Sensacyjne porwanie samolotu w Rosji

18.05.12, 00:33
Poniedziałek
Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy.Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.

Wtorek.
Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli
zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.

Środa
Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem, pilotami i
pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów.
Wypuściliśmy, a co tam.

Czwartek
Pasażerowie wrocili z zapasami wodki. Balanga do rana. Wypuściliśmy drugą
połowę pasażerów i pilotów.

Piątek
Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę
znajomych. Impreza do rana.

Sobota
Do samolotu wpadł specnaz. Z wódką. Balanga do poniedziałku.

Poniedziałek
Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie z gorzałą. Jest milicja, są
desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.

Wtorek
Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. Specnaz się nie zgadza.
Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką.

Środa
Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę.

.@juzniemlody
informuję że niestety nie jest to mój tekst...takie numery opowiadają między sobą piloci lini latających do Moskwybig_grin
pozdrawiam
    • polski_francuz Sama radosc 18.05.12, 08:23
      zycia.

      Popatrz na to z innego punktu widzenia. Wezmy operatora rakiet z ladunkiem nuklearnym typu "Bulawa", ktore sa nie-do-zlapania przez antyrakiety. Myslisz, ze on jest abstynentem? A moze jest czujnik antyalkoholowy przy guziku nuklearnym?

      Bo ja sie boje, ze koniec swiata nastepi z bledu-po-pijaku jakiegos operatora. I preludium do tego juz bylo: w Czernobylu. Wypadek nastepil jak operatorzy trenowali. Nikt nie napisal czy pili przedtem czy nie.

      I w koncu, pijanstwo Rosjan zawdzieczamy chyba tez Wladimirowi Iljiczowi. Potrzebowal pieniedzy na skarb panstwa i stworzyl monopol alkoholowy.

      PF
      • perla Re: Sama radosc 18.05.12, 08:43
        polski_francuz napisał:

        > zycia.
        >
        > Popatrz na to z innego punktu widzenia. Wezmy operatora rakiet z ladunkiem nukl
        > earnym typu "Bulawa", ktore sa nie-do-zlapania przez antyrakiety. Myslisz, ze o
        > n jest abstynentem? A moze jest czujnik antyalkoholowy przy guziku nuklearnym?

        co za bzdury, a ponoć parasz się nauką.
        Nikt nie jest w stanie sam odpalić rakiety z bombą A. Te bzdety o przypadkowym naciśnięciu guzika...
        To są całe procedury a kody konieczne do odpalenia mają prezydenci państw posiadające bombę.
        A konkretnie to ma taki facet, który łazi krok w krok z teczką za prezydentem właśnie.
        • polski_francuz Re: Sama radosc 18.05.12, 08:55
          A ten facet co za prezydentem chodzi? A Czernobyl?

          Potwierdzam, ze zajmuje sie nauka.

          I pytanie za pytanie. Czy jak piszesz te perly chamstwa to piszesz na trzezwo?

          PF
          • perla Re: Sama radosc 18.05.12, 09:03
            polski_francuz napisał:

            > Czy jak piszesz te perly chamstwa to piszesz na trzezwo?

            zacytuj mi coś takiego to ci odpowiem czy to było po pijaku czy na trzeźwo właśnie.
            • marouder.com.pl Francowaty wybiera sie do pensjonatu "Olcha" 18.05.12, 09:22
              ..celem nabycia tamze kwalifikacji abstynenckich, bowiem dotychczas tanie wino z kartonow tylko golil.
              Patrz Francowatego watek o ankoholizmie.
            • polski_francuz Cytat 18.05.12, 10:28
              "co za bzdury, a ponoć parasz się nauką"

              Ale koncza rozmowe bo musze sie zjaca nauka.

              PF
              • polski_francuz Re: Cytat 18.05.12, 10:29
                ..koncze ..zajac...

                PF
              • perla to ma być chamski wpis właśnie? /ntx 18.05.12, 10:36
                polski_francuz napisał:

                > "co za bzdury, a ponoć parasz się nauką"
                >
                > Ale koncza rozmowe bo musze sie zjaca nauka.
                >
                > PF
                • polski_francuz Chamstwem 18.05.12, 10:44
                  jest laczenie dyskusji forumowej z zawodem. I rzucanie podejrzenia, ze sie ten zawod zle wykonuje.

                  Pisales wielokrotnie na forum, ze jestes tapicerem. Sp scan wyjasnil mi, ze jestes prawdopodobnie informatykiem.

                  Kto wiec byl klamca ty czy scan?

                  PF
                  • marouder.com.pl Ty, Bauwanie nigdy za swojego zycia nie.. 18.05.12, 10:49
                    ..odkryjesz, ze w tym wypadku nikt nie byl klamca..idz, zrob cos naukowo wraz z pobieraniem probek substancji oraz ich analizasmile
                  • perla Re: Chamstwem 18.05.12, 10:56
                    polski_francuz napisał:

                    > jest laczenie dyskusji forumowej z zawodem. I rzucanie podejrzenia, ze sie ten
                    > zawod zle wykonuje.

                    nic takiego nie podejrzewam, przeciwnie, z twoich wpisów wynika, że do pracy podchodzisz poważnie.
                    Chodziło mi tylko o dorosłość. Ja tylko jako dziecko wierzyłem w ów przypadkowy guzik.

                    >
                    > Pisales wielokrotnie na forum, ze jestes tapicerem. Sp scan wyjasnil mi, ze jes
                    > tes prawdopodobnie informatykiem.
                    >
                    > Kto wiec byl klamca ty czy scan?

                    nikt, ani nie jestem tapicerem ani informatykiem.
                    Jestem bezrobotny, a moje hobby to ważenie złota właśnie. smile
                    • marouder.com.pl Aurologiem jest Perla..nie wiedziales?!! 18.05.12, 11:00
                      Zajmuje sie zawartoscia zlota w czystym kruszcu! Za czym po odbyciu niewdziecznej sluzby jedzie do W-wy, gdzie probuje zakazic dawnego prezydenta nikotyna oraz substancjami smolistymi!
                      • perla Re: Aurologiem jest Perla..nie wiedziales?!! 18.05.12, 11:12
                        marouder.com.pl napisał:

                        > Za czym po odbyciu niewdzieczn
                        > ej sluzby jedzie do W-wy, gdzie probuje zakazic dawnego prezydenta nikotyna ora
                        > z substancjami smolistymi!

                        a tak, było coś takiego.
                        Ktoś mnie zakapował za palenie. A jeżeli na piętrze byłem tylko ja i pan prezydent, i ja wiem, że sam siebie nie zakapowałem, to mi wyszło, iż zakapował mnie...
                        Dowodów w postaci nagrań i podsłuchów nie mam właśnie. smile
          • perla coraz gorzej z tobą Francuski 18.05.12, 09:39
            polski_francuz napisał:

            > A ten facet co za prezydentem chodzi?

            ten facet jest tylko od noszenia kodów, a co nie znaczy, że jest w stanie je odczytać.
            Kody może odczytać tylko prezydent przez specjalne urządzenie podobne do lornetki. Urządzenie to ma zapisany wzór siatkówki prezydenta, czyli jedyną niepowtarzalną indywidualną cechę człowieka. Jeżeli urządzenie rozpozna wzór siatkówki to "wie", że to prezydent i wyświetli kody, a jak spojrzy ktoś inny to może nawet zniszczyć wzrok.

            > A Czernobyl?

            sowiecka technologia.
            Masz dowody, że byli pijani właśnie?
            • polski_francuz Podejrzenia i ogniwa 18.05.12, 10:33
              "Masz dowody, że byli pijani właśnie?

              Podejrzenia

              A jesli chodzi o lancuch dowodzenia nie sadze bys go znal. I w tym lancuchu moga byc slabe ogniwa.

              O nich pisze.

              Koniec dyskusji. Gadaj se Pierdla z pijaczkiem, ktory za mne sie szwenda jakbym wode sprzedawal.

              PF
              • perla Re: Podejrzenia i ogniwa 18.05.12, 10:38
                polski_francuz napisał:

                > Koniec dyskusji. Gadaj se Pierdla z pijaczkiem, ktory za mne sie szwenda jakbym
                > wode sprzedawal.

                o! widzę, że próbujesz zaszpanować podmiejskim slangiem.
                Nie wyszło jednak właśnie.
                • polski_francuz Co pragne? 18.05.12, 10:52
                  Nie wodki wlasnie.

                  Raczej porozmawiac, pozartowac. W wypadku trego watku podkreslic, ze sila militarna Rosjan jest w niesolidnych, przez powszechnen pijanstwo, rekach.

                  Czego ty pragnales twoim pierwszym agresywnym wpisem? Czyzbys uwazal, ze nie ma zadnego niebezpieczenstwa z tego kierunku?

                  Ze morze Biale nie jest zasmiecone militarnymi wrakami? Ze radioaktywne pozostalosci po reaktorach sa kontrolowane?

                  To chciales powiedziec?

                  Sadze, raczej ze z jakis niskich powodow postanowiles mnie osobiscie zaatakowac. I sadze, ze tak sie na ogol robi jak sie cos wypilo.

                  Popatrz na tego pijaczka, ktory sie za mna szweda.

                  PF
                  • marouder.com.pl Hmm..Francowaty, moze ty idz sie wystaw na... 18.05.12, 10:56
                    ..ocipienie klimatyczne. U wasz ladna pogoda?
                    Najpierw sie zaczerwienisz, potem zbrazowiejesz. Jak to Francuzsmile
                  • perla Re: Co pragne? 18.05.12, 11:00
                    polski_francuz napisał:

                    > Sadze, raczej ze z jakis niskich powodow postanowiles mnie osobiscie zaatakowac
                    > . I sadze, ze tak sie na ogol robi jak sie cos wypilo.

                    to nie był atak tylko kpina z twojego wpisu sugerującego, że jakiś pijaczek mógłby samodzielnie wywołać wojnę atomową.
                    Aha, nigdy nie piję przed 18, słowem "chamstwo" było na trzeźwo właśnie.
                    • polski_francuz Kpiny 18.05.12, 11:08
                      z siebie akceptuje. Nie lubie tylko kpin z mojej pracy bo podchodze do niej powaznie.

                      Co do meritum, w rozsadek Rosjan nie wierze. Za duzo pija.

                      Goodday

                      PF
              • marouder.com.pl A zmarszczyles.. 18.05.12, 10:45
                ..brew, ptaku rybi?
      • marouder.com.pl Francowaty, czy mam tu wpisac scenke... 18.05.12, 09:16
        ...opowiadajaca o tym jak nadepnales na pedal gazu i na skutek zbytniej aktywnosci slonecznej impuls z pedala dotarl do dachowki domu pana rektora Araba akurat wtedy, gdy ten udawal sie do muzulmanskiej swiatyni w piatek?!!
      • marouder.com.pl I co sie Francowaty nie odzywasz? 18.05.12, 10:28
        Ty glupawy "czytaczu" tych, czy innych czasopisemek obowiazujacych akurat w twoim srodowisku..
    • piq to jest Moskwa-Pietuszki... 18.05.12, 20:44
      ...Wieniczka i lotnisko Szeremietiewo. Część pierwsza:
      --------------------------------------------
      Dobra! Gdzież to jesteśmy?...
      Kuskowo! Minęliśmy Kuskowo bez przystanku! Z takiej okazji warto by golnąć jeszcze raz, ale będzie lepiej, jak najpierw opowiem,

      Kuskowo - Nowogiriejewo

      a później dopiero pójdę sobie i wypiję.
      Zatem. W zeszłym tygodniu zdjęli mnie ze stanowiska brygadzisty, a pięć tygodni temu - wyznaczyli. Przez cztery tygodnie, sami rozumiecie, gruntownych zmian człowiek nie wprowadzi, i ja nie wprowadziłem żadnych gruntownych zmian, a jeżeli komuś zdawało się, że wprowadziłem, to jednak wychrzanili mnie nie za te zmiany.
      Sprawa zaczęła się dużo prościej. Zanim ja nastałem, cały proces produkcyjny przedstawiał się następująco: z rana siadaliśmy do gry w durnia, na pieniądze (umiecie grać w durnia?) Tak. Potem wstawaliśmy, odwijaliśmy kabel z bębna, układaliśmy kabel i zasypywali ziemią. A potem - wiadoma sprawa: siadaliśmy i każdy po swojemu zabijał czas wolny, bo przecież, bądź co bądź, każdy ma własne marzenia i odmienny temperament: jeden pił wermut, drugi, skromniejszy - wodę kolońską „Świeżość”, a kto miał większe aspiracje - pił koniak na międzynarodowym lotnisku Szeremietiewo. I waliliśmy się spać.
      A nazajutrz było tak: wpierw zasiadaliśmy i piliśmy wermut. Potem wstawaliśmy, aby wyciągnąć spod ziemi wczorajszy kabel i wyrzucić go, ponieważ cały zdążył już oczywiście zmoknąć. A potem - no cóż - potem siadaliśmy do durnia, grać o forsę, i waliliśmy się spać, nie kończąc gry.
      Wczesnym rankiem budziliśmy się nawzajem: „Locha! Wstawaj, gramy! Stasik, wstawaj dogrywać wczorajszą partię! Wstawaliśmy i kończyliśmy grę. A potem - przed świtem, o brzasku, nie popiwszy ani „Świeżości”, ani wermutu - łapaliśmy się za bęben z kablem i zaczynaliśmy go rozwijać, żeby do jutra zamókł i nie nadawał się do niczego. A już potem - każdy na własną rękę spędzał czas wolny, ponieważ każdy ma swoje własne ideały. I wszystko zaczynało się od początku.
      Kiedy zostałem brygadzistą, uprościłem ten proces do granic możliwości. Teraz robiliśmy tak: jednego dnia graliśmy w durnia, drugiego dnia piliśmy wermut, trzeciego od nowa rżnęliśmy w durnia, na czwarty dzień od nowa wermut. A kto miał intelektualne ciągoty, ten przepadał z kretesem na lotnisku Szeremietiewo, siedząc i pijąc koniak. Bębna, oczywiście, nawet palcem nie tykaliśmy - ba, gdybym nakazał dotknąć bęben, wszyscy roześmieliby się jak bogowie, potem tłukliby mnie po twarzy pięściami, no a wreszcie rozeszliby się: jedni grać w durnia na pieniądze, drudzy pić wermut, jeszcze inni - „Świeżość”.
      Do czasu wszystko szło wspaniale, raz w miesiącu wysyłaliśmy im zobowiązanie, a oni nam dwa razy w miesiącu pobory. Myśmy na przykład pisali: z okazji zbliżającej się setnej rocznicy zobowiązujemy się skończyć z wypadkami przy pracy. Albo tak: z okazji sławnej setnej rocznicy osiągniemy taki poziom, aby co szósty z nas kształcił się zaocznie na wyższej uczelni. Z wypadkami i uczelnią to naturalnie czysty pic, skoro poza durniem świata bożego nie widzieliśmy, a było nas do kupy pięciu.
      O, wolności i równości! O, braterstwo i konsumpcjo! O, słodyczy braku kontroli! O, rozkoszna poro w życiu mojego narodu - od otwarcia do zamknięcia sklepów.
      Odrzucając wstyd i niepotrzebną troskę o dzień jutrzejszy, żyliśmy wyłącznie życiem duchowym. Rozszerzałem horyzonty kumpli w miarę swoich możliwości, a im bardzo się podobało, kiedy je tak rozszerzałem, w szczególności zaś lubili wszystko to, co dotyczyło Izraela i Arabów. Wtedy wpadali w absolutne uniesienie - w uniesienie z powodu Izraela, w uniesienie z powodu Arabów, a już zwłaszcza z powodu wzgórz Golan. Abba Eban i Mosze Dajan nie schodzili im z ust. Wracają rano z dziwek, na przykład, i jeden drugiego pyta: „No i co? Ninka z trzynastki dajan jebban?” A ten odpowiada z uśmieszkiem samozadowolenia: „A cóż ma, ścierwo, robić? Pewnie, że dajan!”
      A potem (słuchajcie), a potem, kiedy dowiedzieli się, jak umarł Puszkin, dałem im do czytania Słowiczy ogród, poemat Aleksandra Błoka. Tam, w tym poemacie, jeżeli oczywiście odrzucić wszystkie te rozkosznie odurzające ramiona i nie rozświetlone zorzą mgły, i różowe wieże w szatach z dymów, znajdziemy bohatera lirycznego, zwolnionego z pracy za pijaństwo, dziwki i bumelkę. Powiedziałem im: „To bardzo współczesna literatura - przeczytacie ją z wielką korzyścią dla siebie.” I co? Przeczytali. Ale na przekór oczekiwaniom, podziałała na nich przygnębiająco - ze wszystkich sklepów naraz zniknęła „Świeżość”. Nie wiadomo dlaczego zapomnieli o żartach, międzynarodowy port lotniczy Szeremietiewo także został zapomniany, zatriumfowała natomiast „Świeżość”, wszyscy pili wyłącznie „Świeżość”.
      O, beztrosko! O, ptaki niebieskie nie gromadzące w spichlerzach! O, piękniej od Salomona odziane lilie polne! Wychlali cały zapas „Świeżości” od stacji Dołgoprudnaja do międzynarodowego lotniska Szeremietiewo!
      • piq to jest Moskwa-Pietuszki - część druga... 18.05.12, 20:50
        ...fragmentu o kładzeniu kabla na lotnisku Szeremietiewo:
        -------------------------------
        I wtedy właśnie mnie olśniło! Jesteś po prostu tuman, Wieniczka, kompletny dureń! Przypomnij sobie, czytałeś u jakiegoś tam mądrali, że Pan Bóg troszczy się tylko o losy książąt, pozostawiając książętom troskę o los ludu. A ty przecież jesteś brygadzistą, i powinieneś być „małym księciem”. Gdzie twoja troska o losy ludu? Czy zajrzałeś w dusze tych pasożytów? W mroczne zakamarki duszy tych pasożytów? A dialektyka serca tych czterech dzwońców - jest ci znana? Gdybyś ją znał, potrafiłbyś pojąć, co wspólnego ma Słowiczy ogród ze „Świeżością” i dlaczego Słowiczy ogród nie potrafił współbrzmieć ani z durniem, ani z wermutem, podczas gdy tak wspaniale udawało się to Mosze Dajanowi i Abbie Ebanowi!
        I wtedy to właśnie wprowadziłem swoje słynne „grafiki indywidualne”, za które mnie w końcu wychrzanili...

        Nowogiriejewo - Rieutowo

        Powiedzieć wam, co to były za grafiki? To bardzo proste: na brystolu czarnym tuszem rysuje się dwie osie - jedną poziomą, drugą pionową. Na poziomej zaznacza się kolejno wszystkie dni robocze z ubiegłego miesiąca, a na pionowej - liczbę wypitych gramów w przeliczeniu na czysty alkohol. Brało się pod uwagę, oczywiście, tylko picie w pracy lub przed pracą, ponieważ picie wieczorem stanowiło wielkość dla każdego mniej więcej stałą i dla poważnego badacza nie mogło przedstawiać się interesująco.
        Tak więc, pod koniec miesiąca zgłasza się do mnie pracownik ze sprawozdaniem: takiego a takiego dnia wypito tego a tego tyle i tyle, następnego tyle a tyle tego i tamtego. A ja czarnym tuszem na brystolu przedstawiam to wszystko w postaci pięknego wykresu. Proszę, nacieszcie oko i wy, to na przykład jest grafik komsomolca Wiktora Totoszkina:

        A to Aleksiej Blindiajew, członek KPZR od 1936 roku, stary wyliniały pierdziel:

        To zaś wasz pokorny sługa, eks-brygadzista brygady montażystów PTUS-u, autor poematu Moskwa - Pietuszki:

        Prawda, że interesujące dane? Nawet na pierwszy rzut oka interesujące. U jednego Himalaje, Tyrol, wieże wiertnicze Baku albo nawet wierzchołki kremlowskiego muru, którego zresztą nigdy nie widziałem.
        U drugiego bryza w blaskach jutrzenki, poprzedzająca świt na rzece Karnie, łagodny nurt usiany koralikami falującego odblasku latarń. U trzeciego - rytm dumnego serca, pieśń o zwiastunie burzy i dziewiąta fala. A wszystko to można odczytać z wykresu.
        A temu, kto jest dociekliwy (no, jak na przykład, ja) krzywe te zdradzały wszystko, co tylko można zdradzić, o człowieku i o ludzkim sercu, wszystkie jego walory, od seksualnych do zawodowych, wszystkie chwile załamań zawodowych i seksualnych. I stopień jego zrównoważenia, i skłonność do zdrady, i wszystkie tajemnice jego podświadomości, jeżeli tylko takowe posiadał.
        Duszę każdego z tych pacanów mogłem teraz studiować z uwagą, w skupieniu i wytrwale. Ale niezbyt długo oddawałem się temu zajęciu, gdyż pewnego fatalnego dnia z mojego stołu zniknęły wszystkie grafiki. Okazało się, że ten stary pierdoła Aleksiej Blindiajew, członek KPZR od 1936 roku, tego dnia wysyłał do zarządu nasze nowe zobowiązanie, w którym jak zwykle przyrzekaliśmy z okazji nadchodzącej setnej rocznicy być tacy sami w życiu, jak w pracy - i z głupoty czy też w pijackim zamroczeniu do tej samej koperty wsadził też moje indywidualne wykresy.
        Gdy tylko zauważyłem, że zniknęły, wypiłem i złapałem się za głowę. A tam w zarządzie także, kiedy otrzymali przesyłkę, złapali się za głowy, wypili, i jeszcze tego samego dnia przyjechali moskwiczem, wprost na nasz odcinek. Co wykryli, włamując się do naszego kantoru? Nie wykryli nic oprócz Lochy i Stasika. Locha drzemał na podłodze zwinięty w kłębek, a Stasik rzygał. W ciągu kwadransa zadecydowano o wszystkim - moja gwiazda, świecąca jasnym blaskiem przez cztery tygodnie, dogasała. Ukrzyżowanie nastąpiło równo w trzydzieści dni po wniebowstąpieniu. Jeden tylko miesiąc dzielił mój Tulon od mojej Św. Heleny, krótko mówiąc, pozbawiono mnie funkcji, a na moje miejsce wyznaczono Aleksieja Blindiajewa, tego zgrzybiałego przygłupa i obiboka, członka KPZR od 1936 roku. A on natychmiast po otrzymaniu awansu ocknął się na tym swoim kawałku podłogi i poprosił o rubelka, ale tamci mu rubelka nie dali. Stasik przestał rzygać i też poprosił o rubelka - lecz i jemu nie dali. Wypili czerwonego wina, wsiedli do swego moskwicza i odjechali.
        -------------------------------------
        Dalej jest też dobrze, m.in. Wieniczka mówi o tym:
        "Tak, tak, tamtego dnia moje wielkie serce całe pół godziny walczyło z rozsądkiem. Niczym w tragediach Pierre’a Corneille’a, poety laureata - obowiązek walczy z porywem serca."

        Pierre’a Corneille’a, poety laureata. Nie mam nic do dodania.
        • wikul Re: to jest Moskwa-Pietuszki - część druga... 20.05.12, 15:50
          Świetne. Śmieszne, ale śmiech czasem zamiera na ustach. A tu recenzja.

          agaczyta.blox.pl/2011/01/Moskwa-Pietuszki-Wieniedikt-Jerofiejew.html#axzz1vPwOKuuZ
    • rusec11 Re: Sensacyjne porwanie samolotu w Rosji 25.05.12, 11:35
      nie smieszno.
      • wikul Re: Sensacyjne porwanie samolotu w Rosji 25.05.12, 16:37
        rusec11 napisał:

        > nie smieszno.


        Ani trochę ? A co, straszno ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja