Do sklerotycznych Antyamerykanów

IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 23.05.04, 18:07
Czasem żałuje, że Reagan (Z Bushem seniorem) nie poleciał w aferze Iran -
Contras.
Do władzy może by doszedł jakiś prawomyślny intelektalny myśliciel i
agonia ZSSR trwałaby trochę dłużej. Wielka szkoda, nie musiałbym teraz czytać
postów sklerotycznych antyamerykańskich Europejczyków, którzy dwudziestym
wieku sami:
- poradzili sobie z Wilhelmem w osiemnastym roku
- zneutralizowali Hitlera w latach trzydziestych (premierzy Anglii i Francji
w imię polityki pokoju i nieinterwencji, ciekawe dlaczego akurat tych krajów)
- Z niewielką radziecką pomocą pokonali Werhmaht a nawet SS
- z niewielka pomocą ONZ obronili Koreę Płd. w latach 50 - 53
- odbudowali Europę po największej z wojen
- powstrzymywali Stalina od ruszenia na Zachód
- przez dziesięć lat bohatersko zatrzymywali postęp komunizmu w Azji Płd.
Wsch.(Sławne sukcesy militarne Francuzów w Indochinach w latach 50, powinni
się na nich uczyć studenci wszystkich Akademii Wojskowych)
- wspierali radziecki Wietnam - Afganistan
- zmusili ZSRR do wyścigu zbrojeń zakończony upadkiem wielkiego brata
- poradzili sobie z sytuacją na Bałkanach, podkreślić należy męstwo
Niebieskich Hełmów oraz totalny bojkot Milosevica i chorwackich siepaczy
Dodatkowo Europa doskonale sobie radzi z islamskimi spoełecznościami w swoich
granicach, bezproblemowo je asymiluje, a Wyznawcy Allaha bez szemrania
stosują się do europejskiej kultury, tradycji i zwyczajów.
Jak to dobrze, ze Amerykanie od stu lat stosują zasadę izolacjonizmu, Europa
radziła sobie w dwudziestym wieku doskonale bez nich.
Największym błędem USA w dwudziestym wieku była paniczna ucieczka z kolonii w
Afryce i Azji. Z francuskojęzycznej Afryki Północnej i nie tylko, z
francuskojązycznej Azji. Z angielskojezycznych Indii i Pakistanu, z Palestyny
i potureckich terenów arabskich. Tak, Amerykanie pozostawili te tereny w
stanie nieustannych wojen plemiennych i domowych a sami uciekli, teraz
biedni Francuzi i Brytyjczycy, z pomocą Rosjan i Niemców muszą sprzątać.
adas
    • Gość: kres Re: Do sklerotycznych Antyamerykanów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 21:57
      Zapomniałeś, że sprzedali nas w Jałcie Stalinowi, Roosevelt i Churchill byli
      jednakowo warci, z tą różnicą, że Churchill chciał uderzyć od strony Bałkanów
      co mogło zupełnie inaczej ukształtować powojenny układ w Europie, sprzeciwili
      się temu Amerykanie, po prostu poszli na rękę Stalinowi.
      www.republika.pl/legutowski/kresy.html
      • Gość: a Re: Do sklerotycznych Antyamerykanów IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 23.05.04, 22:25
        Nie zapomniałem. Polska była jednak skazana już w momencie wybuchu wojny,
        przykrą niewiadomą było tylko komu przypadnie: Stalinowi czy Hitlerowi.
        Roosvelt, kolejny amerykański idealista łączący szczytne cele z realiami, już
        chyba nie bardzo wiedział, co się dzieje (o ironio po Wilsonie, któremu Polska
        sporo zawdzięcza). No i wierzył w "gwarancję" demokracji Stalina - bo chciał
        wierzyć. A Churchillowi podczas wojny chodziło tylko o zachowanie Imperium. No
        chyba, że Niemcom nie udałoby się zająć Francji, może wtedy historia
        potoczyłaby się inaczej.
        Irytuje mnie to, że w antywojennej retoryce przodują cztery kraje i
        intelektualiści z tychże państw. No może bez Rosji...
        Niemcy - chory człowiek Europy
        Rosja - imperium zawsze dbające o prawa człowieka
        oraz Francja i Anglia, którym zawdzięczamy sporą część dzisiejszego burdelu na
        świecie. Zresztą byłe mocarstwa te wycofywały się z kolonii, bo były po prostu
        zbyt słabe. Wystarczy prześledzić interwencje amerykańskie (pomijam obdywie
        Ameryki, które wszyscy, moze nieoficjalnie, traktują jako strefę wpływów USA, i
        tutaj gniew Latynosom w większości wypadków jest słuszny):
        - most lotniczy do Berlina
        - Korea, pozostałość po kolonialiżmie (w tym wypadku japońskim)
        - Egipt, w którym Stany zmusiły Francję i Anglię do wycofania wojsk!!!
        - Wietnam, pozostałość po Francuskich Indichinach
        - Afganistan, na papierze przez dziesiątki lat kolonia angielska
        Stałe konflikty:
        Palestyna - podczas pierwszej wojny światowej obiecana i Żydom, i Arabom
        Bliski Wschód - ziemie po pierwszej wojnie odebrane Turcji przez Francję i
        Anglię, też obiecywali niepodległe państwo arabskie
        Pakistan - Indie, pozostałość po Imperium Brytjskim
        A jak Francuzi zachowali się w Afryce Północnej? W Algierii do dzisiaj trwa
        wojna domowa, nie wspomnę już o pozostawionych na śmierć algierskich
        sprzymierzeńcach.

        adas
    • Gość: Blong do sklerotycznych amerykanow i proamerykanow IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 23.05.04, 22:10
      jak juz bazujemy na historii /pomijajac jak nas to kochane usa sprzedalo na 40
      lat sowietom/

      bez tej ciagle wysmiewanej francji nigdy by ten raj na ziemi nie powstal

      bez duzej pomocy militarnej absolutystycznej monarchii dla nowej republiki,
      taki lomot by amerykanie dostali ze wczesniej czy pozniej musieli by ustapic
      anglikom

      bez pogladow voltaira czy rousseau wcale by nie bylo podstaw do powstania
      takiego ustroju jaki tam byl

      ale co o tym rozne polglowki moga wiedziec
      • Gość: a Re: do sklerotycznych amerykanow i proamerykanow IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 23.05.04, 22:32
        Francuzi pomogli Amerykanom z czystego altruizmu?
        O ile mnie pamięć nie myli kilkanaście lat wcześniej przegrali wojnę Z Imperium
        Brytjskim, w wyniku której stracili choćby Kanadę.
        A dwadzieścia lat przed "sprzedaniem" takze dzięki Amerykanom i ich frazesom o
        wolnosci odrodziła się Polska (oraz straszny bałagan we ówczesnej Europie)

        > bez pogladow voltaira czy rousseau wcale by nie bylo podstaw do powstania
        > takiego ustroju jaki tam byl

        Święta racja, tylko, ze we Francji powstał ustrój którego apogeum stanowił
        Napoleon, zresztą przejściowo. No i dlaczego tego ustroju nie wprowadzili
        genialni Francuzi?

        A Jefferson, Franklin a choćby Waszyngton?
        • Gość: V.C. do a IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.04, 22:43
          Ci "sklerotyczni antyamerykanie" mogą sięgnąć chociażby po książkę Karla
          Deschnera pt. "Moloch" i dowiedzieć się jakich niegodziwości na masową skalę
          dopuszczali się w Wietnamie i w innych puktach świata twoi ukochani Amerykanie .
        • Gość: Blong Re: do sklerotycznych amerykanow i proamerykanow IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 24.05.04, 03:55
          > Francuzi pomogli Amerykanom z czystego altruizmu?
          > O ile mnie pamięć nie myli kilkanaście lat wcześniej przegrali wojnę Z
          Imperium
          > Brytjskim, w wyniku której stracili choćby Kanadę

          jak by amerykanie pomagali tylko i wylacznie z czystego altruizmu
          pomoc francji - na poczatku przez dostawy broni i towarow + olbrzymie pozyczki
          czy raczej prezenty, bez ktorych raczej by nie bylo zwyciestw amerykanskich
          wojsk a pozniej przez czynny udzial w wojnie z anglikami - jest faktem o ktorym
          amerykanie jak by lubili ostatnio zapominac /bo francja ma inne zdanie/
          nawet ukarano biedne frytki smile

          > A dwadzieścia lat przed "sprzedaniem" takze dzięki Amerykanom i ich frazesom
          o
          > wolnosci odrodziła się Polska (oraz straszny bałagan we ówczesnej Europie)

          dobrze ze napisales "takze", tego nie neguje, ze ameryka odegrala duza role w
          powstaniu niepodleglych panstw, ale zachwyt nad ameryka gnebiaca komucha zawsze
          powinna hamowac wlasnie zdrada w jalcie

          > Święta racja, tylko, ze we Francji powstał ustrój którego apogeum stanowił
          > Napoleon, zresztą przejściowo. No i dlaczego tego ustroju nie wprowadzili
          > genialni Francuzi?

          byly zupelnie inne warunki w kraju europejskim i w koloniach
          francuzi sprobowali tez pozniej wprowadzic republike i wiesz sam jak sie to
          skonczylo

          > A Jefferson, Franklin a choćby Waszyngton?

          mieli tez spory udzial /mozna dodac i naprz. tez paina/ - bezposrednio to
          oczywiscie usa powstalo glownie dzieki nim /no i tej pomocy obrzydliwych
          francuzow/
          niezmienia to ale faktu ze powiedzmy podstawy do ideologii wyszly z tej
          paskudnej francji
          • Gość: a Re: do sklerotycznych amerykanow i proamerykanow IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 24.05.04, 13:50
            Czyli w sumie, poza Jałtą, dogadaliśmy się.
            Wrócę do tej nieszczęsnej Jałty, choć wszystko było załatwione już w Teheranie.
            Ciekawe, że wszyscy właśnie do Amerykanów, a nie europejskich sprzymierzeńców
            kierują największe pretensje o sprzedanie Polski. Jakby nie było, świadczy to o
            uznaniu dominującej roli USA.
            W momencie czynnego przystąpienia Stanów do wojny pionki na szachownicy były
            już rozstawione, los Polski rozstrzygnał się w momecie zajęcia przez Hitlera
            Francji - takie położenie geopolityczne. I można się spierać co by było,
            gdyby... USA prędzej przystąpiły do wojny, ale Roosvelt w tym czasie toczył
            boje z izolacjonistami.
            A teraz zastosuję chwyt często stosowany przez przeciwników wojny w Iraku (jak
            się wspomni np. o Korei Płn.:
            To co Amerykanie mieli zaczynać kolejną wojnę, tym razem w Polsce? smile
            Podane przez Ciebie fakty są bardzo interesujące i trafne, miło sobie było
            przypomnieć niektóre rzeczy. Jednak nie rzutują tak bardzo na współczesną
            sytuację. Otóż bałagan na dzisiejszym świecie wiele zawdzięcza właśnie
            działaniom Francuzów i Brytjczyków. Nawet ten nieszczęsny Irak ma takie a nie
            inne, sztuczne granice, bo jakiś bystrzak pobawił się linijką w dwudziestym
            roku.

            Pozdrawiam
            adas
    • cs137 Też do a: 23.05.04, 23:01
      Drogi a, ja też lubię posługiwać sie ironia, więc Twój post otwierajacy ten
      wątek przeczytałem z ogromnym podziwem i nawet odrobina zazdrości
      • Gość: a Re: Też do a: IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 24.05.04, 03:35
        Słowa otuchy "najbardziej znienawidzonej osoby" - sądząc po zawziętości reakcji
        kolejnych oszołomów - na Forum sprawiły mi olbrzymią przyjemność i zachęciły do
        dalszej walki. smile

        A całkowicie poważnie. Kompletnie nie rozumiem antyamerykańskiej histerii
        panujacej w Europie. Można (i należy) się spierać o to co, jak, kiedy i gdzie
        robią Amerykanie, ale nie można upatrywać w nich sprawców wszelkiego zła na
        świecie.
        Jak zaczniesz wyjaśniać, choćby nie mając racji, dlaczego Amerykanie są w
        Iraku, to zaraz usłyszysz, ze popierasz morderczych zboczków i rasistów. W
        ostatnich dniach można było przeczytać, całkiem poważne, posty że lepiej było
        się dogadać z Husainem - stanowił mniejsze zagrożenie dla świata, co z tego że
        morderca albo że wybuch bomby w Madrycie nie miał wpływu na wynik wyborów
        parlamentarnych w Hiszpanii. I jak to łączyć z europejskimi sloganami:
        humanitaryzm, prawa człowieka i demokracja? Od Amerykanów wymaga się całkowitej
        czystości, przejrzystosci działań, patrzy na ręce pod mikroskopem, a samemu
        wylewnie wita Kadafiego w Brukseli.
        Jeżeli w Europie do "pacyfizmu" najgłośniej nawołują rządy, intelektualiści,
        politycy krajów, które obok USA i może Japonii, miały największy wpływ na taki
        a nie inny przebieg dwudziestego wieku, to ja im po prostu nie wierzę. Europa
        zachowuje się jak polityczna dziewica. Najtragiczniejsze, ze problem islamski
        (którego na naszym kontynencie oczywiście oficjalnie nie ma) już mocniej dotyka
        Europę niż USA. I na pewno będzie się pogłębiał. Zresztą pacyfizm Europy wynika
        ze słabości (politycznej, ekonomicznej militarnej, ideowej itd.), a nie z braku
        chęci czy rzeczywistej wiary we własne hasła.
        Dziwne, ale dopiero teraz zauważyłem jak wielki wpływ na wspólczesną mapę
        świata mieli najwięksi dzisiejsi krzykacze. A wystarczy spojrzeć na mapę Afryki
        i poprzykładać linijkę do sztucznie wytyczonych kolonialnych granic.
        Zanadto się rozpędziłem. Kończę już.
        Pozdrawiam
        adas

        P.S. A już myślałem, że mój watek umrze śmiercią nagłą zaraz po narodzinach.
        Żałowałem, że zamiast "sklerotyczni" nie napisałem "skretyniali". Wtedy na
        pewno byłby większy odzewsmile
        • Gość: Krzys52 Re: o europejskim pacyfizmie IP: *.proxy.aol.com 24.05.04, 05:22
          Zresztą pacyfizm Europy wynika ze słabości (politycznej, ekonomicznej
          militarnej, ideowej itd.), a nie z braku chęci czy rzeczywistej wiary we własne
          hasła.
          .
          ::
          Pacyfizm Europy to w duzej mierze po prostu antyamerykanizm. Przeroznie
          uwarunkowany - takze jako pozostalosc "pacyfizmu" pieczolowicie hodowanego
          przez sowietow, niemniej jest to ciagle antyamerykanizm. Europa najbardziej i
          koncertowo wrecz jest pacyfistyczna gdy agresorem sa Stany.
          .
          Co do tekstu otwierajacego surprised)), no coz podobna wyliczanke serwowalem
          antyamerykanskim Polakom, ktorzy wola nie pamietac ile Polska zawdziecza
          Stanom, przy czym nie idzie mi absolutnie o wdziecznosc lecz o pamiec.
          .
          Pozdrawiam
          K.P.
      • Gość: Blong drobna notka do csa IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 24.05.04, 03:56
        nie naskakuje tu na ciebie bo jakos nie mialem do tego narazie powodu
        dlatego nie rozumiem czemu zamiast merytorycznej wypowiedzi wchodzisz do tego
        watku jak chamek z wycieczkami osobistymi
        • cs137 Blongu: 24.05.04, 05:07
          Gość portalu: Blong napisał(a):

          > nie naskakuje tu na ciebie bo jakos nie mialem do tego narazie powodu
          > dlatego nie rozumiem czemu zamiast merytorycznej wypowiedzi wchodzisz do tego
          > watku jak chamek z wycieczkami osobistymi

          Moją intencją nie było Cie obrazić, jeśli mój post tak odebrałeś, to serdecznie
          Cię przepraszam.

          Jednak chciałbym zewrócic uwagę, że, tego.... ja nie byłem tym pierwszym, który
          przenióśł dyskusję na pewną "płaszczyznę": bo, bardzo przepraszam, kto napisał:

          >ale co o tym rozne polglowki moga wiedziec

          Kto napisał? Blong napisał! Nie do mnie było adresowane, co prawda, ale ja po
          prostu "zstąpiłem na tę samą platformę dyskusji".

          To było, Blongu, zagranie zdecydowanioe trzecioligowe. Jak Ty będziesz stosował
          wobec innych zagrania trzeciligowe, kopanie po kostkach, etc., to nie dziw się,
          że inni zagrywają podobnie w stosunku do Ciebie
          • Gość: Blong Re: Blongu: IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 24.05.04, 05:16
            > Jednak chciałbym zewrócic uwagę, że, tego.... ja nie byłem tym pierwszym,
            który
            > przenióśł dyskusję na pewną "płaszczyznę": bo, bardzo przepraszam, kto napisał
            > :
            >
            > >ale co o tym rozne polglowki moga wiedziec

            bylo to adresowane do tych co z taka luboscia opisuja jaka to francja straszna,
            jakie to tchorze, dziwki itd. itp. i rownoczesnie lacza ta postawe z
            bezkrytycznym uwielbieniem usa

            uwazasz ze okreslenie moim zdaniem polglowkow polglowkami jest trzecioligowe ?
            • cs137 A propos "połgłówków" 24.05.04, 05:42
              Blongu,
              "a" lub "adas" jest tutaj krotko, ale już sie dał poznać jako intelekt wysokiej
              klasy. Z nim powinieneś dyskutowąc na poziomei pierwszoligowym, nie
              trzecioligwowym. Na pierwszoligowych meczach gracze nie kopią się z rozmysłem po
              kostkach. Nazywanie kogoś "półgłówkiem" to kopanie po kostkach.

              • cs137 Francja nie jest "swiętą", najwyżej "świętoszką" 24.05.04, 06:08
                W znaczeniu "Świętoszka" Moliera. Tak sie składa, że kiedy następowała agonia
                kolonialnego imperium Francji, to ja już byłem na świecie i czytałem gazety. To,
                co Amerykanie wyprawiają teraz w Iraku, to jest małe piwo w porównaniu z tym, co
                się działo w Algierii. Ale Francja ma krótka pamięć do własnych grzechów. Ona
                jeszcze powinna cały czas nosić wór pokutny i posypywac głowe popiołem, a nie
                robic z siebie "sumienia świata". Podobnie Niemcy.

                Ja jestem obywatelem USA, co w oczywiscie w jakiś sposób wpływa na moje
                sympatie/antypatie. Ale też jestem w 1/4 Francuzem, bo pradziad przez
                niefortunny zbieg okoliczności znalazł sie w 1870 roku w oblężonym Paryżu i
                potem z etykietką "komunarda" nie mógł dostać pracy, więc wyemigrował z cała
                rodziną do Galicji, gdzie akurat było duże zapotrzebowanie na inżynierów od dróg
                i mostów. Dziadek wciąż mówił lepiej po francusku, niz po polsku. Więc u mnie w
                rodzinie zawsze panował silny kult Francji. Ale kult kultem, wcale nie musi on
                isc w parze z bezkrytycznym stosunkiem do wszystkiego, co francuskie. Francja ma
                wiele grzeszków na sumieniu, a teraz udaje, że jest święta, że tych grzeszków w
                ogóle nie było.
                • ada08 Re: Francja nie jest "swiętą", najwyżej "świętosz 24.05.04, 08:00
                  Niechęć Francuzów do USA nie pozostaje bez wzajemności smile
                  Przykład drobny i może zabawny , ale znamienny: tzw. amerykańska
                  literatura popularna. Okazuje sie otóż, że w utworach tego gatunku
                  role czarnych charakterów przejmują coraz częściej ... Francuzi smile

                  Pisze o tym francuskie czasopismo poświęcone ksiązkom ''Lire''
                  w recenzji z książki Patricii Cornwell (osobistej przyjaciółki
                  rodziny Bushów), autorki popularnych thrillerów oraz w omówieniu
                  ostatniej powieści Ludluma. W obu tych utworach role ciemnych,
                  nierzadko zdegenerowanych typów, autorzy powierzyli Francuzom.

                  Co ciekawe, u Ludluma ci dobrzy sądzą najpierw, że mają do czynienia
                  ze złymi w postaci terrorystów islamskich albo baskijskich, a jednak
                  okazuje się, że - patrz pan - źli to Francuzi! smile

                  Inny przykład podawany przez w/w czasopismo to film oparty na
                  wydarzeniu z roku 1812, w którym doszło do starcia pomiędzy dwoma
                  statkami: angielskim i amerykańskim.
                  Producenci hollywoodzcy, którzy zakupili prawo do sfilmowania
                  powieści opisującej to wydarzenie doszli do wniosku, że film
                  lepiej się sprzeda, jeśli wystąpi w nim, jako czarny charakter
                  korsarz-Francuz, którego w powieści nie ma smile

                  To są w sumie pewnie drobiazgi, folklor, mnie raczej rozbawiła
                  kwaśna ''mina'' autora recenzji. Niemniej, jak konkluduje
                  on, opisane zjawisko jest pewnym znakiem czasu, bowiem literatura
                  popularna, a szerzej, kultura masowa zawsze dobrze współgrała
                  z propagandą i ideologią.
                  a.


                  • wojcd Re: Francja nie jest "swiętą", najwyżej "świętosz 24.05.04, 22:28
                    ada08 napisała:

                    > To są w sumie pewnie drobiazgi, folklor, mnie raczej rozbawiła
                    > kwaśna ''mina'' autora recenzji. Niemniej, jak konkluduje
                    > on, opisane zjawisko jest pewnym znakiem czasu, bowiem literatura
                    > popularna, a szerzej, kultura masowa zawsze dobrze współgrała
                    > z propagandą i ideologią.
                    ________________________________________________________________
                    Pamietam jak w jednym z amerykanskich seriali role Polaka pijaczka gral ktos o
                    nazwisku irlandzkim, natomiast aktor o polskim nazwisku gral pozytyna role.
                    Wylapalem tez w naszej tv jak przy emisji innego z amerkanskich seriali kobieta mowila,
                    ze stala w metrze obok pijaka od ktorego czuc bylo gin i "polish sausage". Ostatnie
                    wrazenie przetlumaczono na "kielbasa".
                  • Gość: P.S.J. Re: Francja nie jest "swiętą", najwyżej "świętosz IP: *.itpp.pl 25.05.04, 10:16
                    > Inny przykład podawany przez w/w czasopismo to film oparty na
                    > wydarzeniu z roku 1812, w którym doszło do starcia pomiędzy dwoma
                    > statkami: angielskim i amerykańskim.
                    > Producenci hollywoodzcy, którzy zakupili prawo do sfilmowania
                    > powieści opisującej to wydarzenie doszli do wniosku, że film
                    > lepiej się sprzeda, jeśli wystąpi w nim, jako czarny charakter
                    > korsarz-Francuz, którego w powieści nie ma smile

                    Jeśli chodzi o "Pana i Władcę", to jest oparty na DWÓCH tomach cyklu O'Briana
                    (1 i 10), a w cyklu w 10 tomie ("Na Krańcu Świata") kpt. Aubrey faktycznie łoi
                    amerykańskich "privateers", natomiast w pozostałych tomach rżnie Francuzów aż
                    miło, bo wszak to wojny napoleońskie...
    • Gość: lesio Re: Obejrzalem wlasnie IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 24.05.04, 06:40
      migawke z festiwalu w Cannes. Prowadzacy powiedzial cos w rodzaju: "nie wiem
      czy film Moora wygral czy nie, ale jesli ktos oglada to w Ameryce - please
      don't vote Bush".
      Gdybym byl glosujacym Amerykaninem - wlasnie to spowodowaloby, ze poszedlbym
      glosowac na Busha, czy go lubie czy nie.
      W casach "seksualnego" skandalu Clintona, ukazal sie w JAMA (Journal of
      American Medical Association) "naukowy" artykul badajacy statystycznie opinie
      ludzi nt. seksu oralnego - i dowodzacy, ze wiekszosc nie uwaza seksu oralnego
      za "seks". Redaktor naczelny tego periodyku zostal zwolniony z pracy nastepnego
      dnia; uzasadnienie: JAMA ma byc czasopismem naukowym, nie politycznym.
      • Gość: XXL Po obejrzeniu "Człowieka z marmuru" Wajdy... IP: *.au.poznan.pl / *.au.poznan.pl 24.05.04, 08:18
        ....poleciałeś oczywiście głosować za komunistami.
        • Gość: lesio Re: ??? IP: *.usouthal.edu 24.05.04, 16:23
    • dokowski Ho, ho! Prawdziwy geniusz 24.05.04, 09:20
      Gość portalu: a napisał(a):

      > przez dziesięć lat bohatersko zatrzymywali postęp komunizmu w Azji Płd.
      > Wsch.(Sławne sukcesy militarne Francuzów w Indochinach w latach 50, powinni
      > się na nich uczyć studenci wszystkich Akademii Wojskowych)

      USA też w końcu dały dupy, ale poza tym bijąca z Twojego postu w oczy prawda o
      Ameryce musi być dla ciemniaków porażająca
      • Gość: Precz z komuną komunistyczne lizodupki szczekają, ale prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.04, 16:29
        już nie zakrzyczą, Bush i spółka to zbrodniarze.
    • watto Myślałem, że to satyra... 24.05.04, 17:08
      Myślałem, że to satyra...ale nie... To poważne wywody sklerotycznego amerykanofila...

      Te teksty są smieszne same w sobie:

      > - poradzili sobie z Wilhelmem w osiemnastym roku
      > - zneutralizowali Hitlera w latach trzydziestych (premierzy Anglii i Francji
      > w imię polityki pokoju i nieinterwencji, ciekawe dlaczego akurat tych krajów)
      > - Z niewielką radziecką pomocą pokonali Werhmaht a nawet SS

      Pewnie jeszcze z niewielką pomocą polską pokonali Krzyżaków pod Grunwaldem, z małą pomocą Francji pokonali Rosję i Austrię pod Austerlitz, a potem przy braku akcji ze strony Francji rozbili w puch Prusy...
      Wczesniej wsparli niezdarnego Francuza Karola Wielkiego...i prawie uratowali Cezara przed zamachem...
      Oczywiscie Reagan przeleciał Kleopatrę, dzieki czemu uratował pokój na Bliskim Wschodzie...
      • cs137 Watto nie chwycił dowcipu Adasia 24.05.04, 17:15
        watto napisał:

        > Myślałem, że to satyra...ale nie... To poważne wywody sklerotycznego amerykanof
        > ila...
        >
        > Te teksty są smieszne same w sobie:
        >
        > > - poradzili sobie z Wilhelmem w osiemnastym roku
        > > - zneutralizowali Hitlera w latach trzydziestych (premierzy Anglii i Franc
        > ji
        > > w imię polityki pokoju i nieinterwencji, ciekawe dlaczego akurat tych kraj
        > ów)
        > > - Z niewielką radziecką pomocą pokonali Werhmaht a nawet SS
        >
        > Pewnie jeszcze z niewielką pomocą polską pokonali Krzyżaków pod Grunwaldem, z m
        > ałą pomocą Francji pokonali Rosję i Austrię pod Austerlitz, a potem przy braku
        > akcji ze strony Francji rozbili w puch Prusy...
        > Wczesniej wsparli niezdarnego Francuza Karola Wielkiego...i prawie uratowali Ce
        > zara przed zamachem...
        > Oczywiscie Reagan przeleciał Kleopatrę, dzieki czemu uratował pokój na Bliskim
        > Wschodzie...

        Nie dziwota, ten człowiek dał sie już nabrać na multum dowcipów
        • watto ? 24.05.04, 17:30
          Co było tym dowcipem?
          Ja nie rozumiem nieudanych dowcipów.

          I chyba tylko schizofreniczne umysły takie jak cesia mogą cos takiego zrozumiec.
          • cs137 Re: ? 24.05.04, 17:33
            watto napisał:

            > Co było tym dowcipem?
            > Ja nie rozumiem nieudanych dowcipów.
            >
            Ani udanych, ani nieudanych. I w ogóle mało co kumasz, kochany. Jesteś taki
            internetowy Oscar The Grouch.
      • Gość: a Re: Myślałem, że to satyra... IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 24.05.04, 17:34
        Skołował mnie Watto jak cholera. Już sam nie wiem - pisałem o Amerykanach czy
        Europejczykach? No i Karol Wielki Francuzem?, sami Francuzi tego nie wiedzą z
        taką pewnoscią jak Watto.
        a
        • watto So, what's your point, man? 24.05.04, 17:47
          Gość portalu: a napisał(a):

          > Skołował mnie Watto jak cholera. Już sam nie wiem - pisałem o Amerykanach czy
          > Europejczykach? No i Karol Wielki Francuzem?, sami Francuzi tego nie wiedzą z
          > taką pewnoscią jak Watto.
          > a


          Takie wypociny zwykle przeglądam pobierznie.
          Już z taką głupotą jankesofilów i Zydów spotkałem sie tutaj, że jestem w stanie uwierzyć, że napiszą wszystko, co najgłupsze.

          A tak ogólnie na temat wątku:
          What's your point, man?
        • cs137 Adasiu, ja zrobił em błąd, że zareagowałem... 24.05.04, 17:57
          ...na post Watto. Nie trzeba być wykwalifikowanym psychiatrą
          • a.adas Re: Adasiu, ja zrobił em błąd, że zareagowałem... 24.05.04, 18:28
            Młody jestem, przetrzymam

            A Watto..
            Niżej jest wątek "Watto Rules". Jeśli prawdziwy to świetnie, jeśli fałszywka -
            to jeszcze lepiej

            adas
            PS Wreszcie wymyśliłem jako taki loginsmile

          • dokowski A ja jego postów w ogóle nie widzę, po co mi ... 25.05.04, 10:50
            cs137 napisał:

            > ...na post Watto.

            ... takie zaśmiecanie ekranu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja