Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl
06.04.02, 17:21
Rozdział XXVIII
--------------------------------------------------------------------------------
Wielki Inkwizytor
Cienie na ziemi znacznie się wydłużyły; było późne popołudnie. Jonatan i jego
dwoje towarzyszy, Mary Jane i Doobie, znów wyszli na ulice miasta i spacerkiem
dotarli do pełnego zieleni parku. Na jego środku, wokół pagórka, gromadzili się
ludzie.
- Dobrze, że przyszliśmy dość wcześnie - stwierdziła Mary Jane - bo wkrótce
będzie tu pełno ludzi, którzy będą chcieli usłyszeć prawdę z ust Wielkiego
Inkwizytora. Odpowie na wszystkie pytania.
Usiedli na trawie. Doobie, zmęczony nadmiarem jedzenia i whisky, zasnął. Mary
Jane umilkła. Wszędzie dookoła ludzie wyszukiwali sobie jakieś miejsca do
siedzenia i pełni nadziei czekali.
Wkrótce wśród tłumów pojawiła się wysoka, chuda postać w czerni. Powoli omiotła
spojrzeniem wpatrzone weń twarze. Ucichły pomruki, słychać było tylko cykanie
kilku świerszczy.
- Wojna to pokój! Mądrość to niewiedza! Wolność to niewola! - surowy głos
mężczyzny zdawał się dobywać gdzieś z głębi ziemi i przenikać Jonatana na
wylot. Ludzi w zdjętym trwogą tłumie w ogóle nie dziwiły słowa Wielkiego
Inkwizytora.
- Dlaczego pan powiedział, że wolność to niewola? - wykrztusił odruchowo
Jonatan.
- Powiedziałam ci wprawdzie, że odpowie na wszystkie pytania, ale nie wolno ci
ich zadawać - upomniała go szeptem Mary Jane, osłupiała na widok jego
zuchwalstwa.
Wielki Inkwizytor utkwił w młodzieńcu swe przenikliwe spojrzenie. Któż śmiał
przerwać mu wykład? Wszyscy pozostali w bezruchu wiedząc, że jeszcze nikt nigdy
nie odważył się zakwestionować jego słów. Słychać było tylko delikatny szum
wiatru w liściach drzew.
- Albowiem wolność - warknął Wielki Inkwizytor, zwracając się ni to do
Jonatana, ni to do wszystkich zgromadzonych - wolność, to najcięższe brzemię,
jakie mogło spaść na barki ludzkości.
Człowiek w czerni skrzyżował ręce wysoko nad głową i zagrzmiał:
- Wolność to najcięższe okowy.
- Czemu wolność ma być brzemieniem? Co się panu w niej nie podoba? - nie
ustępował Jonatan. Musiał się koniecznie dowiedzieć, o co chodzi temu
człowiekowi.
- Wolność jest tytanicznym ciężarem dla wszystkich kobiet i mężczyzn, gdyż
wymaga ona, a właściwie za sobą pociąga, wykorzystanie rozumu i woli. -
Inkwizytor posunął się o dwa kroki w stronę młodzieńca i wydał z siebie ryk
pomieszanego z bólem przerażenia, po czym przestrzegł:
- Wolna wola obarcza was pełną odpowiedzialnością za wszystkie czyny!
Ludzie aż wzdrygnęli się na dźwięk tych słów, a niektórzy wręcz zatkali sobie
uszy.
- Co pan rozumie przez pełną odpowiedzialność? - zapytał niepewnie Jonatan,
koniec końców właśnie po odpowiedź na to pytanie przybył tutaj z Mary Jane i
Doobiem.
Inkwizytor rozzłoszczony taką bezczelnością postanowił uciec się do innego
sposobu. Udał, że się wycofuje i przybierając łagodny wyraz twarzy zerwał
rosnący u swoich stóp kwiatek.
- Być może niektórzy z was, drodzy bracia i siostry, nie uświadamiają sobie
zagrożeń, o których mówię. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie roślinkę, którą
trzymam w ręku - jego uroczysty ton przemawiał do wyobraźni zgromadzonych.
Wszyscy z wyjątkiem Jonatana w skupieniu zamknęli oczy a Wielki Inkwizytor
niczym hipnotyzer zaczął malować taki obraz:
- Ta roślinka to maleńki krzew, zakorzeniony w tej Ziemi. Nie odpowiada za
swoje czyny, albowiem zostały one ustalone z góry. Cóż za rozkosz być takim
krzewem! a teraz wyobraźcie sobie zwierzę. Milutką, żywiutką myszkę, która
szuka strawy pośród tych wszystkich korzeni. To włochate stworzonko nie
odpowiada za swoje czyny, albowiem wszystkie jego kroki są zdeterminowane przez
naturę. Szczęśliwe zwierzę! Żadna roślina, żadne zwierzę nie musi dźwigać
ciężaru wolnej woli, gdyż nie ma do czynienia z wartościami moralnymi i nie
dokonuje wyborów. Nigdy nie może się pomylić!
- O tak, Wielki Inkwizytorze, tak, tak jest w istocie - zamruczało kilku
spośród zgromadzonej rzeszy.
Charyzmatyczny przywódca wyprostował się i ciągnął dalej:
- Otwórzcie oczy i rozejrzyjcie się! Istota ludzka, stale narażona na
dokonywanie wyborów, na szafowanie wartościami - może się mylić! Niewłaściwy
wybór, fałszywe wartości - szkodzą wam i waszym bliźnim. Nawet świadomość
możliwości wyrządzenia komuś krzywdy przynosi cierpienie. To właśnie ono nazywa
się odpowiedzialnością!
Ludzie zadrżeli i zbili się w ciasną gromadkę. Jakiś siedzący koło Jonatana
młodzieniec krzyknął:
- Mistrzu, jak można uniknąć takiego losu? Poucz nas, jak mamy pozbyć się tego
straszliwego brzemienia.
- Potrzeba ciężkiej pracy, ale wspólnymi siłami uda nam się jakoś zażegnać
niebezpieczeństwo.
Tutaj Wielki Inkwizytor zniżył głos do szeptu, tak że Jonatan musiał się
nachylić, żeby go usłyszeć:
- Zaufajcie mi. Ja będę podejmował decyzje za was. Uwolnicie się od cierpień,
od wyrzutów sumienia, związanych z wolnością. Wezmę na siebie krzyż waszej
męki.
Wielki Inkwizytor rozłożył szeroko ramiona i zawołał:
- Teraz wyjdźcie na ulice, zapukajcie do wszystkich drzwi i namawiajcie
wszystkich do głosowania, zgodnie z tym, jak was nauczałem! Albowiem moje
zwycięstwo jest bliskie, będę podejmował za was decyzje w Radzie Lordów!
Na te słowa wszyscy, jak jeden mąż, zerwali się z miejsc i rozproszyli we
wszystkich kierunkach, przepychając się nawzajem, by jako pierwsi znaleźć się
na ulicach miasta.
Na miejscu zostali tylko Jonatan i Wielki Inkwizytor - oraz Doobie, który uciął
sobie na trawie małą drzemkę. Jonatan siedział i nie wierzył własnym uszom.
Patrzył, jak ludzka ciżba runęła w stronę miasta, by przenieść w końcu wzrok na
człowieka w czerni. Wielki Inkwizytor miał wzrok utkwiony w jakimś
niewidzialnym punkcie, gdzieś daleko stąd. Po dłuższej chwili Jonatan przerwał
niezręczną ciszę, zadając ostatnie pytanie:
- Jaką cnotę się pielęgnuje, przekazując panu podejmowanie decyzji?
- Żadną - odparł mężczyzna z pogardliwym uśmiechem - bo o cnotach może być mowa
dopiero pod warunkiem, że istnieje wolna wola. A moi zwolennicy, stadko moich
owieczek nad cnotę przedkłada święty spokój. A ty, co wolisz, mój mały
ciekawski przyjacielu? Pomóż mi przy wyborach, a ja pomogę ci później. Zacznę
podejmować za ciebie decyzje i wtedy twoje pytania nie będą miały już sensu.
Jonatana zatkało. Obrócił się na pięcie i czym prędzej wziął nogi za pas.
Ścigał go śmiech Wielkiego Inkwizytora.
Ken Schoolland
Przygody
Jonatana
Poczciwego
cdn...