Artos

06.09.14, 09:51
Kilka lat po Polskim Październiku. W ramach prowadzonej przez Artos akcji zaznajamiania młodzieży szkolnej z wysoką kulturą do miasta K. przybywa słynny poeta. Broniewski.

Zagoniono młodzież ze wszystkich liceów i techników do teatru. Siedzimy najpierw w ciszy, po kilkunastu minutach nic-nie-dziania-się zaczynamy przerzucać się kulkami z papieru, kawałkami bułek.

Na scenę wychodzi mocno starszy, raczej tłustawy gość. Przerzedzone siwiejące włosy, wymięty garnitur, przekrzywiony krawat. Coś bełkoce, niezrozumiale. Chwieje się.

Zaczyna recytować, ale najwidoczniej nie wszystko pamięta. Wykrzykuje:

kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,

I milknie. Cieszy to nas. Po raz pierwszy w życiu widzimy pijanego poetę, schlanego w trupa.
Wstajemy i wykrzykujemy:

stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!

Znów kulki papieru i kawałki bułki, na scenę, zamiast kwiatów.
    • cepekolodziej Re: Artos i kupa mięci 06.09.14, 09:57
      Władysław Broniewski -

      SŁOWO O STALINIE

      I

      Wiek dziewiętnasty gasł,
      jak gaśnie gazowa latarnia
      na ulicach fabrycznych osad,
      wiek maszyn parowych i haseł,
      wiek, w którym proletariat
      nie mógł ziemi wysadzić z posad.

      Wiek "Manifestu" Marksa,
      telefonów i telegrafów,
      klęsk Komuny i zwycięstw Bismarcka,
      hausse'y i baisse'y, fortun i krachów.

      Rosły przędzalnie Manchesterów i Łodzi,
      skakały akcje żelaznych kolei,
      a z suteren,
      z poddaszy,
      z przedmieść
      tłum nadchodził
      z piersią nagą
      i z pieśnią nadziei.

      Pieśni Pottiera! w krwawej glorii
      dalej szum pokoleniom!
      "Rewolucja - to parowóz historii" -
      powiedział Marks, zdziałał Lenin.
      Wiek dziewiętnasty gasł,
      jak lampa gazowa w oddali.
      Zrodzony wśród walki klas,
      lat dwadzieścia miał Stalin.


      II

      Chwała tym, co się nie ulękną
      historii, jak strasznej bajki!
      Życie burzliwe, życie piękne,
      od Kaukazu do tundry i tajgi!

      Ciszo więzienna, kłamiesz! Wrą
      w głębokościach zaskórne wody.
      Zwiastuny burzy własną krwią
      znaczą drogę swobody.

      To nic, że sztandar bojowy padł
      na demonstracji w Tyflisie -
      iskra, rzucona w Rosję i w świat,
      nie gaśnie, żarzy się, tli się.

      Dziewięćset piąty rok - to próg,
      Październik - drzwi otwarte.
      Szóstą część świata osaczył wróg,
      chce zdusić Partię.

      Partia jest wszędzie, gdzie gniew i ból,
      gdzie krzywda proletariatu,
      i oto świeci, wśród świstu kul,
      Część Szósta - całemu światu.


      III

      "Rewolucja - parowóz dziejów..."
      Chwała jej maszynistom!
      Cóż, że wrogie wiatry powieją?
      Chwała płonącym iskrom!

      Chwała tym, co wśród ognia i mrozu
      jak złom granitowy trwali,
      jak wcielona wola i rozum,
      jak Stalin.

      Przeleciały watahy lotne
      białogwardyjskiej konnicy...
      Trwał, jak skała samotny,
      Carycyn.

      Parły niemieckie kolumny,
      waliły stalowym gradem,
      aż padły pod pięknym i dumnym
      Stalingradem.

      Pokój, pokój, pokój!
      Pokojem oddycha świat.
      Ty go strzeżesz, opoko,
      Związku Republik Rad.


      IV

      Wiek dwudziesty rozłupał atom.
      Runęła Hiroszima.
      Atom zawisnął nad światem -
      czy nic go nie powstrzyma?

      Czy nowa wojna, czy Wał Turgajski
      stłuc jak łupinę orzecha?!
      Kraju Republik, nowe twórz bajki:
      wstecz niech popłynie rzeka!

      Odwrócimy łożyska rzek
      i pustynię woda użyźni,
      popędzimy dwudziesty wiek
      ku szczęściu Światowej Ojczyzny!

      Wiatry pustynne - wstecz!
      Pragniemy wiedzieć, nie wierzyć.
      Budujemy Pospolitą Rzecz
      robotników, chłopów, żołnierzy.


      V

      Pędzi pociąg historii,
      błyska stulecie-semafor.
      Rewolucji nie trzeba glorii,
      nie trzeba szumnych metafor.

      Potrzebny jest maszynista,
      którym jest On:
      towarzysz, wódz, komunista -
      Stalin - słowo jak dzwon!


      VI

      Któż, jak On, przez dziesiątki lat
      na dziobie okrętu wytrwał?
      Szóstej Części przygląda się świat.
      Bitwa.

      Tam - bezrobocia, strajki, głód.
      Tu - praca. Natchniony traktor.
      Tworzy historię zwycięski lud.
      Chwała faktom!

      Któż, jak On, przez dziesiątki lat
      wiódł ludzkość na krańce dziejów?
      Jego imię - walczący świat:
      nadzieja.

      Rewolucjo! - któż wiatr powstrzyma,
      kto ziemię zawróci w biegu?
      Rewolucjo, tablice praw Rzymu
      obalamy od Chin po Biegun!

      Rewolucjo! siedemdziesiąt lat
      Stalinowych powiewa nad światem.
      I rodzi się nowy świat,
      świat stary pęka jak atom.


      VII

      Na mojej ziemi
      miliony mogił,
      przez moją ziemię
      przeszedł ogień,

      przez moją ziemię
      przeszło nieszczęście,
      na mojej ziemi
      był Oświęcim.

      Ziemio cmentarna,
      ziemio radosna!
      Kiełkują ziarna,
      budzi się wiosna!

      Dumna Warszawo,
      dumna Moskwo -
      kiedyż łzy krwawe
      w oczach oschną?

      Uścisk nasz bratni
      od Chin po biegun.
      Bój to ostatni,
      w jednym szeregu.


      VIII

      Miliony ludzi Związku Rad i krajów idących drogą socjalizmu tworzą świat nowy, niosąc w sercach i na ustach imię STALIN.
      Ludowa armia chińska wypędza ze swego kraju przemoc obcą i niewolę pieniądza. Kroczy naprzód z imieniem STALIN.
      W Wietnamie, Burmie, na wyspach Malajskich bojownicy wolności, niepodległości i sprawiedliwości walczą przeciw kolonizatorom wołając: STALIN!
      Górnicy francuscy trwają w strajkach i wyciągają dłonie na wschód z okrzykiem: STALIN!
      Chłopi włoscy zajmują obszarnicze nieużytki i odpędzani gwałtem, wołają: STALIN!
      Poeta, wypędzony ze swej ojczyzny za umiłowanie wolności i sprawiedliwości społecznej, piękny poeta chilijski pisze poemat o STALINIE.
      Zmiażdżona okrutnie Warszawa dźwiga swe okrwawione cegły tym szybciej z imieniem STALINA.
      Wszędzie na świecie, gdzie sięga przemoc pieniądza, bagnet żołdaka i pałka policjanta, ludzie walczą i będą zwyciężali z imieniem STALINA.
      Setki milionów ludzi wołają: STALIN! STALIN! STALIN!


      IX

      Piękne i groźne jest morze,
      gdy pędzi po falach szkwał,
      piękny jest w niebie orzeł
      nad szczytami urwistych skał,

      piękny jest napór i trwanie,
      piękny jest lot i polot:
      morze zatrzyma granit,
      orła wyprzedzi samolot,

      myśli wyprzedzą czyny,
      czyny legną opoką...
      Chwała imieniu Stalina!
      Pokój światu, pokój...

      • computerrier Pamięć jest wybiorcza 06.09.14, 21:45
        "Byłby Grunwald i Płowce
        gdyby nie te bombowce
        i gdyby nie te czołgi
        które przyszły znad Wołgi."

        Też Broniewski, prawdziwszy niż Twój.
        Tylko potem potrzeba było pieniędzy na wódkę
        • cepekolodziej Re: Pamięć jest wybiorcza 07.09.14, 06:36
          computerrier napisała:

          > "Byłby Grunwald i Płowce
          > gdyby nie te bombowce
          > i gdyby nie te czołgi
          > które przyszły znad Wołgi."
          >
          > Też Broniewski, prawdziwszy niż Twój.
          > Tylko potem potrzeba było pieniędzy na wódkę


          > Tylko potem ... na wódkę

          I tyle były warte te czołgi znad Wołgi i Płowce-bombowce. Facet był mocno inteligentny, i kiedy pisał te gnioty na pewno przyszedł mu na myśl rym Płowce-owce.

          Owce, co to idą ślepo za baranem.

          Nawiasowo, zabrałem się do czytania Marci Shore: Kawior i popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem, W. 2012

          U Norwida popiół i diament, u Shore kawior i popiół. U sprzedajnych kawior robi za dyjament.
    • cepekolodziej Re: Artos 08.09.14, 19:43

      Innym razem, może w tym samym roku, tym razem w sali gimnastycznej, funkcjonującej od czasu do czasu jako aula.

      Wyraźnie starszawa dama, mocno obwisłe policzki, jej przedramiona, pamiętam, dzieliły się w poziomie na dwie części, te dolne poruszały się chwiejnie i samoistnie, kiedy podnosiła ramiona w geście wyrażającym operową ekstazę.

      Okazało się, że szkolne pianino jest niedostrojone. Dama zaczęła występ bez akompaniamentu. Zza jej mięsisto-karminowych ust wydobyła się pieśń, której refren utkwił mi na całe życie w pamięci:

      "Śliczny chłopiec, czego chcieć?
      Czarny wąsik, biała płeć!"


      Kiedy przechodziła do niemal wysokiego C,

      tu całość pieśni

      drgało i chwiało się jej z lewa na prawo i z prawa na lewo podgardle. Kontrast pomiędzy pełnymi erotyzmu słowami pieśni i obleśnym - jak wówczas sądziliśmy - wyglądem artosowej wykonawczyni był tak wielki, że zachowaliśmy w naszej klasie słowa refrenu do skrótowo-cynicznego opisu zjawisk i ludzi udających coś, czym w istocie nie są. Wystarczyło powiedzieć - taa, czarny wąsik, i już wiadomo było o co chodzi.

      Byli i tacy, którzy grali podczas występu w karty, a sam występ skwitowali słowami: artystka, ze spalonego teatru.

      Kto wie, może była ze spalonego teatru. Było tylko trzynaście lat po wojnie.

      ---
      Вcе этo рoк-н-рoлл!
      • cepekolodziej Re: Artos 10.09.18, 18:32
        Ciekawe były czasy.

        Atakowała zewsząd rzeczywistość, nie reklamy.

        Poza - oczywiście - reklamą lepszej rzeczywistości, warszawskim PeKiNem. I filmami prod. radzieckiej w kinie Nowa Huta.
Pełna wersja