do niewierzących forumowiczów to jest

01.04.02, 07:45
Zainspirowana wątkiem niejakiego Kagana, któremu udało się, moim zdaniem,
udowodnić w sposób logiczny nieistnienie tzw. Boga, pokusiłam się o założenie
wątku, który w sposób logiczny udowodniłby, że NIE ISTNIEJĄ NIEWIERZĄCY tzw.
Niewierzący Chrześcijanie.
1.Dowód
Dekalog ateisty przedstawiony na tym forum w innych watkach przekonal mnie, że
DEKALOG ATEISTY prawie niczym nie różni się od DEKALOGU BIBLIJNEGO.

Proszę więc Forumowiczów zainteresowanych tematem ,a określających samych
siebie jako ATEISTÓW, o odpowiedź na następujące pytanie:
W CO TAK NAPRAWDĘ JA NIE WIERZĘ I CZY NIE MA WE MNIE JEDNAK WIARY?
W coś wierzę- to dlaczego nazywam siebie ATEISTĄ?

pozdr. d_nutka
    • Gość: ania Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.upc.chello.be 01.04.02, 07:57
      Mam problem Kagan mi sie gdzies zawieruszyl..A pytanie powinno byc skierowane
      do kogo innego .A do kogo? No wlasnie do tych wierzacych .Jak oni wierzacy
      spelniaja te przykazania bo niewierzacy moga ich po prostu nie znac.
      • Gość: Adass Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.sympatico.ca 01.04.02, 08:11
        Aniu, od godziny czytam Twoje posty iÉ ja to jestem blondyn.
    • Gość: Janusz Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 11:30
      d_nutka napisał(a):

      > Zainspirowana wątkiem niejakiego Kagana, któremu udało się, moim zdaniem,
      > udowodnić w sposób logiczny nieistnienie tzw. Boga, pokusiłam się o założenie
      > wątku, który w sposób logiczny udowodniłby, że NIE ISTNIEJĄ NIEWIERZĄCY tzw.
      > Niewierzący Chrześcijanie.
      > 1.Dowód
      > Dekalog ateisty przedstawiony na tym forum w innych watkach przekonal mnie, że
      > DEKALOG ATEISTY prawie niczym nie różni się od DEKALOGU BIBLIJNEGO.
      ================================
      Dekalog ateisty jest tym samym dekalogiem co dekalog człowieka wierzącego
      ponieważ:
      1. Dekalog to zbiór wartości uniwersalnych. Nie potrzeba żadnej
      szczególnej "otoczki" aby być porzadnym człowiekiem (tzn. przestrzegać dekalogu).
      2. Dekalog pochodzi niekoniecznie od Boga (z dużej litery aby nie obrazić
      wierzących)a raczej napewno nie od Boga.
      3. Dekalog to wypadkowa doświadczeń ludzkości, przez ludzi ułożony, spisany i
      rozpowszechniany, ale nie zawsze przestrzegany.
      > Proszę więc Forumowiczów zainteresowanych tematem ,a określających samych
      > siebie jako ATEISTÓW, o odpowiedź na następujące pytanie:
      > W CO TAK NAPRAWDĘ JA NIE WIERZĘ I CZY NIE MA WE MNIE JEDNAK WIARY?
      ============================================
      Tak naprawdę, to ja nie wierzę w boskość bogów wszelakiej maści i prowienięcji
      lecz istnieje we mnie wiara w to co widzę, mogę dotknąć lub w to co zostało
      naukowo udowodnione. Tak wiec nie wierząc w Boga posiadam wiarę. Wierzę także w
      mądrość i dobroć ludzi bez wzgledu na to czy deklarują się jako wierzący czy jako
      niewierzący. Szczerze mówiac to do tych wierzących mam trochę mniej zaufania
      szczególnie wtedy kiedy postepują dokładnie inaczej niż wymagała by tego ich
      deklarowana pobożność.
      ============================================
      > W coś wierzę- to dlaczego nazywam siebie ATEISTĄ?
      ============================================
      To pytanie zakłada, że na poprzednie odpowiem zgodnie z oczekiwaniem Osoby
      Pytającej.
      ============================
      > pozdr. d_nutka
      ============================

      Pozdrawiam - Janusz

      • Gość: V.C. Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 11:41
        "Istnienie inteligentnego Stwórcy udowodniono . "

        C.T.Russell "Boski Plan wieków" (1886)

        --------------------------------------------------------------------------------

        "Jeżeli Bóg stworzył ten świat , to ja nie chciałbym być Bogiem ; jego ból
        rozdarłby mi serce . "

        Artur Schopenhauer
        • Gość: Janusz Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 13:10
          Gość portalu: V.C. napisał(a):

          > "Istnienie inteligentnego Stwórcy udowodniono . "
          >
          > C.T.Russell "Boski Plan wieków" (1886)
          >
          > -------------------------------------------------------------------------------
          > -
          >
          > "Jeżeli Bóg stworzył ten świat , to ja nie chciałbym być Bogiem ; jego ból
          > rozdarłby mi serce . "
          >
          > Artur Schopenhauer
          ============================
          Pan tu dowcipkujesz. Pastor Russell - to ten co przewidział koniec świata w 1914.
          Jak wiemy z autopsji gość w tej sprawie nie miał racji. W innych sprawach miał?
          On również posługiwał się "Bożą matematyką" tylko Bóg źle pokierował jego
          obliczeniami? A może w ogóle poprzestawiał mu klepki?

          • Gość: V.C. Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 01.04.02, 14:04
            W sprawach wiary i religii nie mam zwyczaju dowcipkować . Po prostu nie
            wypada .

            --------------------------------------------------------------------------------

            "Jeżeli przestaną wierzyć intelektualiści , to i lud prędzej czy póżniej
            straci wiarę . "

            dr Karlhenz Deschner

    • Gość: Perła Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.02, 16:42
      d_nutka napisał(a):

      > Zainspirowana wątkiem niejakiego Kagana,

      A co do tytułu to chyba perłowa inspiracja była.

      Perła
      • d_nutka Re: do niewierzących forumowiczów to jest 02.04.02, 08:00
        Gość portalu: Perła napisał(a):

        > d_nutka napisał(a):
        >
        > > Zainspirowana wątkiem niejakiego Kagana,
        >
        > A co do tytułu to chyba perłowa inspiracja była.
        >
        > Perła

        Przepraszam autora tytułowego stylu za plagiat.
        pzdr.
    • Gość: doku Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 09:56
      d_nutka napisał(a):

      > Dekalog ateisty

      Nic takiego nie istnieje. Ktoś cię nabrał.

      > Proszę więc Forumowiczów zainteresowanych tematem ,a określających samych
      > siebie jako ATEISTÓW, o odpowiedź na następujące pytanie:
      > W CO TAK NAPRAWDĘ JA NIE WIERZĘ I CZY NIE MA WE MNIE JEDNAK WIARY?

      Nie wiem w co ty nie wierzysz, ale cokolwiek by to nie było, to nie udowodnisz w
      ten sposób nieistnienia ateistów. Możesz co najwyżej w ateistów nie wierzyć.

      > W coś wierzę- to dlaczego nazywam siebie ATEISTĄ?
      >

      Ja wierzę, że człowiek jest stwórcą, i że w ogóle tylko zwierzęta mogą być
      stwórcami, dlatego nazywam siebie ateistą.
      • Gość: siedem do człowieka wierzącego... IP: *.tgory.pik-net.pl 02.04.02, 10:03
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Ja wierzę, że człowiek jest stwórcą, i że w ogóle tylko zwierzęta mogą być
        > stwórcami, dlatego nazywam siebie ateistą.

        Możesz podac jakieś przykłady? Co też człowiek stworzył? Powtarzam ....s t w o r
        z y ł.... a nie przerobił bo np taki laptop, zegarek szwajcarski, prom kosmiczny,
        maczuga, kilof to efekty jego przeróbek i zabawy klockami danymi przez BOGA.

        lewak
        7,00

        • Gość: doku do człowieka niewierzącego... IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 13:23
          Gość portalu: siedem napisał(a):

          > klockami danymi przez BOGA.
          >

          Żaden Bóg nie dał nam klocków. Powstały one w gwiazdach (i nadal powstają, można
          to sobie oglądać, tak jak wulkany), które wybuchły potem jako supernowe. Wiara że
          wybuchy to sprawka bogów jest infantylna nawet w oczach wierzących chrześcijan.
          • Gość: siedem Re: do człowieka niewierzącego... IP: *.tgory.pik-net.pl 02.04.02, 13:30
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Gość portalu: siedem napisał(a):
            >
            > > klockami danymi przez BOGA.
            > >
            >
            > Żaden Bóg nie dał nam klocków.

            skąd wiesz?

            Powstały one w gwiazdach

            a kto zrobił gwiazdy? [teraz doku pisze: Big BANG zrobił gwiazdy] a ja uparcie
            pytam: kto zrobił Big BANG?

            (i nadal powstają, możn
            > a
            > to sobie oglądać, tak jak wulkany), które wybuchły potem jako supernowe.

            Przypominam ci ze nie rozmawiasz do 3 letniego dziecka które nie moze zasnac i
            marudzi.

            Wiara
            > że
            > wybuchy to sprawka bogów jest infantylna nawet w oczach wierzących chrześcijan.



            moskiewski pachołek
            7,28
            • Gość: Agent Wielki Wybuch IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 14:11
              Gość portalu: siedem napisał(a):
              > a ja uparcie pytam: kto zrobił Big BANG?

              Jak to jest ? hmmm kto to wie ? smile

              Energia skupiona w nieskonczenie malym punkcie wybuchla tworzac wszechswiat ?
              Lecz ta ogromna masa energii pod wplywem wlasnego ciezaru musiala sie zapasc
              tworzac czarna dziure. Czy czarna dziura moze wybuchnac ? smile

              A skad sie wziela ta cala energia z ktorej powstal wszechswiat ? Co istnialo
              zawsze ? Pustka. Lecz pustka jest pusta - nie ma czasu ani przestrzeni. Nawet w
              czarnej dziurze jest czasoprzestrzen - chociaz bardzo mocno pogmatwana smile

              Wiec skad sie w pustce wziela energia potrzebna do stworzenia wszechswiata ?
              Proste - Bog stworzyl (jak ? no wlasnie - jak ?smile. Dopoki nikt nie udowodni, ze
              wszechswiat(i wczesniejsze zdazenia) nie jest dzielem Boga, dopoty wszechswiat
              bedzie dzielem Boga - czyli na zawsze.

              Wiec skad sie wziela ta energia ? A skad sie wziela pustka ? smile) Skad sie wzial
              brak czasoprzestrzeni i skad sie wziela czasoprzestrzen ! W koncu nawet Wielki
              Wybuch dzial sie w CZASIE i PRZESTRZENI !

              Wiec gdy wczesnej nie bylo czasu i przestrzeni, to czy czas zaczal sie wraz z WW ?
              Nie - czas byl: bozy ! Bo bez czasu i przestrzeni nic sie nie dzieje. Nawet sila
              wyzsza, ktora ma swoj czas !!

              A kto stworzyl Boga ? Ktos potrafi wytlumaczyc ? Pozostaje tylko wiara smile

              Pozdrawiam
              • Gość: AndrzejG Re: Wielki Wybuch IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 14:24
                Gość portalu: Agent napisał(a):

                >
                > A kto stworzyl Boga ? Ktos potrafi wytlumaczyc ? Pozostaje tylko wiara smile
                >
                > Pozdrawiam

                Albo uświadomienie sobie swojej niewiedzy i wiara w mozliwości poznawcze ludzi.
                Może kiedyś uda się poznać tajemnicę stworzenia świata.
                Wierzący mają już problem z głowy , oni wiedzą.

                Andrzej
                • Gość: Agent Re: Wielki Wybuch IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 14:31
                  Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                  > Gość portalu: Agent napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > A kto stworzyl Boga ? Ktos potrafi wytlumaczyc ? Pozostaje tylko wiara smile
                  > >
                  > > Pozdrawiam
                  >
                  > Albo uświadomienie sobie swojej niewiedzy i wiara w mozliwości poznawcze ludzi.
                  > Może kiedyś uda się poznać tajemnicę stworzenia świata.
                  > Wierzący mają już problem z głowy , oni wiedzą.

                  Ja nie wiem, bo jeszcze nikt nic nie udowodnil i nie udowodni. Nigdy.

                  A czy czlowiek bez wiary moze istniec ? Hmmm chyba jako robot.

                  Ateisci mowia o powstaniu swiata bez Boga, lecz nie ma ku temu zadnych
                  przekonujacych w 100% dowodow - wiec pozostaje to tylko wiarą !

                  Zrozumcie, ze czlowiek bez wiary (nie w Boga!) nie istnieje ! Bo na tym polega
                  czlowieczenstwo. Nie mozna nawet powiedziec, ze ktos kto nie wierzy jest pustym
                  czlowiekiem, bo niemozliwym jest niewiara w nic !

                  W nic nie wierza komputery - lecz one nie maja uczuc !

                  Pozdrawiam
                  • Gość: AndrzejG Re: Wielki Wybuch IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 15:04
                    Gość portalu: Agent napisał(a):

                    > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: Agent napisał(a):
                    > >
                    > > >
                    > > > A kto stworzyl Boga ? Ktos potrafi wytlumaczyc ? Pozostaje tylko wiar
                    > a smile
                    > > >
                    > > > Pozdrawiam
                    > >
                    > > Albo uświadomienie sobie swojej niewiedzy i wiara w mozliwości poznawcze l
                    > udzi.
                    > > Może kiedyś uda się poznać tajemnicę stworzenia świata.
                    > > Wierzący mają już problem z głowy , oni wiedzą.


                    > Ja nie wiem, bo jeszcze nikt nic nie udowodnil i nie udowodni. Nigdy.

                    Jednak jest jakiś postęp naukowy.Zaważ jak niebo nagle oddaliło się,
                    a było na wyciągnięcie ręki , za chmurami.Teraz obowiązuje inne
                    rozumienie pojęcia nieba.Być może masz rację ,że nie jest nam dane
                    poznać tajemnicy i sensu istnienia świata.Nie w naszym pokoleniu,
                    a w przyszłych?Wierzę ,że zbliżymy się do tego , o ile wcześniej
                    nie ulegniemy samounicestwieniu (czyli nie nastąpi koniec świata).



                    > A czy czlowiek bez wiary moze istniec ? Hmmm chyba jako robot.
                    >
                    > Ateisci mowia o powstaniu swiata bez Boga, lecz nie ma ku temu zadnych
                    > przekonujacych w 100% dowodow - wiec pozostaje to tylko wiarą !

                    Zgadza się tak jak pozostaje wiarą , wiara w Boga.A ja nie wiem.
                    Nie widzę przyczyny abym uwierzył 'na wszelki wypadek'.

                    >
                    > Zrozumcie, ze czlowiek bez wiary (nie w Boga!) nie istnieje ! Bo na tym polega
                    > czlowieczenstwo. Nie mozna nawet powiedziec, ze ktos kto nie wierzy jest pustym
                    > czlowiekiem, bo niemozliwym jest niewiara w nic !

                    Zgadza się.Ty oprócz wiary w Boga wierzysz w wiele innych rzeczy.
                    Mi brakuje tylko pewności aby w Niego uwierzyć a resztę pewnie mamy wspólną.

                    > W nic nie wierza komputery - lecz one nie maja uczuc !
                    >
                    > Pozdrawiam

                    Pozdrawiam Andrzej
                • Gość: G'day Re: Wielki Wybuch IP: *.prem.tmns.net.au 04.04.02, 02:49
                  Jezeli nawet przyjmujemy takie zalozenie to symbolika dzisiejszej wiary tym
                  bardziej wyglada wrecz groteskowo.
              • Gość: doku Teoria względności pokazuje, że grawitacja ma ... IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 15:04
                Gość portalu: Agent napisał(a):

                >
                > Energia skupiona w nieskonczenie malym punkcie wybuchla tworzac wszechswiat ?
                > A skad sie wziela ta cala energia z ktorej powstal wszechswiat ?

                ... całkowita energia wszechwiata wynosi 0 (zero), a sam wszechświat powstał w
                wyniku procesów opisanych przez fizykę kwantową, o której Einstein pochopnie
                powiedział "Bóg nie gra w kości". Jednak nazywanie bogiem funkcji falowej byłoby
                rozpaczliwe. Argumentami fizycznymi nie da się na razie uzasadnić istnienia Boga.
                Może kiedyś fizycy go odkryją, ale my, ateiści, i tak nazwiemy go inną
                cywilizacją. A wy możecie sobie nazywać ich bogami.

                > A skad sie wziela pustka ? smile)

                A skąd się wzięło "nie ma"? Pustka to tylko słowo, wymyślone przez człowieka.

                > skad sie wziela czasoprzestrzen ! W koncu nawet Wielki
                > Wybuch dzial sie w CZASIE i PRZESTRZENI !
                > ... - czas byl: bozy ! Bo bez czasu i przestrzeni nic sie nie dzieje.

                O to właśnie chodzi. Czas nie może być starszy niż Bóg, bo wtedy Bóg nie mógłby
                stworzyć czasu i jego wszechmoc byłaby z góry wykluczona. Stworzenie czy
                powstanie wszechświata musiało poprzedzać powstanie czasu i czasoprzestrzeni.
                Fizycy zgodni są, że na samym początku nie było czasu, bo gęstość (temperatura)
                wszechświata była tak wielka, że nawet grawitacja była skwantowana. Oznacza to,
                że na początku dominowała kwantowa natura czasoprzestrzeni, czyli czas jeszcze
                nie mógł istnieć.

                Jeżeli Bóg stworzył cokolwiek, to co najwyżej mógł stworzyć skwantowany
                wszechświat bez czasu. Jednak fizyka kwantowa raczej wyklucza istnienie tzw.
                zmiennych ukrytych, które (gdyby istniały) pasowałyby do natury Boga.
                • Gość: Agent fizycy zapominaja ze nic bez czasu nie istnieje... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 15:23
                  ...nawet nicosc !

                  Gość portalu: doku napisał(a):
                  > > Energia skupiona w nieskonczenie malym punkcie wybuchla tworzac wszechswia
                  > t ?
                  > > A skad sie wziela ta cala energia z ktorej powstal wszechswiat ?
                  >
                  > ... całkowita energia wszechwiata wynosi 0 (zero), a sam wszechświat powstał w
                  > wyniku procesów opisanych przez fizykę kwantową, o której Einstein pochopnie
                  > powiedział "Bóg nie gra w kości". Jednak nazywanie bogiem funkcji falowej byłob
                  > y
                  > rozpaczliwe. Argumentami fizycznymi nie da się na razie uzasadnić istnienia Bog
                  > a.
                  > Może kiedyś fizycy go odkryją, ale my, ateiści, i tak nazwiemy go inną
                  > cywilizacją. A wy możecie sobie nazywać ich bogami.
                  >
                  > > A skad sie wziela pustka ? smile)
                  >
                  > A skąd się wzięło "nie ma"? Pustka to tylko słowo, wymyślone przez człowieka.

                  Mowie o pustce, nie o slowie.

                  > > skad sie wziela czasoprzestrzen ! W koncu nawet Wielki
                  > > Wybuch dzial sie w CZASIE i PRZESTRZENI !
                  > > ... - czas byl: bozy ! Bo bez czasu i przestrzeni nic sie nie dzieje.
                  >
                  > O to właśnie chodzi. Czas nie może być starszy niż Bóg, bo wtedy Bóg nie mógłby
                  > stworzyć czasu i jego wszechmoc byłaby z góry wykluczona.

                  Brak Ci wyobrazni lub nie czytasz dokladnie tego co pisze. Lub po prostu
                  przekrecanie slow - ale nie bawmy sie tak ok ?

                  > Stworzenie czy
                  > powstanie wszechświata musiało poprzedzać powstanie czasu i czasoprzestrzeni.
                  > Fizycy zgodni są, że na samym początku nie było czasu, bo gęstość (temperatura)
                  > wszechświata była tak wielka, że nawet grawitacja była skwantowana. Oznacza to,
                  > że na początku dominowała kwantowa natura czasoprzestrzeni, czyli czas jeszcze
                  > nie mógł istnieć.

                  Bez czasu nic sie nie dzieje - bez czasu nie moze powstac wszechswiat, nie moze
                  istniec "kwantowa natura czasoprzestrzeni" ! Czas istnial - jak juz napisalem:
                  bozy. I zebys znowu nie przekrecal moich slow jak Ci wygodnie: czas bozy nie jest
                  materialnym czasem czlowieka, co wydaje sie chyba logiczne.

                  > Jeżeli Bóg stworzył cokolwiek, to co najwyżej mógł stworzyć skwantowany
                  > wszechświat bez czasu.

                  Nic nie istnieje bez CZASU ! Bo wszystko sie tworzy i przeksztalca w czasie !!

                  > Jednak fizyka kwantowa raczej wyklucza istnienie tzw.
                  > zmiennych ukrytych, które (gdyby istniały) pasowałyby do natury Boga.

                  Dlatego fizyka kwantowa nie odpowie nam na pytanie skad sie wzial wszechswiat -
                  za duzo sprzecznosci logicznych.

                  Czas jest zawsze i wszedzie - nie koniecznie taki jaki mamy tutaj na planecie
                  ziemia !!

                  Czas jest ponad Bogiem, a moze Bogiem ?
                  • Gość: doku Jakoś inaczej rozumiesz słowo "czas" IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 16:23
                    Gość portalu: Agent napisał(a):

                    > >
                    > > > A skad sie wziela pustka ? smile)
                    > >
                    > > A skąd się wzięło "nie ma"? Pustka to tylko słowo, wymyślone przez człowie
                    > ka.
                    >
                    > Mowie o pustce, nie o slowie.

                    Nie ma nic takiego jak desygnat pustki - pustka to tylko słowo

                    >
                    > > Czas nie może być starszy niż Bóg, bo wtedy Bóg nie
                    > > mógłby stworzyć czasu i jego wszechmoc byłaby z góry wykluczona.
                    >
                    > Brak Ci wyobrazni lub nie czytasz dokladnie tego co pisze. Lub po prostu
                    > przekrecanie slow - ale nie bawmy sie tak ok ?
                    >

                    Więcej dobrej woli! Niczego nie przekręcam, za to Ty używasz nieziemskiego
                    pojęcia czasu. Aby przyjąć Twój punkt widzenia trzeba wierzyć nie tylko w Boga,
                    ale też w specjalny czas boski, który inaczej płynie w Niebie, a inaczej w
                    różnych miejscach wszechświa.

                    > Bez czasu nic sie nie dzieje - bez czasu nie moze powstac wszechswiat, nie moze
                    > istniec "kwantowa natura czasoprzestrzeni" ! Czas istnial - jak juz napisalem:
                    > bozy.

                    Taka wiara w dwa czasy czas jest dla mnie zbyt egzotyczna. Dla mnie czas jest
                    jeden, po prostu ten z którym mam do czynienia na co dzień. Nie mam żadnych
                    podstaw aby wierzyć, że w Niebie (w które nie wierzę) płynie inny czas niż tutaj.
                    A ten zwyczajny, tutejszy czas jest nierozerwalnie związany z przestrzenią, jak
                    pokazuje fizyka, i najprawdopodobniej w wysokich gęstościach wykazuje naturę
                    kwantową. A Twoją wiarę w czas boży postrzegam jako nieporadną próbę ratowania
                    koncepcji Newtona, które już dawno zostały obalone, jak inne sprzeczne z fizyką
                    dogmaty wiary typu centralnego położenia Ziemi.


                    > Nic nie istnieje bez CZASU ! Bo wszystko sie tworzy i przeksztalca w czasie !!
                    >

                    To kwestia wiary w czas absolutny

                    >
                    > Dlatego fizyka kwantowa nie odpowie nam na pytanie skad sie wzial wszechswiat -
                    >

                    Bo eksperymenty jeszcze nie pokazały, który kwantowy opis (na razie każdy jest
                    niekompletny) czasoprzestrzeni jest najbliższy prawdy.

                    > za duzo sprzecznosci logicznych.

                    Fizyka (kwantowa także) nie ma sprzeczności logicznych. Takie wrażenie powstaje
                    m.in. dlatego, że zdarzenia kwantowe opisuje inny rachunek prawdopodobieństwa niż
                    ten intuicyjny, szkolny, monetowo-kostkowy. Także dlatego, bo rzeczywiste związki
                    przyczynowo-skutkowe opisywane są przez funkcje (falowe - same zdarzenia nie są
                    powiązane przyczynami ani skutkami) działające na liczbach zespolonych, a nie
                    rzeczywistych, czyli działają w "przestrzeni" niemożliwej do wyobrażenia, gdyż
                    wymagającej przynajmniej czterech wymiarów, które wcale nie są tak niezależne,
                    jak czterowymiarowa przestrzeń liczb rzeczywistych, którą można jakoś przez
                    analogię do trzech wymiarów rozumieć. Fakt że sama czasoprzestrzeń też jest
                    przynajmniej czterowymiarowa już nikogo nawet nie dziwi, chociaż i to jest tak
                    naprawdę niezrozumiałe.

                    Prawdziwy opis świata (fizyczny) jest tak różny od naszego zwierzęcego sposobu
                    postrzegania i rozumienia naszego światka, że łatwo o złudne wrażenie
                    sprzeczności logicznych. Jednak prawa fizyki wyrażane są w języku matematyki,
                    która pilnuje, aby nie było logicznych sprzeczności.

                    >
                    > Czas jest zawsze i wszedzie - nie koniecznie taki jaki mamy tutaj na planecie
                    > ziemia !!
                    > Czas jest ponad Bogiem, a moze Bogiem ?

                    To jest tylko wyznanie wiary, nic więcej - to nie polemika z fizycznym opisem
                    rzeczywistości pozbawionej Boga.
                    • Gość: Agent Wszystko co istnieje - istnieje w czasie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 21:07
                      Gość portalu: doku napisał(a):
                      > Nie ma nic takiego jak desygnat pustki - pustka to tylko słowo

                      pustka to pustka

                      > > > Czas nie może być starszy niż Bóg, bo wtedy Bóg nie
                      > > > mógłby stworzyć czasu i jego wszechmoc byłaby z góry wykluczona.
                      > >
                      > > Brak Ci wyobrazni lub nie czytasz dokladnie tego co pisze. Lub po prostu
                      > > przekrecanie slow - ale nie bawmy sie tak ok ?
                      > >
                      >
                      > Więcej dobrej woli! Niczego nie przekręcam, za to Ty używasz nieziemskiego
                      > pojęcia czasu. Aby przyjąć Twój punkt widzenia trzeba wierzyć nie tylko w Boga,
                      > ale też w specjalny czas boski, który inaczej płynie w Niebie, a inaczej w
                      > różnych miejscach wszechświa.

                      Oczywiscie ! Czas w czarnej dziurze plynie inaczej ! Tzw. zakrzywienia
                      czasoprzestrzenne...

                      > > Bez czasu nic sie nie dzieje - bez czasu nie moze powstac wszechswiat, nie
                      > moze
                      > > istniec "kwantowa natura czasoprzestrzeni" ! Czas istnial - jak juz napisa
                      > lem:
                      > > bozy.
                      >
                      > Taka wiara w dwa czasy czas jest dla mnie zbyt egzotyczna. Dla mnie czas jest
                      > jeden, po prostu ten z którym mam do czynienia na co dzień. Nie mam żadnych
                      > podstaw aby wierzyć, że w Niebie (w które nie wierzę) płynie inny czas niż tuta
                      > j.
                      > A ten zwyczajny, tutejszy czas jest nierozerwalnie związany z przestrzenią, jak
                      > pokazuje fizyka, i najprawdopodobniej w wysokich gęstościach wykazuje naturę
                      > kwantową. A Twoją wiarę w czas boży postrzegam jako nieporadną próbę ratowania
                      > koncepcji Newtona, które już dawno zostały obalone, jak inne sprzeczne z fizyką
                      > dogmaty wiary typu centralnego położenia Ziemi.

                      I wlasnie dlatego Twoj umysl ograniczony jest do powstania wszechswiata - bo
                      reszty naukowo nie wytlumaczysz.

                      > > Nic nie istnieje bez CZASU ! Bo wszystko sie tworzy i przeksztalca w czasi
                      > e !!
                      > >
                      >
                      > To kwestia wiary w czas absolutny

                      To nie wiara tylko fakty

                      > > Dlatego fizyka kwantowa nie odpowie nam na pytanie skad sie wzial wszechsw
                      > iat -
                      > >
                      >
                      > Bo eksperymenty jeszcze nie pokazały, który kwantowy opis (na razie każdy jest
                      > niekompletny) czasoprzestrzeni jest najbliższy prawdy.
                      >
                      > > za duzo sprzecznosci logicznych.
                      >
                      > Fizyka (kwantowa także) nie ma sprzeczności logicznych. Takie wrażenie powstaje
                      > m.in. dlatego, że zdarzenia kwantowe opisuje inny rachunek prawdopodobieństwa n
                      > iż
                      > ten intuicyjny, szkolny, monetowo-kostkowy. Także dlatego, bo rzeczywiste związ
                      > ki
                      > przyczynowo-skutkowe opisywane są przez funkcje (falowe - same zdarzenia nie są
                      > powiązane przyczynami ani skutkami) działające na liczbach zespolonych, a nie
                      > rzeczywistych, czyli działają w "przestrzeni" niemożliwej do wyobrażenia, gdyż
                      > wymagającej przynajmniej czterech wymiarów, które wcale nie są tak niezależne,
                      > jak czterowymiarowa przestrzeń liczb rzeczywistych, którą można jakoś przez
                      > analogię do trzech wymiarów rozumieć. Fakt że sama czasoprzestrzeń też jest
                      > przynajmniej czterowymiarowa już nikogo nawet nie dziwi, chociaż i to jest tak
                      > naprawdę niezrozumiałe.

                      Nie ma swiata bez minimum 4 wymiarow - bez czasu nic nie istnieje: to jest
                      zrozumiale! smile

                      > Prawdziwy opis świata (fizyczny) jest tak różny od naszego zwierzęcego sposobu
                      > postrzegania i rozumienia naszego światka, że łatwo o złudne wrażenie
                      > sprzeczności logicznych. Jednak prawa fizyki wyrażane są w języku matematyki,
                      > która pilnuje, aby nie było logicznych sprzeczności.

                      Jesli ktokolwiek cokolwiek uzna za forme bez czasu - wtedy jego teoria jest
                      logicznie sprzeczna, bo nic bez czasu nie istnieje.

                      > > Czas jest zawsze i wszedzie - nie koniecznie taki jaki mamy tutaj na plane
                      > cie
                      > > ziemia !!
                      > > Czas jest ponad Bogiem, a moze Bogiem ?
                      >
                      > To jest tylko wyznanie wiary, nic więcej - to nie polemika z fizycznym opisem
                      > rzeczywistości pozbawionej Boga.

                      Dzisiejsza fizyka wszystkiego nie tlumaczy - dlatego takie zdanie jest jak
                      najbardziej na miejscu.

                      Twoje wyznanie ze Boga nie ma to tez tylk wyznanie wiary. Bo nikt nie udowodnil
                      ze Boga nie ma !
                      • Gość: doku Wszystko co istnieje - istnieje w czasoprzestrzeni IP: *.mofnet.gov.pl 03.04.02, 10:52
                        Gość portalu: Agent napisał(a):

                        > > specjalny czas boski, który inaczej płynie w Niebie, a inaczej w
                        > > różnych miejscach wszechświa.
                        >
                        > Oczywiscie ! Czas w czarnej dziurze plynie inaczej ! Tzw. zakrzywienia
                        > czasoprzestrzenne...
                        >

                        Twierdzisz, że czarna dziura to Niebo, a przynajmniej miejsce nie we
                        wszechświecie?

                        > > > > Nic nie istnieje bez CZASU ! Bo wszystko sie tworzy i przeksztalca w
                        > czasi e !!
                        > > >
                        > > To kwestia wiary w czas absolutny
                        >
                        > To nie wiara tylko fakty
                        >

                        Fakty to czasoprzestrzeń - czas oddzielnie nie istnieje. Zaprzeczając fizyce
                        cofasz się do poziomu średniowiecza.

                        > > > Fakt że sama czasoprzestrzeń też jest
                        > > przynajmniej czterowymiarowa już nikogo nawet nie dziwi, chociaż i to jest
                        > tak naprawdę niezrozumiałe.
                        >
                        > Nie ma swiata bez minimum 4 wymiarow - bez czasu nic nie istnieje: to jest
                        > zrozumiale! smile
                        >

                        Czyżby? Przecież metryka czasoprzestrzeni określona jest nie sumą kwadratów (jak
                        u Pitagorasa), ale kwadrat współrzędnej czasowej się odejmuje.

                        > nic bez czasu nie istnieje.

                        Powtarzasz to jak zaklęcie. A przecież już Kant zrozumiał, mimo że nie mógł mieć
                        nadziei na naukowe potwierdzenie, że czas nie istnieje, a przynajmniej nie w tej
                        formie w jakiej go intuicyjnie postrzegamy. Kant był na tyle inteligentny, że bez
                        znajomości ewolucjonizmu i fizyki współczesnej doszedł do wniosku, że nasze
                        narzędzia poznawcze nie służą adekwatnemu opisowi świata, ale służą do tworzenia
                        takiego uproszczonego modelu rzeczywistości, który byłby łatwy do przetwarzania i
                        i skuteczny do zastosowań praktycznych. Czas jest taką właśnie sztuczną
                        konstrukcją leniwego umysłu (tak jak zresztą Bóg).

                        > > Twoje wyznanie ze Boga nie ma to tez tylk wyznanie wiary. Bo nikt nie
                        udowodnil
                        > ze Boga nie ma !

                        Tyle tylko, że ja nie używam fizyki do dowodzenia swoich tez, a ty przekręcasz
                        fizykę do udowodnienia swojej wiary. A fizyka udowodniła już niezbicie, że czas
                        absolutny nie istnieje.
                        • Gość: Agent Re: Wszystko co istnieje - istnieje w czasoprzestrzeni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 11:19
                          Gość portalu: doku napisał(a):
                          > > Oczywiscie ! Czas w czarnej dziurze plynie inaczej ! Tzw. zakrzywienia
                          > > czasoprzestrzenne...
                          > >
                          >
                          > Twierdzisz, że czarna dziura to Niebo,

                          nie

                          > a przynajmniej miejsce nie we wszechświecie?

                          We wszechswiecie i rownoczesnie po za wszechswiatem (tym). Naukowcy twierdza, ze
                          moze to byc rownie dobrze tunel czasoprzestrzenny do innego wszechswiata.

                          > Fakty to czasoprzestrzeń - czas oddzielnie nie istnieje.

                          Pomijajac Boga - chyba masz racje. Przynajmniej jesli chodzi o czas we
                          wszechswiecie.

                          > Zaprzeczając fizyce cofasz się do poziomu średniowiecza.

                          Pusty slogan dla malych dzieci.

                          > > Nie ma swiata bez minimum 4 wymiarow - bez czasu nic nie istnieje: to jest
                          > > zrozumiale! smile
                          > >
                          >
                          > Czyżby? Przecież metryka czasoprzestrzeni określona jest nie sumą kwadratów (ja
                          > k u Pitagorasa), ale kwadrat współrzędnej czasowej się odejmuje.

                          mhmmmm? smile Powiedz to bardziej ludzko smile)
                          Lecz rozumiem, ze twierdzisz iz do istnienia swiata potrzebne sa tylko 3 wymiary
                          (bez czasu - a bez czasu nic....nie bede sie powtarzal smile

                          > > nic bez czasu nie istnieje.
                          >
                          > Powtarzasz to jak zaklęcie. A przecież już Kant zrozumiał, mimo że nie mógł mie
                          > ć
                          > nadziei na naukowe potwierdzenie, że czas nie istnieje, a przynajmniej nie w te
                          > j
                          > formie w jakiej go intuicyjnie postrzegamy. Kant był na tyle inteligentny, że b
                          > ez
                          > znajomości ewolucjonizmu i fizyki współczesnej doszedł do wniosku, że nasze
                          > narzędzia poznawcze nie służą adekwatnemu opisowi świata, ale służą do tworzeni
                          > a
                          > takiego uproszczonego modelu rzeczywistości, który byłby łatwy do przetwarzania
                          > i
                          > i skuteczny do zastosowań praktycznych. Czas jest taką właśnie sztuczną
                          > konstrukcją leniwego umysłu (tak jak zresztą Bóg).

                          Leniwego umyslu, bo tlumacze to co Ty nie jestes w stanie wytlumaczyc? smile
                          A moze Twoj sceptycyzm wywolany jest strachem przed piekłem ? smile)

                          A co do czasu - wiec czym jest czas ? smile

                          > > > Twoje wyznanie ze Boga nie ma to tez tylk wyznanie wiary. Bo nikt nie
                          > > > udowodnil ze Boga nie ma !
                          >
                          > Tyle tylko, że ja nie używam fizyki do dowodzenia swoich tez, a ty przekręcasz
                          > fizykę do udowodnienia swojej wiary. A fizyka udowodniła już niezbicie, że czas
                          > absolutny nie istnieje.

                          w naszym wszechswiecie - rzeczywiscie
                          • Gość: doku Wszystko co istnieje - istnieje w czasoprzestrzeni IP: *.mofnet.gov.pl 03.04.02, 13:56
                            Gość portalu: Agent napisał(a):

                            > Przecież metryka czasoprzestrzeni określona jest nie sumą kwadrató
                            > w (jak u Pitagorasa), ale kwadrat współrzędnej czasowej się odejmuje.
                            >
                            > mhmmmm? smile Powiedz to bardziej ludzko smile)


                            Kwadrat "odległości" między punktami czasoprzestrzeni jest tym mniejszy, im
                            większa jest między nimi różnica w czasie. Punkty dostatecznie oddalone od siebie
                            w czasie łączą się więc ze sobą poprzez oddziaływania fizyczne, a kwadrat ich
                            odległości staje się ujemny. Są tak blisko siebie, że aż bliżej niż zero
                            ("odległość między nimi jest liczbą urojoną).


                            > Lecz rozumiem, ze twierdzisz iz do istnienia swiata potrzebne sa tylko 3 wymiar
                            >

                            Potrzebnych jest kilka wymiarów dla zakrzywionej czasoprzestrzeni oraz kilka
                            wymiarów przestrzeni fazowej dla fizyki kwantowej. I mimo że "odległość" w
                            czasoprzestrzeni jest liczbą zespoloną, to fizycy nie potrafią jeszcze powiązać
                            jej w przestrzenią fazową, w której "żyją" funkcje falowe.
                            • Gość: Agent Re: Wszystko co istnieje - istnieje w czasoprzestrzeni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 16:06
                              Gość portalu: doku napisał(a):
                              > Kwadrat "odległości" między punktami czasoprzestrzeni jest tym mniejszy, im
                              > większa jest między nimi różnica w czasie.

                              a nie na odwrot ?
                              i jak pojmujesz ta "roznice czasu" ? nie ma roznicy czasu, moze byc tylko
                              odleglosc mierzona np. latami swietlnymi smile A moze czegos nie rozumiem ?

                              > Punkty dostatecznie oddalone od siebie
                              > w czasie łączą się więc ze sobą poprzez oddziaływania fizyczne, a kwadrat ich
                              > odległości staje się ujemny. Są tak blisko siebie, że aż bliżej niż zero
                              > ("odległość między nimi jest liczbą urojoną).

                              Lecz o czym to swiadczy? (pomijajac prawidlowosc tej teorii)

                              > > Lecz rozumiem, ze twierdzisz iz do istnienia swiata potrzebne sa tylko 3 w
                              > ymiar
                              > >
                              >
                              > Potrzebnych jest kilka wymiarów dla zakrzywionej czasoprzestrzeni oraz kilka
                              > wymiarów przestrzeni fazowej dla fizyki kwantowej. I mimo że "odległość" w
                              > czasoprzestrzeni jest liczbą zespoloną, to fizycy nie potrafią jeszcze powiązać
                              > jej w przestrzenią fazową, w której "żyją" funkcje falowe.

                              Jednym z wymiarow jest czas.
                              • Gość: doku Re: Wszystko co istnieje - istnieje w czasoprzestrzeni IP: *.mofnet.gov.pl 03.04.02, 16:39
                                Gość portalu: Agent napisał(a):

                                > Gość portalu: doku napisał(a):
                                > > Kwadrat "odległości" między punktami czasoprzestrzeni jest tym mniejszy, i
                                > m
                                > > większa jest między nimi różnica w czasie.
                                >
                                > a nie na odwrot ?

                                nie

                                > i jak pojmujesz ta "roznice czasu" ?

                                np. w sekundach, albo milard lat

                                > nie ma roznicy czasu, moze byc tylko
                                > odleglosc mierzona np. latami swietlnymi smile A moze czegos nie rozumiem ?
                                >

                                Można i tak - rok czasu można utożsamić z rokiem świetlnym na czasowej osi
                                czasoprzestrzeni.

                                >
                                > Lecz o czym to swiadczy? (pomijajac prawidlowosc tej teorii)
                                >

                                Tylko o tym, że geometrii czasoprzestrzeni nie da się zrozumieć przy użyciu
                                analogii do zwykłej czterowymiarowej przestrzeni - intuicja zawodzi.

                                >
                                > Jednym z wymiarow jest czas.

                                A dokładnie iloczyn czasu i prędkości światła
                                • Gość: Agent Re: Wszystko co istnieje - istnieje w czasoprzestrzeni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 17:17
                                  Gość portalu: doku napisał(a):
                                  > Gość portalu: Agent napisał(a):
                                  >
                                  > > Gość portalu: doku napisał(a):
                                  > > > Kwadrat "odległości" między punktami czasoprzestrzeni jest tym mniejs
                                  > zy, i
                                  > > m
                                  > > > większa jest między nimi różnica w czasie.
                                  > >
                                  > > a nie na odwrot ?
                                  >
                                  > nie
                                  >
                                  > > i jak pojmujesz ta "roznice czasu" ?
                                  >
                                  > np. w sekundach, albo milard lat
                                  >
                                  > > nie ma roznicy czasu, moze byc tylko
                                  > > odleglosc mierzona np. latami swietlnymi smile A moze czegos nie rozumiem ?
                                  > >
                                  >
                                  > Można i tak - rok czasu można utożsamić z rokiem świetlnym na czasowej osi
                                  > czasoprzestrzeni.
                                  >
                                  > >
                                  > > Lecz o czym to swiadczy? (pomijajac prawidlowosc tej teorii)
                                  > >
                                  >
                                  > Tylko o tym, że geometrii czasoprzestrzeni nie da się zrozumieć przy użyciu
                                  > analogii do zwykłej czterowymiarowej przestrzeni - intuicja zawodzi.

                                  No chyba sie nie da

                                  > > Jednym z wymiarow jest czas.
                                  >
                                  > A dokładnie iloczyn czasu i prędkości światła

                                  Czemu ? Predkosc swiatla (granica szybkosci przemieszczania sie materii) mozna
                                  ominac poprzez zagiecie przestrzeni, wytworzenie (anty)grawitacji.
                                  Wiec nie koniecznie tak jest.
                                  • Gość: doku Re: Wszystko co istnieje - istnieje w czasoprzestrzeni IP: *.mofnet.gov.pl 04.04.02, 12:03
                                    Gość portalu: Agent napisał(a):

                                    > > > Jednym z wymiarow jest czas.
                                    > >
                                    > > A dokładnie iloczyn czasu i prędkości światła
                                    >
                                    > Czemu ?

                                    Czasoprzestrzeń nie jest jakimś abstrakcyjnym iloczynem kartezjańskim dwóch
                                    zbiorów, ale jest jednorodną "metryką" grawitacji - każda współrzędna ma tę samą
                                    metryczną naturę.

                                    > Predkosc swiatla (granica szybkosci przemieszczania sie materii) mozna
                                    > ominac poprzez zagiecie przestrzeni, wytworzenie (anty)grawitacji.
                                    > Wiec nie koniecznie tak jest.

                                    "Ominięcie" ograniczenia prędkości jest dużo prostsze. Wystarczy zmierzyć
                                    odległość od gwiazdy, spojrzeć na zegarek, wystartować, dolecieć na miejsce,
                                    wylądować tam na planecie, spojrzeć na zegarek i zmierzyć odległość do Słońca (na
                                    wszelki wypadek). Dzielimy drogę przez czas i mamy prędkość większą od światła.

                                    Żadne takie sztuczki intelektualne czy inne skomplikowane pomysły nie zmieniają
                                    praw fizyki, które sformułowane są bardzo ściśle. Nic nie może poruszać się
                                    szybciej od światła w ustalonym inercjalnym (obserwator na linii geodezyjnej
                                    czasoprzestrzeni) układzie odniesienia.
                                    • Gość: Agent Omijanie prętkości granicznej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 12:27
                                      Gość portalu: doku napisał(a):
                                      > > Predkosc swiatla (granica szybkosci przemieszczania sie materii) mozna
                                      > > ominac poprzez zagiecie przestrzeni, wytworzenie (anty)grawitacji.
                                      > > Wiec nie koniecznie tak jest.

                                      > Żadne takie sztuczki intelektualne czy inne skomplikowane pomysły nie zmieniają
                                      > praw fizyki, które sformułowane są bardzo ściśle. Nic nie może poruszać się
                                      > szybciej od światła w ustalonym inercjalnym (obserwator na linii geodezyjnej
                                      > czasoprzestrzeni) układzie odniesienia.

                                      Normalnie czlowiek nie biega pow. 50km/h, lecz mozesz biec tak szybko: wsiadasz
                                      do autobusu ktory jedzie 50km/h i biegniesz z konca autobusu na poczatek
                                      powiedzmy z predkoscia 5km/h. Dzieki temu poruszasz sie z predkscia 55km/h.
                                      Autobus neutralizuje ta predkosc, dla Ciebie jest to 5km/h, dla odbiorcy na
                                      ulicy: 55km/h.

                                      Podobnie mozna ominac predkosc swiatla - lecisz w pojezdzie, ktory wytwarza pole
                                      grawitacyjne neutralizujace oddzialywanie predkosci 299 tys. km/sek - dla Twojego
                                      ciala predkosc wynosi 0, mozesz wiec przyspieszyc swoj kosmiczny pojazd do
                                      predkosci pow. światła, lecz to będzie pewne oszukanie, a nie prawdziwe pokonanie
                                      tej niemozliwej do pokonania bariery.
                                      Wazne ze - dla odbiorcy na ziemi - bedziesz poruszal sie szybciej niz swiatlo.
                                      Szybciej niz swiatlo dotrzesz tez do celu.

                                      Myle sie ? smile
                                      • Gość: AndrzejG Re: Omijanie prętkości granicznej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 15:15
                                        Gość portalu: Agent napisał(a):

                                        >
                                        > Podobnie mozna ominac predkosc swiatla - lecisz w pojezdzie, ktory wytwarza
                                        pole grawitacyjne neutralizujace oddzialywanie predkosci 299 tys. km/sek - dla
                                        Twoje go ciala predkosc wynosi 0, mozesz wiec przyspieszyc swoj kosmiczny
                                        pojazd do predkosci pow. światła, lecz to będzie pewne oszukanie, a nie
                                        prawdziwe pokonanie tej niemozliwej do pokonania bariery.
                                        > Wazne ze - dla odbiorcy na ziemi - bedziesz poruszal sie szybciej niz swiatlo.
                                        > Szybciej niz swiatlo dotrzesz tez do celu.
                                        >
                                        > Myle sie ? smile

                                        Mylisz się.
                                        Przykład z autobusem nie ma przełożenia do predkości bliskich prędkosciom światła.
                                        Nie rozumiem co miałes na mysli pisząc o oddziaływaniu prędkości i do czego tam
                                        neutralizujące pole grawitacyjne.


                                        Andrzej
                                        • Gość: Agent Re: Omijanie prętkości granicznej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 17:07
                                          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                                          > Mylisz się.
                                          > Przykład z autobusem nie ma przełożenia do predkości bliskich prędkosciom świat
                                          > ła.
                                          > Nie rozumiem co miałes na mysli pisząc o oddziaływaniu prędkości i do czego tam
                                          > neutralizujące pole grawitacyjne.

                                          Kazde pole grawitacyjne zagina przestrzeń. Np. mozemy zobaczyc zaraz obok słońca
                                          (nie gołym okiem oczywiściesmile jakąś gwiazdę, lecz tak na prawde ta gwiazda w
                                          prostej linii znajduje się za słońcem. Więc dlaczego ją widzimy ? Ano dlatego, że
                                          silne oddziaływanie grawitacyjne słońca tak zagina przestrzeń, że światło nie
                                          biegnie po linii prostej realnie, ale biegnie po linii prostej w zakrzywionej
                                          przestrzenii.
                                          Rozumiesz ? Bo chyba slabo to wyjasnilem smile

                                          Ale glowny wniosek plynie taki: skoro grawitacja jest w stanie zakrzywiac
                                          przestrzen, zmienic tor lotu promieni slonecznych (np czarna dziura jest dlatego
                                          nie widoczna, bo ona ma tak duzą masę(im większa masa tym większa siła
                                          przyciągania/grawitacja) że nie wypuszcza promieni świetlnych, a nawet je wciąga
                                          do środka!), to moze tez zneutralizowac graniczna predkosc dla materii(300 tys.
                                          km/sek.).
                                          Np. obiekt porusza sie z predkoscia 100 tys km/h i zaczyna wytwarzac dookola
                                          siebie grawitacje o mocy odpowiadajacej predkosci 100 tys km/h, dzieki czemu
                                          obiekt "czuje" jakby byl w miejscu - a jak wiadomo wszystkie atomy skladaja sie z
                                          naladowanych elektronow, z powlok energetycznych itd...ktorych graniczna predkosc
                                          jest taka sama jak predkosc swiatla, dlatego atomy nie moga podrozowac szybciej
                                          niz swiatlo - lecz gdy sztucznie wytworzona grawitacja bedzie oddzialywac na
                                          atomy w przeciwnym kierunku, beda sie one czuly jak w stanie spoczynku.

                                          Hmmm to chyba wszystko ? smile
                                          Niech jakis fizyk mnie poprawi jak sie myle smile)

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: AndrzejG E=mc^2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 17:25
                                            Gość portalu: Agent napisał(a):

                                            > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                                            > > Mylisz się.
                                            > > Przykład z autobusem nie ma przełożenia do predkości bliskich prędkosciom
                                            > świat
                                            > > ła.
                                            > > Nie rozumiem co miałes na mysli pisząc o oddziaływaniu prędkości i do czeg
                                            > o tam
                                            > > neutralizujące pole grawitacyjne.
                                            >
                                            > Kazde pole grawitacyjne zagina przestrzeń. Np. mozemy zobaczyc zaraz obok słońc
                                            > a
                                            > (nie gołym okiem oczywiściesmile jakąś gwiazdę, lecz tak na prawde ta gwiazda w
                                            > prostej linii znajduje się za słońcem. Więc dlaczego ją widzimy ? Ano dlatego,
                                            > że
                                            > silne oddziaływanie grawitacyjne słońca tak zagina przestrzeń, że światło nie
                                            > biegnie po linii prostej realnie, ale biegnie po linii prostej w zakrzywionej
                                            > przestrzenii.
                                            > Rozumiesz ? Bo chyba slabo to wyjasnilem smile
                                            >
                                            > Ale glowny wniosek plynie taki: skoro grawitacja jest w stanie zakrzywiac
                                            > przestrzen, zmienic tor lotu promieni slonecznych (np czarna dziura jest dlateg
                                            > o
                                            > nie widoczna, bo ona ma tak duzą masę(im większa masa tym większa siła
                                            > przyciągania/grawitacja) że nie wypuszcza promieni świetlnych, a nawet je wciąg
                                            > a
                                            > do środka!), to moze tez zneutralizowac graniczna predkosc dla materii(300 tys.
                                            >
                                            > km/sek.).
                                            > Np. obiekt porusza sie z predkoscia 100 tys km/h i zaczyna wytwarzac dookola
                                            > siebie grawitacje o mocy odpowiadajacej predkosci 100 tys km/h, dzieki czemu
                                            > obiekt "czuje" jakby byl w miejscu - a jak wiadomo wszystkie atomy skladaja sie
                                            > z
                                            > naladowanych elektronow, z powlok energetycznych itd...ktorych graniczna predko
                                            > sc
                                            > jest taka sama jak predkosc swiatla, dlatego atomy nie moga podrozowac szybciej
                                            >
                                            > niz swiatlo - lecz gdy sztucznie wytworzona grawitacja bedzie oddzialywac na
                                            > atomy w przeciwnym kierunku, beda sie one czuly jak w stanie spoczynku.
                                            >
                                            > Hmmm to chyba wszystko ? smile
                                            > Niech jakis fizyk mnie poprawi jak sie myle smile)
                                            >
                                            > Pozdrawiam

                                            W tytule jest pierwsze.
                                            A po drugie grawitacja zależy od masy , a nie od predkości.
                                            Czarne dziury tak sie zachwują , ponieważ maja ogromna masę
                                            Nie rozumiem co to znaczy , 'że czułby się jakby w miejscu'
                                            Teoria względności ma to do siebie ,że wszystko jest względna , nawet czas.
                                            Tak jak w przytoczonym przykładzie z autobusem.
                                            Atomy składaja sie z wielu innych drobniejszych czastek.

                                            ANdrzj
                                            • Gość: Agent Re: E=mc^2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 17:50
                                              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                                              > W tytule jest pierwsze.
                                              > A po drugie grawitacja zależy od masy , a nie od predkości.

                                              Tak wlasnie mowilem i nie twierdzilem inaczej smile Lecz skutki oddzialywania
                                              predkosci i grawitacji na atomy sa podobne ?

                                              > Czarne dziury tak sie zachwują , ponieważ maja ogromna masę

                                              Dokladnie tak napisalem

                                              > Nie rozumiem co to znaczy , 'że czułby się jakby w miejscu'
                                              > Teoria względności ma to do siebie ,że wszystko jest względna , nawet czas.
                                              > Tak jak w przytoczonym przykładzie z autobusem.
                                              > Atomy składaja sie z wielu innych drobniejszych czastek.

                                              Kazda akcja powoduje reakcje ?
                                              Akcja: wytworzenie grawitacji w obiekcie poruszajacym sie z predkoscia 100 tys.
                                              km/sek.; reakcja: oddzialywanie predkosci i grawitacji (podobne skutki
                                              oddzialywania na atomy) neutralizuja sie.
                                              • Gość: AndrzejG Re: E=mc^2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 18:14
                                                Gość portalu: Agent napisał(a):

                                                > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                                                > > W tytule jest pierwsze.
                                                > > A po drugie grawitacja zależy od masy , a nie od predkości.
                                                >
                                                > Tak wlasnie mowilem i nie twierdzilem inaczej smile Lecz skutki oddzialywania
                                                > predkosci i grawitacji na atomy sa podobne ?

                                                Jakiej predkości?
                                                Jeżeli jest to predkość jednostajna to nie widzę oddziaływania
                                                Może chodzi Ci o przyspieszenie a , które ma taką samą jednostkę
                                                miary jak grawitacja?



                                                >
                                                > > Czarne dziury tak sie zachwują , ponieważ maja ogromna masę
                                                >
                                                > Dokladnie tak napisalem
                                                >
                                                > > Nie rozumiem co to znaczy , 'że czułby się jakby w miejscu'
                                                > > Teoria względności ma to do siebie ,że wszystko jest względna , nawet czas
                                                > .
                                                > > Tak jak w przytoczonym przykładzie z autobusem.
                                                > > Atomy składaja sie z wielu innych drobniejszych czastek.
                                                >
                                                > Kazda akcja powoduje reakcje ?
                                                > Akcja: wytworzenie grawitacji w obiekcie poruszajacym sie z predkoscia 100 tys.
                                                > km/sek.; reakcja: oddzialywanie predkosci i grawitacji (podobne skutki
                                                > oddzialywania na atomy) neutralizuja sie.


                                                Zakładam ,że chodzi Ci o przyspieszenie.
                                                Nie zawsze się neutralizują.
                                                Jeżeli bedziemy poruszać się ruchem przyspieszonym
                                                w kierunku ziemi to nałożą sie.
                                                Punkt widzenia , zalezy od punktu siedzenia.

                                                OK.
                                                Teraz wskaz mi zwiazek tych predkosci i grawitacji z Bogiem.

                                                Andrzej
                                                • Gość: Agent Re: E=mc^2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 09:57
                                                  Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                                                  > > Tak wlasnie mowilem i nie twierdzilem inaczej smile Lecz skutki oddzialywani
                                                  > > a predkosci i grawitacji na atomy sa podobne ?
                                                  >
                                                  > Jakiej predkości?
                                                  > Jeżeli jest to predkość jednostajna to nie widzę oddziaływania
                                                  > Może chodzi Ci o przyspieszenie a , które ma taką samą jednostkę
                                                  > miary jak grawitacja?

                                                  Wiem ze to co pisze moze wydawac sie troche dziwne, lecz nie jestem fizykiem
                                                  (mialem dwoje z fizyki) i cienko u mnie z pojeciami fizycznymi, dlatego
                                                  dlumacze to bardziej swoimi slowami smile
                                                  Skoro predkosc nie oddzialywuje na obiekt, to czemu obiekt nie moze przekroczyc
                                                  predkosci swiatla ? smile Wlasnie o takie oddzialywanie mi chodzi. Obiekt
                                                  poruszajacy sie z predkoscia 298 tys. km/s ma jeszcze 2 tys. km/s w zapasie.
                                                  Skoro przy predkosci 300 tys. km/s oddzialywanie spowoduje dematerializacje(czy
                                                  costam), tzn. ze predkosc jednak oddzialywuje, lecz w mniejszych predkosciach
                                                  nie az tak smile
                                                  A jesli grawitacja jest tak silna, ze przyciaga swiatlo (czarne dziury), to
                                                  moze dzialac jako neutralizator efektow wywolanych przy duzej predkosci - czyz
                                                  nie tak ?

                                                  > > > Czarne dziury tak sie zachwują , ponieważ maja ogromna masę
                                                  > >
                                                  > > Dokladnie tak napisalem
                                                  > >
                                                  > > > Nie rozumiem co to znaczy , 'że czułby się jakby w miejscu'
                                                  > > > Teoria względności ma to do siebie ,że wszystko jest względna , nawet
                                                  > czas
                                                  > > .
                                                  > > > Tak jak w przytoczonym przykładzie z autobusem.
                                                  > > > Atomy składaja sie z wielu innych drobniejszych czastek.
                                                  > >
                                                  > > Kazda akcja powoduje reakcje ?
                                                  > > Akcja: wytworzenie grawitacji w obiekcie poruszajacym sie z predkoscia 100
                                                  > tys.
                                                  > > km/sek.; reakcja: oddzialywanie predkosci i grawitacji (podobne skutki
                                                  > > oddzialywania na atomy) neutralizuja sie.
                                                  >
                                                  >
                                                  > Zakładam ,że chodzi Ci o przyspieszenie.

                                                  Nie

                                                  > Nie zawsze się neutralizują.
                                                  > Jeżeli bedziemy poruszać się ruchem przyspieszonym
                                                  > w kierunku ziemi to nałożą sie.
                                                  > Punkt widzenia , zalezy od punktu siedzenia.
                                                  >
                                                  > OK.
                                                  > Teraz wskaz mi zwiazek tych predkosci i grawitacji z Bogiem.

                                                  Tak to jest, ze niekiedy odbiega sie od tematu i zaczyna dyskutowac zupelnie o
                                                  czyms innym smile
                                                  • Gość: AndrzejG Re: E=mc^2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 13:35
                                                    Pamiętam fizykę i za wiele mi się nie zgadza w tym co piszesz.
                                                    Chociażby to ,że na obiekt nie działa prędkość , tylko np.siła
                                                    a prędkość to może mieć sam obiekt.
                                                    Einstein udowodnił ,że nie ma prędkości większej od c
                                                    i wszelkie fantazje na ten temat ,są poszukiwaniem słabości
                                                    w tej teorii.O ile wiem , to na razie nie znaleziono nic.


                                                    Andrzej
                                      • Gość: doku Zapomniałeś o skróceniu relatywistycznym IP: *.mofnet.gov.pl 09.04.02, 10:01
                                        Gość portalu: Agent napisał(a):

                                        >
                                        > Podobnie mozna ominac predkosc swiatla - lecisz w pojezdzie, ktory wytwarza pol
                                        > e
                                        > grawitacyjne neutralizujace oddzialywanie predkosci 299 tys. km/sek - dla Twoje
                                        > go
                                        > ciala predkosc wynosi 0, mozesz wiec przyspieszyc swoj kosmiczny pojazd do
                                        > predkosci pow. światła, lecz to będzie pewne oszukanie, a nie prawdziwe pokonan
                                        > ie
                                        > tej niemozliwej do pokonania bariery.
                                        > Wazne ze - dla odbiorcy na ziemi - bedziesz poruszal sie szybciej niz swiatlo.
                                        > Szybciej niz swiatlo dotrzesz tez do celu.
                                        >

                                        Z Ziemi będzie się wydawało, że pojazd jest bardzo krótki niezależnie od tego,
                                        czy bedzie to efekt jego prędkości czy jakiegoś pola grawitacyjnego
                                        "neutralizującego" tę prędkość.
                    • Gość: liman Do teoretyka doku IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 02.04.02, 23:49
                      Widzę, ze z lubością brniesz w rozważania na tematy fizyczno-teoretyczne, o
                      których, przyznać muszę, pojęcie pewne masz. Tyle, ze błąd zasadniczy
                      popełniasz szukajac dowodów na nieistnienie Boga w nieokreślonosci poczatków
                      wszechswiata.

                      Warto sie raczej zastanowić nad argumentami pochodzacymi ze swiata już
                      poczętego. Aby pozostać na gruncie fizyki - nie zastanawiało Cię nigdy jak to
                      mozliwe, że zjawiska teoretycznie niemożliwe zachodzą w continuum tylko i
                      wyłącznie, wydawac by sie mogło, po to, by zachować istnienie i trwałosc
                      naszego wszechswiata. Pozostajac przy WW - przecież gdyby nie inflacja (to już
                      nie hipoteza!) wszechswiat nie miałby szans na ekspansję. Czy efekt tunelowy,
                      który sprawił, ze eksplodujący wszechświat nagle (pozornie z predkością
                      wielokrotnie przekraczającą c) zwiekszył swoją objetość zaszedł ot tak sobie?
                      Czysty przypadek teorii chaosu?

                      Czy nie budzą Twojego zastanowienia prace Colemana i De Lucci, które wskazują,
                      że nasza próżnia kwantowa jest metastabilna (fałszywa), ale tylko dzięki temu
                      mogło się w tym wszechswiecie rozwinąc życie. Bo cechy energetyczne i
                      grawitacyjne prawdziwej próżni kwantowej porównywalne są z tymi w osobliwości
                      czarnej dziury i żadne życie nie mas tam szans.

                      Biblijna apokalipsa może być po prostu bąblem prawdziwej próżni rozszerzajacym
                      sie z predkością światła. To totalna anihilacja.

                      Nie zstanawia Cię, że Penrose, Hawking, Weinberg czy Davis to ludzie głęboko
                      wierzący.

                      Możesz nie wierzyc sobie w spersonifikowanego Boga, ale coś (Ktoś) chyba
                      pilnuje, żebyś mógł tu teoretyzować.

                      pozdr.
                      l.
                      • Gość: doku Nieuważnie śledzisz dyskusję IP: *.mofnet.gov.pl 03.04.02, 11:45
                        Gość portalu: liman napisał(a):
                        > błąd zasadniczy
                        > popełniasz szukajac dowodów na nieistnienie Boga w nieokreślonosci poczatków
                        > wszechswiata.

                        Nigdy tego nie robię. Cofnij się w wątku, a zobaczysz że jedynie obalam fizyczne
                        "dowody" na istnienie Boga, przedstawiane przez dyskutantów. Siedem zasugerował,
                        że Bóg istnieje, bo ktoś dał nam klocki, ja odparłem, że same powstały i
                        konsekwentnie pokazuję, że wszechświat mógł powstać sam z niczego.

                        > jak to
                        > mozliwe, że zjawiska teoretycznie niemożliwe zachodzą w continuum tylko i
                        > wyłącznie, wydawac by sie mogło, po to, by zachować istnienie i trwałosc
                        > naszego wszechswiata.

                        W podległym inflacji continuum jest miejsce na tyle różnych wszechświatów (nawet
                        nie ma nazwy na liczbę tak wielką), że każda wyobrażalna ich różnorodność jest
                        bardziej pewna niż wzrastająca entropia. Trwałość naszego wszechświata jest jego
                        indywidualną, szczególną, wyjątkową cechą, a jednak wspólną dla ogromnej liczby
                        wszechświatów.

                        > eksplodujący wszechświat nagle (pozornie z predkością
                        > wielokrotnie przekraczającą c) zwiekszył swoją objetość zaszedł ot tak sobie?
                        > Czysty przypadek teorii chaosu?

                        Całe continuum (za wyjątkiem wszechświatów) zwiększa swą objętość we wzrastającym
                        tempie.

                        > Czy nie budzą Twojego zastanowienia prace Colemana i De Lucci, które wskazują,
                        > że nasza próżnia kwantowa jest metastabilna (fałszywa),

                        Intuicja mi podpowiada, że kiedy zrozumiemy w jaki sposób grawitacja jest
                        skwantowana, wyda nam się oczywiste, że próżnia musi być metastabilna.

                        > cechy energetyczne i
                        > grawitacyjne prawdziwej próżni kwantowej porównywalne są z tymi w osobliwości

                        to spekulacja i nadużycie słowa "porównywalne"

                        > Biblijna apokalipsa może być po prostu bąblem prawdziwej próżni rozszerzajacym
                        > sie z predkością światła. To totalna anihilacja.

                        Bąbel fałszywej próżni zawsze będzie z brzegu czasoprzestrzeni i wszechświat tego
                        nie zauważy. A sam bąbel będzie rozszerzał się dużo szybciej.

                        > Nie zstanawia Cię, że Penrose, Hawking, Weinberg czy Davis to ludzie głęboko
                        > wierzący.

                        Fizyka nie zajmuje się badaniem religii czy umysłu ludzkiego, więc fizycy nie
                        mają lepszych niż inni przesłanek by wierzyć lub nie wierzyć w Boga. Tylko
                        ewolucjoniści wiedzą i rozumieją znacząco więcej w tej materii. Fizycy mogą
                        wierzyć lub nie, jak każdy.

                        Taki np. Penrose sam przyznaje, że nie rozumie jak zjawiska kwantowe w mózgu
                        przekładają się na różne stany świadomości, więc formułuje naiwny program
                        badawczy dla rozwiązania problemu "dekoherencji", czym sytuuje się gdzieś na
                        pograniczu fizyki jako nauki ścisłej. Przy tym w widoczny sposób za mało wysiłku
                        poświęcił zrozumieniu ewolucjonizmu, gdyż najwyraźniej nie wie, że umysł ludzki
                        jest produktem adaptacji i egzaptacji, jak każdy inny narząd, więc jego funkcje
                        nie mogą być efektem zjawisk kwantowych bardziej niż jakiekolwiek zdarzenia
                        makroskopowe. Nie on pierwszy uległ złudzeniu, że wolna wola i świadomość jakoś
                        "przypominają" spontaniczność zdarzeń mikroskopowych. A zwykle tego typu
                        złudzenia i uproszczenia prowadzą do wiary.

                        > Możesz nie wierzyc sobie w spersonifikowanego Boga, ale coś (Ktoś) chyba
                        > pilnuje, żebyś mógł tu teoretyzować.

                        Jakoś jestem pewien, że gdyby Ktoś tu czegoś pilnował, to ewolucjoniści wykryliby
                        tego efekty, a i ja bym czuł, że coś jest nie tak. Matrix to fikcja, nasz świat
                        zachowuje się bardzo naturalnie.
            • Gość: doku Re: do człowieka niewierzącego... IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 14:35
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > Gość portalu: doku napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: siedem napisał(a):
              > >
              > > > klockami danymi przez BOGA.
              > > >
              > >
              > > Żaden Bóg nie dał nam klocków.
              >
              > skąd wiesz?
              >

              Bo sam je sobie wziąłem - Brzytwa Ockhama

              >
              > a kto zrobił gwiazdy?

              grawitacja
    • Gość: tyu W co wierzę i dlaczego nie w bogów? IP: 157.158.68.* 02.04.02, 10:41
      d_nutka napisał(a):

      > Zainspirowana wątkiem niejakiego Kagana, któremu udało się, moim zdaniem,
      > udowodnić w sposób logiczny nieistnienie tzw. Boga, pokusiłam się o założenie
      > wątku, który w sposób logiczny udowodniłby, że NIE ISTNIEJĄ NIEWIERZĄCY tzw.
      > Niewierzący Chrześcijanie.
      > 1.Dowód
      > Dekalog ateisty przedstawiony na tym forum w innych watkach przekonal mnie, że
      > DEKALOG ATEISTY prawie niczym nie różni się od DEKALOGU BIBLIJNEGO.
      >
      > Proszę więc Forumowiczów zainteresowanych tematem ,a określających samych
      > siebie jako ATEISTÓW, o odpowiedź na następujące pytanie:
      > W CO TAK NAPRAWDĘ JA NIE WIERZĘ I CZY NIE MA WE MNIE JEDNAK WIARY?
      > W coś wierzę- to dlaczego nazywam siebie ATEISTĄ?
      >
      > pozdr. d_nutka


      Witaj D_nutko!
      Dobrze postawione pytanie - w przeciwieństwie do pytania z innego, głupawego
      wątku, w którym nie było sensu pisać. Tamto pytanie brzmiało: czy ateiści mają
      duszę. Jakie pytanie - taka odpowiedź: jeśli dusza ludzka istnieje, to tak, bo
      przecież są ludźmi takimi jak inni, choć być może grzeszą swą niewiarą. Jeśli
      dusza ludzka nie istnieje, to nie - bo przecież są ludźmi takimi jak inni.
      Pytanie-banał, ale dla szeregu osób pretekst do wygłupów.

      Odpowiadając na Twoje pytanie, a przy okazji ustosunkowując się i do paru innych
      wpisów:
      Nie wierzę w istnienie boga (bogów) osobowego, który stworzył świat i rządzi nim,
      podyktował ludziom święte księgi itd. Nie ma więc we mnie wiary W BOGÓW i nie ma
      we mnie potrzeby wielbienia ich - skoro ich nie ma. Podobnie - nie widzę np.
      potrzeby uważania za autorytety tzw. "sług bożych" - wyłącznie dlatego, że
      tymi "sługami" są.
      Ale i - odwrotnie. Czy NIE WIELBIENIE BOGÓW, czy konkretnego boga ma oznaczać np.
      że wolno mi np. obrażać tych, co wielbią? (Sztandarowy już na tym forum przykład
      Krzysia52 z jego g... na ścianie.) Nie! Ale nie dlatego, że przyznaję im rację,
      tylko dlatego, że nie uważam ich wiary za powód do obrażania.

      Podobnie: bycie "sługą bożym" nie jest dla mnie powodem, by wypowiedzi "sługi"
      miały dla mnie wartość większą, niż "nie sługi". Ale nie oznacza to, że nie widzę
      wśród tych "sług" ludzi godnych szacunku, którzy autorytetami SĄ. Czy będą to
      wybitni myśliciele, np. śp. J.Tischner albo Dalajlama XIV, czy wybitni
      społecznicy, jak śp. Matka Teresa z Kalkuty, czy ks. A. Nowak i wielu innych.

      Czy nie ma we mnie wiary W OGÓLE? Byłby to absurd i chyba aż tak daleko Twoje
      pytanie nie sięga. Przecież wierzyć - mądrze, czy naiwnie - można w tyle rzeczy!
      Choćby w ludzką dobroć i uczciwość (to przykład wiary naiwnej, choć niekiedy
      spełnianej). Wiara religijna, to tylko drobna część wiary, jako całości. Ateista
      nie wierzy w BOGÓW - ale nie umniejsza to możliwości jego wiary w pozostałych
      kwestiach.

      Wierzę też, że niemała część zaleceń zawartych w świętych księgach różnych
      religii ma sens. Ale nie dlatego, że uznano je za święte, tylko dlatego, że
      zawierają mądrość pokoleń różnych narodów. Ten rodzaj wiary pozwala mi na
      swobodne weryfikowanie tych zaleceń bez religijnej czci wobec nich. Np. w ich
      aspekcie historycznym: czy - załóżmy - będąc racjonalne kiedyś, nie stały się
      anachronizmem dziś? Przykład: post. Czemu OBECNIE jedzenie luksusowych nawet
      gatunków ryby nie jest w chrystianizmie złamaniem postu, a jest nim zjedzenie
      najpaskudniejszego nawet salcesonu? Gdy przepis ten ustanawiano - ryba była
      pokarmem biedoty, mięso - bogatych... Zatem - przepis ten jest przepisem o
      uwarunkowaniach historycznych, a nie czymś wynikających z kanonów wiary. Itd.

      Szereg religii niesie nakazy i zakazy podobne sobie, w jakimś sensie
      ponadreligijne. Zaliczyłbym do nich np. przykazania "nie zabijaj", "nie kradnij".
      Ich powstanie jest wg mnie skutkiem życia człowieka w zbiorowości, w
      społeczeństwie. "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe, a jest szansa, że ten drugi
      nie uczyni tego tobie" - tak chyba można streścić ich sens.
      Nie uważam natomiast, bym miał, jako ateista, respektować CAŁY Dekalog: przecież
      pierwsze trzy przykazania są typowo religijne! Co kogo obchodzi, czy ja, ateista,
      święcę np. jakiś dzień, święty wg jakiejś NIE MOJEJ religii?

      Szereg myśli niesionych przez religie jest jednak sprzeczny z myślami niesionymi
      przez inne religie. Choćby kwestia liczby bogów, ich atrybutów, rygorów, które są
      konieczne do zbawienia (lub np. do odrodzenia się w wyższej formie) itd. Dlaczego
      mam uważać, że któraś z tych religii, np. chrześcijańska, ma rację - a nie
      którakolwiek inna?

      W co jeszcze wierzę? Wierzę, że "są na świecie rzecy, które nie śniły się
      filozofom" i że obecna, materialistyczna (czyli również ateistyczna) wizja świata
      jest bardzo uproszczona, nie oddająca całej jego złożoności. Ale między tą wiarą,
      a wiarą w boga osobowego i wielbieniem go (oraz przekonaniem, że to wielbienie
      jest do czegokolwiek potrzebne - nawet, gdyby bóg ów istniał) jest przepaść.

      W przeciwieństwie do agnostyków - jestem pewien tego, w co wierzę i tego, w co
      nie wierzę. Dyskutować na te tematy oczywiście mogę, ale nic nie wskazuje, bym
      kiedykolwiek dał się przekonać, że bóg (bogowie) istnieje.
      Dlatego uważam się za ateistę.


      Pozdrawiam wszystkich myślących - niekoniecznie myślących tak, jak ja.

      • Gość: siedem ulubiona brednia czerwonych IP: *.tgory.pik-net.pl 02.04.02, 10:59
        Gość portalu: tyu napisał(a):

        > Wierzę też, że niemała część zaleceń zawartych w świętych księgach różnych
        > religii ma sens. Ale nie dlatego, że uznano je za święte, tylko dlatego, że
        > zawierają mądrość pokoleń różnych narodów.


        w telewizorze był film dokumentalny o misjonarzach działających wsród dzikich
        ludów Gwinei. Miał ośmieszać różne religie chrześcijańskie [a niech tam...] Ja
        jednak wyciągnąłem sobie z niego małą refleksję: "jak wygąda mądrość pokoleń
        różnych narodów bez BOGA" ano tak. im więcej mieć świń tym być lepiej, im więcej
        zabić ludź z inna wioska tym lepiej, im więcej ukraść świń tym których nie da się
        zabić tym lepiej... etc.

        dlaczego ci sympatyczni gwinejczycy nie dorobili sie empirycznie czegos na
        kształt 10 przykazan?


        lewicowiec
        7,10
        • d_nutka Re: ulubiona brednia czerwonych-brawo!!! 02.04.02, 12:20
          • Gość: siedem "Bravo Girl" IP: *.tgory.pik-net.pl 02.04.02, 12:29
            dzisiaj mój poziom złośliwości sięgnął zenitu
            danutka chyba sie nie pogniewa?

            7,00
        • Gość: GP Re: ulubiona brednia czerwonych IP: 217.153.60.* 02.04.02, 12:58
          Gość portalu: siedem napisał(a):

          > w telewizorze był film dokumentalny o misjonarzach działających wsród dzikich
          > ludów Gwinei. Miał ośmieszać różne religie chrześcijańskie [a niech tam...] Ja
          > jednak wyciągnąłem sobie z niego małą refleksję: "jak wygąda mądrość pokoleń
          > różnych narodów bez BOGA" ano tak. im więcej mieć świń tym być lepiej, im więce
          > j
          > zabić ludź z inna wioska tym lepiej, im więcej ukraść świń tym których nie da s
          > ię
          > zabić tym lepiej... etc.
          >
          > dlaczego ci sympatyczni gwinejczycy nie dorobili sie empirycznie czegos na
          > kształt 10 przykazan?
          >
          >
          > lewicowiec
          > 7,10
          Brawo, zawsze to jakieś refleksje... Tylko że:
          1. Skąd wniosek, że ludy Gwinei nie mają Boga, a może nawet Bogów?
          2. Na jakiej podstawie Przypisujesz ludom Gwinei przytoczony przez Ciebie sposób
          rozumowania?
          3. Skoro dekalog uwalnia od takiego rozumowania to skąd historia wojen
          między "plemionami" dla których "Nie zabijaj" należy do przykazań danych od Boga?
          4. Czy Gwinejczycy dorobili się terroryzmu lub broni masowej zagłady?
          • Gość: siedem Re: ulubiona brednia czerwonych IP: *.tgory.pik-net.pl 02.04.02, 13:13
            Gość portalu: GP napisał(a):

            > Brawo, zawsze to jakieś refleksje... Tylko że:

            ty masz głebsze i lepsze, jak m"nie"mam

            > 1. Skąd wniosek, że ludy Gwinei nie mają Boga, a może nawet Bogów?

            maja 267,687,000 duchów

            > 2. Na jakiej podstawie Przypisujesz ludom Gwinei przytoczony przez Ciebie sposó
            > b
            > rozumowania?

            Na podstawie w/w filmu doku mentalnego. nie byłem tam jeszcze osobiście.


            > 3. Skoro dekalog uwalnia od takiego rozumowania to skąd historia wojen
            > między "plemionami" dla których "Nie zabijaj" należy do przykazań danych od Bog
            > a?

            2 ulubiona demagogiczna brednia czerwonych. Jak małemu Jasiowi powiesz nie
            wkładaj paluszka do pieca a on mimo włoży i sobie spali końcówkę palca to ja
            powinienem powiedzec drogi GP twoje zakazy sa do dupy bo od niczego nie
            UWALNIAJA. gdzie wyczytałeś ze człowiek jest doskonały?

            > 4. Czy Gwinejczycy dorobili się terroryzmu lub broni masowej zagłady?

            niczego sie nie dorobili
            ot co

            prawdziwy socjalista:
            7,00

        • Gość: doku różnorodność to atrybut ewolucji IP: *.mofnet.gov.pl 02.04.02, 16:46
          Gość portalu: siedem napisał(a):

          >
          > dlaczego ci sympatyczni gwinejczycy nie dorobili sie empirycznie czegos na
          > kształt 10 przykazan?
          >

          Bo są inni. Inne ludy (indoariowie, chińczycy) stworzyły bez boskiej pomocy dużo
          wcześniej bogatsze systemy etyczne niż dzicy Żydzi swoje 10 prymitywnych
          przykazań, z których połowa (mniej więcej) jest zwyczajnie głupia, a połowa jest
          rozumiana inaczej niż to rozumiał Mojżesz i jego wyznawcy.

          A jeszcze inne ludy nie spisywały swoich przykazań, bo były na tyle moralne, że
          rozumiały tradycję i zasady bez potrzeby ich spisywania.
      • Gość: AndrzejG Re: W co wierzę i dlaczego nie w bogów? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 12:02
        Gość portalu: tyu napisał(a):

        >
        > W przeciwieństwie do agnostyków - jestem pewien tego, w co wierzę i tego, w co
        > nie wierzę. Dyskutować na te tematy oczywiście mogę, ale nic nie wskazuje, bym
        > kiedykolwiek dał się przekonać, że bóg (bogowie) istnieje.
        > Dlatego uważam się za ateistę.
        >
        >
        > Pozdrawiam wszystkich myślących - niekoniecznie myślących tak, jak ja.
        >
        Cytat z 'Ateizm i agnostycyzm' Andrzeja Dominiczaka

        Ateista powiada: Boga nie ma. Twierdzę tak, bo brak jest jakichkolwiek podstaw do
        uznania jego istnienia. Nie istnieją żadne przesłanki ani żadne argumenty na
        rzecz istnienia boga - źródłem wiedzy o bogu nie może też być wiara, bo sama
        wiara nie może źródłem wiedzy na żaden temat. O bogu i jego atrybutach nie wiem
        nic, dlatego odrzucam jego istnienie.

        Agnostyk tymczasem mówi: Nie wiem, czy bóg istnieje (co przecież znaczy
        również "nie wiem, że bóg istnieje"), brak jest podstaw do uznania jego
        istnienia, brak jest przesłanek i poważnych argumentów na rzecz istnienia boga,
        zgadzam się także, że źródłem wiedzy o bogu nie może być wiara, gdyż wiara nie
        może ogóle być żadnym źródłem wiedzy. Jednak, choć o Bogu nie wiem nic i w boga
        nie wierzę, to nie mam wystarczających podstaw do odrzucenia hipotezy o istnieniu
        boga - jak dotąd bowiem nie udowodniono jego nieistnienia.

        ----------------------------------------

        W zasadzie łączy Cię Tyu z wierzącymi ta wielka pewność w coś
        w co ja nie mam pewności.
        Nas łączy niewiara w Boga.
        Powinno nas różnić podejście do tradycji -
        Ty powinieneś nie mieć wobec niej pokory i zdecydowanie ją odrzucać
        ja , podchodzę krytycznie jednak z wielkim szacunkiem często zauważając
        jej praktyczność.
        Tak ogólnie rzecz biorąc sa to różnice bardziej filozoficzne.
        Gratuluję Tobie i wierzącym tej pewności siebie,
        jednak czy nie jest uczciwszym o sprawach nieudowodnionych mówić 'nie wiem'?

        Andrzej
        • d_nutka Re: W co wierzę i dlaczego nie w bogów?-do tyu 02.04.02, 12:28
          Brak wiedzy na jakis temat nie jest wystarczającą podstawą do podważania tego
          czego sie nie zna!!!
          Już nie powiem czego może dowodzi zdanie:nie wierzę bo np.dostępne argumenty za
          mnie nie przekonują.
          d_nutka
          • Gość: AndrzejG Re: W co wierzę i dlaczego nie w bogów?-do tyu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 12:42
            d_nutka napisał(a):

            > Brak wiedzy na jakis temat nie jest wystarczającą podstawą do podważania tego
            > czego sie nie zna!!!
            > Już nie powiem czego może dowodzi zdanie:nie wierzę bo np.dostępne argumenty za
            >
            > mnie nie przekonują.
            > d_nutka

            Jest niedopuszczalnym , przy braku wiedzy o czymś ,
            ogłaszać o słuszności tego czegoś.
            Wczytaj się uważnie, a potem odpowiadaj.
            Przy braku wiedzy , mówi się 'nie wiem' ,
            a takie powiedzenia nie wyklucza istnienia tego czegoś.
            Czyli niczego nie podważam .
            Andrzej

            P.S.
            Tak czytając Twoje posty w tym wątku(nie mówię o tym poście)
            którego jesteś gospodynią
            mam uczucie ,że jedyną Twoją intencją
            jest dołozyć tym co inaczej myślą
            No to dokładaj , Twoja wola.
            • Gość: # Dlaczego wierzycie, ze nie wierzycie ? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.04.02, 14:04
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > Przy braku wiedzy , mówi się 'nie wiem' ,
              > a takie powiedzenia nie wyklucza istnienia tego czegoś.
              > Czyli niczego nie podważam .
              > Andrzej

              Wyobraz sobie ktoregos z geniuszy, odkrywajacych niemozliwe
              dla jego wspolczesnych, bez wiary ?
              To wiara czyni cuda.

              Wiara Kolumba, ze nie spadnie za horyzontem.
              Wiara w "ukryty" porzadek praw, czyniacy sensownym dalsze badania.
              Wiara w prawdziwosc wyuczonej w szkole wiedzy, pozwalajaca na skuteczne
              dzialanie bez ryzyka.

              Wiara stala sie motorem a nie hamulcem cywilizacji.
              To utrata wiary w wyleczenie prowadzi do smierci chorego, pomimo wlwasciwej
              kuracji. Na jej braku i walce z nia, wyrosly utopijne, "praktyczne i sprawiedliwe"
              systemy ludobojcze, poczynajac od Rewolucji Francuskiej.

              Wiara w geniusz Balcerowicza odroznia zwierzecego Doku od zwierzecia.
              Itd.
              Zatrzymanie zegara, zapalenie sie zarowki w chwili smierci klinicznej bliskiego
              mozna oczywiscie wyjasnic nieodkrytymi prawami przyrody.
              Tylko czy Bog nie miescilby by sie w takich specyficznych prawach ?
              Drodzy ateisci czy moglibyscie w zgodzie ze swoja postawa, bronic bez wiary
              nieistnienia Boga?
              • Gość: AndrzejG Re: Dlaczego wierzycie, ze nie wierzycie ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.02, 14:11
                Gość portalu: # napisał(a):

                > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                >
                > > Przy braku wiedzy , mówi się 'nie wiem' ,
                > > a takie powiedzenia nie wyklucza istnienia tego czegoś.
                > > Czyli niczego nie podważam .
                > > Andrzej
                >
                > Wyobraz sobie ktoregos z geniuszy, odkrywajacych niemozliwe
                > dla jego wspolczesnych, bez wiary ?
                > To wiara czyni cuda.
                >
                > Wiara Kolumba, ze nie spadnie za horyzontem.
                > Wiara w "ukryty" porzadek praw, czyniacy sensownym dalsze badania.
                > Wiara w prawdziwosc wyuczonej w szkole wiedzy, pozwalajaca na skuteczne
                > dzialanie bez ryzyka.
                >
                > Wiara stala sie motorem a nie hamulcem cywilizacji.
                > To utrata wiary w wyleczenie prowadzi do smierci chorego, pomimo wlwasciwej
                > kuracji. Na jej braku i walce z nia, wyrosly utopijne, "praktyczne i sprawiedli
                > we"
                > systemy ludobojcze, poczynajac od Rewolucji Francuskiej.
                >
                > Wiara w geniusz Balcerowicza odroznia zwierzecego Doku od zwierzecia.
                > Itd.


                Wiara ,że coś jest na 100% jest hamulcem wszelkich badań.
                Dopiero uświadomienie sobie swojej niewiedzy pcha człowieka do poznania.


                > Drodzy ateisci czy moglibyscie w zgodzie ze swoja postawa, bronic bez wiary
                > nieistnienia Boga?

                Bardzo dobre pytanie do ateistów, tyle że oni wierzą w nieistnienie
                i to pytanie nie jest do mnie.

                Andrzej
              • Gość: iwona Re: Dlaczego wierzycie, ze nie wierzycie ? IP: *.lubin.dialog.net.pl 02.04.02, 14:11
                Gość portalu: # napisał(a):

                > Drodzy ateisci czy moglibyscie w zgodzie ze swoja postawa, bronic bez wiary
                > nieistnienia Boga?

                To chyba nie jest wiara w nieistnienie Boga.
                To przekonanie tylko.
                Po prostu.

                pozdrawiam poświatecznie.iwona

                • tyu Dlaczego wierzycie, ze...? Do Iwony i Hasza 02.04.02, 14:51
                  Gość portalu: iwona napisał(a):

                  > Gość portalu: # napisał(a):
                  >
                  > > Drodzy ateisci czy moglibyscie w zgodzie ze swoja postawa, bronic bez wiary
                  > > nieistnienia Boga?
                  >
                  > To chyba nie jest wiara w nieistnienie Boga.
                  > To przekonanie tylko.
                  > Po prostu.
                  >
                  > pozdrawiam poświatecznie.iwona


                  Witaj Iwonko!
                  Z właściwą sobie prostotą nazwałaś rzecz po imieniu.
                  Tak! Jestem PRZEKONANY, że Bóg nie istnieje, nie jest to natomiast WIARA w sensie
                  wiary typu religijnego. Życia za nie też bym nie oddał - bo po co? Na tym moim
                  PRZEKONANIU nie buduję żadnych konstrukcji dotyczących mojego codziennego życia.
                  Owszem - BRAK takich konstrukcji RELIGIJNYCH powoduje, że moje hierarchie
                  wartości różnią się w wielu sprawach od hierarchii chrześcijanina np. - ale to
                  nie to samo.

                  A do Hasza. Nie wiem, jak INNI ATEIŚCI, ale JA WYRAŹNIE NAPISAŁEM, że brak wiary
                  RELIGIJNEJ nie implikuje braku wiary "w ogóle". Jako podróżnik-odkrywca,
                  naukowiec, społecznik - itd - z pewnością wierzyłbym w słuszność celów, które
                  przed sobą stawiam, ale nie znaczy to, że za tymi celami stoi Bóg. Byłaby to po
                  prostu wiara w celowość implikowania ZIEMSKICH skutków moich odkryć.

                  Myślę, że utożsamiane wiary RELIGIJNEJ (czyli - krótko - wiary w BOGA) oraz
                  UMIEJĘTNOŚCI uwierzenia w cokolwiek przez ateistę, jest źródłem ciągłych
                  nieporozumień. A przecież wiara, w sensie UMIEJĘTNOŚCI wierzenia w coś lub komuś
                  (czyli również WĄTPIENIE - bo WIARA, to jednak nie to samo, co PEWNOŚĆ) jest
                  nieodzownym składnikiem MYŚLENIA!
                  Dubito ergo cogito, cogito ergo sum...
                  A może ktoś zechce postawić tezę, że ateista nie myśli?
            • tyu W co wierzę? Do D_nutki i Andrzeja, 7... 02.04.02, 14:32
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > d_nutka napisał(a):
              >
              > > Brak wiedzy na jakis temat nie jest wystarczającą podstawą do podważania tego
              > > czego sie nie zna!!!
              > > Już nie powiem czego może dowodzi zdanie:nie wierzę bo np.dostępne argumenty
              > > za mnie nie przekonują.
              > > d_nutka
              >
              > Jest niedopuszczalnym , przy braku wiedzy o czymś ,
              > ogłaszać o słuszności tego czegoś.
              > Wczytaj się uważnie, a potem odpowiadaj.
              > Przy braku wiedzy , mówi się 'nie wiem' ,
              > a takie powiedzenia nie wyklucza istnienia tego czegoś.
              > Czyli niczego nie podważam .
              > Andrzej
              >
              > P.S.
              > Tak czytając Twoje posty w tym wątku(nie mówię o tym poście)
              > którego jesteś gospodynią
              > mam uczucie ,że jedyną Twoją intencją
              > jest dołozyć tym co inaczej myślą
              > No to dokładaj , Twoja wola.



              Mam nadzieję, że D_nutka - na ile zdołałem ją poznać - nie kierowała się
              chęcią "dokładania". Nie kontynuując więc tej myśli - rozwinę moją wcześniejszą
              myśl, co do której jesteśmy PRAWIE zgodni z Andrzejem.

              1. W pierwszym moim wątku pisałem wyraźnie o mojej niewierze w boga OSOBOWEGO.
              Nie neguję istnienia sił i praw przyrody BEZOSOBOWYCH, wciąż nieznanych ludziom.
              Dotyczy to np. kwestii Wielkiego Wybuchu poruszonej przez Siódemkę. Na jakiej
              podstawie mam sądzić, że spowodowała go świadoma wola Istoty Najwyższej?! Jestem
              przekonany, że PRAWA PRZYRODY rządzące tymi zjawiskami są poznawalne (co nie
              znaczy, że POZNANE DO KOŃCA) i że nie mają nic wspólnego z Istotą (istotami)
              świadomą, przemawiającą przez proroków i żądającą kultu. Czy PRZEKONANIE to
              dowód? Oczywiście nie! Ale nie jest nim również przekonanie, że jest odwrotnie.

              2. Skoro przekonanie nie jest dowodem: nie mając WIEDZY na jakiś temat nie muszę
              przecież zachowywać się "na wszelki wypadek" tak, jakby ta wiedza istniała i była
              przeciwna moim poglądom. Np. nie wierząc w bogów (niekoniecznie WIERZĄC w ich
              nieistnienie, ale nawet WĄTPIĄC w istnienie) - nie muszę przestrzegać kanonów
              wynikających z wiary. W tej kwestii nie ma chyba różnic między ateistą a
              agnostykiem.
              3. Kwestia komunikacji między domniemaną Istotą Najwyższą a ludźmi.
              Czy nie jest charakterystyczne, że tej komunikacji BRAK? Pomijam kwestię
              powstania świętych ksiąg - wieki temu, gdy ludzka wiedza i mentalność różniły się
              bardzo od dzisiejszych i ich świętość nie była przedmiotem weryfikacji, lecz
              WIARY. A potem były już fakty dokonane: księga była święta, bo od dawna była
              uznana za świętą przez rzesze wyznawców. Pomijam też kwestie natchnienia,
              oświecenia, kontemplacji (choćby podczas głębokiej modlitwy) itp zjawisk, jako
              dających się tłumaczyć w kategoriach psychologii i biologii, a nie tylko wiary.
              W sumie - ten brak komunikacji DZIŚ i POWSZECHNIE jest źródłem podobnych zachowań
              ateistów, agnostyków i deistów.
              Zgadzam się więc z tezą Andrzeja, że różnice między ateistą a agnostykiem są dość
              płynne i raczej natury filozoficznej, niż praktyczne.

              Inną kwestią jest sytuacja opisana przez D_nutkę. Nie znam tego filmu, ale nie
              wierzę, by nawet plemiona żyjące na bardzo niskim szczeblu rozwoju miały NAPRAWDĘ
              tak nisko rozwinięte poglądy dotyczące spraw moralności itp. Raczej pobrzmiewa tu
              (może zainspirowana opiniami "czcigodnych ojców misjonarzy" o swych owieczkach)
              nuta bliska sienkiewiczowskiej "moralności Kalego", krzywdząca "prymitywnych"
              pogan. Tyle tylko, że Sienkiewicz pisał to prawie 100 lat temu, gdy wiedza na te
              tematy była dość wątła i przykrajana do tego, by dawało się dzięki niej
              bronić "cywilizacyjnej misji" kolonizatorów...
              W sumie - poglądy przedstawione w tym filmie nie mogą posłużyć za dowód, że wiara
              religijna "wyższego rzędu" daje wyższy poziom moralności, odpowiedzialności itp.
              Wspomniane wcześniej zachowania chrześcijan (nie tylko ich, oczywiście!)
              dysponujących techniką o najwyższym poziomie, zaprzeczają temu dość wyraźnie.

              Pozdrawiam - bo chyba nie będziemy prowadzić "wirtualnych wojen religijnych"?
              • Gość: # Do Tyu krotko ale z uzasadnieniem. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.04.02, 14:52
                Drogi Tyu:
                rozwaz dwa powody, dla ktorych warto wierzyc:

                1. Na wszelki wypadek. Jedyna strategia dla zdroworozsadkowcow !!!
                2. Ostatnio uwzgledniono rozwiazania osobliwe w rownaniach fizyki
                i okazalo sie isnieje wynik zero dla czasu przed Big Bang.
                I masz dowod fizyczny na fakt stworzenia wszechswiata z niczego !!!

                Czy ta boska glebia matematyczna stworzenia wszechswiata z ZERA nie mowi nic
                twojej wyobrazni ?
                Mam siegnac po bardziej zlozone dowody ?
                • tyu Do Hasza krotko ale z sympatią 02.04.02, 15:56
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > Drogi Tyu:
                  > rozwaz dwa powody, dla ktorych warto wierzyc:
                  >
                  > 1. Na wszelki wypadek. Jedyna strategia dla zdroworozsadkowcow !!!
                  > 2. Ostatnio uwzgledniono rozwiazania osobliwe w rownaniach fizyki
                  > i okazalo sie isnieje wynik zero dla czasu przed Big Bang.
                  > I masz dowod fizyczny na fakt stworzenia wszechswiata z niczego !!!
                  >
                  > Czy ta boska glebia matematyczna stworzenia wszechswiata z ZERA nie mowi nic
                  > twojej wyobrazni ?
                  > Mam siegnac po bardziej zlozone dowody ?


                  Tak!
                  To, co napisałeś dowodzi jedynie prawdziwości tego, co i ja wcześniej pisałem: że
                  są na świecie rzeczy, o których nie śniło się filozofom. Na pewno wiele jeszcze
                  praw (i prawd) rządzących światem, nie jest znane ludzkości, ale to nie dowód, że
                  prawa te są OSOBĄ. Moja niewiara, to nie jest niewiara w ich istnienie, lecz
                  niewiara w ich ŚWIADOMOŚĆ i celowość oddawania im kultu. Właśnie to jest dla mnie
                  ateizmem.

                  • Gość: # Re: Do Hasza krotko ale z sympatią IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.04.02, 16:03
                    No coz dialektyka...

                    "i celowość oddawania im kultu" - to antystrategia ?
                    Pozdrawiam poswiatecznie, oburzony z lekka na Sceptyka
                    z jego nieznosnie prawdziwymi uwagami na moj temat.
                    Ale to chyba w innym watku. Gali - matias
                  • Gość: witekjs Re: Do Tyu krotko ale z sympatią IP: *.chello.pl 03.04.02, 00:29
                    tyu napisał(a):

                    > Gość portalu: # napisał(a):
                    >
                    > > Drogi Tyu:
                    > > rozwaz dwa powody, dla ktorych warto wierzyc:
                    > >
                    > > 1. Na wszelki wypadek. Jedyna strategia dla zdroworozsadkowcow !!!
                    > > 2. Ostatnio uwzgledniono rozwiazania osobliwe w rownaniach fizyki
                    > > i okazalo sie isnieje wynik zero dla czasu przed Big Bang.
                    > > I masz dowod fizyczny na fakt stworzenia wszechswiata z niczego !!!
                    > >
                    > > Czy ta boska glebia matematyczna stworzenia wszechswiata z ZERA nie mowi
                    > nic
                    > > twojej wyobrazni ?
                    > > Mam siegnac po bardziej zlozone dowody ?
                    >
                    >
                    > Tak!
                    > To, co napisałeś dowodzi jedynie prawdziwości tego, co i ja wcześniej pisałem:
                    > że
                    > są na świecie rzeczy, o których nie śniło się filozofom. Na pewno wiele jeszcze
                    >
                    > praw (i prawd) rządzących światem, nie jest znane ludzkości, ale to nie dowód,
                    > że
                    > prawa te są OSOBĄ. Moja niewiara, to nie jest niewiara w ich istnienie, lecz
                    > niewiara w ich ŚWIADOMOŚĆ i celowość oddawania im kultu. Właśnie to jest dla mn
                    > ie
                    > ateizmem.
                    ______________________________________________________________
                    Poczytałem sobie Twoje wywody na temat ateizmu.Niezwykle wiele tam
                    słowa"wierzę",lub pojęć mu bliskich.Coś tam piszesz,że nie bardzo różni się
                    ateista
                    od agnostyka.Dla mnie niemało.Po pierwsze ten drugi nie walczy o to aby ktoś
                    inny również stał się agnostykiem.Zawsze pozostaje z tym sam.Nawet jeśli spotyka
                    innego,który ma wątpliwości.Myśl nie jest materią,lecz jej funkcją.Tak kiedyś
                    odpowiedziałem na egzaminie z filozofii.Mój marksistowski egzaminator był
                    zachwycony.Ja pozostałem ,do tej pory z pytaniem,co wprowadza tę materię w ruch...
                    Możnaby jeszcze o tym porozmawiać.
                    Pozdrawiam.Witek

                    • tyu Do Witka krotko ale też z sympatią 03.04.02, 10:08
                      Gość portalu: witekjs napisał(a):

                      > Poczytałem sobie Twoje wywody na temat ateizmu.Niezwykle wiele tam słowa
                      > "wierzę",lub pojęć mu bliskich.Coś tam piszesz,że nie bardzo różni się ateista
                      > od agnostyka.Dla mnie niemało.Po pierwsze ten drugi nie walczy o to aby ktoś
                      > inny również stał się agnostykiem.Zawsze pozostaje z tym sam.Nawet jeśli spotyk
                      > a innego,który ma wątpliwości.Myśl nie jest materią,lecz jej funkcją.Tak kiedyś
                      > odpowiedziałem na egzaminie z filozofii.Mój marksistowski egzaminator był
                      > zachwycony.Ja pozostałem ,do tej pory z pytaniem,co wprowadza tę materię w ruch
                      > ...
                      > Możnaby jeszcze o tym porozmawiać.
                      > Pozdrawiam.Witek


                      Witku!
                      Ledwie Cię tu znalazłem - a straciłbym sporo.

                      1. Twoje odróżnienie ateisty od agnostyka.Obaj wiemy, że nie w tym, co opisujesz,
                      leży podstawowa różnica, ale spostrzeżenie bardzo trafne! Agnostyk, to człowiek,
                      który niejako z definicji wątpi - nie "zarażając" (w zasadzie) nimi otoczenia.
                      Ateista ma z definicji pewność (czy absolutną?), zatem przekonuje innych do swego
                      zdania.

                      2. Obfitość (nadobfitość) słowa "wierzę" w moich "zeznaniach". W znacznym stopniu
                      celowa - próbowałem wykazać prawdę oczywistą DLA MNIE, ale wciąż tajemną dla tak
                      wielu, że ateista TEŻ w COŚ wierzy. Tyle, że tym "czymś" nie jest Bóg osobowy.

                      3. Przy okazji: "praktykujący ateista" - co to?
                      Zależnie od rozumienia słowa "praktykujący" może to oznaczać albo "człowiek
                      czynnie demonstrujący swój ateistyczny światopogląd", albo - chyba bliżej
                      rozumienia tego słowa tak, jak pisała D_nutka -"człowiek respektujący w praktyce
                      zasady współżycia społecznego wynikające z Dekalogu".
                      Jedno nie wyklucza zresztą drugiego, czego ja chyba jestem przykładem.

                      Pozdrawiam Ciebie i D_nutkę.
                    • d_nutka Re: Do Witeksj krotko ale z sympatią 04.04.02, 06:41
                      Czy rzeczywiscie są dowody na to, że myśl nie jest materią?
                      smile
                      • d_nutka Re: Do Witekjs krotko ale z sympatią 04.04.02, 06:46
                        d_nutka napisał(a):

                        > Czy rzeczywiscie są dowody na to, że myśl nie jest materią?
                        > smile

                        przepraszam za pomyłkę literową w nicku.
                        • witekjs Re: Do d_nutki krotko ale z sympatią 04.04.02, 08:20
                          d_nutka napisał(a):

                          > d_nutka napisał(a):
                          >
                          > > Czy rzeczywiscie są dowody na to, że myśl nie jest materią?
                          > > smile
                          >
                          > przepraszam za pomyłkę literową w nicku.
                          _____________________________________
                          W tej materii dowodów nie ma...Moja odpowiedż była przebłyskiem
                          mojej "materii",który był reakcją/na zasadzie ratuj się kto może/na
                          niespodziewane pytanie.Nie był to stan polegający na wyciąganiu z upakowanych
                          zasobów wiadomości,czegoś co wyczytałem.Zaistniało to w chwili "zagrożenia", na
                          zasadzie kreowania oryginalnej/dla mnie,wówczas/myśli,tworzyło się to w jakimś
                          czasie,tak jak i następne,moje pytanie"co/kto tę materię wprowadza w ruch?".Tego
                          pytania docentowi, oczywiście nie zadałem.Wydaje mi sie,że członkowie komisji
                          sami o tym pomyśleli...Odpowiedzi nie znam.Dalej jednak uważam,że myśl jest
                          związana z materią i jest jej czynnością.Muszę jeszcze dodać,że nie jestem
                          filozofem/może tylko filosofem chałupnikiem/wink.
                          Pozdrawiam serdecznie.Witek

                          • tyu Do d_nutki i Witka krotko ale z sympatią 04.04.02, 10:33
                            witekjs napisał(a):

                            > d_nutka napisał(a):
                            >
                            > > > Czy rzeczywiscie są dowody na to, że myśl nie jest materią?
                            > > > smile
                            > _____________________________________
                            > W tej materii dowodów nie ma...Moja odpowiedż była przebłyskiem
                            > mojej "materii",który był reakcją/na zasadzie ratuj się kto może/na
                            > niespodziewane pytanie.Nie był to stan polegający na wyciąganiu z upakowanych
                            > zasobów wiadomości,czegoś co wyczytałem.Zaistniało to w chwili "zagrożenia", na
                            > zasadzie kreowania oryginalnej/dla mnie,wówczas/myśli,tworzyło się to w jakimś
                            > czasie,tak jak i następne,moje pytanie"co/kto tę materię wprowadza w ruch?".Teg
                            > o pytania docentowi, oczywiście nie zadałem.Wydaje mi sie,że członkowie komisji
                            > sami o tym pomyśleli...Odpowiedzi nie znam.Dalej jednak uważam,że myśl jest
                            > związana z materią i jest jej czynnością.Muszę jeszcze dodać,że nie jestem
                            > filozofem/może tylko filosofem chałupnikiem/wink.
                            > Pozdrawiam serdecznie.Witek



                            Proponuję takie rozwiązanie: procesy myślowe są związane z czynnościami mózgu
                            (Czy ktoś zaprzeczy? Albo doda coś OPRÓCZ mózgu?) Procesy te, to procesy
                            fizykochemiczne (bioprądy i przemiany chemiczne), czyli procesy par excellance
                            materialne. Skoro nie można stwierdziś INNYCH czynników, które są odpowiedzialne
                            za proces myślenia - nie ma racjonalnych powodów sądzić, że procesy myślenia są
                            pozamaterialne.

                            Pozdrawiam Was oboje.
                            • witekjs Re: Do Tyu i d_nutki krotko ale z sympatią 04.04.02, 11:02
                              tyu napisał(a):

                              > witekjs napisał(a):
                              >
                              > > d_nutka napisał(a):
                              > >
                              > > > > Czy rzeczywiscie są dowody na to, że myśl nie jest materią?
                              > > > > smile
                              > > _____________________________________
                              > > W tej materii dowodów nie ma...Moja odpowiedż była przebłyskiem
                              > > mojej "materii",który był reakcją/na zasadzie ratuj się kto może/na
                              > > niespodziewane pytanie.Nie był to stan polegający na wyciąganiu z upakowan
                              > ych
                              > > zasobów wiadomości,czegoś co wyczytałem.Zaistniało to w chwili "zagrożenia
                              > ", na
                              > > zasadzie kreowania oryginalnej/dla mnie,wówczas/myśli,tworzyło się to w ja
                              > kimś
                              > > czasie,tak jak i następne,moje pytanie"co/kto tę materię wprowadza w ruch?
                              > ".Teg
                              > > o pytania docentowi, oczywiście nie zadałem.Wydaje mi sie,że członkowie ko
                              > misji
                              > > sami o tym pomyśleli...Odpowiedzi nie znam.Dalej jednak uważam,że myśl jes
                              > t
                              > > związana z materią i jest jej czynnością.Muszę jeszcze dodać,że nie jestem
                              >
                              > > filozofem/może tylko filosofem chałupnikiem/wink.
                              > > Pozdrawiam serdecznie.Witek
                              >
                              >
                              >
                              > Proponuję takie rozwiązanie: procesy myślowe są związane z czynnościami mózgu
                              > (Czy ktoś zaprzeczy? Albo doda coś OPRÓCZ mózgu?) Procesy te, to procesy
                              > fizykochemiczne (bioprądy i przemiany chemiczne), czyli procesy par excellance
                              > materialne. Skoro nie można stwierdziś INNYCH czynników, które są odpowiedzialn
                              > e
                              > za proces myślenia - nie ma racjonalnych powodów sądzić, że procesy myślenia są
                              >
                              > pozamaterialne.
                              >
                              > Pozdrawiam Was oboje.
                              __________________________________
                              O tych procesach fizykochemicznych myślałem mówiąc o funkcji materii.Wciąż
                              pozostają pytania co tę funkcję wyzwala,kiedy i dla czego została
                              zapoczątkowana,dlaczego owocuje tak różnie w innych pozornie takich
                              samych "materiach", a nawet w tej samej w różnych jej stanach?
                              Pozdrawiam.Witek

                              • tyu Do d_nutki i Witka krotko ale z sympatią 04.04.02, 11:30
                                witekjs napisał(a):

                                > O tych procesach fizykochemicznych myślałem mówiąc o funkcji materii.Wciąż
                                > pozostają pytania co tę funkcję wyzwala,kiedy i dla czego została
                                > zapoczątkowana,dlaczego owocuje tak różnie w innych pozornie takich
                                > samych "materiach", a nawet w tej samej w różnych jej stanach?
                                > Pozdrawiam.Witek


                                "Dobre pytanie, proszę o następne" można odpowiedzieć, ale myślę, ze znaczna
                                część tych "mechanizmów zapoczątkowujących" jest już obecnie znana. Najprostsze,
                                to mechanizmy związane z postrzeganiem: bodziec zmysłowy (np. widok ładnej
                                dziewczyny) biegnie do mózgu i tam, na zasadzie sprzężenia zwrotnego, wyzwala...
                                Oj, wyzwala!
                                JAK wyzwala? Tu, myślę, trzeba rozważyć mechanizmy współpracy różnych obszarów
                                mózgu, w tym mechanizm zapamiętywania i przechowywania informacji w pamięci (np.
                                teoria nadprzewodnikowych organicznych "dysków pamięciowych" w mózgu).
                                Myślę, że w tej materii jesteś znacznie lepszy ode mnie, więc skromnie milknę.

                                Ale nim zamilknę - pozdrawiam ponownie. wink
                                • witekjs Re: Do Tyukrotko ale z sympatią 04.04.02, 11:46
                                  tyu napisał(a):

                                  > witekjs napisał(a):
                                  >
                                  > > O tych procesach fizykochemicznych myślałem mówiąc o funkcji materii.Wciąż
                                  >
                                  > > pozostają pytania co tę funkcję wyzwala,kiedy i dla czego została
                                  > > zapoczątkowana,dlaczego owocuje tak różnie w innych pozornie takich
                                  > > samych "materiach", a nawet w tej samej w różnych jej stanach?
                                  > > Pozdrawiam.Witek
                                  >
                                  >
                                  > "Dobre pytanie, proszę o następne" można odpowiedzieć, ale myślę, ze znaczna
                                  > część tych "mechanizmów zapoczątkowujących" jest już obecnie znana. Najprostsze
                                  > ,
                                  > to mechanizmy związane z postrzeganiem: bodziec zmysłowy (np. widok ładnej
                                  > dziewczyny) biegnie do mózgu i tam, na zasadzie sprzężenia zwrotnego, wyzwala..
                                  > .
                                  > Oj, wyzwala!
                                  > JAK wyzwala? Tu, myślę, trzeba rozważyć mechanizmy współpracy różnych obszarów
                                  > mózgu, w tym mechanizm zapamiętywania i przechowywania informacji w pamięci (np
                                  > .
                                  > teoria nadprzewodnikowych organicznych "dysków pamięciowych" w mózgu).
                                  > Myślę, że w tej materii jesteś znacznie lepszy ode mnie, więc skromnie milknę.
                                  >
                                  > Ale nim zamilknę - pozdrawiam ponownie. wink
                                  ____________________________________
                                  To o czym mówię nie jest znane.Co powoduje ruch matarii na poziomie organelli
                                  neuronu,jego "specializację",zróżnicowanie neurotransmiterów, funkcje różnych
                                  piewiastków,dlaczego jedne są anionami inne kationami itd. itp.Panie doktorze?
                                  Pozdrawiam Cię i jadę do pracy .Witek

                • Gość: Ralf Re: Do Tyu krotko ale z uzasadnieniem. IP: 192.168.10.* 02.04.02, 16:41
                  No tak. Pierwszy argument mi sie podoba. Jest dowcipny.
                  Tyle, ze wiara (ta gleboka) zzera strasznie duzo czasu.
                  trzeba chodzic do kosciola (im czesciej tym lepiej),
                  codzienne rozance ... itp. Lepiej sporzytkowac ten czas w
                  jakis bardziej konstruktywny sposob. Zamiast sie modlic
                  zeby komus bylo lepiej, lepiej mu pomoc. To taka swietna
                  wymowka. Ja sie pomodlilem (GRATIS) i juz z glowy. Reszte
                  zrobi BOG. A jak nie to pewnie tak mialo byc. Wiara jest
                  bardzo konformistyczna.

                  Co do drugiego argumentu to to, ze udowodniono fakt
                  stworzenia wszechswiata z niczego nie znaczy wcale ze to
                  NIC to wlasnie nazywa sie BOG. A co stworzylo Boga???

                  Pozro!

                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > Drogi Tyu:
                  > rozwaz dwa powody, dla ktorych warto wierzyc:
                  >
                  > 1. Na wszelki wypadek. Jedyna strategia dla
                  zdroworozsadkowcow !!!
                  > 2. Ostatnio uwzgledniono rozwiazania osobliwe w
                  rownaniach fizyki
                  > i okazalo sie isnieje wynik zero dla czasu przed Big Bang.
                  > I masz dowod fizyczny na fakt stworzenia wszechswiata
                  z niczego !!!
                  >
                  > Czy ta boska glebia matematyczna stworzenia
                  wszechswiata z ZERA nie mowi nic
                  > twojej wyobrazni ?
                  > Mam siegnac po bardziej zlozone dowody ?

                  • Gość: # Wpadlismy na manowce... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.04.02, 17:07
                    Krotko.I po lebkach.
                    Tego sie balem. Splycenia.

                    Strategia gier - dowcipna ? Toz to cala wiedza !
                    Nie gramy przeciez o jakies durne bilionowe foruny.
                    Ale kladziemy na szale wieczne potepienie.

                    No a wpasc w prosta pulapke definicyjna, ze Boga ktos stworzyl
                    - czyli ma poczatek Nieskonczony ?

                    Moj komentarz: O laboga !
                    • Gość: # Re: Wpadlismy na manowce...(2) IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.04.02, 17:12
                      Gość portalu: # napisał(a):

                      > Moj komentarz: O laboga !
                      I jeszcze jedno -
                      praca na rzecz innych ma wszystkie modlitwy "rozgrzeszajace" pod soba !

                      cbdo.
                      Pozdrawiam na zakonczenie dowodu !

                      • Gość: Janusz Re: Takie dyskusje zawsze prowadzą na manowce IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.04.02, 21:58
                        Co by w temacie wiary i niewiary nie napisać zawsze dyskusja prowadzi do nikąd.
                        Już starożytni filozofowie głowili się nad tym problemem. Współcześni nam
                        dysponując doświadczeniami tych starożytnych i w oparciu o własne przemyślenia
                        również nie są w stanie dać w pełni zadawalającej odpowiedzi. Jedni ludzie
                        zatem ten brak WIEDZY przekładają na istnienie Stwórcy inni zaś dowodzą
                        odwrotnie. Ja w oparciu o moje doświadczenie życiowe skłaniam się do
                        twierdzenia, że Bóg nie istnieje. Święte ksiegi zaś traktuję jako jedne z wielu.
                        Tyle w ich treści sprzeczności i wzajemnie wykluczających się "prawd", że
                        doprawdy dla realistycznie myślącego człowieka nie mogą stanowić źródła wiedzy
                        o istnieniu czy nieistnieniu Boga. Pisane tysiące lat temu poza ładunkiem
                        emocjonalnym zawierają jakieś prymitywnie dziś brzmiące dowody. Oczywiście są
                        specjaliści, którzy z tych starych tekstów próbują "coś" wyłowić, ubrać
                        to "coś" w pseudonaukowy bełkot. Nie czas tu teraz na próby choćby obalenia
                        przytaczanych w Ksiegach dowodów. Dla jednych są one (te dowody) przekonywujące
                        zaś dla innych nie. I tak pewnie pozostanie. Ja twierdzę, że religie są po to
                        aby dawać nadzieję (przepraszam nie dawać a sprzedawać). Interes kwitnie w
                        najlepsze. Mam na mysli nie tylko sprzedaż odpustów, medalików czy innych
                        akcesoriów. Na religiach zarabiają także handlarze broni jakże chetnie używanej
                        gdy argumentów nie staje. A tymczasem być może jesteśmy pyłem w nosie
                        olbrzyma...
                • Gość: AndrzejG Re: Do # krotko ale z uzasadnieniem. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 13:18
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > Drogi Tyu:
                  > rozwaz dwa powody, dla ktorych warto wierzyc:
                  >
                  > 1. Na wszelki wypadek. Jedyna strategia dla zdroworozsadkowcow !!!


                  Ty to mówisz serio?????


                  > 2. Ostatnio uwzgledniono rozwiazania osobliwe w rownaniach fizyki
                  > i okazalo sie isnieje wynik zero dla czasu przed Big Bang.
                  > I masz dowod fizyczny na fakt stworzenia wszechswiata z niczego !!!
                  >
                  > Czy ta boska glebia matematyczna stworzenia wszechswiata z ZERA nie mowi nic
                  > twojej wyobrazni ?
                  > Mam siegnac po bardziej zlozone dowody ?


                  #-u
                  To jest tylko teoria i to bardziej we wzorach matematycznych.
                  Teoria dla zaistnienia wymaga potwierdzenia doswiadczalnego
                  lub obserwacyjnego.
                  Nie rozumiem dlaczego wcisnęłes tam słowo 'boska'.To jest naduzycie.
                  Nie wiesz czy to jest boska głębia , co najwyżej możesz w to wierzyć
                  na podstawie jakichkolwiek przesłanek , albo ot tak sobie 'na wszelki wypadek'.
                  Tak więc nie możesz wyciągać na tej podstawie wniosków o istnieniu Boga.
                  Zresztą ,cóż to byłby za Bóg , który dałby się ująć we wzory matematyczne.

                  Andrzej
      • Gość: krzys52 Sprobuj Jeszcze Nie Klamac, Tyu - gdy Nie Musisz IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 04:45
        Gość portalu: tyu napisał(a):

        Ale i - odwrotnie. Czy NIE WIELBIENIE BOGÓW, czy konkretnego boga ma oznaczać np.
        że wolno mi np. obrażać tych, co wielbią? (Sztandarowy już na tym forum przykład
        Krzysia52 z jego g... na ścianie.) Nie! Ale nie dlatego, że przyznaję im rację,
        tylko dlatego, że nie uważam ich wiary za powód do obrażania.
        ..
        ....
        ..K.P.
        Alternatywa moglaby oczywiscie byc Twoja tepota, co oznacza, ze jednak Klamiesz -
        by zarobic kilka punktow na moim tle. No coz to caly Ty - popatrzecie na mnie
        jaki ja sliczny jestem. A tego gbura za mna widzicie...? Brrr...
        ....Chodzi trefnisiu o to, bys - uzywajac juz mojego przykladu, jesli musisz -
        staral sie przynajmniej uzywac go w uczciwy sposob.
        ....Otoz, gdy domagam sie zdjecia tego Gowna ze sciany, to, nie dlatego obrazam
        wielbiacych Boga, ze wielbia Boga, lecz dlatego ze porozwieszali to Gowno w
        budynkach publicznych, okradaja niechetnych finansowaniu religi i jej obecnosci w
        panstwie. Gdy zdejma to Gowno ze sciany, wyjda z panstwa i kieszeni podatnika -
        przestane ich obrazac.Kropka
        Gdybym obrazal ludzi za wielbienie Boga, z racji moich odmiennych preferencji, to
        obrazalbym ich takze tu - w Stanach. Tu jest duzo wiecej takich list na ktorych
        mozna sobie obrazac. Jednak nie robie tego, i nie mam takiego zamiaru. Powodem
        jest nieobecnosc religii w panstwie i kieszeni podatnika. Tu podatnik nie jest
        okradany w imie boze, a wiec - z braku rozmodlonych zlodziei - nie mam kogo
        obrazac.
        Podsumowujac, obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co
        Robia. Skoro wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na cele
        wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
        calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
        zachecajacych ich do okradania innych.
        ....O ile nie sadze by powyzsze dotarlo do krasnoludkow - to wymaga proby
        zrozumienia wbrew sobie, oraz myslenia wbrew sobie, czyli zbyt trudne jest to dla
        nich - o tyle zrozumienia tej nie tak znow subtelnej roznicy oczekiwalbym od
        Ciebie. Ba, jestem przekonany, ze doskonale rozumiales w czym rzecz, a po prostu
        nie mogles sie oprzec.
        ....Dla mnie oznacza to, ze pozostales zwykla swinia - bo w watku o Wielkanocy
        wyraznie spasowales. Wychodzi wiec na to, ze niektorzy z Twoich niedawnych
        pzyjaciol nie pomylili sie odmalowujac Ciebie identycznie. Wczesniej. Taki masz
        juz swinski, czy tez kurewski charakter, i po prostu nie potrafisz inaczej.
        ....Gdzie Nauczyles sie tego? Kto wpajal Ci takie wartosci?
        ..
        K.P.
        ..
        PS....Odnosnie meritum - czy jestes ateista praktykujacym?
      • Gość: krzys52 Sprobuj Jeszcze Nie Klamac, Tyu - gdy Nie Musisz IP: *.proxy.aol.com 03.04.02, 04:50
        Gość portalu: tyu napisał(a):

        Ale i - odwrotnie. Czy NIE WIELBIENIE BOGÓW, czy konkretnego boga ma oznaczać
        np.
        że wolno mi np. obrażać tych, co wielbią? (Sztandarowy już na tym forum
        przykład
        Krzysia52 z jego g... na ścianie.) Nie! Ale nie dlatego, że przyznaję im rację,
        tylko dlatego, że nie uważam ich wiary za powód do obrażania.
        ..
        ....
        ..K.P.
        Alternatywa moglaby oczywiscie byc Twoja tepota, co oznacza, ze jednak
        Klamiesz -
        by zarobic kilka punktow na moim tle. No coz to caly Ty - popatrzecie na mnie
        jaki ja sliczny jestem. A tego gbura za mna widzicie...? Brrr...
        ....Chodzi trefnisiu o to, bys - uzywajac juz mojego przykladu, jesli musisz -
        staral sie przynajmniej uzywac go w uczciwy sposob.
        ....Otoz, gdy domagam sie zdjecia tego Gowna ze sciany, to, nie dlatego obrazam
        wielbiacych Boga, ze wielbia Boga, lecz dlatego ze porozwieszali to Gowno w
        budynkach publicznych, okradaja niechetnych finansowaniu religi i jej obecnosci
        w panstwie. Gdy zdejma to Gowno ze sciany, wyjda z panstwa i kieszeni
        podatnika - przestane ich obrazac.KropkaGdybym obrazal ludzi za wielbienie
        Boga, z racji moich odmiennych preferencji, to obrazalbym ich takze tu - w
        Stanach. Tu jest duzo wiecej takich list na ktorych mozna sobie obrazac. Jednak
        nie robie tego, i nie mam takiego zamiaru. Powodem jest nieobecnosc religii w
        panstwie i kieszeni podatnika. Tu podatnik nie jest okradany w imie boze, a
        wiec - z braku rozmodlonych zlodziei - nie mam kogo obrazac.
        Podsumowujac, obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co
        Robia. Skoro wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na
        cele wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
        calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
        zachecajacych ich do okradania innych.
        ....O ile nie sadze by powyzsze dotarlo do krasnoludkow - to wymaga proby
        zrozumienia wbrew sobie, oraz myslenia wbrew sobie, czyli zbyt trudne jest to
        dla nich - o tyle zrozumienia tej nie tak znow subtelnej roznicy oczekiwalbym
        od Ciebie. Ba, jestem przekonany, ze doskonale rozumiales w czym rzecz, a po
        prostu nie mogles sie oprzec.
        ....Dla mnie oznacza to, ze pozostales zwykla swinia - bo w watku o Wielkanocy
        wyraznie spasowales. Wychodzi wiec na to, ze niektorzy z Twoich niedawnych
        pzyjaciol nie pomylili sie odmalowujac Ciebie identycznie. Wczesniej. Taki masz
        juz swinski, czy tez kurewski charakter, i po prostu nie potrafisz inaczej.
        ....Gdzie Nauczyles sie tego? Kto wpajal Ci takie wartosci, Tyu?
        ..
        K.P.
        ..
        PS....Odnosnie meritum - czy jestes ateista praktykujacym?

        • tyu Do Krzysia52, który nadal nic nie rozumie 03.04.02, 08:12
          Krótko:
          1. W wątku "wielkanocnym" nie spasowałem, tylko, będąc w "niedoczasie"
          odpowiadam kolejno - tak, jak czas mi pozwala. Ty też dostaniesz odpowiedź.

          2. Dotychczas nie miałem powodu twierdzić, że obrażasz MNIE. Teraz nastąpiła
          zmiana. Szczegóły będą w w/w wątku.

          3. Tłumaczysz swoje inwektywy tak, jak tłumaczysz. Gdyby to była prawda,
          powinieneć pisać:
          nie "zdejmijcie to g... ze ściany"
          tylko "zdejmijcie, gówniarze, ten krzyż ze ściany".

          Czy zauważasz różnicę? TAM obrażasz wszystkich chrześcijan, TU - tylko tych,
          którzy symboli wiary nadużywają.
          Też nie polecam, ale przynajmniej inwektywa byłaby ukierunkowana właściwie.
          • Gość: krzys52 Nie, Nie - to tylko Ty jestes Tepawy, jakby.. IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 06:44
            Gość portalu: tyu napisał(a):
            Ale i - odwrotnie. Czy NIE WIELBIENIE BOGÓW, czy konkretnego boga ma oznaczać
            np. że wolno mi np. obrażać tych, co wielbią? (Sztandarowy już na tym forum
            przykład Krzysia52 z jego g... na ścianie.) Nie! Ale nie dlatego, że przyznaję
            im rację,tylko dlatego, że nie uważam ich wiary za powód do obrażania.
            ....
            ..K.P.
            Alternatywa moglaby oczywiscie byc Twoja tepota, co oznacza, ze jednak
            Klamiesz - by zarobic kilka punktow na moim tle. No coz to caly Ty -
            popatrzecie na mnie jaki ja sliczny jestem. A tego gbura za mna widzicie...?
            Brrr...
            ....Chodzi trefnisiu o to, bys - uzywajac juz mojego przykladu, jesli musisz -
            staral sie przynajmniej uzywac go w uczciwy sposob.(...)
            Podsumowujac, obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co
            Robia. Skoro wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na
            cele wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
            calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
            zachecajacych ich do okradania innych.(...)
            ....Dla mnie oznacza to, ze pozostales zwykla swinia - bo w watku o Wielkanocy
            wyraznie spasowales. Wychodzi wiec na to, ze niektorzy z Twoich niedawnych
            przyjaciol nie pomylili sie odmalowujac Ciebie identycznie. Wczesniej. Taki
            masz juz swinski, czy tez kurewski charakter, i po prostu nie potrafisz inaczej.
            ....Gdzie Nauczyles sie tego? Kto wpajal Ci takie wartosci, Tyu?
            ..K.P.
            PS....Odnosnie meritum - czy jestes ateista praktykujacym?
            ..
            Odp. Tyu
            3. Tłumaczysz swoje inwektywy tak, jak tłumaczysz. Gdyby to była prawda,
            powinieneć pisać:nie "zdejmijcie to g... ze ściany"
            tylko "zdejmijcie, gówniarze, ten krzyż ze ściany".

            Czy zauważasz różnicę? TAM obrażasz wszystkich chrześcijan, TU - tylko tych,
            którzy symboli wiary nadużywają.
            Też nie polecam, ale przynajmniej inwektywa byłaby ukierunkowana właściwie.
            ....
            ..K.P.
            1)....Towarzyszu kursancie. Przeczytajcie powyzsze teksty jeszcze ze cztery
            razy. Moze zauwazycie wtedy, ze wlasnie zmieniliscie temat. Oryginalnie
            zarzucaliscie mi, ze obrazam wierzacych tylko dlatego, ze wielbia Boga – ze
            sama ich wiara jest dla mnie wystarczajacym powodem do obrazania ich.
            2)....Na te insynuacje odpowiedzialem Ci, ze:_____
            obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co Robia. Skoro
            wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na cele
            wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
            calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
            zachecajacych ich do okradania innych.____
            3)....A teraz Ty z kolei odkrecasz, ze obrazam wszystkich chrzescijan a
            nie “tylko tych, ktorzy symboli wiary naduzywaja”. Przy czym teraz dla odmiany
            insynuujesz, ze to ja czegos nie rozumiem.
            ....Zatem Tyu wydaje mi sie, ze przede wszystkim powinienes przeznaczac wiecej
            czasu na czytanie. Jesli moge cos zasugerowac drukuj sobie moje teksty, bo
            czytania z ekranu i szybkiej analizy tego co czytasz nie masz jeszcze najlepiej
            opanowanych. A jesli masz watpliwosci, lub nie rozumiesz czegos – pytaj. Kto
            pyta ten nie bladzi. A ja bede szczesliwy, ze moge Ci w czyms pomoc. Wrocmy do
            tematu.
            ....Jesli porownasz 1) z (3) to moze zauwazysz teraz, ze (1) dotyczy
            (insynuowanej) checi obrazania (wylacznie) z tytulu czyjejs wiary, podczas gdy
            w (3) mowa jest o calym zbiorze osob ktore moga poczuc sie obrazone. Moze
            inaczej: (1) dotyczylo moich motywacji podczas gdy (3) rzuca swiatlo na skutki.
            Wykazanie, ze skutki mojego dzialania obejmuja grupe wieksza od zwolennikow
            symboli i religii w panstwie nie zmienia nic gdy o moje motywacje idzie. Przy
            czym, ja nigdy nie twierdzilem, ze nie obrazam tych wszystkich ludzi, o ktorych
            mowisz teraz Ty. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze moje wystapienia sa obrazliwe
            dla wszystkich polskich katoli, a moze i chrzescijan.
            ....Zdecyduj sie wiec moze o co wlasciwie Ci chodzi. Czy o moje motywacje
            nakazujace mi ponoc obrazanie ludzi tylko dlatego, ze wielbia boga, (co nie
            jest prawda, gdyz obrazam ich za to co robia), czy tez chodzi Ci o wszystkich
            dotknietych mym obrazaniem. Bo to nie jest to samo. A nawiasem mowiac obrazeni
            moga byc tylko ci, ktorzy poczuja sie obrazeni – watpie by wszyscy byli.
            ....Dziekuje za wykladzik poprawnego obrazania, ale nie skorzystam. Nastepnym
            razem zazyczylbys sobie niewatpliwie bym przedstawil “liste nazwisk do
            obrazania” – za to Gowno na scianie. A na mnie doprawdy nie robi najmniejszego
            wrazenia, ze obrazam katola ktory po cichu bylby nawet za tym by to Gowno ze
            sciany zdjac. Oto wlasnie chodzi by i on cierpial. Za pasywny udzial w
            zlodziejstwie. To jest ten przypadek Tyu gdy mamy do czynienia z uzasadniona
            odpowiedzialnoscia zbiorowa i ponoszonymi zbiorowymi konsekwencjami. Zbiorowosc
            nazywa sie katole. Wszyscy odpowiedzialni sa za to, ze Gowno jeszcze tam wisi a
            religia siedzi w panstwie i kieszeni podatnika. Przy czym w interesie ich
            wszystkich jest by “to Gowno ze sciany zostalo zdjete”. Bo coraz wiecej ust
            wypowiada to zdanie.
            ....A ty mnie tu Tyu starym partyjnym zwodem probujesz okiwac – “socjalizm tak
            a wypaczenia nie”, badz na odwrot. Albo tez: “system i idee partii sa dobre ale
            ludzie sa rozni” . Nie ze mna te numery, Tyu. Za ten caly syf obciazalem wtedy
            zarowno system jak i partie. Ciebie. Takze w niewybrednych slowach. A podobni
            Tobie skakali mi do gardla. Jak teraz Ty.
            ....Powyzszego kursa przygotowalem dla Was Tyu na wypadek gdybyscie sami nie
            mogli zrozumiec odnosnej roznicy w stawianych mi zarzutach. Wieksze szanse sa
            jednak na to, ze doskonale rozumiecie a jedynie wolicie, raczej, uchodzic za
            gluptaka (zadna hanba, prawda?) ktoremu wolno nie zrozumiec, anizeli za
            wyrafinowana szuje czy swinie. A to jest moja opinia o Was i jej nie zmieniam.
            Charakterek macie mocno kurewski.
            ....I to by bylo na tyle w temacie ateizmu, w ktorym nadal uwazam, ze jestes
            niewierzacy praktykujacy. Nie zapominajac o Twoim partyjnym doswiadczeniu nie
            potrafilbym znalezc lepszego wyjasnienia Twojej oslizglosci.
            K.P.
            ..
            PS....Twoje kolejne szpagaty pozostana niezauwazone.
          • Gość: krzys52 Nie, Nie - to tylko Ty jestes Tepawy, jakis.. IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 06:49
            Gość portalu: tyu napisał(a):
            Ale i - odwrotnie. Czy NIE WIELBIENIE BOGÓW, czy konkretnego boga ma oznaczać
            np. że wolno mi np. obrażać tych, co wielbią? (Sztandarowy już na tym forum
            przykład Krzysia52 z jego g... na ścianie.) Nie! Ale nie dlatego, że przyznaję
            im rację,tylko dlatego, że nie uważam ich wiary za powód do obrażania.
            ....
            ..K.P.
            Alternatywa moglaby oczywiscie byc Twoja tepota, co oznacza, ze jednak
            Klamiesz - by zarobic kilka punktow na moim tle. No coz to caly Ty -
            popatrzecie na mnie jaki ja sliczny jestem. A tego gbura za mna widzicie...?
            Brrr...
            ....Chodzi trefnisiu o to, bys - uzywajac juz mojego przykladu, jesli musisz -
            staral sie przynajmniej uzywac go w uczciwy sposob.(...)
            Podsumowujac, obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co
            Robia. Skoro wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na
            cele wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
            calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
            zachecajacych ich do okradania innych.(...)
            ....Dla mnie oznacza to, ze pozostales zwykla swinia - bo w watku o Wielkanocy
            wyraznie spasowales. Wychodzi wiec na to, ze niektorzy z Twoich niedawnych
            przyjaciol nie pomylili sie odmalowujac Ciebie identycznie. Wczesniej. Taki
            masz juz swinski, czy tez kurewski charakter, i po prostu nie potrafisz inaczej.
            ....Gdzie Nauczyles sie tego? Kto wpajal Ci takie wartosci, Tyu?
            ..K.P.
            PS....Odnosnie meritum - czy jestes ateista praktykujacym?
            ..
            Odp. Tyu
            3. Tłumaczysz swoje inwektywy tak, jak tłumaczysz. Gdyby to była prawda,
            powinieneć pisać:
            nie "zdejmijcie to g... ze ściany"
            tylko "zdejmijcie, gówniarze, ten krzyż ze ściany".

            Czy zauważasz różnicę? TAM obrażasz wszystkich chrześcijan, TU - tylko tych,
            którzy symboli wiary nadużywają.
            Też nie polecam, ale przynajmniej inwektywa byłaby ukierunkowana właściwie.
            ....
            ..K.P.
            1)....Towarzyszu kursancie. Przeczytajcie powyzsze teksty jeszcze ze cztery
            razy. Moze zauwazycie wtedy, ze wlasnie zmieniliscie temat. Oryginalnie
            zarzucaliscie mi, ze obrazam wierzacych tylko dlatego, ze wielbia Boga – ze
            sama ich wiara jest dla mnie wystarczajacym powodem do obrazania ich.
            2)....Na te insynuacje odpowiedzialem Ci, ze:_____
            obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co Robia. Skoro
            wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na cele
            wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
            calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
            zachecajacych ich do okradania innych.____
            3)....A teraz Ty z kolei odkrecasz, ze obrazam wszystkich chrzescijan a
            nie “tylko tych, ktorzy symboli wiary naduzywaja”. Przy czym teraz dla odmiany
            insynuujesz, ze to ja czegos nie rozumiem.
            ....Zatem Tyu wydaje mi sie, ze przede wszystkim powinienes przeznaczac wiecej
            czasu na czytanie. Jesli moge cos zasugerowac drukuj sobie moje teksty, bo
            czytania z ekranu i szybkiej analizy tego co czytasz nie masz jeszcze najlepiej
            opanowanych. A jesli masz watpliwosci, lub nie rozumiesz czegos – pytaj. Kto
            pyta ten nie bladzi. A ja bede szczesliwy, ze moge Ci w czyms pomoc. Wrocmy do
            tematu.
            ....Jesli porownasz 1) z (3) to moze zauwazysz teraz, ze (1) dotyczy
            (insynuowanej) checi obrazania (wylacznie) z tytulu czyjejs wiary, podczas gdy
            w (3) mowa jest o calym zbiorze osob ktore moga poczuc sie obrazone. Moze
            inaczej: (1) dotyczylo moich motywacji podczas gdy (3) rzuca swiatlo na skutki.
            Wykazanie, ze skutki mojego dzialania obejmuja grupe wieksza od zwolennikow
            symboli i religii w panstwie nie zmienia nic gdy o moje motywacje idzie. Przy
            czym, ja nigdy nie twierdzilem, ze nie obrazam tych wszystkich ludzi, o ktorych
            mowisz teraz Ty. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze moje wystapienia sa obrazliwe
            dla wszystkich polskich katoli, a moze i chrzescijan.
            ....Zdecyduj sie wiec moze o co wlasciwie Ci chodzi. Czy o moje motywacje
            nakazujace mi ponoc obrazanie ludzi tylko dlatego, ze wielbia boga, (co nie
            jest prawda, gdyz obrazam ich za to co robia), czy tez chodzi Ci o wszystkich
            dotknietych mym obrazaniem. Bo to nie jest to samo. A nawiasem mowiac obrazeni
            moga byc tylko ci, ktorzy poczuja sie obrazeni – watpie by wszyscy byli.
            ....Dziekuje za wykladzik poprawnego obrazania, ale nie skorzystam. Nastepnym
            razem zazyczylbys sobie niewatpliwie bym przedstawil “liste nazwisk do
            obrazania” – za to Gowno na scianie. A na mnie doprawdy nie robi najmniejszego
            wrazenia, ze obrazam katola ktory po cichu bylby nawet za tym by to Gowno ze
            sciany zdjac. Oto wlasnie chodzi by i on cierpial. Za pasywny udzial w
            zlodziejstwie. To jest ten przypadek Tyu gdy mamy do czynienia z uzasadniona
            odpowiedzialnoscia zbiorowa i ponoszonymi zbiorowymi konsekwencjami. Zbiorowosc
            nazywa sie katole. Wszyscy odpowiedzialni sa za to, ze Gowno jeszcze tam wisi a
            religia siedzi w panstwie i kieszeni podatnika. Przy czym w interesie ich
            wszystkich jest by “to Gowno ze sciany zostalo zdjete”. Bo coraz wiecej ust
            wypowiada to zdanie.
            ....A ty mnie tu Tyu starym partyjnym zwodem probujesz okiwac – “socjalizm tak
            a wypaczenia nie”, badz na odwrot. Albo tez: “system i idee partii sa dobre ale
            ludzie sa rozni” . Nie ze mna te numery, Tyu. Za ten caly syf obciazalem wtedy
            zarowno system jak i partie. Ciebie. Takze w niewybrednych slowach. A podobni
            Tobie skakali mi do gardla. Jak teraz Ty.
            ....Powyzszego kursa przygotowalem dla Was Tyu na wypadek gdybyscie sami nie
            mogli zrozumiec odnosnej roznicy w stawianych mi zarzutach. Wieksze szanse sa
            jednak na to, ze doskonale rozumiecie a jedynie wolicie, raczej, uchodzic za
            gluptaka (zadna hanba, prawda?) ktoremu wolno nie zrozumiec, anizeli za
            wyrafinowana szuje czy swinie. A to jest moja opinia o Was i jej nie zmieniam.
            Charakterek macie mocno kurewski.
            ....I to by bylo na tyle w temacie ateizmu, w ktorym nadal uwazam, ze jestes
            niewierzacy praktykujacy. Nie zapominajac o Twoim partyjnym doswiadczeniu nie
            potrafilbym znalezc lepszego wyjasnienia Twojej oslizglosci.
            K.P.
            ..
            PS....Twoje kolejne szpagaty pozostana niezauwazone.
          • Gość: krzys52 Nie, Nie - to tylko Ty jestes Tepawy, jakby IP: *.proxy.aol.com 04.04.02, 06:52
            Gość portalu: tyu napisał(a):
            Ale i - odwrotnie. Czy NIE WIELBIENIE BOGÓW, czy konkretnego boga ma oznaczać
            np. że wolno mi np. obrażać tych, co wielbią? (Sztandarowy już na tym forum
            przykład Krzysia52 z jego g... na ścianie.) Nie! Ale nie dlatego, że przyznaję
            im rację,tylko dlatego, że nie uważam ich wiary za powód do obrażania.
            ....
            ..K.P.
            Alternatywa moglaby oczywiscie byc Twoja tepota, co oznacza, ze jednak
            Klamiesz - by zarobic kilka punktow na moim tle. No coz to caly Ty -
            popatrzecie na mnie jaki ja sliczny jestem. A tego gbura za mna widzicie...?
            Brrr...
            ....Chodzi trefnisiu o to, bys - uzywajac juz mojego przykladu, jesli musisz -
            staral sie przynajmniej uzywac go w uczciwy sposob.(...)
            Podsumowujac, obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co
            Robia. Skoro wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na
            cele wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
            calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
            zachecajacych ich do okradania innych.(...)
            ....Dla mnie oznacza to, ze pozostales zwykla swinia - bo w watku o Wielkanocy
            wyraznie spasowales. Wychodzi wiec na to, ze niektorzy z Twoich niedawnych
            przyjaciol nie pomylili sie odmalowujac Ciebie identycznie. Wczesniej. Taki
            masz juz swinski, czy tez kurewski charakter, i po prostu nie potrafisz inaczej.
            ....Gdzie Nauczyles sie tego? Kto wpajal Ci takie wartosci, Tyu?
            ..K.P.
            PS....Odnosnie meritum - czy jestes ateista praktykujacym?
            ..
            Odp. Tyu
            3. Tłumaczysz swoje inwektywy tak, jak tłumaczysz. Gdyby to była prawda,
            powinieneć pisać:
            nie "zdejmijcie to g... ze ściany"
            tylko "zdejmijcie, gówniarze, ten krzyż ze ściany".

            Czy zauważasz różnicę? TAM obrażasz wszystkich chrześcijan, TU - tylko tych,
            którzy symboli wiary nadużywają.
            Też nie polecam, ale przynajmniej inwektywa byłaby ukierunkowana właściwie.
            ....
            ..K.P.
            1)....Towarzyszu kursancie. Przeczytajcie powyzsze teksty jeszcze ze cztery
            razy. Moze zauwazycie wtedy, ze wlasnie zmieniliscie temat. Oryginalnie
            zarzucaliscie mi, ze obrazam wierzacych tylko dlatego, ze wielbia Boga – ze
            sama ich wiara jest dla mnie wystarczajacym powodem do obrazania ich.
            2)....Na te insynuacje odpowiedzialem Ci, ze:_____
            obrazam ludzi NIE Za To W Co Wierza I Co Wielbia, lecz Za To Co Robia. Skoro
            wiec, przy pomocy quasi-wyznaniowego panstwa okradaja innych na cele
            wyznaniowe, czyli dla potrzeb swej wiary i religii, to ich POSTEPOWANIE
            calkowicie usprawiedliwia obrazanie ich - wlacznie z opluwaniem wartosci
            zachecajacych ich do okradania innych.____
            3)....A teraz Ty z kolei odkrecasz, ze obrazam wszystkich chrzescijan a
            nie “tylko tych, ktorzy symboli wiary naduzywaja”. Przy czym teraz dla odmiany
            insynuujesz, ze to ja czegos nie rozumiem.
            ....Zatem Tyu wydaje mi sie, ze przede wszystkim powinienes przeznaczac wiecej
            czasu na czytanie. Jesli moge cos zasugerowac drukuj sobie moje teksty, bo
            czytania z ekranu i szybkiej analizy tego co czytasz nie masz jeszcze najlepiej
            opanowanych. A jesli masz watpliwosci, lub nie rozumiesz czegos – pytaj. Kto
            pyta ten nie bladzi. A ja bede szczesliwy, ze moge Ci w czyms pomoc. Wrocmy do
            tematu.
            ....Jesli porownasz 1) z (3) to moze zauwazysz teraz, ze (1) dotyczy
            (insynuowanej) checi obrazania (wylacznie) z tytulu czyjejs wiary, podczas gdy
            w (3) mowa jest o calym zbiorze osob ktore moga poczuc sie obrazone. Moze
            inaczej: (1) dotyczylo moich motywacji podczas gdy (3) rzuca swiatlo na skutki.
            Wykazanie, ze skutki mojego dzialania obejmuja grupe wieksza od zwolennikow
            symboli i religii w panstwie nie zmienia nic gdy o moje motywacje idzie. Przy
            czym, ja nigdy nie twierdzilem, ze nie obrazam tych wszystkich ludzi, o ktorych
            mowisz teraz Ty. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze moje wystapienia sa obrazliwe
            dla wszystkich polskich katoli, a moze i chrzescijan.
            ....Zdecyduj sie wiec moze o co wlasciwie Ci chodzi. Czy o moje motywacje
            nakazujace mi ponoc obrazanie ludzi tylko dlatego, ze wielbia boga, (co nie
            jest prawda, gdyz obrazam ich za to co robia), czy tez chodzi Ci o wszystkich
            dotknietych mym obrazaniem. Bo to nie jest to samo. A nawiasem mowiac obrazeni
            moga byc tylko ci, ktorzy poczuja sie obrazeni – watpie by wszyscy byli.
            ....Dziekuje za wykladzik poprawnego obrazania, ale nie skorzystam. Nastepnym
            razem zazyczylbys sobie niewatpliwie bym przedstawil “liste nazwisk do
            obrazania” – za to Gowno na scianie. A na mnie doprawdy nie robi najmniejszego
            wrazenia, ze obrazam katola ktory po cichu bylby nawet za tym by to Gowno ze
            sciany zdjac. Oto wlasnie chodzi by i on cierpial. Za pasywny udzial w
            zlodziejstwie. To jest ten przypadek Tyu gdy mamy do czynienia z uzasadniona
            odpowiedzialnoscia zbiorowa i ponoszonymi zbiorowymi konsekwencjami. Zbiorowosc
            nazywa sie katole. Wszyscy odpowiedzialni sa za to, ze Gowno jeszcze tam wisi a
            religia siedzi w panstwie i kieszeni podatnika. Przy czym w interesie ich
            wszystkich jest by “to Gowno ze sciany zostalo zdjete”. Bo coraz wiecej ust
            wypowiada to zdanie.
            ....A ty mnie tu Tyu starym partyjnym zwodem probujesz okiwac – “socjalizm tak
            a wypaczenia nie”, badz na odwrot. Albo tez: “system i idee partii sa dobre ale
            ludzie sa rozni” . Nie ze mna te numery, Tyu. Za ten caly syf obciazalem wtedy
            zarowno system jak i partie. Ciebie. Takze w niewybrednych slowach. A podobni
            Tobie skakali mi do gardla. Jak teraz Ty.
            ....Powyzszego kursa przygotowalem dla Was Tyu na wypadek gdybyscie sami nie
            mogli zrozumiec odnosnej roznicy w stawianych mi zarzutach. Wieksze szanse sa
            jednak na to, ze doskonale rozumiecie a jedynie wolicie, raczej, uchodzic za
            gluptaka (zadna hanba, prawda?) ktoremu wolno nie zrozumiec, anizeli za
            wyrafinowana szuje czy swinie. A to jest moja opinia o Was i jej nie zmieniam.
            Charakterek macie mocno kurewski.
            ....I to by bylo na tyle w temacie ateizmu, w ktorym nadal uwazam, ze jestes
            niewierzacy praktykujacy. Nie zapominajac o Twoim partyjnym doswiadczeniu nie
            potrafilbym znalezc lepszego wyjasnienia Twojej oslizglosci.
            K.P.
            ..
            PS....Twoje kolejne szpagaty pozostana niezauwazone.
    • d_nutka Re: do niewierzących forumowiczów to jest 03.04.02, 08:13
      Ateista praktykujący = w przybliżeniu 'praktykującemu' dekalog chrześcijaninowi.
      Moim skromnym zdaniem oczywiście.
      d_nutka
      • panuszatek Re: do niewierzących forumowiczów to jest 03.04.02, 08:18
        d_nutka napisał(a):

        > Ateista praktykujący = w przybliżeniu 'praktykującemu' dekalog chrześcijaninowi
        > .
        > Moim skromnym zdaniem oczywiście.
        > d_nutka

        Oj, filut z Pani!
        • Gość: # Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.04.02, 09:29
          panuszatek napisał(a):

          > d_nutka napisał(a):
          >
          > > Ateista praktykujący = w przybliżeniu 'praktykującemu' dekalog chrześcijan
          > > inowi.Moim skromnym zdaniem oczywiście.
          > > d_nutka
          >
          > Oj, filut z Pani!

          Paccie panocku! Halnego ni ma a Kaganowi babe wywiolo z chaupy
          na praktyki. Atejisty od kszescijana nie odroznjo w przyblizyniu.

          To moze powinna z daleka....
          • Gość: Amigosan Re: do wierzących kwiatków typu #, 7, nurni, scept IP: *.wit.pref.chiba.jp 03.04.02, 22:40
            i inni (Galba, bykkkk, piesss,Luuuuka) W dzieciństwie podlewano was gnojówką.
            Efekty jak w postach. Tematy , w których nie macie nic lub niewiele do
            powiedzenia. Poczytajcie zatem co poniżej:

            Spotkałem w swoim życiu kilkanaście osób mówiących, że przyszedł do nich Bóg i
            już nie potrzebują dowodów na jego istnienie, bo mają go w sobie. Żeby sprawa
            była jasna: nie byli to ateiści; byli to ludzie albo związani z Kościołem
            katolickim, albo właśnie od niego odchodzący. Gdyby Bóg przyszedł do kogoś, kto
            nie myśli o nim, mógłbym jeszcze nad tym się zadumać, ale jeśli
            Bóg "przychodzi" do ludzi nieustannie o nim myślących... Wybaczcie, ale jest to
            dla mnie hodowla kwiatów, odmiana wierzę w boga.

            Na czym polega hodowla kwiatów? Ogólnie rzecz biorąc trzeba kwiatka zasadzić
            albo posiać, a potem go pielęgnować. Jeśli kwiatka nie będziemy podlewać,
            nawozić, zmieniać ziemi itd, to nam kwiatek zdechnie. Aby kwiatek mógł się
            przyjąć, musi już na starcie mieć odpowiednią glebę. Nie może to być pierwszy
            lepszy piasek, musi to być odpowiednia gleba, inaczej nawet nam kwiatek nie
            wykiełkuje. Dlatego nie wszyscy ludzie hodują kwiatki, u niektórych po prostu
            nie chcą one rosnąć. Bywa, że ci ludzie starają się, podlewają, nawożą... A
            kwiatek za cholerę rosnąć nie chce.

            W naszej kochanej ojczyźnie Polsce każdy nie tylko ma szansę stać się hodowcą
            kwiatów odmiana wierzę w boga, ale nawet się go do tego zmusza zanim jest się w
            stanie zaprotestować, gdyż na wstępie zostajemy ochrzczeni. Ale to jeszcze nie
            jest zasianie kwiatka, to dopiero przygotowanie gleby. Potem babcia i mamusia
            mówią o bozi i aniele stróżu i każą się do niego modlić - i to już jest
            zasianie kwiatka. Teraz od nas i od naszego otoczenia zależy co z tym kwiatkiem
            zrobimy.

            Ponieważ jako dziecko jesteśmy zbyt leniwi i nieodpowiedzialni by opiekować się
            kwiatkiem, robi to za nas nasze otoczenie. Sprawa wygląda zupełnie tak samo jak
            z psem, kotem i żółwiem. Jeśli nie pójdziemy na spacer z ukochanym
            czworonogiem, zrobi to mamusia. Jeśli zapomnimy dać kotku mleczka, zrobi to
            babcia. Jeśli nie zmienimy żółwiowi piasku - będzie śmierdzieć, czego nie
            wytrzyma ojciec i nam piasek zmieni. Naturalnie wszyscy wymienieni osobnicy
            starają się jak mogą przekonać nas, że dobrze jest dbać o zwierzątko, bo albo
            dostanie się po pupie, albo zwierzątko nie będzie nas kochało, albo i jedno, i
            drugie.

            Jak się rzekło, tak samo jest z kwiatkiem wierzę w boga. Dlatego babcia bierze
            wnusia (wnusię) za rączkę i prowadzi do kościółka, a mamusia wieczorkiem każe
            synkowi (córeczce) zmówić paciorek za zdrowie całej rodziny. Ponieważ
            niesłychanie mało jest dzieci, które nie chcą aby ich najbliżsi byli zdrowi,
            dzieci modlą się żarliwie. Naturalnie modlitwie trzeba pomóc i chora babcia
            bierze antybityki, ale dziecku nawet do głowy nie przyjdzie, że mamusia i
            babcia kłamią, gdy mówią, że bozia wysłucha jego modlitw. Rośnie więc w głowie
            dzieciaka kwiatek, a otoczenie pomaga w jego hodowli jak tylko potrafi.
            Podlewają wszyscy kwiatka modlitwami i chodzeniem do kościoła, a trudy związane
            z hodowlą wynagradza się kolorowymi obrazkami z bozią, obważankami z odpustów i
            różnymi świecidełkami przywożonymi z pielgrzymek. Ponieważ kwiatek jest
            cholernie wymagający - wszak to nieziemska roślinka - od czasu do czasu robi
            się wielkie podlewańsko w postaci pierwszej komunii świętej, bierzmowania itp.,
            a specjalnie do tego celu powołani ludzie uczą jak o kwiatka dbać, żeby nam nie
            usechł. Nauki teoretycznie są dobrowolne, ale żadko kiedy się zdarza, żeby ktoś
            z nich rezygnował, gdyż ogólna tendencja jest taka, że lepiej przed szereg nie
            wychodzić, a i z tyłu zostawać też nie jest dobrze. Gdy to wszystko nie pomaga,
            straszy się dzieciaka piekłem - dla jego dobra, oczywiście - i stosuje się
            metodę kija i marchewki. Dzięki tym wszystkikm zabiegom kwiatek rośnie, a w
            zależności od tego w jaki soposób się o niego dbało, jest ładny albo
            przeciwnie, jest silny albo przeciwnie, pachnie albo przeciwnie.

            Aż przychodzi dzień, kiedy dziecko już nie jest dzieckiem i zaczyna się
            zastanawiać jak to jest z tym kwiatkiem, bo niby kwiatek jest, a kwiatka nie
            ma. Reakcji na takie rozmyślania może być kilka. Niektórzy zaczynają mocniej
            podlewać, czasami aż do zgnicia kwiatka, z czym już się spotkałem, inni
            przeciwnie, podlewają znacznie mniej i obserwują co się stanie. Zdecydowana
            większośc zauważa, że kwiatek nie usycha, bo wcześniej tak o niego dbali, że
            teraz rośnie niejako z rozpędu; jak niektórzy mówią: "jedzie na zapasach". A
            zapasy są ogromne. Przez te wszystkie lata kwiatek tak się utuczył modlitwami,
            rozmyślaniami, grupowym chodzeniem do kościoła, obrzędami i tradycją, że teraz
            nawet gdyby chciało się go wykarczować, nie byłoby to wcale takie proste.

            Oprócz tych mniej podlewających są jednak i tacy, którzy uznają, że kwiatka nie
            tylko trzeba nadal - a może nawet bardziej - podlewać, ale także przesadzić, bo
            dotychczasowa gleba jest nie dość dobra. Jak zwykle w takich wypadkach kwiatka
            podlewa się wtedy częściej, a nawet funduje mu się odżywki i specjalną
            pielęgnację. Kwiatek jest za to wszystko wdzięczny i rośnie niesłychanie
            bujnie, zajmując już prawie całą głowę hodowcy. Hodowca wtedy mówi: "jeśli
            tylko chcesz, Bóg przyjdzie do ciebie; do mnie przyszedł". Tymczasem powinien
            powiedzieć: "widzisz jakiego pięknego kwiatka sobie wyhodowałem?"

            Możliwe, że kwiatek istotnie jest piękny - chociaż najczęściej hoduje się
            kaktusy, a te jak wiadomo nie są zbyt przyjemne w dotyku - ale nie o to tu
            chodzi. Istotne jest bowiem to, by nazywać rzeczy po imieniu, gdyż: hodowla
            zawsze pozostanie hodowlą, niezasiany kwiat nigdy nie wyrośnie, nie podlewany -
            uschnie.

            • Gość: nurni Szanowny .... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 00:45
              Przyjacielu sanie
              któregoś dnia zadałem sobie trud odpowiedzi
              na jedno z licznych kazań Pańskiego autorstwa
              sugeruje odszukać
              zawarta tam obietnica aktualna jest
              jak wszystko co piszę
              bądź Pan łaskaw nie wywoływać mnie przy byle okazji
              bo póki Pan nie odpowiesz
              prędzej ducha Elvisa zobaczysz
              niźli mnie raportującego na nowe nauki
              Pańskiego autorstwa

              nurni

              śledzę ten wątek od początku bo ciekawy dla mnie
              choć nie do mnie adresowany
              odpowiedź do mnie zatem nie tutaj
              tylko tam
              gdzie?
              a poszukać trzeba
              • andrzejg a dlaczego taki ciekawy? 04.04.02, 21:50
                Gość portalu: nurni napisał(a):

                > śledzę ten wątek od początku bo ciekawy dla mnie
                > choć nie do mnie adresowany

                ?

                Andrzej

                P.S.
                Miewasz wątpliwości?

                • witekjs Re: a dlaczego taki ciekawy? 04.04.02, 23:54
                  andrzejg napisał(a):

                  > Gość portalu: nurni napisał(a):
                  >
                  > > śledzę ten wątek od początku bo ciekawy dla mnie
                  > > choć nie do mnie adresowany
                  >
                  > ?
                  >
                  > Andrzej
                  >
                  > P.S.
                  > Miewasz wątpliwości?
                  ______________
                  Czytałem ten post wcześniej i o to samo co Ty miałem ochotę zapytać.
                  Ciekawi mnie to dla czego ktoś,kto uważa,że ten wątek jest nie dla niego,czyta go
                  z zainteresowaniem"od początku".
                  Pozdrawiam Was obu.Witek

                  • nurni zbiorcza odp. dla Witka i Andrzeja 05.04.02, 21:08
                    tytuł wątku jest prosty i zrozumiały
                    co mi tu gadać
                    kaznodzieja Amigo pomyślał że dobry moment
                    by mnie do tablicy wywołać
                    odpowiedź cierpką otrzymał

                    wątpliwości czy z innej beczki „strachu”
                    nie zna tylko głupiec
                    ale nie za przyczyną wątpliwości tu zaglądam
                    tylko przez ciekawość
                    może tak jak pani Pierdziszewska w kolejce po mięso
                    nasłucha się i potem wie jak dokuczyć
                    może by spróbować zrozumieć to co dla mnie dziwne
                    ale szacunek do czego mam
                    kto wie...

                    pozdrawiam Was
                    nurni

                    proszę mnie tu nie wywoływać
                    mnie tu nie ma smile
                    • Gość: AndrzejG Re: zbiorcza odp. dla Witka i Andrzeja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 21:18
                      nurni napisał(a):

                      > tytuł wątku jest prosty i zrozumiały
                      > co mi tu gadać
                      > kaznodzieja Amigo pomyślał że dobry moment
                      > by mnie do tablicy wywołać
                      > odpowiedź cierpką otrzymał
                      >
                      > wątpliwości czy z innej beczki „strachu”
                      > nie zna tylko głupiec
                      > ale nie za przyczyną wątpliwości tu zaglądam
                      > tylko przez ciekawość
                      > może tak jak pani Pierdziszewska w kolejce po mięso
                      > nasłucha się i potem wie jak dokuczyć
                      > może by spróbować zrozumieć to co dla mnie dziwne
                      > ale szacunek do czego mam
                      > kto wie...
                      >
                      > pozdrawiam Was
                      > nurni
                      >
                      > proszę mnie tu nie wywoływać
                      > mnie tu nie ma smile


                      Toś ciekawski jak ja
                      zawsze byłem ciekaw tych co wiedzą
                      no może delikatniej , wierzą
                      Nie sądzę aby mi się udzieliło
                      ale ciekawość silniejsza

                      AndrzejG
                    • Gość: AndrzejG nurni! Do tablicy. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.04.02, 21:38
                      a tak ogólnie
                      to miałem wolne popołudnie
                      czasu wiele i na co przeznaczyć?
                      na czytanie - oczywista
                      poczytałem sobie Twoje 'rapowanie'
                      i jestem pod wrażeniem
                      to nie jest takie płytkie
                      słowa niosą treść
                      Tak w związku z tym wątkiem mam pytanie
                      może Ty coś wiesz więcej?

                      Andrzej
                      • Gość: echo Re: nurni! Do tablicy. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 22:33
                        jego tu nie ma
                        jego tu nie
                        jego tu
                        ....

                        echo
                    • Gość: witekjs Re:doTego co Go tu nie ma___i____AndrzejaG________ IP: *.chello.pl 05.04.02, 23:12
                      nurni napisał(a):

                      > tytuł wątku jest prosty i zrozumiały
                      > co mi tu gadać
                      > kaznodzieja Amigo pomyślał że dobry moment
                      > by mnie do tablicy wywołać
                      > odpowiedź cierpką otrzymał
                      >
                      > wątpliwości czy z innej beczki „strachu”
                      > nie zna tylko głupiec
                      > ale nie za przyczyną wątpliwości tu zaglądam
                      > tylko przez ciekawość
                      > może tak jak pani Pierdziszewska w kolejce po mięso
                      > nasłucha się i potem wie jak dokuczyć
                      > może by spróbować zrozumieć to co dla mnie dziwne
                      > ale szacunek do czego mam
                      > kto wie...
                      >
                      > pozdrawiam Was
                      > nurni
                      >
                      > proszę mnie tu nie wywoływać
                      > mnie tu nie ma smile
                      ________________________________________
                      Cieszę się,że Cię tu nie ma,bo ja sam nie bardzo wiem czy tu jestem...To
                      niezwykłe,że jednak niebyty też się spotykają smile.Zawsze jednak interesowały mnie
                      te problemy.Od lat o tym nie rozmawiałem i nadal uważam,że można rozmawiać
                      niezwykle delikatnie o sprawach wiary/jeśli wogóle/z osobami które nie znają nas
                      bliżej.
                      Pozdrawiam Was serdecznie.Witek

            • Gość: siedem Piękny kawałek stalinowskiej poezji CioCiosan* IP: *.tgory.pik-net.pl 04.04.02, 08:13
              Biedna ta ziemia japońska skazona polskim wąglikiem post pezetpeerowskim. Gdzie
              wcześniej stacjonowałeś ciociosan? jako doradca 'kóltólalny' w Hoszyminie czy
              Phenianie?

              *- znak towarowy zastrzeżony
              ARR siedem
              • Gość: # Re: Piękny kawałek stalinowskiej poezji CioCiosan* IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.04.02, 08:37
                Podloz sobie pod slowo "bog"( pisze sie z duzej wg polskiej ortografii
                - bo to nazwa wlasna) marksizm-leninizm i bedzie o Tobie.

                Poznalem Cie po zdaniu:

                - "Nauki teoretycznie są dobrowolne, ale 'ż'adko kiedy się zdarza, żeby ktoś
                z nich rezygnował, gdyż ogólna tendencja jest taka, że lepiej przed szereg nie
                wychodzić, a i z tyłu zostawać też nie jest dobrze."

                Wypisz, wymaluj to juz nie kwiatek a odcisk matrycy ideologicznej,
                obserwowany przeze mnie u wszystkich kolegow i znajomych, ktorzy sie
                zapisali do PZPR.
                Ile ja bym Ci wymienil wspolnych cech towarzyszy.
                Kosciol zas
                ksztalci indywidualizm - bo czlowiek jest stworzony na wzor Boga -
                nie uczyli Was o tym ? W przeciwnym wypadku holubili by KK
                jak pozostale sterowalne koscioly. Tez tego nie zauwazyles ?
                Nawet najgrozniejsze sekty zakazane gdzie indziej u nas sa nietykalne.
                Czemu nad tym sie nie zastanowisz ? Nie wiesz - prawda ?

                A ja wiem dlaczego nie wiesz ! Takie to sa kwiatki ! smile)))))#
                Podaruje Ci szczepke - i sam zobaczysz.


                • Gość: # Do AndrzejaG o matematyce i boskosci. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.04.02, 11:02
                  #-u
                  To jest tylko teoria i to bardziej we wzorach matematycznych.
                  Teoria dla zaistnienia wymaga potwierdzenia doswiadczalnego
                  lub obserwacyjnego.
                  ------------------------------

                  Teoria matematyczna - nie. Fizyczna tak. Jesli z nowej teorii wyjasniajacej
                  stare teorie, jako szczegolny przypadek nowej, potwierdzi sie doswiadczalnie
                  choc jedno, niewyjasnione starymi, zjawisko -uznaje sie nowa za obowiazujaca.
                  -----------------------------------------------------
                  Nie rozumiem dlaczego wcisnęłes tam słowo 'boska'.To jest naduzycie.
                  Nie wiesz czy to jest boska głębia , co najwyżej możesz w to wierzyć
                  na podstawie jakichkolwiek przesłanek , albo ot tak sobie 'na wszelki wypadek'.
                  Tak więc nie możesz wyciągać na tej podstawie wniosków o istnieniu Boga.
                  Zresztą ,cóż to byłby za Bóg , który dałby się ująć we wzory matematyczne.
                  Andrzej
                  ------------------------------------------------------------------
                  Zachwycila mnie, kilkunastolatka, teoria liczb, przeczytana
                  ze zrozumieniem w jedna noc - w przedwojennym wydaniu Sierpinskiego.

                  No i zrozumialem odtad, ze praprzyczyna pojec 1, 2 i 3 (Boh trojcu lubit),
                  gdzie 1 nie jest liczba pierwsza (bo nie ma poczatku jak Bog)
                  a jest doskonala (jak Bog), choc nie mozna jej rozlozyc na mniejsze od niej
                  czynniki...to tylko poczatek rozwazan o JEDNOSCI !!!!

                  2 - liczba z TROJCY pierwsza choc parzysta !
                  no i 3 pierwsza prawdziwie PIERWSZA i tez DOSKONALA choc taka mala.

                  Gdy Ci powiem, ze liczby w odwzorowaniu na prostej ...
                  Ze dwa punkty najblizsze (liczby najblizsze) maja nieskonczenie wiele
                  (punktow) liczb miedzy soba...

                  To sa banalne nowe, wnioski, po 40 latach - nie cytowanie podrecznika.
                  Wyobrazasz sobie ile wysnulem subtelniejszych za mlodu..? smile))

                  Tylko Bog mogl dac te cechy tak prostej abstrakcji...
                  a nie matematyka ujmowac we wzory Boga.

                  Czy wyjasnil najmedrszy z najmedrszych - co jest JEDEN (jednosc, jedynka) ?
                  • Gość: siedem Re: Do AndrzejaG o matematyce i boskosci. IP: *.tgory.pik-net.pl 04.04.02, 11:09
                    Gość portalu: # napisał(a):

                    > Czy wyjasnil najmedrszy z najmedrszych - co jest JEDEN (jednosc, jedynka) ?

                    jeszcze nie, ale holenderscy żeglarze co zbudowali cywilizazcję miłośći fiskalnej
                    już nad tym pracują!
                    7,17

                  • Gość: AndrzejG Re: Do AndrzejaG o matematyce i boskosci. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 11:59
                    Rzeczywiscie,potrafimy rozumować abstrakcyjnie
                    co tam 1 , a możesz sobie wyobrazić liczbę 'i'
                    jakże pieknie się nazwya , 'liczba urojona'.
                    Cóż o niej powiesz?
                    A może być dalej 2i,3i,
                    a miedzy nimi też jest nieskończenie wiele liczb urojonych.
                    Najciekawsze jest to , że liczby urojone
                    przedstawiane , nie na prostej rzeczywistej,
                    bo te liczby rzeczywiste to jest podzbiór urojonych,
                    ale na płaszczyźnie zespolonej,
                    pieknie odwzorowują np. układy elektryczne,
                    z cewkami indukcyjnymi , kondensatorami ,tranzystorami,
                    czyli układy bardzo rzeczywiste.


                    Umiejetność abstrakcyjnego myślenia stworzyła matematykę
                    jak i Boga.

                    Andrzej
    • Gość: alojzy Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.02, 11:09
      Jak podaja niemieckie prasy (SPIEGEL) (znowu nie polskie, dlaczego?)
      vatykan zostal oskarzony za wspomaganie w utajeniu pedofili. Chodzi tu o
      ksiezy ktorzy przez lata znencali sie na chlopcach w kat. internatach.
      Vatykan po tych zbrodniach przenosil nawet do innych krajow swojich
      pracownikow aby unikali kary.

      Po pirwsze: nikikt nie ma prawa szkodzic drugiemu. Tym bardziej jebnieci
      heretykowie.
      Po drugie: w polsce panuje feudalizm katolicki ze nikt o tym w polsce nic
      nie wie.

      Alojzy
      • Gość: luka Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: 217.67.196.* 04.04.02, 11:25
        Gość portalu: alojzy napisał(a):

        > Jak podaja niemieckie prasy (SPIEGEL) (znowu nie polskie, dlaczego?)
        > vatykan zostal oskarzony za wspomaganie w utajeniu pedofili.

        Co to jest "vatykan"?

        > Po drugie: w polsce panuje feudalizm katolicki ze nikt o tym w polsce nic
        > nie wie.

        Dzieki Tobie, mędrcu, już wiemy. Ło Jezu!!!
        • tyu Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! Do Luki 04.04.02, 11:36
          Gość portalu: luka napisał(a):

          > Gość portalu: alojzy napisał(a):
          >
          > > Jak podaja niemieckie prasy (SPIEGEL) (znowu nie polskie, dlaczego?)
          > > vatykan zostal oskarzony za wspomaganie w utajeniu pedofili.
          >
          > Co to jest "vatykan"?
          >
          > > Po drugie: w polsce panuje feudalizm katolicki ze nikt o tym w polsce nic
          > > nie wie.
          >
          > Dzieki Tobie, mędrcu, już wiemy. Ło Jezu!!!


          Luko!
          Jakkolwiek uznaję, że w kwestii szczegółów poznawczych zawartych w poscie
          przedmówcy masz niejakie powody do wyrażania ekspresji - nawet w formie jak
          wyżej - ale: quidquid agis prudenter agas et respice finem! Ekspresjoniści od
          klechizmu nie śpią...
          • Gość: luka Re: Do natręta tyu IP: 217.67.196.* 04.04.02, 11:49
            tyu napisał(a):

            > Jakkolwiek uznaję, że w kwestii szczegółów poznawczych zawartych w poscie
            > przedmówcy masz niejakie powody do wyrażania ekspresji - nawet w formie jak
            > wyżej - ale: quidquid agis prudenter agas et respice finem! Ekspresjoniści od
            > klechizmu nie śpią...

            Co się wtrącasz? Psuję Ci coś w Twoim wątku?
            • tyu Do nerwusa Luki 04.04.02, 14:20
              Gość portalu: luka napisał(a):

              > Co się wtrącasz?

              Bo chcę Cię ostrzec. Zgoła nie przed Alojzym...

              Psuję Ci coś w Twoim wątku?

              No pewnie! Ale dawno do tego przywykłem.
              Baw się dobrze, nie będę już przeszkadzał.
              Chyba że...
              • d_nutka Re: Do Szanownych Impresjonist.ów 04.04.02, 16:46
                Powiem jak prosta baba.
                Wasze dyskusje weszły na taki poziom impresji, że ja nic już z tego nie
                rozumiem!
                Ta uwaga dotyczy także, a może nawet przede wszystkim ,wątku o nietolerancji.

                pzdr@3
                • tyu Do Szanownej D_nutki od Impresjonist.y 07.04.02, 09:43
                  d_nutka napisał(a):

                  > Powiem jak prosta baba.
                  > Wasze dyskusje weszły na taki poziom impresji, że ja nic już z tego nie
                  > rozumiem!
                  > Ta uwaga dotyczy także, a może nawet przede wszystkim,wątku o nietolerancji.
                  >
                  > pzdr@3



                  D_nutko!
                  Nie przejmuj się!
                  Z nami tak już jest od początku.
                  Co więcej - może nie uwierzysz, ale uważam to za ZABAWNE.

                  No bo jak inaczej rozumieć takie zjawisko: dwa indywidua z dwóch przeciwnych
                  biegunów wszystkiego, co tylko można wziąć pod uwagę, nadają na tych samych
                  falach!
                  Co więcej - fale te są trudne w odbiorze dla ludzi - nazwijmy to skrótowo -
                  normalnych, czego Ty jesteś najlepszym przykładem.

                  A może - w ramach rozważań o teorii absolutu - przyjąć taką teorię:

                  Oto spotyka się Materia i Antymateria (no dobrze, Luka - jako komuch mogę być
                  tą "anty").
                  1. Co spowodowało to spotkanie? Ani chybi - ręka Opatrzności, co z pewnością
                  dowodzi paru różnych rzeczy.
                  2. Podczas takiego spotkania wytwarza się - normalna sprawa i banał - ogromna
                  energia, której przejawy osoby postronne postrzegają, wnioski wyciągając z tego
                  postrzegania różne, przeważnie jednak błędne.
                  3. Energia ta idzie niestety w gwizdek, bo gdzież indziej może iść w dyskusjach
                  na Forum?
                  Co było do okazania.

                  Nadal nie rozumiesz? Ale było przynajmniej paradoksalne, czyli śmieszne?
                  Jeśli choć trochę, to już dobrze.
                  Ciąg dalszy pewnie będzie w zupełnie innym, ale też dobrze Ci już znanym wątku.

                  Pozdrawiam!
                  wink))
        • Gość: alojzy Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.02, 11:46
          Moj drogi przyjacielu:

          Vatykan = Watykan
          • Gość: luka Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: 217.67.196.* 04.04.02, 11:47
            Gość portalu: alojzy napisał(a):

            > Moj drogi przyjacielu:
            >
            > Vatykan = Watykan

            To dlaczego od razu nie napiszesz tego po polsku?
            • Gość: # Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.04.02, 12:46
              Gość portalu: luka napisał(a):

              > To dlaczego od razu nie napiszesz tego po polsku?

              Widzisz Luka, pamietam slazaczke, ktorej
              pisalem listy do syma do Anglii(od Andersa) po slasku
              polskimi literami, bo ona znala gotyk(przed 1 WS)
              a syn polskie litery (po 1 WS).

              A nasz *.dip.t-dialin.net alojzy wyszedl spod
              niemieckiej prasy.....
              { "niemieckie prasy" marki (SPIEGEL) (znowu nie polskie, dlaczego?) }
              .....
              wiec skojarzyl "vatykan" z pedofilia.

              A zszkodzili mu dodatkowo "jebnieci heretykowie" - każąc pisac z malej litery,
              "polska" - ze w polsce panuje feudalizm katolicki i ze nikt o tym w 'polsce' nic
              nie wie.

              Oj Alojzy, Alojzy
              Alojz lopamiyntojzes sie hopie!
              • Gość: alojzy Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.02, 12:54
                O jak mi przykro, jak ja nad tym ubolewam ze pokazalem sie z takiej
                strony. Ja bluznierca.

                Tu chodzi o fakty a nie o jakies regulki czy male czy duze litery.
                • Gość: # Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.04.02, 12:56
                  Dziekujemy serdecznie
                  za fakty spod niemieckiej prasy.
                  Tez mamy niemiecka u siebie - po polsku.

                  Duzo zdrowia !
                  • Gość: a Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.02, 13:10
                    To chcialbym sie zapytac, gdzie moglbym zobaczyc te fakty po POLSKU
                    • Gość: Janusz Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 20:23
                      Gość portalu: a napisał(a):

                      > To chcialbym sie zapytac, gdzie moglbym zobaczyc te fakty po POLSKU
                      =========================
                      Odpowiedzi nie spodziewaj się doczekać.
                      Ten pan, którego zapytałeś to pisze żeby pisać a nie pisze żeby odpowiadać.
                      Wiesz - on strzeże tajemnic kościoła. A Ty jesteś zbyt ciekawy.


              • Gość: siedem Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! IP: *.tgory.pik-net.pl 05.04.02, 08:44
                to ze alojzy vel troska* tak sie masturbuje 'pozwem przeciw Watykanowi' wczesniej
                wraz z innymi syjonistami napełniajac kokatajle mołotowa [tu na forum]...

                jest wielce znaczace
                moja prywatna teoria jest:
                odwrocecnie uwagi swiata od nazistowskiej polityki Izraela

                7,70
                *- to ten żydzio od "kilkaset milonów ofiar kościoła katolickiego"
                • siedem7 Re: Apropos: VATYKAN OSKARZONY !!!!! 05.04.02, 08:45
                  to ze alojzy vel troska* tak sie masturbuje 'pozwem
                  przeciw Watykanowi' wczesniej
                  wraz z innymi syjonistami napełniajac
                  kokatajle mołotowa [tu na forum]...

                  jest wielce znaczace
                  moja prywatna teoria jest:
                  odwrocecnie uwagi swiata od nazistowskiej
                  polityki Izraela

                  7,70
                  *- to ten żydzio od "kilkaset milonów ofiar
                  kościoła katolickiego"

    • Gość: echo Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.02, 18:08
      wątek zdechł?
      szkoda

      ciekawski
      • Gość: AndrzejG Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.04.02, 18:41
        Gość portalu: echo napisał(a):

        > wątek zdechł?
        > szkoda
        >
        > ciekawski

        Dobrze ,że jesteśmy w górach to i echo wróciło.
        Co chcesz wiedzieć ....nurni?

        Andrzej

      • Gość: AndrzejG myślę ,że nie zdechł IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.04.02, 18:45
        Gość portalu: echo napisał(a):

        > wątek zdechł?
        > szkoda
        >
        > ciekawski


        A tu tylu jest praktykujących ateistów
        wiesz
        niedziela za pasem

        Andrzej

        • tyu Pewnie, że nie zdechł! Szkoda by go było! 07.04.02, 09:46
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Gość portalu: echo napisał(a):
          >
          > > wątek zdechł?
          > > szkoda
          > >
          > > ciekawski
          >
          >
          > A tu tylu jest praktykujących ateistów
          > wiesz
          > niedziela za pasem
          >
          > Andrzej


          A ja Ci właśnie w tej chwili CZYNEM dowodzę, że praktykowanie ateizmu traktuję
          właśnie tak, jak w tej chwili!
          No właśnie - właśnie tak.
          wink)

          • witekjs Re: Pewnie, że nie zdechł!_________________Witek__ 07.04.02, 15:41
            tyu napisał(a):

            > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: echo napisał(a):
            > >
            > > > wątek zdechł?
            > > > szkoda
            > > >
            > > > ciekawski
            > >
            > >
            > > A tu tylu jest praktykujących ateistów
            > > wiesz
            > > niedziela za pasem
            > >
            > > Andrzej
            >
            >
            > A ja Ci właśnie w tej chwili CZYNEM dowodzę, że praktykowanie ateizmu traktuję
            > właśnie tak, jak w tej chwili!
            > No właśnie - właśnie tak.
            > wink)
            ______________________________________________
            Już tutaj o kilku wątkach,ostatnio mówiono coś takiego.Coś mi się wydaje,że
            to,przepraszam za wyrażenie,pobożne zyczenia tych co koniecznie chcieliby
            abyśmy,nie wadząc nikomu,nie odbierając mozliwości tworzenia wątków własnych,
            przestali mówić.Mimo,że nie są to rozmowy obrazoburcze,czy wrogie.Ciekawe dla-
            czego chce sie żeby takie wątki"zdechły"??We wszystkich z nich wielu
            forumowiczów,nowych i starych ma ochotę sie poznawać.Bez inwektyw,lekceważenia
            lub agresji.Mnie i wiem,że innym też, wydaje się ten wątek wartościowy i
            atrakcyjny.
            Pozdrawiam.Witek

            • Gość: AndrzejG Re: Pewnie, że nie zdechł!_________________Witek__ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 18:13
              witekjs napisał(a):

              > ______________________________________________
              > Już tutaj o kilku wątkach,ostatnio mówiono coś takiego.Coś mi się wydaje,że
              > to,przepraszam za wyrażenie,pobożne zyczenia tych co koniecznie chcieliby
              > abyśmy,nie wadząc nikomu,nie odbierając mozliwości tworzenia wątków własnych,
              > przestali mówić.Mimo,że nie są to rozmowy obrazoburcze,czy wrogie.Ciekawe dla-
              > czego chce sie żeby takie wątki"zdechły"??We wszystkich z nich wielu
              > forumowiczów,nowych i starych ma ochotę sie poznawać.Bez inwektyw,lekceważenia
              > lub agresji.Mnie i wiem,że innym też, wydaje się ten wątek wartościowy i
              > atrakcyjny.
              > Pozdrawiam.Witek
              >

              Ale musisz ważyć słowa
              bo przeciw Tobie w odpowiednim momencie użyte być mogą
              wierzę /sic/
              wierzę ,że z życzliwości przestroga była dana
              o Pierdziszewskich i ich zamiarach.

              Andrzej
            • Gość: AndrzejG Czy wątek długi jest lepszy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 18:35
              witekjs napisał(a):

              > Już tutaj o kilku wątkach,ostatnio mówiono coś takiego.Coś mi się wydaje,że
              > to,przepraszam za wyrażenie,pobożne zyczenia tych co koniecznie chcieliby
              > abyśmy,nie wadząc nikomu,nie odbierając mozliwości tworzenia wątków własnych,
              > przestali mówić.Mimo,że nie są to rozmowy obrazoburcze,czy wrogie.Ciekawe dla-
              > czego chce sie żeby takie wątki"zdechły"??We wszystkich z nich wielu
              > forumowiczów,nowych i starych ma ochotę sie poznawać.Bez inwektyw,lekceważenia
              > lub agresji.Mnie i wiem,że innym też, wydaje się ten wątek wartościowy i
              > atrakcyjny.
              > Pozdrawiam.Witek
              >


              Do rozwiania swoich wątpliwości potrzebuję tego co wie,
              do tego wie na 100%.
              Rozumiem ,że niedzielę należy święcić
              ale w soboty też ich brakło.
              Ciekawym jak podejdą do 'sprawy' Tyu,
              którą to Perła nagłośnił.


              Byłem swego czasu w wątku
              w którym miałem do rozmowy praktycznie jedną osobę
              i doszliśmy do 520 postów i ogromna większość była nasza.
              Długo był on obecny na 1 stronie i... co z tego.
              Czy to jest dla kogoś z zewnątrz istotne jak długo wątek istnieje.
              Ważne jest jakie treści niesie.


              Andrzej
    • d_nutka Re: do niewierzących forumowiczów to jest 07.04.02, 19:06
      „Nie ma minimum moralnego, mogącego nam zapewnić czyste sumienie,
      zagwarantować status człowieka, któremu nic zarzucić nie można. Tej naszej
      moralnej ułomności zawsze powinniśmy być świadomi...
      Rozdźwięk miedzy moralnym ideałem a rzeczywistością jest nieunikniony...
      Nie przekonania metafizyczne, lecz ideał moralny jest tym, co wyróżnia
      chrześcijanina”

      Marian Przełęcki

      Ja dodam od siebie, że tak postrzegam "niewierzących chrześcijan", tórych
      czasem spotykam.
      d_nutka
      i pozdrawiam wszystkich tzw. niewierzących.
      • Gość: AndrzejG Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 19:16
        d_nutka napisał(a):

        > „Nie ma minimum moralnego, mogącego nam zapewnić czyste sumienie,
        > zagwarantować status człowieka, któremu nic zarzucić nie można. Tej naszej
        > moralnej ułomności zawsze powinniśmy być świadomi...
        > Rozdźwięk miedzy moralnym ideałem a rzeczywistością jest nieunikniony...
        > Nie przekonania metafizyczne, lecz ideał moralny jest tym, co wyróżnia
        > chrześcijanina”
        >
        > Marian Przełęcki
        >
        > Ja dodam od siebie, że tak postrzegam "niewierzących chrześcijan", tórych
        > czasem spotykam.
        > d_nutka
        > i pozdrawiam wszystkich tzw. niewierzących.



        Największym problemem świata jest to że głupcy są absolutnie pewni,
        a mędrcy pełni wątpliwości.

        Bertrand Russell

        Tak od siebie - pozdrawiam Ciebie tzw.wierzącą

        Andrzej

      • Gość: iwona (nie)wierząca kombinacyja :P IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.04.02, 20:35
        d_nutka napisał(a):

        >
        > Ja dodam od siebie, że tak postrzegam "niewierzących chrześcijan", tórych
        > czasem spotykam.
        ************************

        "niewierzący chrześcijanin"
        "niewierzący niechrześcijanin"
        "wierzący niechrześcijanin"
        "wierzący chrześcijanin"

        ufffffff wink


        > i pozdrawiam wszystkich tzw. niewierzących.
        ************************
        a tzw.wierzących ??? wink


        pozdrawiam herbatowo.iwona




      • Gość: doku Symptomatyczny dylemat wierzącego IP: *.mofnet.gov.pl 09.04.02, 10:33
        d_nutka napisał(a):

        >
        > Rozdźwięk miedzy moralnym ideałem a rzeczywistością jest nieunikniony...
        > Nie przekonania metafizyczne, lecz ideał moralny jest tym, co wyróżnia
        > chrześcijanina"
        >

        Jest to bardzo silny argument za tym, że treści religijne nie mają nic wspólnego
        z rzeczywistością, a nawet są z nią sprzeczne. Na to wskazuje rozdźwięk pomiędzy
        religijnym ideałem moralnym a rzeczywistością.

        Siła i czystość moralna ateizmu polegają na tym, że źródłem ideału moralnego jest
        rzeczywistość, a więc tylko błąd może być przyczyną rozdźwięku. W religijnej
        moralności istnieje pełna dowolność zmyślania sobie zasad przez religijnych
        założycieli - to jest właśnie przyczyną nieuniknionego rozdźwięku.
    • d_nutka Re: do niewierzących forumowiczów to jest 07.04.02, 19:27
      1.Mądrość jest rozeznaniem dobra i zła.—Sokrates
      2.Lecz bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego ( tego drzewa), otworzą się wam
      oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.—Księga Genesis

      do przemyślenia przed snem.
      d_nutka
      • Gość: AndrzejG Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 20:05
        d_nutka napisał(a):

        > 1.Mądrość jest rozeznaniem dobra i zła.—Sokrates

        Piękne.
        Rozeznanie świadczy o niepewności co jest dobrem , a co złem.
        Ta niepewność zmusza nas do zastanowienia się nad tym,
        zastanowienia się nad kryteriami ocen.
        Czyli co?Niepewność jest mądrością.



        Andrzej
        • d_nutka Re: do niewierzących forumowiczów to jest 08.04.02, 07:20
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > d_nutka napisał(a):
          >
          > > 1.Mądrość jest rozeznaniem dobra i zła.—Sokrates
          >
          > Piękne.
          > Rozeznanie świadczy o niepewności co jest dobrem , a co złem.
          > Ta niepewność zmusza nas do zastanowienia się nad tym,
          > zastanowienia się nad kryteriami ocen.
          > Czyli co?Niepewność jest mądrością.
          >
          >
          >
          > Andrzej

          Witaj AndrzejuG
          Dlaczego cytując mnie pominąłeś pkt.2?
          Dla mnie pkt.2 nie jest li tylko potwierdzeniem pkt.1.ale wstępem do poznania
          czym jest dobro a czym zło.
          Cała kopalnia wiedzy o człowieku!!!
          pozdrawiam ,d_nutka
          • Gość: # Re: do niewierzących forumowiczów to jest IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.04.02, 08:43
            d_nutka napisał(a):
            > Witaj AndrzejuG
            > Dlaczego cytując mnie pominąłeś pkt.2?
            > Dla mnie pkt.2 nie jest li tylko potwierdzeniem pkt.1.ale wstępem do poznania
            > czym jest dobro a czym zło.

            2.Lecz bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego ( tego drzewa), otworzą się wam
            oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.—Księga Genesis

            D_nutko!
            Przechowalas geny biblijnej Ewy!
            Jakiegoz to weza inspiracje realizujesz w tym watku?

            "Biedziecie jak Bog" - to obietnica Szatana. Grzesznico.

            Doku, okruchami wszechwiedza dzielacy sie z ciemnota, juz wystarczy.
            • d_nutka Re: do # 08.04.02, 09:07
              Gość portalu: # napisał(a):

              > d_nutka napisał(a):
              > > Witaj AndrzejuG
              > > Dlaczego cytując mnie pominąłeś pkt.2?
              > > Dla mnie pkt.2 nie jest li tylko potwierdzeniem pkt.1.ale wstępem do pozna
              > nia
              > > czym jest dobro a czym zło.
              >
              > 2.Lecz bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego ( tego drzewa), otworzą się wam
              > oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.—Księga Genesis
              >
              > D_nutko!
              > Przechowalas geny biblijnej Ewy!
              > Jakiegoz to weza inspiracje realizujesz w tym watku?
              >
              > "Biedziecie jak Bog" - to obietnica Szatana. Grzesznico.
              >
              > Doku, okruchami wszechwiedza dzielacy sie z ciemnota, juz wystarczy.

              Niestety, w tego SZATANA musiałam też uwierzyć!!!
              d_nutka
          • andrzejg Re: do niewierzących forumowiczów to jest 08.04.02, 23:36
            d_nutka napisał(a):

            > Witaj AndrzejuG
            > Dlaczego cytując mnie pominąłeś pkt.2?
            > Dla mnie pkt.2 nie jest li tylko potwierdzeniem pkt.1.ale wstępem do poznania
            > czym jest dobro a czym zło.
            > Cała kopalnia wiedzy o człowieku!!!
            > pozdrawiam ,d_nutka



            2.Lecz bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego ( tego drzewa), otworzą się wam
            oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.—Księga Genesis


            Bo dla mnie jest pomieszaniem z poplątaniem.
            Przybliż.

            Andrzej
            • d_nutka Re: do AndrzejaG 09.04.02, 07:28
              andrzejg napisał(a):

              >
              > Bo dla mnie jest pomieszaniem z poplątaniem.
              > Przybliż.
              >
              > Andrzej

              Chętnie przybliżę, ale ...konkretne pytania.
              Ja użyłam dużego skrótu.
              W jednym był początek i koniec.Wstęp, analiza i synteza. początku.

              Co pomiędzy?
              Pytaj. Siebie, mnie, innych choćby nawet diabła.
              Ten diabel nie jest wcale tak daleko. Wystarczy spojrzeć w lustro.
              On ci najwięcej powie.
              A ja chętnie przyłączę się do tej dyskusji.
              pozdrawiam Cię Andrzeju.
              Czy ty jesteś tym Andrzejem co tak pięknie układał antologię wierszy?
              • Gość: AndrzejG Re IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 08:01
                d_nutka napisał(a):

                > andrzejg napisał(a):
                >
                > >
                > > Bo dla mnie jest pomieszaniem z poplątaniem.
                > > Przybliż.
                > >
                > > Andrzej
                >
                > Chętnie przybliżę, ale ...konkretne pytania.
                > Ja użyłam dużego skrótu.
                > W jednym był początek i koniec.Wstęp, analiza i synteza. początku.
                >
                > Co pomiędzy?
                > Pytaj. Siebie, mnie, innych choćby nawet diabła.
                > Ten diabel nie jest wcale tak daleko. Wystarczy spojrzeć w lustro.
                > On ci najwięcej powie.
                > A ja chętnie przyłączę się do tej dyskusji.
                > pozdrawiam Cię Andrzeju.
                > Czy ty jesteś tym Andrzejem co tak pięknie układał antologię wierszy?


                2.Lecz bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego ( tego drzewa), otworzą się wam
                oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.—Księga Genesis

                To jest przywołanie Boga na udowodnienie ,że On jest.

                P.S.
                Antologia wyszła sama z prowadzonej dyskusji za pomocą wierszy.
                Miło ,że Ci sie podobało.
                • tyu Sokrates a Genesis - reinterpretacja. Do A & D 09.04.02, 09:23
                  D_nutka napisała:

                  "...Nie przekonania metafizyczne, lecz ideał moralny jest tym, co wyróżnia
                  chrześcijanina”

                  Marian Przełęcki

                  Ja dodam od siebie, że tak postrzegam "niewierzących chrześcijan", tórych
                  czasem spotykam.
                  d_nutka
                  i pozdrawiam wszystkich tzw. niewierzących.



                  Dzięki za moją część pozdrowień! wink)

                  Pozwolicie, że przysiądę się na chwilę? Tak tu cicho i miło... I oby tak
                  pozostało.

                  Czytając D_nutkę nasunęły mi się dwie uwagi:

                  1. Jeśli przyjąć zacytowane prze D_nutkę kryterium, to ja... jestem
                  chrześcijaninem! Nie OCHRZCZONYM - o tym wiedziałem od dawna - tylko
                  chrześcijaninem. Tylko, czy ta definicja nie jest błędna? Ideały moralne mogą
                  mieć różni ludzie, o różnych światopoglądach: buddyści, ateiści, agnostycy...
                  Rozumiem, że prawdziwsza jest "w drugą stronę": sama wiara nie czyni prawdziwym
                  chrześcijaninem, potrzebne jest coś jeszcze, właśnie jakiś moralny kościec z
                  wiary tej wynikający. Do dalszych przemyśleń.

                  2. Konfrontując zapisy przedstawione przez D_nutkę: cytat z Sokratesa i z
                  Genesis, dochodzę do wniosku, że ich zderzenie prowadzi do wniosku, że Bóg -
                  zabraniając jeść owoce z drzewa dobrego i złego chciał... utrzymać głupotę
                  ludzi!
                  Porównajcie. Nieumiejętność rozróżniania dobra i zła, to głupota (Sokrates), a
                  nabranie tej umiejętności - do czego prowadziło zjedzenie owoców -to straszny
                  grzech - grzech pierworodny!
                  Co Wy na to?

                  Pozdrawiam i życzę dalszych miłych dyskusji.
                  Może w trójkę?
                  A może w czwórkę? (gdzieś zawieruszył się Witek, ale liczę, że i on znajdzie
                  znowu chwilkę.)
                  A może...

                  A PROPOS...
                  Pozdrowienia dla żony, Andrzeju! Kiedy w końcu i ona przyjdzie? Zabawa trwa!
                  Byle w dobrym gronie...
                  smile
                  • d_nutka Re: Sokrates a Genesis - do Tyu 09.04.02, 09:48
                    tyu napisał(a):

                    > D_nutka napisała:
                    >
                    > "...Nie przekonania metafizyczne, lecz ideał moralny jest tym, co wyróżnia
                    > chrześcijanina”
                    >
                    > Marian Przełęcki
                    >
                    > Ja dodam od siebie, że tak postrzegam "niewierzących chrześcijan", których
                    > czasem spotykam.
                    > d_nutka
                    > i pozdrawiam wszystkich tzw. niewierzących.
                    >
                    >
                    >
                    > Dzięki za moją część pozdrowień! wink)
                    >
                    > Pozwolicie, że przysiądę się na chwilę? Tak tu cicho i miło... I oby tak
                    > pozostało.
                    >
                    > Czytając D_nutkę nasunęły mi się dwie uwagi:
                    >
                    > 1. Jeśli przyjąć zacytowane prze D_nutkę kryterium, to ja... jestem
                    > chrześcijaninem! Nie OCHRZCZONYM - o tym wiedziałem od dawna - tylko
                    > chrześcijaninem. Tylko, czy ta definicja nie jest błędna? Ideały moralne mogą
                    > mieć różni ludzie, o różnych światopoglądach: buddyści, ateiści, agnostycy...
                    > Rozumiem, że prawdziwsza jest "w drugą stronę": sama wiara nie czyni prawdziwym
                    >
                    > chrześcijaninem, potrzebne jest coś jeszcze, właśnie jakiś moralny kościec z
                    > wiary tej wynikający. Do dalszych przemyśleń.

                    Tak, prawdziwsze jest, że sama wiara , ale zależy jak pojmowana,nie czyni jeszcze
                    chrześcijanina. Wybranym, ale bardzo nielicznym, dana jest tylko wiara bo z wiarą
                    otrzymują coś więcej, albo już to coś wcześniej mieli. Tym czymś jest moralny
                    kościec.
                    Pierwszym biblijnym przykładem jest Abracham nazwany przyjacielem Boga.

                    >
                    > 2. Konfrontując zapisy przedstawione przez D_nutkę: cytat z Sokratesa i z
                    > Genesis, dochodzę do wniosku, że ich zderzenie prowadzi do wniosku, że Bóg -
                    > zabraniając jeść owoce z drzewa dobrego i złego chciał... utrzymać głupotę
                    > ludzi!

                    To się tak wydaje na pierwsze czytanie.Po kilkakrotnym rozumienie tego zakazu
                    można zrozumieć inaczej;np. jest to pewien punkt STARTOWY w świadomości człowieka.

                    > Porównajcie. Nieumiejętność rozróżniania dobra i zła, to głupota (Sokrates), a
                    > nabranie tej umiejętności - do czego prowadziło zjedzenie owoców -to straszny
                    > grzech - grzech pierworodny!
                    > Co Wy na to?

                    Nieumiejętność rozróżniania dobra i zła jest może nie tyle głupotą ile brakiem
                    uruchomienia w sobie części pytającej np. o sens życia.
                    Czy można to nazwać głupotą? A może brakującym ogniwem?

                    > Pozdrawiam i życzę dalszych miłych dyskusji.
                    > Może w trójkę?
                    > A może w czwórkę? (gdzieś zawieruszył się Witek, ale liczę, że i on znajdzie
                    > znowu chwilkę.)
                    > A może...
                    >
                    > Zabawa trwa!
                    > Byle w dobrym gronie...
                    > smile

                    Zabawa trwa!
                    smile))
                    to dla ciebie Tyu! Witam.
                • d_nutka Re: Re do Andrzeja 09.04.02, 09:30
                  Czyżbyśmy bez dyskusji doszli do jądra (tego owocu)?
                  To byłoby zbyt proste!
                  d_nutka
                  • Gość: AndrzejG Re: Re do Andrzeja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 10:52
                    d_nutka napisał(a):

                    > Czyżbyśmy bez dyskusji doszli do jądra (tego owocu)?
                    > To byłoby zbyt proste!
                    > d_nutka

                    2.Lecz bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego ( tego drzewa), otworzą się wam
                    oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.—Księga Genesis


                    Z Twojego na moje : uwierz , a będziesz wszystko wiedział.
                    Dla udowodnienia pewnej tezy nie możesz jej używać w dowodzie.
                    Dowód musi przebiegać z wykorzystaniem już wcześniej udowodnionych
                    twierdzeń.
                    Sama wiara w Coś , nie jest wystarczającym dowodem na istnienie tego Czegoś.

                    Wiara w istnienie Boga jest dogmatem , na którego podstawie
                    jest zbudowana i udowadniana teoria istnienia wszechświata.
                    Wszystko byłoby piękne , gdyby ten dogmat był dla mnie pewnikiem.
                    Nie jest nim i dlatego mówię 'nie wiem' , 'za mało jest dowodów',
                    a na piękne oczy nie wierzę.


                    Andrzej

                    • d_nutka Re: Re do Andrzeja 09.04.02, 11:33
                      Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                      >
                      > Z Twojego na moje : uwierz , a będziesz wszystko wiedział.
                      > Dla udowodnienia pewnej tezy nie możesz jej używać w dowodzie.
                      > Dowód musi przebiegać z wykorzystaniem już wcześniej udowodnionych
                      > twierdzeń.
                      > Sama wiara w Coś , nie jest wystarczającym dowodem na istnienie tego Czegoś.
                      >
                      > Wiara w istnienie Boga jest dogmatem , na którego podstawie
                      > jest zbudowana i udowadniana teoria istnienia wszechświata.
                      > Wszystko byłoby piękne , gdyby ten dogmat był dla mnie pewnikiem.
                      > Nie jest nim i dlatego mówię 'nie wiem' , 'za mało jest dowodów',
                      > a na piękne oczy nie wierzę.
                      >
                      >
                      > Andrzej
                      >

                      A ja nigdzie jeszcze nie wypowiedziałam się, że wierzę w Boga.
                      Ja trochę odwróciłam to pytanie, które zmienia tok myślenia i poszukiwań.
                      Brzmiało ono:czy wierzę Bogu?
                      Co ty na to Andrzeju?
                      d_nutka
                      I tą drogą szłam
                      • tyu Do D_nutki o wierze 09.04.02, 16:42
                        d_nutka napisał(a):

                        > A ja nigdzie jeszcze nie wypowiedziałam się, że wierzę w Boga.
                        > Ja trochę odwróciłam to pytanie, które zmienia tok myślenia i poszukiwań.
                        > Brzmiało ono:czy wierzę Bogu?
                        > Co ty na to Andrzeju?
                        > d_nutka
                        > I tą drogą szłam


                        D_nutko!
                        Czy nie sądzisz, że żeby uwierzyć KOMUŚ, trzeba najpierw wierzyć (jeszcze lepiej:
                        wiedzieć na pewno) w jego istnienie?
                        A dla uzupełnienia - opowiastka o starym bacy.
                        Baca, zapytany, czy wierzy w Boga, odpowiedział, że wierzy, ale mu nie dowierza...
                        A może to był dowcip mający obśmiać podejrzliwość górali?

                        Pozdrawiam!
                        • andrzejg Re 09.04.02, 16:55
                          tyu napisał(a):

                          > d_nutka napisał(a):
                          >
                          > > A ja nigdzie jeszcze nie wypowiedziałam się, że wierzę w Boga.
                          > > Ja trochę odwróciłam to pytanie, które zmienia tok myślenia i poszukiwań.
                          > > Brzmiało ono:czy wierzę Bogu?
                          > > Co ty na to Andrzeju?
                          > > d_nutka
                          > > I tą drogą szłam
                          >
                          >
                          > D_nutko!
                          > Czy nie sądzisz, że żeby uwierzyć KOMUŚ, trzeba najpierw wierzyć (jeszcze lepie
                          > j:
                          > wiedzieć na pewno) w jego istnienie?
                          > A dla uzupełnienia - opowiastka o starym bacy.
                          > Baca, zapytany, czy wierzy w Boga, odpowiedział, że wierzy, ale mu nie dowierza
                          > ...
                          > A może to był dowcip mający obśmiać podejrzliwość górali?
                          >
                          > Pozdrawiam!

                          Tyu!
                          A co ty chcesz od górali?
                          To jest zdroworozsądkowe podejście ludzi wychowanych w ciężkich warunkach.
                          Baca powiedział że wierzy,
                          tylko ze względu na oczekiwania społeczności w której żyje.
                          A to niedowierzanie to góralski agnostycyzm:
                          może jest , może nie ma ,a ja wiem swoje.


                          Andrzej

                          P.S.
                          Ja to wiem , bom w prostej linii z górali.
                          • tyu O bacy do Andrzeja 09.04.02, 17:02
                            andrzejg napisał(a):

                            > Tyu!
                            > A co ty chcesz od górali?
                            > To jest zdroworozsądkowe podejście ludzi wychowanych w ciężkich warunkach.
                            > Baca powiedział że wierzy,
                            > tylko ze względu na oczekiwania społeczności w której żyje.
                            > A to niedowierzanie to góralski agnostycyzm:
                            > może jest , może nie ma ,a ja wiem swoje.
                            >
                            >
                            > Andrzej
                            >
                            > P.S.
                            > Ja to wiem , bom w prostej linii z górali.


                            Witaj!
                            NIC NIE MAM do górali!
                            To, co napisałem też chyba nie było obraźliwe, choć pointę rozumiem trochę
                            inaczej:
                            baca wierzył w ISTNIENIE Boga, natomiast uważał, że nawet Jemu lepiej nie ufać.
                            I - tu masz rację - jest to podejście do życia ludzi wychowanych w bardzo
                            ciężkich warunkach, których życie nauczyło, że w chwilach próby powinni liczyć
                            wyłącznie na siebie.

                            Pozdrawiam.

                            P.S. A co do górali na Forum: nie jesteś jedyny. Jest Was co najmniej trzech.
                            Może jakiś klub? (ja, niestety, mogę być tylko sympatykiem). wink
                        • d_nutka Re: Do Tyu o wierze 09.04.02, 17:11
                          tyu napisał(a):


                          >
                          > D_nutko!
                          > Czy nie sądzisz, że żeby uwierzyć KOMUŚ, trzeba najpierw wierzyć (jeszcze lepie
                          > j:
                          > wiedzieć na pewno) w jego istnienie?
                          > A dla uzupełnienia - opowiastka o starym bacy.
                          > Baca, zapytany, czy wierzy w Boga, odpowiedział, że wierzy, ale mu nie dowierza
                          > ...
                          > A może to był dowcip mający obśmiać podejrzliwość górali?
                          >
                          > Pozdrawiam!

                          Moja odmiana pytania o wierze nie oznacza, że od razu bez rozmysłu i namysłu
                          uwierzylam.
                          O tym w co naprawdę wierzę i komu jeszcze się na forum nie wypowiedzialam.
                          Proszę więc zbyt szybko nie wyciągać wniosków, bo to bywa zgubne.
                          Odsyłam do mojego nowego wątku.
                          Oczekuję, że TAM znajdę twoja wypowiedź.
                          Dzieki za uwagę w moją stronę.
                          Pozdrawiam.
                          d_nutka
                          • tyu Do D_nutki o poszukiwaniach 09.04.02, 17:54
                            d_nutka napisał(a):

                            > Moja odmiana pytania o wierze nie oznacza, że od razu bez rozmysłu i namysłu
                            > uwierzylam.
                            > O tym w co naprawdę wierzę i komu jeszcze się na forum nie wypowiedzialam.
                            > Proszę więc zbyt szybko nie wyciągać wniosków, bo to bywa zgubne.
                            > Odsyłam do mojego nowego wątku.
                            > Oczekuję, że TAM znajdę twoja wypowiedź.
                            > Dzieki za uwagę w moją stronę.
                            > Pozdrawiam.
                            > d_nutka



                            Nie wyciągam pochopnych wniosków, tylko staram się odnajdywać w wypowiedziach
                            sens inny, niż ten, który narzuca się w pierwszej chwili.
                            Ale, skoro wysyłasz mniena poszukiwania, idę.
                            Do zobaczenia zatem - tam.
                            smile
                  • Gość: # Re: Re do kilku,.ojej! - do kilkoro tylko... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 09.04.02, 11:09
                    "Interpretacja" niezjedzenia jablka
                    - jako utrzymania glupoty - Tyu, niechze Cie ochrzcze...

                    Zbuntowany Aniol - Szatan - waz - kobieta - skutecznie skuszony do grzechu !

                    To droga zla !
                    A jest nim nie oglupienie na wzor naszego narodu w wybory - o nie....

                    To raczej glupota-madrosc elity jak Doku, z ich pycha, przeswiadczeniem o
                    wszechwiedzy,
                    i z poduszczenia Szatana - status rowny bogom.

                    A kluczem ich potegi, CZLOWIEKA-Zwierzecia z pogwalceniem boskich zasad jest -
                    - zloto czyli Mamona. To obietnica Szatana - rzady nad swiatem, dzieki
                    szatanskiej madrosci - zwyciestwa braku zasad nad Dekalogiem !

                    Od roku spotkalem tu setke opinii przemadrzalkow "wy polaczki nie wiecie tego
                    co my wiemy" - przeczytajcie Referendum na poczatek dnia...
                    swiezutka buleczka !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja