Zginął mój wątek o uniewinnieniu matki, której ...

09.06.04, 12:27
... konkubent zamordował 4-letniego syna. Jest to typowa samcza zbrodnia, tak
np. zachowują się samce lwów, a i wśród ludzi większość zamordowanych dzieci
to ofiary ojczyma.

Tutaj seksiści i damscy bokserzy na czele z mordercą i sędzią oskarżyli i
skazali matkę na równi z mordercą. Byłaby to największa hańba polskiego
aparatu sądowniczego od czasów upadku PRL, ale na szczęście kobietę
uniewinniono.

Dziwi mnie tylko, że uniewinnienie jest nieprawomocne. Czy to jakiś nasz
polski potworek prawny? Może jakiś prawnik wie, jak to jest z uniewinnieniem
w cywilizowanych krajach?
    • Gość: siedem u niedzwiedzi brunatnych tez IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 12:29
      i co z tego? suka miała ruję i posżła w świat krzywdząc dziecko. czy jednak
      moze jest człowiekiem? nie nie jest.

      5040
    • oleg3 Nie trzeba być prawnikiem 09.06.04, 12:40
      dokowski napisał:

      > Dziwi mnie tylko, że uniewinnienie jest nieprawomocne. Czy to jakiś nasz
      > polski potworek prawny? Może jakiś prawnik wie, jak to jest z uniewinnieniem
      > w cywilizowanych krajach?

      by wiedzieć, że cywilizowany proces karny nie kończy się na I instancji.
      Oczywiście jest to niepojęte dla urzędników fiskusa, gdzie o winie rozstrzyga
      pierwszy referent, który dorwał się do akt sprawy.
      • dokowski Zamiast się wymądrzać w ciemno dowiedz się, że ... 09.06.04, 12:44
        oleg3 napisał:

        > cywilizowany proces karny nie kończy się na I instancji.

        ... została uniewinniona w II instancji (tego mogłeś się sam domyślić z treści
        mojego postu, gdybyś miał IQ), I instancja skazała ją na 25 lat.

        > Oczywiście jest to niepojęte dla urzędników

        Nie jestem urzędnikiem, robolu
        • oleg3 Od robola bez IQ 09.06.04, 12:50
          za to z umiejętnością czytania

          dokowski napisał:

          >I instancja skazała ją na 25 lat.

          Gdybyś bodaj słuchał TV, jak już nie umiesz czytać, to łatwo byś się
          dowiedział, że II instancja skierowała sprawę do ponownego rozpatrzenia. I
          zaczęło się znów od I istancji. Wyroki wydane w I instancji nie mogą być
          prawomocne.
          • dokowski Uniewinnili ją w I instancji? 10.06.04, 20:41
            oleg3 napisał:

            > Gdybyś bodaj słuchał TV, jak już nie umiesz czytać, to łatwo byś się
            > dowiedział, że II instancja skierowała sprawę do ponownego rozpatrzenia. I
            > zaczęło się znów od I istancji.

            No to słuchałem nieuważnie
    • dokowski Jak długo sądzić w Polsce będą czerwoni i .... 15.06.04, 12:50
      ... czarni damscy bokserzy?
    • dokowski Znów skazano matkę z ojcem za zamordowanie dzieci. 22.06.04, 12:36
      Mino że są uznał "dominującą rolę Krzysztofa N. w dokonywaniu zbrodni",
      obydwoje dostali dożywocie.

      Z obelgami pod adresem sędziów wstrzymam się do wyroku II instancji, gdyż z
      zasady szanuję prawo i prawników.
      • dokowski Czy to was nie bulwersuje? 23.06.04, 11:36
        dokowski napisał:

        > Mino że są uznał "dominującą rolę Krzysztofa N. w dokonywaniu zbrodni",
        > obydwoje dostali dożywocie.
        • Gość: Reader Masz racje ;-) IP: *.mci.co.uk 23.06.04, 12:47
          Matka powinna dostac dozywocie minus 1 rok bo TYLKO trzymala coreczke gdy
          "stary" jej leb ukrecal...

    • oleg3 Płciowe podejście do wymiaru sprawiedliwości 23.06.04, 11:51
      A może w ramach ćwiczeń pokusisz się o komentarz do tego

      info.onet.pl/939861,11,item.html
      • dokowski Nie wiemy jak on ją maltretował 23.06.04, 16:58
        oleg3 napisał:

        > A może w ramach ćwiczeń pokusisz się o komentarz do tego

        Pomyśl, ilu mężów i konkubentów maltretuje kobiety, a ile kobiet zabija swoich
        partnerów. Jest po prostu nieprawdopodobne, żeby facet nie zasłużył.

        Powiem szczerze. Nie lituję się nad mężem, którego zamorduje własna żona - taki
        musiał być damskim bokserem. Współczuje kobietom, które są tym biciem tak
        sterroryzowane, że nawet po latach boją się i wstydzą o tym mówić.

        Teraz szanowana pani prawnik, która udawała kobietę twardę, pewna siebie i
        szczęśliwą nagle ma zacząć mówić o tym, jak sobie mąż na niej używał a ona
        przez tyle lat pozwalała robic mu ze soba wszystko? Jak myślisz, dlaczego
        milczy i nie próbuje nawet się bronić?
        • oleg3 Re: Nie wiemy jak on ją maltretował 23.06.04, 17:07
          Sąd ustalił jak ją "maltretował"

          "Sąd, wydając wyrok uznał, że motywem działania oskarżonej były nieporozumienia
          z mężem, w tym dotyczące podziału posiadanej przez obojga znacznej kwoty
          pieniędzy"

          Ale według Ciebie kobiecie przysługuje domniemanie niewinności.
          • dokowski Każdemu przysługuje domniemanie niewinności 24.06.04, 09:41
            oleg3 napisał:

            > Sąd ustalił jak ją "maltretował"
            >
            > "Sąd, wydając wyrok uznał, że motywem działania oskarżonej były
            > nieporozumienia z mężem

            A więc nie ustalił "jak" ja maltretował (ewidentne zaniedbanie sądu), a jedynie
            uznał implicite, że maltretowanie mogło mieć miejsce.

            > Ale według Ciebie kobiecie przysługuje domniemanie niewinności.

            Oczywiście, że kobiecie nie przysługuje, gdyż domniemuje się, że kobieta jest
            narzędziem diabła.
            • oleg3 Nieszczęśliwe sformułowanie 24.06.04, 09:46
              Masz rację. Domniemanie niewinności przysługuje każdemu.

              Według Ciebie do skazanania kobiety potrzeba 4 wiarygodnych świadków, by skazać
              mężczyznę wystarczy oświadczenie żony.
              • dokowski Upraszczasz 24.06.04, 11:30
                oleg3 napisał:

                > Według Ciebie do skazanania kobiety potrzeba 4 wiarygodnych świadków,

                Chodzi o to, żeby sądzić rzetelnie, a nie pod wpływem oburzenia, bez próby
                dojścia do prawdy.

                > by skazać mężczyznę wystarczy oświadczenie żony.

                A skąd ci to przyszło do głowy? Dyskutować też powinno się rzetelnie, a nie pod
                wpływem antyfeministycznych uprzedzeń.
    • oleg3 Płciowe podejście do wymiaru sprawiedliwości II 24.06.04, 08:21
      info.onet.pl/940491,11,1,0,120,686,item.html
      • dokowski Zdarzają się matki upośledzone, które nie powinny 24.06.04, 09:44
        opiekować się dziećmi. Co w tym osobliwego?
        • Gość: wikul Po 25 lat za zamordowanie bezdomnych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.04, 01:34
          Po 25 lat za zamordowanie bezdomnych
          Na kary po 25 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw publicznych skazał
          olsztyński sąd dwie morderczynie, które okradły, a następnie oblały denaturatem
          i podpaliły dwóch bezdomnych. Mężczyźni zmarli. Jesienią 2003 r. siostry Danuta
          i Grażyna W. piły z ofiarami alkohol na działce w Olsztynie. Jak dowiedli w
          sądzie biegli, w momencie zbrodni kobiety miały pełną świadomość popełnianego
          czynu. W śledztwie wzajemnie się oskarżały. Wyrok nie jest prawomocny. Obrona
          zapowiedziała apelację.

          www.rzeczpospolita.pl/ostatnia_chwila/index.html
          • dokowski Czy to byli ich mężowie 25.06.04, 14:55
            Gość portalu: wikul napisał(a):

            > piły z ofiarami alkohol na działce w Olsztynie.

            A więc zwyczajne przygody i nieporozumienia, jak to między menelami. Zupełnie
            nie na temat. Wątek jest o sędziach, damskich bokserach, którzy obarczają winą
            żonę a nie męża
            • oleg3 Ja ma na temat 25.06.04, 15:00
              info.onet.pl/941066,11,item.html
              Zleceniodawcą zabójstwa była żona ofiary Valerie L., która chciała w ten sposób
              zdobyć majątek męża. Zwróciła się do swoich przyjaciół Ingrid F. i Harr'ego E.
              z prośbą, aby znaleźli kogoś, kto za pieniądze zabije Volkera L. Maciej K.
              podjął się zlecenia, gdyż potrzebował pieniędzy na spłatę długów.
    • oleg3 Temida zaangażowana 25.06.04, 16:51
      PAWEŁ PALIWODA

      W wyniku histerii rozpętanej w Ameryce wokół "molestowania seksualnego"
      ofiarami zostaje tysiące mężczyzn. Trudno jeszcze orzec, czy Michael Jackson
      jest czynnym pedofilem. Mimo że dwa tygodnie po jego aresztowaniu nie jest
      gotowy akt oskarżenia przeciw niemu, to panująca w USA atmosfera sprawia, że
      znany piosenkarz z góry znalazł się na przegranej pozycji.

      W latach 90. wymiar sprawiedliwości w Ameryce coraz częściej odchodził od
      poglądu, że zeznania ofiary - jakkolwiek stanowią podstawę do przeprowadzenia
      śledztwa - niepoparte obiektywnymi dowodami to za mało, aby wytoczyć proces i
      skazać osobę pomówioną. Co więcej, wydaje się, że sama skarga poszkodowanych
      nie może stanowić podstawy aresztu prewencyjnego - poza wyjątkowymi
      przypadkami. Jeśli brak obiektywnych przesłanek, nie powinno się ludzi od razu
      zakuwać w kajdany i prowadzić na oczach rodziny do aresztu. Wstrzemięźliwość w
      stosowaniu surowych środków zapobiegawczych jest szczególnie wskazana tam,
      gdzie trudno ustalić, czy jakiekolwiek przestępstwo w ogóle zaistniało - jak w
      przypadku oskarżeń o "molestowanie seksualne".

      Wystarczy gest

      Bulwersujące rozprawy i zaskakujące wyroki w USA mają często podtekst
      ideologiczny. Szczególną surowością sędziowie popisują się w sprawach
      dyskryminacji i molestowania. W obydwu przypadkach starają się unikać ataków
      świetnie zorganizowanych środowisk postępowych. W sprawach o molestowanie
      skarżą głównie kobiety, dzieci i organizacje mające na sztandarach hasła ich
      obrony, oskarżonymi są z reguły mężczyźni: pracodawcy, nauczyciele, ojcowie i
      opiekunowie, katecheci.

      Tysiące mężczyzn w USA było już zakuwanych w kajdany, poddawanych ogromnej
      presji psychicznej, wyrzucanych z pracy i skazywanych tylko dlatego, że jakaś
      kobieta albo dziecko wskazało ich palcem. Ten gest wystarczy, żeby złamać
      mężczyźnie karierę, zniszczyć życie. Ale czasem nawet i tego nie potrzeba. Tak
      było w opisanej przez prasę, m.in. "Gazetę Wyborczą", sprawie Rafała Pietrzaka.
      W 1989 roku Pietrzak wyemigrował do USA, gdzie związał się z kobietą
      wychowującą dwie córki. W 1996 roku podczas kąpieli u jednej z nich wystąpił
      krwotok. Na podstawie pobieżnego badania lekarz orzekł, że dziecko zostało
      zgwałcone. Natychmiast powiadomił policję oraz Child Protective Services
      (Służbę Ochrony Dziecka). Wnikliwe badania lekarskie wykluczyły gwałt. Dziecko,
      chociaż intensywnie urabiane przez działaczki CPS, ostatecznie zaprzeczyło, by
      do molestowania miało dojść. Mimo to sąd w Teksasie skazał Pietrzaka na karę
      trzydziestu lat więzienia, którą skazany odbywa.

      Altruizm pasożytniczy

      Tylko teksańska filia CPS ze stanowej kasy otrzymała w roku budżetowym
      2000/2001 na zwalczanie molestowania dzieci 1,3 miliarda dolarów. Dysponując
      tak ogromnym budżetem, zastępem adwokatów i radców prawnych, CPS bardzo często
      występuje pod byle pretekstem do sądów o pozbawienie praw rodzicielskich
      (skaleczenie, klaps, pręga na ciele). W samym tylko 1998 roku w całych Stanach
      Zjednoczonych odebrano rodzicom 238 tys. dzieci. Sędziowie rzadko zdobywają się
      na sprzeciw. W razie obstrukcji, ich nazwiska mogą pojawić się w Internecie
      jako "niezainteresowanych sprawą pedofili". Wytworzenie wokół sędziego
      atmosfery "konserwatyzmu" oznacza na ogół koniec jego kariery (dlatego takie
      zaskoczenie i złość wywołało na lewicy mianowanie na sędziego Sądu Najwyższego
      konserwatywnego sędziego Clarence'a Thomasa, taktycznie oskarżonego przez
      lewicę o molestowanie).

      Oprócz ideologicznej policji w rodzaju CPS, Amerykańskiej Unii Praw
      Obywatelskich (ACLU) czy Narodowej Organizacji Kobiet (NOW) w USA istnieją
      środowiska zawodowe zajmujące się prowokowaniem spraw, w których wyłudza się
      setki milionów dolarów od koncernów produkujących papierosy, samochody
      czy "niezdrową żywność" (obecnie najsprawniej rozwija się fala cholesterolowa,
      w przygotowaniu - azbestowa). Kancelarie oprócz honorariów anektują lwią część
      wytargowanych "odszkodowań". Indywidualnych milionerów najlepiej zaś zaatakować
      zarzutem o molestowanie.

      Inną szkodliwą grupą w antypedofilskiej krucjacie są psychologowie. Podczas
      seansów psychoanalitycznych tysiące Amerykanek "przypomniało sobie", że były w
      dzieciństwie molestowane. Najsłynniejszą sprawą z tej serii był casus panny
      Gavigan, której ojca przez kilka lat ciągano po sądach, aż nagle córka -
      sięgając do jeszcze głębszych warstw ego - przypomniała sobie, że to psycholog
      wmówił jej "pamięć stłumioną". Takiego szczęścia nie miało około pięciu tysięcy
      innych ojców i opiekunów, których specjaliści od pomroczności jasnych wysłali
      na państwowy wikt.

      Równi i równiejsi

      W sprawach o molestowanie kwestionowana jest zasada, że w sytuacji jeden na
      jednego - poszkodowany vs. podejrzany lub oskarżony - wartość zeznań każdej ze
      stron jest taka sama. Konsekwencją zastosowania tej zasady było w Polsce
      uniewinnienie osoby oskarżonej w słynnej sprawie o zastrzelenie właściciela
      sklepu przy Nowym Świecie w Warszawie (jedynym dowodem było tu zeznanie żony
      sklepikarza).

      Represjonowanie ludzi tylko na podstawie zeznań strony realnie czy
      hipotetycznie pokrzywdzonej (albo na odwrót: niepodejmowanie żadnych działań z
      uwagi na politycznie poprawny status domniemanego sprawcy) jest ufundowane na
      kryptodyskryminacji - na wartościowaniu odwołującym się do ludzkich cech
      nabytych lub przyrodzonych. W tym drugim przypadku mamy do czynienia z
      podejściem w ścisłym znaczeniu rasistowskim. Dziecko i kobieta są z natury
      bardziej wiarygodni - lepsi! - niż dorosły mężczyzna. Latorośl jest lepszym
      świadkiem niż rodzice, czarni lepsi od białych. Powstaje piramida
      wiarygodności, której dno stanowią biali mężczyźni po trzydziestce. Tutaj
      zaprowadziły Jacksona operacje plastyczne. Dlatego dzisiaj jego adwokat jest
      zmuszony mówić coś, co przeczy istocie prawa rzymskiego: "udowodnimy, że
      Michael jest niewinny". W sprawach ideologicznych w USA ciężar dowodowy został
      przeniesiony na oskarżonych.

      W Polsce Izabela Jaruga-Nowacka, szefowa Urządu ds. Równego Statusu Kobiet i
      Mężczyzn, skarży się, że w sprawach "przemocy w rodzinie" brak obiektywnych
      świadków i sądy nie chcą wszczynać spraw na podstawie samych zeznań
      kobiet. "Trzeba coś z tym zrobić" - żali się pani minister. Jej szwedzka
      odpowiednik, minister Bergh, podczas wizyty w Polsce w maju ub. roku
      przedstawiła rozwiązanie: "Trzeba będzie dyskryminować mężczyzn - po to, by
      kobiety przestały być dyskryminowane". W Ameryce plan jest realizowany od dawna.

      Twarz hermafrodyty

      Podstawą zatrzymania Jacksona jest opowiadanie chłopca, który z innymi dziećmi
      przebywał w posiadłości piosenkarza. Policję o domniemanym molestowaniu
      powiadomić miał albo psycholog badający dziecko, albo rodzice chłopca. Czy
      psycholog nie wmówił dziecku "pamięci stłumionej"? Czy rodzice - ponoć nie od
      dziś skonfliktowani z Jacksonem - nie liczą na milionowe zyski? To prawda, że
      artysta był już zamieszany w aferę pedofilską. Jej scenariusz był jednak
      klasyczny: groźby rodziny domniemanego pokrzywdzonego, milionowe "odczepne",
      rezygnacja z drogi sądowej. Niezwykłe wyczulenie sądów w USA na zarzuty o
      molestowanie seksualne powoduje, że ci, którzy mają gotówkę, płacą
      błyskawicznie.

      Piszę o tym ze smutkiem. Nie cieszy mnie fakt, że ikona show-biznesu -
      środowiska, które ma wielkie zasługi dla politycznej poprawności - jest
      niszczona przez ideologię własnego otoczenia (wcale nie wykluczam, że
      zasłużenie). Niepokoi mnie to, że sądy w USA tak łatwo mogą być oskarżone o
      brak obiektywizmu. To samo bowiem może się stać w Polsce.

      Autor jest historykiem filozofii i publicystą

      http:/www.arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2003/12/20031208/200312080089.html?
      k=on;t=2002122720040126
      • Gość: wikul Re: Temida zaangażowana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.04, 23:07
        Uwiodła swoich podopiecznych

        Sędzia z hrabstwa Carroll skazał byłą nauczycielkę ze szkoły Francis Scott Key
        High School na karę 18 miesięcy pozbawienia wolności, oddalając argumenty
        obrońcy, że młoda nauczycielka już dość wycierpiała od kiedy została
        aresztowana i oskarżona o uwiedzenie i współżycie seksualne z dziewięcioma
        uczniami. 25-letnia Kimberly L. Merson z Union Bridge otrzymała wyrok w
        zawieszeniu na pięć lat. Nie może pracować z dziećmi, musi poddać się kuracji.
        Poza tym, jej dane zostaną zarejestrowane na liście przestępców seksualnych.
        Wyrok zadowolił oczekiwania prokuratury, a także miejscowych gdyż w związku z
        tym skandalem jaki wybuchł w szkole, krążyły już dowcipy i plotki na temat
        kobiety i jej dziewięciu kochanków. Obrońca Richard D. Bennett przekonywał, że
        pani Merson doznała wystarczająco dużo upokorzeń po aresztowaniu jej cztery
        miesiące temu. Kimbrrly przyznała, że utrzymywała stosunki seksualne z
        dziewięcioma studentami, których znała ze swojej szkoły a także, że podawała
        młodym chłopcom alkohol.-Ta kobieta doznała wielu upokorzeń, poniżenia i
        wstydu. Nie chcemy przecież całkowicie ją pogrążyć-, dodaje Bennett.
        Psychiatra, Gary W. Nyman badał panią Merson przez ostatnie tygodnie. Zeznał,
        że kontakty pani Kimberly z chłopcami to -rodzaj zboczenia-. Kobieta ma
        dojrzałość szesnastolatki Wpływ na to miało dzieciństwo w nadopiekuńczej
        rodzinie. -Jako rodzice, musimy być pewni, że oddajemy nasze pociechy w dobre
        ręce. Do szkoły gdzie mają być nauczane, a nie deprawowane przez nauczycieli-
        powiedział prokurator. -Może gdyby chodziło o jednego chłopca, moglibyśmy uznać
        to za zauroczenie, w tym przypadku mamy do czynienia z czymś innym. Kobieta
        spotykała się z dziewięcioma uczniami. Flirtowała z nimi. Wysyłała liściki
        miłosne, przytulała, w końcu uprawiała z nimi seks w szkole, samochodzie, czy
        jej mieszkaniu. To właśnie Merson, a nie chłopcy, inicjowała spotkania-, dodał
        prokurator Gilmore. Kobieta robiła sobie rozbierane zdjęcia, ubierała się
        prowokacyjnie. Najmłodszy kochanek miał dopiero piętnaście lat. Kimberly Merson
        przeprosiła uczniów oraz ich rodziny. Przeprosiła także swoją rodzinę oraz
        męża. Podczas odbywania kary Merson ma obowiązek uczestniczyć w spotkaniach
        psychoterapeutycznych a także mszach kościelnych.
        • Gość: wikul Matka utopiła synka w wannie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.06.04, 23:17
          SULEJÓWEK. 40-letnia mieszkanka Sulejówka pod Warszawą utopiła wczoraj w
          dzieciecej wanience swojego sześciomisięcznego syna. Kobieta zadzwoniła do
          męża, żeby poinformować go o zdarzeniu. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną
          tragedii. Kobieta zoastała zatrzymana przez policję.
          Metropol (str.7), 25-27 czerwca 2004
          • dokowski Bez sensu post. Wypadki zdarzają się wszędzie 28.06.04, 09:15
          • dokowski Bez sensu post. Wypadki zdarzają się wszędzie 28.06.04, 09:20
        • dokowski Szczyt hipokryzji 28.06.04, 09:13
          Gość portalu: wikul napisał(a):

          > Najmłodszy kochanek miał dopiero piętnaście lat.

          A najstarszy? A przeciętna ich wieku?!

          To średniowiecze! Skazali kobietę za niemoralne życie. Przecież nie groziła im
          złymi stopniami. Kiedyś w swoich książkach Wisłocka pisała, że 16-letni chłopcy
          powinni mieć kochanki po 30-stce, a 16-letnie dziewczyny powinny pierwsze swe
          kroki w seksie stawiać z doświadczonymi, delikatnymi i cierpliwymi 40-
          stolatkami.
          • Gość: wikul Re: Szczyt hipokryzji, dokowski IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.06.04, 03:12
            dokowski napisał:

            > Gość portalu: wikul napisał(a):
            >
            > > Najmłodszy kochanek miał dopiero piętnaście lat.
            >
            > A najstarszy? A przeciętna ich wieku?!
            >
            > To średniowiecze! Skazali kobietę za niemoralne życie. Przecież nie groziła
            im
            > złymi stopniami. Kiedyś w swoich książkach Wisłocka pisała, że 16-letni
            chłopcy
            >
            > powinni mieć kochanki po 30-stce, a 16-letnie dziewczyny powinny pierwsze swe
            > kroki w seksie stawiać z doświadczonymi, delikatnymi i cierpliwymi 40-
            > stolatkami.



            Ty tak robiłeś ? I stąd ta słabość do starszych pań. Szkoda że nie odwołałeś
            się do innego "autorytetu", nijakiego A.Samsona.
            • dokowski Biedny, zakomlepsiony chłopczyku, skoro nie ... 29.06.04, 11:36
              ... potrafisz nawiązać dyskusji, to nie śpiesz się tak z odpowiadaniem. Poradź
              się kolegów, może ci pomogą, bo taki nagły zwrot, kiedy urywa ci się wątek i
              ratujesz się wycieczkami osobistymi, wygląda żałośnie.
      • dokowski Jackson jest niewinny, to oczywiste. 28.06.04, 09:05
        To z chciwości i zawiści ludzie się tak skurwiają, że gotowi są zniszczyć
        psychikę dziecka, aby dobrać się do forsy wielkiego i nielubianego artysty
Inne wątki na temat:
Pełna wersja