Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Niemiec

02.01.12, 01:13
... a może i do kolegów z innych państw.
Jak jest u Was z listami refundowanych leków ?
Przytaczam post z dyskusji w GW.

Cytat
nie-tak
Media?
Tyle krzyku, tyle populizmu, tyle straszenia pacjenta co nie miara. Te same sprawy, te same protesty przezywaliśmy swojego czasu w Niemczech w takiej samej sprawie i co? O dziwo wszystko funkcjonuje, pacjent nie musi walczyć o swoje pieniądze, są przepisywane leki z listy refundowanych leków, pacjent cały, lekarz zadowolony a kasy chorych nie jada pod kreska i są pieniądze na dalsze leczenie chorych. Najgorzej jak niekompetentne osoby wyolbrzymiają wszystko i sieja strach jak i niepewność w społeczeństwie.


wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10898399,Pierwszy_dzien_refundacji__w_aptekach_i_szpitalach.html?lokale=wroclaw
    • moonrzeka w USA refundowane czesciowo sa tylko generyki 02.01.12, 02:00
      na ogol, choc szczegoly zaleza od rodzaju ubezpieczenia. Bardzo drogie ubezpieczenia moga refundowac czesciowo takze leki patentowe.
    • dachs Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 02.01.12, 08:58
      Jest mniej więcej tak, jak w cytowanym przez Ciebie poście. O liste leków refundowanych zawsze jest draka, gdy się przy niej dłubie, bo bo poszkodowani sa wszyscy i zawsze.
      Z tego co rozumiem, to problem w Polsce polega na tym, że lekarz ma ustalać (prowadzić dochodzenie?), czy pacjent do refundacji ma prawo. I tu rozumiem lekarzy, bo to nie jest ich broszka.
      W Niemczech wszyscy maja elektroniczne karty, recepcjonistka wtyka kartę w czytnik i koniec.
      Przyznam, że jest dla mnie troche niepojęte, że ten system jeszcze w Polsce nie obowiązuje.
      • matelot Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 02.01.12, 09:38
        Nie zgadzam się, że to nie jest broszka lekarzy bo jak najbardziej jest. U nas tez są recepcjonistki zwane bardziej z swojska rejestratorkami. To one sprawdzają czy pacjent jest ubezpieczony. Jeśli nie jest musi zapłacić za wizytę. Jeśli jest, to stosowny zapis figuruje na kopercie z kartami chorobowymi. Wpisuje się literę E i numer dla emerytów lub R i numer dla rencistów. Pozostali pacjenci okazują dowody wpłaty na ZUS. Tak więc lekarz w chwili gdy bierze do reki kopertę z kartami pacjenta jednym rzutem oka ocenia sytuację.

        Ciekaw jestem, czy stawianie durnowatej pieczątki będzie funkcjonowało w prywatnych placówkach czy tylko w państwowych. Czy dyrektorzy placówek będą mieli coś w sprawie do powiedzenia i czy zachowanie lekarzy związanych z przychodnią będzie miało wpływ na zawieranie z tą przychodnią umów na świadczenie usług medycznych opłacanych przez państwo. Sporo tych sprzężeń jest...
        • dachs Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 02.01.12, 10:07
          matelot napisał:

          > Tak więc lekarz w chwili gdy bierze do reki kope
          > rtę z kartami pacjenta jednym rzutem oka ocenia sytuację.

          Chyba jednak niekoniecznie, skoro prawo w ogóle dopuszcza możliwość, że lekarz może źle ocenić "poziom refundacji leku."
          Lekarz nie jest od oceniania tego poziomu. Od tego jest prawodawca.

          Co innego w przypadku "wypisania recepty np. nieuzasadnionej względami medycznymi".
          Taki lekarz, albo nie bardzo zna swój zawód (wtedy won), albo kradnie (wtedy do kicia).
          Zupełnie kuriozalny jest passus, że lekarze błędnie wypisujący receptę niezgodną z listą leków refundowanych będą zobowiązani do zwrotu kwoty nienależnej refundacji wraz z odsetkami.
          Konia z rzędem, kto mi tu wskaże jakąkolwiek logikę.
          W sumie, jak Platformę kocham, ktoś tu dał ciała.
          • wkkr Zwracać powinien pacjent a nie lekarz. 02.01.12, 11:17
          • oleg3 Trochę realiów 02.01.12, 14:55
            dachs napisał:

            > Chyba jednak niekoniecznie,

            Ustalenie czy Kowalski jest ubezpieczony w NFOZ jest właściwie niemożliwe. Wynika to z wielu przyczyn informatyczno-technicznych (rejestr nie jest oline nawet w placówkach ZUS) i prawnych. Ubezpieczonym zostaje się z chwilą podpisania umowy ( o pracę, zlecenia, etc.) a pracodawca ma siedem dni na zgłoszenie ubezpieczonego. Chory może spokojne póść do lekarza, znaleźć pracodawcę i uzyskać wstecznie ubezpieczenie. Albo w drugą stronę - wywalony z pracy bez ubezpieczenia legitymuje się ostatnim RMUA* i jest ubezpieczony.

            Na zdrowie!


            ______________________
            *RMUA to dokument wystawiany przez pracodawcę potwierdzający opłacenie składek ubezpieczeniowych za miesiąc poprzedni.
            • matelot Re: Trochę realiów 02.01.12, 15:11
              ... i za taki "przypadek" - fałszywy dokument lekarz pójdzie siedzieć?
              A ingerencja w system informatyczny nie jest możliwa? Nawet do komputerów CIA się włamywano... To jak będzie w komputerze to lekarz się wybroni?
              Zadziwiająca, Olegu, jest twoja wiara w dobrodziejstwo komputeryzacji...
              • oleg3 Re: Trochę realiów 02.01.12, 15:29
                Mam dość wyjaśniania lemingom, zwłaszcza posiwiałym, otaczającego ich świata. A zupełnie niemożliwe jest nauczenie emerytowanego matrosa czytania ze zrozumieniem.

                • matelot Re: Trochę realiów 02.01.12, 17:04
                  oleg3 napisał:

                  > Mam dość wyjaśniania lemingom, zwłaszcza posiwiałym, otaczającego ich świata. A
                  > zupełnie niemożliwe jest nauczenie emerytowanego matrosa czytania ze zrozumien
                  > iem.
                  >
                  >
                  ===================
                  Czy to aby nie jest twoje zdanie?

                  Ustalenie czy Kowalski jest ubezpieczony w NFOZ jest właściwie niemożliwe. Wynika to z wielu przyczyn informatyczno-technicznych (rejestr nie jest oline nawet w placówkach ZUS) i prawnych.

                  Zrozumiałem, ze "przyczyny informatyczno techniczne" to informatyka, komputeryzacja...
                  Okazuje się, że nie dość, żem leming to jeszcze nie czytam ze zrozumieniem. To może spróbuj jeszcze raz, dostępniej... wink

                  I jeszcze jedno... nie obrażaj, powód zbyt błahy.
                  • oleg3 Re: Trochę realiów 02.01.12, 17:25
                    Nie obrażam. Opisuję swoje wrażenia.
                    Może ty rozumiesz co czytasz, ale nie rozumiesz co piszesz? Co ma wspólnego cytowane zdanie (moje) z twoim postem?
                    • kalllka Re: Trochę realiów 02.01.12, 17:40
                      bardzo cie przepraszam olegu ( ze wtracam) , ale z szacunku (dla twojej logiki)
                      pragne przypomniec , ze zwlaszcza tutaj -arumentowanie to klotnia i upozycjonowanie. przynosi wiec i nie tylko lotowi- wymierne informatyczne (informacyjne) efekty.
                      zwaz wiec , ze pozornie traci by,, zyskac. to sie gambit w szachach (...) nazywa?
                      • oleg3 Re: Trochę realiów 02.01.12, 17:52
                        kalllka napisała:

                        Gambit Evansa?

                        smile
                        • kalllka Re: Trochę realiów 02.01.12, 18:06
                          sprostujmy
                          gam bit
                    • matelot Re: Trochę realiów 02.01.12, 18:19
                      oleg3 napisał:

                      > Nie obrażam. Opisuję swoje wrażenia.
                      > Może ty rozumiesz co czytasz, ale nie rozumiesz co piszesz? Co ma wspólnego cyt
                      > owane zdanie (moje) z twoim postem?
                      >==================
                      Ustalenie czy Kowalski jest ubezpieczony w NFOZ jest właściwie niemożliwe. Wynika to z wielu przyczyn informatyczno-technicznych (rejestr nie jest oline nawet w placówkach ZUS) i prawnych.


                      Czy z powyższego, twojego zdania nie wynika wprost, że gdyby zniknęły przyczyny informatyczno - techniczne to lekarz mógłby ustalić czy pacjent jest ubezpieczony?
                      Skoro tak napisałeś to zakładam, że w to wierzysz a może nawet wiesz.
                      Zakwestionowałem wiarę w informatykę podając za przykład włamywanie się do najlepiej zabezpieczonych komputerów CIA. Usiłujesz mnie sprowokować do brzydkich zachowań?
                      Istnieje hipotetyczna możliwość, że jakiś spryciarz włamie się do systemu i zafałszuje dane i stanie się tak, że osoba nieubezpieczona nie dość, że skorzysta za frico z porady lekarskiej to jeszcze otrzyma receptę bezpłatną czy tylko częściowo refundowaną.

                      Moje snucie wizji narodziło się w odpowiedzi na twoje snucie wizji i to wszystko.
              • kalllka Re,realiów 02.01.12, 16:23
                bankowe systemy komputerowe ( swiatowe) i zwlaszcza te w domenach gov podlegaja specjalnym zabezpieczeniom- dobrze sformulowanym standardom (bezpieczenstwa)
                panie mate.
                /nie ma wiec potrzeby ponownego przedyskutowywania twojej,, olegomanii|


            • wikul Re: Trochę realiów 02.01.12, 18:59
              oleg3 napisał:

              > Ustalenie czy Kowalski jest ubezpieczony w NFOZ jest właściwie niemożliwe. Wy
              > nika to z wielu przyczyn informatyczno-technicznych (rejestr nie jest oline naw
              > et w placówkach ZUS) i prawnych. Ubezpieczonym zostaje się z chwilą podpisania
              > umowy ( o pracę, zlecenia, etc.) a pracodawca ma siedem dni na zgłoszenie ubezp
              > ieczonego. Chory może spokojne póść do lekarza, znaleźć pracodawcę i uzyskać ws
              > tecznie ubezpieczenie. Albo w drugą stronę - wywalony z pracy bez ubezpieczenia
              > legitymuje się ostatnim RMUA* i jest ubezpieczony.

              Jest możliwe w odniesieniu do emerytów i rencistów (ca 9 mln.). Oni posiadają zielone zusowskie legitymacje.
              • matelot Re: Trochę realiów 02.01.12, 19:29
                wikul napisał:

                > Jest możliwe w odniesieniu do emerytów i rencistów (ca 9 mln.). Oni posiadają z
                > ielone zusowskie legitymacje.

                Oczywiście. Ponadto to emeryci i renciści są najczęściej pacjentami.
          • matelot Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 02.01.12, 15:04
            Nikt nie dał ciała. Wciąż podkreślam we wszystkich swoich postach dotyczących tej sprawy, że chodzi o aspekt korzyści, które wraz z nowym systemem uciekają. Lekarze (niektórzy) tak się do tych "prezentów" przyzwyczaili, że mają poczucie krzywdy. W prawie obowiązującym do 31 grudnia odpowiedzialność lekarzy za źle wypisane recepty była RÓWNIEŻ. Były ujawnione przypadki medyków, którzy wypisywali leki na martwe dusze. Dodam, że były to zwykle leki bezpłatne, które następnie sprzedawano. Niestety w tym środowisku, które powinno być przynajmniej moralnie bez zarzutu jest zbyt wielu takich, który chcą się szybko dorobić i chwała Platformie, że w końcu się za to wzięła. Są już kasy fiskalne a teraz kolej na inne usprawnienia. Tak USPRAWNIENIA!. Z początku będzie to szło opornie, ale w końcu cel zostanie osiągnięty. Nie wiem skąd we mnie przekonanie, że uczciwi lekarze nie będą się "bali" wystawić recepty. Ostatecznie każdy z nas ponosi odpowiedzialność za to co robi. Lekarze tez powinni przestrzegać reguł gry. Niestety, trzeba będzie wprowadzić listę leków do komputera i z niej korzystać. Ci, którzy na pociąg Informatyka się nie załapali będą sprawdzali listę na piechotę...
        • wkkr Pieprzysz bzdury 02.01.12, 11:13
          zgodnie z obowiązującym prawem to lekarz ma obowiązek sprawdzić prawa pacjenta do refundacji a nie żadna recepcjonistka.
          • t_ete Re: Pieprzysz bzdury 02.01.12, 12:32
            wkkr napisał:

            > zgodnie z obowiązującym prawem to lekarz ma obowiązek sprawdzić prawa pacjenta
            > do refundacji a nie żadna recepcjonistka.

            W KAZDEJ poradni medycyny rodzinnej (prywatnej) czy publicznym ZOZ - to rejestratorka/pielegniarka sprawdza a nie lekarz. Lekarz dostaje karte pacjenta wraz z info czy jest on ubezpieczony. Koniec i kropka.

            Problem z prywatnych gabinetow w ktorych brak recepcjonistki/pielegniarki/rejestratorki ... w ktorych lekarz powinen byl sprawdzac czy pacjent jest ubezpieczony. Czy do tej pory - sprawdzal ? Nie mam pojecia jak bylo. Byc moze sprawdzal a moze nie zawsze.

            Kto ma ponosic odpowiedzialnosc za wypisanie recepty za lek refundowany osobie nieubezpieczonej. Najbardziej logiczne ze lekarz ktory nie sprawdzil czy pacjent ma prawo do leku refundowanego. Jesli pacjent oswiadcza ze jest ubezpieczony - to tylko on ponosi odpowiedzialnosc ze wyludzil tanszy lek. Logiczne.

            Refundacja lekow dla osob ubezpieczonych kosztowala ubezpieczyciela (czyli NFZ) tyle samo ile cala podstawowa opieka zdrowotna. Duzo czy malo ? Wg mnie sporo.
            Wszyscy ubezpieczeni na to loza. Czy mozna wydac na to mnie ... ? Byc moze.

            Trzeba tylko uszczelnic system.

            A niestety - najwieksza w nim dziura jest brak kart ubezpieczenia i czytnikow - tam gdzie pacjent korzysta z uslug refundowanych przez NFZ sad Caly polityczny swiatek ponosi za to odpowiedzialnosc. Na nic gromkie pokrzykiwania. System opieki zdrowotnej zaczeto zmieniac w roku 1999 ... Przez 12 lat politycy z roznych opcji naprawiali sluzbe zdrowia. Dlaczego nie wprowadzono kart ubezpieczenia ktore w znaczacej czesci swiata sa dokumentem porownywalnym z naszym dowodem osobistym ???

            tete
            • polski_francuz Karta ubezpieczenia 02.01.12, 13:08
              o ktorej piszesz jest wlasciwym rozwiazaniem. Formatu karty kredytowej zawiera w "chipie" wszystkie potrzebne informacje. Oszczedzi trudu, czasu i staran ludziom, ktorzy sie zajma czyms uzyteczniejszym niz "kwalifikowanie" pacjentow na ubezpieczonych czy nie.

              Brak karty to albo sabotaz albo glupota.

              PF
              • wikul Re: Karta ubezpieczenia 02.01.12, 19:14
                polski_francuz napisał:

                > o ktorej piszesz jest wlasciwym rozwiazaniem. Formatu karty kredytowej zawiera
                > w "chipie" wszystkie potrzebne informacje. Oszczedzi trudu, czasu i staran ludz
                > iom, ktorzy sie zajma czyms uzyteczniejszym niz "kwalifikowanie" pacjentow na u
                > bezpieczonych czy nie.
                > Brak karty to albo sabotaz albo glupota.
                > PF

                Zgadza się, taki system był juz przygotowywany przez ówczesnego szefa NFZ, Sośnierza (obecnie PJN). Niestety, postkomuniści z systemu zrezygnowali gdy rządził w ministerstwie zdrowia nijaki Łapński (obecnie ekspert (!!!) SLD. Poniżej link do wyczynów tej kreatury.

                pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_%C5%81api%C5%84ski
                • polski_francuz Wiesz 02.01.12, 22:03
                  nie jest na to za pozno. We Francji jest ten system od mniej niz 10 lat chyba. I tez bylo kilka roznych "niewypalow" zdrowotnych. Polska sluzna zdrowia nie ma patentu na glupie rozwiazania. Na przyklad, teraz we Francji deficyt SZ jest chyba okolo 20 mld Euro.

                  Wszystkie kraje EU maja problem z SZ bo sie spoleczenstwa starzeja. Z tym, ze Polska ma jeszcze hanbiacy problem korupcji lekarzy. To jest chyba nasz najwiekszy wstyd.

                  PF
                • g-48 Re: Karta ubezpieczenia DZIEKi ci Boze 02.01.12, 22:50
                  Zgadza się, taki system był juz przygotowywany przez ówczesnego szefa NFZ, Sośn
                  > ierza (obecnie PJN). Niestety, postkomuniści z systemu zrezygnowali gdy rządził
                  > w ministerstwie zdrowia nijaki Łapński (obecnie ekspert (!!!) SLD. Poniżej lin
                  > k do wyczynów tej kreatury.
                  Przynajmniej raz rozsadnie i zgodnie z prawda. A bodajze Sosnierzowi za ta karte na Slasku wprowadzona prokuratura postawila zarzuty.
                  • t_ete Re: Karta ubezpieczenia DZIEKi ci Boze 03.01.12, 00:27
                    g-48 napisał:

                    > Przynajmniej raz rozsadnie i zgodnie z prawda. A bodajze Sosnierzowi za ta kart
                    > e na Slasku wprowadzona prokuratura postawila zarzuty.

                    Prawda.
                    Slaska Kasa Chorych dzieki tym kartom miala taka finansowa gorke ze nikt uwierzyc nie mogl jak to mozliwe wink Wszak wszyscy inni narzekali ze kasy za malo ...

                    Totez madrzy ludzie mowia ze nieprawda jest jakoby w sluzbie zdowia bylo za malo pieniedzy. Jest ich calkiem duzo - ale nadal niestety sa marnowane.

                    tete

                • ewa8a Re: Karta ubezpieczenia 06.01.12, 09:54
                  wikul napisał:
                  > Zgadza się, taki system był juz przygotowywany przez ówczesnego szefa NFZ, Sośnierza (obecnie PJN). Niestety, postkomuniści z systemu zrezygnowali gdy rządził w ministerstwie zdrowia nijaki Łapński (obecnie ekspert (!!!) SLD. Poniżej link do wyczynów tej kreatury.

                  ,,Od 2006 pełni funkcję wiceprzewodniczącego rady naczelnej Krajowej Partii Emerytów i Rencistów.’’
                  W 2006 r. miał 49 lat – młody jak na działacza takiej partii. Są ludzie, którzy wciąż muszą gdzieś działać.
                  Sośnierz rzeczywiście wprowadził nam karty czipowe i wydawało się, że będzie to znakomite rozwiązanie. Mam takową i przez lata żyłam nawet w błogiej nieświadomości, myśląc, że na tym kawałku plastiku jest cała moja historia, a tymczasem można z niej odczytać tylko to, co na niej jest wypisane – imię, nazwisko, adres, pesel. Stanowi jedynie ułatwienie dla rejestratorki przy wyciąganiu karty, bo drukuje tzw. kupony, z którymi wchodzi się do lekarza. Naiwnie sądziłam, że są tam informacje np. o opłacaniu składek i bardzo się zdziwiłam, gdy 2 lata temu zachorowałam na grypę (bardzo dawno nie brałam zwolnień) i zażądano ode mnie czegoś tak archaicznego jak legitymacja ubezpieczeniowa. Oczywiście nawet nie wiem, kiedy i gdzie ją ostatnio widziałam, stanęło na tym, że mogę okazać pasek z ostatniej wypłaty i wypisano mi L4.
                  • wikul Re: Karta ubezpieczenia 06.01.12, 12:00
                    ewa8a napisała:

                    > Sośnierz rzeczywiście wprowadził nam karty czipowe i wydawało się, że będzie t
                    > o znakomite rozwiązanie. Mam takową i przez lata żyłam nawet w błogiej nieświad
                    > omości, myśląc, że na tym kawałku plastiku jest cała moja historia, a tymczasem
                    > można z niej odczytać tylko to, co na niej jest wypisane – imię, nazwis
                    > ko, adres, pesel. Stanowi jedynie ułatwienie dla rejestratorki przy wyciąganiu
                    > karty, bo drukuje tzw. kupony, z którymi wchodzi się do lekarza. Naiwnie sądził
                    > am, że są tam informacje np. o opłacaniu składek i bardzo się zdziwiłam, gdy 2
                    > lata temu zachorowałam na grypę (bardzo dawno nie brałam zwolnień) i zażądano
                    > ode mnie czegoś tak archaicznego jak legitymacja ubezpieczeniowa. Oczywiście na
                    > wet nie wiem, kiedy i gdzie ją ostatnio widziałam, stanęło na tym, że mogę okaz
                    > ać pasek z ostatniej wypłaty i wypisano mi L4.

                    Nie wiem Ewo gdzie mieszkasz i na jakim etapie u Was zatrzymała sie ta inicjatywa. Mieszkańcy G.Ślaska dzwonia do telewizji i chwlą sobie ten pomysł. Ja mieszkam w Warszawie w dzielnicy która również poddana została temu eksperymentowi (nie wiem dlaczego dziennikarscy "znawcy" o tym nie wiedzą) Miało tak być jak myślałaś, skoro jednak Łapiński to zablokował, to pomysł sie zatrzymał na etapie wczesnorozwojowym. W mojej dzielnicy ta karta też niewiele daje, ale przynajmniej można przy jej pomocy udowadniać swoje uprwnienia ubezpieczeniowe.
                    A swoją drogą chciałbym wiedzieć jakiemu mózgowcowi przeszkadzała stara legitymacja ubezpieczeniowa.
          • wikul Re: Pieprzysz bzdury 02.01.12, 19:06
            wkkr napisał:

            > zgodnie z obowiązującym prawem to lekarz ma obowiązek sprawdzić prawa pacjenta
            > do refundacji a nie żadna recepcjonistka.


            Chyba mylisz kolego dwie rzeczy, uprawnienia do ubezpieczenia społecznego, które może sprawdzić rejestracja i stopnia refundacji (ryczałt, 30%, 50%, 100%) , o którym może zadecydować tylko lekarz, bo tylko on sie na tym dobrze zna (przynajmniej powinien).
        • wkkr Jeszcze jedno 02.01.12, 11:19
          jeśli byłbyś lekarzem i ponosił finansową odpowiedzialność za błędnie wypisane recepty, to zlecił byś sprawdzanie prawa pacjenta do refundacji osobie trzeciej, która nie ponosi żadnej odpowiedzialności?
      • wikul Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 02.01.12, 19:35
        dachs napisał:

        > Jest mniej więcej tak, jak w cytowanym przez Ciebie poście. O liste leków refun
        > dowanych zawsze jest draka, gdy się przy niej dłubie, bo bo poszkodowani sa wsz
        > yscy i zawsze.
        > Z tego co rozumiem, to problem w Polsce polega na tym, że lekarz ma ustalać (pr
        > owadzić dochodzenie?), czy pacjent do refundacji ma prawo. I tu rozumiem lekarz
        > y, bo to nie jest ich broszka.

        Niezupełnie, są dwie sprawy. Uprawnienia do ubezpieczenia, które bez trudu moze sprawdzić rejestracja medyczna i stopień refundacji, o którym powinien (zdaniem ministerstwa i moim także) lekarz. Ponieważ tylko on wie w jakim stanie jest pacjent, czy ordynowany lek przepisuje pacjentowi z choroba przewlekłą, nowotworową czy inną (a od tego zależy wysokość refundacji). Hipotetycznie może być tak że ten sam lek różnym pacjentom można refundowąć w różych wysokościach (ryczałt, 30%, 50 %, 100%). W praktyce jest to prostsze ale tylko lekarz powinien o tym decydować. Część polskich lekarzy nie chce o tym decydować ponieważ niesie to za sobą określoną odpowiedzialność. Część polskich lekarzy uważa że powinni zarabiać trzykrotną śrdnią płacę i za nic nie odpowiadać.

        > W Niemczech wszyscy maja elektroniczne karty, recepcjonistka wtyka kartę w czyt
        > nik i koniec.
        > Przyznam, że jest dla mnie troche niepojęte, że ten system jeszcze w Polsce nie
        > obowiązuje.

        Miał byc wprowadzony za Buzka, ale postkomunisci sie z niego wycofali. Po tych czasach sytem pozostał na G.Śląsku i w Warszawskiej dzielnicy Praga Południe, gdzie wprowadzano go pilotażowo.
    • jureek Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 02.01.12, 19:02
      Jak jest w Niemczech, napisał już Borsuk, a mnie interesuje inna sprawa.
      Jak to jest, że lekarz nie wie, czy pacjent jest ubezpieczony (bo przystawia pieczątkę "refundacja do decyzji NFZ"), ale mimo to przyjął pacjenta.
      Czy ten lekarz, jak będzie wystawiał fakturę NFZ-etowi za przyjęcie pacjenta też przystawi na tej fakturze pieczątkę "zapłata za fakturę do decyzji NFZ"?
      Jura
      • matelot Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 02.01.12, 19:32
        jureek napisał:

        > Jak jest w Niemczech, napisał już Borsuk, a mnie interesuje inna sprawa.
        > Jak to jest, że lekarz nie wie, czy pacjent jest ubezpieczony (bo przystawia pi
        > eczątkę "refundacja do decyzji NFZ"), ale mimo to przyjął pacjenta.
        > Czy ten lekarz, jak będzie wystawiał fakturę NFZ-etowi za przyjęcie pacjenta te
        > ż przystawi na tej fakturze pieczątkę "zapłata za fakturę do decyzji NFZ"?
        > Jura
        >
        =================
        SUPER!!!

        To jeszcze jeden dowód na to, że lekarzom nie w smak urwanie się tzw. "boków" a nie Ustawa. Jakoś niewiele osób to dostrzega.
      • wkkr Za przyjęcie pacjenta oszusta 02.01.12, 21:00
        nie zapłaci kary
        • jureek Re: Za przyjęcie pacjenta oszusta 02.01.12, 21:44
          wkkr napisał:

          > nie zapłaci kary

          Czas to pieniądz. Lekarz zmarnuje czas na pacjenta, za którego nie dostanie wynagrodzenia. To przecież też rodzaj kary.
          Jura
      • t_ete piekne pytanie Jurek ;) 02.01.12, 22:32
        jureek napisał:

        > Jak jest w Niemczech, napisał już Borsuk, a mnie interesuje inna sprawa.
        > Jak to jest, że lekarz nie wie, czy pacjent jest ubezpieczony (bo przystawia pi
        > eczątkę "refundacja do decyzji NFZ"), ale mimo to przyjął pacjenta.
        > Czy ten lekarz, jak będzie wystawiał fakturę NFZ-etowi za przyjęcie pacjenta te
        > ż przystawi na tej fakturze pieczątkę "zapłata za fakturę do decyzji NFZ"?
        > Jura

        Wszak lekarz dostaje od NFZ roczna kase na UBEZPIECZONYCH i zadeklarowanych (niekoniecznie przychodzacych) pacjentow. Per capita.

        tete
        • matelot Re: piekne pytanie Jurek ;) 02.01.12, 22:56
          Coś mało Ciebie, Tete w tych "medycznych" wątkach...
          • t_ete Re: piekne pytanie Jurek ;) 02.01.12, 23:22
            matelot napisał:

            > Coś mało Ciebie, Tete w tych "medycznych" wątkach...

            Matelocie, czasem znikam z braku czasu ... ale bywa tez - ze ze zwyklego zniechecenia. Mam wrazenie ze w tych 'medycznych watkach' pisalabym ciagle to samo. A to nudziarstwo.

            Zadziwia mnie ze osoby ktore na forum - pomstuja czesto na zwiazki zawodowe (jako takie wink) - argumenty zwiazku lekarzy lykaja bez problemu. Dziwne zjawisko.

            Rozczulila mnie jedna pani doktor, ktora ubolewala na tymi doktorami ktorzy nie sa skomputeryzowani i musza wedrowac po wydruk listy lekow do zaprzyjaznionej przychodni. Slicznie. A co maja zrobic ci lekarze ktorzy nie maja ani kompa ani telefonu ani nawet tv z ktorego leci komunikat ze taka lista istnieje ? wink

            Nie wspolczuje lekarzom. Moge ich za to nawet przeprosic ze jestem taka niemilosierna.

            Wspolczuje bardzo pacjentom straszonym na okraglo - przez lekarzy, aptekarzy, rozne towarzystwa lobbujace na rzecz firm farmaceutycznych - no i ... dziennikarzy osiagajacych w tym calym zamieszaniu - szczyty zglupienia. Jesli niby powazny dziennikarz broni lekarzy argumentem ze polowa z nich nie posiada komputerow w miejscu pracy- zamiast wyciagnac przyjazny dla pacjentow wniosek ze moze nalezaloby taka przychodnie ... doposazyc (dla lepszej obslugi pacjenta) i nie tkwic nadal w postsocjalistycznej ziemiance, to naprawde rece opadaja ...

            Zobaczysz Matelocie - gdy wreszcie zapadnie decyzja o wprowadzeniu kart ubezpieczenia - odbedzie sie ogolnonarodowy kwik medialny - jaka to bieda dla lekarzy bo beda musieli miec czytniki.

            tete

            • dachs Od każdego wg. zdolności, każdemu wg. potrzeb 02.01.12, 23:41
              t_ete napisała:

              >
              > Zadziwia mnie ze osoby ktore na forum - pomstuja czesto na zwiazki zawodowe (ja
              > ko takie wink) - argumenty zwiazku lekarzy lykaja bez problemu. Dziwne zjawisko.

              Miła Tete, czy do mnie pijesz?
              Jeśli tak to mi miło. smile
              Ja nie łykam argumentów zw. zaw. lekarzy. Opieram sie jedynie na tym co moge wyczytać w prasie.
              A w niej czytam, że lekarz ma zwracać koszty refundacji gdy wypisze - jako refundowany - lek nierefundowany. Czy mam z tego wnioskować, że aptekarze nie muszą wiedzieć co jest refundowane, a co nie?
              Dowiedziałem się z tej dyskusji, ze zdumieniem, że to lekarz decyduje o stopniu refundacji. I trochę mnie rzuciło. Bo to jak w tytule właśnie. Piękne w idei, ale udać się nie może. I tym bardziej się dziwię mojej ukochanej platformie, że na tak czysto komunistyczne rozwiązania idzie. A jeśli nie idzie, a tylko je odziedziczyła, to właśnie najwyższa pora je zmienić.
              Lekarz nie może decydować o tym czy pacjent potrzebuje medykamentu "XY" z 50% czy 100% zniżką.
              Lekarz może jedynie decydować czy pacjent potrzebuje medykamentu "XY", czy nie. Jeżeli zaś medykament "XY" jest pacjentowi życiowo konieczny i drogi, to sprawą prawodawcy (wybieralnego polityka) jest określenie, czy będzie go refundował i w jakim stopniu. A wtedy taki sam stopień refundacji powinien objąć wszystkich pacjentów, potrzebujących medykamentu "XY".
              No, chyba tak?
              Czy jeszcze czegoś nie wiem, Tete? smile
              • jureek Re: Od każdego wg. zdolności, każdemu wg. potrzeb 03.01.12, 00:08
                Borsuku, a nie jest i w Niemczech tak, że niektórym kategoriom pacjentów należy się refundacja, a innym nie i to lekarz decyduje o zakwalifikowaniu pacjenta do danej kategorii?
                Np. szczepienia przeciw grypie są normalnie płatne, ale moja pani doktor stwierdziła, że w moim przypadku, ze względu na historię przebytych chorób, kasa chorych je zrefunduje i nic za szczepienie nie płaciłem.
                Jura

              • t_ete Re: Od każdego wg. zdolności, każdemu wg. potrzeb 03.01.12, 00:10
                dachs napisał:

                >
                > Miła Tete, czy do mnie pijesz?
                > Jeśli tak to mi miło. smile
                > Ja nie łykam argumentów zw. zaw. lekarzy. Opieram sie jedynie na tym co moge wy
                > czytać w prasie.

                Borsuku ! nie osmielilabym sie napisac o Tobie ze 'lykasz' jakies argumenty.

                > A w niej czytam, że lekarz ma zwracać koszty refundacji gdy wypisze - jako refu
                > ndowany - lek nierefundowany. Czy mam z tego wnioskować, że aptekarze nie muszą
                > wiedzieć co jest refundowane, a co nie?
                > Dowiedziałem się z tej dyskusji, ze zdumieniem, że to lekarz decyduje o
                > stopniu refundacji. I trochę mnie rzuciło. Bo to jak w tytule właśnie. Piękne w
                > idei, ale udać się nie może. I tym bardziej się dziwię mojej ukochanej platfor
                > mie, że na tak czysto komunistyczne rozwiązania idzie. A jeśli nie idzie, a tyl
                > ko je odziedziczyła, to właśnie najwyższa pora je zmienić.
                > Lekarz nie może decydować o tym czy pacjent potrzebuje medykamentu "XY" z 50% c
                > zy 100% zniżką.
                > Lekarz może jedynie decydować czy pacjent potrzebuje medykamentu "XY", czy nie.
                > Jeżeli zaś medykament "XY" jest pacjentowi życiowo konieczny i drogi, to spraw
                > ą prawodawcy (wybieralnego polityka) jest określenie, czy będzie go refundował
                > i w jakim stopniu. A wtedy taki sam stopień refundacji powinien objąć wszystkic
                > h pacjentów, potrzebujących medykamentu "XY".
                > No, chyba tak?
                > Czy jeszcze czegoś nie wiem, Tete? smile

                Masz racje. Ale nie do konca. W roznych schorzeniach ten poziom refundacji moze sie roznic. Stad - wazne by lekarz ktory diagnozuje/leczy - okreslil to na recepcie. Nie pozjadalam rozumow wszelkich ale tak sie domyslam. Przyklad : choroba przewlekla. Jesli w takim przypadku chory zaplaci mniej za lek - to chyba dobrze ? Bywa ze ten sam lek XY stosowany jest krotko (wtedy pacjent placi wiecej) a czasem tenze sam XY przez kawal zycia ... Decyzja lekarza (na recepcie) jest niezbedna.

                Borsuku, bardzo chcialabym zeby byly u nas te karty ! Ustawa o informatyzacji jest - ale kiedy dalsze kroki ? Od kilkunastu lat kolejne polityczne ekipy zwlekaja a pieniadze gubia sie w tej dziurze sad Wiem ze to ogromny koszt i ogromna jednorazowa operacja (wszyscy sie pewnie tego boja) ale inaczej ni wyjdziemy z tego buszu ...

                tete
                • t_ete cd. dla Borsuka 03.01.12, 09:06
                  tak jak myslalam :

                  lek XY - znizka 30 % ale np. w astmie juz 50 % czyli lekarz musi pracowac z lista lekow aby pacjent placil stosownie

                  tete
                  • dachs Re: cd. dla Borsuka 03.01.12, 09:39
                    t_ete napisała:

                    > tak jak myslalam :
                    >
                    > lek XY - znizka 30 % ale np. w astmie juz 50 % czyli lekarz musi pracow
                    > ac z lista lekow aby pacjent placil stosownie

                    Witaj, Tete.
                    To przekonywujące, co piszesz i ma sens. Lekarz musi pracować z listą leków, to jest jasne. Ale nie można zwalać na barki lekarza określania, ile pacjent ma płacić i potem jeszcze karać go, gdy kasa chorych uzna inaczej.
                    A Niemczech też obowiązuje lista leków i lekarz nie ma prawa przepisać ze zniżką leku, nie będącego na liście. Jeżeli przepisze i aptekarz tego nie wyłapie, to kasa domaga się wyrównania różnicy solidarnie od obu.
                    Ale w Niemczech lekarz nie decyduje o zwolnieniu z opłat za receptę. Gdy te opłaty przekroczą 2% rocznego dochodu netto, chory automatycznie zwalniany jest z opłat i do końca roku kalendarzowego wszystko dostaje za darmo.
                    To wszystko może działać tylko i wyłącznie przy sprawnym elektronicznym systemie kontroli przepływu leków.
                    • jureek Re: cd. dla Borsuka 03.01.12, 09:46
                      dachs napisał:

                      > Ale w Niemczech lekarz nie decyduje o zwolnieniu z opłat za receptę. Gdy te opł
                      > aty przekroczą 2% rocznego dochodu netto, chory automatycznie zwalniany jest z
                      > opłat i do końca roku kalendarzowego wszystko dostaje za darmo.

                      O takim socjalnym zwolnieniu lekarz rzeczywiście nie decyduje, ale od niego zależy, czy ktoś zostanie uznany za chronicznie chorego i wtedy granica ta wynosi nie 2% lecz tylko 1%.
                      Jura
                    • t_ete Re: cd. dla Borsuka 03.01.12, 09:53
                      dachs napisał:


                      > Ale nie można zwalać na barki lekarza określania, ile pacjent ma płacić i potem jeszcze karać go, gdy kasa chorych uzna inaczej.

                      Lekarz sprawdza na liscie - czy lek ktory uznaje za wskazany w okreslonej chorobie - posluzmy sie przykladowa astma - mozna zapisac z refundacja 50 %. Jesli tak - zaznacza w odpowiedniej rubryce poziom refundacji. Nie wpisuje ceny leku - ale zaznaczajac poziom refundacji - decyduje ile pacjent zaplaci. Tak to jest skonstruowane.


                      > A Niemczech też obowiązuje lista leków i lekarz nie ma prawa przepisać ze zniżk
                      > ą leku, nie będącego na liście. Jeżeli przepisze i aptekarz tego nie wyłapie, t
                      > o kasa domaga się wyrównania różnicy solidarnie od obu.

                      Byc moze w Niemczech nie ma roznic w refundacji jednego okreslonego leku w zaleznosci od schorzenia w ktorym jest ow lek ordynowany. Nie mam pojecia Borsuku.

                      > Ale w Niemczech lekarz nie decyduje o zwolnieniu z opłat za receptę. Gdy te opł
                      > aty przekroczą 2% rocznego dochodu netto, chory automatycznie zwalniany jest z
                      > opłat i do końca roku kalendarzowego wszystko dostaje za darmo.
                      > To wszystko może działać tylko i wyłącznie przy sprawnym elektronicznym systemi
                      > e kontroli przepływu leków.

                      To jest zupelnie inna sytuacja. Inny system. Chcialabym zeby i u nas tak to uporzadkowano.

                      tete
                      • andrzejg czy te dopłaty to jest dobre rozwiązanie? 03.01.12, 10:54
                        Zlikwidować dopłaty do leków i po problemie.

                        A.
            • matelot Re: piekne pytanie Jurek ;) 02.01.12, 23:49
              Cieszę się, że w tej sprawie praktycznie nie różnimy się w poglądach. Przez chwilę sobie pomyślałem, że nie wypowiadasz się ze względów zawodowych. Oczywiście nie mam pojęcia czym się zajmujesz, ale że "okołomedycznie" - nie mam wątpliwości.smile

              Dziennikarze przechodzą samych siebie. Nawet "zaprzyjaźniona" z PO,TVN daje popisy kompletnego niezrozumienia problemu.
              A co myśleć o lekarzu, który receptę dla dziecka opatruje złośliwą pieczątką? - ponoć wszystkie dzieci są ubezpieczone.

              Ciekaw jestem jak działają lekarze w "mojej" przychodni. Na czwartego jestem zarejestrowany do specjalisty. Przychodnia już jest prywatna i są już pierwsze jaskółki
              poprawy: personel jest miły, uprzejmy i otwarty na problemy pacjenta. Potrzebowałem dowodu na dokonanie kompletu szczepień p/żółtaczce. Panie poszukały, znalazły i z uśmiechem na ustach wypisały. W rejestracji dają karteczki z datą i godziną wizyty.
              • t_ete Re: piekne pytanie Jurek ;) 03.01.12, 00:21
                matelot napisał:

                > Cieszę się, że w tej sprawie praktycznie nie różnimy się w poglądach. Przez chw
                > ilę sobie pomyślałem, że nie wypowiadasz się ze względów zawodowych. Oczywiście
                > nie mam pojęcia czym się zajmujesz, ale że "okołomedycznie" - nie mam wątpliwo
                > ści.smile

                Matelocie, podejrzewam ze czasem nawet chadzamy podobnymi sciezkami smile

                > Dziennikarze przechodzą samych siebie. Nawet "zaprzyjaźniona" z PO,TVN daje pop
                > isy kompletnego niezrozumienia problemu.
                > A co myśleć o lekarzu, który receptę dla dziecka opatruje złośliwą pieczątką? -
                > ponoć wszystkie dzieci są ubezpieczone.

                Dzieci sa ubezpieczone. Wredne zachowanie sad

                > Ciekaw jestem jak działają lekarze w "mojej" przychodni. Na czwartego jestem za
                > rejestrowany do specjalisty. Przychodnia już jest prywatna i są już pierwsze ja
                > skółki
                > poprawy: personel jest miły, uprzejmy i otwarty na problemy pacjenta. Potrzebow
                > ałem dowodu na dokonanie kompletu szczepień p/żółtaczce. Panie poszukały, znala
                > zły i z uśmiechem na ustach wypisały. W rejestracji dają karteczki z datą i go
                > dziną wizyty.

                I oby bylo tak wszedzie smile To jest mozliwe. Wbrew obrazkom ktore od zawsze serwuja media ... wiesz, te zatloczone wielkie przychodnie z ogromna kolejka do rejestracji. Wypelnione wkurzonymi (slusznie !) ludzmi. A na tle dziennikarz. Z aktualnym tekstem.

                Sama od lat korzystam z prywatnej przychodni. Idealnie nie jest - ale i tak o niebo lepiej od oficjalnych wiesci ze jest tragicznie wink

                Trzymam kciuki za wizyte.

                tete
    • krates-8 Biurokracja bohatersko walczy 03.01.12, 20:50
      ...z problemami, które sama stwarza
      lekarz mógłby leczyć
      a refundacją zajmować się ubezpieczyciel
      i robiliby to chętnie
      gdyby ubezpieczenie medyczne było dobrowolne
      ale w najważniejszym przepisie
      tego udręczonego kraju
      zapisano dziwaczną myśl
      że opieka zdrowotna jest za darmo
      a z tego - jak z każdego zdania fałszywego
      można wywieść zupełnie logicznie
      dowolną bzdurę
      że składka zależy nie od zakresu i jakości usług
      tylko od potrzeb ministerstwa
      że lekarz musi decydować o cenie lekarstwa
      że pacjent musi co miesiąc udowodnić, że ściagnięto z niego obowiązkową składkę
      że dotowane są produkty najrentowniejszej branży przemysłu
      że właśnie tam, gdzie najbardziej przydałaby się oferta tanich usług, konkurencja jest zakazana
      że nie można udzialać rabatów na zakup leków ratujących życie
      itd qrv itp ad libitum

      Biurokracja to dobrze zorganizowana zaraza
      - Cyryl Northcote Parkinson
      • wikul Re: Biurokracja bohatersko walczy 03.01.12, 23:41
        krates-8 napisał:

        > ...z problemami, które sama stwarza


        Bardzo słusznie, tylko co to ma do rzeczy w tej dyskusji ?
        • krates-8 Re: Biurokracja bohatersko walczy 04.01.12, 00:15
          refundowanie leków wg listy
          jest korupcjogenne, nieuczciwe, szkodliwe, kosztowne
          rodzi więcej problemów niż rozwiązuje
          ale jest doskonałą pożywką dla biurokracji
          możemy dyskutować o tym jak sprawnie urzędolić
          i co zrobić żeby z wierzchu to ładnie wyglądało i gładko się kręciło
          jak u niemców
          ale nie zmienia to istoty sprawy
          system służy wyłącznie biurokratom i największym producentom leków
          kosztem ubezpieczonych i pacjentów

          wikul napisał:

          > krates-8 napisał:
          >
          > > ...z problemami, które sama stwarza
          >
          >
          > Bardzo słusznie, tylko co to ma do rzeczy w tej dyskusji ?
          >
          >
          >
      • oleg3 Fajny post 04.01.12, 11:30
        Gratuluję.
        • manny-jestem Nie tylko fajny 04.01.12, 18:47
          ile przede wszystkim po prostu prawdziwy.
          • kalllka Re: Nie tylko fajny 04.01.12, 18:53
            tyle-)
            • krates-8 Ukłony z lasu 8| no txt 04.01.12, 21:15
    • euromir Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 05.01.12, 01:22
      Opłata za leki na receptę dla osób ubezpieczonych w Szwecji wynosi obecnie maksimum 2200sk rocznie (ca 1100zł). Po osiągnięciu tego pułapu leki wydawane są bezpłatnie.

      Pozdrowienia
      • wikul Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 05.01.12, 17:53
        euromir napisał:

        > Opłata za leki na receptę dla osób ubezpieczonych w Szwecji wynosi obecnie maks
        > imum 2200sk rocznie (ca 1100zł). Po osiągnięciu tego pułapu leki wydawane są be
        > zpłatnie.
        >
        > Pozdrowienia

        Wszystkie, niezależnie od ceny i przeznaczenia ?
        • euromir Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 06.01.12, 01:05
          " Wszystkie, niezależnie od ceny i przeznaczenia ?"

          Tak. Absolutnie wszystkie, niezależnie od ceny. Warunkiem jest posiadanie recepty lekarza praktykującego w Szwecji (zarejestrowanego w miejscowej Kasie Chorych).

          Pozdrawiam Pana
          • wikul Re: Mam pytanie do Borsuka i innych kolegów z Nie 06.01.12, 12:02
            euromir napisał:

            > " Wszystkie, niezależnie od ceny i przeznaczenia ?"
            >
            > Tak. Absolutnie wszystkie, niezależnie od ceny. Warunkiem jest posiadanie recep
            > ty lekarza praktykującego w Szwecji (zarejestrowanego w miejscowej Kasie Choryc
            > h).
            >
            > Pozdrawiam Pana


            Dziękuję, pozdrowienia odwzajemniam z Życzeniami Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.
    • wikul Środowisko lek. zatraciło coś ze swojego etosu 05.01.12, 22:37
      Nie zdziwił bym sie gdyby to powiedział prorządowy polityk ale to opinia K.Szczuki.

      ...Kazimiera Szczuka nie zostawia na protestujących suchej nitki. - Fali solidarności z lekarzami nie będzie. Nie chcę generalizować i robić przykrości wspaniałym lekarzom, ale coś niedobrego dzieje się z tym środowiskiem. Wystarczy pamiętać jak zostały podzielone nadwyżki z kontraktów NFZ. Wszystko dostali lekarze. Nie wiem dlaczego, ale to środowisko zatraciło coś ze swojego etosu - mówiła w Poranku Radia TOK FM. I podkreślała, że lekarze krytykując ustawę refundacyjną używają "całkowicie egoistycznych" argumentów. - Lekarze nic na siebie dodatkowo nie wezmą. Oprócz pieniędzy - stwierdziła publicystka i krytyczka literacka."...

      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,10910821,Szczuka_ostro_o_protescie_lekarzy__Reprezentuja_wylacznie.html
      • dachs Re: Środowisko lek. zatraciło coś ze swojego etos 05.01.12, 23:45
        Nie wiem komu Szczuka tym razem chce się podlizać, ale widocznie nie bardzo wie o co chodzi.
        A chodzi o to, że nowa ustawa zmusza lekarzy do podejmowania decyzji na ślepo (na podstawie kryteriów, do których nie mają dostępu), oraz karania ich, jeżeli z zawiązanymi oczami nie trafią w dziesiątkę.
        • t_ete Re: Środowisko lek. zatraciło coś ze swojego etos 06.01.12, 02:21
          dachs napisał:

          > A chodzi o to, że nowa ustawa zmusza lekarzy do podejmowania decyzji na ślepo (
          > na podstawie kryteriów, do których nie mają dostępu), oraz karania ich, jeżeli
          > z zawiązanymi oczami nie trafią w dziesiątkę.

          Naprawde sadzisz ze lekarz nie jest zdolny do tego by odnalezc na liscie specyfik ktory przepisuje pacjentowi ? Tam sa takie rubryczki. Malo skomplikowane. Widziales te liste Borsuku ?
          Kurcze ... gdyby moj lekarz mial z tym probem - poszukalabym innego wink

          tete
        • matelot Re: Środowisko lek. zatraciło coś ze swojego etos 06.01.12, 10:41
          dachs napisał:

          > Nie wiem komu Szczuka tym razem chce się podlizać, ale widocznie nie bardzo wie
          > o co chodzi.
          > A chodzi o to, że nowa ustawa zmusza lekarzy do podejmowania decyzji na ślepo (
          > na podstawie kryteriów, do których nie mają dostępu), oraz karania ich, jeżeli
          > z zawiązanymi oczami nie trafią w dziesiątkę.
          >
          ====================
          Gdyby Szczuka napisała "Bóg jest wielki" to też byś zakwestionował...smile
          W dalszej części wypowiedzi popełniłeś największą bzdurę od czasu kiedy ciebie czytam.
          Ja rozumiem, że dziennikarze byli w stanie wpuścić w maliny nawet takiego tuza jak ty, ale szkoda, że nawet nie próbujesz analizować sytuacji i przynajmniej uśredniać. Czytałeś mój wpis o wizycie w przychodni? Wszystko działa i lekarze wiedzą... jeśli wiedzieć chcą.
          Uczęszczam do przychodni sprywatyzowanej...
          • dachs Zbiorczo dla Tete i Matelota 06.01.12, 11:25
            matelot napisał:
            > Gdyby Szczuka napisała "Bóg jest wielki" to też byś zakwestionował...smile

            Oczywiście, że nie. Nawrócenia nie są niczym dziwnym. Sam się nawróciłem, to wiem. smile

            t_ete napisała:

            > Naprawde sadzisz ze lekarz nie jest zdolny do tego by odnalezc na liscie specyf
            > ik ktory przepisuje pacjentowi ? Tam sa takie rubryczki. Malo skomplikowane. Wi
            > dziales te liste Borsuku ?

            Nie chodzi o listę. To jest małe piwo. Chodzi o prawo pacjenta do zniżki. A jak sie okazuje sam NFZ ma problemy ze stuprocentowym okresleniem takiego prawa. To skąd ma to wiedzieć lekarz.
            Naturalnie jeżeli lekarz odmawia wipsania odpowiedniej zniżki emerytowi, czy dziecku, czyli osobom do których uprawnien nie ma wątpliwości, to jest to skandal.
            Ale skąd lekarz może wiedzieć czy przychodzący do niego Matelot w wieku produkcyjnym włas nie nie wyleciał z roboty i żadnych oprawnień nie ma?
            > Kurcze ... gdyby moj lekarz mial z tym probem - poszukalabym innego wink
            >
            > tete
            • t_ete Re: Zbiorczo dla Tete i Matelota 06.01.12, 12:01
              dachs napisał:

              > Nie chodzi o listę. To jest małe piwo. Chodzi o prawo pacjenta do zniżki. A jak
              > sie okazuje sam NFZ ma problemy ze stuprocentowym okresleniem takiego prawa. T
              > o skąd ma to wiedzieć lekarz.

              Wrrr ... wink
              Ide do doktora, mam aktualny dowod ubezpieczenia, ktory podsuwam pod nos pielegniarce w rejestracji - czyli potwierdzenie ze wszelkie swiadczenia 'mi sie naleza'. Doktor diagnozuje. Nic skomplikowanego (u jak ulga .. uff!) Przepisuje lek - sprawdza na liscie. No tak : 30 %. Zaznacza na recepcie poziom refundacji.

              Oczywiscie ze duzo tu recznej/papierkowej roboty ... tak jest od wielu lat. Tylko system elektroniczny moze to zmienic. I zmieni - mam nadzieje - wkrotce.


              > Naturalnie jeżeli lekarz odmawia wipsania odpowiedniej zniżki emerytowi, czy dz
              > iecku, czyli osobom do których uprawnien nie ma wątpliwości, to jest to skandal

              Sporo bylo takich skandalicznych zachowan. Najfajniejsze - przytoczone z apteki : ten sam doktor na recepcie dla pacjenta przywalil pieczatke 'refundacja do decyzji NFZ' a na recepcie dla siebie wpisal 50 % refundacje smile

              Lepiej pozno niz wcale : www.dlapacjenta.mz.gov.pl/refundacja/web/pacjent/u_lekarza

              > Ale skąd lekarz może wiedzieć czy przychodzący do niego Matelot w wieku produkc
              > yjnym włas nie nie wyleciał z roboty i żadnych oprawnień nie ma?

              Poniewaz Matelot - wiedzac ze ma wizyte u doktora - posiada aktualny dowod ubezpieczenia.
              Pieczatka jest wazna miesiac. Nawet gdy ktos wyleci z roboty. Istotne jest czy w momencie przyznawania swiadczenia MIAL aktualny dowod ubezpieczenia.

              Przecietny Polak idacy do lekarza zakontraktowanego przez NFZ (szpitala, sanatorium, zakladu rehabilitacyjnego itd) - wie ze musi takowy dokument posiadac. Tak jest od lat.

              tete
              • t_ete i jeszcze - dla Borsuka 06.01.12, 12:14
                www.nowyszpital.pl/kostrzyn_nad_odra/dla_pacjenta/przyjecie_do_szpitala
                to informacja dla pacjenta ktory wybiera sie do szpitala sprywatyzowanego ; podobne info sa na stronie kazdego szpitala ktory ma kontrakt z NFZ - niezaleznie czy jest on publiczny czy prywatny

                zwroc uwage ze w sytuacjach naglych - nie wymaga sie takowego dokumentu ; pacjent powinien dostarczyc go pozniej - w odpowiednim terminie

                jak widzisz Borsuku - media nie donosza o masowych protestach szpitali - choc procedura jest dokladnie taka sama jak w przypadku lekarza w poradni medycyny rodzinnej ;

                tete
              • matelot Re: Zbiorczo dla Tete i Matelota 06.01.12, 12:24
                I jeszcze dodam, że nieubezpieczonych w Polsce jest kilka procent. Już nie pamiętam ile... poniżej 5%?
                Ta informacja powinna uzmysłowić Borsukowi, że łatwiej złapać brzydką chorobę niż trafić na nieubezpieczonego pacjenta.

                I jeszcze jedno... wielu starych, schorowanych ludzi, którzy OD LAT chodzą do danego lekarza, których status ubezpieczeniowy lekarz doskonale zna, zostało potraktowanych pieczątką na recepcie. Pewna pani doktor wyznała wczoraj przed kamerą TV, że stawianie tej pieczątki jest wyrazem lojalności wobec kierownictwa Porozumienia Zielonogórskiego (w tym wypadku). Na biurku miała komputer...
                • wikul Re: Zbiorczo dla Tete i Matelota 06.01.12, 13:13
                  matelot napisał:

                  > I jeszcze jedno... wielu starych, schorowanych ludzi, którzy OD LAT chodzą do d
                  > anego lekarza, których status ubezpieczeniowy lekarz doskonale zna, zostało pot
                  > raktowanych pieczątką na recepcie. Pewna pani doktor wyznała wczoraj przed kame
                  > rą TV, że stawianie tej pieczątki jest wyrazem lojalności wobec kierownictwa Po
                  > rozumienia Zielonogórskiego (w tym wypadku). Na biurku miała komputer...


                  Otóż to, lojalność wobec korporacji a nie wobec pacjenta.
            • wikul Re: Zbiorczo dla Tete i Matelota 06.01.12, 12:15
              dachs napisał:

              > Nie chodzi o listę. To jest małe piwo. Chodzi o prawo pacjenta do zniżki. A jak
              > sie okazuje sam NFZ ma problemy ze stuprocentowym okresleniem takiego prawa. T
              > o skąd ma to wiedzieć lekarz.


              Dlaczego sądzisz że NFZ ma problemy ? Nie słyszałem o czyś takim. A prawo pacjenta do zniżki kontroluje rejestracja. Bez uprawnień nie zarejestruje. Chyba że zapłacisz.
              • dachs Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 00:47
                Ponieważ sam mam szczęście bycia w dość sprawnie rozwiniętym systemie opieki zdrowotnej, który niejednokrotnie zresztą chwaliłem, wskazując na to, że prywatna służba zdrowia nie jest gorsza, a raczej lepsza od uspołecznionej, w swojej opinii o polskiej służbie zdrowia opieram się na rzadkich (na szczęście) kontaktach osobistych, oraz opiniach zebranych z różnych źródeł - żyjących jeszcze przyjaciół oraz prasy i internetu.
                Np. interesujące uwagi znalazłem u tej pani - wygląda na to, iż doskonale wie o czym pisze.
                piekielni.pl/21976
                • matelot Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 09:49
                  Ta pani jest lekarzem, który w jaskrawy sposób pisze o tym, że widzi tylko swoje interesy.
                  Istotnie wie co pisze.smile
                  • dachs Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 15:24
                    matelot napisał:

                    > Ta pani jest lekarzem, który w jaskrawy sposób pisze o tym, że widzi tylko swoje
                    > interesy.

                    W moim interesie leży, aby lekarz:

                    1. Miał pewny dowód ubezpieczenia
                    CytatW Polsce nie ma takiego dokumentu! Cały czas "jest wprowadzany" (od 2004 roku...). W związku z tym jest pełno różnych "dokumentów, które chwilowo świadczą o ubezpieczeniu".
                    2. Aby rejestr leków była pełny i można było na nim polegać.
                    CytatAle tylko leki oryginalne mają pełną rejestrację. Zamienniki już nie. Dlaczego? Bo każda zarejestrowana "choroba" kosztuje. A wcześniej nikt nie dbał czy rejestracja jest czy nie, bo i tak stosowano tę samą substancję.
                    3. Aby aktywnie działający rejestr wskazywał lekarzowi status leku w momencie gdy wpisuje go w komputer
                    CytatMuszę sprawdzić najnowsze obwieszczenie na stronie ministerstwa. Urzędnicy zapowiadają, że lista leków będzie się zmieniać tak często jak trzeba. Co to oznacza? Codziennie przed pracą będę musiała przejrzeć listę kilku tysięcy preparatów, żeby zobaczyć czy nic nowego nie doszło
                    4. Aby współdziałanie specjalistów było sprawniej zorganizowane
                    CytatMuszę mieć zaświadczenie od specjalisty. Taki druk jest ważny rok. Czyli co rok, nawet osoby które tego nie potrzebują muszą stanąć w kolejce do np. kardiologa. Tylko po papier.
                    5. Aby systemowo ochronić mojego lekarza przed oszustami
                    CytatMuszę określić, czy pacjent nie należy do jednej z 9 grup "zniżkowych" - np. kombatanci, krwiodawcy itd. Większość pacjentów nie nosi ze sobą zaświadczeń o przynależności do danej grupy. Poza tym większość tych zaświadczeń można łatwo sfałszować. I znów - to ja zostanę oszukana, ale to ja zapłacę karę.
                    6. Aby lekarz nie musiał zajmować się duperelami , tylko moją chorobą
                    CytatW tym całym zamieszaniu z papierami mam jeszcze mieć czas zbadać pacjenta i pomyśleć jak go leczyć.

                    To wszystko - matelocie - jest w moim i Twoim interesie, a także - i to jest najpiękniejsze - w interesie lekarzy.

                    > Istotnie wie co pisze.smile

                    Skoro też uważasz, iż ta panie wie co pisze, to dlaczego dezawuujesz jej wiedzę?

                    Do Wikula.
                    Oczywiście, że lekarze mają swoje grzeszki.
                    Ale jednego grzeszku na pewno nie mają: to nie oni od 10 z góra lat nie są w stanie stworzyć sensownego systemu opieki zdrowotnej w Polsce.
                    • wikul Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 16:40
                      dachs napisał:

                      > W moim interesie leży, aby lekarz:
                      >
                      > 1. Miał pewny dowód ubezpieczenia

                      Jest, szkoda że nie dla wszystkich. Emeryci i renciści mają a dzieci są ubezpieczone z urzedu i nikt nie powinień żadać od nich żadnych dokumentów.
                      Nie zastanowiłeś się dlaczego większości lekarzy (chyba) to wszystko nie przeszkadza a bukielom tak. I dlaczego muszą strajkowć przeciwko pacjentom a nie decydentom ?
                      • dachs Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 16:49
                        wikul napisał:

                        > I dlaczego muszą strajkowć przeciwko pacjentom a nie decydentom ?

                        Może dlatego, że decydenci rzadko chodzą do przychodni. smile
                      • oleg3 Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 17:03
                        wikul napisał:


                        > Emeryci i renciści mają a dzieci są ubezpieczone z urzedu i nikt nie powinień żadać od nich żadnych dokumentów.


                        Bardzo bym prosił przestać mącić!

                        Odpowiedź rzecznika prasowego podlaskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia:

                        Cytat
                        Wanda: Jestem matką niepełnoletniego dziecka. Byłam z nim u lekarza specjalisty, który kazał udowodnić mi, że moje dziecko jest ubezpieczone. Jak ma to zrobić?

                        Adam Dębski, rzecznik prasowy podlaskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia:

                        - Pacjent udając się do lekarza ma obowiązek przedstawić dowód ubezpieczenia. Dotyczy to wszystkich osób ubezpieczonych i zgłoszonych w Narodowym Funduszu Zdrowia, który ze środków ubezpieczenia zdrowotnego pokrywa koszty świadczeń zdrowotnych. Za dzieci nieubezpieczone do ukończenia 18. roku życia płaci skarb państwa.

                        Udając się zatem z dzieckiem do lekarza należy przedstawić dowód ubezpieczenia, w przypadku dziecka - członka rodziny osoby ubezpieczonej będzie to aktualna legitymacja ubezpieczeniowa dla członków rodziny bądź inny dokument potwierdzający zgłoszenie do ubezpieczenia zdrowotnego np. zaświadczenie wystawione przez płatnika składek lub kopia druku zgłoszeniowego ZUS ZCNA.

                        Tekst linka
                        • snajper55 Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 18:42
                          oleg3 napisał:

                          > wikul napisał:
                          >
                          > > Emeryci i renciści mają a dzieci są ubezpieczone z urzedu i nikt nie powi
                          > > nień żadać od nich żadnych dokumentów.
                          >
                          >
                          > Bardzo bym prosił przestać mącić!

                          On nie mąci pisząc, jak, według niego, powinno być.

                          Dziecko, emeryt, rencista, kobieta w ciąży ma prawo do bezpłatnych świadczeń niezależnie od tego, czy jest ubezpieczona, zgłoszona do ubezpieczenia czy też nie jest.

                          S.
                    • matelot Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 08.01.12, 11:11
                      dachs napisał:

                      > Skoro też uważasz, iż ta panie wie co pisze, to dlaczego dezawuujesz jej wiedzę
                      > ?

                      Nie dezawuuje jej wiedzy medycznej. Nie mam podstaw, ale w kwestiach organizacyjnych służby zdrowia nie jest kompetentna. Ona życzyłaby sobie to i owo nie patrząc czy zrealizowanie jej życzeń jest możliwe. Rzekłbym, że te życzenia są infantylne: albo będą spełnione (tu tupie nóżką) albo ona zabiera zabawki i idzie do domu. A kto tej pani wypłaca pensję? Czy Borsuk mógłby w Niemczech pójść do swojego szefa i postawić mu warunki, od których będzie zależało czy wypełni swoje OBOWIĄZKI grożąc, że jeśli szef ich nie spełni to on nie będzie pracował ale po wypłatę przyjdzie. Jestem głęboko zdumiony, Borsuku, Twoja postawą. Ty, weteran walki z socjalizmem stajesz nagle po stronie protestującej (nie wiadomo o co) klasy rob... sorry, lekarskiej.
                      A któż to jest dr Bukiel? - stojący na czele związku zawodowego? Pewnie jakiś zażarty socjalista - związkowiec.... Nie! - to upeerowczyk dla którego Twoja ukochana platforma jest celem politycznym. Tak, Politycznym bo pan Bukiel potrzebuje związku jako trampoliny politycznej. W ostatnich wyborach chciał dostać się do Senatu z listy UPR. Wybrał Szczecin i nie został wybrany jak z resztą cała ta śmieszna kanapa.

                      Listę opracowała a wcześniej pracowała nad ustawa inna pani doktor. I poprzedni ministrowie również byli lekarzami, dlaczego zatem jakaś tam pani, która wylewa swoje żale na blogu miałaby mieć racje w odróżnieniu od ministrów?
                      > Ale jednego grzeszku na pewno nie mają: to nie oni od 10 z góra lat nie są w st
                      > anie stworzyć sensownego systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

                      Sensowny system powstaje tam, gdzie idą za nim sensowne pieniądze. Domyślam się, że nie wybrałeś Bangladesz na swoja nowa ojczyznę bo tam nie byliby w stanie zapewnić Ci sensownego systemu opieki zdrowotnej.smile
                • wikul Re: Zbiorczo dla Tete, Matelota i Wikula 07.01.12, 10:37
                  dachs napisał:

                  > Ponieważ sam mam szczęście bycia w dość sprawnie rozwiniętym systemie opieki zd
                  > rowotnej, który niejednokrotnie zresztą chwaliłem, wskazując na to, że prywatna
                  > służba zdrowia nie jest gorsza, a raczej lepsza od uspołecznionej, w swojej op
                  > inii o polskiej służbie zdrowia opieram się na rzadkich (na szczęście) kontakta
                  > ch osobistych, oraz opiniach zebranych z różnych źródeł - żyjących jeszcze przy
                  > jaciół oraz prasy i internetu.
                  > Np. interesujące uwagi znalazłem u tej pani - wygląda na to, iż doskonale wie o
                  > czym pisze.

                  Pani doktór (prawdopodobnie) wie co pisze ze swojego punktu widzenia. Chciałaby prosto, łatwo i przyjemnie. Tak nie ma, wbrew pozorom, nigdzie. Ja mam, niestety, częste "kontakty" z naszą służbą zdrowia a w swoim czasie pracowałem w szpitalu (na stanowisku technicznym). Mógłbym wiele napisać o "grzeszkach" lekarzy, pielęgniarek i innego personelu.
                  Na szczęście wielu pacjentów dzwoni do telewizji informując że u nich lekarze bez trudnosci
                  wypisują recepty, a apteki je realizują. Można jak się chce.
                  Nie wolno pacjenta robić zakładnikiem swoich racji, nawet subiektywnie najsłuszniejszych.
            • oleg3 Dziecko nie musi być ubezpieczone! 06.01.12, 13:43
              dachs napisał:
              > Naturalnie jeżeli lekarz odmawia wipsania odpowiedniej zniżki emerytowi, czy
              > dziecku, czyli osobom do których uprawnien nie ma wątpliwości, to jest to skandal

              Podając w mediach informację, że każde dziecko jest ubezpieczone Arłukowicz mijał się z prawdą. Nie zarzucę mu kłamstwa, bo może to zwyczajna ignorancja. Dziecko nabywa praw z ubezpieczenia zdrowotnego po zgłoszeniu jako członek rodziny osoby ubezpieczonej. Czyli muszą być spełnione dwa warunki:
              - ojciec czy matka (krąg bliskich) musi być ubezpieczona
              - dziecko musi być zgłoszone do ubezpieczenia z konta rodzica.

              Emeryt jest zgłaszany do ubezpieczenia przez organ wypłacający emeryturę więc ubezpieczenia mieć musi. Chyba, że mu zawieszą emeryturę.
              • snajper55 Re: Dziecko nie musi być ubezpieczone! 07.01.12, 18:36
                oleg3 napisał:

                > Podając w mediach informację, że każde dziecko jest ubezpieczone Arłukowicz mij
                > ał się z prawdą. Nie zarzucę mu kłamstwa, bo może to zwyczajna ignorancja. Dzie
                > cko nabywa praw z ubezpieczenia zdrowotnego po zgłoszeniu jako członek rodziny
                > osoby ubezpieczonej.

                Każde dziecko, nawet niezgłoszone do ubezpieczenia, ma prawo do bezpłatnych świadczeń i pewnie o to chodziło.

                S.
                • oleg3 Re: Dziecko nie musi być ubezpieczone! 07.01.12, 19:44
                  snajper55 napisał:

                  > Każde dziecko, nawet niezgłoszone do ubezpieczenia, ma prawo do bezpłatnych
                  > świadczeń i pewnie o to chodziło.

                  Prawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, a podleganie ubezpieczeniom zdrowotnym to nie to samo. Zresztą nawet nie każde dziecko ma prawo do bezpłatnych świadczeń. Musi mieć polskie obywatelstwo i na stałe mieszkać w Polsce.

                  USTAWA z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.


                  "Art. 2.
                  1. Do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
                  na zasadach określonych w ustawie mają prawo:
                  1) osoby objęte powszechnym – obowiązkowym i dobrowolnym ubezpieczeniem
                  zdrowotnym, zwane dalej „ubezpieczonymi”,
                  2) inne, niż ubezpieczeni, osoby posiadające obywatelstwo polskie i posiadające
                  miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, które
                  spełniają kryterium dochodowe, o którym mowa w art. 8 ustawy z dnia 12
                  marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z 2008 r. Nr 115, poz. 72, co
                  do których nie stwierdzono okoliczności, o której mowa w art. 12 tej ustawy,
                  na zasadach i w zakresie określonych dla ubezpieczonych,
                  3) inne, niż wymienione w pkt 1 i 2, osoby posiadające obywatelstwo polskie i
                  posiadające miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
                  które nie ukończyły 18. roku życia lub są w okresie ciąży, porodu i połogu
                  – zwane dalej „świadczeniobiorcami”.
                  2. Osobom nieposiadającym obywatelstwa polskiego, innym niż świadczeniobiorcy,
                  świadczenia zdrowotne udzielane są na zasadach określonych w przepisach
                  odrębnych i umowach międzynarodowych."
                  • snajper55 No to inaczej... 08.01.12, 02:39
                    oleg3 napisał:

                    > Prawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, a podleganie ubezpieczeniom zdrowot
                    > nym to nie to samo. Zresztą nawet nie każde dziecko ma prawo do bezpłatnych świ
                    > adczeń. Musi mieć polskie obywatelstwo i na stałe mieszkać w Polsce.

                    Napisałeś:

                    "Podając w mediach informację, że każde dziecko jest ubezpieczone Arłukowicz mijał się z prawdą. Nie zarzucę mu kłamstwa, bo może to zwyczajna ignorancja. Dziecko nabywa praw z ubezpieczenia zdrowotnego po zgłoszeniu jako członek rodziny osoby ubezpieczonej. Czyli muszą być spełnione dwa warunki:
                    - ojciec czy matka (krąg bliskich) musi być ubezpieczona
                    - dziecko musi być zgłoszone do ubezpieczenia z konta rodzica. "

                    Mijasz się z prawdą. Nie zarzucę ci kłamstwa, bo może to zwyczajna ignorancja. Dziecko nie nabywa praw z ubezpieczenia zdrowotnego po zgłoszeniu jako członek rodziny osoby ubezpieczonej. Dziecko ma te prawa bez zgłaszania jako członek rodziny osoby ubezpieczonej.

                    Poza tym nie rozumiem dlaczego omawiając przypadek zgłaszania dziecko do ubezpieczenia podałeś tylko dwa warunki a nie cztery. Dlaczego nie podałeś, że musi mieć ono polskie obywatelstwo i na stałe mieszkać w Polsce. Skoro takiej dokładności wymagasz od innych, to najpierw od siebie jej wymagaj.

                    S.
                    • oleg3 Re: No to inaczej... 08.01.12, 09:19
                      snajper55 napisał:

                      > Mijasz się z prawdą. Nie zarzucę ci kłamstwa, bo może to zwyczajna ignorancja.
                      smile

                      > Dziecko nie nabywa praw z ubezpieczenia zdrowotnego po zgłoszeniu jako członek
                      > rodziny osoby ubezpieczonej. Dziecko ma te prawa bez zgłaszania jako członek
                      > rodziny osoby ubezpieczonej.


                      Kłamiesz Snajper! Dziecko (po spełnieniu warunków obywatelstwa i domicylu) ma prawo " Do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
                      na zasadach określonych w ustawie".

                      > Poza tym nie rozumiem dlaczego omawiając przypadek zgłaszania dziecko do ubezpi
                      > eczenia podałeś tylko dwa warunki a nie cztery. Dlaczego nie podałeś, że musi m
                      > ieć ono polskie obywatelstwo i na stałe mieszkać w Polsce.

                      A to już zupełna ignorancja, Snajper! Przeczytaj sobie definicję osoby ubezpieczonej zawartą w Art 3 Ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.


                      > Skoro takiej dokładności wymagasz od innych, to najpierw od siebie jej wymagaj.
                      Wymagać więcej od ministra niż od siebie to zbrodnia stanu? Minister czy inna osoba urzędowa coś tam chlapnie i potęguje zamieszanie. Prorządowi forumowicze głoszą nonsensy, że lekarz nie ma prawa wymagać dokumentów od dziecka czy emeryta.
        • wikul Re: Środowisko lek. zatraciło coś ze swojego etos 06.01.12, 12:09
          dachs napisał:

          > Nie wiem komu Szczuka tym razem chce się podlizać, ale widocznie nie bardzo wie
          > o co chodzi.
          > A chodzi o to, że nowa ustawa zmusza lekarzy do podejmowania decyzji na ślepo (
          > na podstawie kryteriów, do których nie mają dostępu), oraz karania ich, jeżeli
          > z zawiązanymi oczami nie trafią w dziesiątkę.


          Pal diabli Szczukę, nie jest z mojej bajki, chociaż w tej sprawie podzielam jej pogląd, ale skąd wywodzisz że lekarze muszą trafiać na slepo ? Przecież ponad połowa lekarzy nie ma z tym wiekszych problemów. Specjalizacje lekarskie zawężają znacznie obszar "poszukiwań". Rzecz w tym że znaczna część polskich lekarzy chciałaby zarabiać trzy średnie pensje krajowe i za nic nie odpowiadać. Historia błędów lekarskich jest tego najlepszym dowodem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja