cepekolodziej
08.07.11, 15:09
Pasażerów z biletami do Tel Awiwu nie wpuszczono na pokład samolotów w Paryżu, Gernewie i Rzymie - bo znaleźli się na jakiejś liście władz izraelskich. Problem w tym, że samoloty nie należały do izraelskich linii lotniczych.
Normalnie, powinni lecieć. A czy później władze izraelskie pozwolą im opuścić lotnisko i nie odstawią ciupasem do krajów zamieszkania, to inna kwestia.
Ale kontrola - w nie w swoim kraju i nie w swoich samolotach - jeszcze przed odlotem?
Niewiarygodne.
www.rp.pl/artykul/32,684832.html