Panowie Macherzy od losów....

09.04.02, 17:03
Panowie!
Znalazłam was tu kilku, może kilkunastu. Do dokładnego liczenia nie mam głowy.
Część z was zachowuje się jak pawie na wybiegu. Żeby to jeszcze te pawie pióra
z ogona miały zwabić jakąś samiczkę w celach prokreacji- zrozumiałabym te
wysiłki!
Ale tak? Pokazywać te rozłożone pawie ogony sobie nawzajem?
Co ma wyniknąć z tej prezentacji? Zaspokojenie w sobie duszy WOJOWNIKA?
No, już to pokazaliście. Już dałam się na to złapać. Pora zrobić krok do
przodu .
Nie nawołuję was do donkiszoterii.
Ale tyle czasu kręcić się w kółko wokół własnego ogona? Czy to jest szczyt
waszych możliwości?
Mam konkretną propozycję.
Proszę o odpowiedź na pytanie.
Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwiązać?
Jeśli żadnego- to gdzie tkwi błąd.
Kwestionuję tezę, że ludzkie problemy są nierozwiązywalne.
Myślę, że straciliście z oczu właściwą perspektywę.
Że akceptujecie w gruncie rzeczy swoją BEZRADNOŚĆ i próbujecie żyć w
rzeczywistości jak najlepiej, starając się rozwiązywać małe problemy, żeby
poprawić sobie warunki życia.
A cala reszta?
Nazwę rzecz po imieniu.
Problemy, nawet te duże, są od tego żeby je rozwiązywać. Zagadywanie- to już
tylko dialektyka.
Konstruktywnie.
Od czego należy zacząć rozwiązywać jakiś problem? Powiem truizm. To wspólna
praca, wspólne myślenie i współpraca niezależnie od kwestii finansowych.
Mogłabym tak długo jeszcze...
PODOBNO WYSTARCZY-tego jeszcze nikt nie sprawdził-10 MĄDRYCH LUDZI by zmienić
świat.
Warunek konieczny na wstępie.
PORZUCIĆ WŁASNY POGLAD O NIEOMYLNOŚCI WŁASNEGO POGLĄDU.
Który z PANÓW MACHERÓW podejmie rzuconą rękawiczkę?
Nie, nie po to by mi ją oddać, nawet na klęczkach czy w innych pozach wink))
d_nutka


    • wild JA! :] (C) 09.04.02, 18:12
      d_nutka napisał(a):

      > Panowie!
      > Znalazłam was tu kilku, może kilkunastu. Do dokładnego liczenia nie mam głowy.
      > Część z was zachowuje się jak pawie na wybiegu. Żeby to jeszcze te pawie pióra
      > z ogona miały zwabić jakąś samiczkę w celach prokreacji- zrozumiałabym te
      > wysiłki!
      > Ale tak? Pokazywać te rozłożone pawie ogony sobie nawzajem?
      > Co ma wyniknąć z tej prezentacji? Zaspokojenie w sobie duszy WOJOWNIKA?
      > No, już to pokazaliście. Już dałam się na to złapać. Pora zrobić krok do
      > przodu .
      > Nie nawołuję was do donkiszoterii.
      > Ale tyle czasu kręcić się w kółko wokół własnego ogona? Czy to jest szczyt
      > waszych możliwości?
      > Mam konkretną propozycję.
      > Proszę o odpowiedź na pytanie.
      > Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwiązać?
      > Jeśli żadnego- to gdzie tkwi błąd.
      > Kwestionuję tezę, że ludzkie problemy są nierozwiązywalne.
      > Myślę, że straciliście z oczu właściwą perspektywę.
      > Że akceptujecie w gruncie rzeczy swoją BEZRADNOŚĆ i próbujecie żyć w
      > rzeczywistości jak najlepiej, starając się rozwiązywać małe problemy, żeby
      > poprawić sobie warunki życia.
      > A cala reszta?
      > Nazwę rzecz po imieniu.
      > Problemy, nawet te duże, są od tego żeby je rozwiązywać. Zagadywanie- to już
      > tylko dialektyka.
      > Konstruktywnie.
      > Od czego należy zacząć rozwiązywać jakiś problem? Powiem truizm. To wspólna
      > praca, wspólne myślenie i współpraca niezależnie od kwestii finansowych.
      > Mogłabym tak długo jeszcze...
      > PODOBNO WYSTARCZY-tego jeszcze nikt nie sprawdził-10 MĄDRYCH LUDZI by zmienić
      > świat.
      > Warunek konieczny na wstępie.
      > PORZUCIĆ WŁASNY POGLAD O NIEOMYLNOŚCI WŁASNEGO POGLĄDU.
      > Który z PANÓW MACHERÓW podejmie rzuconą rękawiczkę?
      > Nie, nie po to by mi ją oddać, nawet na klęczkach czy w innych pozach wink))
      > d_nutka
      >
      >

      e uważam że 2+2 to w przybiżeniu 3,9999 smile chyba zmieniłem pogląd! (C)
    • tyu Co prawda to nie do mnie... ale ciekawe 09.04.02, 18:17
      Witaj D_nutko! Znów Cię znalazłem!
      Co prawda, nie jestem "Macherem od losu", ale problem ciekawy.
      Nie pierwszy ciekawy zresztą, który stawiasz.
      Pewnie dziś wiele nie wymyślę, ale tak na początek.

      Pytasz, jaki problem ludzkości (nie techniczno-cywilizacyjny) udało się
      rozwiązać? A jeśli żadnego - to gdzie tkwi błąd.

      Wydaje mi się, że to samo pytanie można postawić trochę inaczej: czy są
      problemy, które można rozwiązać RAZ NA ZAWSZE. Twierdzę, że nie. A jeśli nie,
      to znaczy, że trzeba je rozwiązywać stale - w jakimś sensie wciąż od nowa - by
      był postęp.
      Przykładem może być zwalczanie chorób, a zwłaszcza zwalczanie epidemii. Jest
      wiele chorób, które kiedyś były plagami (np. cholera, dżuma, gruźlica,
      malaria), a teraz jeśli występują, to sporadycznie.
      Podobnie jest z klęskami głodu. Nie znaczy, że ich NIE MA. Ale jednak - wydaje
      mi się - stanowią problem mniejszy, niż przed wiekami, gdy w latach nieurodzaju
      marły miliony ludzi.
      Podobnie - komunikacja, dostęp do informacji, wiedzy itp. NIGDY w pełni te
      problemy nie będą rozwiązane - a jednak chyba widać różnicę między tym co było
      przed laty (nawet nie przed wiekami!), a dziś. Czyli - może i popełniano błędy,
      może można było te sprawy załatwiać lepiej, ale nigdy idealnie i na zawsze.

      Dla uproszczenia: postawiony problem ten przypomina mi trochę problem mycia
      rąk: jeśli ktoś umył je dziś rano, a teraz znowu są brudne, to gdzie tkwi błąd?
      Odpowiedź: nie w tym, że ten ktoś rano użył niewłaściwego mydła, czy mył się za
      krótko itp, tylko w tym, że nie uznał za stosowne umyć rąk PO RAZ DRUGI
      (trzeci, czwarty...), gdy tylko stwierdził, że znowu są brudne. Przecież nie
      można cały dzień siedzieć i nic nie robić tylko dlatego, że ręce mogą się
      ubrudzić podczas pracy...

      A Ty - co o tym sądzisz?

      Pozdrawiam! smile)
      • wild ha ha ha! <:)) (txt) 09.04.02, 18:19
        jakiś automat z gazety.pl skopiował! crying

        tyu napisał(a):

        > Witaj D_nutko! Znów Cię znalazłem!
        > Co prawda, nie jestem "Macherem od losu", ale problem ciekawy.
        > Nie pierwszy ciekawy zresztą, który stawiasz.
        > Pewnie dziś wiele nie wymyślę, ale tak na początek.
        >
        > Pytasz, jaki problem ludzkości (nie techniczno-cywilizacyjny) udało się
        > rozwiązać? A jeśli żadnego - to gdzie tkwi błąd.
        >
        > Wydaje mi się, że to samo pytanie można postawić trochę inaczej: czy są
        > problemy, które można rozwiązać RAZ NA ZAWSZE. Twierdzę, że nie. A jeśli nie,
        > to znaczy, że trzeba je rozwiązywać stale - w jakimś sensie wciąż od nowa - by
        > był postęp.
        > Przykładem może być zwalczanie chorób, a zwłaszcza zwalczanie epidemii. Jest
        > wiele chorób, które kiedyś były plagami (np. cholera, dżuma, gruźlica,
        > malaria), a teraz jeśli występują, to sporadycznie.
        > Podobnie jest z klęskami głodu. Nie znaczy, że ich NIE MA. Ale jednak - wydaje
        > mi się - stanowią problem mniejszy, niż przed wiekami, gdy w latach nieurodzaju
        >
        > marły miliony ludzi.
        > Podobnie - komunikacja, dostęp do informacji, wiedzy itp. NIGDY w pełni te
        > problemy nie będą rozwiązane - a jednak chyba widać różnicę między tym co było
        > przed laty (nawet nie przed wiekami!), a dziś. Czyli - może i popełniano błędy,
        >
        > może można było te sprawy załatwiać lepiej, ale nigdy idealnie i na zawsze.
        >
        > Dla uproszczenia: postawiony problem ten przypomina mi trochę problem mycia
        > rąk: jeśli ktoś umył je dziś rano, a teraz znowu są brudne, to gdzie tkwi błąd?
        > Odpowiedź: nie w tym, że ten ktoś rano użył niewłaściwego mydła, czy mył się za
        >
        > krótko itp, tylko w tym, że nie uznał za stosowne umyć rąk PO RAZ DRUGI
        > (trzeci, czwarty...), gdy tylko stwierdził, że znowu są brudne. Przecież nie
        > można cały dzień siedzieć i nic nie robić tylko dlatego, że ręce mogą się
        > ubrudzić podczas pracy...
        >
        > A Ty - co o tym sądzisz?
        >
        > Pozdrawiam! smile)

    • indris Próba odpowiedzi 09.04.02, 18:50
      d_nutka pyta:
      "Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwiązać?"

      Nieśmiało odpowiadam: niewolnictwo. Pomijając patologie (chyba w Sudanie)
      niewolnictwo jest odrzucone i nie do pomyślenia na całym świecie. Oczywiście
      istnieją inne formy zniewolenia, ale legalny handel ludźmi obecnie nie istnieje.
      • wild niewolnictwo i feudalizm... 09.04.02, 19:03
        Istnieją dwa rodzaje przepływu dóbr w społeczeństwie: z użyciem przemocy, czyli
        poprzez sposób polityczny oraz poprzez wymianę i prezenty czyli działanie
        ekonomicznie. (12) Kapitalizm oznacza używanie handlu i darowizn, a nie polityki
        by umożliwić dystrybucję dóbr w społeczeństwie. Wszystkie inne sposoby
        sprowadzają się do użycia przemocy. Marks i Engels sami to podkreślają. Podstawą
        feudalizmu i niewolnictwa jest przymusowa władza państwowa. Owoce pracy są po
        prostu konfiskowane robotnikom, a w przypadku ich niezadowolenia i prób ucieczki
        policja z żołdakami sprowadzą ich tam gdzie jest ich miejsce i gdzie będzie można
        dalej ich wyzyskiwać. Wobec tego, czyż nie ma dzisiaj klasy która używa władzy
        policyjnej i wojskowej do konfiskowania produktów naszej pracy? Czyż nie ma
        dzisiaj klasy która ucieka się do politycznych ograniczeń, by zdobyć środki do
        życia? Ci którzy dziś używają przemocy, by zdobywać swoje dochody, tak jak setki
        lat temu panowie feudalni, to, oczywiście, wszyscy pracownicy państwowi. To oni
        nie zarabiają pieniędzy na wyświadczaniu usług które ludziom wydają się użyteczne
        na tyle, by za nie płacić. Pracownicy państwowi zbierają potrzebne im środki
        używając przemocy, przymusu, reketu, podatków (wszystkie te słowa są tu
        synonimami). To oni są nową klasą rządzącą. To my jesteśmy prześladowanymi. Zatem
        staje się oczywiste, moi przyjaciele, że walka klas nie jest skończona. Ciągle
        stoimy twarzą w twarz z naszymi wyzyskiwaczami, klasa przeciwko klasie.

        Jest zagadkowe dlaczego wyzysk przez klasę panującą państwowych urzędników i ich
        lokai nie jest oczywistym dla każdego. Dlaczego trwa, dlaczego znakomita
        większość populacji nie jest świadoma przesladowań których doświadcza? To prawda
        że większość ludzi w Europie nie postrzega podatków jako rabunku a narzuconych
        rządowych przepisów i regulacji jako przymusu. Możecie dziś spotkać ludzi którzy
        wyjeliby swoją broń by zastrzelić nastolatka kradnącego radio z ich samochodu. Ci
        sami ludzie zezwalają fiskusowi na odbiór 50% ich zarobków, każdego miesiąca, rok
        w rok, przez całe życie. Co więcej, by zdać sobie sprawę z tego ile fiskus rabuje
        należy wziąć pod uwagę połączoną wartość VAT-u płaconego od pierwszego w życiu
        zakupu, podatku dochodowego naliczonego od pierwszej pensji, oraz koszty
        niewykorzystanych z powodu braku zabranych pieniedzy, możliwości. Spróbujcie
        wyliczyć sobie do jakiego wyniku te liczby się dodają a oniemiejecie.

        Christian Michel


        a co to jest niewolnictwo Indris? zapomniałes podac definicji??
      • Gość: tyu Próba odpowiedzi - próba uzupełnienia IP: *.BMJ.net.pl 09.04.02, 19:06
        indris napisał(a):

        > d_nutka pyta:
        > "Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwiązać?"
        >
        > Nieśmiało odpowiadam: niewolnictwo. Pomijając patologie (chyba w Sudanie)
        > niewolnictwo jest odrzucone i nie do pomyślenia na całym świecie. Oczywiście
        > istnieją inne formy zniewolenia, ale legalny handel ludźmi obecnie nie istnieje.


        Może to, co napiszę, będzie miało cechy czepiania się, ale z sympatią
        dla "czepianego".
        1. Nie tylko Sudan. Jakieś formy niewolnictwa istnieją (albo istniały do bardzo
        niedawna) również w innych krajach, np. w Arabii Saudyjskiej.
        2. Ważniejsze. Za niewolnictwo uważam również dysponowanie losem dzieci (głównie
        córek) przez ojców w wielu krajach. Jak inaczej można nazwać branie dóbr
        (pieniędzy, bydła itp) od narzeczonego w zamian za zgodę ojca na ślub? Tak bywa
        do dziś np. w wielu krajach Czarnej Afryki. Potencjalna panna młoda oczywiście
        nie ma tu nic do powiedzenia.
        Podobny problem, jeszcze bardziej dwuznaczny moralnie, to sprzedawanie dziewcząt
        (z reguły bardzo młodych) przez rodziców do domów publicznych. Przykład:
        Tailandia.

        Pozdrawiam Ciebie i - jeszcze raz - Autorkę wątku.


    • lisa2 Re: Panowie Macherzy od losów.... 09.04.02, 18:52
      Gospodarkę centralnie sterowaną rozwalono w drobiazgi - przynajmniej w Europie.

      lisa2
    • d_nutka Re: Panowie Macherzy od losów.... Nadal 09.04.02, 19:44
      Wysyłam do Oślej Ławki, za niezrozumienie tematu.
      Myśleć Panowie, myśleć !
      Uruchomić pozostałe 70% rezerwy.
      Jak nie da rady na jawie, to we śnie !
      Miłych i owocnych snów !
      Życzy d_nutka
      • Gość: tyu Belferka... ;((( IP: *.BMJ.net.pl 09.04.02, 20:05
        d_nutka napisał(a):

        > Wysyłam do Oślej Ławki, za niezrozumienie tematu.
        > Myśleć Panowie, myśleć !
        > Uruchomić pozostałe 70% rezerwy.
        > Jak nie da rady na jawie, to we śnie !
        > Miłych i owocnych snów !
        > Życzy d_nutka



        Ośla ławka???

        Za co???!!!

        Ja tylko pogłębiałem!!!

        Z tego, co proponujesz, wolę już iść spać.
        Tym bardziej, że - jak w starym porzekadle, tak bywa i u mnie - sen niesie dobrą
        radę. Może jutro będzie coś, co Cię zadowoli.
        Do jutra zatem. Idę sobie - a dzieci niech się bawią dalej.
        Dobranoc! Miłych snów i Tobie.

        wink))
      • Gość: nurni Re: Panowie Macherzy od losów.... Nadal IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 20:05
        d_nutka napisał(a):

        > Wysyłam do Oślej Ławki, za niezrozumienie tematu.
        > Myśleć Panowie, myśleć !

        po takiej deklaracji
        nie wróżę wątkowi jakiegoś specjalnego rozwoju
        i tak na wstępie wszyscy wystraszeni
        teraz chyba przerażeni jeszcze bardziej, czym ?
        ano chyba tym samym co i ja
        o co chodzi Danutko ?

        którędy do oślej?
        prosto i na lewo?
        a dziękuje bardzo

        nurni

        • Gość: tyu Drogowskaz IP: *.BMJ.net.pl 09.04.02, 20:14
          Gość portalu: nurni napisał(a):

          > d_nutka napisał(a):
          >
          > > Wysyłam do Oślej Ławki, za niezrozumienie tematu.
          > > Myśleć Panowie, myśleć !
          >
          > po takiej deklaracji
          > nie wróżę wątkowi jakiegoś specjalnego rozwoju
          > i tak na wstępie wszyscy wystraszeni
          > teraz chyba przerażeni jeszcze bardziej, czym ?
          > ano chyba tym samym co i ja
          > o co chodzi Danutko ?
          >
          > którędy do oślej?
          > prosto i na lewo?
          > a dziękuje bardzo
          >
          > nurni



          Zanim usnę, co przed chwilą grzecznie D_nutce obiecałem.
          Po mojemu na oślą ławkę idzie się następująco:
          w PRAWO, a potem długo, dłuuugo prosto...

          Dobranoc!
          • Gość: nurni Re: Drogowskaz chuligani chyba przekręcili IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 20:18
            Gość portalu: tyu napisał(a):

            > Po mojemu na oślą ławkę idzie się następująco:
            > w PRAWO, a potem długo, dłuuugo prosto...

            trochę lepiej już pojmuję teraz Twoją twórczość
            jeśli tak prostego, że to w LEWO skręcić trzeba
            nie rozumiesz
            to jeszcze bardziej spolegliwy będę

            > Dobranoc!

            a dobranoc !

            nurni
            • Gość: AndrzejG Panowie.ośla ławka jest okrągła /ntx/ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 20:24
              • tyu Pewnie dlatego osły ciągle kręcą... no txt 10.04.02, 09:48
        • d_nutka Re: Panowie Macherzy od losów.... Nadal 10.04.02, 07:22
          Gość portalu: nurni napisał(a):

          > d_nutka napisał(a):
          >
          > > Wysyłam do Oślej Ławki, za niezrozumienie tematu.
          > > Myśleć Panowie, myśleć !
          >
          > po takiej deklaracji
          > nie wróżę wątkowi jakiegoś specjalnego rozwoju
          > i tak na wstępie wszyscy wystraszeni
          > teraz chyba przerażeni jeszcze bardziej, czym ?
          > ano chyba tym samym co i ja
          > o co chodzi Danutko ?
          >
          > którędy do oślej?
          > prosto i na lewo?
          > a dziękuje bardzo
          >
          > nurni
          >

          Dzień dobry po dobrze przespanej nocy.
          Rozwijam myśl.
          Każdy czy i każde słowo ma wpływ na ciszę i porzadek wrzechswiata ustalony zanim
          nas jeszcze nie było.
          W tym ujęciu kazdy z nas jest macherem od losów.
          Różnica polega tylko na tym, że jedni-ci znaczni-więcej, a inni mniej, a
          niektórym się wydaje, że wcale w tym nie uczestniczą.
          Ja stawiam tezę, że kazde życie ma wpływ na pewien porządek lub balagan naszego
          świata.
          Nie jestem specjalistką od struktury kryształu, ale wiem co potrafi zrobić
          najmniesza domieszka czegoś tam dodana do czystego kryształu np.krzemu.
          Podparłam się znaną mi technologią nie przypadkiem.
          Do dalszych rozważań.
          Nie rezygnujcie Panowie zbyt prędko.
          Co ja sobie wtedy o was pomyślę?
          Miłego dnia ;d_nutka.
          • tyu Witaj WspółMacherko od losów! Nadal myślę... 10.04.02, 09:47
            d_nutka napisał(a):

            > Gość portalu: nurni napisał(a):
            >
            > > d_nutka napisał(a):
            > >
            > > > Wysyłam do Oślej Ławki, za niezrozumienie tematu.
            > > > Myśleć Panowie, myśleć !
            > >
            > > po takiej deklaracji
            > > nie wróżę wątkowi jakiegoś specjalnego rozwoju
            > > i tak na wstępie wszyscy wystraszeni
            > > teraz chyba przerażeni jeszcze bardziej, czym ?
            > > ano chyba tym samym co i ja
            > > o co chodzi Danutko ?
            > >
            > > którędy do oślej?
            > > prosto i na lewo?
            > > a dziękuje bardzo
            > >
            > > nurni
            >
            >
            > Dzień dobry po dobrze przespanej nocy.
            > Rozwijam myśl.
            > Każdy czy i każde słowo ma wpływ na ciszę i porzadek wrzechswiata ustalony
            > zanim nas jeszcze nie było.

            Mam zastrzeżenie, być może czysto stylistyczne:
            KTO ustalał? Problem filozoficzny sam w sobie ciekawy, ale wciąż pobrzmiewają w
            nim echa dyskusji w Twoim poprzednim wątku o wierze.


            > W tym ujęciu kazdy z nas jest macherem od losów.
            > Różnica polega tylko na tym, że jedni-ci znaczni-więcej, a inni mniej, a
            > niektórym się wydaje, że wcale w tym nie uczestniczą.
            > Ja stawiam tezę, że kazde życie ma wpływ na pewien porządek lub balagan naszego
            > świata.

            Przy takim postawieniu sprawy nie wnoszę zastrzeżeń. Rozumuję podobnie.


            > Nie jestem specjalistką od struktury kryształu, ale wiem co potrafi zrobić
            > najmniesza domieszka czegoś tam dodana do czystego kryształu np.krzemu.
            > Podparłam się znaną mi technologią nie przypadkiem.
            > Do dalszych rozważań.
            > Nie rezygnujcie Panowie zbyt prędko.
            > Co ja sobie wtedy o was pomyślę?
            > Miłego dnia ;d_nutka.

            Wzajemnie, D_nutko!
            I zapewniam, że rezygnować bynajmniej nie zamierzam. Ta myśl z wczoraj, to był
            WSTĘP, nie koniec moich rozważań. Nawiasem: co o niej sądzisz?

            Pozdrawiam!
            smile
            • d_nutka Re: Witaj WspółMacherko od losów! Nadal myślę... 10.04.02, 11:36
              do Tyu,
              kontynuując bez wstępnych ozdobnikow, bo praca-użyteczna-czeka.
              Spraw wiary-nie religii- nie da się pominąć.
              I tu pojawia się pytanie- z tych WAŻNYCH.
              W co i komu wierzyć?!
              pozdrawiam i czekam.
              d_nutka
              • tyu Dobre pytanie... Do D_nutki 10.04.02, 12:21
                d_nutka napisał(a):

                > do Tyu,
                > kontynuując bez wstępnych ozdobnikow, bo praca-użyteczna-czeka.
                > Spraw wiary-nie religii- nie da się pominąć.
                > I tu pojawia się pytanie- z tych WAŻNYCH.
                > W co i komu wierzyć?!
                > pozdrawiam i czekam.
                > d_nutka



                Pytasz: W co i komu wierzyć?!
                Być może W TYM WŁAŚNIE pytaniu kryje się duża część problemu, który przedstawiłaś?
                Problemu nie związanego z religią.
                Zastanawiając się nad mechanizmami postępu dochodzę do wniosku, że ludzie ogromną
                większość swej inwencji poświęcają NIE na działanie POZYTYWNE, służące
                lepszemu "przebywaniu" na tym najlepszym ze światów, tylko na NISZCZENIE innych.
                Podręcznikowym przykładem może być choćby przemysł zbrojeniowy. Na to pieniądze
                są, bo być muszą. Rozwój techniki wojskowej z reguły poprzedza rozwój techniki
                cywilnej. Najlepsze (ale i - przynajmniej do czasu - bardzo drogie) rozwiązania,
                to rozwiązania opracowywane dla wojska. Nie dla - np. wzrostu plonów 4 zbóż z
                hektara... Głodni zaczekają.
                Nie na temat? Na temat, jak najbardziej! Bo właśnie ta powszechna nieufność,
                niechęć do uwierzenia kogokolwiek komukolwiek w cokolwiek, prowadzi do takiego
                zboczenia, jakim jest wykorzystywanie ludzkiej myśli PRZECIWKO człowiekowi.

                I co - na razie to by było na tyle?
                Pozdrawiam, c.d.n.
                • d_nutka Re: Dobra odpowiedź-do Tyu 10.04.02, 12:57
                  tyu napisał(a):

                  Pytasz: W co i komu wierzyć?!
                  > Być może W TYM WŁAŚNIE pytaniu kryje się duża część problemu, który przedstawił
                  > aś?
                  > Problemu nie związanego z religią.
                  > Zastanawiając się nad mechanizmami postępu dochodzę do wniosku, że ludzie ogrom
                  > ną
                  > większość swej inwencji poświęcają NIE na działanie POZYTYWNE, służące
                  > lepszemu "przebywaniu" na tym najlepszym ze światów, tylko na NISZCZENIE innych
                  > .
                  > Podręcznikowym przykładem może być choćby przemysł zbrojeniowy. Na to pieniądze
                  >
                  > są, bo być muszą. Rozwój techniki wojskowej z reguły poprzedza rozwój techniki
                  > cywilnej. Najlepsze (ale i - przynajmniej do czasu - bardzo drogie) rozwiązania
                  > ,
                  > to rozwiązania opracowywane dla wojska. Nie dla - np. wzrostu plonów 4 zbóż z
                  > hektara... Głodni zaczekają.
                  > Nie na temat? Na temat, jak najbardziej! Bo właśnie ta powszechna nieufność,
                  > niechęć do uwierzenia kogokolwiek komukolwiek w cokolwiek, prowadzi do takiego
                  > zboczenia, jakim jest wykorzystywanie ludzkiej myśli PRZECIWKO człowiekowi.
                  >
                  > I co - na razie to by było na tyle?
                  > Pozdrawiam, c.d.n.

                  Czy mam stawiać stopnie jak belferka???smile))
                  Ciesze sie, że i w tym temacie myślimy podobnie.
                  Pozostaje do ustalenia jeszcze kwestia: czy też działamy, niekoniecznie podobnie,
                  ale we właściwym kierunku.
                  d_nutka
                  poczekam na obiecany c.d.n.
                  • tyu Dziękuję, Psze Pani! 10.04.02, 13:12
                    d_nutka napisał(a):

                    > Czy mam stawiać stopnie jak belferka???smile))

                    Oj, ale Pani Psorka pamiętliwa...

                    > Ciesze sie, że i w tym temacie myślimy podobnie.

                    Ja też!

                    > Pozostaje do ustalenia jeszcze kwestia: czy też działamy, niekoniecznie
                    > podobnie, ale we właściwym kierunku.

                    Czas pokaże, myślę, że tak.

                    > d_nutka
                    > poczekam na obiecany c.d.n.

                    Będzie na pewno!
                    smile)
    • Gość: AndrzejG Re: Panowie Macherzy od losów.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 20:23
      d_nutka napisał(a):

      > Proszę o odpowiedź na pytanie.
      > Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwiązać?

      Problem ludzkości wirtualnej.
      Czy d_nutka to on, ona, ono , oni czy one?
      Ile jest ?_nutek?
      Niewątpliwie problem do rozwiązania, przy pewnej pomocy.

      Andrzej



      • Gość: tyu Bezsenność, czy co... IP: *.BMJ.net.pl 09.04.02, 20:37
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > d_nutka napisał(a):
        >
        > > Proszę o odpowiedź na pytanie.
        > > Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwiązać?
        >
        > Problem ludzkości wirtualnej.
        > Czy d_nutka to on, ona, ono , oni czy one?
        > Ile jest ?_nutek?
        > Niewątpliwie problem do rozwiązania, przy pewnej pomocy.
        >
        > Andrzej



        Moja kobieca intuicja podpowiada mi, że D_nutka, to kobieta.
        I to jaka...
        wink)


        P.S. Moje rozespane a usnąć nie mogące oczy dostrzegły, że jakiś chuligan
        przekręcił drogowskaz do Oślej Ławki. Teraz wskazuje w lewo. Muszę przed snem
        poprawić...

        Dobraaaaaaanoc.
        • Gość: AndrzejG Re: Bezsenność, czy co... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.02, 20:47
          Gość portalu: tyu napisał(a):

          > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
          >
          > > d_nutka napisał(a):
          > >
          > > > Proszę o odpowiedź na pytanie.
          > > > Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwi
          > ązać?
          > >
          > > Problem ludzkości wirtualnej.
          > > Czy d_nutka to on, ona, ono , oni czy one?
          > > Ile jest ?_nutek?
          > > Niewątpliwie problem do rozwiązania, przy pewnej pomocy.
          > >
          > > Andrzej
          >
          >
          >
          > Moja kobieca intuicja podpowiada mi, że D_nutka, to kobieta.
          > I to jaka...
          > wink)
          >
          >
          > P.S. Moje rozespane a usnąć nie mogące oczy dostrzegły, że jakiś chuligan
          > przekręcił drogowskaz do Oślej Ławki. Teraz wskazuje w lewo. Muszę przed snem
          > poprawić...
          >
          > Dobraaaaaaanoc.



          Tyu, ale to jest problem czysto techniczno-cywilizacyjny.
          Nie o takich mówiła d_nutka.Cóż rozwiązujesz?

          Andrzej
          • Gość: ALK ... czy co... IP: *.chello.pl 10.04.02, 13:35
            Przeczytanie dotychczasowej zawartości tego wątku przypomniało mi dawny dowcip
            rysunkowy Andrzeja Czeczota: siedzi na stołku wiejska babina w chuście, zapasce
            itd., czyta gazetę i mówi: A to ci dopiero!
            • Gość: AndrzejG Re: ... czy co... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 16:07
              Gość portalu: ALK napisał(a):

              > Przeczytanie dotychczasowej zawartości tego wątku przypomniało mi dawny dowcip
              > rysunkowy Andrzeja Czeczota: siedzi na stołku wiejska babina w chuście, zapasce
              >
              > itd., czyta gazetę i mówi: A to ci dopiero!



              A którą stronę czytała?

              • Gość: ALK Re: ... czy co... IP: *.chello.pl 10.04.02, 16:10
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Gość portalu: ALK napisał(a):
                >
                > > Przeczytanie dotychczasowej zawartości tego wątku przypomniało mi dawny do
                > wcip
                > > rysunkowy Andrzeja Czeczota: siedzi na stołku wiejska babina w chuście, za
                > pasce
                > >
                > > itd., czyta gazetę i mówi: A to ci dopiero!
                >
                >
                >
                > A którą stronę czytała?

                Z paginą Sport, albo Kultura: do wyboru, zgodnie z zainteresowaniami(baby
                oczywiście).
                • Gość: AndrzejG Re: ... czy co... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 16:15
                  Gość portalu: ALK napisał(a):

                  > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: ALK napisał(a):
                  > >
                  > > > Przeczytanie dotychczasowej zawartości tego wątku przypomniało mi daw
                  > ny do
                  > > wcip
                  > > > rysunkowy Andrzeja Czeczota: siedzi na stołku wiejska babina w chuści
                  > e, za
                  > > pasce
                  > > >
                  > > > itd., czyta gazetę i mówi: A to ci dopiero!
                  > >
                  > >
                  > >
                  > > A którą stronę czytała?
                  >
                  > Z paginą Sport, albo Kultura: do wyboru, zgodnie z zainteresowaniami(baby
                  > oczywiście).

                  Jak sport to pewnie podnoszenie ciężarów
                  a kultura....
                  może kulturystyka?


                  U nas są mocarne baby
                  i wracając do wątku
                  to może one (d_nutko!!!!!!)
                  rozwiążą te wszystkie problema?
              • Gość: # Re: ... czy co... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 10.04.02, 16:19
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Gość portalu: ALK napisał(a):
                > A to ci dopiero!
                >
                > > którą stronę czytała?

                Tą.
                • Gość: ALK Re: ... czy co... IP: *.chello.pl 10.04.02, 18:02
                  Gość portalu: # na pytanie:
                  > > > którą stronę czytała?
                  odpowiada
                  > Tą.

                  Sugeruję jednak "tę stronę". Bardziej po polsku.

                  • Gość: AndrzejG Re: ... czy co... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 18:04
                    Gość portalu: ALK napisał(a):

                    > Gość portalu: # na pytanie:
                    > > > > którą stronę czytała?
                    > odpowiada
                    > > Tą.
                    >
                    > Sugeruję jednak "tę stronę". Bardziej po polsku.
                    >

                    no nie wiem
                  • Gość: AndrzejG Re: ... czy co... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.04.02, 18:05
                    Gość portalu: ALK napisał(a):

                    > Gość portalu: # na pytanie:
                    > > > > którą stronę czytała?
                    > odpowiada
                    > > Tą.
                    >
                    > Sugeruję jednak "tę stronę". Bardziej po polsku.


                    a właściwie wiem , ale nie powiem
                    >

    • perla! Re: Pani d_nutka od problemów jest 10.04.02, 16:28
      d_nutka napisał(a):

      > Mam konkretną propozycję.
      > Proszę o odpowiedź na pytanie.
      > Jaki problem ludzkości( nie techniczno-cywilizacyjny) udało się rozwiązać?

      Rozumiem, że według Ciebie ludzkość jakieś problemy ma (nie techniczno-
      cywilizacyjne). To wymień je, a ja odpowiem właśnie.

      pozdrawiam

      Perła
    • tyu No więc otóż właśnie, przeto... 10.04.02, 20:32
      Andrzej zadał mi wczoraj takie pytanie (po czym zajął się gramatyką):

      Tyu, ale to jest problem czysto techniczno-cywilizacyjny.
      Nie o takich mówiła d_nutka.Cóż rozwiązujesz?

      Andrzej

      Nawet doba nie minęła, a ja już mam odpowiedź.

      No więc otóż właśnie, przeto przypuszczam, że ten problem, który masz na myśli,
      to problem właściwej orientacji drogowskazów - i to rzeczywiście jest problem
      techniczny. Góra - cywilizacyjny.
      Ale ja odpowiedziałem na Twoje wcześniejsze pytanie: D_nutka jest KOBIETĄ!
      Czy jest to dla Ciebie problem techniczny? Dla mnie - NIE!

      Prawdę mówiąc - dla mnie to WCALE nie jest problem. A nawet zaryzykuję
      stwierdzenie, że chyba tak jakby nawet wręcz przeciwnie...

      Dobrze już, dobrze, D_nutko. Zaraz idę spać.
      Wykład zatem jutro.



      • Gość: nurni ciepło, ciepło... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.02, 21:01
        tyu napisał(a):

        > to problem właściwej orientacji drogowskazów -
        / tu wyciąłem/
        - cywilizacyjny.


        • tyu Tylko bez wycinania numerów! 10.04.02, 21:09
          Gość portalu: nurni napisał(a):

          > tyu napisał(a):
          >
          > > to problem właściwej orientacji drogowskazów -
          > / tu wyciąłem/
          > - cywilizacyjny.


          ..i o tym też będzie w wykładzie w stosownym miejscu i czasie.
          A w ogóle - co ja tu jeszcze robię? Miałem przecież iść spać i myśleć.
    • lisa2 Re: Panowie Macherzy od losów.... 10.04.02, 21:36
      Kłócicie się, kłócicie, a to takie proste.

      Ostatnio największy monopolista (najwięcej zarabiający w ciągu jednego dnia),
      przegrał 1 500 000 złotych. Jest to upadek naszej wiary w ostatniego uczciwego.

      Polski Monopol Loteryjny przesądził swoją sprawę i ją przegrał.

      Dlatego mam pytania?

      1) Jak to się mogło stać, że komputery, a tymi są lottomaty, mogły wydrukować
      jedną cyfrę błędną, na dziesiątki milionów innych cyfr poprawnie wydrukowanych?

      2) Kiedy wreszcie będzie naprawdę uczciwy system loteryjny, niemożliwy do
      sfałszowania i zachachmęcenia rzeczywistych wygranych?

      3) Czy drukowanie losowe w lottomacie liczb, przypadkiem nie jest z góry
      ustawiane przez lottomaty na liczby lub ich kombinacje, które później lottomat
      nie wylosuje, a same kombinacje są wielokrotnie losowane w różnych punktach.

      lisa2
      • Gość: ALK Re: Panowie Macherzy od losów.... IP: *.chello.pl 10.04.02, 21:56
        No widzicie Panowie Macherzy od losów, kto by pomyślał... Jak wam nie wstyd.
    • Gość: Kir Re: Panowie Macherzy od losów.... IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.02, 00:07
      Witam
      Tylko jakoś dziwnie się czuję po tym wstępiesmile) ale pytanie widzę "niby"
      trudne (dobrze że głów nie ścinają),mogę więc być odważny.Spróbuję i ja.Tylko
      jak zgadnę to mogę zrobić krok do tyłu?(ale nie plecami do przepaści)smile).
      Ja uważam iż tych problemów to trochę żeśmy rozwiązali:
      1\ jak przetrwać-samiśmy sobie z tym dali radę,technika i cywilizacje to już
      przecież tylko uprzyjemnianie trwania,
      2\jak powstał świat i powstawało życie-wiem,że ktoś może mi zarzucić iż ten
      problem nie został rozstrzygnięty więc wyjaśniam od razu: ludzie na 100% są
      przekonani o swojej racji różnią się jedynie poglądami,(nie pytać o mójsmile),
      3\jak usprawiedliwiać niszczenie innych z gatunku homo sapiens-nikt nie robił
      i nie robi tego bez usprawiedliwienia,które z reguły przez mniejszą lub większą
      część jest akceptowane.Dlatego nie ma moim zdaniem z tym problemu.
      4\jak się nie "dołować" zarówno grupowo jak i indywidualnie - wymyślono więc
      ideologie.
      To na razie tylko cztery,ale jestem już zmęczony.Może jednak ktoś mnie wyręczy
      (oczywiście jeżeli dobrze myślę).Starałem się pisać tylko o tych rozwiązanych
      problemach ludzkości,drobnicą już się nie zajmowałem.Na grach liczbowych się
      nie znam.Żadnych złośliwych podtekstów nie miałem na myśli,jeżeli ktoś się
      z tymi punktami nie zgadza od razu mówię,upierał się nie będę.
      Gospodyni wątku dziękuję za zaproszenie i pozdrawiam.
      Kir
    • Gość: orange Re: Panowie Macherzy od losów.... IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.02, 07:02

      Ależ D., tak działają instynkty. Trening poza rzeczywistością,
      zresztą „obiektów” - kilka jest. Nawiasem mówiąc (dzięki żeńskiej końcówce) w
      sieci coraz więcej szczupaków.
      Dochodzenie do konsensusu - czasem, metody konstruktywnego tworzenia nowych
      idei wyszły dawno z obiegu – ledwie co wymieniamy poglądy.

      • Gość: # Re: Panowie Macherzy od losów.... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 11.04.02, 08:44
        Gość portalu: orange napisał(a):
        >
        > Ależ D., tak działają instynkty. ...– ledwie co wymieniamy poglądy.

        Klasyczny kot Schrodingera. Zdechl a potem znowu ożyl !

        Odniose sie do okropnej napasci ALKa na #-a.
        Zarzucil mi rzecz znacznie gorsza niz 100 H_Z95-tych.
        "ę" nie "ą" - a ja wybralem ą do rymu z "którą"
        - cala wina autora postu, ze nie pisal "którę".

        Urodzilem sie w dzielnicy Polski, wg prof. (tytul b. wazny !!!) Miodka -
        matecznika nowoczesnego jezyka polskiego. I optuję na wyczucie, poparte genami
        przodkow za "tą stronę", choc nie odrzucam zgodnie z teoria Miodka
        "tę stronę".

        Np. "tę chwilę" -pasuje mi lepiej niz "tą chwilę". Melodia jezyka!!!.

        Czy ALK moglby odpowiedziec na pytanie testowe:

        "czy milosc i smierc maja l. mnoga?" I czy wymawia na codzien "tych kopalni" ?



        • Gość: # Pytanie testowe dla Perly z wymowy IP: *.wroclaw.tpnet.pl 11.04.02, 08:46
          Czy wymawiasz jako lubelak
          "Która, Który, które"

          - czy tylko "któro" na wszytkie rodzaje ?
          • Gość: Perła Re: Pytanie testowe dla Perly z wymowy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.02, 11:37
            Gość portalu: # napisał(a):

            > Czy wymawiasz jako lubelak
            > "Która, Który, które"
            >
            > - czy tylko "któro" na wszytkie rodzaje ?

            tylko wtedy gdy z brejdakiem prytkę ćwiknę.

            pozdrawiam

            Perła
            • Gość: # Re: Pytanie testowe dla Perly z wymowy IP: *.wroclaw.tpnet.pl 11.04.02, 11:39
              A wczesniej oddasz zegarek do "zladowania"
              zebys sie nie spoznil.
              Pdr
              • Gość: Perła Re: Pytanie testowe dla Perly z wymowy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.02, 11:48
                Gość portalu: # napisał(a):

                > A wczesniej oddasz zegarek do "zladowania"
                > zebys sie nie spoznil.
                > Pdr

                po warunkiem, że przy chawirze kopsniesz berę i kriwniesz dołem.
    • d_nutka Re: Panowie Macherzy od losów....-podsumowanie 14.04.02, 09:34
      Panie i Panowie!
      Dyskusja moim zdaniem dowiodła, iż przez sam fakt istnienia wpływamy na
      kształtowanie otoczenia. Kręgi tego wpływu są oczywiście różne tak jak różne
      są kręgi-fale na wodzie po wrzuceniu kamienia.
      Temat tego wątku, w moim zamyśle, miał uzupełnić dyskusję o tolerancji w wątku
      założonym przez mojego forumowego kolegę Tyu ( i nie tylko forumowego -nie
      wciskać klawiszy w nie swoje sprawy!) .
      Można przecież tak PIĘKNIE SIĘ RÓŻNIĆ!
      Nie jestem apostołem łagodności i lubię przysłuchiwać się i uczestniczyć w
      twardych męskich rozmowach.
      Chodzi tylko o to, aby nie przekraczać pewnych granic o czym wypowiadamy się w
      wątku- również autorstwa niezrównanego Tyu- o kryteriach dobrej zabawy.
      Bawmy się więc nadal, bo to dobra zabawa dla dorosłych.
      Oby tylko nie okrzyknięto nas guru nowoczesnej dyskusji i nie zechciano abyśmy
      udzielali korepetycji naszym guru politycznym J.
      Zabawiona i starająca się bawić innych d_nutka
      • tyu Do D_nutki tyu pisze ze spłonionym liczkiem... 14.04.02, 17:01
        d_nutka napisał(a):

        > Panie i Panowie!
        > Dyskusja moim zdaniem dowiodła, iż przez sam fakt istnienia wpływamy na
        > kształtowanie otoczenia. Kręgi tego wpływu są oczywiście różne tak jak różne
        > są kręgi-fale na wodzie po wrzuceniu kamienia.
        > Temat tego wątku, w moim zamyśle, miał uzupełnić dyskusję o tolerancji w wątku
        > założonym przez mojego forumowego kolegę Tyu ( i nie tylko forumowego -nie
        > wciskać klawiszy w nie swoje sprawy!).
        > Można przecież tak PIĘKNIE SIĘ RÓŻNIĆ!
        > Nie jestem apostołem łagodności i lubię przysłuchiwać się i uczestniczyć w
        > twardych męskich rozmowach.
        > Chodzi tylko o to, aby nie przekraczać pewnych granic o czym wypowiadamy się w
        > wątku- również autorstwa niezrównanego Tyu- o kryteriach dobrej zabawy.
        > Bawmy się więc nadal, bo to dobra zabawa dla dorosłych.
        > Oby tylko nie okrzyknięto nas guru nowoczesnej dyskusji i nie zechciano abyśmy
        > udzielali korepetycji naszym guru politycznym J.
        > Zabawiona i starająca się bawić innych d_nutka



        D_nutko!
        Dzięki za całokształt i w ogóle, a zwłaszcza...

        Tylko - może jeszcze trochę za wcześnie na podsumowanie?
        Zgadzam się, że temat jest bardzo trudny, ale może mimo to?

        Myślałem trochę nad tym wszystkim, co poruszasz - i oto, co m.in. wymyśliłem:
        (typowe dla tyu filozofowanie i dzielenie włosa na czworo, ale - może - nie tylko
        to?)

        Może NA RAZIE spróbujmy zastanowić się nad czymś takim:
        CO TO w ogóle JEST - rozwiązanie jakichś, nawet ważnych problemów ludzkości?
        I CO TO SĄ - te problemy? Problemy ludzkości, jako CAŁOŚCI? Kto potrafi je
        wymienić? Ewangelizacja całej ludzkości może być problemem misjonarza, ale - czy
        jest problemem społeczności, do której on się wybiera? Dla niej problemem może
        okazać się przeżycie do następnych zbiorów...

        Gdyby WSZYSCY LUDZIE znali odpowiedź na te pytania i gdyby była to TA SAMA
        odpowiedź - może wtedy coś można byłoby uznać za rozwiązane. A i to, na dodatek,
        byłoby rozwiązane chwilowo, z koniecznością stałej uwagi, poprawek itd. Jak w
        przypadku epidemii, powtórzę przykład. Nie ma już epidemii cholery, dżumy, grypy
        azjatyckiej itd - to mamy AIDS, wirusa Ebola - itd.
        Inny, dość bliski prawdy przykład Indrisa: niewolnictwo (z moimi zastrzeżeniami).
        Ale - czy likwidacja niewoli oznacza automatycznie WOLNOŚĆ? Śmiem wątpić: wolność
        cząstkową, w sensie np. wolności osobistej (nie wolno więzić bez wyroku) mamy na
        całym (powiedzmy) świecie, ale czy mamy wolność w sensie MOŻLIWOŚCI, np. wolnego
        wyboru miejsca zamieszkania, możliwości kształcenia itd. Nie mówiąc o sprawie tak
        podstawowej, jak wolność od głodu?? W XXI wieku ludzie nadal mrą z głodu!

        Następne pytanie: KTO (a może: co?) ma te problemy rozwiązywać? W przypadku klęsk
        głodu widać dość wyraźnie, że np. "niewidzialna ręka rynku" raczej tego nie
        rozwiąże...

        Więc kto? Jakie gremium mędrców?
        Względnie najprostsze - w sensie znalezienia problemu oraz autora rozwiązania -
        są problemy techniczne, ale - jak rozumiem, nie o nie chodzi...

        Może pomyślmy jeszcze trochę?

        Co Ty na to, D_nutko?
        smile)
        • d_nutka Re: Do Tyu -na poważnie 15.04.02, 08:19
          Drogi Tyu!
          Dla mnie ten temat w takim ujęciu jest zakończony.
          Ja w pewnych sprawach nie lubię dzielić po naukowemu włosa na czworo.
          Dlaczego nie lubię?
          Nie wszystko poddaje się naukowemu badaniu-może jeszcze nie.
          To brzmi jak szansa na przyszłość.
          Materia ludzka to nie materia ze świata nauki.
          Wielu próbowało i próbuje uporać się z materią ludzką w sposób naukowy i tych
          nazwałam też Macherami od losów.
          Dla mnie przede wszystkim liczy sie zadawanie pytań.
          Dobrze postawione pytanie-to już połowa sukcesu.
          Odpowiedź na postawione sobie pytania przychodzi lub nie, szybciej lub później,
          na niektóre może nigdy.
          Ale jak człowiek zadaje sobie niektóre pytania to inaczej zaczyna postrzegac
          otaczający go świat.
          Zaczyna patrzeć pod kątem zadawanych pytań.
          Odpowiedzi-to kwestia czasu, uwagi, namysłu, koncentracji itp.
          Zachęcam do odwiedzenia mojego nowego wątku.
          Tam będą pytania, na które każdy sam musi znaleźć odpowiedź.
          Ja tych pytań nie 'wymyśliłam'.
          One towarzyszą ludzkości od początku 'zejścia z drzewa'i dla mnie są ważniejsze
          niż wszystkie inne pytania technologiczno-cywilizacyjne tworzące tzw. postęp.
          Już stało się to najgorsze.
          Większość ludzi zachowuje się już jak "Małpa w kąpieli"
          pozdrawiam d_nutka
          • tyu Do D_nutki Tyu na poważnie 16.04.02, 07:32
            Witaj! I wybacz spóźnienie, proszę.
            Piszesz: "Dobrze postawione pytanie - to już połowa sukcesu."
            Całkowicie się z tym zgadzam!
            Żeby rozwiązać jakikolwiek problem, trzeba wiedzieć, na czym ten problem polega,
            postawić właściwą "diagnozę". Temu służy zadawanie właściwych pytań: właściwych,
            czyli dotyczących sedna, nie marginaliów sprawy.
            JAKIE pytania można uznać za właściwe?
            I tu chyba zaczyna się spór między nami.
            Myślę, że WŁAŚNIE chłodne, logiczne, "naukowe" podejście do sprawy (choć
            dzielenie włosa na czworo" i zajmowanie się marginaliami, to przesada), bez
            uproszczeń i dogmatów, bez niepotrzebnych emocji, pozwoli dojść do tych pytań.
            A wiedząc o co pytać, z reguły kiedyś - prędzej, czy później - dojdziemy do
            prawdy: tu już jesteśmy zgodni.
            I TEŻ jesteśmy zgodni, że są pytania, na które OSTATECZNA odpowiedź nie padnie
            nigdy.
            Twoje pytania - ważne! - często należą właśnie do takich.
            I dlatego Twoje podsumowanie może dotyczyć tylko tego, co napisano DO TEJ PORY.
            Odpowiedzi na te pytania będą tworzone nadal.

            I na zakończenie. Troszkę lżej, bo to będzie bajka (czy nie starogrecka?), ale
            bajka całkowicie w duchu naszych rozważań.
            Kiedyś za coś od jakiegoś bóstwa jakiś chłopczyk uzyskał prawo do uzyskania
            odpowiedzi na trzy zadane przez niego pytania i poznania w ten sposób pełnej
            prawdy o tym, co zechce. Miał pełną dowolność wyboru.
            Pierwsze pytanie chłopca brzmiało: o co powinienem spytać w pozostałych dwóch
            pytaniach?
            A Twój wątek o godnym życiu też odwiedzę na pewno.

            Pozdrawiam!
            • d_nutka Re: Do Tyu na poważnie ;) 16.04.02, 10:16
              Bajeczka urocza, ale dla mnie z małym wybiegiem.
              Pytania powinny być bez suflera.
              Można co najwyżej inspirować do zadawania pytań.
              Jak trzeba- to rozwinę moją myśl.
              Ale jestem pewna, że nie ma takiej potrzeby.
              d_nutka do przeuroczego w swym intelekcie Tyu.
              • tyu Re: Do D_nutki na poważnie ;) 16.04.02, 11:11
                d_nutka napisał(a):

                > Bajeczka urocza, ale dla mnie z małym wybiegiem.
                > Pytania powinny być bez suflera.
                > Można co najwyżej inspirować do zadawania pytań.
                > Jak trzeba- to rozwinę moją myśl.
                > Ale jestem pewna, że nie ma takiej potrzeby.
                > d_nutka do ... itd.



                ROZWIŃ, ROZWIŃ!
                I - co masz na myśli pisząc o suflerze? W bajce nie ma go na pewno!
    • bogumilka Dzięki Salkowi już nie muszę się bać, że 14.04.02, 17:03
      dzieci zachorują na Heine-Medina. Okropna choroba zostawiająca kalekich ludzi.
      Pzdr.
      • Gość: Pyt. #-a Bajeczne pytania IP: *.wroclaw.tpnet.pl 16.04.02, 10:26
        Co powinienem chciec wiedziec, zeby po zadaniu pytania
        o tresc dwu wlasciwych pytan, wystarczajacych do uzyskania pozadanej
        odpowiedzi o niezbednej prawdzie, jeszcze te prawde zrozumiec,
        bez tej wiedzy, ktorej teraz nie jestem w stanie zrozumiec?

        Skolowany bajka i D_nutki watkiem #
        • tyu Re: Bajeczne pytania. Do #-a 16.04.02, 11:09
          Gość portalu: Pyt. #-a napisał(a):

          > Co powinienem chciec wiedziec, zeby po zadaniu pytania
          > o tresc dwu wlasciwych pytan, wystarczajacych do uzyskania pozadanej
          > odpowiedzi o niezbednej prawdzie, jeszcze te prawde zrozumiec,
          > bez tej wiedzy, ktorej teraz nie jestem w stanie zrozumiec?
          >
          > Skolowany bajka i D_nutki watkiem #


          NO WŁAŚNIE!
          Gdyby ludzie to wiedzieli...

          A w przypadku zacytowanej bajki:
          myślę, że poznając treść tych pytań (sformułowanych Z ZAŁOŻENIA optymalnie -
          przecież to sformułowanie było PEŁNĄ odpowiedzią na pierwsze pytanie) - chłopiec
          zrozumiałby odpowiedź W PEŁNI, bez potrzeby jakiejkolwiek dodatkowej
          interpretacji. W przeciwnym wypadku - odpowiedzi nie zawierałyby pełnej (czyli
          m.in. - jednoznacznie określonej) prawdy.

          Pozdrawiam filozoficznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja