Gość: Daisy
IP: *.ok.ok.cox.net
05.04.02, 23:48
Dramatyczna sytuacja w Betlejem
Biblijne Betlejem wciąż przeżywa dramatyczne chwile. W świecie arabskim mnożą
się protesty przeciw polityce Izraela i USA.
Zakonnicy uwięzieni wskutek izraelskiego oblężenia w Bazylice Narodzenia
Pańskiego w Betlejem, gdzie ukryło się ponad 200 Palestyńczyków, "gotowi są
dalej cierpieć głód i nie opuszczą kościoła, aby zapobiec krwawej łaźni" -
oświadczył przełożony franciszkanów.
Franciszkanie, tak jak chronili podczas II wojny światowej żydów, gotowi są
dziś chronić Palestyńczyków - podkreślił, składając w Watykanie tę deklarację,
przełożony generalny zakonu, ojciec Giacomo Bini. Franciszkanie stawiają jedyny
warunek: Palestyńczycy, którzy schronili się w bazylice, muszą złożyć broń.
Wraz z 44 franciszkanami, w kompleksie Bazyliki przebywa 30 zakonników
prawosławnych i należących do Kościoła ormiańskiego.
Ojciec Bini oświadczył: "Franciszkanie, którzy w czasie II wojny światowej
ukryli i uratowali w swych klasztorach przed zagładą z rąk nazistów tysiące
żydów, teraz gotowi są oddać swe habity Palestyńczykom znajdującym się w
bazylice, aby uchronić ich przed ewentualnymi izraelskimi represjami".
Franciszkanie wysłali również depeszę do prezydenta USA, George`a W.
Busha, "jako osobistości, która może wywrzeć największy wpływ na Izrael" i
prosili, aby spowodował przywrócenie dostaw wody i żywności dla ludzi
uwięzionych w Bazylice Narodzenia.
Grecki Kościół prawosławny zaapelował w piątek do Izraela, by nie próbował
szturmować Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem, ponieważ mogłoby to się
skończyć "straszną masakrą".
Grecki Kościół potępił izraelskie oblężenie Betlejem i innych miast na
Zachodnim Brzegu Jordanu, uznając to za "przykład okrucieństwa okupacji i
łamania praw człowieka".
Patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksij II i Święty Synod (najwyższy organ
rosyjskiego Kościoła prawosławnego) zaapelowali o wycofanie sił zbrojnych
z "miejsc związanych z narodzeniem Chrystusa".
Zwierzchnicy Cerkwi domagają się też od strony palestyńskiej zaprzestania akcji
terrorystycznych, a od Izraela "wycofania wojsk z miast arabskich i
przywrócenia palestyńskiemu przywódcy (Jaserowi Arafatowi) swobody
kontaktowania się ze światem".
Żołnierze izraelscy opuścili w nocy z czwartku na piątek budynek w Betlejem
należący do rosyjskiego Kościoła prawosławnego. Budynek leżący w pobliżu
Bazyliki Narodzenia Pańskiego okupowali od wtorku. Opuścili go po zabiegach
dyplomatycznych rosyjskiego MSZ i moskiewskiego patriarchatu.
Tysiące ludzi demonstrowało w piątek przed ambasadą USA w stolicy Bahrajnu -
Manamie - protestując przeciwko operacji wojskowej Izraela na terenach
Palestyńskich.
Placówkę dyplomatyczną Stanów Zjednoczonych obrzucono kamieniami i koktajlami
Mołotowa. Doszło do starć z policją, która użyła gazu łzawiącego i gumowych
pocisków. Mimo kordonu policyjnego, grupie demonstrantów udało się wedrzeć na
teren ambasady i powybijać okna w głównym budynku.
Demonstranci skandowali: "śmierć Ameryce" i "śmierć Izraelowi". Palono flagi
amerykańskie. Była to jedna z największych antyamerykańskich demonstracji w
Bahrajnie, gdzie stacjonuje 5. flota USA.
W sąsiedniej Arabii Saudyjskiej kilka tysięcy ludzi złamało zakaz demonstracji.
W mieście Dhahran około 2 tysięcy osób demonstrowało poparcie z
Palestyńczykami. W Al-Katif 2,5 tysiąca osób uczestniczyło w marszu
protestacyjnym przeciwko operacji izraelskiej na Zachodnim Brzegu.
Prawie pięć tysięcy osób demonstrowało przeciw Izraelowi podczas piątkowych
modłów w meczecie Al-Azhar w Kairze. Demonstranci palili izraelskie flagi i
wznosili okrzyki solidarności z Palestyńczykami. "Palestyna jest
arabska!", "Oddamy ducha i krew dla ciebie Palestyno!" - skandował tłum
mężczyzn i kobiet zgromadzonych na terenie meczetu. Demonstracje rozpędziły
kordony policjantów, uzbrojonych w pałki.
W innym meczecie w centrum Kairu imam zaapelował do muzułmanów o podjęcie
konkretnych działań dla wsparcia Palestyńczyków. Powiedział, że nie można ufać,
iż prezydent USA George W. Bush będzie bronił muzułmanów. Szarona imam nazwał
mordercą.
W Ammanie policja użyła działek wodnych i gazu łzawiącego przeciw tysiącom
ludzi, próbujących pomaszerować do ambasady izraelskiej. W Jordanii od tygodnia
dochodzi do demonstracji przeciwko operacji Izraela na obszarach palestyńskich.
Tysiące Palestyńczyków w Strefie Gazy demonstrowało w piątek, podczas
kolejnego "dnia gniewu", zarówno przeciw izraelskiej ofensywie na Zachodnim
Brzegu Jordanu, jak i przeciw przywódcom arabskim, którzy - zdaniem
protestujących - nie robią nic, żeby Izrael powstrzymać. Palono też flagi
amerykańskie w proteście przeciw słowom krytyki, które prezydent USA skierował
do Jasera Arafata. Państwa arabskie wzywano do odcięcia dostaw ropy naftowej
Stanom Zjednoczonym.