Niemcy - Polska i co dalej ? Obłuda ?

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.04, 21:19
Puszka pandory została otwarta. A fakty są takie:
- zmiany granic ustaliły USA, Wlk.Brytania i ZSRR /1944-1945/
- odszkodowania dla Polski miały "płynąć" poprzez ZSRR
- w 1953 w niejasnych okolicznościach rząd "PRL-u" zrzekł się praw do tych
odszkodowań

Czyli Polska i Niemcy powinny domagać się wspólnie od tych państw przyjęcia
odpowiedzialności za podjęte wtedy decyzje.
Ale nikt zarówno po polskiej stronie jak i po niemieckiej z oczywistych
względów nie chce tak postawić sprawy bo politycznie jest to niemożliwe.
Tym niemniej to tutaj jest "pies pogrzebany" i te trzy kraje ponoszą
główną odpowiedzialność za to co teraz dzieje się na linii Polska-Niemcy.
Niemcy napadli nas 01.09.1939 a ZSRR 17.09.1939 ale jakoś dziwnym zbiegiem
okoliczności nasz Sejm mówi tylko o Niemczech a o ZSRR milczy.
To chyba co najmniej dziwne albo przynajmniej dyskusyjne bo per saldo
to w 1939 Niemcy i Rosjanie wspólnie dokonali faktycznej likwidacji
państwa polskiego.
    • Gość: albert Re: Niemcy - Polska i co dalej ? Obłuda ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.09.04, 22:25
      Zdaje się, ze niektórzy liczą,ze w Polsce juz nie będziemy pracowac tylko zyć z
      odszkodowan od wszystkich skąd tylko mozliwe.
      • Gość: Pat Ryjota Naturalnie! IP: *.liwest.at 15.09.04, 08:14
        Teraz domagamy się od Rosji.
        Tylko bohaterskich bojowników czeczeńskich zostawimy w spokoju.
    • de_oakville Re: Niemcy - Polska i co dalej ? Obłuda ? 12.09.04, 22:29
      Gość portalu: kibic napisał(a):

      > Puszka pandory została otwarta. A fakty są takie:
      > - zmiany granic ustaliły USA, Wlk.Brytania i ZSRR /1944-1945/

      Tak jest, tego typu zmiany granic, to byl pomysl krzywdzacy dla wielu. To tak
      jakby komus obcieto reke, a potem dla rekompenaty obcieto reke innemu i
      przyszyto temu pierwszemu. "Dawce" nie pytano kompletnie o zdanie, gdyz uwazano
      go niemal za "trupa". Tymczasem niedoszly "trup" jest dzisiaj "Herkulesem" i w
      tym tkwi caly problem. Ale z drugiej strony jest bardzo dziwne, ze problem ten
      jakoby juz zniknal w czasach, kiedy polityka Brandta-Scheela torowala nowa droge
      w stosunkach polsko-niemieckich, kiedy w czasach Solidarnosci Niemcy Zachodnie
      to byl nasz prawdziwy przyjaciel. Dawne krzywdy podobno sobie wzajemnie
      wybaczono, aby ze wzgledow humanitarnych nie szarpac bylej polskiej ofiary za
      "przyszyta reke". Wydawalo sie, ze im dalej w czasie, tym mniejszy powod do
      wracania do przeszlosci. Czyzby wszystko bylo tylko obluda i zalezalo od
      koniunktury? W czasach komunizmu istnialo podobno w bylej NRD slowo
      "Konjunkturschwein" lub podobne. Polski doslowny odpowiednik tego slowa chyba
      nie istnieje.
    • Gość: wikul Niemcy - Polska ? Głupota czy ignorancja ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 00:59
      A ty z choinki się urwałeś i nie wiesz od czego się zaczeło ?
      To w Rosji jest Steinbachowa i żada zadośćuczynienia ? To w Rosji jest
      Pawelka i żąda odszkodowań ? To w Rosji są rewizjonistyczne ziomkostwa ?
      To jest reakcja Polaków na coraz beszczelniejsze żadania Niemców. Kaci z siebie
      robią ofiary. Nie zauważyłeś tego ?
      I dlatego kierunek i zakres tej reakcji jest odpowiedni. Kto sieje wiatr ten
      zbiera burzę - mówi polskie przysłowie.
      • Gość: kibic Re: Niemcy - Polska ? Głupota czy ignorancja ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.04, 03:46
        A inne polskie przysłowie mówi: Z motyką na słońce. Znowu głupstwa piszesz
        • Gość: . Nie masz racji:to bylo z armaty(sejm) do muchy(PT) IP: *.range81-153.btcentralplus.com 13.09.04, 03:54
          I dlatego jest smieszne dla calego swiata: Polacy jako politycy bez cienia
          pojecia o protokole dyplomatycznym. Normalna bylaby ostra nota MSZ zlozona na
          rece Ambasadora Niemiec, by zechcialy cos zrobic z tymi szczekaczkami z PT,
          psujacymi stosunki Polska-Niemcy. Plus konferencja prasowa MSZ, by sprawe
          naglosnic i wyjasnic swiatu, dlaczego (ze Niemcy nie sa ofiarami, lecz
          sprawcami tej wojny, ze Poczdam etc). Ale Polacy, z wlasciwym sobie taktem i
          wyczuciem sytuacji, wdali sie na poziomie wladzy ustawodawczej w pyskowki z
          jakims prywatnym zrzeszeniem tysiaca niemieckich frustratow.
      • Gość: kibic Re: Niemcy - Polska ? Głupota czy ignorancja ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.04, 03:59
        A inne polskie przysłowie mówi: Z motyką na słońce. Znowu głupstwa piszesz
        O zabużanach zapomniałeś ? Rosja miałaby się domagać odszkodowań ? A niby za
        co ? U Ciebie historia tych wydarzeń zaczeła się od Steinbach / notabene jakoś
        dziwnie to wygląda, że uchwała Sejmu po części jest zgodna z jej postawą
        przecież jeszcze niedawno była wrogiem nr 1 - to jakaś paranoja / a nie w
        1939 ? a może jeszcze wcześniej. Ucz się historii i to pilnie.
        • Gość: wikul Re: Niemcy - Polska ? Głupota czy ignorancja ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.09.04, 02:27
          Gość portalu: kibic napisał(a):

          > A inne polskie przysłowie mówi: Z motyką na słońce. Znowu głupstwa piszesz
          > O zabużanach zapomniałeś ? Rosja miałaby się domagać odszkodowań ? A niby za
          > co ? U Ciebie historia tych wydarzeń zaczeła się od Steinbach / notabene jakoś
          > dziwnie to wygląda, że uchwała Sejmu po części jest zgodna z jej postawą
          > przecież jeszcze niedawno była wrogiem nr 1 - to jakaś paranoja / a nie w
          > 1939 ? a może jeszcze wcześniej. Ucz się historii i to pilnie.



          Wytrzeźwiej to pogadamy.
          • Gość: kibic WIKUL : WIRTUALNY ALKOMAT !!!!!!!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.04, 18:18
            RZECZYWIŚCIE JESTEŚ PRZYKŁADEM "GŁUPOTY BEZ GRANIC" ZAPISZ SIĘ DO LPR-u
            TAM TWOJE MIEJSCE !!!!!!!!!
            • Gość: wikul Dalej kibuc, bredzisz ! Przeczytaj Rybińskiego... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.09.04, 23:28
              ...może zmądrzejesz trochę. Piszę to jednak bez większego przekonania bo mam
              wrażenie że jest to materiał dla ciebie za długi i za trudny.

              Pochwała sejmowej rezolucji - MACIEJ RYBIŃSKI

              Rezolucja Sejmu wzywająca rząd RP do zabiegów o uzyskanie reparacji i
              odszkodowań wojennych jest jednym z bardzo nielicznych, zręcznych i potrzebnych
              posunięć polskiego parlamentu w polityce międzynarodowej. Upewnia mnie w tym
              przekonaniu fakt, że tak wiele osób po obu stronach Odry twierdzi, iż rezolucja
              jest bezsensowna, szkodliwa i sprzeczna ze stanem prawnym. Osobiście wolę, gdy
              Peter Glotz, Adam Krzemiński, Włodzimierz Kalicki, Anna Wolff-Powęska, Markus
              Meckel, Angelicka Schwall-Dürren i wielu innych próbują mnie przekonać, że
              polskie roszczenia są bezprzedmiotowe, od sytuacji, w której te same osoby
              tłumaczą mi, że roszczenia niemieckie nie mają większego znaczenia i można je
              spokojnie lekceważyć.

              Jako Polak znacznie bardziej cenię sobie sytuację, w której polityka niemiecka
              staje się zakładnikiem polskiego - jak to ujął Markus Meckel z SPD - powrotu do
              ducha porachunków i wzajemnych pretensji, niż stan odwrotny, gdy polska
              polityka i wewnętrzna, i zagraniczna staje się więźniem niemieckiego ducha
              historycznych rewizji. Gdybym był Niemcem, myślałbym pewnie odwrotnie. Ale nie
              jestem.

              Cicha polityka

              Niemal wszyscy polscy krytycy rezolucji sejmowej dowodzili, że sprawę
              wzajemnego zniesienia roszczeń należy przeprowadzić dyskretnie, po cichu, bez
              rozgłosu. Słowem, w stylu XIX-wiecznej dyplomacji tużurkowo-sztuczkowej.
              Pięknie, ale jak to zrobić w warunkach demokracji, władzy mediów i zależności
              polityki od nastrojów społecznych, jakiej nie było nawet w starożytnym Rzymie?
              Parę dni temu na tych łamach rzecznik prasowy MSZ odpowiedział, chyba
              oficjalnie, na mój felieton "Rachunek za amunicję". Z tej odpowiedzi
              dowiedziałem się, że MSZ ma strategię zapobiegania roszczeniom niemieckim, ale
              tajną, opartą na także tajnych analizach prawnych, przeprowadzonych przez
              ekspertów zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Eksperci oczywiście też są
              tajni. Gdyby jeszcze roszczenia Powiernictwa Pruskiego były tajne! Niestety,
              jedynym tajnym elementem całej awantury roszczeniowej były do tej pory
              działania strony polskiej. O wszystkim innym można było przeczytać w gazetach.
              Teraz można też, na szczęście, przeczytać rezolucję Sejmu i rachunki dokonywane
              przez wiele polskich miast. To przywraca, w moim przekonaniu, jakąś równowagę
              moralną w stosunkach polsko-niemieckich, nawet jeżeli któryś polski
              niemcoznawca nie dostanie za karę kolacji.

              Do lekceważenia roszczeń Powiernictwa Pruskiego i związanych z nim lub nie - bo
              tacy też są - wypędzonych przekonują mnie eksperci zdaniem z przemówienia
              kanclerza Gerharda Schrödera podczas powstaniowych obchodów w Warszawie: "nie
              ma już miejsca dla roszczeń restytucyjnych z Niemiec". Podobno jest to
              ultymatywne rozstrzygnięcie problemu. Nie wydaje mi się, by opieranie polityki
              państwa, w jakiejkolwiek zresztą sprawie, na strzępku przemówienia
              zagranicznego męża stanu było rozsądne. Pacta sunt servanta. Przemówienia nie.

              Całkowicie groteskowe jest odwoływanie się do zapewnień z Berlina, że rząd
              federalny przed wszystkimi międzynarodowymi trybunałami będzie świadkiem
              obrony, a nie oskarżenia. Może będzie, może nie będzie. Wolałbym tego nie
              sprawdzać, bo jakoś w moim pojęciu nieprzyzwoite byłoby, gdyby Polska stawała
              przed trybunałami oskarżona o zbrodnie wojenne, rabunki i branie łupów, a
              usprawiedliwień dla niej szukał rząd Niemiec.

              Pruska agresja czy polski fundamentalizm

              Najdziwniejsza ze wszystkich była wypowiedź w sprawie polskiej rezolucji
              polityka SPD Petera Glotza, niegdyś sekretarza generalnego tej partii, a
              ostatnio współinicjatora utworzenia Centrum Wypędzonych w Berlinie. Peter
              Glotz, który okazał w swoim czasie Polakom wielką życzliwość, sprzeciwiając się
              rozszerzeniu Unii Europejskiej na Wschód, powiedział, że Polacy muszą teraz
              powstrzymać narodowokatolicki fundamentalizm. Oczywiście, ja rozumiem, że żaden
              lewicowy polityk o żadnej sprawie nie jest w stanie powiedzieć niczego, jeśli
              nie ma na podorędziu stosownej etykietki. Ale, panie Glotz, co ma wspólnego
              narodowokatolicki fundamentalizm z przeciwstawianiem się pruskiej agresji
              prawnoodszkodowawczej? Czy sądzi pan, że kosmopolityczni agnostycy gotowi by
              byli zrujnować Polskę, która wciąż jeszcze nie otrząsnęła się ani ze zniszczeń
              wojennych, ani z komunistycznych szaleństw, aby zaspokoić pana Pawelkę i
              napełnić serce Glotza poczuciem harmonii ideowej? Możliwe, że ma pan rację. Ja
              bym jednak radził, aby - zanim zacznie pan walczyć z narodowokatolickim
              fundamentalizmem w Polsce - powalczył pan najpierw, choćby dla wprawy, z
              narodowosocjalistycznym fundamentalizmem w Niemczech. Narodowosocjalistycznym
              nie w znaczeniu historycznym, ale współczesnym, manifestującym się w żądaniu
              podwyższenia podatków w Polsce dla ratowania zdobyczy socjalistycznych w
              Niemczech. Jest to też narodowy socjalizm innymi metodami.

              Niemcy w roli ofiar

              To partia Petera Glotza, kiedy jeszcze posiadała pamięć historyczną,
              posługiwała się hasłem "Währet die Anfänge" - Dawajcie odpór początkom. A jakie
              były złego początki? Kwestionowanie rezultatów I wojny światowej i walka z
              krzywdą traktatu wersalskiego. Na tym wyrósł Hitler. Na niemieckim poczuciu
              krzywdy. Powie ktoś - sytuacja jest dziś zupełnie inna. To złudzenie. Gdyby
              była inna, nie mielibyśmy całego tego pasztetu z roszczeniami i
              przeciwroszczeniami. Arnulf Baring, jeden z najmądrzejszych i najtrzeźwiejszych
              ludzi w Niemczech dzisiejszych, stwierdził: jeśli Niemcy uznają się za ofiary
              II wojny światowej, to sąsiedzi Niemiec powinni mieć się na baczności.

              I Niemcy właśnie uznali się za ofiary. Nie tylko Steinbach i Pawelka. Niemcy,
              jako zbiorowość, są ofiarami wypędzeń, bombardowań i działań wojennych bez
              własnej winy. Nie tak dawno domagano się w Niemczech uznania dowódcy
              alianckiego lotnictwa bombowego, marszałka Harrisa za zbrodniarza wojennego. A
              równocześnie zaczęło się odkrywanie ludzkich stron Hitlera i Goebbelsa. To nie
              jest demonizowanie procesów społecznych, jakie się dziś w Niemczech dokonują.
              Nigdy nie miałem wątpliwości, mieszkając bardzo długo wśród Niemców, że
              któregoś dnia dojdzie do bardzo dla nas nieprzyjemnego przewartościowania
              historii najnowszej.

              W pedagogice społecznej, jaką zastosowali politycy niemieccy, zgodnie z
              wyrażoną przez Konrada Adenauera zasadą ograniczonego zaufania do własnego
              narodu, popełniono nie błąd, a grzech niewybaczalny. Grzech zaniedbania
              refleksji moralnej na rzecz doraźnej, politycznej użyteczności. Kościoły
              niemieckie, które wykonywały rzetelną pracę w tym zakresie, zbyt słabe mają
              wpływy. Winy Niemców i krzywdy Niemców zostały rozdzielone, odosobnione, stały
              się elementami politycznych rozgrywek. Niemiecka lewica waliła niemiecką
              prawicę po głowie niemieckimi winami, prawica odwijała się niemiecką krzywdą.
              Po nieudanym zjednoczeniu, po klęsce kwitnących krajobrazów Kohla zostały w
              pamięci tylko krzywdy.

              Pozwolę sobie jeszcze na osobisty wątek. W 1984 roku powstał pierwszy projekt
              czegoś, co można określić jako Centrum przeciwko Wypędzeniom połączone z
              Powiernictwem Pruskim. Związek Wypędzonych chciał utworzyć w Lubece centrum
              wzorowane na instytucji pod nazwą Zentrale Erfassungstelle, która mieściła się
              w Salzgitter i zajmowała dokumentowaniem zbrodni reżimu Honeckera w NRD. Lubeka
              miała zbierać dowody polskich zbrodni przeciw narodowi niemieckiemu oraz
              dokumentować stosunki majątkowe na polskich ziemiach zachodnich przed 1945
              rokiem. To była jedna, niemiecka strona medalu. W PRL natomiast szalał stan tuż
              powojenny i Polaków straszono niemieckimi odwetowcami. Hupka i Czaja tylko
              czekali, aby wykorzystać strajki dla odebrania Śląska. Był to czas pełnej
              symbiozy ziomków z Jaruzelskim.
              • Gość: wikul Re: Dalej kibuc, bredzisz ! Przeczytaj Rybińskieg IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.09.04, 23:35
                Nie zmieściło się. Dokończenie:

                (...)Pozwolę sobie jeszcze na osobisty wątek. W 1984 roku powstał pierwszy
                projekt czegoś, co można określić jako Centrum przeciwko Wypędzeniom połączone
                z Powiernictwem Pruskim. Związek Wypędzonych chciał utworzyć w Lubece centrum
                wzorowane na instytucji pod nazwą Zentrale Erfassungstelle, która mieściła się
                w Salzgitter i zajmowała dokumentowaniem zbrodni reżimu Honeckera w NRD. Lubeka
                miała zbierać dowody polskich zbrodni przeciw narodowi niemieckiemu oraz
                dokumentować stosunki majątkowe na polskich ziemiach zachodnich przed 1945
                rokiem. To była jedna, niemiecka strona medalu. W PRL natomiast szalał stan tuż
                powojenny i Polaków straszono niemieckimi odwetowcami. Hupka i Czaja tylko
                czekali, aby wykorzystać strajki dla odebrania Śląska. Był to czas pełnej
                symbiozy ziomków z Jaruzelskim. Sytuacja w Polsce służyła wypędzonym jako
                dowód, że Polacy nie potrafią się sami rządzić, a pokrzykiwania ziomków były
                dla reżimu straszakiem do dyscyplinowania społeczeństwa. To nie żart, ale
                czytałem wtedy w "Der Schlesier" artykuł poważnie proponujący rokowania z
                Moskwą o oddanie Polski pod protektorat Niemiec w zamian za gwarancje, że w
                Polsce zapanuje spokój.

                W takiej atmosferze grupa niemieckich polityków, przede wszystkim z liberalnej
                FDP, ale nie tylko, zaniepokojona perspektywą budowy lubeckiego centrum i
                posługiwaniem się Niemcami jako straszakiem wobec dążących do wolności Polaków,
                zaplanowała przyjęcie przez Bundestag rezolucji określającej aktualne - to
                znaczy z roku 1984 - stosunki własności na ziemiach nad Odrą i Nysą za
                nienaruszalne. Chodziło tylko o to, żeby, ze względów taktycznych, inicjatywa
                takiej rezolucji wyszła od niezależnych czynników polskich. Zostałem
                wtajemniczony w całą tę sprawę i w październiku 1984 roku opublikowałem na
                łamach londyńskiego "Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza" tekst wzywający
                rząd RP na uchodźstwie o podjęcie takiej inicjatywy. Nie będę opisywał, jak i
                przez kogo odsądzony zostałem od czci i wiary, a kto uznał mnie za niemieckiego
                agenta. To już odległa przeszłość, ale przypatrując się dzisiejszej dyskusji,
                myślę nie bez melancholii, że przy odrobinie wyobraźni wtedy mogłoby nie być
                dzisiejszych kontrowersji.

                Nawiasem mówiąc, w 1984 roku przeciwko centrum w Lubece ostro protestowali
                intelektualiści, którzy dziś popierają Centrum przeciwko Wypędzeniom. Na czele
                z G?nterem Grassem.

                Normalne, nie nadzwyczajne

                Powiedzmy sobie otwarcie, jak się sprawy mają dziś. Stosunki między Polską i
                Niemcami są całkowicie normalne. Nie są już nadzwyczajne, szczególne, obciążone
                historycznym poczuciem winy Niemiec. Wszystko, co dzieje się w stosunkach
                dwustronnych, wynika już tylko z potrzeb i możliwości politycznych. To dotyczy
                także roszczeń wypędzonych. Jeśli będzie polityczna potrzeba wykorzystywania
                tych roszczeń, będą wykorzystane. Jeśli korzystne dla Niemiec będzie, aby
                żądania wypędzonych skanalizować, zostaną skanalizowane. Sporo zależy tutaj od
                nas samych, od Polaków. Dlatego rezolucja Sejmu była aktem bardzo pożytecznym,
                także z punktu widzenia politycznej pragmatyki. Co do zręczności i możliwości
                naszej dyplomacji mam sporo wątpliwości. Wiele lat temu, w roku 1994, kupiłem
                sobie w Bonn książkę austriackiego profesora Feliksa Ermacory "Niemiecki
                majątek w Polsce - ekspertyza prawna", w której dowodził, że z punktu widzenia
                prawa międzynarodowego zajęcie majątków niemieckich bez odszkodowania było
                konfiskatą, a wypędzenia - ludobójstwem. Dwaj monachijscy adwokaci, Hans-Georg
                Schaefer i Peter Kloer dopisali do pracy zmarłego w międzyczasie Ermacory'ego
                appendix, wyliczający akty prawne, którymi RFN zrezygnowała w imieniu
                wypędzonych z wszelkich roszczeń. Wniosek obu adwokatów - odszkodowania
                wypędzonym powinien płacić rząd federalny.

                Streściłem tę książkę w "Rz" i w parę dni potem dostałem taki telefon z
                Ambasady RP w Kolonii:

                - Dostaliśmy notę z Warszawy w sprawie tej książki. Gdzie można ją dostać?
                - W księgarni.
                - A ile kosztuje?
                - 49 marek 90 fenigów.
                - Aha. A czy nie można jej pożyczyć na parę dni?

                Odmówiłem. Książek z zasady nie pożyczam. Więc być może MSZ do dziś nie ma tej
                książki. W końcu 50 marek to dziś 25 euro. Sporo pieniędzy. Mamy już kosztowne,
                tajne ekspertyzy prawne. -

                www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040914/publicystyka/publicystyka_a_1.html
                • Gość: kibic Dalej wikul, bredzisz ! Posłuchaj Krzemińskiego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.04, 07:25
                  W radio TOK FM.
    • Gość: # Po to była akcja Jedwabne by przygotowac grunt IP: *.finemedia.pl 13.09.04, 10:32
      pod lawine żadań o setki tysiecy parcel w Polsce wartych
      kilkadziesiat miliardów $!!!

      IPN spełnił swą rolę przygotowania opinii swiatowej do odparcia
      spodziewanych protestów polskich.

      Pisałem o tym w 2001 bardzo obszernie. Dzisiejsi "zdziwieni" takim obrotem spraw
      - wtedy zaciekle mnie atakowali.
      Przedsiebiorstwo "holocaust" nie reprezentuje ofiar, zabitych ani ocalałych
      Zydów ani nawet ich spadkobierców (vide wylicznia Normana Folkensteina, ile z
      odszkodowan otrzymały ofiary i ich rodziny) to jest zwyczajne zakamuflowane
      wyłudzanie od nawet od innych ofiar jak to w beczelnym hucpiarskim wydaniu
      odbyło się wtedy w Polsce.

      Ta akcja IPNu finasowanego z naszych pieniadzy osmieliła Niemców, bo zobaczyli
      glupote i naiwnosc Polaków - zamiast badac zbrodnie Niemców na Polakach IPN -
      badał zbrodnie Polaków na Zydach i Niemcach pod dyktando Centrum Wiesenthala,
      który zażądał i ogłosił ustami Zuroffa, że profesor Kulesza i Profesor
      Kieres "wniosą oskarżenia" w ich imieniu!!! Lisek znów nazwie mnie klamcą...

      "Czyja ta Polska"" pytał przed "nocną zmianą" premier Olszewski w TVP.
      Już wiemy!
      Nawet Kropki będą oceniac uchwały Sejmu!
      Przeczytaj lepiej wykład specjalny, jaki wygłosiłem na FA dla Ciebie!
      Posprzataj dom i przygotuj cos dla żony.
      Potem napisz dlaczego Anglicy nie przyjęli euro.
    • Gość: . Prezes Moskal najlepszy Polak w literaturze SF... IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.09.04, 02:55
Pełna wersja