watto
24.08.04, 20:20
Czytywałem Irvinga od jakiegoś czasu i zawsze wydawało mi sie, że pisze racjonalnie i wręcz niekontrowersyjnie.
Nie widziałem tam nic, co by wkazywało na jego umiłowanie Hitlera.
Ale kiedyś zauważyłem jego artykuł o Jedwabnem, w którym można było wyczuć satysfakcję, że to jednak sami Polacy przyznają, że to oni a nie Niemcy organizowali pogromy Zydów.
Wygląda na to, że jednak lubi Niemców i jest to pewien rodzaj uprzedzenia.
Nie czytałem jego książki o Churchillu, a tam chyba jest sporo dowodów na ten temat.
Tutaj jest artykuł na podstawie tej książki.
www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=historia&parStrona=1&nr=2004061008022
Wynika z tego, że Irving jest podobnym paszkwilantem jak Paul Johnson.
Wypisywanie, że Churchill brał łapówki od syjonistów jest absurdalne.
Na pewno te szare grupy polityczne próbowały go złapać w sieć za pomocą pozyczek, bo tak to sie ze wszystkimi w polityce robi. Ale nikt go nie kupił
Np. nonsensowne jest pisanie, że "utrzymywał olbrzymią służbę" w Chartwell.
Służbę miał własnie niewielką jak na to srodowisko społeczne.
A utrzymywał sie głównie z pisania, a nie z pensji posła.
Widać tu złą wolę Irvinga (zakładam, że autor artykułu pisze prawdę).
Ewidentnie widać to przy cytowaniu zdania ?Pan Churchill prosi o więcej!? i sugerowaniu, że tu chodzi o łapówkę.
Tacy "biografowie" są irytujący.
Pewnie Irving ma za złe Churchillowi, że to własnie on stał na drodze porozumienia pomiedzy nazistami a elitami brytyjskimi.
Wtedy imperium brytyjskie by przetrwało. I Rzesza też.