Nic nowego

06.03.11, 16:55
Nic nowego.
Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie… no może tylko to że Azorek zdechł.
- Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??… Od czego?
- Od ognia Panie jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem Jaśnie Panie że nie zdarzyło się nic nowego.
    • hasz0 Re: Nic nowego 06.03.11, 17:00
    • absztyfikant Re: Nic nowego 06.03.11, 17:06
      Przychodzi facet do księdza:
      - Księże proboszczu, ja mam taką nietypową prośbę. Chciałbym ochrzcić swojego kotka.
      - Nie ma mowy! Bezrozumne i bezduszne stworzenie nie ma prawa do świętych sakramentów! Nie mogę dopuścić do takiej profanacji!
      - Ale ja bardzo kocham swojego kotka i chciałbym, by dostąpił on zbawienia. Ja dobrze zapłacę. Jestem bardzo bogaty.
      - Nie ma takich pieniędzy!
      - Tak? Ale ja jestem gotów zapłacić... (i tu wymienił sumę).
      Ksiądz zaniemówił. Pomilczał chwilę, jakby coś rozważając, wreszcie
      zrezygnowanym głosem powiedział:
      - Oczekuję Pana wraz z pańskim kotkiem i rodzicami chrzestnymi w niedzielę o piętnastej.
      W wyznaczonej porze wszystko odbyło się zgodnie z regułami.
      Kotek został ochrzczony, a czek zainkasowany. Po kilku tygodniach jednak wieść dotarła do biskupa. Ten, wściekły jak osa, wsiadł do mercedesa i sam, bez kierowcy, pognał do parafii owego księdza. Wpada na plebanię i już od progu wrzeszczy:
      - Co ty, na Boga, wyrabiasz?! Koty chrzcisz? Przecież to grzech śmiertelny, nie mówiąc już o ośmieszaniu Kościoła!
      - Ekscelencjo! Ja rozumiem. Tak, to jest grzech i ja biorę go na swoje sumienie. No ale... Business is business! Proszę za mną. Oprowadził biskupa po kościele, pokazując świeżo wyzłocony ołtarz, odnowione organy, marmurowe posadzki i boazerie z cennego drewna. Na plebanii z dumą pochwalił się najnowocześniejszym sprzętem audio-video, luksusowym mercedesem w garażu, świetnej jakości (i ceny) meblami.
      - Widzi ekscelencja? A pamięta ekscelencja może, ile przesłałem
      ostatnio do kurii?
      - Pewnie! Sam kupiłem mercedesa za te pieniądze. Myślałem, że z rok je odkładałeś.
      - A czy ekscelencja wie, że pogrzeby i śluby u mnie za darmo? Mam tyle kasy, że nie muszę brać od ludzi.
      - Skąd?
      - WŁAŚNIE ZA TEGO KOTKA!
      - No to ile, do cholery, ten facet ci dał?
      - Dał... (i tu ksiądz wymienił sumę).
      Biskup zaniemówił. Milczał przez chwilę, jakby coś rozważając, wreszcie zrezygnowanym głosem powiedział:
      - Przygotuj kotka do komunii i bierzmowania.
      • wikul Nie rozumiem kobiet: 06.03.11, 17:13
        Nie rozumiem kobiet: przekłuwają sobie uszy, nosy, pępki, brodawki, rodzą dzieci, często mają cesarkę, wstrzykują silikon w różne części ciała, depilują gorącym woskiem włosy na nogach, pod nosem, na wzgórkach łonowych; robią sobie lifting, tatuaże, odsysają sobie tłuszcz, zmniejszają pośladki; usuwają żebra, operują biusty, usuwają skórki na palcach i robią mnóstwo innych bolesnych rzeczy… a nie można ich bzyknąć, … bo je, (…wink, głowa boli!
        • rycho7 Re: Nie rozumiem kobiet: 06.03.11, 17:22
          wikul napisał:

          > Nie rozumiem kobiet

          Bo nie musisz. Kobiety sa bardziej czescia przyrody niz rozumieniem. I tak musi byc.

          Najwazniejsze w tym wszystkim jest to, ze kobiety siebie tez nie rozumieja. A przyrodzie wlasnie o to chodzi. Ma i dziala "chemia".
          • wikul Do końca życia pozostały jej jeszcze niecałe czter 06.03.11, 17:36
            O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła monitor, wszystkie płyty CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowę komputera wyrzuciła przez okno, a drukarkę utopiła w wannie. Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego, śpiącego męża.
            Była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość. Zasnęła….
            Do końca życia pozostały jej jeszcze niecałe cztery godziny…
            • matelot Zaliczenie 06.03.11, 18:40
              Profesor mówi do studenta:

              - Nie zaliczę panu roku. Ani razu nie był pan na zajęciach.

              - Niech da mi pan szansę!

              - Przykro mi.

              - A gdybym tak wszedł na ścianę, przespacerował się po niej i zszedł

              z powrotem na ziemię, da mi pan 3?

              - Co pan wygaduje, przecież to niemożliwe!

              Jednak po długich namowach profesor zgadza się. Student, ku zdziwieniu

              profesora, wchodzi na ścianę i spaceruje po niej tak, jakby chodził po

              ziemi. Profesor kiwa z niedowierzaniem głową, jednak obietnicy zamierza

              dotrzymać i bierze do ręki indeks. Uczeń jednak mówi:

              - A gdybym wszedł na sufit, zrobił na nim parę fikołków, "spadając"

              z powrotem na sufit, dostanę 4?

              Profesor nadal nie wierzy w możliwości studenta, jednak i teraz dał się

              przekonać. Student zrobił co mówił, a profesor nadal mocno zdziwiony

              bierze się za wpisywanie oceny.

              - A jeśli wejdę teraz na stół i obsiusiam pana, a pan pozostanie mimo

              wszystko suchy, postawi mi pan piątkę?

              Profesor jest już wyraźnie zaciekawiony wyczynami studenta, więc się

              zgadza. Student wchodzi na stół, wyjmuje małego, po czym sika na

              profesora. Jednak tym razem nic nadzwyczajnego się nie stało i profesor

              jest cały mokry. Uczeń na to:

              - Nooooo, niech zostanie czwórka.
              • wikul Jak zmarła pana pierwsza żona ? 06.03.11, 18:48
                Jak zmarła pana pierwsza żona? – Zatruła się grzybami – A jak druga? – Zatruła się grzybami – A trzecią dlaczego pan zabił siekierą? – Bo nie chciała jeść grzybów.
    • matelot Jak studenci Bogu tak Bóg studentom...;) 06.03.11, 19:09
      Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci. Zesłał

      więc na ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem:

      - Studenci medyka się uczą, studenci uniwereka piją, studenci polibudy

      piją.

      Następną kontrolę zrobił w listopadzie:

      - Studenci medyka ryją, studenci uniwereka zaczynają się uczyć, studenci

      polibudy piją.

      Styczeń:

      - Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwereka ryją, studenci

      polibudy piją.

      Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi:

      Panie Boże, studenci medyka ryją dzień i noc, studenci uniwerka ryją

      dzień i noc, studenci polibudy się modlą.

      A Bóg na to:

      - I ci właśnie zdadzą!
    • wikul Dziennikarka, przeprowadzając wywiad ... 06.03.11, 19:27
      ...z emerytowanym kapitanem statków, pyta:
      - Kiedy pan przeżył największą burzę?
      kapitan zamilkł, ale widać po oczach, że przeszukuje swoje życie wilka morskiego. W końcu rzecze:
      - To było zaraz po ślubie. Jak splunąłem w domu na dywan.
      • wikul Zdecydowałem się, że pójdę z toba na piwo ... 06.03.11, 19:40
        https://www.zdelegalizowany.blo9.eu/wp-content/uploads/2011/03/waha.jpg
        • matelot Medycyna w służbie uczelni 06.03.11, 20:37
          Z życia studenta:

          Proszę o zgłoszenie się na okresowe badania krwi i kału celem
          oszacowania jaki procent studentów ma naukę we krwi a ilu w dupie...
          • wikul Różnica 06.03.11, 22:09
            Jaka jest różnica miedzy dawnym a współczesnym Kopciuszkiem ?
            Współczesny Kopciuszek prędzej zgubi majtki niż pantofelek…
Inne wątki na temat:
Pełna wersja