Socjaldemokrata Bush

IP: *.net.bialystok.pl 26.03.02, 18:05
http://www.nczas.com/?a=show_article&id=301

Jan Fijor

Socjaldemokrata Bush

Z głębokim żalem i zażenowaniem stwierdzam, że obecna administracja
konsekwentnie kontynuuje etatystyczne tradycje rządów Billa Clintona. Co
więcej, w sferze budżetowej i fiskalnej działania Clintona w porównaniu do
tego, co dzisiaj proponuje Kongres i prezydent George W. Bush, uchodzić mogą za
ultrakonserwatywne...

George W. Bush został prezydentem dlatego, że w czasie kampanii wyborczej
odcinał się od etatyzmu swojego poprzednika. Miało to polegać m.in. na
wprowadzeniu bonów oświatowych, czyli prywatyzacji systemu powszechnej
edukacji, a także częściowej prywatyzacji systemu emerytalnego, słowem na
eliminowaniu państwa tam, gdzie jest ono zbyteczne czy wręcz szkodzi. Tymczasem
już po roku prezydentury widać, że ani bonów oświatowych, ani prywatnej
emerytury nie będzie. Utrzymywanie kulejącego status quo kosztuje krocie i choć
efektów nie widać, prezydenta to nie zraża. Byle zadowolić związek nauczycieli
i potężne lobby oświatowe, a to, że już dzisiaj co drugi absolwent szkoły
powszechnej nie umie czytać czy pisać, a jeśli nawet umie, robi to niechętnie,
to jakby prezydenta mniej obchodzi.

Podobnie jest z ochroną zdrowia. Entuzjazm z jakim prezydent George W. Bush
opowiedział się za tzw. kartą praw pacjenta, która jest niczym innym jak nową
nazwą dla poszerzenia kontroli państwa nad opieką medyczną, pozwala
podejrzewać, że do upaństwowienia służby zdrowia pozostało naprawdę niewiele.
Na razie "karta" doprowadziła do potężnego wzrostu cen ubezpieczeń.

Do tego arsenału etatyzmu dodał Bush - w tegorocznym przemówieniu o stanie
państwa - obietnicę realizacji (przez rząd, a jakże) zdrowej polityki rolnej,
która ma zapewnić warunki produktywności dla rolnictwa.

Wprawdzie to nie George W. Bush, lecz Kongres decyduje o zmianach
legislacyjnych, jednakże przy tak ogromnym poparciu społecznym (od pięciu
miesięcy nie spada ono poniżej 80 proc.) prezydent mógłby praktycznie zrobić co
zamarzy, a raczej co obiecał, że uczyni. Co gorsza, w obliczu afery
spółki "Enron" prezydent odgraża się, że wprowadzi rządową kontrolę nad
prywatnymi kontami emerytalnymi, które - bez pomocy państwa - podzielą rzekomo
los funduszy emerytalnych pracowników "Enron�a". Opieka państwa jest, jak
wiadomo, kosztowna. Budżet rośnie. Urzędnicy zawsze znajdą uzasadnienie dla
marnotrawstwa publicznego grosza...

Reformy... na gorsze

Jednym z nielicznych osiągnięć administracji Clintona była reforma systemu
zasiłków socjalnych. Zmobilizowała ona ponad milion osób, znajdujących się
dotąd na garnuszku państwa, do pracy. Nie tylko więc spadły wydatki na zasiłki
(welfare), ale też ogromna ilość ludzi wróciła do normalnego życia, porzucając
uwłaczający ich godności status niewolnika, spadła przestępczość, poprawił się
status materialny najbiedniejszych. Prezydent chce i to zmienić.

Prowokowany przez adwokatów polityki uzależniania ludzi od państwa, przebąkuje
o konieczności podwyższenia zasiłków i złagodzenia kryteriów ich przyznawania.
Preludium do zwiększonego "socjalu" była jego entuzjastyczna wręcz aprobata,
wysmażonej przez najbardziej lewicowych senatorów - w celu kokietowania
związków zawodowych i "ludzi pracy" - z Kennedy�m i Daschle na czele, ustawy
wydłużającej okres otrzymywania zasiłku dla bezrobotnych z 13 do 26 tygodni.

O zmianie ustawy o finansowaniu kampanii wyborczej pisałem przed paroma
tygodniami. Wprawdzie nie dotyczy ona kampanii prezydenckiej, jest mimo
wszystko głęboką reformą systemową, zagrażającą wręcz konstytucyjnym
fundamentom kraju. Prezydent, który w czasie kampanii wyborczej - proponowanej
przez swojego oponenta, Johna McCaina - ud reformy się odcinał, nagle godzi się
na jej ustanowienie. Mógłby przynajmniej postawić weto albo chociażby zagrozić,
że je postawi. Tym bardziej że w trakcie kampanii wielokrotnie powoływał się na
wierność konstytucji. I znowu, przy tak ogromnym poparciu społecznym jego głos
zostałby bez wątpienia wysłuchany. Nic z tego, on ją przyjmuje, ponieważ taka
jest wola kongresowej lewicy.

Co prawda Bush ma na swoim koncie ogromną, jak na dzisiejsze czasy obniżkę
podatków, w rzeczywistości cięcia podatkowe wprowadzone w ramach nowej ustawy
podatkowej są pozorne, a większość z nich zacznie (albo i nie zacznie)
obowiązywać za trzy do pięciu lat. Na razie, nawet te trzysta dolarów wręczone
podatnikowi rok temu, ma raczej charakter symboliczny. Powiększono natomiast
aparat fiskalny, wyposażając go w nowe, sprawne środki ścigania podatników.

Protekcjonizm

Już w pierwszych tygodniach od objęcia Białego Domu, prezydent George W. Bush,
a także jego minister sprawiedliwości, John Ashcroft sugerowali konieczność
szybkiego zakończenia niepotrzebnego procesu przeciwko firmie Microsoft, co
miało być wyrazem prorynkowego nastawienia nowego rządu. Jednakże w miarę
upływu czasu, rozsądek oraz zrozumienie realiów ekonomicznych ustępowały
wrogości nowej administracji wobec software�owego giganta. Dzisiaj zapowiada
się, że nastawienie prezydenta Busha nie różni się wiele od stanowiska
reprezentownego przez Clintona. Zarzucane mu przez lewicę
sympatie "wielkoprzemysłowe" wyparowały. W ich miejsce pojawił się czystej wody
interwencjonizm.

Tarcica nie jest atrakcyjnym tematem do publicznej dyskusji, toteż zeszłoroczne
decyzje odnośnie wprowadzenia przez Departament Handlu nowych, konfiskacyjnych
ceł na import "drewna budowlanego" przeszły niemalże niezauważone. Bezpośrednim
powodem wprowadzenia podwyższonych ceł na tarcicę była ekspansjonistyczna
polityka eksportowa oraz rzekome dumping ze strony producentów drewna z Kanady,
a także troska o los pracowników przemysłu drzewnego. W konsekwencji jednak
podrożenie importu doprowadziło do podniesienia ceny drewna konstrukcyjnego o
co najmniej 30 proc. Większość tych dodatkowych pieniędzy wyląduje w
kieszeniach bogatych spółek amerykańskich, którym administracja zafundowała -
nie wiadomo dlaczego - kosztowny prezent.

Za droższe budynki i domy zapłaci przemysł budowlany, pośrednio cały naród. W
konkretnych liczbach oznacza to spadek liczby nowo budowanych domów o ponad 72
tys. sztuk. Co najmniej tyle osób odstąpi - wskutek wyższych cen - od decyzji
kupna nowego domu. Wprawdzie udział tarcicy w budownictwie mieszkaniowym
systematycznie spada, podniesienie jej ceny wpłynie siłą rzeczy na cenę
materiałów zastępczych takich, jak aluminium czy stal.

A skoro jesteśmy przy stali, to szczytem protekcjonizmu jest ogłoszona kilka
dni temu "blokada" celna importu do Stanów Zjednoczonych stali. Co prawda z ceł
zaporowych zwolnieni są producenci stali z Kanady i Meksyku oraz kilku
pomniejszych krajów, główni eksporterzy stali na amerykański rynek: Brazylia,
Rosja, Korea czy Ukraina na wprowadzonych restrykcjach ucierpią znacznie.
Formalnie cła wprowadzono w trosce o ludzi pracy amerykańskiego przemysłu
stalowego, de facto jednak uderzono we wszystkich obywateli, którzy za wyroby
stalowe będą płacić znacznie więcej. Wylano w ten sposób dziecko z kąpielą. Dla
gospodarki jako całości wyższe cła będą miały skutek negatywny, doprowadzając
do totalnej podwyżki cen, do inflacji. Nie trzeba być biegłym w ekonomii, żeby
wiedzieć, że taka polityka nie tylko nie przysporzy nowych stanowisk pracy,
lecz wręcz doprowadzi do eliminacji miejsc istniejących. Przy okazji dojdzie do
powstania niepotrzebnych napięć w stosunkach zagranicznych. Wszak polityka ta
stoi w rażącej sprzeczności do obowiązujących w ramach WTO (World Trade
Organization) umów i porozumień.

Nie skorzysta na tym nawet sam prezydent, który spodziewa się, że protekcjonizm
przyniesie mu głosy związkowców. George W. Bush zapomina chyba, że związkowcy
to przecież niewielki procent jego elektoratu. Powiem więcej, jeśli ci ludzie
staną przed wyborem Gore (lub John Kerry czy nowa
    • Gość: wild Socjaldemokrata Bush IP: *.net.bialystok.pl 26.03.02, 18:09
      jeśli ci ludzie staną przed wyborem Gore (lub John Kerry czy nowa gwiazda
      Demokratów, clintonopodobny John Edwards) lub Bush, to bez względu na zasługi
      tego ostatniego nie zawahają się przed wyborem, bliższego im ideologicznie,
      Demokraty.

      Wskutek powyższych decyzji administracji wizerunek prezydenta i republikańskich
      kongresmanów, których sympatia dla etatyzmu rośnie jeszcze szybciej, cierpi za to
      w oczach elektoratu, który Busha wybrał. Mam na myśli zdrowy trzon narodu,
      opowiadający się za tradycyjnym amerykanizmem, ograniczaniem zasięgu interwencji
      państwa, czyli za wolnością. Ludzie ci czują się oszukani.

      Na razie w obliczu podsycanego przez media i polityków zagrożenia
      terrorystycznego jeszcze tego nie widzą. Jeśli jednak naród amerykański nie
      stracił całkowicie orientacji, można się spodziewać, że George W. Bush, podobnie,
      jak jego ojciec, będzie prezydentem jednej kadencji. Obaj - w wyniku sukcesów
      prowadzonych przez siebie akcji militarnych - cieszyli się wysokim (80 proc. i
      więcej) poparciem narodu; obaj rozpoczęli swe rządy od recesji gospodarczej; obaj
      rozminęli się w praktyce z platformą, którą głosili w wyborach, a co gorsze, obaj
      zawiedli elektorat, który ich wybrał, prowadząc politykę zadowalania wszystkich,
      z lewicową opozycją na czele, która wskutek słabości Republikanów rośnie
      systematycznie w siłę...
    • Gość: krzys52 Re: Socjaldemokrata Bush IP: *.proxy.aol.com 26.03.02, 18:44
      Gość portalu: wild napisał(a):

      > efektów nie widać, prezydenta to nie zraża. Byle zadowolić związek nauczycieli
      > i potężne lobby oświatowe, a to, że już dzisiaj co drugi absolwent szkoły
      > powszechnej nie umie czytać czy pisać, a jeśli nawet umie, robi to niechętnie,
      > to jakby prezydenta mniej obchodzi.
      ..
      ....
      ..K.P.
      Pomijajac, ze przeciwnicy obecnosci panstwa chocby doktrynalnie zawsze!!! beda
      mieli za zle panstwu, pozwole sobie nie zgodzic sie z powyzszym.
      Otoz z wlasnego doswiadczenia wiem, ze edukacja wiekszosci powszechnych szkol
      publicznych stala zawsze poziomie wyzszym niz edukacja w wiekszosci szkol
      prywatnych.
      Prywatne szkoly, za wyjatkiem baaardzo drogich i elitarnych, to zazwyczaj szkoly
      wyznaniowe, w ktorych w trenowaniu rachunkow na aniolkach (1 aniolek + 7 aniolkow
      = ? ) zawsze wazniejsze byly aniolki od rachunkow. Kilku znajomych dzieci mialy
      ogromne problemy po zmianie szkoly na publiczna poniewaz okazywalo sie, ze z
      materialem sa mocno ne tylu. Oczywiscie aniolki Boga i co tam jeszcze mialy te
      dzieci wykute na blache. Czytac umialy, ale tez umiejetnosc czytania, wbrew temu
      co twierdzi Twoj Autor, jest powszechnym zjawiskiem w szkolach publicznych.
      Czy zdarzaja sie analfabeci konczacy szkoly powszechne i srednie, badz
      polanalfabeci raczej? Oczywiscie, ze sa i tacy ale to jeszcze nie powod by
      nadawac wyjatkom range reguly.
      ....I jeszcze jedno. Tu nie ma powtarzania klas - tak jak w Polsce. Sa uczniowie
      w stosunku do ktorych obniza sie minimum (wszedzie tacy sa) ale jednak przepycha
      sie ich. Powtarzanie klasy i trzymanie przerosnietego dziecka to zarowno koszty
      jak i inne klopoty. Ono najprawdopodobniej i tak trafi w przyszlosci do
      zamiatania czy czegos rownie tworczego, bez wzgledu na powtorki.
      Masz po prostu do wyborupomiedzy wieksza lub mniejsza iloscia szkol specjalnych.
      Jesli decydujesz, ze dzieci ociezale, zapoznione, czy niezbyt inteligentne, w
      czesci przynajmniej, powieksza stan w publicznych szkolach powszechnych to musisz
      byc przygotowany, ze ta sama czesc ukonczy szkole zdobywszy wylacznie czesc
      edukacji ktora zdobyli ich bardziej rozwinieci rowiesnicy.
      ....Alternatywa jest wieksza ilosc szkol specjalnych, co oznacza dopuszczalnosc
      nawet 100procentowego analfabetyzmu wsrod wychowankow tych szkol. Bo tam jest OK.
      Tymczasem ktos szaty rozdziera jakby z choinki spadl a amerykanski system
      edukacji byl mu kompletnie nieznany. Przy czym ten "co drugi absolwent" analfabta
      jest ewidentnym klamstwem.
      ..
      Pzdr.
      K.P.

    • Gość: $imon Re: Socjaldemokrata Bush IP: *.saturn.pl 26.03.02, 20:18
      Goście z Nczasu nawciskali Ci bzdur, nie wierz we wszystko w co czytasz. Bush
      jest chyba najbardziej prawicowym prezydentem w historii Usa, dzięki niemu
      wzbogacili się najbogatsi amerykanie z obniżki podatków, firmy produkujące broń
      przeżywają swój renesans. A Bush miał już okazję odwdzięczyć się kumplom z
      enronu za sponsorowanie jego kampani.
      • indris Bush a wild 26.03.02, 20:22
        wild jest talibem liberalizmu (raczej libertarianizmu). Bush jest liberałem ale
        pragmatykiem (patrz cło na stal).
        • Gość: Janusz Dziki kapitalizm wychodzi już z mody IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 21:31
          Jak to miło poczytać, że idee państwa opiekuńczego zaczynają trafiać pod
          amerykańskie "strzechy". Nasi rodzimi liberałowie otrzymali prztyczka w nos od
          samego Busha. A tak się mądrzyli, że są takie kraje z których należy brać
          przykład. Dziękuję Panu Panie Wild, że postanowił Pan na przykładzie wiodącego
          kraju pokazać naszym zatwardziałym liberałom, że nawet USA zamienia się w
          państwo opiekuńcze. Oczywiście nie spodziewam się, aby intencje, które Panem
          kierowały wymierzone były w Panów Sceptyków, Haszy czy innych siódemek. Panem
          powodowała troska o czystość idei liberalnej i co do tego nie mam żadnych
          wątpliwości. Nie mniej jednak pozwoli to (mam nadzieję) liberałom otworzyć
          szerzej oczy na problemy tych ludzi, których do klasy posiadającej nie można
          zaliczyć, a którzy to ludzie też mają prawo do godnego życia.
          Nie trzeba zbyt wybujałej wyobraźni aby wyobrazić sobie taką oto sytuację:
          Najbliższe wybory wygrywa Korwin Mikke i jego partia. Obniżają podatki,
          realizują swój liberalny program. Co dzieje się w Polsce gdzie ludność nie ma
          prawie wcale oszczedności? Budżet nie zasila ZUS. Emeryci i renciści
          przymierają głodem.Szpitale nie przyjmują chorych. Zakładając nawet, że
          nastąpił by teoretycznie wzrost gospodarczy (tak czy owak potrzeba by na ten
          wzrost kilku lat)to zanim by do niego doszło miliony ludzi gryzło by już
          ziemię. Czarny scenariusz prawda? A tu taki pasztet. Liberał Bush troszczy się
          o najuboższą część społeczeństwa. Panie Wild - co Pan narobił?!
          • Gość: wild słyszałeś o Argentynie socjalisto włascicielski? IP: *.net.bialystok.pl 26.03.02, 23:02
            Gość portalu: Janusz napisał(a):

            > Jak to miło poczytać, że idee państwa opiekuńczego zaczynają trafiać pod
            > amerykańskie "strzechy". Nasi rodzimi liberałowie otrzymali prztyczka w nos od
            > samego Busha. A tak się mądrzyli, że są takie kraje z których należy brać
            > przykład. Dziękuję Panu Panie Wild, że postanowił Pan na przykładzie wiodącego
            > kraju pokazać naszym zatwardziałym liberałom, że nawet USA zamienia się w
            > państwo opiekuńcze. Oczywiście nie spodziewam się, aby intencje, które Panem
            > kierowały wymierzone były w Panów Sceptyków, Haszy czy innych siódemek. Panem
            > powodowała troska o czystość idei liberalnej i co do tego nie mam żadnych
            > wątpliwości. Nie mniej jednak pozwoli to (mam nadzieję) liberałom otworzyć
            > szerzej oczy na problemy tych ludzi, których do klasy posiadającej nie można
            > zaliczyć, a którzy to ludzie też mają prawo do godnego życia.
            > Nie trzeba zbyt wybujałej wyobraźni aby wyobrazić sobie taką oto sytuację:
            > Najbliższe wybory wygrywa Korwin Mikke i jego partia. Obniżają podatki,
            > realizują swój liberalny program. Co dzieje się w Polsce gdzie ludność nie ma
            > prawie wcale oszczedności? Budżet nie zasila ZUS. Emeryci i renciści
            > przymierają głodem.Szpitale nie przyjmują chorych. Zakładając nawet, że
            > nastąpił by teoretycznie wzrost gospodarczy (tak czy owak potrzeba by na ten
            > wzrost kilku lat)to zanim by do niego doszło miliony ludzi gryzło by już
            > ziemię. Czarny scenariusz prawda? A tu taki pasztet. Liberał Bush troszczy się
            > o najuboższą część społeczeństwa. Panie Wild - co Pan narobił?!

            hej! Emeryci z Argentyny! co robicie swoje pieniądze chcecie odebrac dlaczego???
          • Gość: Agent Wolnosc wychodzi z mody ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.02, 00:12
            Gość portalu: Janusz napisał(a):
            > Nie mniej jednak pozwoli to (mam nadzieję) liberałom otworzyć
            > szerzej oczy na problemy tych ludzi, których do klasy posiadającej nie można
            > zaliczyć,

            No niestety, cholerny zbiurokratyzowany etatystyczny demokratyczny socjalizm daje
            o sobie znac.

            > a którzy to ludzie też mają prawo do godnego życia.

            Hehe a prawa do swoich prywatnych pieniedzy, do swojej wlasnosci czy prawa do
            swobodnego pracowania to juz nie maja? smile) W zamian maja "prawo do godnego
            zycia" ? smile)

            > Nie trzeba zbyt wybujałej wyobraźni aby wyobrazić sobie taką oto sytuację:
            > Najbliższe wybory wygrywa Korwin Mikke i jego partia. Obniżają podatki,
            > realizują swój liberalny program. Co dzieje się w Polsce gdzie ludność nie ma
            > prawie wcale oszczedności? Budżet nie zasila ZUS. Emeryci i renciści
            > przymierają głodem.

            Chyba nie czytales uwaznie programu UPR. Przeczytaj i dopiero mow o emerytach i
            ZUS smile

            > Szpitale nie przyjmują chorych.

            Te prywatne czy panstwowe ?

            > Zakładając nawet, że
            > nastąpił by teoretycznie wzrost gospodarczy (tak czy owak potrzeba by na ten
            > wzrost kilku lat)
            > to zanim by do niego doszło miliony ludzi gryzło by już ziemię.

            Na jakiej podstawie tak sadzisz?
            Jak myslisz - co przyspieszy gospodarke: podwyzszanie podatkow przez Tow. Millera
            czy obnizka podatkow? smile
          • janusz2_ Re: Fenomen Irlandii 13.07.02, 16:43
            Gość portalu: Janusz napisał(a):

            > Jak to miło poczytać, że idee państwa opiekuńczego zaczynają trafiać pod
            > amerykańskie "strzechy". Nasi rodzimi liberałowie otrzymali prztyczka w nos od
            > samego Busha. A tak się mądrzyli, że są takie kraje z których należy brać
            > przykład. Dziękuję Panu Panie Wild, że postanowił Pan na przykładzie wiodącego
            > kraju pokazać naszym zatwardziałym liberałom, że nawet USA zamienia się w
            > państwo opiekuńcze. Oczywiście nie spodziewam się, aby intencje, które Panem
            > kierowały wymierzone były w Panów Sceptyków, Haszy czy innych siódemek. Panem
            > powodowała troska o czystość idei liberalnej i co do tego nie mam żadnych
            > wątpliwości. Nie mniej jednak pozwoli to (mam nadzieję) liberałom otworzyć
            > szerzej oczy na problemy tych ludzi, których do klasy posiadającej nie można
            > zaliczyć, a którzy to ludzie też mają prawo do godnego życia.
            > Nie trzeba zbyt wybujałej wyobraźni aby wyobrazić sobie taką oto sytuację:
            > Najbliższe wybory wygrywa Korwin Mikke i jego partia. Obniżają podatki,
            > realizują swój liberalny program. Co dzieje się w Polsce gdzie ludność nie ma
            > prawie wcale oszczedności? Budżet nie zasila ZUS. Emeryci i renciści
            > przymierają głodem.Szpitale nie przyjmują chorych. Zakładając nawet, że
            > nastąpił by teoretycznie wzrost gospodarczy (tak czy owak potrzeba by na ten
            > wzrost kilku lat)to zanim by do niego doszło miliony ludzi gryzło by już
            > ziemię. Czarny scenariusz prawda? A tu taki pasztet. Liberał Bush troszczy się
            > o najuboższą część społeczeństwa. Panie Wild - co Pan narobił?!

            Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego inwestorów przyciągnęła Irlandia a nie np.
            Grecja?
            I jak sądzisz czy wpływy do budżetu z podatku dochodowego od firm CIT wynoszącego
            w Irlandii 10% a w Grecji 30% są wyższe w Grecji?

            Tak przy okazji - CIT w Irlandii wynosi 10%. W pozostałych państwach europejskich
            wynosi 28-30%, a w niektórych jest progresywny i stawki wynoszą 30/50%.
            Międzynarodowe korporacje inwestujące w Irlandii zainteresowane są generowaniem
            zysku właśnie tam (płacą 10% podatek) a nie w innych krajach, gdzie płaciłyby
            30%. A sposobów na to są tysiące.
            Irlandia miała (i ma) znacznie wyższy poziom wzrostu gospodarczego niż pozostałe
            kraje, praktycznie nie ma tam bezrobocia (zatrudniani są np. Polacy i to nie
            tylko jako specjaliści, ale również pracownicy fizyczni).
            Trzeba wyjątkowego zaślepienia ideologicznego aby nie dostrzegać tak prostych i
            oczywistych związków.
      • Gość: Agent Socjalwyborca Simon :-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.02, 00:01
        Gość portalu: $imon napisał(a):
        > Goście z Nczasu nawciskali Ci bzdur, nie wierz we wszystko w co czytasz. Bush
        > jest chyba najbardziej prawicowym prezydentem w historii Usa, dzięki niemu
        > wzbogacili się najbogatsi amerykanie z obniżki podatków, firmy produkujące broń
        > przeżywają swój renesans. A Bush miał już okazję odwdzięczyć się kumplom z
        > enronu za sponsorowanie jego kampani.

        Jak miło Cie widzieć $ajmonie smile)
        • Gość: V.C. One question IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 20:48
          Co to takiego "amerykanizm" ?
          • Gość: Agent To do mnie pytanie ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.03.02, 20:59
            Gość portalu: V.C. napisał(a):
            > Co to takiego "amerykanizm" ?
    • Gość: wild Re: Socjaldemokrata Bush IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.* 13.07.02, 16:29
      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=276161&kat=1349
      czym sie rozni od Kwasa?smile

      "Zachęcał też do kupna amerykańskiego samolotu F-16"

      a to

      "Zachęcał też do kupna amerykańskiej stali?"

      itd. itd.
    • Gość: wild Re: Socjaldemokrata Bush IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 20.09.02, 18:28
      dalej?wink
    • wild Re: Socjaldemokrata Bush 04.02.03, 06:02
      .
      • Gość: +++IGNORANT TY neofito-liberalny wildzie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.03, 06:06
    • Gość: babariba i kto to mówi??? IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 12:10
      Służba, robotnicy i rzemieślnicy wszelkiego rodzaju stanowią przeważającą część
      każdego wielkiego, zorganizowanego społeczeństwa. A to, co polepsza położenie
      większości, nie może być nigdy uważane za szkodę dla całości. Społeczeństwo,
      którego przeważająca część członków jest głodna i nieszczęśliwa, z pewnością
      nie może być kwitnące i szczęśliwe. Zresztą sama sprawiedliwość tego wymaga,
      aby ci, którzy żywią, odziewają i zaopatrują w mieszkania całą ludność kraju,
      sami mieli taki udział w wytworze swej pracy, iżby mogli się znośnie odżywiać,
      ubierać i mieszkać.
      • wild kiedy więc rozdasz swoje dobra ubogim? 04.02.03, 12:19
        Gość portalu: babariba napisał(a):

        > Służba, robotnicy i rzemieślnicy wszelkiego rodzaju stanowią przeważającą
        część
        >
        > każdego wielkiego, zorganizowanego społeczeństwa. A to, co polepsza położenie
        > większości, nie może być nigdy uważane za szkodę dla całości. Społeczeństwo,
        > którego przeważająca część członków jest głodna i nieszczęśliwa, z pewnością
        > nie może być kwitnące i szczęśliwe. Zresztą sama sprawiedliwość tego wymaga,
        > aby ci, którzy żywią, odziewają i zaopatrują w mieszkania całą ludność kraju,
        > sami mieli taki udział w wytworze swej pracy, iżby mogli się znośnie
        odżywiać,
        > ubierać i mieszkać.

        www.zb.eco.pl/inne/jonatan/demokrac.gif
        • Gość: babariba kiedy kończą się argumenty, zaczynają się... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 12:56
          ...nie zawsze dowcipne bon moty.
          Przytoczona przeze mnie opinia (czyja opinia wild'dzie???) nie jest opinią
          żadnego lewicowego radykała, jeno człowieka w poważny i odpowiedzialny sposób
          myślącego o ŁADZIE SPOŁECZNYM. Jest tu wyraźna wskazówka pokazująca drogę do
          konstruowania takiego ładu, który będzie bezpieczny dla wszystkich stron umowy
          społecznej.
          Mogę cię zapewnić, że gdybym osobiście planował biznes, tak bym go projektował,
          żeby zmaksymalizować MOJE przychody. Bo ja, jako osoba odpowiedzialny jestem za
          dobro jedynie MOJE i MOJEJ rodziny. I nie mają w takim przypadku wpływu na mój
          sposób myślenia żadne racje ideologiczne, czy wynikające z systemu wartości
          (niechby lewicowego nawet).
          A te wszystkie ustępstwa - wskazane chociażby w rozpoczynającym wątek
          przykładzie z polityką gospodarczą i społeczną Busha są wyłącznie czystą
          pragmatyką (wynikającą chociażby z makroekonomicznych oczekiwań - że
          podwyższenie zasiłków dla bezrobotnych spowoduje znaczący impuls na rynku, lub
          obniżenie podatków przyniesie podobny impuls na innej części rynku).
          Natomiast ze strony innej, niemniej ważnej - właśnie takie działania
          zabezpieczają zdrowy system społeczny przed niekontrolowanym wylęgiem Janosików
          różnej maści.
          Czyli de facto działania takie BRONIĄ bezpieczeństwa mojego biznesu, BRONIĄ
          mojego prawa do kierowania się w moich indywidualnych działaniach horyzontem
          wyłącznie mojego indywidualnego interesu.
          I dlatego od ekonomistów ja oczekuję wykraczania w procesie poznawania zasad
          życia społecznego (i ekonomicznego) poza horyzonty wynikające wyłącznie z
          interesów indywidualnych.
          A od polityków horyzontów i umiejętności, które pozwalałyby im na działania
          harmonizujące moje interesy z interesami innych.

          J. Korwin-Mikke takich horyzontów nie posiada i dlatego politykiem nie jest,
          jeno bon-mocistą nie najwyższej klasy.

          **********************************************
          wild napisał:
          kiedy więc rozdasz swoje dobra ubogim?
          ***********
          > Gość portalu: babariba napisał(a):
          >
          Służba, robotnicy i rzemieślnicy wszelkiego rodzaju stanowią przeważającą
          część każdego wielkiego, zorganizowanego społeczeństwa. A to, co polepsza położe
          nie większości, nie może być nigdy uważane za szkodę dla całości. Społeczeństw
          o, którego przeważająca część członków jest głodna i nieszczęśliwa, z pewnością
          nie może być kwitnące i szczęśliwe. Zresztą sama sprawiedliwość tego wymaga,
          aby ci, którzy żywią, odziewają i zaopatrują w mieszkania całą ludność kraju,
          sami mieli taki udział w wytworze swej pracy, iżby mogli się znośnie
          odżywiać, ubierać i mieszkać.
          >
          • wild wyobrazasz sobie to co myślisz czy mózgi badasz? 04.02.03, 13:22
            przykro mi ale ja niedyskutuje nad tym czy się zgadzam być okradany...
            ale moge podyskutować nad tym czy ktoś zechce opodatkować siebie samego!

            co chcesz zaoferowac blizniemu w dobrowolnej wymianie?
            może masz jakieś umiejetnosci?
            produktywne pasje?


            www.ilk.lublin.pl/frazesy/fraz00.htm
            sierp.tc.pl/podatki.htm

            jezeli uczyli Ciebie że bycie chrześcijaninem to okradanie bliznich i
            straszenie batem to wez otwórz chociaz raz "ewangelie" i oddaj wildowi co
            należy do wilda...


            ku utopii chrzecijanskiej ( dawniej libertarianskiej )
            hej ho hej ho na wolny rynek by się szło...



            ------------------------
            free trade frees people
      • Gość: babariba a kto to mówi??? IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 13:30
        Propozycja jakiegoś nowego prawa czy przepisu (...) która pochodzi od tej
        klasy, powinna się zawsze spotkać z największą ostrożnością i nie powinna być
        nigdy przyjęta, zanim nie zostanie wszechstronnie i dokładnie zbadana, nie
        tylko z największą skrupulatnością, lecz z najbardziej podejrzliwą uwagą.
        Pochodzi ona bowiem od klasy, której interes nie jest nigdy dokładnie taki sam,
        jak interes publiczny, a która jest zainteresowana w tym, by oszukiwać, a nawet
        ciemiężyć społeczeństwo, i która je też w wielu przypadkach oszukiwała, jak i
        uciskała.
        • Gość: grabarz Kapitalizm IP: *.vline.pl 04.02.03, 13:44
          Jest sprawiedliwy,kazdy ma co sobie wywalczyl w konkurencji na RYNKU...a jak
          nie wywalczyl to jego problem i
          strata...

          ps. Kapitalizm ( nawet spoleczna gospodarka rynkowa )jest wielka nauczka dla
          tkzw. -egalitarystow-,ktorzy twierdza,ze Ludzie sa rowni...a nie sa ...jedni sa
          lepsi a drudzy gorsi i w Kapitalizmie bardziej
          przedsiebiorczy,oszczedni,pracowici ida w gore...miernoty w dol drabiny
          spolecznej...


          ps.2. w Polsce nie ma tak liberalnej polityki jak w USA i dlatego jest
          bieda,bo Lewica ( komunisci i socjalisci ) chca dobrze tylko ich program w
          praktyce to Utopia,ktora konczy sie odwrotnie od ich teoriii vide Historia
          Komunizmu...

          Czerwoni jedzcie do Amazonki i tam w dzungli tworzcie swoje teorie w
          praktyce...tylko nie na Indianach,a na sobie.....
    • wild Socjaldemokrata Bush. 07.04.03, 15:29
      .

      bbc.internetia.pl/news.html?kat=SWT&info=61559
Pełna wersja