wild
03.07.04, 20:59
-----------------------------------------------------------------------------
"Nie powinno się wymagać od właścicieli, by obsłużyli każdego, kto przychodzi
do ich firmy, tak samo jak nie wymaga się od nich, by zapraszali każdego do
swojego domu na kolację..."
Llewellyn H. Rockwell, jr.,
-----------------------------------------------------------------------------
PRAWO DO DYSKRYMINACJI
Prawo nie powinno od nikogo wymagać, by lubił gejów czy lesbijki, ogólnie czy
w szczególności. Złą - w obliczu tego - nowiną o libertarianizmie, z
gejowskiego i lesbijskiego punktu widzenia, jest to, że popieramy prawo
każdego do tego, by w granicach swego majątku, korzystając ze swych własnych
zasobów, był tak niegrzeczny w stosunku do gejów i lesbijek, jak tylko chce.
Pracodawcom powinno być wolno dyskryminować gejów i lesbijki, jeśli im się
tak podoba, bo to oni płacą za pracę swych pracowników i to są ich pieniądze.
Dokładnie ta sama reguła, mówiąca, że geje i lesbijki mogą robić ze swym
majątkiem to, co im się podoba, powinna stosować się również do tych, którzy
nie akceptują gejów czy lesbijek.
Ujmując to w najbardziej prowokacyjny sposób, ludzie powinni mieć prawo
zwalniać swych pracowników, jeśli nabiorą odrazy do koloru ich oczu. Jedynym
ograniczeniem powinno być to, że nie mogą się w ten sposób zachowywać, jeśli
zobowiążą się tego nie robić, jak to często pracodawcy czynią.
Tak jak powiedziałem, brzmi to jak bardzo złe nowiny dla gejów i lesbijek.
Ale przypuśćmy, że niektórzy geje zechcą otworzyć biznes i zatrudniać jedynie
innych gejów, to jest dyskryminować na korzyść gejów. Czy powinni mieć do
tego prawo? Wolnościowcy odpowiadają głośnym i kategorycznym tak. Wolnościowy
pogląd na takich gejów raz jeszcze brzmi: to są ich pieniądze. Jeśli upierają
się, by zadawać się tylko z innymi gejami, lub powiedzmy tylko z jednookimi
albinosami lubiącymi muzykę country, w porządku. Jeśli są głupi, niegustowni
lub nietaktowni, to ich problem.
Najbardziej popularną metodą, jaką myślący i życzliwi ludzie rekomendują do
ochrony praw szeroko nielubianych mniejszości takich, jak geje i lesbijki
jest ustanowienie prawa, które zmuszałoby nas wszystkich do bycia pełnymi
szacunku i prawymi. Jeśli my, wolnościowcy, argumentujemy za skromniejszą
rolą prawa, to nie dlatego, że jesteśmy bezmyślni czy nieczuli, ale dlatego,
że rozumiemy prawo i jego ograniczenia lepiej, niż to się innym wydaje. Jeśli
prawo będzie dążyć do wymuszenia "tolerancji" wymagając spełnienia nawet
najwymyślniejszej listy elementów zachowania uznanych przez prawodawców za
oznaki tolerancji jako warunku robienia innych rzeczy, takich, jak
wynajmowanie pokoi, podawanie alkoholu lub posiłków czy zatrudnianie ludzi,
to bigoci (czy też ludzie, którzy po prostu nie zgadzają się z prawodawcami
co do definicji bigoterii) dostarczą mniej tych rozmaitych usług, zatrudnią
mniej ludzi i pogrążą się w bezczynności. Co gorsze, nie-bigoci także będą
zniechęcani do przedsiębiorczości przez uboczne efekty państwowej regulacji,
a niektórzy z nich, tacy jak ja, będą sprzeciwiać się temu, że nie mają prawa
być bigotami, nawet jeśli nie chcą nimi być.
W Brytanii mówienie o prawach, które zmuszałyby niegejowską i nielesbijską
większość do zachowywania się miło wobec gejów i lesbijek jest ciągle tylko
mówieniem. Ale było ostatnio u nas małe poruszenie działalności politycznej
związane z dostarczaniem gejom i lesbijkom specjalnych udogodnień na
publiczny koszt i małe poruszenie publicznie finansowanej propagandy na
korzyść gejowskiego i lesbijskiego sposobu życia. Również niektóre
organizacje sektora publicznego narzuciły na swoim terytorium politykę
progejowskiej i prolesbijskiej poprawności. Rezultat? Inni polityczni
przedsiębiorcy z innymi poglądami na przyzwoitość odwzajemnili się
uregulowaniami dyskryminującymi na niekorzyść gejów i lesbijek. Polityka jest
polityką. Demokracja jest demokracją. Geje i lesbijki będąc w mniejszości
wychodzą na takich wymianach najgorzej. Jeśli nastrajasz polityczną maszynę
na swoją korzyść, nie zdziw się, jeśli ktoś inny przyjdzie i nastroi ją na
korzyść kogoś lub czegoś innego, i zaszkodzi tobie. Jeśli jesteś małą i
raczej niepopularną mniejszością, powinieneś się tego spodziewać.
Wolnościowe stanowisko zezwalania na wszystko, co nie jest agresywne i
popierania całkowicie wolnego rynku, niehamowanemu prawami przeciwko byciu
niegrzecznym i dyskryminatorskim, może wydawać się okrutne dla gejów i
lesbijek, i dla ludzi w ogóle. Ale nie jest takie. Konsekwencją tego
wolnościowego stanowiska jest społeczeństwo, w którym bigoci mogą być
bigotami, ale stoją w obliczu kosztów swej bigoterii. Wolne społeczeństwo
tworzy obfitość okazji dla każdego, w tym dla gejów i lesbijek. Wielu
pracodawców będzie w stosunku do nich nietolerancyjnych (przypuśćmy, że będą
wiedzieli, kto jest gejem, a kto lesbijką), ale inni nie będą na to zwracać
uwagi, bądź nawet będą rekompensować istniejącą bigoterię swoją
wspaniałomyślnością dla nich i przedstawicieli innych mniejszości (i ciągnąć
z tego zyski). Wielu pracodawców będzie gejami lub lesbijkami.
Wolność gospodarcza rozsiewa w społeczeństwie władzę i bogactwo. "Wzmacnia"
ludzi wszystkich rodzajów, wszelkich gustów i preferencji. Nagradza ludzi nie
według tego, kim oni po prostu są, tylko według tego, co wnoszą do życia
innych. Rozpowszechnia naokoło pieniądze, a wszyscy kupcy, z wyjątkiem
najbardziej nietolerancyjnych, witają chętnie pieniądze jakiegokolwiek
klienta. Kiedy ostatnio słyszeliście o sklepikarzu odmawiającym obsłużenia
klienta, bo ten był gejem?
Brian Micklethwait
www.libertarianizm.pl/prawa.html