janusz2_
28.03.11, 10:52
"Rzecznik rządu jest przesłuchiwany w katowickiej Prokuraturze Okręgowej - dowiedział się portal tvn24.pl. Zeznaje w śledztwie, którego wątkiem są naciski na dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie. Urząd uznał, że Rafineria Trzebinia nie musi zapłacić prawie 900 mln akcyzy w związku z wieloletnim handlem paliwami z mafią paliwową.
(...)
Dlaczego śledczy chcą przesłuchać rzecznika rządu? Prokurator prowadzący śledztwo prawdopodobnie z bilingów odkrył, że obecny rzecznik rządu kontaktował się z wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem pod koniec sierpnia 2008 roku.
Wtedy do siedziby krakowskiego UKS przyjechał pracownik z ministerstwa finansów z dekretem odwołującym dyrektora Mariusza Piątkowskiego i powołującym nowego dyrektora Henryka Surowca. Posłaniec zeznał, że z misją wysłał go wiceminister Parafianowicz. Jednak do odwołania dyrektora nie doszło. Pracownik resortu zeznał, że zadzwonił do niego wiceminister i kazał wracać do Warszawy bez wręczenia dekretu.
Po wizycie zmiana decyzji
Po wizycie posłańca z resortu dyrektor Piątkowski zmienił decyzję w sprawie Trzebini (ostatecznie ogłoszono ją 27 listopada 2008 roku). Firma nie musiała zapłacić gigantycznej akcyzy w wysokości 900 mln zł. Wcześniej zapewniał prokuratorów walczących z mafią paliwową, że to Trzebinia jako wytwórca paliw musi zapłacić akcyzę.
Od lat 90. ówczesne władze rafinerii sprzedawały oleje technologiczne spółkom mafii paliwowej, a według prokuratury cysterny wprost z rafinerii jeździły na stacje benzynowe. Oleje technologiczne miały tylko trochę inne parametry niż zwykła "ropa". Nie miało to znaczenia dla silników diesla. Ale miało znaczenie dla Skarbu Państwa. Za oleje technologiczne rafineria nie musiała płacić akcyzy. Były zarząd rafinerii nie przyznaje się do nieprawidłowości. prawa"
tvn24.pl
O tej sprawie pisałem wcześniej w wątku:
forum.gazeta.pl