Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl
02.03.02, 18:09
info.onet.pl/465734,11,item.html
Aż 92 proc. Polaków za równouprawnieniem
92 proc. Polaków uważa, że rząd powinien skuteczniej działać na rzecz
osiągnięcia równego statusu kobiet i mężczyzn oraz reagować na przejawy
dyskryminacji - wynika z sondażu OBOP. "Raczej nie" powiedziało tylko 2 proc.
respondentów.
Za zwiększeniem aktywności rządu na rzecz równouprawnienia opowiedziało się 62
proc. kobiet i 52 proc. mężczyzn. Zdecydowana większość Polaków zgadza są z
równym traktowaniem kobiet i mężczyzn we wszystkich badanych aspektach życia.
98,7 proc. pytanych uważa, że kobiety i mężczyźni powinni mieć równy dostęp do
specjalistycznej opieki zdrowotnej. 95,8 proc. spośród ankietowanych uważa, że
kobiety i mężczyźni powinni mieć równe prawa przy ubieganiu się o stanowisko
posła i senatora, podobnie jest z obejmowaniem wysokich stanowisk - 94,9 proc.
badanych jest za.
93,4 proc. Polaków opowiada się za zatrudnianiem kobiet i mężczyzn na podobnych
stanowiskach za takie samo wynagrodzenie. 30,1 proc. respondentów spotkało się
osobiście lub słyszało od znajomych o dyskryminacji kobiet na rynku pracy. Z
problemem tym nie zetknęło się nigdy 69,9 proc. respondentów.
Płeć w sposób istotny różnicuje opinie badanych, bowiem tylko jedna czwarta
mężczyzn zauważyła dyskryminację kobiet na rynku pracy lub słyszała o niej,
natomiast wśród kobiet - jedna trzecia.
Najbardziej dyskryminowane na rynku pracy czują się gospodynie domowe. Prawie
co druga z nich (47,8 proc.) spotkała się lub słyszała o tego typu sytuacjach.
W najmniejszym stopniu z dyskryminacją kobiet stykają się rolnicy.
Tylko jedno pytanie w sondażu dotyczyło równouprawnienia mężczyzn - chodziło o
zakres praw i obowiązków rodzicielskich. 91,7 proc. badanych zgodziło się z
twierdzeniem, że mężczyźni i kobiety powinni w równym stopniu korzystać z praw
i obowiązków rodzicielskich. Inaczej myśli 4,4 proc. badanych.
Badanie - na zlecenie Urzędu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn -
zrealizowano na reprezentatywnej grupie 1004 Polaków powyżej 15 roku życia.
------------------------------------------------------------------------------
bonus:
"Otóż, jak wszystkim wiadomo, młodzi mężczyźni posiadający obywatelstwo polskie
mają obowiązek spędzenia kilkunastu miesięcy w warunkach ograniczenia swobody
osobistej i swobody poruszania się, przypominających - co tu dużo ukrywać -
warunki więzienne. Zwie się to zasadniczą służbą wojskową. Jak każdy wie,
kobiety temu obowiązkowi nie podlegają. Z faktem odbywania przez polską
młodzież płci męskiej zasadniczej służby wojskowej związany jest też
prawdopodobnie inny przypadek prawnej dyskryminacji mężczyzn - otóż mężczyzna
nie ma prawa zawrzeć małżeństwa przed ukończeniem 21 roku życia, chyba że za
zgodą sądu. Kobietom natomiast wolno wychodzić za mąż już od ukończenia lat
osiemnastu, a za zgodą sądu nawet lat szesnastu. Tak więc pełnoletni obywatel
płci męskiej w wieku np. dwudziestu lat nie ma tych samych praw, jeśli chodzi o
zmianę stanu cywilnego, co jego rówieśnica (nawiasem mówiąc, jest to sprzeczne
wprost z art. 16 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka).
Faktu dyskryminacji zdają się tu nie zauważać nawet sami mężczyźni (co
potwierdzają badania przytoczone przez "GW" z 21 lipca - zaledwie 10% mężczyzn
uważa się za dyskryminowanych ze względu na płeć). Nic również nie słyszałem,
aby o przejawie dyskryminacji mężczyzn, jakim jest obowiązek zasadniczej służby
wojskowej wspominała komisja ONZ w Genewie, krytykująca ostatnio polski rząd za
dyskryminację kobiet. Ciekawe, na ile wypływa to z (jak mi się wydaje, dobrze
już zakorzenionego) stereotypu, że dyskryminacja to coś, czemu często podlegają
kobiety, ale nigdy mężczyźni, a na ile z faktu, że ujęcie obowiązku służby
wojskowej młodych mężczyzn w kategoriach dyskryminacji płci postawiłoby w
bardzo niezręcznej sytuacji wielu "postępowych" i walczących z dyskryminacją
polityków z krajów, w których taki obowiązek istnieje.
Jeśli ktoś uważa, że takie ujęcie jest dziwne, niech wyobrazi sobie, że Sejm
uchwala ustawę znoszącą obowiązek zasadniczej służby wojskowej dla mężczyzn i
wprowadzającą jednocześnie taki obowiązek dla kobiet. Sądzę, że w takim
przypadku można by się było spodziewać niezwykle ostrych wystąpień feministek,
a pewnie i uznania Polski na forum międzynarodowym za kraj, w którym kobiety
dyskryminowane są w sposób wyjątkowo jaskrawy. "
-------------------------------------------------------------------------------
lub?
-------------------------------------------------------------------------------
Podobnie skoro zmuszenie lesbijki, by przyjęła na swojego partnera mężczyznę
czy formułowała ogłoszenie towarzyskie tak, by nie preferować kandydatów żadnej
konkretnej płci jest oczywistym naruszeniem jej wolności, to zmuszenie tej
samej lesbijki, by - będąc właścicielką firmy - przyjęła do pracy mężczyzn (gdy
ona np. nie lubi przebywać w męskim towarzystwie, bo mężczyźni budzą w niej
wstręt) czy formułowała ogłoszenie o pracę tak, by nie preferować kandydatów
żadnej konkretnej płci jest również oczywistym naruszeniem jej wolności. I tak
samo naruszeniem wolności jest zmuszenie mężczyzny, by ten - nie chcąc pracować
z kobietami z powodu choćby najbardziej bzdurnych uprzedzeń - zatrudnił kobiety
lub też formułował ogłoszenie o pracę tak, by kobiet nie dyskryminować.
------------------------------------------------------------------------------