Sądownictwo rodzinne do zmiany!

25.09.04, 23:23
Rozwody, stały się zjawiskiem na tyle powszechnym, że wiadomość o rozstaniu
naszych znajomych przestaje już nas szokować. Co prawda nie doścignęliśmy
jeszcze w tej smutnej statystyce innych wysokorozwiniętych społeczeństw,
gdzie mniej więcej co drugie małżeństwo ulega rozpadowi, ale powoli je
doganiamy. Nie zawsze jednak zastanawiamy się co dzieje się z dziećmi
pochodzącymi z rozpadającego się związku. Czy nadal będą miały szansę na
zrównoważony rozwój emocjonalny i pełny kontakt z obojgiem rodziców?

Czynniki ideologiczne leżące u podstaw stanowienia prawa i realizowania tego
prawa w praktyce nie uwzględniają dobra społecznego a fałszywe, nie
ugruntowane w naukowy sposób i szkodliwe uproszczenie, zgodnie z którym matki
są lepszymi rodzicami niż ojcowie. Praktyczny wymiar tego uprzywilejowania
matek rozciąga się aż do możliwości bezprawnego i bezkarnego uniemożliwiania
kontaktu ojca z dzieckiem czyniąc z nich (matek) faktycznie jednoosobowego
dysponenta kontaktów dziecka z zewnętrznym światem.
To bezzasadne uprzywilejowanie matek względem ojców znajduje odzwierciedlenie
nawet w najwyższym akcie prawnym, Konstytucji RP. Artykuł 18 Konstytucji RP
brzmi następująco: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina
macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką
Rzeczypospolitej Polskiej. Zakładając zasadę równouprawnienia kobiet i
mężczyzn w życiu rodzinnym, wynikającą z artykułu 33 Konstytucji, powyższy
przepis powinien w miejscu rodzicielstwo zawierać określenie ojcostwo, nie
można bowiem uznać, żeby pojęcia rodzicielstwa i ojcostwa były ze sobą
tożsame.

Więcej: www.wstroneojca.ngo.pl/tata_pl2.htm


    • Gość: Warszawiak Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.09.04, 23:44
      Od dawna wiadomo, że do sądów rodzinnych i opiekuńczych trafia najgorszy
      element ludzki pod względem intelektualnym. Sądy te zdominowane są przez
      kobiety wylewające żółć na mężczyzn za swoje niepowodzenia w życiu rodzinnym.
      Najbardziej cierpią na tym dzieci, które z reguły decyzją sfeminizowanego sądu
      zostają przy matce. Jedynym zadaniem ojca jest płacenie alimentów, bo
      najczęściej matki uważają, że były partner nie powinien kontaktować się z
      dzieckiem. naukowcy już bardzo dawno temu wykazali bardzo zgubne skutki braku
      ojca w życiu dziecka. Ale nasze sądy są na to głuche i praktycznie świadomie
      tolerują opisany stan rzeczy. A wszyscy w sądach i różnych organizacjach
      rządowych i pozarządowych mają na ustach wyświechtany slogan o dobru dziecka.
      Politycy udają, że nie widzą tego problemu, bo kobiety to przecież duży
      elektorat. Dzieci z rozbitych rodzin, pozbawione przeważnie kontaktu z ojcem, w
      dorosłym życiu bardzo często powielają zachowania swoich rodziców i problem i
      jego skutki stają się coraz poważniejszymi ze społecznego punktu widzenia.
      Oczywiście, bardzo sprzyja temu rosnąca liczba rozwodów o czym pisze krzysztof
      2004.
      • Gość: Warszawianka Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.04, 10:03
        Faceci teraz są niepotrzebni - możemy dać sobie radę bez nich. Więcej z nimi
        kłopotu niz pożytku. Potrafimu wychowac dobrze dzieci i bez nich. I tak ich
        przeważnie nie ma w domu, gdy są potrzebni, to po co ta cała hipokryzja. Widać,
        że wątek rozpoczął jakis męski szowinista.
        • krzysztof2004 Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! 26.09.04, 22:11
          Gość portalu: Warszawianka napisał(a):

          > Faceci teraz są niepotrzebni

          - Zgadza się z Tobą cała tutejsza społeczność sędziów sądów rodzinnych (CCCP)!

          > - możemy dać sobie radę bez nich.

          Owszem, owszem, tylko jak?

          63% młodzieży popełniającej samobójstwa wychowało się bez kontaktu z ojcem
          (żródło: U.S. D.H.H.S. Bureau of the Census)
          90% bezdomnych i uciekających z domu dzieci pochodzi z rodzin bez ojca
          80% młodych mężczyzn popełniających gwałty nie miało kontaktu z ojcem
          (żródło: Criminal Justice & Behavior Vol 14, p.403-26, 1978)
          85% dzieci, które sprawiają problemy wychowawcze wychowały się bez ojca
          (źródło: Center of Disease Control)
          71% młodzieży, która porzuca szkołę pochodzi z takich rodzin
          (źródło: National Principals Assotiation Report on the State of High School)
          75% młodzieży ulegającej zatruciu chemicznymi środkami wychowało się bez ojca
          (żródło: Rainbow for all God's Children)
          85% młodzieży trafiającej do więzień wychowało się w domu bez ojca
          (żródło Fulton Co. Georgia Jail population, Texas Dept. of Corrections 1992).

          - To niewielka część statystyk dotyczących roli społecznej ojca.

          > Więcej z nimi kłopotu niz pożytku.

          - No i pisuarów produkować nie trzeba smile
          users.nethit.pl/forum/read/tata/2502713/0/
          > Widać, że wątek rozpoczął jakis męski szowinista.

          To Ty tak widzisz wink

          Oto kilka prawdziwych historii:
          www.tata.pl/historie.htm

          • Gość: samotna matka Warszawianko zapytaj swoje dziecko, czy potrzebuje IP: *.proxy.aol.com 27.09.04, 04:06
            ojca. Nie mow za dziecko, zionac nienawiscia do meskiego rodu. Pozbawienie
            jednego z rodzicow powoduje nieodwracalne zmiany w psychice dziecka i w jego
            zachowaniu nawet w doroslym zyciu. Roznie sie w zyciu uklada,rozni sa mezczyzni
            i rozne kobiety oj rozne. Jezeli trzeba sie rozejsc, bo doroslym nie wyszlo,
            nie znaczy ze rozwod nalezy brac z dzieckiem, ktore na swiat sie nie prosilo.
            Trzeba duzej kultury osbistej, zeby zostac przyjaciolmi po rozwodzie i
            rodzicami dla dziecka dla jego dobra.
            • Gość: Mariner Re: Warszawianko zapytaj swoje dziecko, czy potrz IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 23:08
              Chwała Ci za to, że to rozumiesz. Z podpisu wnoszę, że jesteż samotna matką. Ja
              wychowałem się bez ojca i całe życie mi go brakowało. Idiotki, które sobie
              myślą, że jest to dla dziecka bez znaczenia nie zdają sobie sprawy z wagi tego
              problemu. Są też totalnymi egoistkami.
              Tak naprawdę to dzieci wychowujemy nie dla siebie, tylko dla innych. I to jest
              podstawowa prawda życiowa.
              Niestety, żadko się zdarza, że rozchodzące się strony starają się
              zminimalizować skutki rozwodu swoim dzieciom. Egoizm na ogól wygrywa z dobrem
              dzieci. Szkoda.
              M.
        • Gość: Mariner Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 23:02
          Szkoda, że głupota nie boli.
          Dziecku do prawidłowego rozwoju są potrzebne zarówno męskie, jak i kobiece
          wzorce osobowości.
          Przegrane kobiety wlewaja w umysły swoich dzieci wszystkie swoje antymęskie
          fobie, produkując kolejne pokolenia ludzi, którym w zyciu się nie układa.
          Są ludzie dobrzy i źli i nie ma to nic wspólnego z płcią.
          Dzieci pochodzące z pełnych rodzin mają statystyczne większe prawdopodobienstwo
          normalnego życia. Miliony lat ewolucji to uczyniło. Kto tego nie rozumie jest
          albo idiotą, albo cechuje go zła wola.
          M.
          • danek4 Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! 29.09.04, 23:08
            Gość portalu: Mariner napisał(a):

            > Dzieci pochodzące z pełnych rodzin mają statystyczne większe
            prawdopodobienstwo
            >
            > normalnego życia. Miliony lat ewolucji to uczyniło. Kto tego nie rozumie jest
            > albo idiotą, albo cechuje go zła wola.
            > M.

            gdyby ta statystyka była prawdziwa to ...nie byłoby wojen
            przemyśl jeszcze raz swoje statystyki w ujęciu historycznym i społecznym
    • dokowski Skoro porównujesz nas z krajami cywilizowanymi... 27.09.04, 09:30
      krzysztof2004 napisał:

      > nie doścignęliśmy jeszcze w tej smutnej statystyce innych
      > wysokorozwiniętych społeczeństw

      ... to dlaczego nie do końca?

      > szkodliwe uproszczenie, zgodnie z którym matki
      > są lepszymi rodzicami niż ojcowie. Praktyczny wymiar tego uprzywilejowania
      > matek rozciąga się aż do możliwości bezprawnego i bezkarnego uniemożliwiania
      > kontaktu ojca z dzieckiem

      Bądź konsekwentny. Jak jest na zachodzie, czy też zdarzają się
      takie "bezprawne" decyzje sądów? Wiemy że Polska tak w ogóle nie jest państwem
      prawa, ale jednak to nasze polskie "bezprawie" z reguły uprzywilejowuje
      mężczyzn (niskie i nieściągalne alimenty, łagodne wyroki za gwałty, zgoda na
      bicie żon itd.). Byłbym zaskoczony, gdyby w sprawie opieki nad dziećmi sądy
      poslkie bardziej preferowały kobiety niż sądy na zachodzie.
      • Gość: Doświadczony Re: Skoro porównujesz nas z krajami cywilizowanym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 10:24
        Miałem nawiązać tylko do wypowiedzi samotnej matki, ale w międzyczasie dotarł
        na Forum post dokowskiego, który jest, według mnie, symptomatyczny dla
        społeczeństwa. Po prostu społeczeństwo polskie w swojej znakomitej większości
        nie wie, jak wygląda sytuacja rodzin po rozwodzie czy rozstaniu(bo w grę
        wchodzą również związki nieformalne) w przypadku, gdy są dzieci. Dokowski w
        swoim rozumowaniu jest typowym przedstawicielem tego społeczeństwa, które wie
        jedynie o, jak pisze "uprzywilejowaniu mężczyzn(niskie i nieściągalne alimenty,
        łagodne wyroki za gwałty, zgoda na bicie żon itd". A dzieje się tak dlatego, że
        media wytwarzaja od lat, przy wsparciu feministek, obraz mężczyzny - bandyty i
        pozbawionego wszelkich uczuć. Oczywiście, tacy też się znajdują, nikt tego nie
        neguje i powinna ich spotykać zasłużona kara. Ale może trochę po kolei:
        niskie i nieściagalne alimenty - rzeczywiście, czasami się to zdarza, ale z
        czego ma płacić ojciec dziecka, jeśli od lat nie ma pracy lub zarabia bardzo
        mało? Rozumialbym surowe karanie w przypadku, gdy komuś się znakomicie powodzi
        i uchyla się od płacenia alimentów, ale takich osobników stać przeważnie na
        dobrych adwokatów, którzy "załatwią" swojemu klientowi stosunkowo niskie
        alimenty. Sądy dopadają natomiast tzw. "leszczy", którzy ledwo wiążą koniec z
        końcem. Często dochodzi do tego zwykła mściwość byłych partnerek, które lecą z
        wyrokami egzekucyjnymi do komorników, a ci zaspakajają w pierwszej kolejności
        swoje należności. Często wymagania pań są tak wygórowane, że nawet sądy widzą
        bezczelność tego typu żądań.
        Niskie wyroki za gwałty - tego i ja nie rozumiem i jest to jeszcze jeden dowód
        na fatalna prace sądów. zwracam przy okazji uwagę, że jest to sfera
        orzecznictwa sądów karnych, a my mówimy o sądach rodzinnych i opiekuńczych.
        Skoro jednak jesteśmy przy sądach karnych, to warto wspomnieć o preparowniu
        spraw karnych, co doradzają kobietom co sprytniejsi adwokaci i organizacje
        kobiece. A słuzyc to ma jedynie uzyskaniu wyroku z winy mężczyzny bądź podstawy
        do eksmitowania feceta z mieszkania.
        Sprawa bicia żon - skąd takie twierdzenie, że jest na to zgoda sądów - jeśli
        tak się zdarzy, to również dowód na złe działanie sądów.
        I na koniec przeświadczenie dokowskiego, że w sprawie opieki nad dziećmi sądy
        polskie nie preferują bardziej kobiet niż sądy zachodnie. Trudno powiedzieć,
        czy preferuja bardziej, ale generalnie nastawienie sądów jest zdecydowanie
        dyskryminujace w stosunku do mężczyzn. Za identyczne postepowanie facet idzie
        do więzienia, kobiecie uchodzi to na sucho. Standardem jest zabieranie dziecka
        przez matkę i wyjazd w siną dal. Ojceic dziecka może bezskutecznie latami
        dobijac sie w sądach o możliwośc widzenia ze swoim dzieckiem, ale jedynym
        jego "przywilejem" jest obowiazek placenia alimentów bez oglądania dziecka.
        Jeśli ojciec zabierze dziecko, bo ma przecież zgodnie z konstytucją i wszelkimi
        kodeksami takie same prawa, jest ścigany z całą surowościa prawa za porwanie.
        czasami kończyło się to interwencją brygady antyterrorystycznej.
        Generalnie w znakomitej wiekszości przypadków ojciec dziecka ma tylko bulić
        alimenty i nie dopominac sie wcale o mozliwośc kontaktu ze swoim dzieckiem -
        taka jest wszechpanujaca doktryna polskich sądów, która nie uległa zmainie od
        wielu, wielu lat, chociaż już dawno dowiedziono naukowo o zgubnych skutkach
        takiego postępowania sądów na przyszłe losy dziecka pozbawionego kontaktów z
        ojcem. Znam przypadki, że dziecko zostawia się pod opieką matek chorych
        umysłowo, alkoholiczek i prostytutek, byle tylko dzieckiem nie zajął się
        ojciec. A to tylko dlatego, że matka bez dziecka nie będzie miała prawa do
        alimentów - niby na dziecko ale zawsze coś tam uszczknie sobie. I dlatego
        wiekszośc matek traktuje dziecko jak martwy przedmiot, podejmuje decyzje nikogo
        nie pytając i widząc w tym tylko swój interes. Oczywiście jest trochę matek
        rozsądnych, rozumiejących potrzeby dziecka po rozstaniu z dotychczasowym
        partnerem, ale to tylko potwierdza wszechpanującaą regułę

        I kilka słów w związku z wypowiedzią samotnej matki. Należy się cieszyć, że
        istnieja takie kobiety, ktore patrzą na poruszane zagadnienia tak jak ona.
        Wiemy, że duzo po rozstaniu partnerów zależy od kultury osobistej, ale skoro
        tego nie ma, to jedyna instytucją powołana do rozstrzygania sporów są sądy. Ale
        to właśnie to one nie stoją na wysokości zadania i zamiast działać rzeczywiście
        dla dobra dziecka, wiele czynia dla antagonizowania płci i pogarszają tylko
        sytuację. I w wyniku ich działania za kilka lub kilkanaście lat będą miały
        kolejną grupę klientów w postaci dorosłych już dzieci, które przeniosły w swoje
        dorosłe życie wzorce ze swojego dzieciństwa.
        • dokowski Ja się z tymi wywodami najzupełniej zgadzam 27.09.04, 12:30
          Ale to jest krytyka sądów równie dobrze polskich jak i amerykańskich czy innych
          krajów zachodnich. Brakuje mi porównania Polski z zachodem.

          Zauważ, że jeśli sądy na zachodzie działają tak, jak je krytykujesz, to jest to
          sygnał, żeby z dystansem traktować przekonania oparte na własnym rozumie. Może
          problematyka jest tak złożona, że pojedynczy umysł nie obejmuje całości
          zagadnienia i nie jest zdolny do wyciągnięcia pewnych wniosków systetycznych?
          Może setki lat doświadczeń zachodnich demokracji w budowie państwa prawa dało
          efekt wiarygodniejszy, niż takie nasze domorosłe rozumowanie.

          Ja się zgadzam z tym, że często ojciec byłby lepszym opiekunem niż matka, a
          nawet ojciec pedał, nawet para pedałów - zawsze najgorszym rozwiązaniem jest
          sierociniec. Ale to tylko moja opinia w kwestii o złożoności, która mnie
          przerasta.

          A ciebie na pewno nie przerasta? Jesteś pewien, że uwzględniłeś wszystkie ważne
          czynniki i zagrożenia? Nie jest możliwe, że taki system jak obecny jest
          najlepszy? Może w takim systemie mimo tylu błędów, sumaryczna waga wszystkich
          błędów jest wbrew pozorom bliska minimum?

          Co innego jest np. na pytanie "dlaczego dzieci wyrastają na przestępców?" -
          takie pytanie jest banalnie proste w porównaniu z pytaniem, jak sądy powinny
          rozstrzygać kwestie prawa do opieki nad dzieckiem.
          • Gość: Doświadczony Re: Ja się z tymi wywodami najzupełniej zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 13:40
            Nie rozumiem, w jakim celi potrzebne jest dokowskiemu porównanie polskich sądów
            z zachodnimi? Czy maja one byc dla nas wyrocznia i wzorcem? przestańmy wreszcie
            naśladować idiotyzmy, które na zachodzie też mają miejsce. Tam też sytuacja
            ojców nie jest chyba wiele lepsza od naszych, chociaż np. w Wielkiej Brytanii
            sądy karzą jednak matki za utrudnianie kontaktów z dzieckiem, czego raczej u
            nas nie ma. W ten sposób nasze sądy kompromitują się całkowicie, bo same robią
            z siebie pośmiewisko - najpierw wydają wyrok bądź postanowienie a później nic
            nie robią, żeby je egzekwować, co po prostu rozzuchwala strony postępowania
            (przeważnie tą żeńską).

            Wywody na temat złożonosci problemu i kwestionowanie zdrowego rozsądku w wielu
            sprawach rodzinnych i opiekunczych pachnie mi jakoś chęcia odebrania
            komukolwiek prawa do zabierania głosu w bardzo ważnych sprawach społecznych. Ja
            nie jestem przekonany o swojej nieomylności, ale ocena takich przypadków jak
            zostawianie chorych dzieci na pastwę nieodpowiedzialnych matek, w wyniku czego
            dziecko zostaje na całe życie kaleką czy też zmuszanie 10-letniego chłopaka
            siłą do pozostawania z matką, gdy ten grozi samobójstwem (fakt opisany w
            zeszłym tygodniu w Fakcie) nie wymaga jakiś niesamowitych predyspozycji
            umysłowych i specjalistycznej wiedzy. Zreszta wielu prawników twierdzi, że w
            Polsce prawa dziecka i rodziców(przeważnie ojców)są nagminnie łamane i prawie
            wszyscy udaja, że tego nie widzą. Trzeba rzeczy nazwac po imieniu i jasno
            stwierdzić, że polskie sądy dopuszczja się po prostu, delikatnie mówiąć,
            licznych nieprawości.

            Tłumaczenie, że byc może male błedy się zdarzaja, ale sumarycznie nie jest
            najgorzej to jakies nieodpowiedzialne usprawiedliwianie tego horroru w sprawach
            rodzinnych i opiekuńczych.

            A co do rozstrzygania w sprawie opieki nad dziecmi po rozstaniu rodziców -
            gdyby sądy rzeczywiście myślały o dobru dziecka a nie tylko o interesie matki,
            dałoby sie uniknąć wielu tragedii ludzkich teraz i w przyszłości. A żeby nie
            być gołosłownym, to przypominam "profesjonalizm" działania sądów w głośnych
            sprawach morderstw dzieci w Łodzi. Teraz okazuje sie, że nie ma czwórki dzieci
            na tym świecie i w sądzie rodzinnym i opiekuńczym nikogo, kto za to odpowiada.
            Więc proszę nie wypisywać, że w zasadzie wszystko jest w porządku a niektórzy
            szukaja tylko dziury w całym.

            Wydaje mi się, że dokowski ma coś wspólnego z krytykowanym w tym wątku
            sądownictwem rodzinnym i opiekuńczym.
            • dokowski Na tym forum konsekwentnie walczę o dobro dziecka 27.09.04, 14:06
              ... więc mi tu głupio nie insynuuj.

              Gość portalu: Doświadczony napisał(a):

              > porównanie polskich sądów
              > z zachodnimi? Czy maja one byc dla nas wyrocznia i wzorcem?

              Mają być wzorcem, ale nie wyrocznią.

              Na naszym dzikim wschodzie niemal cała kultura prawna zanikła z powodu
              sowieckich spustoszeń. Natomiast zachód rozwijał swoją kulturę prawną przez
              stulecia, aż stała się ona naszym ideałem, do którego Polska dąży.

              Cywilizacja wolnego człowieka i jego praw narodziła się na zachodzie (w
              Holandii) i cały czas do dzisiaj z zachodu płynie oświecenie dla świata (teraz
              głównie z USA, ale kwestiach naporawdę nowych wciąż Holandia wskazuje drogę).
              Sądownictwa można uczyć się też od Anglików.

              Zawsze odbieram jako hipokryzję, gdy ktoś mówi o potrzebie reform w Polsce, a
              nie wskazuje wzorca dla tych reform na zachodzie. Dla mnie oznacza to, że chce
              się pomądrzyć i poudawać zaangażowanego, albo po prostu sobie ponarzekać czy
              pokrytykować.
      • krzysztof2004 Porównuję was z krajami cywilizowanymi 27.09.04, 10:53
        dokowski napisał:

        > Bądź konsekwentny. Jak jest na zachodzie, czy też zdarzają się
        > takie "bezprawne" decyzje sądów?

        Polska nie ma monopolu na niszczenie więzi rodzinnych w majestacie przepisów
        tak zwanego prawa. Są decyzje ewidentnie bezprawne (Trybunał w Strasburgu
        dopiero zaczyna badać skargi na Polskę w tej kwestii) i są decyzje formalnie
        poprawne, które blokują dzieciom prawo do budowania więzi z własnymi ojcami,
        pozostawiając je w rękach ustanawianych wyrokiem rozwodowym właścicielek.
        Bardzo często bywa tak, że to właśnie właścicielki tych dzieci są przyczyną
        rozpadu rodziny, ale sąd rodzinny nie jest zainteresowany ani samym dzieckiem
        ani jego dobrem ani istotą rodzinnych tragedii. Liczy się stereotyp ojca jako
        rodzica drugiej kategorii, biurokratyczna statystyka i konieczność napędzania
        patologii społecznych, na których żeruje cały ten zdegenerowany system.

        Jak jest na Zachodzie?
        www.tata.pl/f4j.htm

        > Wiemy że Polska tak w ogóle nie jest państwem prawa,

        Powiedz to Prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu – on tego nie wie.
        users.nethit.pl/forum/read/tata/1864083/2/

        > Byłbym zaskoczony, gdyby w sprawie opieki nad dziećmi sądy
        > poslkie bardziej preferowały kobiety niż sądy na zachodzie.

        Są historie, o których obywatelom zachodniej Europy nawet się nie śniło!
        www.tata.pl/historie.htm
        • Gość: samotna matka Tez doswiadczona w dwie strony IP: *.proxy.aol.com 27.09.04, 16:10
          Tak sie ulozylo w moim zyciu, ze trzeba bylo sie rozstac. Moje dziecko bylo
          male, nie orienowalo sie w sytuacji. Nie mowilam o ojcu ani zle ani dobrze.
          Czekalam az samo zapyta, gdzie jest moj tato, az samo uzna czy chce sie
          spotykac z ojcem czy nie- zostawilam decyzje synowi.
          Po 6 latach nastapil moment, kiedy moglam powiedziec - to pan to jest twoj
          ojciec. Mimo,ze ojciec syna nas tez widzial, nie podszedl, nie przywital sie.
          Moj syn zareagowal za zdziwieniem - dlaczego do mnie nie podszedl? Wiecej o
          ojca nie bylo pytan. Alimenty owszem byly placone regularnie i nie byly robione
          sceny w sadzie. Te sprawy zawsze byly ustalane przed wejsciem na sale
          i nastepowala tylko decyzja, ktora podjelismy wspolnie razem wedlug mozliwosci.
          Wyszlam powtornie za maz za czlowieka rozwiedzionego majacego jedno dziecko.
          Matka jego dziecka pokazala nam szczyt chamstwa, trudnego do wyobrazenia.
          Poniewaz jedyny mezczyzna, ktory trafil sie w jej zyciu i uczynil ja matka po
          rozwodzie z jej winy ulozyl sobie zycie do czego mial prawo, skutecznie
          wykorzystywala swoje dziecko do szarpania nam zycia przez lata.Moglabym ksiazke
          napisac do czego sie dopuszczala. Nie zajela sie swoim zyciem tylko naszym, bo
          poprzysiegla sobie zemste, zniszczenie ojca dziecka a przy okazji nasze zycie i
          naszych dzieci.Zreszta znalazla w sadzie polskim wielkie poparcie, zatajajac
          prawde ze dostawala alimenty, uczynila z mojego meza przestepce alimentacyjnego
          w dwoch krajach sciagajac przez prokurature. Przylapana na wielokrotnym
          klamstwie nie zostala ukarana, bo miala znajomosci w srodowisku prawniczym.
          Z kazdej strony sa ludzie i ludziska i sa to sprawy indywidulane a jak
          zachowuja sie strony po rozwodzie zalezy tylko od kultury osobistej
          dwoch stron.


          • saka Re: Tez doswiadczona w dwie strony 28.09.04, 12:33
            Rozumiem Cię "samotna matko" Jestem też doświadczona w dwie strony (po
            nieudanym małżeństwie zostało dziecko, mój obecny mąż ma dziecko, którego matka
            też wykręca rózne numery) jednak nie rozumiem postawy kobiet, które twierdzą,
            że mężczyzna tylko przeszkadza. To właśnie dzięki takim kobietom nasze dzieci
            cierpią i oglądają sceny awantur, niejednokrotnie rękoczynów, uczą się
            jak "dokopać" drugiemu grając na jego uczuciach. Takie egoistyczne matki
            wychowują egoistyczne dzieci.Pokazują dzieciom, że ojciec służy tylko do brania
            od niego kasy. Takie postawy zaszczepiają w dzieciach chyba tylko po to by
            później te dzieci przenosiły takie zachowania do swoich małzeństw. Matki te
            mają pretensje do całego świata i nie widzą wszystkiego tego co w nich złe. Ja
            wobec ojca mojej córki byłam wręcz namolna prosząc go by zechciał spotkać się z
            dzieckiem i wcale się tego nie wstydzę. On nie chciał - jego sprawa. Córka
            odpłaci mu to z nawiązką kiedy dorośnie. Tak samo odpłacą mamuśkom ich dzieci
            za to, że próbowały wykreślić ojca z ich życia i tym samym pozbawiły ich części
            swoich korzeni, do których każdy z nas ma prawo.
            Najgorsze w tym jest to, że sędziowie przykaskują takim postawom. Są
            bezkrytyczni wobec matek a jednocześnie tępią ojców. Ci sędziowie również nie
            powinny zostawać bezkarni. Wybiórczo traktują dowody, każdy ojciec to z
            założenia pijak, który znęca się nad rodziną. Jeśli takiemu sędziemu zwróci się
            uwagę, że coś tu nie gra, to okazuje się, że jest to "obraza sądu", świadkowie
            ze strony ojca powinni się streszczać składając zeznania bo sąd nie ma czasu
            wysłuchiwać.
            W przypadku mojego mężą, kiedy to z uwagi na dużą odległość od miejsca
            zamieszkania dziecka, sąd prowadził przesłuchanie w miejscu zamieszkania ojca,
            okazało się, że sędzina wogóle nie była przygotowana do prowadzenia sprawy. Mój
            mąż de facto prowadził sprawę (o dziwo sędzina pozwoliła się mężowi odzywać),
            wobec czego świadkowie mogli złożyć sensowne zeznania. Gdyby nie to - pewnie w
            sądzie prowadzącym postępowanie mieliby niezły ubaw bo pytania sędziny wogóle
            nie dotyczyły tematu rozprawy.
            Jednakże pomimo tego sędziowie sa nieomylni (przynajmniej we własnym mniemaniu).
        • gandalph Re: Porównuję was z krajami cywilizowanymi 28.09.04, 13:10
          krzysztof2004 napisał:

          > dokowski napisał:
          >
          > > Bądź konsekwentny. Jak jest na zachodzie, czy też zdarzają się
          > > takie "bezprawne" decyzje sądów?
          >
          > Polska nie ma monopolu na niszczenie więzi rodzinnych w majestacie przepisów
          > tak zwanego prawa. Są decyzje ewidentnie bezprawne (Trybunał w Strasburgu
          > dopiero zaczyna badać skargi na Polskę w tej kwestii) i są decyzje formalnie
          > poprawne, które blokują dzieciom prawo do budowania więzi z własnymi ojcami,
          > pozostawiając je w rękach ustanawianych wyrokiem rozwodowym właścicielek.
          > Bardzo często bywa tak, że to właśnie właścicielki tych dzieci są przyczyną
          > rozpadu rodziny, ale sąd rodzinny nie jest zainteresowany ani samym dzieckiem
          > ani jego dobrem ani istotą rodzinnych tragedii. Liczy się stereotyp ojca jako
          > rodzica drugiej kategorii, biurokratyczna statystyka i konieczność napędzania
          > patologii społecznych, na których żeruje cały ten zdegenerowany system.
          >

          Obawiam się, że masz rację.
          Po doświadczeniach z sądami rodzinnymi stwierdzam, że wygląda na to, że
          trafiają tam, hmmm, najsłabsi sędziowie, działający wedle stereotypu - "facet,
          winien!".
          Zgadzam się również, że system jest zdegenerowany, nie tylko zresztą w aspekcie
          sądów rodzinnych.
          Zgadzam sie równiez, że należy sięgać do najlepszych wzorców, ale jakoś nie
          widać propozycji zmian ze strony polityków, jakby byli ślepi!
          > Jak jest na Zachodzie?
          > www.tata.pl/f4j.htm
          >
          > > Wiemy że Polska tak w ogóle nie jest państwem prawa,
          >
          > Powiedz to Prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu – on tego nie wie.
          > users.nethit.pl/forum/read/tata/1864083/2/
          >
          > > Byłbym zaskoczony, gdyby w sprawie opieki nad dziećmi sądy
          > > poslkie bardziej preferowały kobiety niż sądy na zachodzie.
          >
          > Są historie, o których obywatelom zachodniej Europy nawet się nie śniło!
          > www.tata.pl/historie.htm
    • danek4 Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! 28.09.04, 12:56
      najpierw sąd orzeka rozwód
      a jak są przyczyny na takie orzeczenie, to już dzieci mają przerąbane wcześniej
      • Gość: Doświadczony Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.09.04, 21:17
        Jest pocieszające w tym wątku, że oprócz jakieś wściekłej Warszawianki dwie
        matki, które do tej pory zabrały głos, okazały sie osobami rozsądnymi i chyba
        obiektywnymi. W każdym razie też przytaczja fakty bardzo źle świadczące o
        polskich sądach rodzinnych. I jak sie okazuje, "karany" jest nie tylko ojciec
        dziecka, który sie chce z nim widywac, ale często i jego następna partnerka.
        Tak więc sądy zamiast dążyć do poprawy i tak już ciężkiej sytuacji, robią
        bardzo często bardzo wiele, aby podsycać konflikt. A przecież powołane są do
        tego, aby rozstrzygać w sposób uczciwy wtedy, gdy dwie strony nie są w stanie
        same rozwiązać swojego problemu.

        Przynosi to opłakane skutki społeczne i dlatego powinno się podjąć szeroką
        akcję o zmianę tego stanu rzeczy. Sami sędziowie tego nie dokonają, bo są zbyt
        zadufani w sobie i przekonani o swojej nieomylności, tymczasem ich niewiedza
        jest porażająca. A wbrew pozorom, sprawy rodzinne i opiekuńcze ze względu na
        przyszłe skutki decyzji sądów są najtrudniejszymi ze wszystkich.
        • danek4 Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! 28.09.04, 21:58
          Gość portalu: Doświadczony napisał(a):

          > A wbrew pozorom, sprawy rodzinne i opiekuńcze ze względu na
          > przyszłe skutki decyzji sądów są najtrudniejszymi ze wszystkich.

          dlatego też uważam, ze to przede wszystkim rodzice, a zwłaszcza MATKI powinny
          wykazać się dużą odpowiedzialnością za skutki swoich "walk" o ...
          no właśnie
          o co one "walczą"?
          o wyłączność na miłość dziecka?
          jeśli tak, to skutki są wręcz odwrotne od zamierzonych i przede wszystkim dla
          dziecka taka "walka" jest bardzo szkodliwa

          ja moim dzieciom oszczędziłam tej "wojny" mając w pamięci skutki jakich
          doznałam sama będąc dzieckim rozwodzących się rodziców i teraz mogę powiedzieć
          kazdej matce. jeśli NAPRAWDĘ masz na względzie dobro swojego dziecka to nie
          włócz go po sądach aby mu "dowieść", ze ty jesteś lepsza. komu chcesz
          tego "dowieść"? sądowi?
          po co?
          a dzieciom w różny sposób można okazać swoją miłość a przede wszystkim tym, że
          i ojciec i matka chcą okazać im, że je kochają.kto jak tą miłosć okazuje, to
          już inna sprawa, ale na pewno okazywanie miłości nie wyraża się w
          jej "kupowaniu" wyższymi alimentami.
          • Gość: Mariner Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 23:28
            Trzeba się po prostu wyzbyć egoizmu.
            M.
            • danek4 Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! 30.09.04, 07:46
              Gość portalu: Mariner napisał(a):

              > Trzeba się po prostu wyzbyć egoizmu.
              > M.

              i tym sposobem dawać dobry przykład dzieciom smile))
              to bardzo trudne zadanie, bo dzieci w swojej dziecięcej naturze są egoistyczne
              właśnie,a "kochający" rodzice robią wszystko aby dzieci w tym egoizmie utrzymać
              jak najdłużej
              a potem...po trupach do celu
        • Gość: samotna matka Sedziowie do zmiany w sadzie rodzinnym IP: *.proxy.aol.com 29.09.04, 05:51
          W moim drugim malzenstwie doswiadczylam niezmiernego chamstwa i msciwosci ze
          strony Ex mojego meza, jak tez niekompetencji i lamania prawa ze strony sadu
          rodzinnego w Polsce. Nie bede opisywac szczegolow sprawy ale wieloletnia
          gehenna warta jest opublikowania i na pewno to uczynie, ku przestrodze, jako ze
          dokumenty mam ciekawe....
          To nie prawo rodzinne w Polsce jest zle to ludzie w togach sa niewlasciwi i nie
          przestrzegajacy art prawa rodzinnego.Wedlug faktow, ktore mialy miejsce-
          liczyla sie tylko tamta strona, majaca znajomosci w srodowisku prawniczym - nie
          brano pod uwage w ogole naszej sytuacji rodzinnej- dwoje dzieci.Nie mozna
          przeciez orzec alimentow wyzszych niz wynosza miesieczne pobory jedynego
          zywiciela rodziny z dwojgiem dzieci....absurd- ale nie w polskim sadzie.
          Na dodatek sprawy o alimenty prowadzone byly bez wiedzy mojego meza, bez
          ustanowienia kuratora i opierano sie klamstwach Ex, ze swiadczen nie otrzymuje.
          W ten sposob mogla nas uderzyc i spowodowac konsekwencje prawne.
          Wiec trudno to nazwac ze sad jest niezawisly i bestronny.Jak sie ma znajomosci
          to i prawo idzie w kat.
          Wierze tez, ze jest wiele pokrzywdzonych biednych kobiet w Polsce samotnie
          wychowujace dzieci i mezczyzni uchylajacy sie od placenia alimentow ale sa tez
          i takie jak Ex mojego meza, by dokuczyc, by spowodowac klopoty, by sie odegrac,
          na zasadzie "ja ci pokaze". A dzieci to widza i ksztaltuja sie odpowiednie
          postawy, ktore moga sie obrocic przeciwko matce.
          Dlatego w sadzie rodzinnym powinny pracowac ludzie odpowiednio przygotowani i z
          odpowiednia wiedza, by nie krzywdzic zadnej ze stron.

          • danek4 Re: Sedziowie do zmiany w sadzie rodzinnym 29.09.04, 08:44
            Gość portalu: samotna matka napisał(a):

            > Wierze tez, ze jest wiele pokrzywdzonych biednych kobiet w Polsce samotnie
            > wychowujace dzieci i mezczyzni uchylajacy sie od placenia alimentow ale sa
            tez
            > i takie jak Ex mojego meza, by dokuczyc, by spowodowac klopoty, by sie
            odegrac,
            >
            > na zasadzie "ja ci pokaze". A dzieci to widza i ksztaltuja sie odpowiednie
            > postawy, ktore moga sie obrocic przeciwko matce.
            > Dlatego w sadzie rodzinnym powinny pracowac ludzie odpowiednio przygotowani i
            z
            >
            > odpowiednia wiedza, by nie krzywdzic zadnej ze stron.
            >
            >

            problem polega nie na tym, że sędziom w sądach rodzinnych można zarzucić brak
            wiedzy prawniczej. oni tą wiedzę posiadają i.... ją wykorzystują tak jak
            opisałaś.
            to nie brak wiedzy prawniczej jest problemem, ale nie liczenie się z
            konsekwencjami jakie ponoszą dzieci przy orzekaniu w sądach rodzinnych.
            na pewno ja zaliczam się do pewnego ewenementu matek, które dobro dzieci miały
            przed swoim "dobrem" i pewnie dlatego, po pewnych sądowych doświadczeniach, nie
            liczyłam na to, że jakikolwiek sąd jest w stanie lepiej wiedzieć niż ja sama co
            dla moich dzieci jest lepsze, a raczej mniej szkodliwe, bo rozwód rodziców to
            już jest taka szkoda na psychice dzieci, że dalej można co najwyżej szkód tych
            nie powiększać.i kto o tym może lepiej wiedzieć niż rodzice, którym dobro
            dzieci jest najwyższym rodzinnym dobrem?
            mój ewenement polegał na tym, że kiedy już podjęłam decyzję o rozwodzie, to aby
            mieć pewność, że ja z nas dwojga jestem odpowiedniejszą dla nich opiekunką na
            co dzień, sama z własnej woli i dyskretnie nawet przed dziećmi (tym mniejszym)
            poszukałam specjalisty od psychologii dziecięcej, aby po odpowiednich tam
            swoich metodach mógł mi powiedzieć jak z punktu widzenia moich dzieci one
            siebie widzą bardziej przy matce czy przy ojcu.ponieważ te "badania" były moją
            prywatną inicjatywą więc i jej wynik też był tylko dla mojej informacji.ale
            warto było, warto z kilku względów a przede wszystkim ja sama uzyskałam wiedzę
            czym tak naprawdę dla dzieci jest rozwód rodziców no i poprzedzające ten rozwód
            wydarzenia.potem to już miałam z gorki. żadnych sądów, zadnej bitwy bo nie było
            o co pomimo tego, że na mnie spoczywał większy 'ciężar' opieki nad dziećmi i
            zapewnienie im potrzeb bytowych. a dzieci ojca widywały na "żądanie" , to
            znaczy kiedy ojciec albo dziecko miało taką potrzebę i przez kilka lat po
            rozwodzie większe prezenty dzieci otrzymywały od obojga rodziców wspólne.
            po swoich doświadczeniach wiem, że to jednak matka powinna być tą stroną
            inicjującą do tego aby i po rozwodzie ojciec nie przestał być ojcem takim jakim
            potrafi być. wszak my matki też nie jesteśmy idealne. ja na pewno taka nie
            byłam.
            ale nasze dzieci nie idealnych rodziców potrzebują, ale takich, którzy je
            kochają.
            • Gość: gdynianin Re: Sedziowie do zmiany w sadzie rodzinnym IP: 195.205.250.* 29.09.04, 15:19
              o tym, że sędziowe powinni być wymienie to było wiadomo od dawna. Tak naprawdę
              Sądu nie interesuje dobro dziecka, gdyż to dobro jest utożsamiane przez sąd z
              interesem matki. Stereotyp panujący w kraju oraz w sądzie powoduje, że coraz
              częściej dochodzi do rozwodów w imię tzw. prawa i dobra dziecka.
              Wszyscy wobec prawa powinni być równi, a rzeczywistość sądu rodzinnego pokazuje
              o to takie obrazki:
              - matka, która robija rodzinę nie ponosi żadnych konsekwencji z tego tytułu,
              sąd jej dzieci da i jeszcze przyzna od ojca alimenty;
              - matka urudniająca kontakt dziecka z ojcem, nie ponosi żadnych konsekwencji,
              bo faktycznie dziecko nie jest związane emocjonalne z ojcem
              - matka robiąca "pranie z mózgu" dziecka; nie jest karana za to, bo to matka i
              wie co robi
              - ojciec nie płacący alimenty, bo nie ma pracy jest stwiany przed prokuratorem
              - ojciec, który nie odwiedza dziecka, bo wie, że to wywoła konfikt z matką i
              chcący oszczędzić dziecku niepotrzebnych stresów po takiej wizycie, odbierany
              jest jako drań nie interesujący sie dzieckiem
              - badania w RODKU, czysta farsa, badanie więzi emocjonalnej dziecka z ojcem,
              jak ta więź ma sie zawiązać jeśli ojcu od dłużeszgo czasu kontakt z dzieckiem
              jest uniemożliwiany
              - ojciec dziecka bierze dziecko do siebie wbrew woli matki - jest to porwanie,
              matka zabiera dziecko - ma prawo bo to rodzic

              gdzie tu jest jakaś równość wobec prawa, nie tylko sąd powinien iść do wymiany
              ale cały ten chory system sprawiedliwości
              • danek4 Re: Sedziowie do zmiany w sadzie rodzinnym 29.09.04, 15:35
                Gość portalu: gdynianin napisał(a):

                > gdzie tu jest jakaś równość wobec prawa, nie tylko sąd powinien iść do
                wymiany
                > ale cały ten chory system sprawiedliwości

                a jak ty, Gdynianinie, wyobrażasz sobie równość nieletniego dziecka wobec prawa?
                na ogół jest tak jak napisałeś. to fakt, że matka jest w sytuacji
                uprzywilejowanej w "walce" o dziecko i alimenty i chyba tylko matka, póki co,
                może ,jak zechce dla dobra dziecka, z tego uprzywilejowania zrezygnować
                dobrowolnie. ale kto ma te "walczące" matki do tego przekonać? "walczący"
                ojcowie? ja myślę, że instytucje rodzinne, które wiele mogłyby w tej sprawie
                zrobić, po prostu niewiele czynią. u nas w Polsce to już od dawna( może od
                zawsze?) istnieje model, że ten co ma jakąkolwiek władzę, w tym i sądowniczą,
                wie lepiej co dla dzieci jest dobre. nie wiem skąd oni czerpią takie
                przekonanie, ale tak jest. z przykrością mogę jeszcze dodać, że pozbywając
                dojca kontaktu z dzieckiem jednocześnie zubaza się dziecko o kontakty z rodziną
                jego ojca, a tym to już mało która matka pomyśli w swojej "walce" o swoje prawa
                swojej rodowej macicy.
        • Gość: Mariner Schzofrenia IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.04, 08:45
          Panie typu Warszawianka cierpią na swoistą schzofranię.
          Jeżeli samotnie wychowują dziewczynke to sprawa wydaje się prosta (nie dla
          dziecka). Ale jak wychowują chłopca?
          Czy wychowują go w niechęci do rodu męskiego? Wychowują infantylnego gamonia,
          który potem ma problemy sam ze sobą.
          Dosyć długo zyję na tym swiecie i wiele widziałem. Ludzie często uogólniają
          własne krzywdy doznane od płci przeciwnej. Tymczasem zło (subiektywne)
          wyrządził im konkretny człowiek. Czasem ta "krzywda" wynika z własnego
          charakteru i zachowań, czasem nie. Jak to w życiu.
          Moja znajoma sama wychowywała dziewczynkę. Pakowała jej do głowy własne krzywdy.
          Teraz ta dziewczyna sama jest już po rozwodzie. W rozmowach z nią, a znam ją od
          dziecka, poraża niemal całkowity brak zrozumienia dla zachowań typowo męskich.
          A niby gdzie miała tego się tego nauczyć?
          Dla niej każde wypite piwo to już alkoholizm. Zwalczała hobby swojego byłego
          męża (wędkowanie), robiła mu awantury, jak grzebał w samochodzie i tak dalej. W
          koncu wepchnęła go w ramiona innej. Tearz żyje w przekonaniu ogromnej krzywdy
          od całego rodzaju męskiego, nie dostrzegając własnej winy. Dalszy ciąg będzie w
          jej dzieciach.
          Wystarczy poczytać statystyki, aby zobaczyć jak to jest.
          W tym wątku pisze parę pań doświadczonych przez życie, które mają rozsądne
          spojrzenie na sprawę i to jest optymistyczne.
          M.
          • danek4 Re: Schzofrenia 30.09.04, 09:00
            Marinerze
            opisany przez ciebie przykład córki samotnej matki niestety nie należy do
            wyjątków, ale zapewniam cię, że podobne problemy miewają córki z tzw. pełnej
            rodziny.
            problem jest naprawdę zakorzeniony bardzo głęboko i moim zdaniem nie czas
            na "walki" i procesy sądowe:jajniki contra plemniki, ale wspólne
            przeciwstawianie się powielaniu szkodliwych wzorców bez względu na to czy
            rodzina jest pełna czy niepełna.
            ale przede wszystkim trzeba umieć o tych problemach rozmawiać spokojnie,
            bez "walki" płci o jakąkolwiek dominację w stosunku do dzieci, a potem...a
            potem to się bardzo ladnie już przekłada na ...poza dom
            co widać i słychać jak się z osobnikiem płci odmiennej rozmawia smile
            • Gość: Mariner Re: Schzofrenia IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.04, 09:43
              Tak już jest na tym bożym świecie, że jest czynnik męski i żeński.
              Kwestionowanie tego porządku jest zajęciem płonnym.
              Problem zaczyna się wtedy, kiedy chce się udowodnić przewagę jednej płci nad
              drugą. Tymczasem nie ma lepszej i gorszej płci. Jesteśmy inni i już. W jednym
              kobiety są lepsze, w innym my. Gdyby nie to wzajemne uzupełnianie się, to po
              prostu by nas nie było. Przes setki tysięcy lat o naszym przetrwaniu decydowała
              brutalna siła fizyczna. Ma to określone konsekwencje w naszym życiu. Czasami
              zastanawiam się, czy nadmiar agresji, który obserwujemy na codzień nie mierze
              się z niespełnionej męskości? Chyba coś w tym jest.
              Wiele naszych problemów bierze się stąd, że kobiety są o wiele bardziej
              monogamiczne niż mężczyźni. Wynika to stąd, że proces wychowania człowieka jest
              długotrwały. To jest sprawa ewolucji, a nie dobrych chęci. W końcu okres w
              którym człowiek żyje w warunkach cywilizacji jest bardzo krótki w porównaniu do
              trwania gatunku. W krajach islamu było wielożeństwo. Dzisiaj to anachronizm,
              ale w czasach kiedy w populacji ludzkiej przeważały kobiety miało to sens.
              Sprzyjało to zachowaniu gatunku. Mężczyźni ginęli podczas łowów i wyrzynali się
              wzajemnie.
              Sprawy damsko-męskie istnieja od początku naszego istnienia. Czym była by dziś
              kultura i sztuka, gdyby nie to? Wszystko na tym świecie wokół tego się kręci.
              Wszystko zależy chyba od właściwego doboru. Znam przypadek nałogowego
              podrywacza, który znalazł właściwą kobietę i od lat jest wzorowym mężem. Znam
              przypadek prostytutki, która teraz jest dobrą żoną i matka. Nie ma reguł.
              Często dramat jest spowodowany pochopną decyzją. Niestety rozumu przybywa z
              wiekiem.
              Samotne matki to sprawa stosunkowo nowa. W dawnych czasach samotna matka nie
              miała szans na wychowanie dzieci. Dopiero współczesna cywilizacja na to
              pozwala, ale nie jest to mimo wszystko stan normalny i pożądany.
              Łatwo jest oczywiście wypisywać mądre rzeczy, kiedy nie wchodzi w grę czynnik
              emocjonalny. Sam nie wiem jak bym się zachował w sytuacji kryzysowej. Na
              szczęście nie musiałem.
              Moja żona to mądra kobieta. To ona pakowała mi do głowy oczywistą prawdę, że
              dzieci nie wychowujemy dla siebie. I chyba nam się udało.
              M.
              • danek4 Re: Schzofrenia 30.09.04, 12:56
                Gość portalu: Mariner napisał(a):

                > Często dramat jest spowodowany pochopną decyzją. Niestety rozumu przybywa z
                > wiekiem.

                ale też i niewiedzą
                i wieloma jeszcze innymi czynnikami równie ważnymi

                > Samotne matki to sprawa stosunkowo nowa. W dawnych czasach samotna matka nie
                > miała szans na wychowanie dzieci. Dopiero współczesna cywilizacja na to
                > pozwala, ale nie jest to mimo wszystko stan normalny i pożądany.
                > Łatwo jest oczywiście wypisywać mądre rzeczy, kiedy nie wchodzi w grę czynnik
                > emocjonalny. Sam nie wiem jak bym się zachował w sytuacji kryzysowej. Na
                > szczęście nie musiałem.
                > Moja żona to mądra kobieta. To ona pakowała mi do głowy oczywistą prawdę, że
                > dzieci nie wychowujemy dla siebie. I chyba nam się udało.
                > M.

                szczęściara ta twoja żona
                a może miała więcej wiedzy w swoim czasie, aby uniknąć 'pochopnej" decyzji co
                do wyboru partnera na wspólne życie
                ale jak się popełni jeden błąd, nawet bardzo poważny, nawet najpoważniejszy w
                życiu, to jeszcze nie znaczy, że kiedy już się pewną wiedzę posiada to należy
                nadal tkwić w "błędzie z przeszłości" i powielać następne błędy
                ja w końcu uznałam, że....
                ale to już zbyt osobiste, niemniej jednak wiem, że nie popełniłam błędu
                zaniechania w imię....itd
                tylko czasem potrzeba naprawdę więcej czasu aby wiedzieć, że nie warto się
                dalej oszukiwać, bo...
                no ale to nie miejsce na moje dalsze osobiste doświadczenia
                bo te dalsze doświadczenia to są także doświadczenia moich dzieci, a za nie ja
                nie mam w zwyczaju się wypowiadać w kwestiach o których one...itd
    • Gość: Mariner Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 19:08
      To jest solidarnośc jajników.
      M.
      • danek4 Re: Sądownictwo rodzinne do zmiany! 29.09.04, 20:21
        Gość portalu: Mariner napisał(a):

        > To jest solidarnośc jajników.
        > M.

        jajniki kontra plemniki?
        kiedy rozprawa?
        wstęp wolny?
        dla wszystkich?
        czy po kastracji dopiero?
        no
        sąd powinien być bezstronny smile))
        • Gość: Doświadczony I tu znalazł się jakiś kretyn Mariner IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.09.04, 21:51
          Jak znajdą się jakieś nieliczne babki w tej całej skandalicznej sytuacji, jaką
          jest sądownictwo rodzinne i opiekuńcze, znajduje się jakiś palant a dokladniej
          niejaki mariner i te babki obraża. Być może jest to jakaś wsciekła feministka,
          której jedynym celem jest podgrzewanie konfliktu.
          Widać, że głosy rozsądku są niechętnie widziane w tej dyskusji.
          • Gość: Mariner Re: I tu znalazł się jakiś kretyn Mariner IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 22:11
            To tylko cytat z filmu "Tato"....
            M.
            • danek4 Re: I tu znalazł się jakiś kretyn Mariner 29.09.04, 22:26
              Gość portalu: Mariner napisał(a):

              > To tylko cytat z filmu "Tato"....
              > M.

              ja nie czuję się dotknięta tym "cytatem", a wprost przeciwnie, ubawił mnie
              bardzo smile
              coś w tym cytacie jest jednak na rzeczy...i dlatego dałam taki sobie figlarny (
              w mojej ocenie)żart o sprawie sadowej: jajniki contra plemniki

              a tak przy okazji mam pytanie
              czy plemię nie pochodzi od słowa plemniki?
              • Gość: Doświadczony Do Marinera IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.09.04, 22:47
                Zgadzam się, że w większosci przypadków w sprawach rodzinnych i opiekuńczych
                mamy do czynienia z solidarnością jajników, ale doceń wypowiedzi w tym wątku
                niektórych babek, bo to określenie akurat do nich nie pasuje. Gdyby takich
                rozsądnych babek było znacznie więcej, nie mielibyśmy krytykowanej w tym wątku
                sytuacji.
                • Gość: Mariner Re: Do Marinera IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 22:56
                  Doceniam.
                  M.
                  • danek4 Re: Do Marinera 29.09.04, 23:00
                    Gość portalu: Mariner napisał(a):

                    > Doceniam.
                    > M.

                    i doceńcie wreszcie te jajniki, które nie zważając na brak plemników ponoszą
                    trudy konsekwencji działalności tych ostatnich smile
                    a zapewniam was, że jest to naprawdę trudne zadanie i niejeden plemnikowiec
                    nawet jajogłowy takiemu zadaniu by nie sprostał
                    no ale jak jajnik zobaczy w końcu , ze błąd młodości nie musi być przenoszony
                    drogą jajnikowo-plemnikową to...ma co chciał
                    • Gość: Doświadczony W tym wątku chodzi o coś innego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 09:35
                      Wydaje mi się, że w tym wątku dyskusja zwekslowala na ślepy tor.
                      Oczywiście, danek4 i Mariner mają w pełni rację co do przyczyn obecnego stanu
                      rzeczy jeśli chodzi o rodziców, którzy ze zwykłej zemsty lub głupoty czynią
                      nieszczęśliwymi własne dzieci. Oczywiście, i tu bardzo pożądane są wszelkie
                      dobre zmiany. Ale na dzień dzisiejszy jest jak jest i w takich sytuacjach
                      strony zwracaja się do sądu, bo tak stanowi kodeks rodzinny i opiekuńczy. I to
                      sąd powinien być tym mądrym arbitrem, który rzeczywiście dla dobra dziecka
                      będzie podejmował właściwe decyzje. Tymczasem właśnie sądy przez swoje
                      nieodpowiedzialne postanowienia i wyroki sytuację czynią coraz gorszą. I chyba
                      to miał na myśli krzysztof2004 rozpoczynając wątek.

                      I dlatego ja osobiście nie oczekuję podawania takich czy innych powodów głupoty
                      rodziców i jej skutków w przyszłości dla dzieci ale zajęcia się sprawą
                      sądownictwa rodzinnego i opiekuńczego. Pragnę jeszcze dodać, że tak jak ktoś
                      już chyba w tym wątku zauważył, obowiązujace prawo nie jest takie złe, złe jest
                      natomiast jego stosowanie lub wręcz celowe łamanie przez sądy. I to właśnie
                      powinno być przez nieco bardziej świadomych rodziców i obywateli piętnowane
                      publicznie. Powinnismu podawać przykłady kretyństwa maszych sądów i żądać z
                      całą mocą zmiany tego stanu rzeczy. Jak już pisałem, gdy rodzice nie mogą się
                      sami dogadać, bo tak często bywa, idzie się do sądu. Jak on źle działa, to dla
                      tych ludzi nie ma ratunku. Sytuacja zamiast ulegać poprawie, coraz bardziej się
                      pogarsza. A to odczujemy wkrótce w problemach naszych własnych dzieci.
                      I dlatego jeszcze raz apeluję o skierowanie dyskusji na właściwe tory - może
                      codzienne pojawianie się tego wątku na topie zwróci wreszcie uwagę decydentów i
                      czynników opiniotwórczych na ten ważny problem.
                      • danek4 Re: W tym wątku chodzi o coś innego! 30.09.04, 09:44
                        Gość portalu: Doświadczony napisał(a):

                        > I dlatego jeszcze raz apeluję o skierowanie dyskusji na właściwe tory - może
                        > codzienne pojawianie się tego wątku na topie zwróci wreszcie uwagę decydentów
                        i
                        >
                        > czynników opiniotwórczych na ten ważny problem.

                        no to ja wybywam z dalszej dyskusji
                        moje doświadczenia rozwodowe w polskim sądzie mówią mojemu doświadczeniu, że...
                        sędzia wie i tak lepiej co jest dla mnie i moich dzieci dobre
                        chyba sędziowie mają takie podejście jak lekarze
                        i nie ma dyskusji
                        za nimi stoi...co za nimi stoi?
                        autorytet czy szeroka wiedza i doświadczenie i uczciwość i...?
                        co egzemplarz to ma inaczej
                        • danek4 Re: W tym wątku chodzi o coś innego! 30.09.04, 09:51
                          a jak o sądzie mowa, to należy także wziąć pod uwagę wpływ adwokatów w sprawach
                          rodzinnych
                          tu dopiero jest kongo!!!
                          • Gość: Doświadczony Re: W tym wątku chodzi o coś innego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 12:03
                            danek4, nie wybywaj z tego wątku, tylko zapoznaj innych z chorym sądownictwem w
                            Polsce. bo widzę, że sporo na ten temat wiesz. Cenne jest zwłaszcza to, że masz
                            taki osąd tego jako kobieta. Ja Cie z tego wątku nie wyganiam, wprost
                            przeciwnie, wręcz zachęcam do zabierania głosu. Jak Cie tak życie doświadczyło,
                            to chyba nie należysz do tych, które tak łatwo się poddają.
                            • danek4 Re: W tym wątku chodzi o coś innego! 30.09.04, 12:23
                              Gość portalu: Doświadczony napisał(a):

                              > Jak Cie tak życie doświadczyło,
                              >
                              > to chyba nie należysz do tych, które tak łatwo się poddają.

                              nie zapominaj Doświadczony, że doświadczenie nie zawsze przechodzi w mądrość smile
                              a moje doświadczenie mi mówi teraz: "to nie temat dla ciebie, ty swoje wiesz i
                              wiesz kiedy z tej wiedzy jak korzystać, a gadać po próżnicy to już nie lubisz,
                              no nie?"

                              przykro mi Panowie
                              ale mnie na ... itd. nie namówicie smile
                              • Gość: Doświadczony Re: W tym wątku chodzi o coś innego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 13:09
                                danek4, przecież ja Cię do niczego nie zmuszę. W poprzednich swoich postach
                                napisałem tylko swoją opinię. Wygląda mi na to, że jakbyś się wystraszyła, że
                                napisałaś za dużo. Zrobisz, jak uważasz.
                                Ja zabieram głos tylko dlatego, że zdaję sobie sprawe z panującego bezprawia i
                                szkoda mi jest przede wszystkim dzieci. Mogłbym pisać w innych wątkach na inne
                                tamaty, ale zabieram głos akurat w tym, bo może jednak nasze pisanie coś da.
                                Choćby dlatego, żeby nasze dzieci miały łatwiej, a tego nie można wykluczyć, że
                                im się też nie wszystko ułoży. I też trafią do sądów. Ja mam już pewne sprawy
                                poza sobą, ale nie życzę nikomu, aby wywieziono mu za granicę dzieci jak jakiś
                                towar eksportowy, a polskie władze i sądy umyły ręce. A takie przypadki nadal
                                mają miejsce. I dlatego liczę na głosy rozsądku, również kobiet. Co z Twojego
                                doświadczenia, jak zachowujesz je tylko dla siebie? Później dziwimy się, że w
                                tak wielu dziedzinach życia jest źle - ale czy staramy się rzeczywiście coś
                                zmienić czy też jesteśmy zupełnie obojętni.
                                Może z moich zamysłów nic nie wyjdzie, ale chociaż starałem się.
                                • danek4 Re: W tym wątku chodzi o coś innego! 30.09.04, 20:40
                                  Gość portalu: Doświadczony napisał(a):

                                  > danek4, przecież ja Cię do niczego nie zmuszę. W poprzednich swoich postach
                                  > napisałem tylko swoją opinię. Wygląda mi na to, że jakbyś się wystraszyła, że
                                  > napisałaś za dużo. Zrobisz, jak uważasz.

                                  nie
                                  nie wystraszyłam się, że za dużo napisałam
                                  i w razie konieczności napiszę więcej
                                  problem w tym, że ja teraz takiej konieczności nie widzę, a opisywać pewne
                                  sprawy tylko dlatego, aby ileś tam osób zagladających tutaj czytało posty
                                  czytały jak niektóre opisy "z życia wzięte" , którymi aż roi się w brukowcach
                                  dla tych co to plotki z magla uwielbiają, to ja naprawdę nie mam ochoty.
                                  jak przejdziecie do konkretów i zauważę, że mój głos w dyskusji o osobistych
                                  doświadczeniach będzie miał nie tylko "maglowe" znaczenie, to zmienię swoje
                                  zdanie i chętnie napiszę coś więcej.
                                  a wiedzw temacie wątku, nie tylko osobistej, mam rzeczywiście nie tak mało.
                                  pozdrawiam
                                  • Gość: Doświadczony Re: W tym wątku chodzi o coś innego! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.09.04, 21:33
                                    danek4, po głębszym zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że jednak masz chyba
                                    rację. A wnioskuje to po ilości autorów wpisów - ostatnio tylko Ty i ja
                                    wymieniamy swoje uwagi. I dla mnie smutne jest, że przede wszystkim ojcowie,
                                    którzy na jednym z forów wymieniają swoje uwagi o krzywdzie, jaka się im
                                    dzieje, jakoś nie palą się do zabrania głosu, chociaż do nich kilkakrotnie o to
                                    apelowałem. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale taka jest smutna prawda. I
                                    dlatego już wiecej nie będę do Ciebie apelował o zabieranie głosu. Wierzę, że
                                    jak uznasz wątek znowu za interesujący, ponownie na niego wrócisz. Ja też nie
                                    zamierzam stale ciągnąć go do góry skoro innych to nie interesuje.
                                    Niemniej pozdrawiam i życzę pomyślności.
                                    • danek4 Re: W tym wątku chodzi o coś innego! 30.09.04, 22:08
                                      a jednak szkoda
                                      może udałoby się tobie zachęcić tamtych Panów z tego innego forum, aby tu
                                      zajrzeli?
                                      problem pokrzywdzonych ojców jest naprawdę BARDZO WAŻNY i nierozwiązany może
                                      mieć tragiczne następstwa dla całego społeczeństwa i to w nie tak odległej
                                      przyszłości. bo to nie jest problem TYLKO ojców po rozwodzie!
                                      u nas w Polsce jeszcze nie ma dużej ilości rozwodów TYLKO dlatego, że...jak
                                      potem samotnie wychowywać dzieci?
                                      wystarczy popatrzeć na problemy samotnych matek, które nie zdecydowały się na
                                      aborcję, bo jest ona zakazana prawnie oraz....itd.
                                      a ojców którzy rzeczywiście chcą i potrafią włożyć trud i wysiłek w samotne
                                      ojcostwo naprawdę nie jest az tak dużo.część z tych "krzyczących" o krzywdzie
                                      też "walczy o swoje prawa", a nie o dobro dziecka.
                                      gdybym ja z chwilą podjęcia już ostatecznej decyzji o rozwodzie nie postawiła
                                      jasno sprawy, że rozwód i tak będzie bez względu na to czy sąd mi przyzna
                                      opiekę nad dziećmi, to nie wiem czy dalej poszłoby mi tak "gładko", że to
                                      jeszcze mąż na rozprawie rozwodowej, nie zapytany nawet jeszcze powiedział, że
                                      dzieci powinny pozostać przy matce, czyli przy mnie.
                                      a przecież naprawdę je kochał-jak umiał.
                                      • Gość: samotna matka Przed rozwodem powazna rozmowa - doradca potrzebny IP: *.proxy.aol.com 01.10.04, 03:15
                                        Jak napisalam w moich poprzednich postach jestem doswiadczona w dwie strony.W
                                        kraju gdzie mieszkam jest bardzo popularne doradztwo rodzinne. Korzystaja z
                                        tego malzenstwa w kryzysie, wiele malzenstw daje sie uratowac - poniewaz
                                        problemow wysluchuje specjalista- profesjonalista niezaangazowny w konflikt.
                                        Wiele niepotrzebnych starc moze ulec zlagodzeniu, kiedy ukaze sie dwie strony
                                        medalu.Wiele wyolbrzymionych problemow wtedy blednie i mozna sprobowac raz
                                        jeszcze wspolne pozycie.
                                        Takie samo doradztwo moze wchodzic w rachube, kiedy jednak zadne perswazje nie
                                        nie odniosa skutku i decyzja o rozwodzie jest nieuchronna.
                                        Konsultacje takie powinny stworzyc wizje "zycia po rozwodzie". Koniecznie
                                        nalezy uswiadomic dobro dzieci z ktorymi jak napisalam rozwodu sie nie bierze
                                        i nie nalezy traktowac jako zerwanie wiezi z przeszloscia, zywa przeszloscia i
                                        przyszloscia. Dzieci maja swoje prawa i wymagania. Wlasnie konsultacje
                                        przedrozwodowe zanim sie powie "tak" powinny taka role spelniac. Uzmyslowienie
                                        rodzicom - bo nadal nimi pozostaja, roli jaka maja do spelnienia w zyciu
                                        swoich dzieci, ktore na swiat sie nie prosily.
                                        Zanim sad orzeknie rozwod - rodzice powinni byc swiadomi,obowiazkow ktore na
                                        nich spoczywaja.
                                        Moze moj glos jest wolaniem na puszczy,
                                      • Gość: samotna matka Przed rozwodem powazna rozmowa - doradca potrzebny IP: *.proxy.aol.com 01.10.04, 03:21
                                        Jak napisalam w moich poprzednich postach jestem doswiadczona w dwie strony.W
                                        kraju gdzie mieszkam jest bardzo popularne doradztwo rodzinne. Korzystaja z
                                        tego malzenstwa w kryzysie, wiele zwiazkow daje sie uratowac poniewaz
                                        problemow wysluchuje specjalista- profesjonalista niezaangazowny w konflikt.
                                        Wiele niepotrzebnych starc moze ulec zlagodzeniu, kiedy ukaze sie dwie strony
                                        medalu.Wiele wyolbrzymionych problemow wtedy blednie i mozna sprobowac raz
                                        jeszcze wspolne pozycie.
                                        Takie samo doradztwo moze wchodzic w rachube, kiedy jednak zadne perswazje nie
                                        nie odniosa skutku i decyzja o rozwodzie jest nieuchronna.
                                        Konsultacje takie powinny stworzyc wizje "zycia po rozwodzie". Koniecznie
                                        nalezy uswiadomic dobro dzieci z ktorymi jak napisalam rozwodu sie nie bierze
                                        i nie nalezy traktowac jako zerwanie wiezi z przeszloscia, zywa przeszloscia i
                                        przyszloscia. Dzieci maja swoje prawa i wymagania. Wlasnie konsultacje
                                        przedrozwodowe zanim sie powie "tak" powinny taka role spelniac. Uzmyslowienie
                                        rodzicom - bo nadal nimi pozostaja, roli jaka maja do spelnienia w zyciu
                                        swoich dzieci, ktore na swiat sie nie prosily.
                                        Zanim sad orzeknie rozwod - rodzice powinni byc swiadomi,obowiazkow ktore na
                                        nich spoczywaja i nikt nie moze byc zwolniony.
                                        Moze moj glos jest wolaniem na puszczy, ale nie zaszkodzi wykorzystanie kazdej
                                        sznasy, by wychowac zdrowe pokolenie, bez kompleksow i zahamowan, niezaleznie
                                        od sytuacji niezaleznych od dzieci.
                                        • danek4 Re: Przed rozwodem powazna rozmowa - doradca potr 01.10.04, 08:57
                                          w Polsce też istnieją poradnictwa tego typu przy sądach rodzinnych
                                          byłam raz w takiej poradni na życzenie sądu
                                          i więcej moja noga tam nie stanęła
                                          ale może teraz?
                                          po latach jest lepiej?
                                          chyba nie
                                          bo...
                                          znam współczesną uczestniczkę takich sesji u przysądowych doradców czy jak ich
                                          tam nazwać
                                          oni mieli złudzenia jeszcze
                                          każde z nich
                                          a potem..było jeszcze gorzej
                                          już są po rozwodzie
                                          • krzysztof2004 Re: Przed rozwodem powazna rozmowa - doradca potr 14.10.04, 23:30
                                            Polecam:

                                            Oddajcie dzieciom tatusia!
                                            www.tata.pl/
                                            W stronę ojca
                                            www.wstroneojca.ngo.pl/
                                            Prawo do ojca
                                            users.nethit.pl/forum/read/tata/2254384/
                                            PRAWO OJCA - RAPORT SPECJALNY PAWŁA SIEGERA
                                            users.nethit.pl/forum/read/tata/2628599/
                                    • krzysztof2004 Re: W tym wątku chodzi o coś innego! 27.11.04, 19:24
Pełna wersja