia KTO inwestuje. Może to
                                                    > być państwo lub osoba prywatna, ale "państwo" musi myśleć globalnie, o wszystki
                                                    > ch
                                                    > swoich uzdolnionych obywatelach, jako potencjalnej inwestycji.

                                                    No, to wracamy do punktu wyjścia.
                                                    Podałeś kilka ładnie brzmiących sloganów.

                                                    Oczywiście państwo powinno dbać, aby wszyscy byli piękni, młodzi, zdrowi i
                                                    bogaci, bo to się państwu szalenie opłaca.

                                                    A tak poważnie, zauważasz w Polsce jakiś skok technologiczny spowodowany
                                                    przymusem edukacyjnym i państwym systemem edukacji?

                                                    Ja jakoś niestety nie.

                                                    >
                                                    > > > A emigracja? Tu już ktoś będzie musiał zapłacić: albo absolwent, albo
                                                    > kraj
                                                    > > > imigracji. Nic za darmo - INWESTYCJA jest inwestycją...
                                                    > >
                                                    > > Jak zapłaci?
                                                    > > Jak to egzekwować?
                                                    > > Studentom zabierać paszporty, żeby nie emigrowali?
                                                    > > A może już licealistom?
                                                    >
                                                    > Itp itd - doprowadzając sprawę do absurdu.

                                                    Pytanie było bardzo konkretne.
                                                    Jeżeli, jako społeczeństwo, uważamy, że inwestujemy w edukację, aby odnieść z
                                                    tego korzyści, to naturalna jest potrzeba zabezpieczenia tej inwestycji.

                                                    Inaczej są to tylko puste slogany.


                                                    > A czy np. dłużnikom banków odbiera się paszporty?

                                                    Nie wiem, to jest sprawa banków.
                                                    Przyznasz, że banki stosują określone metody, aby zabezpieczyć wierzytelności.

                                                    Dlaczego więc nie jesteś konsekwentny i odmawiasz społeczeństwu prawa
                                                    zabezpieczenia swojej inwestycji w "studenta"?

                                                    Ja przypominam, że uważam cały ten system za zły, i uważam, że indywidualna
                                                    odpłatność za naukę likwiduje te wszystkie absurdy.


                                                    > Uważam sytuację za podobną, a nieuczciwych absolwentów - za osoby, które prawo
                                                    > może ścigać równie skutecznie (czyli znów - ze skutecznością niższą od 100%, al
                                                    > e
                                                    > znacznie wyższą od zera), jak nieuczciwych dłużników.

                                                    Kto to jest "nieuczciwy absolwent" - ten, który chce sobie ułożyć życie za
                                                    granicą?

                                                    Widzisz do jakich bzdur doprowadzają idiotyczne "założenia" (w tym wypadku
                                                    założenie, że społeczeństwo inwestuje w naukę przysłowiowego Jana Kowalskiego).
                                                  • tyu Re: Komu zabrać paszport? 06.03.02, 18:00
                                                    janusz2_ napisał(a):

                                                    ) ) ) Poziom nauczania w szkołach publicznych maleje w zastraszającym tempie.
                                                    ) ) ) A szkoły publiczne są szczególnie kosztowne.
                                                    ) )
                                                    ) tyu napisał(a):
                                                    )
                                                    ) ) Oczywiście! Bo nieodpłatne.
                                                    )
                                                    ) Zgadzamy się?!!

                                                    Tak, ale w innym sensie, niż myślisz. Coś nieodpłatnego nie będzie dochodowe, bo
                                                    NIE MA BYĆ DOCHODOWE. Będzie więc kosztowało więcej.

                                                    ) A tak przy okazji, korupcja w szkolnictwie kwitnie, że hej...
                                                    ) Prywatni korepetytorzy też nie narzekają.
                                                    )
                                                    ) Może czas skonczyć z mitem "bezpłatnej" nauki?

                                                    Problem korupcji jest czymś zupełnie innym. Papierek z urzędu X TEŻ jest
                                                    teoretycznie bezpłatny...

                                                    ) ) ) Czyli, chociażby z powodu docenienia wagi nauki, należałoby szkoły
                                                    ) ) ) publiczne zlikwidować.
                                                    ) )
                                                    ) ) Czy jest taki kraj na świecie, gdzie by to zrobiono? Byłoby to automatyczne
                                                    ) ) odcięcie od oświaty dzieci z najuboższych rodzin - i szybki cywilizacyjny
                                                    ) ) regres.
                                                    )
                                                    ) Jedzmy g...a. Miliardy much nie mogą się mylić.

                                                    Gdzie tu analogia? I gdzie dowcip?

                                                    ) ) ) Wyniki badań poziomu wykształcenia społeczeństwa (po pięćdziesięciu latach
                                                    ) ) ) przymusu szkolnego) są przerażające.
                                                    ) )
                                                    ) ) Podobnie, jak w USA i in.
                                                    )
                                                    ) Może czas na konstruktywne wnioski?

                                                    Jest nim np. stwierdzenie, że rzetelnie prowadzona nauka jest bardzo droga -
                                                    nawet dla mocarstwa.

                                                    ) ) ) Takie są fakty i żadne piękne słówka nt. edukacji tego nie zmienią.
                                                    ) )
                                                    ) ) I vice versa - nt. edukacji odpłatnej, więc w praktyce ograniczonej do
                                                    ) ) uczenia dzieci finansowych elit.
                                                    )
                                                    ) A jaka jest definicja finansowej elity?
                                                    ) Np. u nas?

                                                    W tym wypadku - ci, których na to stać. Czyli - może 1/4 ogółu.

                                                    ) ) ) A dlaczego kogoś kto ukończył studia należy karać (wyższymi podatkami)?
                                                    ) )
                                                    ) ) Nie za to, ze ukończył. Posiadanie wyższego wykształcenia powinno owocować
                                                    ) ) zarobkami wyższymi (odliczając osoby wykonujące bardzo ciężką pracę fizyczną)
                                                    ) ) niż w przypadku osób bez tego wykształcenia.
                                                    )
                                                    ) Ale nie owocuje.
                                                    ) Na razie stolarz często zarabia dużo więcej od przeciętnego "magistra".

                                                    Jeśli haruje po kilkanaście godzin dziennie...

                                                    ) Zamiast więc komplikować te rozliczenia, może jednak wprowadzić metodę prostą
                                                    ) i sprawiedliwą - ja się uczę - ja płacę.
                                                    )
                                                    ) Sposoby pozyskania pieniędzy, to zupełnie inna sprawa.
                                                    ) Ale przy normalnym systemie stypendialnym (bynajmniej nie "państwowym",
                                                    ) obciążającym budżet) Ci, którzy chcieliby studiować - mogli by to robić.

                                                    GDYBY tak było - nie miałbym nic przeciw temu. Pod warunkiem, ze WSZYSCY zdolni i
                                                    chętni znaleźliby w ten sposób pieniądze na naukę. Niestety, uważam to za utopię.

                                                    ) ) Bo nie marnuje swych uzdolnień, czyli potencjalnych możliwości pomnażania
                                                    ) ) dochodu narodowego w stopniu wyższym, niż pracując fizycznie. Chyba, że tych
                                                    ) ) uzdolnień nie posiada.
                                                    )
                                                    ) Według Ciebie ludzie pracujący fizycznie nie są w społeczeństwie potrzebni?
                                                    ) Bardzo interesujące.

                                                    Z CZEGO TO WNIOSKUJESZ?! Bo na pewno nie z moich słów.

                                                    ) A nie sądzisz, że świetnie byłoby, gdyby tysiące zbędnych urzędasów,
                                                    ) przerzucających paierki, ale za to z tytułem magistra, przekwalifikowało się
                                                    ) na wykonujących przedatne wyroby stolarzy, piekarzy itp.

                                                    Świetnie. Tylko co to zmienia w sprawie studiów? To kwestia naprawy
                                                    administracji, nie zasad kształcenia.

                                                    ) ) ) Ja uważam, że dobrzy stolarze są bardziej potrzebni niż niedouczeni
                                                    ) ) ) absolwenci wielu państwowych uczelni.
                                                    ) )
                                                    ) ) A PRZECIĘTNI stolarze i PRZECIĘTNI absolwenci uczelni? Statystyka rozpatruje
                                                    ) ) raczej takich, niż przypadki incydentalne.
                                                    )
                                                    ) A ile kosztuje społeczeństwo, w popieranym przez Ciebie systemie "bezpłatnej"
                                                    ) nauki, przeciętny absolwent uczelni?
                                                    )
                                                    ) A ile przecietny stolarz?

                                                    Dlatego przeciętnym studentem powinien zostać tylko ktoś znacznie zdolniejszy od
                                                    przeciętnego stolarza. Inaczej jego nauka zmarnuje się.

                                                    ) Ja nie chcę, aby przeciętniacy, za moje pieniądze mieli zafundowane 6-8 lat
                                                    ) "życia studenckiego". (6-8 lat - bo z "dziekankami", repetami, itp. tyle
                                                    ) wychodzi). (Zycie studenckie to permanentne chlanie w akademiku w towarzystwie
                                                    ) innych przeciętniaków)

                                                    Czyli - jeśli tatuś zapłaci, to synek nie będzie chlać? Poza tym - tych
                                                    studiujących "6-8 lat" a zdrowych, mogą objąć jakieś retorsje, w tym finansowe.

                                                    ) ) ) ) A co robić w wypadkach losowych? Statystyka mówi,że nawet jeśli jakiś
                                                    ) ) ) ) procent studentów z przyczyn LOSOWYCH studiów nie skończy, albo np.
                                                    ) ) ) ) przedwcześnie umrze - i tak PRZECIĘTNIE się to opłaci.
                                                    ) ) )
                                                    ) ) ) Co się opłaci?
                                                    ) ) ) Jakie statystyki to mówią?
                                                    ) ) ) Może podasz jakieś konkrety?
                                                    ) )
                                                    ) ) Zależy, co rozumiesz przez "konkrety".
                                                    ) ) Już dawno temu stwierdzono, że inwestowanie w człowieka, w myśl techniczną
                                                    ) ) itp jest kilkakrotnie bardziej opłacalne, niż inwestowanie w sprzęt. Dla mnie
                                                    ) ) to wystarczający konkret, by rozwijać oświatę i szkolnictwo wyższe, traktując
                                                    ) ) to jako dobrze zwracającą się inwestycję. Nie ma znaczenia KTO inwestuje. Może
                                                    ) ) to być państwo lub osoba prywatna, ale "państwo" musi myśleć globalnie, o
                                                    ) ) wszystkich swoich uzdolnionych obywatelach, jako potencjalnej inwestycji.
                                                    )
                                                    ) No, to wracamy do punktu wyjścia.
                                                    ) Podałeś kilka ładnie brzmiących sloganów.
                                                    )
                                                    ) Oczywiście państwo powinno dbać, aby wszyscy byli piękni, młodzi, zdrowi i
                                                    ) bogaci, bo to się państwu szalenie opłaca.

                                                    A tak! Nawet to, że są piękni.

                                                    ) A tak poważnie, zauważasz w Polsce jakiś skok technologiczny spowodowany
                                                    ) przymusem edukacyjnym i państwym systemem edukacji?
                                                    )
                                                    ) Ja jakoś niestety nie.

                                                    Może inaczej. Czy wyobrażasz sobie powrót do czasów, gdy w Polsce było
                                                    kilkadziesiąt procent analfabetów? Przy technice z XXI wieku? Tu NIE MA odwrotu.
                                                    A brak przymusu oświatowego i pełna odpłatność za naukę szybko by do tego
                                                    doprowadziły.

                                                    ) ) ) ) A emigracja? Tu już ktoś będzie musiał zapłacić: albo absolwent, albo
                                                    ) ) ) ) kraj imigracji. Nic za darmo - INWESTYCJA jest inwestycją...
                                                    ) ) )
                                                    ) ) ) Jak zapłaci?
                                                    ) ) ) Jak to egzekwować?
                                                    ) ) ) Studentom zabierać paszporty, żeby nie emigrowali?
                                                    ) ) ) A może już licealistom?
                                                    ) )
                                                    ) ) Itp itd - doprowadzając sprawę do absurdu.
                                                    )
                                                    ) Pytanie było bardzo konkretne.
                                                    ) Jeżeli, jako społeczeństwo, uważamy, że inwestujemy w edukację, aby odnieść
                                                    ) z tego korzyści, to naturalna jest potrzeba zabezpieczenia tej inwestycji.
                                                    )
                                                    ) Inaczej są to tylko puste slogany.

                                                    Patrz dalej.

                                                    ) ) A czy np. dłużnikom banków odbiera się paszporty?
                                                    )
                                                    ) Nie wiem, to jest sprawa banków.
                                                    ) Przyznasz, że banki stosują określone metody, aby zabezpieczyć wierzytelności.

                                                    Czemu więc nie mogłoby zrobić TEGO SAMEGO Państwo - bez ograniczania praw
                                                    obywatelskich?

                                                    ) Dlaczego więc nie jesteś konsekwentny i odmawiasz społeczeństwu prawa
                                                    ) zabezpieczenia swojej inwestycji w "studenta"?

                                                    Patrz wyżej.

                                                    ) Ja przypominam, że uważam cały ten system za zły, i uważam, że indywidualna
                                                    ) odpłatność za naukę likwiduje te wszystkie absurdy.

                                                    Masz prawo tak uważać, a ja mam prawo uważać, że się mylisz. Jedna tylko sprawa,
                                                    na zasadzie zachowania przez mnie samokrytycyzmu. Oświata i szkolnictwo wyższe są
                                                    bardzo drogie. I TYLKO DLATEGO w praktyce nie jest możliwa pełna realizacja moich
                                                    pomysłów. Pieniądz rodzi pieniądz, ale żeby go urodzić, musi go być dostatecznie
                                                    dużo...
                                                    )
                                                    ) Kto to jest "nieuczciwy absolwent" - ten, który chce sobie ułożyć życie za
                                                    ) granicą?

                                                    Tak, jeśli nie spłacił państwu, w którym studiował, swego długu. Jak go zaciągnął
                                                    (np. bon oświatowy) i jak ma spłacać - to sprawa techniczna, nie zasad.

                                                    ) Widzisz do jakich bzdur doprowadzają idiotyczne "założenia" (w tym wypadku
                                                    ) założenie, że społeczeństwo inwestuje w naukę przysłowiowego Jana Kowalskiego).

                                                    Szkopuł w tym, że DLA MNIE nie są idiotyczne - z tym zastrzeżeniem, które
                                                    uczyniłem przed chwilą.
                                            • Gość: luka Re: Do istniejącego tyu,że tego jeszcze nie było! IP: 217.67.196.* 27.02.02, 15:02
                                              tyu napisał(a):

                                              > Czyli - uważasz, uczony mężu, że wzrost dochodu narodowego ma się nijak do
                                              > poziomu techniki itp. Tylko - smykałka do interesu!
                                              > Nie twierdzę, że ona nie ma znaczenia. Tylko że SAMA smykałka, bez armiii ludzi
                                              > od robienia postępu technicznego, wkrótce zmieniłaby się w przelewanie z pusteg
                                              > o w próżne. Nie byliby w stanie zaproponować nic nowego. Skutek: stagnacja.

                                              Natomiast Tobie się wydaje, że tylko wielkie państwowe instytuty są w stanie
                                              zapewnić postęp techniczny. Apple powstało w baraku na pustyni...
                                              Proszę uprzejmie o wyjaśnienie: co to za "armia ludzi do robienia postępu"?
                                              Naukowcy na etatach?
                                              Jako osobo z wykształceniem ścisłym powinieneś wiedzieć, że natura nie znosi
                                              próżni - zatem nic nie powstrzyma człowieka od dokonywania kolejnych odkryć i
                                              wynalazków, nawet jeśli budżet nie da nawet złamanego euro.
                                              Wolny rynek załatwia postęp techniczny bez kosztów budżetowych - ci okropni
                                              kapitaliści chcą zarabiać, więc rzucają na rynek coraz to nowe gadżety,
                                              produkowane w ich laboratoriach. Stagnacja to przypadłość socjalizmu - popatrz,
                                              nawet w PRL konstruowano udane samochody, ale "waaadza" nie zezwoliła na
                                              produkcję. Gdyby jakiś kapitalista zobaczył projekt warsa - to pewnie by go kupił
                                              razem z zespołem konstruktorskim.

                                              > WRĘCZ PRZECIWNIE! I właśnie dlatego opisuję zjawisko nadprodukcji niektórych
                                              > absolwentów, że uważam je za patologię, wymuszoną jednak okolicznoiściami
                                              > pozauczelnianymi.

                                              Ich wybór - inwestują w kierunek, który uważają za zyskowny w przyszłości.

                                              > Albo - co ja proponuję - odwrotnie. Uczynić NIEODPŁATNYMI dla wszystkich, na
                                              > równych zasadach. Zasady: uzdolnienia i praca wykazywane na egzaminach. Płaci -
                                              > z
                                              > podatków - całe społeczeństwo, bo ci obecnie studiujący będą kiedyś wypracowywa
                                              > ć
                                              > dochód narodowy (redystrybuowany choćby w postaci emerytur) też dla całego
                                              > społeczeństwa. Taka inwestycja, z założeniem, że trafiona - powiedzmy - w 75%.
                                              > Pełnopłatność, to byłoby trafienie nie większe, niż 50%.

                                              Żarty, i to ponure - "bezpłatność" natychmiast przyciągnie tłumy opierdalaczy,
                                              którzy znajdą sobie na uczelniach wygodne leża na długie lata, bo co, zabronisz
                                              studiowania kolejnych kierunków?
                                              Ciekaw poza tym jestem, jak zmierzysz i wyegzekwujesz uzdolnienia.
                                              Co do Twoich szacunków, najwyraźniej wziętych z powietrza - w rzeczywistości
                                              powinno być dokładnie odwrotnie. Dochód wypracowywać będą ci, którym zależy na
                                              kształceniu się (bo płacą czesne), a nie ci, którzy będą się latami obijać na
                                              kolejnych fakultetach. Za nasze pieniądze.

                                              > Znając życie - forsa pomoże... I Pan Inżynier Debilek, albo Pan Doktor Debilek
                                              > pójdzie w świat - budować walące się domy i leczyć ludzi...

                                              Mylisz się - im lepsza uczelnia, tym więcej chętnych, zatem więcej kasy; szkoła,
                                              która by nie dbała o poziom kształcenia, rychło by studentów (czyli forsę)
                                              straciła. Zapominasz o rzeczy niewymiernej - prestiżu, który buduje się latami,
                                              ale łatwo stracić w kilka miesięcy ("ci Debilkowie ukończyli głównie Uniwersytet
                                              Karola Marksa...! Z dala od tej alma mater!").

                                              > Część mojej opinii (tej negatywnej) na ten temat jest powyżej, w części mogę si
                                              > ę
                                              > zgodzić: przerosty administracji oświatowej itd. Tylko że to nie załatwia
                                              > problemu, łagodzi tylko jego skutki.

                                              To utrwalanie tej patologii Ci się podoba? Do piekła z nimi!

                                              > Jak ładnie! Odpowiedź i insynuacja - dwa w jednym.

                                              Znany jestem z finezji...

                                              > Pełna zgoda na pełną wolność, tylko że niewdrażanie TEŻ jest jedną z metod
                                              > wdrażania - przyznasz, piewco kapitalizmu?

                                              W warunkach ograniczonej wolności - tak (niewdrażamy wolności słowa, której dotąd
                                              też nie było).
                                              W warunkach wolnego rynku - nie (niewdrażamy wolności słowa, bo już jest).

                                              > A wdrażać pomysły INNE, niż te, że "niech się uczy, kto chce" jednak trzeba.

                                              Dlaczego trzeba? To też taka historyczna konieczność jak sojusz z ZSRS czy akces
                                              do UE?

                                              > Czy chętnie chodziłeś do szkoły?

                                              Niechętnie. Gówno mnie obchodziło, czy pierwiastek potasu ma płaszcze neutronowe
                                              czy atomowe - i gówno mnie to obchodzi do dziś. Traciłem czas na te bzdury,
                                              zamiast np. pograć w szachy.

                                              > Czy rozumiałeś jako dziecko, że coś z niej
                                              > jednak wyniesiesz? A niby dlaczego dziecko wiejskiego półanalfabety ma rozumieć
                                              > , że dzięki studiom coś tam dla niego się otworzy?

                                              Wieśniak widzi, że miastowy inteligencik ma więcej kasy, jest lepiej ubrany i,
                                              jako bardziej wymowny, zręczniej podrywa panienki. U owego kmiotka budzi się
                                              naturalna chęć dorównania takiemu cwaniaczkowi, więc pakuje manatki i gna do
                                              miasta na studia. Proste? Jaki procent studentów stanowią przyjezdni?

                                              > No to może RAZEM pomyślmy? Myślenie wciąż podobno ma przyszłość - to tak a prop
                                              > os rozwoju oświaty... I nie sądzę, żebym to JA się mylił.

                                              A co ma myślenie do rozwoju oświaty?

                                              > A poza tym - wszystko już było. Ta dyskusja przecież też.

                                              Wcale nie było. A ponadto nie wszyscy kiedyś coś podobnego czytali.

                                              Pozdrawiam.

                                              • tyu Do jednak istniejącego Luki, że to było! 04.03.02, 14:51
                                                Gość portalu: luka napisał(a):

                                                > tyu napisał(a):
                                                >
                                                > > Czyli - uważasz, uczony mężu, że wzrost dochodu narodowego ma się nijak do
                                                > > poziomu techniki itp. Tylko - smykałka do interesu!
                                                > > Nie twierdzę, że ona nie ma znaczenia. Tylko że SAMA smykałka, bez armiii
                                                > > ludzi od robienia postępu technicznego, wkrótce zmieniłaby się w przelewanie
                                                > > z pustego w próżne. Nie byliby w stanie zaproponować nic nowego. Skutek:
                                                > > stagnacja.
                                                >
                                                > Natomiast Tobie się wydaje, że tylko wielkie państwowe instytuty są w stanie
                                                > zapewnić postęp techniczny. Apple powstało w baraku na pustyni...

                                                1. Nie tylko i na pewno nie za wielkie - prawo Parkinsona jest bezwzględne.
                                                Niekoniecznie też państwowe - byle na poziomie.
                                                2. Apple - świetny przykład! Tylko - JAKI TO PROCENT świetnych przykładów?

                                                > Proszę uprzejmie o wyjaśnienie: co to za "armia ludzi do robienia postępu"?
                                                > Naukowcy na etatach?
                                                > Jako osobo z wykształceniem ścisłym powinieneś wiedzieć, że natura nie znosi
                                                > próżni - zatem nic nie powstrzyma człowieka od dokonywania kolejnych odkryć i
                                                > wynalazków, nawet jeśli budżet nie da nawet złamanego euro.

                                                Teoretycznie racja, praktycznie często utopia. Racja - dopóki coś się da
                                                zrobić "na wyczucie", bez rzetelnych badań. Ale to się kiedyś kończy.

                                                > Wolny rynek załatwia postęp techniczny bez kosztów budżetowych - ci okropni
                                                > kapitaliści chcą zarabiać, więc rzucają na rynek coraz to nowe gadżety,
                                                > produkowane w ich laboratoriach.

                                                Produkowane w ich laboratoriach, czyli co - bez kosztów??? Bez badań???
                                                Przeczysz samemu sobie.

                                                > Stagnacja to przypadłość socjalizmu - popatrz,nawet w PRL konstruowano udane
                                                > samochody, ale "waaadza" nie zezwoliła na produkcję. Gdyby jakiś kapitalista
                                                > zobaczył projekt warsa - to pewnie by go kupił razem z zespołem konstruktorskim.

                                                Czyli: w socjaliźmie TEŻ MOŻNA BYŁO coś wymyślić. Czymś zupełnie innym była
                                                służalcza POLITYKA. W sumie - Luki przeczenia samemu sobie ciąg dalszy.

                                                > > WRĘCZ PRZECIWNIE! I właśnie dlatego opisuję zjawisko nadprodukcji niektórych
                                                > > absolwentów, że uważam je za patologię, wymuszoną jednak okolicznoiściami
                                                > > pozauczelnianymi.
                                                >
                                                > Ich wybór - inwestują w kierunek, który uważają za zyskowny w przyszłości.

                                                Tak, ale Ty imputowałeś coś mnie, nie im. Poza tym: to "uważanie" też często
                                                opiera się na braku rzetelnej wiedzy o rynku pracy.

                                                > > Albo - co ja proponuję - odwrotnie. Uczynić NIEODPŁATNYMI dla wszystkich, na
                                                > > równych zasadach. Zasady: uzdolnienia i praca wykazywane na egzaminach. Płaci
                                                > > - z podatków - całe społeczeństwo, bo ci obecnie studiujący będą kiedyś wypra
                                                > > cowywać dochód narodowy (redystrybuowany choćby w postaci emerytur) też dla
                                                > > całego społeczeństwa. Taka inwestycja, z założeniem, że trafiona - powiedzmy
                                                > > w 75%. Pełnopłatność, to byłoby trafienie nie większe, niż 50%.
                                                >
                                                > Żarty, i to ponure - "bezpłatność" natychmiast przyciągnie tłumy opierdalaczy,
                                                > którzy znajdą sobie na uczelniach wygodne leża na długie lata, bo co, zabronisz
                                                > studiowania kolejnych kierunków?

                                                Na przykład. Te następne mogłyby być już pełnopłatne.

                                                > Ciekaw poza tym jestem, jak zmierzysz i wyegzekwujesz uzdolnienia.

                                                Testy, testy, testy... byle pomyślane z głową.

                                                > Co do Twoich szacunków, najwyraźniej wziętych z powietrza - w rzeczywistości
                                                > powinno być dokładnie odwrotnie. Dochód wypracowywać będą ci, którym zależy na
                                                > kształceniu się (bo płacą czesne), a nie ci, którzy będą się latami obijać na
                                                > kolejnych fakultetach. Za nasze pieniądze.

                                                "Kolejne fakultety" - odpowiedź jak wyżej. Poza tym -
                                                1. na kształceniu zależy nie tylko tym bogatym.
                                                2. TEŻ badania naukowe dowiodły, że "inwestowanie w człowieka", czyli w jego
                                                wykształcenie, jest niezwykle opłacalne. Także dla państwa i nawet w wypadku, gdy
                                                nie wszystkie "inwestycje" się sprawdzą.

                                                > > Znając życie - forsa pomoże... I Pan Inżynier Debilek, albo Pan Doktor
                                                > > Debilek pójdzie w świat - budować walące się domy i leczyć ludzi...
                                                >
                                                > Mylisz się - im lepsza uczelnia, tym więcej chętnych, zatem więcej kasy; szkoła
                                                > która by nie dbała o poziom kształcenia, rychło by studentów (czyli forsę)
                                                > straciła. Zapominasz o rzeczy niewymiernej - prestiżu, który buduje się latami,
                                                > ale łatwo stracić w kilka miesięcy("ci Debilkowie ukończyli głównie Uniwersytet
                                                > Karola Marksa...! Z dala od tej alma mater!").

                                                Tylko że ja pisałem o forsie, która pójdzie do kieszeni egzaminatora, nie do kasy
                                                uczelni... Owszem - i w tym wypadku (wylać na pysk po ujawnieniu procederu) masz
                                                na pewno rację, ale to trwa.

                                                > > Część mojej opinii (tej negatywnej) na ten temat jest powyżej, w części mogę
                                                > > się zgodzić: przerosty administracji oświatowej itd. Tylko że to nie załatwia
                                                > > problemu, łagodzi tylko jego skutki.
                                                >
                                                > To utrwalanie tej patologii Ci się podoba? Do piekła z nimi!

                                                Nie podoba. Piszę tylko, że nie jest to PODSTAWOWY problem. Jego rozwiązanie jest
                                                potrzebne, ale nie da jeszcze pełni sukcesu.

                                                > > Jak ładnie! Odpowiedź i insynuacja - dwa w jednym.
                                                >
                                                > Znany jestem z finezji...

                                                Czyli - TRZY w jednym...

                                                > > Pełna zgoda na pełną wolność, tylko że niewdrażanie TEŻ jest jedną z metod
                                                > > wdrażania - przyznasz, piewco kapitalizmu?
                                                >
                                                > W warunkach ograniczonej wolności - tak (niewdrażamy wolności słowa, której
                                                > dotąd też nie było).
                                                > W warunkach wolnego rynku - nie (niewdrażamy wolności słowa, bo już jest).

                                                Chodzi mi o coś jeszcze innego: bez ŚWIADOMEGO wdrażania COŚ jest wdrażane mimo
                                                to, np. w wyniku działania nieuświadomionych praw rynku.

                                                > > A wdrażać pomysły INNE, niż te, że "niech się uczy, kto chce" jednak trzeba.
                                                >
                                                > Dlaczego trzeba? To też taka historyczna konieczność jak sojusz z ZSRS czy
                                                > akces do UE?

                                                Czytaj dalej...

                                                > > Czy chętnie chodziłeś do szkoły?
                                                >
                                                > Niechętnie. Gówno mnie obchodziło,czy pierwiastek potasu ma płaszcze neutronowe
                                                > czy atomowe - i gówno mnie to obchodzi do dziś. Traciłem czas na te bzdury,
                                                > zamiast np. pograć w szachy.

                                                No właśnie! A przecież spory procent tego, co wyniosłeś ze szkoły potem jednak
                                                się przydaje. Choćby te bzdury były wykorzysane przez nikły procent absolwentów -
                                                Ty masz dzięki temu nową generację komputerów. Co do "płaszczy": czy nie pomyliły
                                                Ci się aby, szachisto, powłoki elektronowe?

                                                > > Czy rozumiałeś jako dziecko, że coś z niej
                                                > > jednak wyniesiesz? A niby dlaczego dziecko wiejskiego półanalfabety ma
                                                > > rozumieć, że dzięki studiom coś tam dla niego się otworzy?
                                                >
                                                > Wieśniak widzi, że miastowy inteligencik ma więcej kasy, jest lepiej ubrany i,
                                                > jako bardziej wymowny, zręczniej podrywa panienki. U owego kmiotka budzi się
                                                > naturalna chęć dorównania takiemu cwaniaczkowi, więc pakuje manatki i gna do
                                                > miasta na studia. Proste? Jaki procent studentów stanowią przyjezdni?

                                                Bez UŚWIADOMIENIA pewnych rzeczy będzie zwracał uwagę głównie na zewnętrzne
                                                pozory i TEŻ zechce zostać cwaniaczkiem, a nie - człowiekiem z wykształceniem.

                                                > > No to może RAZEM pomyślmy? Myślenie wciąż podobno ma przyszłość - to tak a
                                                > > propos rozwoju oświaty... I nie sądzę, żebym to JA się mylił.
                                                >
                                                > A co ma myślenie do rozwoju oświaty?

                                                ...ręce opadają... OŚWIATA MA UCZYĆ MYŚLENIA!

                                                > > A poza tym - wszystko już było. Ta dyskusja przecież też.
                                                >
                                                > Wcale nie było. A ponadto nie wszyscy kiedyś coś podobnego czytali.

                                                Było. A inni sobie zajrzą do archiwum, jeśli będą chcieli.

                                                > Pozdrawiam.

                                                I ja też.
                                                • xiazeluka Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! 04.03.02, 15:30
                                                  tyu napisał(a):

                                                  > 1. Nie tylko i na pewno nie za wielkie - prawo Parkinsona jest bezwzględne.
                                                  > Niekoniecznie też państwowe - byle na poziomie.

                                                  Jak nie będą państwowe, to Twoja troska o ich poziom stanie się zbędna.

                                                  > 2. Apple - świetny przykład! Tylko - JAKI TO PROCENT świetnych przykładów?

                                                  Gdyby nie było państwowej forsy do przetrwonienia - to 100%!

                                                  > > Proszę uprzejmie o wyjaśnienie: co to za "armia ludzi do robienia postępu"
                                                  > ?
                                                  > > Naukowcy na etatach?

                                                  > Teoretycznie racja, praktycznie często utopia. Racja - dopóki coś się da
                                                  > zrobić "na wyczucie", bez rzetelnych badań. Ale to się kiedyś kończy.

                                                  O, to Edison przeprowadzał rzetelne badania? A Marconi sprawdzał zapotrzebowanie
                                                  rynku? A Leonardo da Vinci...?

                                                  > Produkowane w ich laboratoriach, czyli co - bez kosztów??? Bez badań???
                                                  > Przeczysz samemu sobie.

                                                  Te koszty mają generować zyski. Różnica jest taka, że robią to z pobudek
                                                  egoistycznych kapitaliści za własną forsę.

                                                  > Czyli: w socjaliźmie TEŻ MOŻNA BYŁO coś wymyślić. Czymś zupełnie innym była
                                                  > służalcza POLITYKA. W sumie - Luki przeczenia samemu sobie ciąg dalszy.

                                                  Oczywiście, że nawet w socjalizmie itd. - pisałem już, że natura nie znosi próżni.
                                                  Ale w socjalizmie decyduje właśnie polityka - zatem Twoje argumenty w starciu z
                                                  realsocjałem zamieniają się w proch.

                                                  > Tak, ale Ty imputowałeś coś mnie, nie im. Poza tym: to "uważanie" też często
                                                  > opiera się na braku rzetelnej wiedzy o rynku pracy.

                                                  Imputuję Tobie wtrącanie się cudze wybory.
                                                  Ich uważanie, ich ryzyko - nie przeprowadzisz za rączkę przez życie każdego. Kto
                                                  powiedział, że życie ma być łatwe?

                                                  > Na przykład. Te następne mogłyby być już pełnopłatne.

                                                  Czy to aby nie dyskryminacja? A co z geniuszami, których na to nie stać itp.
                                                  Twoje argumenty? Zauważ, że zamiast prostego i zrozumiałego dla każdego "studia są
                                                  płatne", komplikujesz ludziom życie?

                                                  > Testy, testy, testy... byle pomyślane z głową.

                                                  Uzdolnienia stworzysz testami?

                                                  >Poza tym -
                                                  > 1. na kształceniu zależy nie tylko tym bogatym.

                                                  OTÓŻ TO!

                                                  > 2. TEŻ badania naukowe dowiodły, że "inwestowanie w człowieka", czyli w jego
                                                  > wykształcenie, jest niezwykle opłacalne. Także dla państwa i nawet w wypadku, g
                                                  > dy nie wszystkie "inwestycje" się sprawdzą.

                                                  Dlatego patrz p. 1.

                                                  > No właśnie! A przecież spory procent tego, co wyniosłeś ze szkoły potem jednak
                                                  > się przydaje.

                                                  Jak zaprezentowałem powyżej - chodzenie na lekcje chemii było stratą czasu.

                                                  >Choćby te bzdury były wykorzysane przez nikły procent absolwentów -
                                                  > Ty masz dzięki temu nową generację komputerów.

                                                  Nie dzięki lekcjom chemii dla wszystkich, ale dzięki tym absolwentom, którzy się
                                                  chemii poświęcili.

                                                  >Co do "płaszczy": czy nie pomyliły
                                                  > Ci się aby, szachisto, powłoki elektronowe?

                                                  Na pewno - a pieniądze podatników poszły w błoto.

                                                  > Bez UŚWIADOMIENIA pewnych rzeczy będzie zwracał uwagę głównie na zewnętrzne
                                                  > pozory i TEŻ zechce zostać cwaniaczkiem, a nie - człowiekiem z wykształceniem.

                                                  Czy Ty aby nie przesadzasz z pogardą dla wsiochów?

                                                  > ...ręce opadają... OŚWIATA MA UCZYĆ MYŚLENIA!

                                                  Ale nie uczy. I nie będzie, dopóki szkolnictwo nie stanie się nieobowiązkowe.

                                                  > Było. A inni sobie zajrzą do archiwum, jeśli będą chcieli.

                                                  Sadysta.

                                                  I ja też.

                                                  • tyu Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! 04.03.02, 17:45
                                                    xiazeluka napisał(a):

                                                    > tyu napisał(a):
                                                    >
                                                    > > 1. Nie tylko i na pewno nie za wielkie - prawo Parkinsona jest bezwzględne
                                                    > .
                                                    > > Niekoniecznie też państwowe - byle na poziomie.
                                                    >
                                                    > Jak nie będą państwowe, to Twoja troska o ich poziom stanie się zbędna.

                                                    MOJA - tak, ich kontrahenta - nie.

                                                    > > 2. Apple - świetny przykład! Tylko - JAKI TO PROCENT świetnych przykładów?
                                                    >
                                                    > Gdyby nie było państwowej forsy do przetrwonienia - to 100%!

                                                    Nieprawda! 100% znaczyłoby, że NIE MA INNYCH MOŻLIWOŚCI robienia postępu
                                                    technicznego. A obaj wiemy, że są - nawet o tym pisałeś.

                                                    > > > Proszę uprzejmie o wyjaśnienie: co to za "armia ludzi do robienia postępu"?
                                                    > > > Naukowcy na etatach?
                                                    >
                                                    > > Teoretycznie racja, praktycznie często utopia. Racja - dopóki coś się da
                                                    > > zrobić "na wyczucie", bez rzetelnych badań. Ale to się kiedyś kończy.
                                                    >
                                                    > O, to Edison przeprowadzał rzetelne badania? A Marconi sprawdzał zapotrzebowa
                                                    > nie rynku? A Leonardo da Vinci...?

                                                    1. Tak.
                                                    2. Nie, bo był badaczem, nie handlowcem.
                                                    3. Skończ myśl, bo nie wiem, o co pytasz.

                                                    > > Produkowane w ich laboratoriach, czyli co - bez kosztów??? Bez badań???
                                                    > > Przeczysz samemu sobie.
                                                    >
                                                    > Te koszty mają generować zyski. Różnica jest taka, że robią to z pobudek
                                                    > egoistycznych kapitaliści za własną forsę.

                                                    JAKA RÓŻNICA?! Pobudki pobudkami - a RZETELNE BADANIA zamiast "nosa" były -
                                                    prawda?!

                                                    > > Czyli: w socjaliźmie TEŻ MOŻNA BYŁO coś wymyślić. Czymś zupełnie innym była
                                                    > > służalcza POLITYKA. W sumie - Luki przeczenia samemu sobie ciąg dalszy.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że nawet w socjalizmie itd. - pisałem już, że natura nie znosi
                                                    > próżni.
                                                    > Ale w socjalizmie decyduje właśnie polityka - zatem Twoje argumenty w starciu
                                                    > z realsocjałem zamieniają się w proch.

                                                    Śliczna retoryka (ten proch). Tylko co powiesz np. o podboju Kosmosu? Może w USA
                                                    robiono to ekonomiczniej, ale osiągnięcia mieli nie tylko oni...

                                                    > > Tak, ale Ty imputowałeś coś mnie, nie im. Poza tym: to "uważanie" też często
                                                    > > opiera się na braku rzetelnej wiedzy o rynku pracy.
                                                    >
                                                    > Imputuję Tobie wtrącanie się cudze wybory.

                                                    Nie, sklerotyku. Imputowałeś, że chcę, by uczelnie znajdowały pracę absolwentom.
                                                    To jednak różnica.

                                                    > Ich uważanie, ich ryzyko - nie przeprowadzisz za rączkę przez życie każdego.
                                                    > Kto powiedział, że życie ma być łatwe?

                                                    Nikt. Ale WYRÓWNAĆ SZANSE STARTU czasami można, a nawet warto.

                                                    > > Na przykład. Te następne mogłyby być już pełnopłatne.
                                                    >
                                                    > Czy to aby nie dyskryminacja? A co z geniuszami, których na to nie stać itp.
                                                    > Twoje argumenty? Zauważ, że zamiast prostego i zrozumiałego dla każdego "studia
                                                    > są płatne", komplikujesz ludziom życie?

                                                    To NIE MUSI być dyskryminacja, tym bardziej, że to logiczne. Pierwszy fakultet -
                                                    to zdobycie zawodu, drugi i następne - to przyjemność.

                                                    > > Testy, testy, testy... byle pomyślane z głową.
                                                    >
                                                    > Uzdolnienia stworzysz testami?

                                                    NIE, złośliwcze! Ja je testami WYKAŻĘ (lub wykażę, że delikwent jest ich
                                                    pozbawiony, a zatem będzie pozbawiony możliwości nieodpłatnej nauki).

                                                    > >Poza tym -
                                                    > > 1. na kształceniu zależy nie tylko tym bogatym.
                                                    >
                                                    > OTÓŻ TO!

                                                    Ale nie każdy, kto tego chce i kto jest uzdolniony, nawet wybitnie, jest w stanie
                                                    za to płacić - taki drobny szczegół.

                                                    > > 2. TEŻ badania naukowe dowiodły, że "inwestowanie w człowieka", czyli w jego
                                                    > > wykształcenie, jest niezwykle opłacalne. Także dla państwa i nawet w wypadku,
                                                    > > gdy nie wszystkie "inwestycje" się sprawdzą.
                                                    >
                                                    > Dlatego patrz p. 1.

                                                    A Ty - odpowiedź na ten punkt.

                                                    > > No właśnie! A przecież spory procent tego, co wyniosłeś ze szkoły potem
                                                    > > jednak się przydaje.
                                                    >
                                                    > Jak zaprezentowałem powyżej - chodzenie na lekcje chemii było stratą czasu.

                                                    Dla CIEBIE. Może to asumpt do dyskusji o zakresie PROGRAMU nauczania, ale nie o
                                                    CELOWOŚCI nauczania.

                                                    > >Choćby te bzdury były wykorzysane przez nikły procent absolwentów -
                                                    > > Ty masz dzięki temu nową generację komputerów.
                                                    >
                                                    > Nie dzięki lekcjom chemii dla wszystkich, ale dzięki tym absolwentom, którzy
                                                    > się chemii poświęcili.

                                                    Dlatego - vide poprzednia odpowiedź.

                                                    > >Co do "płaszczy": czy nie pomyliły Ci się aby, szachisto, powłoki elektronowe?
                                                    >
                                                    > Na pewno - a pieniądze podatników poszły w błoto.

                                                    Vide j.w.

                                                    > > Bez UŚWIADOMIENIA pewnych rzeczy będzie zwracał uwagę głównie na zewnętrzne
                                                    > > pozory i TEŻ zechce zostać cwaniaczkiem, a nie - człowiekiem z wykształceniem.
                                                    >
                                                    > Czy Ty aby nie przesadzasz z pogardą dla wsiochów?

                                                    Nie sądzę, demagogu. Ale są rzeczy, po które "wsiok" musi sięgać bardzo wysoko, a
                                                    które u "miastowych" inteligentów często leżą na podłodze. To cytat z filmu
                                                    o "wsiokach", dość dobrze oddający prawdę, jak sądzę.

                                                    > > ...ręce opadają... OŚWIATA MA UCZYĆ MYŚLENIA!
                                                    >
                                                    > Ale nie uczy. I nie będzie, dopóki szkolnictwo nie stanie się nieobowiązkowe.

                                                    ???!!!
                                                    Znowu chwytają Cię elitarne ciągoty. Gdyby zrobić tak, jak proponujesz
                                                    (dobrowolne i pełnopłatne nauczanie), uczyłoby się może kilkanaście procent
                                                    dzieci.

                                                    > > Było. A inni sobie zajrzą do archiwum, jeśli będą chcieli.
                                                    >
                                                    > Sadysta.

                                                    Chyba tylko dla takich, którzy nie lubią czytać.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • xiazeluka Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! 05.03.02, 09:12
                                                    tyu napisał(a):

                                                    > MOJA - tak, ich kontrahenta - nie.

                                                    To już sprawa kontrahenta, zamordysto. Jego wybór, jego ryzyko.

                                                    > Nieprawda! 100% znaczyłoby, że NIE MA INNYCH MOŻLIWOŚCI robienia postępu
                                                    > technicznego. A obaj wiemy, że są - nawet o tym pisałeś.

                                                    Prawda! Gdyby nie było państwowej forsy - to 100% wynalazków powstawałoby za
                                                    prywatny szmal!
                                                    I nie w tym rzecz - tylko w tym, że postęp techniczny jest możliwy bez udziału
                                                    państwa.

                                                    > 1. Tak.
                                                    > 2. Nie, bo był badaczem, nie handlowcem.
                                                    > 3. Skończ myśl, bo nie wiem, o co pytasz.

                                                    1,2,3. Jakiego rodzaju "rzetelne" badania przeprowadzał Edison? Te, po których
                                                    musiał uciekać do Kanady? Popatrz - nawet banicja mu nie przeszkodziła w dalszych
                                                    odkryciach! Dlaczego głupi Marconi konstruował coś, czego nie umiał sprzedać
                                                    (pytanie nt. kondycji ludzkiej)? Taki Leonardo: czołgi, łodzie podwodne,
                                                    samoloty, zegary, automatyczna linia produkcyjna itd. - co za kretyn! Przecież
                                                    państwowy Komitet Badań Naukowych poinformowałby go, że wynalazków tych nie da
                                                    się wdrożyć, więc niech lepiej zajmie się malowanie swoich bohomazów (to
                                                    przyczynek do pożyteczności takich różnych państwowych KBN-ów).

                                                    > JAKA RÓŻNICA?! Pobudki pobudkami - a RZETELNE BADANIA zamiast "nosa" były -
                                                    > prawda?!

                                                    Ja cały czas piszę o sytuacji, kiedy państwo nie wtrąca się w taką działalność
                                                    prywatnych firm; Tobie to bez różnicy, bo jako socjalista i tak na koniec
                                                    okradniesz te firmy pod pretekstem "powinny te wynalazki służyć całej ludzkości
                                                    blebleble"...

                                                    > Śliczna retoryka (ten proch). Tylko co powiesz np. o podboju Kosmosu? Może w US
                                                    > A robiono to ekonomiczniej, ale osiągnięcia mieli nie tylko oni...

                                                    Owszem - ale gdzie jest teraz sowiecko-rosyjska astronautyka? Mir się rozsypał,
                                                    gdyż nie było forsy na konserwację, Buran rdzewieje w jakimś zapomnianym hangarze
                                                    na Bajkonurze, a ichnia NASA sprzedaje miejsca w statkach kosmicznych turystom
                                                    (bardzo dobrze, zresztą!), aby zbilansować budżet. Amerykanie (NASA jest
                                                    państwowa, ale jej kontrahenci nie) wybierają się na Marsa...

                                                    > Nie, sklerotyku. Imputowałeś, że chcę, by uczelnie znajdowały pracę absolwentom
                                                    > . To jednak różnica.

                                                    Nie, sklerotyku. Imputuję Ci, że chcesz decydować za innych, jak mają sobie
                                                    ułożyć życie. W sprawie pracy zadałem tylko pytanie.

                                                    > Nikt. Ale WYRÓWNAĆ SZANSE STARTU czasami można, a nawet warto.

                                                    Co rozumiesz pod tym faszystowskim sloganem?

                                                    > To NIE MUSI być dyskryminacja, tym bardziej, że to logiczne. Pierwszy fakultet
                                                    > - to zdobycie zawodu, drugi i następne - to przyjemność.

                                                    Pytałem o geniuszy, którzy studiują nie dla przyjemności, tylko poszerzenia
                                                    horyzontów z korzyścią dla społeczeństwa. Przy okazji - ja nie pracuję w
                                                    wyuczonym zawodzie...

                                                    > NIE, złośliwcze! Ja je testami WYKAŻĘ (lub wykażę, że delikwent jest ich
                                                    > pozbawiony, a zatem będzie pozbawiony możliwości nieodpłatnej nauki).

                                                    Czyli jednak dyskryminacja. W dodatku całkowicie zbędna - durnie i tak są/powinni
                                                    być odsiewani na egzaminach semestralnych. Wiesz oczywiście, jakie były cztery
                                                    największe plagi realnego socjalizmu?

                                                    > Ale nie każdy, kto tego chce i kto jest uzdolniony, nawet wybitnie, jest w stan
                                                    > ie za to płacić - taki drobny szczegół.

                                                    Może pracować w wolnych chwilach, spać na dworcu i jadać ze śmietników - pięć lat
                                                    poświęceń, aby potem żyć na poziomie. Możesz być pewien, że ten, kto w ten sposób
                                                    zdobyłby dyplom, byłby znacznie lepiej wyedukowany od Twoich debilków
                                                    z "bezpłatnych" studiów.
                                                    A "head hunters" z pewnością takiego młodego wilczka wypatrzyliby wcześnie i
                                                    wspomogli stypendium.

                                                    > Dla CIEBIE. Może to asumpt do dyskusji o zakresie PROGRAMU nauczania, ale nie o
                                                    > CELOWOŚCI nauczania.

                                                    Dla mnie. I dla 100% moich koleżanek i kolegów. Żadne z nas nie miało potem, o
                                                    ile mi wiadomo, kontaktu z chemią. Strata czasu i pieniędzy. A fizyka... Co ja
                                                    właściwie miałem na fizyce???
                                                    Można spokojnie połączyć lekcje chemii, fizyki i biologii w jeden przedmiot,
                                                    traktujący przekrojowo omawiane problemy, zamiast dręczyć młodzież płaszczami (?)
                                                    elektronowymi. A zapaleńcy mają do dyspozycji szkoły profilowane, kółka
                                                    zainteresowań i literaturę w bibliotece.

                                                    > Dlatego - vide poprzednia odpowiedź.

                                                    Veni, vidi, vici.

                                                    > Nie sądzę, demagogu. Ale są rzeczy, po które "wsiok" musi sięgać bardzo wysoko,
                                                    > a
                                                    > które u "miastowych" inteligentów często leżą na podłodze. To cytat z filmu
                                                    > o "wsiokach", dość dobrze oddający prawdę, jak sądzę.

                                                    I bardzo dobrze! Dzięki temu będzie cenił wykształcenie, w przeciwieństwie do
                                                    miastowych japiszonów, i w rezultacie zajmie ich miejsce. Ty jednak nie doceniasz
                                                    ludzi, co rzuca ciekawe światło na Twoją lewacką wizję świata.

                                                    > Znowu chwytają Cię elitarne ciągoty. Gdyby zrobić tak, jak proponujesz
                                                    > (dobrowolne i pełnopłatne nauczanie), uczyłoby się może kilkanaście procent
                                                    > dzieci.

                                                    A niby dlaczego? Popatrz na bezrobotnych - dokształcają się na kursach, kończą
                                                    eksternistycznie szkoły, wszystko po to, by podnieść swe kwalifikacje i łatwiej
                                                    znaleźć pracę, poświęcając na edukację ostani grosz. Chętnych do nauki nigdy nie
                                                    zabraknie. A finansowanie - bon oświatowy, ulga podatkowa, mało jest możliwości?

                                                    > Chyba tylko dla takich, którzy nie lubią czytać.

                                                    Szukać, a nie czytać.

                                                    Pozdrawiam.

                                                  • tyu Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! 06.03.02, 13:04
                                                    xiazeluka napisał(a):

                                                    ) tyu napisał(a):
                                                    )
                                                    ) ) MOJA - tak, ich kontrahenta - nie.
                                                    )
                                                    ) To już sprawa kontrahenta, zamordysto. Jego wybór, jego ryzyko.

                                                    Co Cię tak wpienia? NIKOMU nie zabraniam ryzyka na własny koszt!

                                                    ) ) Nieprawda! 100% znaczyłoby, że NIE MA INNYCH MOŻLIWOŚCI robienia postępu
                                                    ) ) technicznego. A obaj wiemy, że są - nawet o tym pisałeś.
                                                    )
                                                    ) Prawda! Gdyby nie było państwowej forsy - to 100% wynalazków powstawałoby za
                                                    ) prywatny szmal!
                                                    ) I nie w tym rzecz - tylko w tym, że postęp techniczny jest możliwy bez udziału
                                                    ) państwa.

                                                    1. Gdyby, aby... kolejne budowanie kolejnej utopii.
                                                    2. Jest MOŻLIWY, ale FAKTYCZNIE spory jego procent powstaje JEDNAK za państwowe -
                                                    i to wszędzie (dla przypomnienia: kto finansował program "Apollo"?) Czyli jest
                                                    RÓWNIE MOŻLIWY i za państwowe.

                                                    ) ) 1. Tak.
                                                    ) ) 2. Nie, bo był badaczem, nie handlowcem.
                                                    ) ) 3. Skończ myśl, bo nie wiem, o co pytasz.
                                                    )
                                                    ) 1,2,3. Jakiego rodzaju "rzetelne" badania przeprowadzał Edison? Te, po których
                                                    ) musiał uciekać do Kanady? Popatrz - nawet banicja mu nie przeszkodziła w dalszy
                                                    ) ch odkryciach! Dlaczego głupi Marconi konstruował coś, czego nie umiał sprzedać
                                                    ) (pytanie nt. kondycji ludzkiej)? Taki Leonardo: czołgi, łodzie podwodne,
                                                    ) samoloty, zegary, automatyczna linia produkcyjna itd. - co za kretyn! Przecież
                                                    ) państwowy Komitet Badań Naukowych poinformowałby go, że wynalazków tych nie da
                                                    ) się wdrożyć, więc niech lepiej zajmie się malowanie swoich bohomazów (to
                                                    ) przyczynek do pożyteczności takich różnych państwowych KBN-ów).

                                                    Od końca. Leonardo MARZYŁ, nie budował. Możliwości techniczne zbudowania tego, co
                                                    wymyślił nadeszły po kilkuset latach. Autorzy powieści s-f wymyślili np. wehikuł
                                                    czasu - i co? Dał się sprzedać, owszem, ale tylko w książce.
                                                    Dalej. Umiejętność konstruowania (np. radia) a umiejętności marketingowe, to dwie
                                                    różne umiejętności. Tak samo - uczciwość badacza (w sensie, że zmierzył wszystko
                                                    co trzeba, a nie wziął wyniku z sufitu), a jego uczciwość w sensie finansowym.

                                                    ) ) JAKA RÓŻNICA?! Pobudki pobudkami - a RZETELNE BADANIA zamiast "nosa" były
                                                    ) ) - prawda?!
                                                    )
                                                    ) Ja cały czas piszę o sytuacji, kiedy państwo nie wtrąca się w taką działalność
                                                    ) prywatnych firm; Tobie to bez różnicy, bo jako socjalista i tak na koniec
                                                    ) okradniesz te firmy pod pretekstem "powinny te wynalazki służyć całej ludzkości
                                                    ) blebleble"...

                                                    O właśnie - blebleble Imć Luki. Jak nie masz innych argumentów, zawsze można
                                                    sięgnąć po polityczne, prawda?

                                                    ) ) Śliczna retoryka (ten proch). Tylko co powiesz np. o podboju Kosmosu? Może
                                                    ) ) w USA robiono to ekonomiczniej, ale osiągnięcia mieli nie tylko oni...
                                                    )
                                                    ) Owszem - ale gdzie jest teraz sowiecko-rosyjska astronautyka? Mir się rozsypał,
                                                    ) gdyż nie było forsy na konserwację,Buran rdzewieje w jakimś zapomnianym hangarze
                                                    ) na Bajkonurze, a ichnia NASA sprzedaje miejsca w statkach kosmicznych turystom
                                                    ) (bardzo dobrze, zresztą!), aby zbilansować budżet. Amerykanie (NASA jest
                                                    ) państwowa, ale jej kontrahenci nie) wybierają się na Marsa...

                                                    Znów mieszasz. Tym razem OBECNĄ kondycję FINANSOWĄ Rosji z jej osiągnięciami
                                                    TECHNICZNYMI niegdyś.

                                                    ) ) Nie, sklerotyku. Imputowałeś, że chcę, by uczelnie znajdowały pracę absol
                                                    ) ) wentom. To jednak różnica.
                                                    )
                                                    ) Nie, sklerotyku. Imputuję Ci, że chcesz decydować za innych, jak mają sobie
                                                    ) ułożyć życie. W sprawie pracy zadałem tylko pytanie.

                                                    ...pytanie z gatunku: "Czy pan nadal kradnie: tak, czy nie?"

                                                    ) ) Nikt. Ale WYRÓWNAĆ SZANSE STARTU czasami można, a nawet warto.
                                                    )
                                                    ) Co rozumiesz pod tym faszystowskim sloganem?

                                                    Ustalmy najpierw, że NIE JEST faszystowski, ponieważ faszyści (naziści itp) nigdy
                                                    nie byli zwolennikami egalitaryzmu, czym różnili się zasadniczo od socjalistów.
                                                    Co rozumiem? Taki system np. finansowania oświaty, by uczyli się zdolni -
                                                    ponieważ są zdolni, a nie bogaci - ponieważ są bogaci. Uprzedzam Twą demagogię:
                                                    bogaci i zdolni uczyliby się, oczywiście, bez żadnych przeszkód - ponieważ są
                                                    zdolni. Itd - resztę koncepcji znasz.

                                                    ) ) To NIE MUSI być dyskryminacja, tym bardziej, że to logiczne. Pierwszy
                                                    ) ) fakultet - to zdobycie zawodu, drugi i następne - to przyjemność.
                                                    )
                                                    ) Pytałem o geniuszy, którzy studiują nie dla przyjemności, tylko poszerzenia
                                                    ) horyzontów z korzyścią dla społeczeństwa. Przy okazji - ja nie pracuję w
                                                    ) wyuczonym zawodzie...

                                                    W szczególnych wypadkach (potwierdzenie potrzeby posiadania drugiego fakultetu
                                                    np. przez firmę, która zapłaci) delikwent mógłby nie płacić i za kolejne studia.
                                                    Praca poza wyuczonym zawodem - źle! Ale i tu statystyka mówi, ze jest to raczej
                                                    mniejszość przypadków. Poza tym - NAWET zatrudnienie formalnie niezgodnie z
                                                    zawodem nie musi oznaczać, że absolwent nie będzie korzystał z wyniesionej ze
                                                    szkoły (uczelni) wiedzy. Fakt, że jest to mankament - tak, jak mankamentem jest
                                                    odległa od 100% sprawność silników. Można próbować ZBLIŻAĆ się do owych 100%...

                                                    ) ) NIE, złośliwcze! Ja je testami WYKAŻĘ (lub wykażę, że delikwent jest ich
                                                    ) ) pozbawiony, a zatem będzie pozbawiony możliwości nieodpłatnej nauki).
                                                    )
                                                    ) Czyli jednak dyskryminacja. W dodatku całkowicie zbędna - durnie i tak są/
                                                    ) powinni być odsiewani na egzaminach semestralnych. Wiesz oczywiście, jakie
                                                    ) były cztery największe plagi realnego socjalizmu?

                                                    Nie wiem i słucham. I z góry się śmieję. A co do dyskryminacji i egzaminów:
                                                    A CZYMŻE ISTOTNYM różnią się egzaminy semestralne od wstępnych?! Semestralne, to
                                                    kolejne u mnie, a pierwsze u Ciebie, sito odsiewające tych głupszych - i tyle!

                                                    ) ) Ale nie każdy, kto tego chce i kto jest uzdolniony, nawet wybitnie, jest w
                                                    ) ) stanie za to płacić - taki drobny szczegół.
                                                    )
                                                    ) Może pracować w wolnych chwilach, spać na dworcu i jadać ze śmietników - pięć
                                                    ) lat poświęceń, aby potem żyć na poziomie. Możesz być pewien, że ten, kto w ten
                                                    ) sposób zdobyłby dyplom, byłby znacznie lepiej wyedukowany od Twoich debilków
                                                    ) z "bezpłatnych" studiów.

                                                    Sam w to nie wierzysz. A gdyby nawet jakimś cudem: ILU skończyłoby studia w ten
                                                    sposób? 1% tego, co obecnie, czy 0,5?

                                                    ) A "head hunters" z pewnością takiego młodego wilczka wypatrzyliby wcześnie i
                                                    ) wspomogli stypendium.

                                                    Wyciągając ze śmietnika - żeby potem przy każdej okazji tłumaczyć się, dlaczego
                                                    to zrobili. Akurat!

                                                    ) ) Dla CIEBIE. Może to asumpt do dyskusji o zakresie PROGRAMU nauczania, ale nie
                                                    ) ) o CELOWOŚCI nauczania.
                                                    )
                                                    ) Dla mnie. I dla 100% moich koleżanek i kolegów. Żadne z nas nie miało potem, o
                                                    ) ile mi wiadomo, kontaktu z chemią. Strata czasu i pieniędzy. A fizyka... Co ja
                                                    ) właściwie miałem na fizyce???

                                                    Kwestia PROGRAMU nauczania, powtarzam, nie ZASAD jego finansowania.

                                                    ) Można spokojnie połączyć lekcje chemii, fizyki i biologii w jeden przedmiot,
                                                    ) traktujący przekrojowo omawiane problemy, zamiast dręczyć młodzież płaszczami
                                                    ) (?) elektronowymi. A zapaleńcy mają do dyspozycji szkoły profilowane, kółka
                                                    ) zainteresowań i literaturę w bibliotece.

                                                    Wielce ryzykowne. Idąc dalej tym tropem - powinien być tylko jeden WF, a reszta
                                                    opcjonalnie od szczebla gimnazjum - czy tak?

                                                    ) ) Dlatego - vide poprzednia odpowiedź.
                                                    )
                                                    ) Veni, vidi, vici.
                                                    )
                                                    ) ) Nie sądzę, demagogu. Ale są rzeczy, po które "wsiok" musi sięgać bardzo
                                                    ) ) wysoko, a które u "miastowych" inteligentów często leżą na podłodze. To cytat
                                                    ) ) z filmu o "wsiokach", dość dobrze oddający prawdę, jak sądzę.
                                                    )
                                                    ) I bardzo dobrze! Dzięki temu będzie cenił wykształcenie, w przeciwieństwie do
                                                    ) miastowych japiszonów, i w rezultacie zajmie ich miejsce. Ty jednak nie doce
                                                    ) niasz ludzi, co rzuca ciekawe światło na Twoją lewacką wizję świata.

                                                    WŁAŚNIE dlatego, że doceniam, chcę im oszczędzić aż takich trudów w zdobywaniu
                                                    tego, co można zdobyć znacznie łatwiej, a z tym samym pożytkiem w przyszłości.

                                                    ) ) Znowu chwytają Cię elitarne ciągoty. Gdyby zrobić tak, jak proponujesz
                                                    ) ) (dobrowolne i pełnopłatne nauczanie), uczyłoby się może kilkanaście procent
                                                  • xiazeluka Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! 06.03.02, 13:39
                                                    tyu napisał(a):

                                                    > Co Cię tak wpienia? NIKOMU nie zabraniam ryzyka na własny koszt!

                                                    Oooooooo, czyżbyś stał się przeciwnikiem obowiązkowych ubezpieczeń (ZUS, OC)?

                                                    > 1. Gdyby, aby... kolejne budowanie kolejnej utopii.

                                                    Wynalazki Edisona są wirtualne?

                                                    > 2. Jest MOŻLIWY, ale FAKTYCZNIE spory jego procent powstaje JEDNAK za państwowe
                                                    > -
                                                    > i to wszędzie (dla przypomnienia: kto finansował program "Apollo"?) Czyli jest
                                                    > RÓWNIE MOŻLIWY i za państwowe.

                                                    Pewnie, że jest. Tyle, że znacznie droższy, obciążający kieszenie wszystkich
                                                    obywateli, a nie burżuazyjnych krwiopijców.

                                                    > Od końca. Leonardo MARZYŁ, nie budował. Możliwości techniczne zbudowania tego,
                                                    > co wymyślił nadeszły po kilkuset latach.

                                                    Budował również, wiele swych pomysłów szczegółowo opisał.
                                                    Możliwości techniczne to inna sprawa - kiedyś okręty budowano z drewna i też
                                                    pływały.

                                                    >Autorzy powieści s-f wymyślili np. wehikuł
                                                    > czasu - i co? Dał się sprzedać, owszem, ale tylko w książce.

                                                    Autorzy SF wymyślili również parę innych rzeczy: np. roboty (Capek). Czy one
                                                    istnieją tylko w książkach?

                                                    > Tak samo - uczciwość badacza (w sensie, że zmierzył wszystko
                                                    > co trzeba, a nie wziął wyniku z sufitu), a jego uczciwość w sensie finansowym.

                                                    Gdyby badacz musiał się rozliczać z forsy, a nie ciągnąć z budżetu, to uczciwość
                                                    finansowa znacznie by wzrosła.

                                                    > O właśnie - blebleble Imć Luki. Jak nie masz innych argumentów, zawsze można
                                                    > sięgnąć po polityczne, prawda?

                                                    A co, zechcesz twierdzić, że nie mam racji? Wyobraźmy sobie, że jakaś prywatna
                                                    firma opracowała lek na AIDS i sprzedaje go drogo - jak się wtedy zachowasz,
                                                    socjalisto?

                                                    > Znów mieszasz. Tym razem OBECNĄ kondycję FINANSOWĄ Rosji z jej osiągnięciami
                                                    > TECHNICZNYMI niegdyś.

                                                    Pogadamy o niegdysiejszych osiągnięciach Gierka?

                                                    > ...pytanie z gatunku: "Czy pan nadal kradnie: tak, czy nie?"

                                                    Pytanie o to lewaka to retoryka.

                                                    > Ustalmy najpierw, że NIE JEST faszystowski, ponieważ faszyści (naziści itp) nig
                                                    > dy
                                                    > nie byli zwolennikami egalitaryzmu, czym różnili się zasadniczo od socjalistów.

                                                    Jak to nie? A kogo niby wyróżniali?
                                                    Różnica między faszystami i nazistami a komunistami polega na tym, że ci drudzy
                                                    budując Nowy, Wspaniały Świat postanowili poświęcić swój naród, a ci pierwsi -
                                                    inne.

                                                    > Co rozumiem? Taki system np. finansowania oświaty, by uczyli się zdolni -
                                                    > ponieważ są zdolni, a nie bogaci - ponieważ są bogaci. Uprzedzam Twą demagogię:
                                                    > bogaci i zdolni uczyliby się, oczywiście, bez żadnych przeszkód - ponieważ są
                                                    > zdolni. Itd - resztę koncepcji znasz.

                                                    A ci niezdolni - do łopaty? Ładne wyrównanie szans...

                                                    > W szczególnych wypadkach (potwierdzenie potrzeby posiadania drugiego fakultetu
                                                    > np. przez firmę, która zapłaci) delikwent mógłby nie płacić i za kolejne studia
                                                    > .

                                                    Jak firma zapłaci, to problem upada!
                                                    To samo dotyczy tych Twoich "zdolnych" - oni z pewnością znaleźliby sponsorów.
                                                    Czyli kolejny raz potwierdza się, że zamierzasz dyskryminować tych
                                                    mniej "zdolnych", cokolwiek to znaczy.

                                                    > Praca poza wyuczonym zawodem - źle!

                                                    Dobrze! Nie generuję większego bezrobocia wśród nauczycieli, a skoro znalazłem
                                                    pracę poza oświatą, to znaczy, że tam jestem społecznie potrzebny.

                                                    > Ale i tu statystyka mówi, ze jest to raczej mniejszość przypadków.

                                                    Statystyka to stopień wyższy od "cholerne kłamstwa", nieprawdaż?

                                                    > Poza tym - NAWET zatrudnienie formalnie niezgodnie z
                                                    > zawodem nie musi oznaczać, że absolwent nie będzie korzystał z wyniesionej ze
                                                    > szkoły (uczelni) wiedzy. Fakt, że jest to mankament - tak, jak mankamentem jest
                                                    > odległa od 100% sprawność silników. Można próbować ZBLIŻAĆ się do owych 100%...

                                                    O coś Ci tu chodzi, czy tak sobie popier... od niechcenia?

                                                    > Nie wiem i słucham. I z góry się śmieję.

                                                    Wiosna, lato, jesień, zima.

                                                    > A co do dyskryminacji i egzaminów:
                                                    > A CZYMŻE ISTOTNYM różnią się egzaminy semestralne od wstępnych?! Semestralne, t
                                                    > o
                                                    > kolejne u mnie, a pierwsze u Ciebie, sito odsiewające tych głupszych - i tyle!

                                                    Głupszych to na wstępnych, na semestralnych - leniwych. I o to chodzi.

                                                    > Sam w to nie wierzysz. A gdyby nawet jakimś cudem: ILU skończyłoby studia w ten
                                                    > sposób? 1% tego, co obecnie, czy 0,5?

                                                    Wierzę. Zapominasz, że ja piszę o sytuacji, kiedy studia są płatne dla
                                                    wszystkich. A wtedy ceni się wykształcenie znacznie bardziej niż teraz, kiedy
                                                    można sobie bimbać.

                                                    > Wyciągając ze śmietnika - żeby potem przy każdej okazji tłumaczyć się, dlaczego
                                                    > to zrobili. Akurat!

                                                    Dlaczego i komu mieliby się tłumaczyć? Po to go łowią, by na nim zarobić!

                                                    > Kwestia PROGRAMU nauczania, powtarzam, nie ZASAD jego finansowania.

                                                    Zasada jest prosta - odpłatność. A minimum programowe - won.

                                                    > Wielce ryzykowne. Idąc dalej tym tropem - powinien być tylko jeden WF, a reszta
                                                    > opcjonalnie od szczebla gimnazjum - czy tak?

                                                    A te małolaty, które godzinami biegają na podwórku za piłką, to bez lekcji WF
                                                    dostaną skoliozy od siedzenia w miejscu? AWF pewnie straci chętnych na studia?

                                                    > WŁAŚNIE dlatego, że doceniam, chcę im oszczędzić aż takich trudów w zdobywaniu
                                                    > tego, co można zdobyć znacznie łatwiej, a z tym samym pożytkiem w przyszłości.

                                                    To oszczędzaj za swoje, a nie za moje.
                                                    Po drugie - pisałem już parę razy, że nie ceni się tego, co otrzymało się za
                                                    darmo, w przeciwieństwie do własnych dokonań, po pokonaniu trudności.

                                                    Tu coś urwało...?
                                                  • tyu Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! 06.03.02, 17:22
                                                    xiazeluka napisał(a):
                                                    >
                                                    > Oooooooo, czyżbyś stał się przeciwnikiem obowiązkowych ubezpieczeń (ZUS, OC)?
                                                    >
                                                    > tyu napisał(a):

                                                    TUTAJ obowiązkowe nie są. Niech ryzykuje, kto chce.

                                                    > Wynalazki Edisona są wirtualne?

                                                    Nie one, lecz Twoje teorie.

                                                    > > 2. Jest (...) RÓWNIE MOŻLIWY i za państwowe.
                                                    >
                                                    > Pewnie, że jest. Tyle, że znacznie droższy, obciążający kieszenie wszystkich
                                                    > obywateli, a nie burżuazyjnych krwiopijców.

                                                    Powiedz to Prezydentowi USA (przypominam: program "Apollo"). Punkt dla mnie.

                                                    > > Leonardo MARZYŁ, nie budował. Możliwości techniczne zbudowania
                                                    > > tego, co wymyślił nadeszły po kilkuset latach.
                                                    >
                                                    > Budował również, wiele swych pomysłów szczegółowo opisał.
                                                    > Możliwości techniczne to inna sprawa - kiedyś okręty budowano z drewna i też
                                                    > pływały.

                                                    Ale np. SAMOLOTY bez silników benzynowych nie latały. Marzenie może
                                                    ukierunkowywać, ale opatentować się nie da. Drugi punkt dla mnie.

                                                    > Autorzy SF wymyślili również parę innych rzeczy: np. roboty (Capek). Czy one
                                                    > istnieją tylko w książkach?

                                                    A czy wymyślił KONSTRUKCJĘ tych robotów? Przelał tylko na papier marzenie bez
                                                    podstaw teoretycznych. Umacniam się na drugim punkcie.

                                                    > > Tak samo - uczciwość badacza (w sensie, że zmierzył wszystko co trzeba,
                                                    > > a nie wziął wyniku z sufitu), a jego uczciwość w sensie finansowym.
                                                    >
                                                    > Gdyby badacz musiał się rozliczać z forsy,a nie ciągnąć z budżetu,to uczciwość
                                                    > finansowa znacznie by wzrosła.

                                                    Słusznie, ale nie na temat. Pisałem o RZETELNYCH BADANIACH, a nie o rzetelnym ich
                                                    rozliczaniu. Trzeci punkt dla mnie.

                                                    > > O właśnie - blebleble Imć Luki. Jak nie masz innych argumentów, zawsze można
                                                    > > sięgnąć po polityczne, prawda?
                                                    >
                                                    > A co, zechcesz twierdzić, że nie mam racji? Wyobraźmy sobie, że jakaś prywatna
                                                    > firma opracowała lek na AIDS i sprzedaje go drogo - jak się wtedy zachowasz,
                                                    > socjalisto?

                                                    Nijak. Niech sprzedaje. Znając życie - wkrótce i konkurencja opanuje tę produkcję
                                                    i cena spadnie.

                                                    > > Znów mieszasz. Tym razem OBECNĄ kondycję FINANSOWĄ Rosji z jej osiągnięciami
                                                    > > TECHNICZNYMI niegdyś.
                                                    >
                                                    > Pogadamy o niegdysiejszych osiągnięciach Gierka?

                                                    Zmieniasz temat, by ukryć, że czwarty punkt dla mnie.

                                                    > > ...pytanie z gatunku: "Czy pan nadal kradnie: tak, czy nie?"
                                                    >
                                                    > Pytanie o to lewaka to retoryka.

                                                    Nie - to sofizmat, niezależnie od tego, kogo pytasz.

                                                    > > Ustalmy najpierw, że NIE JEST faszystowski, ponieważ faszyści (naziści itp)
                                                    > > nigdy nie byli zwolennikami egalitaryzmu, czym różnili się zasadniczo od
                                                    > > socjalistów.
                                                    >
                                                    > Jak to nie? A kogo niby wyróżniali?
                                                    > Różnica między faszystami i nazistami a komunistami polega na tym, że ci drudzy
                                                    > budując Nowy, Wspaniały Świat postanowili poświęcić swój naród, a ci pierwsi -
                                                    > inne.

                                                    Różnica jednak jest. Jedni budowali utopię DLA kogoś, inni - by kogoś zniszczyć.

                                                    > > Co rozumiem? Taki system np. finansowania oświaty, by uczyli się zdolni -
                                                    > > ponieważ są zdolni, a nie bogaci - ponieważ są bogaci.

                                                    > A ci niezdolni - do łopaty? Ładne wyrównanie szans...

                                                    Łopata nie hańbi. Niech kopią silni, a myślą mądrzy - chyba logiczne?

                                                    > > W szczególnych wypadkach (potwierdzenie potrzeby posiadania drugiego
                                                    > > fakultetu np. przez firmę, która zapłaci) delikwent mógłby nie płacić i za
                                                    > > kolejne studia.
                                                    >
                                                    > Jak firma zapłaci, to problem upada!
                                                    > To samo dotyczy tych Twoich "zdolnych" - oni z pewnością znaleźliby sponsorów.
                                                    > Czyli kolejny raz potwierdza się, że zamierzasz dyskryminować tych mniej
                                                    > "zdolnych", cokolwiek to znaczy.

                                                    Nie! Różnica w naszych podejściach polega na tym, że ja NIE WIERZĘ, by sponsorzy
                                                    zapłacili za WSZYSTKICH wystarczająco uzdolnionych. Za parę procent - geniuszy,
                                                    którzy potem opromienią ich szczodrość - tak. A większość się zmarnuje.

                                                    > Dobrze! Nie generuję większego bezrobocia wśród nauczycieli, a skoro znalazłem
                                                    > pracę poza oświatą, to znaczy, że tam jestem społecznie potrzebny.

                                                    Tak, ale to z kolei źle świadczy o strukturze nauczania. A to problem państwa, bo
                                                    zła struktura zaczyna być widoczna "gołym okiem", gdy już jest za późno. I część
                                                    pieniędzy na oświatę marnuje się.

                                                    > Statystyka to stopień wyższy od "cholerne kłamstwa", nieprawdaż?

                                                    Powiedz to pani Kolarskiej-Bobińskiej...

                                                    > > Poza tym - NAWET zatrudnienie formalnie niezgodnie z zawodem nie musi
                                                    > > oznaczać, że absolwent nie będzie korzystał z wyniesionej ze szkoły (uczelni)
                                                    > > wiedzy. Fakt, że jest to mankament - tak, jak mankamentem jest odległa od
                                                    > > 100% sprawność silników. Można próbować ZBLIŻAĆ się do owych 100%...
                                                    >
                                                    > O coś Ci tu chodzi, czy tak sobie popier... od niechcenia?

                                                    Prawda! Zapomniałem, żeś chómanista i porównań technicznych nie chwytasz.

                                                    > > Nie wiem i słucham. I z góry się śmieję.
                                                    >
                                                    > Wiosna, lato, jesień, zima.

                                                    Ha, ha!

                                                    > > A co do dyskryminacji i egzaminów:
                                                    > > A CZYMŻE ISTOTNYM różnią się egzaminy semestralne od wstępnych?! Semestralne,
                                                    > > to kolejne u mnie, a pierwsze u Ciebie, sito odsiewające tych głupszych -
                                                    > > i tyle!
                                                    >
                                                    > Głupszych to na wstępnych, na semestralnych - leniwych. I o to chodzi.

                                                    Niech będzie i tak. Ważne, że w końcu uznałeś, że egzaminy wstępne (np.testowe)
                                                    też są coś warte. Piąty punkt dla mnie.

                                                    > > Sam w to nie wierzysz. A gdyby nawet jakimś cudem: ILU skończyłoby studia
                                                    > > w ten sposób? 1% tego, co obecnie, czy 0,5?
                                                    >
                                                    > Wierzę. Zapominasz, że ja piszę o sytuacji, kiedy studia są płatne dla
                                                    > wszystkich. A wtedy ceni się wykształcenie znacznie bardziej niż teraz, kiedy
                                                    > można sobie bimbać.

                                                    Cenić można bardziej, ale od tego pieniędzy na naukę nie przybywa. Czyli - utopia.

                                                    > > Wyciągając ze śmietnika - żeby potem przy każdej okazji tłumaczyć się,
                                                    > > dlaczego to zrobili. Akurat!
                                                    >
                                                    > Dlaczego i komu mieliby się tłumaczyć? Po to go łowią, by na nim zarobić!

                                                    A nie zarobią, gdy konkurencja zacznie im wypominać, że zbierają męty ze
                                                    śmietników. Tłumaczyć się? Za duże ryzyko.

                                                    > > Kwestia PROGRAMU nauczania, powtarzam, nie ZASAD jego finansowania.
                                                    >
                                                    > Zasada jest prosta - odpłatność. A minimum programowe - won.

                                                    A co z egzaminami na uczelnie? Opanowanie JAKIEGOŚ programu nauczania muszą
                                                    uwzględniać, żeby porównywanie absolwentów różnych szkół mialo sens. Jakiego?
                                                    Oj, utopia za utopią...

                                                    > > Wielce ryzykowne. Idąc dalej tym tropem - powinien być tylko jeden WF, a
                                                    > > reszta opcjonalnie od szczebla gimnazjum - czy tak?
                                                    >
                                                    > A te małolaty, które godzinami biegają na podwórku za piłką, to bez lekcji WF
                                                    > dostaną skoliozy od siedzenia w miejscu? AWF pewnie straci chętnych na studia?

                                                    Czyli - pełna wolnoamerykanka. No to patrz wyżej.

                                                    > > WŁAŚNIE dlatego, że doceniam, chcę im oszczędzić aż takich trudów w
                                                    > > zdobywaniu tego, co można zdobyć znacznie łatwiej, a z tym samym pożytkiem
                                                    > > w przyszłości.
                                                    >
                                                    > To oszczędzaj za swoje, a nie za moje.
                                                    > Po drugie - pisałem już parę razy, że nie ceni się tego, co otrzymało się za
                                                    > darmo, w przeciwieństwie do własnych dokonań, po pokonaniu trudności.

                                                    Oszczędzać chcę za nas OBU, traktując to jako WSPÓLNĄ - przymusową, owszem - ale
                                                    bardzo opłacalną inwestycję.

                                                    > Tu coś urwało...?

                                                    Tak, ale uzupełniłem, przepraszam - także zresztą za Twoją wielomówność...
                                                  • tyu Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! C.d. 06.03.02, 16:42
                                                    Istotnie - urwało. Przepraszam i odtwarzam.

                                                    xiazeluka napisał(a):

                                                    > tyu napisał(a):

                                                    > > Znowu chwytają Cię elitarne ciągoty. Gdyby zrobić tak, jak proponujesz
                                                    > > (dobrowolne i pełnopłatne nauczanie), uczyłoby się może kilkanaście procent
                                                    > > dzieci.
                                                    >
                                                    > A niby dlaczego? Popatrz na bezrobotnych - dokształcają się na kursach, kończą
                                                    > eksternistycznie szkoły, wszystko po to, by podnieść swe kwalifikacje i łatwiej
                                                    > znaleźć pracę, poświęcając na edukację ostani grosz.Chętnych do nauki nigdy nie
                                                    > zabraknie.A finansowanie - bon oświatowy, ulga podatkowa, mało jest możliwości?

                                                    Bon, ulga podatkowa... Ciepło, ciepło! Przyznajesz zatem, że NIE TYLKO
                                                    funkcjonowanie praw rynku w oświacie, ale i świadoma polityka oświatowa JEST
                                                    potrzebna!

                                                    > > Chyba tylko dla takich, którzy nie lubią czytać.

                                                    > Szukać, a nie czytać.

                                                    W tym jednym mogę Ci ustąpić.

                                                    > Pozdrawiam.

                                                    I wzajemnie.
                                                  • xiazeluka Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! C.d. 06.03.02, 16:48
                                                    tyu napisał(a):

                                                    > Bon, ulga podatkowa... Ciepło, ciepło! Przyznajesz zatem, że NIE TYLKO
                                                    > funkcjonowanie praw rynku w oświacie, ale i świadoma polityka oświatowa JEST
                                                    > potrzebna!

                                                    Bon oświatowy i ulga tylko na okres przejściowy.

                                                    I wzajemnie.

                                                  • tyu Re: Do jednak istniejącego Luki, że to było! C.d. 06.03.02, 17:25
                                                    xiazeluka napisał(a):

                                                    > tyu napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Bon, ulga podatkowa... Ciepło, ciepło! Przyznajesz zatem, że NIE TYLKO
                                                    > > funkcjonowanie praw rynku w oświacie, ale i świadoma polityka oświatowa JEST
                                                    > > potrzebna!
                                                    >
                                                    > Bon oświatowy i ulga tylko na okres przejściowy.

                                                    Teraz się nie wykręcaj! Chyba, że ta "przejściowość" będzie trwać aż do czasu,
                                                    gdy WSZYSTKIE zdolne dzieci będą mogły być kształcone na koszt rodziców. Boję
                                                    się, że NASZE dzieci tego nie dożyją...

                                                    > I wzajemnie.

                                                    I ja wzajemnie.
    • chlopek Klasa Robotnicza też się przyłącza !!! 26.02.02, 14:45
      W imieniu Klasy Robotniczej, a w szczególności Aktywu Partyjnego z Huty im.
      Lenina pozdrawiam zasłużonego bojownika o słuszną sprawę i życzę mu dalszych
      lat walki o wykonanie planu. Towarzyszka Blumenthal z Zakładowej Biblioteki
      wybrała dla Was Towarzyszu taki oto uroczy wiersz:

      +++
      Kto twardo w bitwie trwa upartej
      przeciw ciemnościom i bezprawiu,
      ten umie pokierować wiatrem,
      ten słońcu wymagania stawia.

      Kto strzegł jak oka rewolucji,
      kto do zwycięstwa wiódł narody,
      ten umie rzeki bieg odwrócić,
      ten prawa stwarza dla przyrody.

      To Stalin lasy w pochód śle,
      rzekom w pustynie płynąć każe,
      Stalin - towarzysz, Stalin - wódz,
      Stalin - inżynier naszych marzeń.
      +++

      Z Marksistowskim pozdrowieniem,
      tow. Chłopek
      • xiazeluka Re: Klasa Robotnicza też się przyłącza !!! 26.02.02, 15:30
        chlopek napisał(a):

        > W imieniu Klasy Robotniczej, a w szczególności Aktywu Partyjnego z Huty im.
        > Lenina pozdrawiam zasłużonego bojownika o słuszną sprawę i życzę mu dalszych
        > lat walki o wykonanie planu. Towarzyszka Blumenthal z Zakładowej Biblioteki
        > wybrała dla Was Towarzyszu taki oto uroczy wiersz:
        >
        > +++
        > Kto twardo w bitwie trwa upartej
        > przeciw ciemnościom i bezprawiu,
        > ten umie pokierować wiatrem,
        > ten słońcu wymagania stawia.
        >
        > Kto strzegł jak oka rewolucji,
        > kto do zwycięstwa wiódł narody,
        > ten umie rzeki bieg odwrócić,
        > ten prawa stwarza dla przyrody.
        >
        > To Stalin lasy w pochód śle,
        > rzekom w pustynie płynąć każe,
        > Stalin - towarzysz, Stalin - wódz,
        > Stalin - inżynier naszych marzeń.
        > +++
        >
        > Z Marksistowskim pozdrowieniem,
        > tow. Chłopek

        Towarzyszu Chłopek!
        Wykazaliście bezbłędnie, że klasa robotnicza intuicyjnie wie, skąd wiatr wieje!
        Salut!
      • amator1 Re: Klasa Robotnicza też się przyłącza !!! 27.02.02, 10:24
        może to z komentuję w ten sposób.
        p=1
        q=1
        p^q=1 itd.
        • chlopek Eeeee? 27.02.02, 10:30
          amator1 napisał(a):

          > może to z komentuję w ten sposób.
          > p=1
          > q=1
          > p^q=1 itd.

          Chyba nic nie rozumiem, prawda?
          • Gość: # Re: Eeeee? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.02.02, 13:02
            chlopek napisał(a):

            > amator1 napisał(a):
            > > może to z komentuję w ten sposób.
            > > p=1> > q=1> > p^q=1 itd.
            >
            > Chyba nic nie rozumiem, prawda?

            Widze, ze nareszcie geniusz Balcerowicz, spelnil żądania
            Leppera i zdradzil wzory jakimi oblicza stopy %-owe.

            Co by nie zrobil - zawsze jest =1 - genialnie !!!
            Bez wzgledu na stan ducha i ciala wiekszosci obywateli.

            Doku to wyjasni. Ja nie potrafie ...
    • Gość: Karp Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - IP: 159.107.90.* 27.02.02, 13:21
      Gość portalu: Galba napisał(a):

      > Bawiąc się nową wyszukiwarką forum dokonałem ważnego odkrycia!!!
      >
      > Otóż 15 lutego br. minął rok obecności na Forum powszechnie szanowanego i
      > uznawanego za niedościgły wzór obrońcy Prawdy i Wolności - Pana Luki!
      >
      > Z tej okazji pragnę złożyć jubilatowi życzenia kolejnych 2,5 tysiąca postów
      > oraz wyrazy wdzięczności za zawsze rozsądne komentarze.
      >
      > Galba

      Dałączam się do życzeń a przy okazji pytam:
      Jak to się stało że na Forum GW tak słabo jest reprezentowana opcja lewicowa ?
      Czy brakuje im argumentów a może wybrali jakieś inne forum dyskusyjne.
      K

      • Gość: luka Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - IP: 217.67.196.* 27.02.02, 13:32
        Gość portalu: Karp napisał(a):

        > Dałączam się do życzeń a przy okazji pytam:
        > Jak to się stało że na Forum GW tak słabo jest reprezentowana opcja lewicowa ?
        > Czy brakuje im argumentów a może wybrali jakieś inne forum dyskusyjne.

        Dzięki, Karpiu.

        Hm, lewicowców nie zauważyłeś? Toż tego towaru ci u nas dostatek.
      • Gość: sceptyk Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - IP: 195.15.57.* 27.02.02, 13:39
        Kiedys bylo ich troche wiecej, tych z lewa. Ale po zapoznaniu sie z odpowiedzia
        zwolennikow prawdy i wolnosci na ich, pozal sie Boze, 'argumenty', ustapili
        pola. Luka sporo z nich wykonczyl. Czesc podobno popelnila samobojstwo, czesc
        wyemigrowala na Wschod (tam sie ich nikt nie czepia, jak na razie), a
        pozostali, w proporcji 50/50, albo zostali ministrami u Plastusia, albo, ci
        najmadrzejsi, zmienili nicki i wala teraz w komune. Oczywiscie sa jeszcze
        jakies niedobitki, ale juz nie maja tej sily przebicia.

        Teraz niebezpieczenstwem (dla mlodziezy) na forum sa oszolomy, antykoscielni
        obsesjonisci, i, jak ja ich nazywam, kalkulatory. Ci ostatni, cali nowoczesni,
        to nie uznaja niczego, czego sie nie da policzyc.

        sc-k
        • Gość: # Re: - Spóźnione życzenia dla imć Luki - IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.02.02, 13:43
          Moze byscie zapomnieli o prawicy i lewicy
          - ostatnio tylu sie namnozylo w polityce
          mankutow !
Pełna wersja