Zbrodniarz wojenny Churchill: 635 tys. cywilow ofi

IP: *.248.nwc.net 03.05.04, 22:20
Zbrodniarz wojenny Churchill: 635 tys. cywilów jego ofiarami

Niemiecki historyk, Jörg Friedrich, poruszył żydostwo napisaniem książki pt.

„POŻOGA: NIEMCY BOMBARDOWANE W 1940-45”.

Książka, rewizjonistyczna w charakterze, ukazała się jako seria w niemieckiej
gazecie ilustrowanej o masowym nakładzie „Bild” („Obraz”wink, największym i
najwięcej sprzedawanym europejskim dzienniku. Nie czytałem, tej książki, ale
z wrogiego Friedrichowi artykułu w brytyjskimo tygodniku „U.K.Mail” z 26
listopada 2002 wyciągnąłem esencję jego treści.

Książka, jak widać z artykułu, równoważy winę za wojnę i oskarża Winstona
Churchilla, przywódcę Wielkiej Brytanii w czasie wojny, piętnując go jako
zbrodniarza wojennego, odpowiedzialnego za śmierć 635 tysięcy cywilów.

Fakt zezwolenia na opublikowanie i drukowanie jako serii jest niezwykły sam w
sobie i powstaje pytanie, czy oznacza on zmianę, jakkolwiek nikłą, w
politycznym klimacie Niemiec?

Nie dziwi, że żydofilna prasa zaatakowała tę książkę; np. tygodnik „UK Mail”
powołał się na Correlli Barnetta:

„jako uczeń szkolny w Południowym Londynie spędził zimę 1940 ze swoją
rodziną, słuchając warkotu bombowców i wybuchów bomb w sąsiedztwie; czuł jak
dom się chwiał i dygotał; widział zabitych i zranionych sąsiadów wynoszonych
z ich zburzonych domów przy tej samej ulicy i był świadkiem wielkiej łuny nad
Londynem, kiedy palił się East End i śródmieście.”

Nikt nie bierze lekko takich okropności - ale w tej historii coś się nie
zgadza się i to grubo:

1. Jak mógł mały Correlli wiedzieć o długich i szczerych wysiłkach Hitlera
dla uniknięcia wojny z Brytanią?

2. Albo o surowych rozkazach, jakie wydał lotnictwu, gdy wojna została
wypowiedziana, zabraniając jakikolwiek atak na cele cywilne?

3. Przecież ten uczeń szkolny nie mógł wiedzieć, że Winston Churchill, który
zacząl bombardowanie Berlina 25 sierpnia 1940 roku i powtórzył je
sześciokrotnie w okresie następnych 10 nocy zanim Hitler został zmuszony do
odparcia.

4. Dopiero 6 września 1940 1000 bombowców niemieckich zaatakowało Londyn, a
to po zniesieniu embarga Hitlera.

5. Naiwny uczniak szkolny, który był świadkiem tragicznego bombardowania jego
miasta, nie mógł wiedzieć, że bombardowanie zostało umyślnie sprowokowane,
aby położyć kres tajnym inicjatywom pokojowym w dyplomatycnych kręgach.

6. Hitler niczego nie chciał od Brytanii prócz przyjaźni. Hitler posunął się
nawet tak dalece, że zaofiarował wysłanie swoich sił zbrojnych dla ochrony
Imperium Brytyjskiego, gdziekolwiek by ono mogło zostać zaatakowane, nawet
przez Włochy, Japonię, czy Sowiecką Rosję, która była w tym czasie
sprzymierzeńcem Niemiec.

7. Nawet chociaż Correlli Barnett nie znał tych faktów, to obecnie on nie ma
żadnego usprawiedliwienia dla braku ich znajomości, ani dla licznych kłamstw
zawartych w jego artykule; jeśli bowiem nie wie, że są kłamstwami, to o tym
wiedzieć powienien.

Prawie sześć dziesięcioleci upłynęło od zakończenia II Wojny Światowej. Jest
to czas aż nadto wystarczający, by rozgarnięci ludzie zdołali przeegzaminować
swoją znajomość zdarzeń wojennych, zamiast powtarzać stereotypowe kłamstwa
Żydów o
1. o „sześciu milionach”,
2. o zminimalizowanej liczbie ofiar w Dreźnie zredukowanej przez Barnetta do
35 tysięcy zabitych - gdy rzeczywista liczba podana przez niemiecką policję
jest bliższa 300 tysiącom -
3. i powtarzać wymysł dwóch żydowskich adwokatów z Litwy, braci Robinson,
o „uprzemysłowionym morderstwie milionów niewinnych”.

Cytowany ponoć Barnett usprawiedliwia masakrę w Dreźnie w ten oto sposób:

„Jest to w jakiś sposób stosowne, że wszystkie najznaczniejsze komanda
bombowe zaatakowały Drezno w lutym 1945, co kosztowało 35 tysięcy istnień, a
miało miejsce wpierw po tym, jak pełna okropność obozów eksterminacyjnych
nazistów stała się znana światu po ich zdobyciu przez posuwającą się Armię
Czerwoną.”

„Nie można porównać czysto operacyjnej decyzji zaatakowania Drezna, kluczowej
drogi i węzła kolejowego za niemieckimi dywizjami walczącymi z Armią Czerwoną
z uprzemysłowionym morderstwem milionów niewinnych.”


Przez te 60 powojennych lat mamy do czynienia z nie ustającą bezczelnością
żydostwa i alianckich zwycięzców w wojnie, nasilaną od czasu do czasu. Brak
miejsca ogranicza mnie do kilku uwag.

T.zw. „obozy śmierci” są mitem. Thies Christopherson był internowany w
Oświęcimiu i napisał książkę o swoich tam przeżyciach. Napisał:
„Byłem w Oświęcimiu od stycznia do grudnia 1944. Po wojnie słyszałem o
domniemanych mordach masowych Żydów i zaparło mnie... itd.

Niemiecki historyk Jorg Friedrich wsadził kij w mrowisko. Jego ksiażki
piętrzą się stosami w kasie i znikają tak szybko jak bułki u piekarza,
podczas gdy tomy uniwersyteckich historyków-konformistów i filosemickich
fałszerzy historii stoją na półkach i pokrywa je kurz na równi z „Kapitałem”
Żyda Marksa.

“Krematoriami” nazywa on piwnice, w których ludzie podczas nalotów bombowych
Aliantów wyżarzyli się na popiół, a „poległymi” - ofiary cywilne totalnej
wojny Churchilla.

Próbą rozrachunku niemieckiego cierpienia z niemieckimi zbrodniami wyzwala on
od przemilczania martyrologię niemieckich ofiar.

W rozmowie ze mną Friedrich uśmiecha się i powiada:
„Kiedy niemiecki wykładowca historii zauważa w moim tekście określenie
angielskich bombardowań jako „wojny przez wyniszczenie”
(„Vernichtungskrieg”wink, wtedy on zaznacza mi je czerwonym
krzyżykiem: „wyrażenie chybione”, ponieważ jego wytresowano, na przykład na
antyniemieckiej wystawie w Reemtsmas, by powtarzał, iż „wojna przez
wyniszczenie” była wyłączną specjalnością Wehrmachtu.”

Friedrich balansuje między startami książek, które pokrywają podłogę jego
mieszkania, powiada: „Wciąż coś znajduję, tylko nie to, czego szukam.”

Lepiej nie możnaby opisać zasady jego pracy i także nie podwójnego sukcesu
jego książek.

Kiedy Friedrich, 59, wydał swoją książkę „Pożar” („Brand”wink w roku 2002,
żydowskie szczekaczki okrzyczały ją „kotrowersyjną”. Kiedy przed kilku
tygodniami uzupełnił ją tomem fotosów pt. „Miejsce pożaru”, stał się jeszcze
bardziej „kontrowersyjny”. )*

W „Pożarze” („Brand”wink, jego pierwszej książce, Friedrich zrezygnował z
ilustracji i chwalono go za to: w „Miejscach pożogi” („Brandstätten”wink
wywołuje on fotosami stopionych rodzin i spiętrzonych stert trupów sprzeciwy
żurnalistów, czyli „kontrowersje”.

Jego niewidocznym przeciwnikiem jest teraźniejszość która zasypuje pamięć.
Ale on ma na nią antydotum: prowokację.

Podczas jego prelekcji doszło nieraz do protestów, np. w Dreźnie, a ostatnio
w Erfurcie. Friedrich przyjmuje to wzruszeniem ramion. Zanim zdecydował się
opublikować „Miejsca pożogi”, poradził się różnych ludzi; jednym z nich był
kanclerz Helmut Kohl, który czytał „Pożar” („Brand”wink. „Niech pan to zrobi” -
powiedział Kohl - „ale niech pan też odwiedzi archiwa Aliantów.”

Zdjęcia, które Friedrich znalazł, skomponował on w symfonię okropności.
Chociaż zestetyzował je, czytelnika przejmuje groza ogromu zbrodni ludobójców
alianckich, na czele których stał Churchill, a za nim żydowska klika Henry
Morgenthaua.

......

Friedrich kwestionuje twierdzenie upolitycznionych nauczycieli historii,
że „Oświęcim był unikalnym przypadkiem”.
„Wycofam moje kwestionowanie w jednej sekundzie, kiedy uzna się, że także
wojna bombardowaniem cywilów w Niemczech i Japonii była „unikalnym
przypadkiem&
    • Gość: Recenzent Re: Zbrodniarz wojenny Churchill: 635 tys. cywilo IP: *.248.nwc.net 03.05.04, 22:25
      „Wycofam moje kwestionowanie w jednej sekundzie, kiedy uzna się, że także wojna
      bombardowaniem cywilów w Niemczech i Japonii była „unikalnym przypadkiem”.”

      Pytam, czyż Churchill nie miał prawa i wszelkich podstaw do zbombardowania
      niemieckich miast? Krótka pauza i Friedrich odpowiada: „...czy morderca masowy
      miał prawo?”

      Na prelekcjach Friedrich objaśnia „logikę bomby” i „energię zniszczenia w duszy
      narodów”. Prawie przez dwie godziny. Potem następuje historyczny show
      osobliwości. Dzisiaj najulubieńszym sportem Niemców przy stoliku bywalca nie
      jest piłka nożna, lecz historia.

      I tak następnego dnia jedzie dalej, do Oberhausen, pociągiem, w poprzek
      Niemiec. „Bomba jest w rzeczy samej wychowawcą” - powiada Friedrich. Jest w
      drodze, żeby został niezrozumiany, ale może już nie długo.

      Policja w wozach patrolowych i „budach” obstawia sale prelekcji Friedricha.
      Obecnie jednak po imprezie policja wraca do domu, dawniej była tylko samosądnym
      egzekutorem na miejscu „zbrodni” prelegenta.
      _______________________________
      )* Joerg Friedrich: „Brandstätten. Der Anblick des Bombenkriegs” („Miejsca
      pożogi. Spojrzenie na wojnę bombową.“wink, Propyläen Verlag, Berlin, 240 stron.

      Powyższe jest tłumaczeniem i adaptacją wywiadu zamieszczonego w „Der Spiegel” w
      r. 2003.





    • cs137 Re: Zbrodniarz wojenny Churchill: 635 tys. cywilo 03.05.04, 23:18
      Ja widziałem kiedyś przykłady plakatów propoagandowych rozlepianych przez władze
      GG i na jednym była karykatura Churchilla i tekst: "Churchill - największy
      zbrodniarz. On sciagnął straszne nieszczęście na całą Europę".

      Pomysł wiec nienowy.
      • mcattery cs luknij do krzynki 03.05.04, 23:29
    • pan.scan Ty, mądrala. W świetle tego polscy lotnicy też 03.05.04, 23:32
      byli zbrodniarzami wojennymi?
      ---
      "Grzechy" polskich lotników

      Byli niemal wszędzie, choć było ich niewielu. Bombardowali Berlin, Kolonię
      (podczas "nalotu tysiąca bombowców" w maju 1942 r. ich samoloty stanowiły 10
      proc. atakujących maszyn), latem 1943 r. uczestniczyli w nalotach na Hamburg, a
      w lutym 1945 r. na Drezno. Uznając ich wkład, na kilka dni przed końcem wojny
      brytyjskie Bomber Command posłało ich, by zbombardowali kwaterę Hitlera w
      Berchtesgaden. Mowa o polskich lotnikach, których bombowce między rokiem 1940 a
      1945 uczestniczyły w nalotach na niemieckie miasta, ośrodki przemysłu i
      instalacje wojskowe. Były cztery polskie dywizjony bombowe (numery 300, 301,
      304 i 305). Wykonały 12 tys. lotów. Wchodząc w skład Bomber Command, latały
      nocami, z Brytyjczykami (za dnia bombardowali Amerykanie). Inaczej niż lotnicy
      amerykańscy, którzy po 25 misjach wracali do USA, nie mieli takiego limitu.
      Załoga bombowca z Dywizjonu 300 ustaliła rekord w alianckim lotnictwie: 66
      nalotów. Z prawie dwóch tysięcy lotników z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie,
      którzy polegli w czasie wojny, dwie trzecie stanowiły załogi zestrzelonych
      polskich bombowców. Kiedy Jörg Friedrich pisze w swych książkach o “alianckich
      zbrodniarzach”, chodzi także o nich...

      A tu dla zainteresowanych o kolejnej próbie relatywizowania zbrodni
      niemieckich.

      tygodnik.onet.pl/1547,1139363,1,dzial.html

      • gini Re:Panie histeryk 04.05.04, 00:11
        W roku 1952 wydano w Polsce ksiazke pana Boleslawa Wojcickiego "Prawda o
        Katyniu"wydawnictwo czytelnik wydalo to dzielo, gdzie autor udowadnial na 200
        stronach, ze zbrodni katynskiej dokonali Niemcy przy wspoludziale soldateski
        amerykanskiej , ksiazka byla bogato ilustrowana zdjeciami, zbrodni katynskiej
        dokjonali czlonkowie Ku-Klux-Klanu.
        A tak w ogole to przeciez jest ksiazka i film,udowadniajace, ze to Franek Dolas
        wywolal II wojne swiatowa.
        Odczep sie pan od Churchila.
        • pan.scan Te książkę wydano stosunkowo niedawno.Polecam 04.05.04, 00:19
          jako lekturę obowiązkową.

          www.kkkk.pl/asp/fiszka.asp?ksiazka_id=2105
          • gini Re: Te książkę wydano stosunkowo niedawno.Polecam 04.05.04, 00:21
            pan.scan napisał:

            > jako lekturę obowiązkową.
            >
            > www.kkkk.pl/asp/fiszka.asp?ksiazka_id=2105

            Ty nie polecaj tylko sam przeczytaj dokladnie.
      • vaterland Re: Zbrod. NiemieckieczyHitlerowskie,Ros.czy Stali 04.05.04, 00:42
        nowskie?????????????????????????????????????????????????????????????????????????
        ???????????????????????????.A Brytyjskie??????????????



        > byli zbrodniarzami wojennymi?
        > ---
        > "Grzechy" polskich lotników
        >
        > Byli niemal wszędzie, choć było ich niewielu. Bombardowali Berlin, Kolonię
        > (podczas "nalotu tysiąca bombowców" w maju 1942 r. ich samoloty stanowiły 10
        > proc. atakujących maszyn), latem 1943 r. uczestniczyli w nalotach na Hamburg,
        a
        >
        > w lutym 1945 r. na Drezno. Uznając ich wkład, na kilka dni przed końcem wojny
        > brytyjskie Bomber Command posłało ich, by zbombardowali kwaterę Hitlera w
        > Berchtesgaden. Mowa o polskich lotnikach, których bombowce między rokiem 1940
        a
        >
        > 1945 uczestniczyły w nalotach na niemieckie miasta, ośrodki przemysłu i
        > instalacje wojskowe. Były cztery polskie dywizjony bombowe (numery 300, 301,
        > 304 i 305). Wykonały 12 tys. lotów. Wchodząc w skład Bomber Command, latały
        > nocami, z Brytyjczykami (za dnia bombardowali Amerykanie). Inaczej niż
        lotnicy
        > amerykańscy, którzy po 25 misjach wracali do USA, nie mieli takiego limitu.
        > Załoga bombowca z Dywizjonu 300 ustaliła rekord w alianckim lotnictwie: 66
        > nalotów. Z prawie dwóch tysięcy lotników z Polskich Sił Zbrojnych na
        Zachodzie,
        >
        > którzy polegli w czasie wojny, dwie trzecie stanowiły załogi zestrzelonych
        > polskich bombowców. Kiedy Jörg Friedrich pisze w swych książkach o “alian
        > ckich
        > zbrodniarzach”, chodzi także o nich...
        >
        > A tu dla zainteresowanych o kolejnej próbie relatywizowania zbrodni
        > niemieckich.
        >
        > tygodnik.onet.pl/1547,1139363,1,dzial.html
        >
        Piszerz o zbrodniach Niemieckich czy Hitlerowskich?.
        Polacy mówią a zbrodniach Stalinowskich,ale czy Rosyjskich.
        A jak sie maja do tego zbradnie alianckie?.Bo zniszczenie saskiego Drazna jest
        taką samą zbrodnią jak Coventry,mam taką nadzieję?
    • dyludylunabadylu Ale Churchila trzeba kochać!... prawda? 04.05.04, 00:11
      • gini Re: Ale Churchila trzeba kochać!... prawda? 04.05.04, 00:18
        Jak Twoim zdaniem lepiej kochac Hitlera....Coz, Twoja sprawa.Hitler byl ok
        wszystko przez tego Franka Dolasa i przez gini.
        • de_oakville Kurtuazja Hitlera wobec Anglii 04.05.04, 04:08
          Z roznych zrodel historycznych wiadomo, ze Hitler byl kurtuazyjny wobec Anglii i nie chcial z nia wojny.
          A czego chcial? Chcial, zeby Niemcy staly sie jeszce wiekszym imperium kolonialnym od Anglii, a Anglia
          zgodzila sie na przyjecie "zaszczytnej" roli drugorzednej. Chocby tylko z tego powodu, ze Wielka Brytania liczyla
          "jedynie" 42 mln mieszkancow, a Niemcy 80 mln. Marzeniem Hitlera bylo, zeby w jego imperium rowniez nie
          zachodzilo slonce. "Rosja, to beda nasze Indie" - marzyl. Tymczasem Anglia bardziej obawiala sie Niemiec
          niz Rosji i dlatego, z ta ostatnia i z USA wystapila w jednym bloku przeciwko Niemcom. Churchill pamietal z
          pewnoscia, jakim groznym przeciwnikiem byly Niemcy w I wojnie swiatowej - Anglia stracila ponad 1 mln
          mlodych mezczyzn. Wbrew kurtuazji i podchodom byla to walka "na smierc i zycie" i Churchill pewnie to rozumial.
          Tym bardziej, ze Adolf Hitler rzadko mowil to co naprawde mysli i w polityce byl zmienny "jak kameleon".
          ("Sudety to ostatnie moje rzadanie terytorialne").
Pełna wersja