indris
31.08.04, 18:05
Modne w pewnych kręgach jest stosowanie reguły "is fecit cui prodest", czyli
szukanie tego, kto odniósł korzyść z przestępstwa.
Kto więc odnosi korzyść z porwania francuskich dziennikarzy ? Propagandową
korzyść usiłują odnosić buszyści. Argumentacja jest prosta - i zarazem
prostacka - do ataku na Irak Francja się nie przyłączyła a i tak...
Ta "argumentacja" pomija wprawdzie tę oczywistość, że gdyby Francja w tej
awanturze wzięła udział, to prawdopodobieństwo zamachów na Francuzów byłoby
większe a nie mniejsze, ale ludzie zszokowani nie zauważają czasem i
oczywistości.
W Iraku jest obecnie taki burdel, że zmontowanie zbrojnej grupy i odpowiednie
jej "podpuszczenie" jest dla profesjonalnych służb specjalnych niczym trudnym.
Hipoteza, że za porwanioem Francuzów stało CIA nie musi być słuszna, ale nie
jest bezsensowna.