sz0k
10.06.13, 22:28
(...) Wenezuela w ciągu ostatniej dekady dołączyła bowiem do czołówki najniebezpieczniejszych krajów na świecie. (...)
Rzut oka na statystyki pozwala zrozumieć, dlaczego tak wielu Wenezuelczyków śmieje się przez łzy, że bezpieczniej żyłoby się im w... Iraku. Według oficjalnych danych w Wenezueli zamordowano w 2012 r. 16 072 osoby. Oznacza to, że na każde 100 tys. mieszkańców giną tu 54 osoby. Pozarządowa organizacja Wenezuelskie Obserwatorium Przemocy twierdzi jednak, że rząd próbuje ukryć rozmiary tragedii. Według organizacji rzeczywista liczba zabójstw jest o wiele wyższa. Obserwatorium szacuje, że w zeszłym roku zginęło 21 692 ludzi (73 osoby na 100 tys.), czyli 10 razy więcej, ni wynosi światowa średnia. Z tego poziomu niedaleko już do najniebezpieczniejszego kraju na świecie - Hondurasu, w którym średnio co roku w wyniku przestępstw życie traci 80 na 100 tys. osób.
Wenezuelskie statystyki zawyża Caracas, w którym co roku spośród 100 tys. mieszkańców ginie średnio aż 200. Biuro Bezpieczeństwa Dyplomatycznego amerykańskiego Departamentu Stanu w opublikowanym we wrześniu zeszłego roku raporcie o bezpieczeństwie w Wenezueli oceniło poziom zagrożenia kryminalnego dla Caracas jako "krytyczny". "W 2012 r. Caracas stało się najbardziej zabójczą stolicą na świecie z najwyższym wskaźnikiem morderstw" - zauważyli Amerykanie.
W Wenezueli, która liczy ok. 30 mln mieszkańców, co roku mordowanych jest więcej osób niż w USA i UE razem wziętych (żyje w nich ponad 800 mln ludzi). Nawet majce ogromne problemy z narkotykami Meksyk i Kolumbia w tym rankingu są daleko za Wenezuelą (ginie w nich odpowiednio 14 i 32 osoby na 100 tys. mieszkańców). Nawet Irak, z 5 tys. zabójstw cywilów rocznie (16 osób na 100 tys. mieszkańców), wydaje się Wenezuelczykom bezpieczniejszym miejscem do życia.
Polska w tym zestawieniu wypada jak oaza bezpieczeństwa. W najkrwawszym w historii III RP 2011 r. zabito u nas 1325 osób (niespełna cztery na 100 tys. mieszkańców), ale już w 2011 r. liczba ta była mniejsza o połowę.
Jakby tego było mało, liczba morderstw przyrasta w Wenezueli w bardzo szybkim tempie - rok temu odnotowano ich o 14 proc. więcej niż w 2011 r. Zabójstwa to już chleb powszedni.
(...)
"Do Rzeczy" nr 19/019 3-9 czerwca 2013r.