Gość: Paragraf
IP: 150.254.180.*
31.05.04, 15:23
Stowarzyszenie "KATON"
(Pomocy Ofiarom Przestępstw)
Zbigniew Ziobro
Poseł na Sejm RP
Prokuratura Okręgowa
w Warszawie
Zawiadomienie
o popełnieniu przez premiera Leszka Millera przestępstwa niedopełnienia
obowiązków służbowych ze szkodą dla dobra publicznego tj. o czyn z art. 231 §
1 kk.
Uzasadnienie
27 grudnia 2002 r. "Gazeta Wyborcza" ujawniła okoliczności domagania się
przez Lwa Rywina łapówki w postaci korzyści majątkowej i osobistej od Agory
S.A. w zamian za przeprowadzenie korzystnych dla Agory S.A. wydawcy "Gazety
Wyborczej" zmiany ustawy o RTV oraz zagwarantowaniem spółce pozytywnej
decyzji KRRiTV umożliwiającej zakup Polsatu.
Lew Rywin występował w roli pośrednika, który domagał się łapówki od Agory SA
w imieniu jak twierdził "grupy ludzi, która trzyma w ręku władzę" w tym
premiera L. Millera. Pieniądze w wysokości 17,5 mln. dolarów "spożytkowane
miały być na potrzeby SLD" zaś korzyść osobista przejawiać się miała
zaprzestaniem "krytykowania premiera" przez Gazetą Wyborczą oraz tym, że po
przejęciu przez Agorę S.A. Polsatu zatrudniony zostanie tam Rywin "który
przypilnuje w Polsacie interesów lewicy". Trzeba tu zaznaczyć, że Lew Rywin
jest poważną postacią, jednym z najważniejszych ludzi na rynku mediów
elektronicznych w Polsce, producentem dzieł filmowych o światowej sławie
takich jak "Lista Schindlera" czy ostatnio "Pianista". Korupcyjne działania
tak wpływowego biznesmena jak Lew Rywin, człowieka od dużych interesów, o
którym wiadomo, że z łatwością porusza się w sferze establishmentu
politycznego muszą być traktowane bardzo poważnie.
Opisane wyżej zdarzenie wyczerpuje znamiona przestępstwa łapownictwa biernego
w formie dokonania 228 § 1 kk. tj. domagania się przez funkcjonariusza
publicznego korzyści majątkowej i osobistej (osoby posiadającej władzę) oraz
przestępstwa usiłowania łapownictwa biernego wielkiej wartości 228 § 5 k.k.
Ponadto po stronie L. Rywina zdarzenie to wyczerpuje cechy przestępstwa
płatnej protekcji opisanego w art. 230 k.k. oraz pomocnictwa do łapownictwa
biernego.
Wyżej wymienione zdarzenie miało miejsce w dniach od 15 do 22 lipca, przy
czym L. Rywin ponawiał propozycję - łapówka w zamian za ustawę - formułując
ją wobec Wandy Rapaczyńskiej prezesa Agory S.A., Piotra Niemczyckiego
wiceprezesa Agory S.A. oraz redaktora naczelnego "Wyborczej" Adama Michnika.
Premier Leszek Miller o popełnieniu przestępstwa, jak donosi Gazeta,
dowiedział się w drugiej połowie lipca ubiegłego roku w czasie rozmowy z
redaktorem A. Michnikiem, który fakt przestępstwa udokumentował nagraniem na
płycie kompaktowej z Lwem Rywinem oraz sporządzoną przez Wandę Rapaczyńską
notatką służbową. Ponadto Lew Rywin przyznał się Millerowi podczas
konfrontacji, do której doszło z udziałem Adama Michnika. Tym samym do wiedzy
premiera L. Millera dotarły konkretne, wiarygodne informacje (dowody)
uzasadniające podejrzenie popełnienia przestępstwa.
Na mocy art. 304 § 2 k.p.k. na premierze Millerze ciążył prawny obowiązek
niezwłocznego powiadomienia policji lub prokuratury o doszłym do jego
wiadomości fakcie przestępstwa. Ponadto był on zobowiązany podjąć działania
by nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa. Nie chodzi tu
bowiem wyłącznie o formalne zadośćuczynienie obowiązkowi zawiadomienia ale
również o ułatwienie działań organom powołanym do ścigania tego rodzaju
przestępstw.
Obowiązek ten ciążył na premierze jako funkcjonariuszu publicznym, gdyż
informacja dotyczyła działalności konstytucyjnego organu jakim kieruje i
właśnie w związku z tą działalnością dowiedział się o przestępstwie i jego
okolicznościach.
"Niedopełnienie obowiązkowi wynikającemu z art. 304 § 2 k.k. przez
funkcjonariusza publicznego stanowi przestępstwo niedopełnienia obowiązku
służbowego (art. 231 k.k.)" - Ryszard A. Stefański - Komentarz - Kodeks
Postępowania Karnego Tom II - Dom Wydawniczy ABC - 2000 r.
W świetle uzyskanych od red. Michnika informacji L. Miller posiadał
wiarygodne wiadomości (ustawa nie wymaga nawet prawdziwości wiadomości) o
podejrzeniu popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu tj. łapownictwa oraz
płatnej protekcji.
Nie podlega dyskusji ogromna, wręcz niebywała społeczna szkodliwość
przestępstwa na którego popełnienie wskazywały przekazane premierowi
wiadomości. Co więcej informacje te zostały przekazane i udokumentowane przez
osobę zaufania publicznego tj. red. naczelnego największego polskiego
dziennika "Gazety Wyborczej" A. Michnika.
Tym samym zaniechanie złożenia zawiadomienia przez premiera Millera należy
uznać za wysoce społecznie szkodliwe. Po pierwsze z uwagi na charakter i wagę
przestępstwa. Po drugie ze względu na niebezpieczeństwo jakie ono stworzyło z
jednej strony dla wolności mediów, z drugiej strony zaś dla prawidłowego
procesu legislacyjnego.
Z materiałów opublikowanych w "Gazecie Wyborczej" można się dowiedzieć ile
kosztuje uchwalenie ustawy w pożądanym kształcie. Ustawy, nad którą pracują
m. in. Sejm, Rząd, KRRiT i TVP S.A..
Dowiedzieć się także można, jeśli potwierdzą się ujawnione przez Gazetę, a
podane przez Rywina informacje, ile kosztuje zgoda ekipy Leszka Millera na to
by mogło dojść do zakupu telewizji Polsat. Jednak niestety to nie są
informacje o charakterze handlowym. Idzie tu bowiem o płatną manipulację
dwoma bodaj najważniejszymi sferami funkcjonowania państwa i społeczeństwa. O
manipulację prawem i procesem jego stanowienia oraz manipulację na rynku
mediów.
W żaden sposób nie da się bagatelizować faktu, że stanowienie prawa przez
polski parlament na zamówienie podważa demokrację polityczną i państwo prawa
a przy okazji wolny rynek. Gra zaś rynkiem mediów zagraża prawu do
informacji, a mówiąc najprościej, zagraża wolności słowa.
Brak działań ze strony premiera przed upublicznieniem dowodów (informacji)
przez media prowadzi do smutnej konstatacji, że eliminowanie plagi korupcji z
polskiego życia publicznego będzie mogło się zacząć dopiero po odejściu od
władzy ekipy SLD. W opinii publicznej wytworzyło się nieodparte wrażenie, że
miała tu miejsce próba ukrycia gigantycznej afery korupcyjnej, w którą
zamieszane są osoby z najwyższych szczebli władzy.
Leszek Miller nie zrobił w tej sprawie ani tego co nakazuje czynić ustawa,
ani tego co nakazuje moralność, ani tego co wynika z kompetencji szefa rządu
i szefa SLD. Wyraził w ten sposób lekceważenie dla autorytetu i wiarygodności
Sejmu, własnego rządu i innych instytucji RP.
Uznał, że stoi ponad prawem. Uznał, że nie musi tej afery wyjaśniać opinii
publicznej.
Uważamy w związku z tym, że jego mandat do sprawowania urzędu premiera staje
pod znakiem zapytania.
Zasadne jest więc wszczęcie wobec jego osoby postępowania karnego gdyż
dopuścił się przestępstwa określonego w art. 231 § 1 kk.
A co na to prokuratura ?????????????????