andrzejg
13.07.04, 10:42
info.onet.pl/949233,12,item.html
Niemiecki dziennik "Tagesspiegel" nawiązał do kwestii roszczeń majątkowych ze
strony niemieckich wypędzonych. Stało się to na krótko przed planowanymi
wizytami prezydenta i kanclerza Niemiec w Polsce.
Polska musi się liczyć z tym, że będzie być może musiała niebawem wypłacić
odszkodowania milionom Niemców, wypędzonych z Polski - napisał komentator
ukazującej się w Berlinie gazety.
Przypomniał, że tzw. Pruskie Powiernictwo zamierza skierować pozwy do
polskich sądów, a w przypadku niepowodzenia zwrócić się do Trybunału Praw
Człowieka w Strasburgu.
"Tagesspiegel" podkreśla, że Polacy oczekują od Koehlera i Schroedera
zapewnień, że "żaden Niemiec nie będzie już wysuwał roszczeń wobec Polski".
"Tego nie wolno jednak zrobić ani prezydentowi, ani kanclerzowi; w przeciwnym
wypadku ściągną na rząd federalny roszczenia idące w miliardy" - pisze
komentator.
Gazeta przypomina, że Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał zawarte przez
kanclerza Willy'ego Brandta traktaty wschodnie (zawarte na początku lat 70.
umowy z Polską, Czechosłowacją i ZSRR) za zgodne z konstytucją, ponieważ rząd
RFN nie zrezygnował w nich z prywatnych roszczeń do majątków na utraconych
terenach wschodnich. Z tego powodu wszystkie polsko-niemieckie umowy i pisma
im towarzyszące zawierają zdanie, że nie dotyczą one kwestii majątkowych.
Niemiecki komentator ocenia, że z politycznego punktu widzenia niemożliwe
jest, aby nieruchomości stanowiące jedną trzecią dzisiejszego terytorium
Polski wpadły ponownie w ręce Niemców lub żeby Polska zapłaciła za nie
odszkodowania.
Jednak pod względem prawnym sytuacja nie jest - zdaniem gazety - tak jasna.
"Polska nie przyjęła do dziś jednolitego rozwiązania dotyczącego własności
upaństwowionej w czasach komunizmu" - stwierdza komentator.
Jego zdaniem, sytuację pogarsza to, iż pod naciskiem Związku Radzieckiego
Polska zaakceptowała przesunięcia graniczne i zmiany własnościowe oraz
zrezygnowała z odszkodowań na Wschodzie i z reparacji na Zachodzie.
Dlatego - pisze autor - to władze w Warszawie są odpowiedzialne za
odszkodowania dla polskich wypędzonych (ze wschodnich terenów dawnej Polski).
W dodatku Polska zwróciła niedawno nieruchomości organizacjom żydowskim lub
też polskim obywatelom, co jest precedensem, na który mogą się powoływać
niemieccy wypędzeni.
"Cyniczna nauczka: nigdy nie rezygnować z roszczeń własnościowych i
reparacyjnych. W przeciwnym wypadku dzieci z narodu sprawców dysponują na
koniec większą liczbą tytułów prawnych niż ofiary" - komentuje "Tagesspiegel".
Gazeta dodaje, że Polska powinna była uchwalić mądrą ustawę o zwrocie,
odszkodowaniu lub rezygnacji z obu wzorem Czechów, którzy wykluczyli
większość roszczeń niemieckich wypędzonych. Natomiast Węgrzy uchwalili
symboliczne odszkodowanie. Obecnie Polakom pozostaje tylko nadzieja, że
europejscy sędziowie znajdą rozwiązanie, które pozwoli skorygować zaniedbania
i "pojedna prawo ze sprawiedliwością" - czytamy w konkluzji.
_________________________________________________________________
Zaczynam mieć powazne obawy co do końcowego efektu tych sądowych przepychanek,
a to z powodu głupoty naszych urzędników i polityków.Dlaczego głupoty?
Ano bo nc nie zrobili w kierunku ustawowego,czy sądowego zabezpieczenia
polskich praw.Tak jak w przypadku spraw związanych z powojennym łączeniem
rodzin i przejmowaniem opuszczonych majątków przez państwo(oczywiście w
majestacie prawa) z małym felerem - zapomnieli zmienic właściciela w księgach
wieczystych.Na tej też podstawie urzędy niemieckie żądają zwrotu odszkodowań
od swoich obywateli ,logicznie argumentując ,że według prawa nie utracili
oni majątku pozostawionego w Polsce i mogą skutecznie ubiegać się o jego
zwrot,lub odszkodowanie.
W sprawie wysiedlonych,wypedzonych,czy też uciekinierów (jak zwał tak zwał)
też możemy być zaskoczeni brakiem przewidywania przez naszych polityków.Do
tej pory nie ma ustawy reprywatyzacyjnej,a są precedensy zwrotu majątków.
Polska juz przegrała proces o odszkodowanie za mienie zabużańskie,tak że
nie patrzyłbym z nadzieją na sąd w Strasburgu,że coś wymysli aby zaspokoić
poczucie sprawiedliwości.Aby to mieć zabezpieczone trzeba mieć to na papierze,
a nasi politycy chyba załatwiali wszystko na 'piekne oczy'
A.