Gość: oz
IP: *.avenel01.nj.comcast.net
01.09.04, 11:31
otóż w sierocińcach żydowskich była ona na porządku dziennym.
W niemal wszystkich wspomnieniach o Rumkowskich uporczywie powtarza się
oskarżenie, że jeszcze przed wojną podejrzewany był o seksualne molestowanie
powierzonych jego opiece sierot. Zwykle jednak ograniczone do ogólników ("Na
jego temat krążyły różne brzydkie plotki, ale jawnie nic mu nie
zarzucano", "Miał złą sławę jako prezes Helenówka"). Jedyny konkret to
zeznanie doktora Reichera, wenerologa: "Odbiła się w Łodzi głośnym echem
sprawa R.[umkowskiego] z rodzicami dziesięcioletniej dziewczynki. Ja leczyłem
to dziecko, które było zarażone przez R.[umkowskiego]" (zeznanie w ŻIH).
Powtarza się również opinia, że jako przełożony Starszeństwa Żydów nadal
uprawiał swój proceder. „Zawsze chętnie »ratował « młode i ładne dziewczynki.
On się z tym nie krył, a wręcz w poczuciu bezkarności afiszował i chwalił
swoimi podbojami” - wspominał Leon Hurwicz. Antek Cukierman wiosną 1940 r.
spotkał w Warszawie Rywkę Glanc, sekretarkę łódzkiej gminy. „Czując, że nie
zdoła oprzeć się nagabywaniom i pogróżkom Rumkowskiego, uciekła stamtąd. Był
chorym człowiekiem albo zboczeńcem - pisze Cukierman. - Wiedziano o tym
jeszcze przed wojną”.
Do niedawna jednak wszystko rozgrywało się w sferze niedomówień, a obrońcy
Rumkowskiego odtrącali wszelkie zarzuty jako pomówienia. Wyłom w sprawie
uczyniła Lucille Eichengreen (z domu Cecille Landau, sekretarka jednego z
kronikarzy getta) w książce "Rumkowski i jego sieroty". Przedstawia tam, jak
na przemian grożąc i obiecując lepsze warunki, zmuszał ją do czynności
seksualnych. Podobnie jak jej koleżankę z pracy, którą molestował jeszcze w
sierocińcu.