Gdy bylem dzieckiem, gralem w "palanta"

06.05.12, 06:50
Poprzednik amerykanskiegogo bejsbola..prawie niczego nie pamietam z zasad gry!! Wspominam jakis placyk, w sumie klepisko, emocje, kurz..tak sie zastanawiam, czy wiecej nie zapomnielismy, nizli nauczylismy sie?uncertain
    • zbigniew_clapton Re: Gdy bylem dzieckiem, gralem w "palanta" 06.05.12, 11:14
      To z powodu nadużywania alkoholu.
      • lumpior Re: Gdy bylem dzieckiem, gralem w "palanta" 06.05.12, 13:37
        zbigniew_clapton napisał:

        > To z powodu nadużywania alkoholu.
        I braku codziennej modlitwy z RM./po wysłaniu przekazu kwotowego./
    • wikul Re: Gdy bylem dzieckiem, gralem w "palanta" 06.05.12, 14:43
      marouder.com.pl napisał:

      > Poprzednik amerykanskiegogo bejsbola..prawie niczego nie pamietam z zasad gry!!
      > Wspominam jakis placyk, w sumie klepisko, emocje, kurz..tak sie zastanawiam, c
      > zy wiecej nie zapomnielismy, nizli nauczylismy sie?uncertain


      Też w to grałem. W czasach gdy prawdziwe piłki były mniej dostepne niż małe palantówki za 3,90 zł. Zasady proste, dwie drużyny, pileczka i palant. Na czele drużyny przywódca zwany chyba wówczas "matką" który miał uprawnienia wieksze od szeregowej ferajny. Plac gry skladal sie z kola, kreski i dwoch punktow. Pilke trzeba bylo wybic jak najdalej zeby w tym
      czasie jak najwiecej zawodnikow obieglo wznaczone punkty.

      pl.wikipedia.org/wiki/Palant
      • kalllka Re: Gdy bylem dzieckiem, gralem w "palanta" 06.05.12, 15:45
        za moich czasow -czasem gralo sie szmacianka ( kto gral to wie)
        ale badzo dobrze wywazona wiec uwazano zeby jej nie stracic




    • g-48 Re: Dwoch palantow Mauruder i wikulec... 06.05.12, 17:05
      .....w palanta grali i palantami zostali.
      • wikul Gówno-48, ile jeszcze trzeba na ciebie ... 06.05.12, 20:41
        ... narzygać i nasr... żebyś sie raz na zawsze odpie...ł od ludzi którzy ciebie, folksdojczu pozbawiony honoru, nie zaczepiają. Na wszelki wypadek zbadaj się czy w kuble który nosisz w miejscu gdzie inni maja głowy, jest cos oprócz gówna.
        • g-48 Re: Gówno-48, ile jeszcze trzeba na ciebie ... 07.05.12, 00:59
          ... narzygać i nasr... żebyś sie raz na zawsze odpie...ł od ludzi którzy ciebie
          > , folksdojczu pozbawiony honoru, nie zaczepiają. Na wszelki wypadek zbadaj się
          > czy w kuble który nosisz w miejscu gdzie inni maja głowy, jest cos oprócz gówna
          Ja bym tego do reki nie wzial co ty do pysku.Widocznie mamusia nie dala na pileczke to biles palancie tym czym bylo
          • marouder.com.pl Gowienko won!, szwancu rybi! 07.05.12, 01:15
            I spluniecia nie wart jestes.
            • g-48 Re: Tak tak enuszku. 07.05.12, 09:53
              I spluniecia nie wart jestes.
              Falszywego zydowskiego nie.
              A teraz idz i postrzelaj sobie do Palestynczykow.
    • cepekolodziej Re: Gdy bylem dzieckiem, gralem w "palanta" 06.05.12, 17:32

      Też w to grałem (najpierw w klipę!). W sklepie sportowym na Harcerskiej były do nabycia kije palantowe i piłki, takie twarde, skórzane.

      Te piłki były potrzebne, bo na wszystkich spartakiadach młodzieżowych była dyscyplina: "rzut piłką palantową". Jak się przechodziło do średnich juniorów, to już był rzut granatem. Ja swoja karierę zakończyłem na rzucie piłką, i byłem w tym dobry. Jeszcze kilkadziesiąt lart póxniej potrafiłem rzucać kamieniem dalej niż wszyscy znani mi mlodzi wyczynowcy. I celniej. W końcu trochę szyb się natłukło.

      Była i praca doktorska: Zofia Dowgird - "Formy gry w palanta w Polsce", jakoś tak. W "Polityce zrobili z niej idiotkę, nie podobało się szczególnie, że nie powołała się na Marxa czy Lenina, o których nie było wiadomo, czy w ogóle jakiś sport uprawiali, tylko - ni z gruszki ni z pietruszki - na Maxa Webera.

      Max Weber i palant!!! Ha ha ha.

      www.jarmarkjagiellonski.pl/I_otwarte_Mistrzostwa_Polski_Palanta_Sportowego-1-237-27_45.html

      Pozdrawiam palanciarzy, a nawet palantów,

      C.
      • marouder.com.pl Zagralbym sobie jeszcze z raz w zyciu:) 07.05.12, 01:29
        Grywam czasem w siatke i w noge ze znajomymi z roznych zreszta pokolen..ale w palatna nikt z nich nie gral..teraz jak zescie z Wikulem przypomnieli mi nieco, troche scen z dziecinstwa tez mi sie odpamietalo niby zapomnianychsmile
        Dziekismile
        • hymenos A w państwa grałeś? :) 07.05.12, 11:28
          Zaczynało się to od mantry "wywołuję wojnę pifko-przeciwko... Rosja" i rzucało się patykiem na teren kraju w specjalnym kółku, przy czym należało jak najdalej uciekać. Na koniec wygrany zakreślał patykiem kawał kraju, z którym akurat wojował. Takich gier było więcej, pewnie komputery, tv, internet nie zabierał tyle czasu co dziś.
          • wikul Re: A w państwa grałeś? :) 07.05.12, 16:40
            hymenos napisał:

            > Zaczynało się to od mantry "wywołuję wojnę pifko-przeciwko... Rosja" i rzucało
            > się patykiem na teren kraju w specjalnym kółku, przy czym należało jak najdalej
            > uciekać. Na koniec wygrany zakreślał patykiem kawał kraju, z którym akurat woj
            > ował. Takich gier było więcej, pewnie komputery, tv, internet nie zabierał tyle
            > czasu co dziś.

            Pamietam tą grę i wiele innych, których nazw bym nawet nie wymienił. Pomyslowość ówczesnych dzieciaków była nieograniczona. Sami wymyslali i organizowali sobie rozrywkę. Pamietam jeszcze "cymbergaja", "zośkę" , "główki" i grę monetami odbijanymi od ceglanego muru.
          • sz0k Re: A w państwa grałeś? :) 07.05.12, 16:51
            hymenos napisał:

            > Zaczynało się to od mantry "wywołuję wojnę pifko-przeciwko... Rosja" i rzucało
            > się patykiem na teren kraju w specjalnym kółku, przy czym należało jak najdalej
            > uciekać. Na koniec wygrany zakreślał patykiem kawał kraju, z którym akurat woj
            > ował. Takich gier było więcej, pewnie komputery, tv, internet nie zabierał tyle
            > czasu co dziś.

            Patykiem? Hardcorowcy używali noża, a elita nawet harcerskiej finki smile
            • marouder.com.pl O to to! 08.05.12, 04:11
              Zakreslalem kozikiem, ktory mi kiedys dziadek ofiarowal..skladany nozyk z drewniana okladzina.
              • hymenos Re: O to to! 08.05.12, 11:19
                A ja wolałem kijek, którym można było zagarnąć znacznie więcej niż jakimś gó...anym scyzorykiem wink Kozika używałem do wykonania buły, blachy, widelca i paru innych, których nazw nie mogę sobie przypomnieć.
                • kalllka Re: O to to 08.05.12, 12:57
                  no wlasnie,
                  chlopczyki w 'pikuta' -kozikiem czy finka , a dziewczynki widoczki robily.
                  (takie mozaiki pod denkiem od butelki, zagrzebane sekretnie)

                  dzieki za ladne wspomnienia.
                  • krates-8 Sekrety i pikuty 8) 09.05.12, 02:13
                    na te widoczki
                    tak się mówiło
                    sekrety
                  • marouder.com.pl Czy mozna byc feministko w poprzek... 09.05.12, 06:10
                    ...lub wbrew osi czasu?
                    Nu, mozna

                    Konrad, moj syn wskazal mi, ze na wspolczesnych olimpiadach z przedmiotow scislych do poziomu regionalego (wlacznie) obowiazuje parytet pciowy, wiec regionalnie Pan bylo sporo z czego syn moj za rada taty cieszyl sie i nie zalowal. Na olimpiadach krajowych bylo juz jedynie po 2- 3 Panie na liczbe ok. 80 uczestnikow kazdej z nichsmile

                    Konrad jest rauleatem olimpiad z matematyki, fizyki, astronomii, chemii, informatyki.
            • oleg3 Re: A w państwa grałeś? :) 09.05.12, 11:06
              sz0k napisał:
              > Patykiem? Hardcorowcy używali noża, a elita nawet harcerskiej finki smile

              U mnie tak było. Porządny nóż. smile
        • cepekolodziej Re: Zagralbym sobie jeszcze z raz w zyciu:) 08.05.12, 20:43

          Palant, klipa, monety o ceglaną ścianę, i takie śmieszne namiociki na dłoniach ze sznurka (dochodziłem chyba do 6-7 poziomu) skończyły się z grubsza po '56, wraz z likwidacją dotychczasowych zamknięc na butelki i pojawieniem się kapsli. Gówniażeria nic tylko kapsle, jakieś skomplikowane gry, pstrykanie wzdłuż jakichś wykredowanych na asfalcie korytarzy -
          • cepekolodziej Re: Zagralbym sobie jeszcze z raz w zyciu:) 08.05.12, 22:16
            Nuda ---

            to te bez sensu niby konieczne akty wyboru.

            Między tomkiem i samochodzikiem

            między tymińskim i Wałem

            między sarkozym a olądem

            Lepiej sobie odpuścić.

            Chyba?
            • marouder.com.pl Nie odpuszcze sobie! 09.05.12, 03:28
              Moze leworucji nie zrobie, ale...ale przyjaciolka (nie dziewczyna, czy narzeczona) mojego syna zwrotnie po mojej jakiejs wypowidzi skazala: "Szkoda, ze was juz nie produkuja"uncertain
          • krates-8 Re: Zagralbym sobie jeszcze z raz w zyciu:) 09.05.12, 02:34
            cepekolodziej napisał:

            nie zagr
            > ałem ani razu w żadne kapsle. I nie przeczytałem ani jednego samochodzika i ani
            > jednego szklarskiego tomka.

            to i na bahdaja, niziurskiego, tytusów
            klub siedmiu przygód
            byłeś za duży
            cóż więc czytałeś w podstawówce
            oprócz makuszyńskiego
            • cepekolodziej Re: Zagralbym sobie jeszcze z raz w zyciu:) 09.05.12, 06:51
              A - takie tam różne. Co popadło.

              "Serce" Amicisa. "Walkę o ogień" Rosny'ego. "Rycerza Gwiazdy Wigilijnej". Komiksy z "Wickiem i Wackiem". "Hrabiego Monte Christo", "Winnetou", "Ostatniego Mohikanina". "Timura i jego drużynę". "Nędzników". "Jak hartowała się stal". "Potop". "W pustyni i w puszczy".

              Było tego więcej. Się eksplorowało różne szkolne i przydomowe biblioteczki. Zawsze się coś znalazło z zakresu pierwszorzędnej literatury trzeciorzędnej. Jakąś Rodziewiczównę, jakieś "Lato leśnych ludzi", czy inne takie.

              Kiedyś znalazłem w parku "Krótki kurs historii WKP(b)". Zagłębiłem się, a tu przysiadła się jakaś pani i uprzejmie spytała: "co czytasz, kawalerze?". Pokazałem okładkę, a pani zaraz wstała z ławki i, nie oglądając się, odeszła.

              Nie wszystko się rozumiało, jasna sprawa, ale się czytało.

              I tak zostało po dziś dzień. Z nie-wszystko-rozumieniem -
              • wikul "co czytasz, kawalerze?" 09.05.12, 15:16
                Rozczuliłeś mnie przypominając ten eleganki zwrot. Kto dzisiaj tak ładnie zwraca sie do młodzieńców ? A kiedyś było to dosyć powszechne.
                • cepekolodziej Re: "co czytasz, kawalerze?" 09.05.12, 22:26
                  wikul napisał:

                  > Rozczuliłeś mnie przypominając ten eleganki zwrot. Kto dzisiaj tak ładnie zwrac
                  > a sie do młodzieńców ? A kiedyś było to dosyć powszechne.

                  Tak było. Aż się sam rozczuliłem.

                  No i był oczywiście Verne, "Tajemnicza Wyspa", "W 80 dni", "20 tysiecy mil", "Dzieci kapitana Granta", "Piętnastoletni kapitan", coś jeszcze, na pewno. I "Samotny biały żagiel".

                  "Chłopiec z salskich stepów". Był tam w obozie taki Kiczkajłło, i też koszmarny jakiś Niemiec, co to zabijał więźniów ale kochał swojego psa, chyba jamnika? I Kiczkajłło z innymi więźniami zwabili tego psa, zabili i zrobili z niego gulasz. A ten Niemiec biegał po obozie i krzyczał: "Wo ist mein Bully?, wo ist mein Bully?".

                  I to nas rozśmieszało. Biegałem po podwórku i wrzeszczałem: "Wo ist mein Bully?". A mój brat odpowiadał: "I niech go pożre Wobo!"
                  • wikul Re: "co czytasz, kawalerze?" 09.05.12, 23:06
                    cepekolodziej napisał:

                    > No i był oczywiście Verne, "Tajemnicza Wyspa", "W 80 dni", "20 tysiecy mil", "D
                    > zieci kapitana Granta", "Piętnastoletni kapitan", coś jeszcze, na pewno. I "Sam
                    > otny biały żagiel".
                    >
                    > "Chłopiec z salskich stepów". Był tam w obozie taki Kiczkajłło, i też koszmarny
                    > jakiś Niemiec, co to zabijał więźniów ale kochał swojego psa, chyba jamnika? I
                    > Kiczkajłło z innymi więźniami zwabili tego psa, zabili i zrobili z niego gulas
                    > z. A ten Niemiec biegał po obozie i krzyczał: "Wo ist mein Bully?, wo ist mein
                    > Bully?".
                    >
                    > I to nas rozśmieszało. Biegałem po podwórku i wrzeszczałem: "Wo ist mein Bully?
                    > ". A mój brat odpowiadał: "I niech go pożre Wobo!"


                    W osiedlowej bibliotece przeczytałem caly dział mlodzieżowy. Pani bibliotekarka zasmucona powtarzała - co ja mam ci zaproponować ? Może coś dla dorosłych ? I w taki oto sposób przeczytałem cały (prawie) 20-tomowy cykl Rougon-Macquartowie. Historia naturalna i społeczna rodziny za Drugiego Cesarstwa. Oprócz tych dzieł które były w lekturach obowiązkowych. tz. Ziemia i Germinal.
                    • krates-8 młodociany bibloholik 10.05.12, 00:46
                      w podobnej sytuacji
                      w bibliotece szkolnej
                      po wyczerpaniu działów
                      przygodowego - zielone okładki
                      i historycznego - czerwone okładki
                      oraz wybranych pozycji obyczajowych
                      w białych okładkach
                      z działu dla dziewczyn
                      bibliotekarka
                      pozwoliła wypożyczać
                      książki z półki dla nauczycieli
                      i tak siódmej klasie
                      przerobiłem wykłady z fizyki feynmana
                  • krates-8 wehikuł czasu 8) 09.05.12, 23:46
                    dzięki za ożywienie wspomnień

                    klasyka światowa
                    verne may cooper london
                    swift dumas stevenson twain
                    to oczywiste
                    jak sienkiewicz

                    wicek i wacek
                    pierwszy mój komiks
                    obok koziołka matołka
                    i butenki w świerszczyku
                    w cyklu gucio i cezar 8)

                    literatura radziecka
                    ominęła mnie albo spłynęła bez śladu
                    z wyjątkiem wspomnień chłopca okrętowego
                    zachara zagadkina
                    naszpikowanych ciekawostkami
                    geograficznymi i morskimi anegdotkami

                    samotny biały żagiel za to
                    rozczarował okrutnie
                    w dziecięcej naiwności
                    oczekiwałem zewu morskich przygód
                    piratów jak u stevensona 8)
                    a tam jakieś smęty społeczno obyczajowe
                    • cepekolodziej Robię up 21.11.14, 11:02

                      Czy ktoś z PT Forumowiczowstwa miał w ręku "Lilawati" - z jej cudownymi logiczno-matematycznymi zagadkami?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja