Gość: troska
IP: *.dip.t-dialin.net
16.03.02, 20:09
Jak bylem jeszcze malym derbeciem to babcia postraszyla mnie raz czy dwa tylko
tak dla checy ze jak nie bede grzeczny to wyjdzie ze sciany "dytko na
slomianych nogach" i mnie zabierze. Musze powiedziec ze sie tym miejscem w
scianie tak przejalem ze od tamtej pory balem sie sam w domu zostawac. I to do
tego stopnia sie nasililo ze pozostawiony sam w domu juz niepotrafilem sie
normalnie bawic ani o niczym innym myslec jak o tym. Wpatrujac sie w drzwi
sasiedniego pokoju ze zaraz cos strasznego ztamtad wyjdzie, czekalem juz tylko
na to az ktos w koncu wroci i wyzwoli mnie z tego piekielnego strachu.
Dziecko nieodroznia jeszcze co jest prawda a co klamstwem tym bardziej ze uwaza
doroslych a przedewszyskim swoich bliskich jako zrodlo niepodwazalnej wiedzy.
Do tego wszystkiego dochodzi fakt ze psychika dziecka wchlania wszelkie
metafizyczne opowiesci jak gabka, za co odpowiedzialne sa ludzkie instynkty.
Teraz wyobrazcie sobie jakim szokiem musi byc dla takiego dziecka ktoremu sie
mowi ze jest ktos taki co to jest wszedzie. Wszystko widzi wszystko slyszy i
nawet wie co akurat myslisz. Takie dziecko przestaje sie od tego momentu zdrowo
rozwijac. Jego umysl kontroluje na kazdym kroku religiny kompleks memetyczny
ktory wyloluje strach i trwoge jezeli jakas mysl niezgodna jest z zakazami i
nakazami tej religji. Racfac i mamy chodzacego combi ktory juz nie mysli
zdrowymi kategorjami tylko jest silnie zaprogramowany i to niejednokrotnie tak
silnie, jak to tylko najglebsza hipnoza potrafi. W dziecku takim toczy sie od
tego momentu walka z bardzo ciezka choroba psychiczna. Ale zamiast liczyc na
pomoc od swojego otoczenia i bliskich to, to dziecko jest jeszcze bardziej
wpychane w te chorobe.
W welu wiernych kosciolowi rodzinach tak przygotowane w domu dziecko jest dla
kosciola juz tak latwym lupem ze on niepotrzebuje juz prawie nic robic oprocz
swoich coniedzielnych szopek w kosciele.
Ale to kosciolowi niewystarcza zeby przypadkiem to dziecko nie wyzdrowialo jest
jeszcze dodatkowo przez koscol poddawane stale i wciaz praniu mozgu. Jest dalej
indoktrynowane czy to z ambony, czy na lekcji religii, przez roznych ludzi ze
swojego otoczenia, a nawet jak wroci do domu przez wlasna rodzine ktora to jak
wiadomo wczesniej w taki sam sposob zostala zaprogramowana. Ucieczka od
koscielnej paranoji jest dla takiego dziecka prawie ze niemozliwa.
"Według Łukaszewicza, który wymienia indoktrynację, jako jedną z barier
ograniczających twórczy rozwój osobowości jest to: "wpajanie człowiekowi - w
drodze wielokrotnego powtarzania - wiadomości, sądów, przekonań, ocen nie
popartych jakąkolwiek racjonalną argumentacją." Według tego autora jest ona
podobna do tresury, w której umiejętności zdobywa się na drodze powstawania w
drodze wielokrotnych powtórzeń z tym tylko wyjątkiem, że mamy tutaj do
czynienia z tresurą informacyjną, czy umysłową. Okoń dodaje jeszcze, że
indoktrynacja jest procesem, który aby był skuteczny, musi być świadomy (3).
Sądzę, że z połączenia tych dwóch stanowisk dałoby się wyprowadzić dla naszych
celów taką definicję zjawiska indoktrynacji: "Indoktrynacja jest to świadomy
akt agresji psychicznej polegający na wpajaniu człowiekowi - w drodze
wielokrotnego powtarzania - wiadomości, sądów, przekonań, ocen nie popartych
jakąkolwiek racjonalną argumentacją." Celem tego procesu jest ukształtowanie w
człowieku, w jego strukturach poznawczych silnych, niemal nienaruszalnych, a
obiektywnie irracjonalnych, przekonań. Jeżeli to się udaje, to niezgodność
rzeczywistości z tymi przekonaniami - wobec braku racjonalnych uzasadnień
swojego przekonania, wobec braku racjonalnych kryteriów ważenia i
wartościowania zjawisk - uruchamia mechanizm reinterpretacji rzeczywistości w
taki sposób, aby uzyskać zgodność z fałszywym, lub irracjonalnym przekonaniem.
Zresztą człowiek, który raz uwierzył w podaną mu prawdę, jeśli zaangażował się
w jej głoszenie będzie sam szukał wszelkich argumentów aby samemu sobie i innym
potwierdzić jej prawdziwość, zgodnie z zasadą zaangażowania i konsekwencji.
Indoktrynacja pozbawia więc człowieka zdolności realistycznej oceny
rzeczywistości, a co za tym idzie jest on w stanie całkowicie podporządkować
się nawet najbardziej nieracjonalnym poleceniom ludzi, którzy nim manipulują.
Należy w tym miejscu zaznaczyć, że indoktrynacja nie zachodzi wyłącznie w
sektach, jest ona obecna w naszym codziennym życiu, w mediach, reklamie.
Najlepszymi przykładami indoktrynacji w życiu społecznym jest jedynie słuszna
ideologia komunistyczna, przez wiele lat panująca w naszym kraju, a bardziej
współcześnie działalność Radia Maryja, jednak ze względy na jasność zjawiska w
sektach i na nasilenie problemu właśnie w dziedzinie religii chciałbym mówić o
indoktrynacji odwołując się głównie do przykładów sekt religijnych."
W historii kosciola mielismy juz do czynienia z wieloma tradycjami, takimi jak
np. zakaz edukacji, zakaz innych swiatopogladow poza koscielnym, tortury,
palenie na stosie i inne zwyrodnialstwa na niewinnych ludziach, ktore sluzyly
do rozszerzania i umacniania imperium koscielnego.
Ale na sczescie juz nienaleza do tradycji.
Teraz nalezaloby indokrynacje religijna ujac w te same prawa jakie zastosowano
do tamtych tradycji i dla gwalcacych umysly dzieciece zastosowac te same prawa
ktorym podlegaja np. gwalciciele seksualni.
W zwiazku z tym na rzetelne i ucziwe odpowiedzi czekaja nastepujace pytania:
Dlaczego kosciol pozbawil zycia 9.000.000 (DZIEWIEC MILIONOW) L U D Z I w samej
tylko Europie liczac i to tylko od sredniowiecza?
Jakim prawem trzymal koscol cale narody jeszcze do niedawna w ciemnocie
uzurpujac tylko sobie prawo do czytania, pisania i nauki? Czym napewno
uwstecznil nam wszystkim rozwoj naukowy naszej cywilizacji o stulecia, a moze
nawet tysiaclecia.
Dlaczego kosciol mordowal ludzi ktorzy chcieli sie na wlasna reke tylko czegos
uczyc i nauczac innych? Czym uwstecznil....... patrz wyzej.
Dlaczego nikt tych barbarzyncow w gruncie rzeczy dorownujacych okrucienstwem
hitlerowi nie postawil jeszcze przed trybunalem tak jak hitlerowcow postawili?
Dlaczego do tej pory koscol ma prawo sie wtracac w sprawy nauki i etyki nawet
budowac wlasne uczelnie, skoro ze swych bestjalskich morderstw jeszcze sie
przed trybunalem nie wytlumaczyl. A ma to miejsce nagminnie i nieraz to nie
mozna nawet kroku zrobic, zeby ktos nie wyskakiwal z jakims religijnym veto aby
stopowac postep nauki? A przykladow moge przytoczyc tu mnustwo, ale szczegolnie
jest przykre to ze pseudoetyka koscielna blokuje natretnie badania biologiczne
i genetyczne spowalniajac przez to rozwoj mozliwosci leczniczych na Swiecie.
Dlaczego w dalszym ciagu maja prawo ci bezwzgledni przedsiebiorcy religijni
bezkarnie gwalcic zdrowe umysly naszych dzieci ciezkim uzaleznieniem
psychicznym? Dlaczego nie odpowiadaja za ten gwalt przed sadem, tak jak
seksualni gwalciciele za to odpowiadaja?
Teraz popatrzcie sobie jak bezkompromisowo wrecz bezmyslnie Polska zostala
sprzedana w 1993 kosciolowi, a szczegolnie nasze dzieci, mlodziez i rozwoj
nauki:
http://www.faktyimity.pl/KONKORDATOWI.doc
Ponizej podaje niektore artykuly dotyczace dzieci i mlodziezy zawarte w
koscielnym konkordacie podpisanym przez Polske, gdzie koscol stawia swoje
interesy NAWET PONAD polska konstytucje albo przynajmniej na rowni. Pomimo to
ten bszczelnie arogancki dokument zostaje podpisany przez wladze polskie.
Przyczym Polska wcale nie musiala tego argoganckiego do granic mozliwosci
dokumentu podisywac. Taksamo jak tego badzo wiele panstw niezrobilo. Powsteje
wiec znowu tradycyjne polskie pytanie - ile komu posmarowano. Zgroza i
beznadzieja powiadam wam.
Mam nadzieje ze ktos sie tym jak najszybciej zajmie i uniewazni ten przykry
bezsens.
pozdrawiam
Artykuł 12
1. Uznając prawo rodziców do religijnego w