DENNIS MOORE (po polsku: Balcerowicz daw. Janosik)

13.03.02, 10:07
DENNIS MOORE - ŁUBIN smile
--------------------------------------------------------------------------------
DENNIS MOORE John Cleese
DZIEDZIC Terry Jones
DZIEWCZYNA Carol Cleveland
POMOCNIK WOŹNICY Graham Chapman
PROBOSZCZ Eric Idle
--------------------------------------------------------------------------------
NAPIS: ANGLIA 1747

[drogą wśród pól jedzie kareta; na przednim górnym siedzeniu siedzi woźnica; po
jego lewej ręce siedzi pomocnik woźnicy; z tyłu karety znajduje się dwóch
mężczyzn]

DENNIS MOORE
[spoza kadru]

Łapy do góry!

[pomocnik woźnicy podnosi ręce do góry; jeden z mężczyzn siedzących z tyłu
bierze karabin]

Rzuć broń!

[pada strzał; mężczyzna z karabinem pada martwy; cięcie; Dennis Moore ubrany w
czarny płaszcz i czarny kapelusz siedzi na koniu; na twarzy ma czarną maskę a w
dłoniach pistolety]

Potraktujcie to jak przestrogę. Każdy ruch przyniesie wam zgubę, bo mam dwa
pistolety. Wiem, że jeden nie jest już naładowany, lecz drugi jest, więc
jednego z was czeka pewna śmierć... lub prawie pewna... choć nie ryzykowałbym
na jego miejscu, bo jestem świetnym strzelcem. Ćwiczę codziennie... prawie
codziennie. Przez większość dni w tygodniu. Co najmniej cztery do pięciu.
Czasem tylko w weekendy jak na przykład ostatnio. Miałem za mało czasu przez co
średnia spadła, ale zapewniam was - ostro ćwiczę przez cztery dni tygodniowo...
co najmniej. Zakładam, że z łatwością mógłbym trafić w tamto drzewo za tym
wzgórzem. Nie za tym wielkim, za tym małym po lewej. Są tam trzy drzewa... mam
na myśli trzecie od lewej, trochę z tyłu... Na pięć strzałów mógłbym je trafić
czterokrotnie. Przy sprzyjającej pogodzie. Przy tym wietrze powiedzmy... siedem
razy na dziesięć.

DZIEDZIC
[z wnętrza karety]

Tamto drzewo?

DENNIS MOORE
Które?

DZIEDZIC
Ten wielki buk z tą wielką gałęzią odchodzącą na lewo od wierzchołka.

DENNIS MOORE
Nie o tym mówiłem.

DZIEWCZYNA
Miał na myśli tamto, widzisz to tutaj?

DZIEDZIC
Tak.

DZIEWCZYNA
Odlicz dwa na prawo.

POMOCNIK WOŹNICY
Przy tym krzaczku?

DZIEWCZYNA
Tuż za nim.

DZIEDZIC
Aha wiąz!

DENNIS MOORE
To nie jest wiąz. Wiąz jest bardziej liściasty. To buk albo... grab.

PROBOSZCZ
Grab?

DENNIS MOORE
Raczej nie. Które drzewo ma liście z takimi regularnymi żyłkami, które
rozchodzą się do...

DZIEWCZYNA
Ząbkowanych?

DENNIS MOORE
...ząbkowanych krawędzi?

PROBOSZCZ
Wierzba?

DENNIS MOORE
Otóż to!

PROBOSZCZ
Tamto drzewo to nie wierzba.

DENNIS MOORE
To bez znaczenia! Chodzi o to, że trafię je siedem razy na dziesięć.

PROBOSZCZ
Na pewno nie wierzba.

DENNIS MOORE
Zamknij się! To napad a nie lekcja botaniki. A teraz przyjaciele żadnych
gwałtownych ruchów. Oddajcie mi wszystek łubin.

DZIEDZIC
Łubin?

DENNIS MOORE
Właśnie łubin. No już!

PROBOSZCZ
Jaki łubin?

DENNIS MOORE
Nie próbujcie zyskać na czasie!

PROBOSZCZ
Wcale nie próbuję! Chodzi ci panie o kwiaty?

DENNIS MOORE
Owszem.

DZIEDZIC
Nie mamy łubinu!

DZIEWCZYNA
Naprawdę!

DENNIS MOORE
Drodzy przyjaciele. Tak się składa, że wiem dobrze, że to jest Łubinowy Ekspres.

DZIEDZIC
Chybaś panie oszalał.

DENNIS MOORE
Wyłaźcie z karety, no już!

[wszyscy wysiadają a karety; Dennis Moore zsiada z konia i zagląda do środka; z
wnętrza karety wyciąga bukiet łubinu]

Tak myślałem. Jesteście mało rozgarnięci drodzy przyjaciele.

[siada na konia]

Jedziemy Concorde!

DZIEDZIC
[zrezygnowany]

I po łubinie.

[Dennis Moore jedzie na koniu przez pola, trzymając w ręku bukiet łubinu]

CHÓR
Dennis Moore, Dennis Moore pędzi przez murawę,
Dennis Moore, Dennis Moore na Concordzie żwawym,
Bogatym zabiera,
by biednych wspierać.
Pan Moore, Pan Moore...

DENNIS MOORE
[zatrzymuje się przed ubogą chatką, z której wychodzi para wieśniaków]

Macie.

[wręcza zaskoczonym wieśniakom bukiet łubinu]

Jeszcze tu wrócę!

[odjeżdża]

NAPIS: KONIEC
    • wild DENNIS MOORE PRZYBYWA! (PONOWNIE) 13.03.02, 10:11
      DENNIS MOORE PRZYBYWA (PONOWNIE)
      --------------------------------------------------------------------------------
      NARRATOR Michael Palin
      DENNIS MOORE John Cleese
      GRANTLEY Michael Palin
      BUCKINGHAM Terry Jones
      PIERWSZA DAMA Carol Cleveland
      WIEŚNIAK Michael Palin
      WIEŚNIACZKA Terry Jones
      --------------------------------------------------------------------------------
      [czarno-białe zdjęcie królowej Wiktorii siedzącej przy wrzecionie]

      NARRATOR
      W programie pierwszym, za chwilę, "Wiktoria Regina", inspirująca opowieść o tym
      jak córka prostego farmera została królową i cesarzową największego imperium
      jakie kiedykolwiek widziała telewizja.

      [herb królewski z napisem JERZY 1, pod spodem przekreślony napis KAROL i jeszcze
      niżej napis DIEU ET MON DROIT*)]

      A w programie drugim, trzeci odcinek stu szesnastoodcinkowego serialu "JERZY
      PIERWSZY" o słynnym angielskim królu, jak dotąd nie filmowanym.

      NAPIS: JERZY I

      Tymczasem w TVN...

      [słychać uderzenie]

      Ała!

      NAPIS: CZĘŚĆ III, CISZA PRZED BURZĄ.

      [sala balowa w pałacu; wysoko urodzeni biorą udział w przyjęciu; tańczą,
      rozmawiają, śmieją się, piją wino]

      GRANTLEY
      [do stojących z nim dam]

      Oto Lord Buckingham. Witam waszą ekscelencję.

      BUCKINGHAM
      Dziękuję Grantley.

      GRANTLEY
      Moje panie, przedstawiam wam człowieka, który przepowiedział, że niemiecki
      monarcha niebawem wplącze nasz kraj w kontynentalne intrygi.

      PIERWSZA DAMA
      Jak to możliwe, panie?

      BUCKINGHAM
      Pamiętasz pani, że tuż przed objęciem tronu jego wysokość Jerzy wdał się w
      długotrwałą Wojnę Północną gdyż rościł sobie pretensje do Bremy i Verdun?
      Chodziło o lepszy dostęp do morza niż Hannover. Pakt Westfalski przyznał je
      Szwecji.

      GRANTLEY
      W 1648.

      BUCKINGHAM
      Właśnie!

      GRANTLEY
      Tymczasem Fryderyk Wilhelm Duński zajął je pod nieobecność Karola XII w 1712.

      PIERWSZA DAMA
      Wszystko jasne! Wina?

      BUCKINGHAM
      Dziękuję. Jednak tuż przed koronacją Jerzy sprzymierzył się z Fryderykiem
      Wilhelmem Pruskim, gdyż mieli zbliżone poglądy.

      GRANTLEY
      A Fryderyk poślubił jedyną córkę Jerzego.

      PIERWSZA DAMA
      Pamiętam ten ślub.

      BUCKINGHAM
      Jednak obawiając się spisku przeciwko Karolowi XII...

      [słychać trzask rozbijanej szyby]

      DENNIS MOORE
      [wpada przez okno trzymając się liny]

      Łapy do góry!

      GRANTLEY
      Dennis Moore!

      DENNIS MOORE
      We własnej osobie. A teraz panie i panowie... proszę o łubin!

      BUCKINGHAM
      Co takiego?

      DENNIS MOORE
      Nie ze mną te numery lordzie Buckingham!

      BUCKINGHAM
      Co to ma znaczyć?

      DENNIS MOORE
      Łubin albo życie, panie!

      [wszyscy wyciągają spod ubrań łubin]

      W jednym bukiecie!

      [składają łubin w bukiet i podają Dennisowi]

      Dziękuję drodzy przyjaciele życzę wam przyjemnego wieczoru!

      [wyskakuje na linie przez okno; pozostali podbiegają do okna patrząc za Dennisem]

      BUCKINGHAM
      Zakrada się tu, zakrada się tam, wszędzie wypatrzy łubin.

      GRANTLEY
      Parszywy morderca! Zabrał nam cały łubin!

      PIERWSZA DAMA
      Niezupełnie.

      [wyciąga spod sukni łubin]

      BUCKINGHAM
      Nabrałaś go pani!

      GRANTLEY
      Mamy jeszcze trochę!

      [wszyscy się cieszą; cięcie; Dennis Moore jedzie na koniu przez pola w blasku
      dnia]

      CHÓR
      Dennis Moore, Dennis Moore, galopuje nocną porą,
      Już wkrótce cały łubin trafi do jego wora,
      Bogatym go zabiera, by biednych ludzi wspierać,
      Pan Moore, pan Moore, pan Moore...

      [Dennis Moore podjeżdża pod chatkę wieśniaków; zsiada z konia; podchodzi do drzwi
      i przykłada do nich ucho; cięcie; wnętrze ubogiej chatki, na posłaniu z łubinu
      leży wieśniaczka; na ścianach, podłodze znajduje się łubin; wieśniacy
      przystrojeni są łubinem]

      WIEŚNIAK
      [podaje wieśniaczce łubin]

      Zjedz trochę kochanie, odzyskasz siły!

      [wchodzi Dennis Moore]

      Panie Moore, ona niknie w oczach!

      DENNIS MOORE
      Spokojnie, coś wam przyniosłem.

      WIEŚNIAK
      [radośnie]

      Lekarstwo, nareszcie!

      DENNIS MOORE
      Nie.

      WIEŚNIAK
      Pożywienie?

      DENNIS MOORE
      Nie.

      WIEŚNIAK
      Może ciepłe koce, ubrania, drewno na opał?

      DENNIS MOORE
      Nie. Łubin!

      WIEŚNIAK
      [zdenerwowany]

      Cholera jasna!

      DENNIS MOORE
      Sądziłem, że go lubicie?

      WIEŚNIAK
      Rzygam na jego widok!

      WIEŚNIACZKA
      Ja też!

      WIEŚNIAK
      Moja żona umiera, a ty przynosisz nam łubin!? Już od czterech cholernych tygodni
      jemy tylko: łubinową zupę, łubin smażony, łubin wędzony, łubin duszony w
      łubinowym sosie, łubin w koszyczku saute, łubinowy placek, oraz pijemy kompot z
      łubinu, siedzimy na łubinie, śpimy na łubinie, kota karmimy łubinem, palimy
      łubin, nawet ubieramy się w to cholerstwo!!!

      DENNIS MOORE
      Bardzo rozsądnie.

      WIEŚNIAK
      Zamilcz! Bebechy nam się wywracają na sam jego zapach!

      [słychać miauczenie kota a następnie słychać jak coś upadło na podłogę]

      Patrz!

      [wskazuje na podłogę; cięcie; kot leżący na podłodze pośród łubinu]

      Kot udławił się łubinem na śmierć! Nie chcę widzieć tego świństwa do końca moich
      dni! Nie mógłbyś ukraść czegoś pożytecznego?

      DENNIS MOORE
      Na przykład?

      WIEŚNIAK
      Złoto, srebro, ubrania, drzewo, klejnoty...

      DENNIS MOORE
      Zaczekaj, zapiszę sobie.

      [cięcie; przed chatą Dennis Moore wsiada na konia i mknie przez pola]

      CHÓR
      Dennis Moore, Dennis Moore, dum dum dum nocną porą,
      Dennis Moore, Dennis Moore, dum dum dum u dworu,
      Kradnie dum dum dum i trala lala la,
      Dennis dum, Dennis la, bum cyk cyk.

      [ta sama sala balowa pałacu co poprzednio]

      BUCKINGHAM
      ...A skoro Piotr i jego Prusacy byli w Mecklenburgu, a Karol i jego Szwedzi na
      Pomorzu, Jerzy i Stanhope postanowili dogadać się z Francuzami.

      [słychać brzęk rozbijanego szkła]

      Tymczasem zerwany został...

      [wpada przez okno trzymając się liny]

      O nie! Tylko nie to!

      DENNIS MOORE
      Raz jeszcze łapy do góry! Pieniądze, klejnoty, chwileczkę...

      [zagląda do zapisków]

      ...ubrania, tabaka, ozdoby, wyroby szklane, kociaki,...

      BUCKINGHAM
      [do pierwszej damy]
      Ani słowa o łubinie.

      DENNIS MOORE
      ...zegarki, koronki, spluwaczki...

      [Dennis Moore jedzie na koniu, ciągnąc za sobą olbrzymich rozmiarów wór]

      CHÓR
      Dennis Moore, Dennis Moore, galopuje ciemnym borem,
      Dennis Moore, Dennis Moore, z pełnym skarbów worem,
      By biednych ludzi wspierać, bogatym je zabiera,
      Dennis Moore, Dennis Moore...

      [podjeżdża pod ubogą chatkę, zostawia wielki wór]

      DENNIS MOORE
      Uprzejmie służę!

      [odjeżdża; z chatki wybiega para wieśniaków; uradowani zaczynają sprawdzać
      zawartość wora]

      NAPIS: KONIEC
    • wild SKLEP MONOPOLOWY (PORA NA DENNISA MOORE'A) :) 13.03.02, 10:13
      SKLEP MONOPOLOWY (PORA NA DENNISA MOORE'A)
      --------------------------------------------------------------------------------
      KLIENT Eric Idle
      SPRZEDAWCA John Cleese
      GRANTLEY Michael Palin
      BUCKINGHAM Terry Jones
      PIERWSZA DAMA Carol Cleveland
      DENNIS MOORE John Cleese
      WIEŚNIAK Michael Palin
      WIEŚNIACZKA Terry Jones
      --------------------------------------------------------------------------------
      [zbliżenie na twarz klienta deklamującego wiersz]

      KLIENT
      "..Lecz trwoga nie jak moneta złota,
      tak rozszerza źrenicę oka,
      że fortuna już do pocałunku gotowa
      z odwiecznych poszukiwań może zrezygnować,
      by igrać z drapieżnym uderzeniem czasu,
      a wówczas nie dokona się
      i nawet kogut pociągnąć może niedziele dwie..."

      [cięcie; wnętrze sklepu; klient, ubrany w długi płaszcz stoi przed małą ladą, za
      którą stoi sprzedawca w fartuchu; za sprzedawcą znajdują się półki z butelkami]

      SPRZEDAWCA
      To fajnie, ale tu jest sklep monopolowy.

      KLIENT
      No to poproszę butelkę Sherry.

      SPRZEDAWCA
      Służę. Amontillado?

      KLIENT
      Może być Amontillado. Dorodny zbiór z Plutona wzgórz, owoc winnych soków
      hiszpańskiej ziemi, dojrzały ognistym blaskiem słońca...

      SPRZEDAWCA
      Życzy pan sobie jedną butelkę?

      KLIENT
      Butelczynę...

      [sprzedawca odwraca się do półek z butelkami]

      ...tylko krztynę...[sprzedawca bierze jedną butelkę] ...odrobinę...

      SPRZEDAWCA
      [odwraca się i stawia butelkę na ladzie]

      Służę. Funt się należy.

      KLIENT
      [wyciąga z prawej kieszeni płaszcza banknot i kładzie go na ladzie]

      Funt się należy
      i funt przybieży.
      Funt utracony
      i funt odnaleziony...

      SPRZEDAWCA
      Przepraszam pana?

      KLIENT
      Słucham mój zbawco,
      panie sprzedawco,
      promili wybornych dostawco.

      SPRZEDAWCA
      Jest pan może poetą?

      KLIENT
      Nie. Jestem prawnikiem, uczonym w piśmie, prawo znam.
      Doradzam czasem tu i tam...

      SPRZEDAWCA
      Zamknij się.

      KLIENT
      Przepraszam. Chyba zaraziłem się poezją.

      SPRZEDAWCA
      Naprawdę? To jeszcze nic. Ja cierpiałem na nowele.

      KLIENT
      Serio? Kiedy?

      SPRZEDAWCA
      Dawno, dawno temu... żył sobie w Wiltshire młodzieniec zwany Dennis Moore.

      [obraz zaczyna falować]

      Z zawodu był rozbójnikiem, już od wielu miesięcy okradał bogatych, aby wspomagać
      biednych.

      [falujący obraz klienta i sprzedawcy przechodzi w obraz Dennisa Moore'a, który
      jedzie na koniu, ciągnąc za sobą wielki wór]

      Pewnego dnia...

      [podjeżdża przed chatkę wieśniaków gdzie zostawia wór]

      DENNIS MOORE
      To znowu ja, panie Jenkins!

      [z chatki wychodzi para elegancko i bogato ubranych wieśniaków]

      Jeszcze tu wrócę!

      [odjeżdża; cięcie; sala balowa w pałacu, ogołocona z wszelkich kosztowności;
      wszyscy arystokraci siedzą w bieliźnie i jedzą łyżkami zupę z misek; przed
      siedzącymi stoi wiklinowy kosz z łubinem]

      GRANTLEY
      Tymczasem Fryderyk Wilhelm zaangażował się w obronę Śląska przed trzema wielkimi
      mocarstwami. Zdobył go w wojnie z Austrią.

      PIERWSZA DAMA
      Pamiętam, był uzależniony od dziesięcin...

      [słychać odgłos rozbijanego szkła; Dennis Moore wpada przez okno na linie]

      DENNIS MOORE
      Panie i panowie, wstawajcie.

      [nikt nie reaguje; wszyscy nadal jedzą zupę]

      Zmuszony jestem domagać się posłuszeństwa, w przeciwnym razie strzelę wam
      dokładnie między oczy.

      [wszyscy gwałtownie wstają]

      Może nie całkiem dokładnie, w końcu nie muszę być tak drobiazgowy. Jeśli
      trafiłbym na przykład tutaj...

      [pokazuje miejsce na głowie lorda Buckinghama]

      ...też by wystarczyło. Wcale nie muszę się wysilać, żeby trafić w skrzyżowanie
      nosa i linii łączącej źrenice. Z mojego punktu widzenia...

      PIERWSZA DAMA
      Czego chcesz panie, po co tu jesteś?

      DENNIS MOORE
      A po co my wszyscy tu jesteśmy? Jak się zastanowić, wszystko jest bez sensu...
      Czego my właściwie chcemy?

      BUCKINGHAM
      A czego ty chcesz teraz?

      DENNIS MOORE
      Tego co każdy. Skromnego dachu nad głową, odpowiedniej dziewczyny...

      GRANTLEY
      Nie, nie! Czego chcesz od nas?

      DENNIS MOORE
      Przepraszam! Złota, srebra i klejnotów.

      BUCKINGHAM
      Wszystko już zabrałeś!

      PIERWSZA DAMA
      Tylko to nam zostało.

      [pokazuje srebrną łyżkę, którą jadła zupę]

      DENNIS MOORE
      Ładne, biorę.

      [zabiera wszystkim łyżki]

      BUCKINGHAM
      [bierze z kosza gałązkę łubinu]

      Zabierz także ten cholerny łubin!

      DENNIS MOORE
      Dziękuję, ale tę fazę mam już za sobą.

      [Dennis Moore jedzie na koniu]

      CHÓR
      Dennis Moore, Dennis Moore i tak dalej...

      [podjeżdża do chatki wieśniaków i zsiada z konia; cięcie; wnętrze chatki
      wieśniaków; na ścianach wiszą obrazy, które jeszcze niedawno wisiały w sali
      balowej pałacu; Dennis Moore wchodzi przez drzwi]

      WIEŚNIAK
      Co nam dzisiaj przywiozłeś?

      DENNIS MOORE
      [pokazuje srebrne łyżki]

      Cztery śliczne, srebrne łyżki panie Jenkins.

      WIEŚNIAK
      [bierze od Dennisa łyżki i ogląda z dezaprobatą]

      Za kogo się uważasz, że dajesz nam, biedakom taką tandetę!?

      WIEŚNIACZKA
      [bierze od wieśniaka łyżki]

      Cholerne srebro! Nie chcę tego tutaj!

      [rzuca łyżki na podłogę]

      A tamte lichtarze miały tylko szesnaście karatów!

      WIEŚNIAK
      Może byś tak ukradł coś ładnego? Na przykład srebro weneckie?

      WIEŚNIACZKA
      Albo Velasqueza do ubikacji.

      DENNIS MOORE
      [wyraźnie zbity z tropu]

      No dobra...

      [cięcie; Dennis Moore jedzie na koniu]

      CHÓR
      Dennis Moore, Dennis Moore,
      przed siebie wyrywa,
      Dennis Moore, Dennis Moore,
      nikt mu nie przygrywa,
      By bogatych wspierać,
      biednych ludzi łupi,
      palant głupi...

      DENNIS MOORE
      [zatrzymuje konia]

      Słucham?

      CHÓR
      Zaśpiewaliśmy: "By bogatych wspierać, biednych ludzi łupi." DENNIS MOORE
      Chwilunia... Kurcze blade! Ta redystrybucja dóbr jest bardziej zdradziecka niż
      myślałem!

      [klaszczące stare baby]
      • don_carpio Przeczytałem 14.03.02, 13:58
        Czy ten na koniu to Balcerowicz ?
        • wild :)) 14.03.02, 14:49
          don_carpio napisał(a):

          > Czy ten na koniu to Balcerowicz ?

          dum dum dum Pan Mooore! Mooore! smile
        • Gość: # Re: Przeczytałem IP: *.wroclaw.tpnet.pl 14.03.02, 14:51
          Swietne.
          Wild, kto Ci to napisal ? Max ?
          • wild hehe :) Kabaret Monty Phytona! :))) 14.03.02, 15:19
            Gość portalu: # napisał(a):

            > Swietne.
            > Wild, kto Ci to napisal ? Max ?

            na specjalne zamówienie! smile


            Wild Cleesy smile)
          • don_carpio Re: Przeczytałem 14.03.02, 15:29
            Gość portalu: # napisał(a):

            " " Swietne.
            Wild, kto Ci to napisal ? Max ? " "

            Nie jest wazne kto napisał.
            Wazne jest że mamy gotowy scenariusz na nowy polski western.
            Ponieważ wśród bohaterów nie występują indianie ani bizony zdjęcia możemy kręcić
            w Polsce.
            Wydaje mi się, że warto rozważyć przynajmniej dwie lokalizacje:
            1/ Drawsko - ale tu bez przerwy odbywają się manewry NATO ( artyleria ciężka dup
            dup dup a w scenariuszu mamy przecież dumm dumm dumm )
            2/ Pustynia Błędowska - podobno w szybkim tempie zarasta chwastami; aby uzyskać
            efekt pustyni konieczne będą zatem efekty specjalne a jeśli efekty specjalne to
            można też kręcić na plaży ale wtedy musimy wyciąć morze i wstawić wielbłąda (
            oraz bin Ladena aby spotęgować efekt grozy ).
Pełna wersja