sz0k
15.05.11, 13:38
System dupokratyczny, który jest systemem wyjątkowo parszywym, nieefektywnym i zbudowanym od początku na kłamstwie zamienił się, od czasu upowszechnienia się telewizji, w jeszcze bardziej zdegenerowaną wersję, zwaną przeze mnie mediokracją.
Oczywistością jest, że większość ludzi (90%?), którzy w dupokracji są siłą sprawczą, nie zna się kompletnie na polityce, rządzeniu, mechanizmach gospodarczych, stosunkach międzynarodowych, ekonomii, itp., itd. Czyli nie posiada tej wiedzy merytorycznej, która powinna być decydująca przy doborze ludzi, którzy mają sprawować władzę nad państwem, a więc dbać o te wszystkie dziedziny.
Logicznym następstwem jest więc to, że na ich wybory musi wpływać coś innego. I tutaj wchodzą media, które starają się (z wielkim sukcesem!) tą potrzebę zagospodarować. Tragedią jest niestety to, że tzw. mainstreamowe media (i nie jest to tylko charakterystyczne dla Polski, ale dla całego w zasadzie świata) z merytoryką i obiektywną prawdą mają niewiele, żeby nie powiedzieć nic, wspólnego.
Przekaz medialny ma być bowiem chwytliwy, "kontrowersyjny", emocjonalny, efekciarski, taki który od razu złapie widza na haczyk. Nie stawia się więc na merytorykę (która jest nudna), tylko na sensację (która jest chwytliwa, ale nie pokazuje rzeczywistości, tylko margines wyolbrzymiony do rangi powszechności). To jest jedna sprawa, bardziej "techniczna" strona mediów. Druga kwestia, nie mniej ważna, a nawet chyba ważniejsza to fakt, że 90% tychże mainstreamowych mediów reprezentuje ideologię lewicową i nawet nie kryje się specjalnie z jej ciągłym lansowaniem i stręczeniem.
Ale wróćmy do roli jaką media odgrywają w kształtowaniu opinii wśród wyborców. Ponieważ, jak już wcześniej ustaliliśmy, wyborcy ci nie posiadają dostatecznej wiedzy merytorycznej aby dokonać racjonalnego wyboru, ich wybór siłą rzeczy będzie uzależniony od tego co zostanie im podane w mediach (tej "krynicy prawdy objawionej" i "wiedzy wszelakiej"). PO doskonale tą wiedzę wykorzystało i całe istnienie, jestestwo tej partii jest oparte i warunkowane właśnie tym mechanizmem.
Aby to zaobserwować wystarczy czysta empiria, przyjrzenie się ostatnim latom, w których rządzi PO. Ta partia nie ma kompletnie żadnego planu na rządzenie, żadnej długofalowej, strategicznej wizji państwa (słynne Tuskowe "liczy się tylko tu i teraz" - to powinno wejść do annałów historii jako definicja tego czym jest mediokracja). Wszelkie działania partii rządzącej są analogiczne do działań wyborcy w mediokracji - impulsywne, nacechowane emocjonalnością, pozbawione jakiegokolwiek planowania i przewidywania skutków w najbliższej (chociażby!) przyszłości.
Jak to wygląda w praktyce? Wystarczy porównać sobie to co PO szumnie zapowiadała (przed wyborami, czy w momencie kiedy była "konstruktywną" opozycją) a to co od 4 lat robi. Szumna akcja "4 x TAK" jest tutaj koronnym przykładem na to gdzie PO ma swoje własne plany i słowa oraz swoich wyborców. O zapowiedziach nie podwyższania podatków, walce z korupcją, prywatyzacji służby zdrowia, budowaniu autostrad, zmniejszaniu zamordyzmu drogowego (fotoradary) i zamordyzmu jako takiego (fiskalnego, biurokratycznego), już nawet nie będę wspominał...
A co dostaliśmy w zamian?
Ano impulsywne, emocjonalne, efektowne działania, wsparte oczywiście medialnym szaleństwem. Na tapecie w TV sprawy z pedofilami? Rachu, ciachu i mamy odpowiednie ustawy. Kogoś tam podsłuchali w kwestii przekrętów na automatach do gry? Rachu, ciachu i mamy ustawę uwalającą hazard w kasynach (Że co? Że afery hazardowej okazało się że pono nie było? I co z tego, ustawy mogą zostać...). Paru nastolatków zatruło się jakimiś dopalaczami? Rachu, ciachu mamy kolejną niedorobioną ustawę (na której zyskali głównie handlarze twardymi narkotykami). Kibole pobili się na meczu finału Pucharu Polski? BUM, Tusk staje na baczność, gotowy do przepychania w trybie natychmiastowym kolejnych ustaw.
Można? Ano jak media rozpętają jakąś sprawę to okazuje się, że można. I wtedy nawet jakoś opozycja i ten niesubordynowany koalicjant nie przeszkadzają. Ale jak przychodzi do realizacji tego co naprawdę ważne dla kraju, tego co samemu się zapowiadało przez lata to... dupa...
I TO DZIAŁA! Na ciemny lud to działa! Na tym właśnie polega mediokracja. Wpatrzony w błyszczący ekran tuman widzi ładnie skrojony garnitur, bieluśkie ząbki, tych wszystkich politycznych celebritis, no i "ciągłe" "sukcesy" rządu... A i słupki odpowiednio podanych sondaży od razu rozwiewają wszelkie wątpliwości. Jest dobrze! Dalej można żyć w błogim samozadowoleniu i przeświadczeniu o własnej genialności... Tylko jeśli jest tak dobrze to czemu jest tak źle...