snajper55
29.09.12, 20:36
Trafiłem dziś przed 19 na Krakowskie Przedmieście i, oglądając zwiezionych z całej Polski, rozchodzących się już powoli manifestantów, dotarłem spacerkiem na Plac Zamkowy. Tam na estradzie dalej trwały śpiewy i przemówienia, którym przysłuchiwał się spory tłumek spragnionych Prawdy, nieobecnej w mediach brudnego nurtu. Przystanąłem i ja. Po wysłuchaniu peanów na cześć Największego Prezydenta usłyszałem zdanie, po którym wszystkie kawałki smoleńskiego puzzla trafiły na swoje miejsce i poznałem Prawdę. A może nawet PRAWDĘ. To zdanie chcę tu zacytować. Oto ono: "Oni nie polecieli tam na jakąś wycieczkę, jak niektórzy mówią. Oni tam polecieli, aby polec." Czyż to zdanie wszystkiego nie wyjaśnia?
Potem oddano głos poezji, która pieśnią opowiedziała o
"Największym Polskim Prezydencie,
który oddał swe życie Ojczyźnie w prezencie,
aby obudzić Polaków."
S.