szelmar
06.03.02, 08:40
"Wszystko wskazuje na to, że sprawdzą się czarne scenariusze snute przez
eurosceptyków i Polska będzie płatnikiem netto w pierwszych latach członkostwa,
co oznacza, że więcej wpłaci do unijnej kasy, niż z niej otrzyma.
W ostatnim czasie tezę tą potwierdził wicepremier Kalinowski, którego zdaniem
jest to nie uniknione, jeżeli dopłaty bezpośrednie wyniosą tylko 25%, tak jak
chce tego Komisja Europejska. W pierwszym roku członkostwa składka Polski miała
by wynieść około 2,5 miliarda euro, gdy tymczasem otrzymalibyśmy od UE ponad 1
miliard euro. Wpływ na powyższą sytuacje, będzie mieć również decyzja Komisji
Europejskiej z dnia 30 stycznia bieżącego roku , o nieuwzględnieniu wniosku
polskiej strony, o czasową redukcję składki członkowskiej, którą będzie musiała
płacić Polska. Zgodnie z założeniami polskich negocjatorów w pierwszym roku
naszego członkostwa z 90% składki miało ulec umorzeniu, w roku następnym 70 %,
w trzecim 50% itd.
Co prawda Unia w obawie przed oporem państw kandydujących, zastanawia się nad
utworzeniem zryczałtowanych rekompensat, wypłacanych nowo przyjętym członkom.
Jeżeli jednak dodamy sumę rekompensat przewidzianą dla Polski przez KE w roku
2004 – 816 milionów euro i zestawimy ją z powyższymi liczbami, to okaże się, że
mimo tego Polska wpłaci 700 milionów euro do brukselskiej kasy niż z niej
otrzyma.
Zastanawiające jest, gdzie podziały się złote góry, obiecywane przez
zwolenników integracji.
Tomasz Rogowski - Inne Strony Integracji"
No i co wy na to, euroentuzjasci? Zresztą co was obchodzi Polska - przecież
Polski już nie będzie - będzie Wielka Europejska Ojczyzna, nad czym usilnie
pracuje Konwent, do którego nas nie zaproszono.