Gość: Alpinistka
IP: *.arcor-ip.net
29.04.04, 23:00
W pewnym ZOO powstal problem, co zrobic z wiecznie nienazartymi
krokodylami, ktore ciagle zadaly wiecej, wiecej, wiecej, a nawet
zaczely sie gryzc miedzy soba o ochlapy, ktore rzucal im dozorca,
a delikatniej mowiac opiekun. I jego tez pozarly, gdy sie potknal
o kawal miesa, ktory im sam rzucil z nadzieja, ze sie na jakis czas
uspokoja.
Publicznosc w ZOO zaczela sie niepokoic, co bedzie dalej,
ale sytuacje uratowal pewien rzemieslnik, ktory przyszedl
do ZOO z nowoczesna kamera i po kolei filmujac stare krokodyle
podspiewywal sobie glosno i wyraznie pod nosem:
- a z ciebie zlotko bedzie wspaniala torebeczka,
- z z ciebie kochanie bedzie ze dwiescie paskow do spodni
- a z ciebie glodomorku bedzie kanapa dla pana z palacu
Byl to bowiem pewien kaletnik, ktory szukal surowca dla swojego zakladu.
Po jego wizycie dyrekcja ZOO nie mogla poznac swoich podopiecznych.
Nastapilo dawno oczekiwane uspokojenie i stare krokodyle
od tej pory wyleguja sie na wybiegu, tyle tylko, ze wyjatkowo
aktywnie obserwuja alejke, czy przypadkiem nie zbliza sie kaletnik.