tato!
24.03.02, 11:42
W zakłopotanie wprawiła mnie wiadomość, że Miller (Leszek, premier RP) wzorem
Kwaśniewskiego Aleksandra wyruszył do Planicy, by swą obecnością zaszczycić
ostatni w tym sezonie konkurs Pucharu Świata w skokach. I by, wzorem Aleksandra
K., zaistnieć w paru telewizjach i gazetach jako rodak Adama Małysza.
Jakąż to dalekowzrocznością i znajomością realiów sportowych wykazali się
pracownicy Kancelarii Premiera układając plan wizyt i podróży służbowych
pryncypała. Przyjrzeć się zatem należy kalendarzowi imprez sportowych w tym
roku. Jeśli Miller Leszek nie wybiera się 30 czerwca do Japonii - o złotym
medalu Mistrzostw Świata w piłce nożnej możemy zapomnieć. I tak dalej...
A swoją droga jakież to ważne powody - poza sportowymi - pchnęły Millera Leszka
do Słowenii? Spójrzmy na depeszę PAP:
Od podróży do Planicy, gdzie odbywa się ostatni indywidualny konkurs tegorocz-
nego Pucharu Świata w skokach narciarskich premier Leszek Miller rozpoczął w
niedzielę dwudniową wizytę w Słowenii.
Premier będzie obecny na ceremonii wręczenia Adamowi Małyszowi Kryształo-
wej Kuli - nagrody dla zwycięzcy klasyfikacji ogólnej Pucharu Świata.
W Planicy Miller spotka się z premierem Słowenii Janezem Drnovszekiem. Po
południu zwiedzi zamek w Bledzie i będzie rozmawiał z Borutem Pahorem, sze-
fem partii "Zjednoczona Lista Demokratów". W poniedziałek Miller spotka się
znów z premierem Słowenii i z prezydentem Milanem Kuczanem. Główne tematy wi-
zyty to integracja europejska i współpraca gospodarcza./PAP/
No tak. O integracji i współpracy (socjal)demokraci mogą rozmawiać tylko w
Planicy i tylko w Palmową Niedzielę i wielki poniedziałek.
Żenada, Miller*.
________
*mogłoby być "Millerze", ale Kloss też nie mówił "Brunnerze"...