krzysztof2004
25.09.04, 23:23
Rozwody, stały się zjawiskiem na tyle powszechnym, że wiadomość o rozstaniu
naszych znajomych przestaje już nas szokować. Co prawda nie doścignęliśmy
jeszcze w tej smutnej statystyce innych wysokorozwiniętych społeczeństw,
gdzie mniej więcej co drugie małżeństwo ulega rozpadowi, ale powoli je
doganiamy. Nie zawsze jednak zastanawiamy się co dzieje się z dziećmi
pochodzącymi z rozpadającego się związku. Czy nadal będą miały szansę na
zrównoważony rozwój emocjonalny i pełny kontakt z obojgiem rodziców?
Czynniki ideologiczne leżące u podstaw stanowienia prawa i realizowania tego
prawa w praktyce nie uwzględniają dobra społecznego a fałszywe, nie
ugruntowane w naukowy sposób i szkodliwe uproszczenie, zgodnie z którym matki
są lepszymi rodzicami niż ojcowie. Praktyczny wymiar tego uprzywilejowania
matek rozciąga się aż do możliwości bezprawnego i bezkarnego uniemożliwiania
kontaktu ojca z dzieckiem czyniąc z nich (matek) faktycznie jednoosobowego
dysponenta kontaktów dziecka z zewnętrznym światem.
To bezzasadne uprzywilejowanie matek względem ojców znajduje odzwierciedlenie
nawet w najwyższym akcie prawnym, Konstytucji RP. Artykuł 18 Konstytucji RP
brzmi następująco: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina
macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką
Rzeczypospolitej Polskiej. Zakładając zasadę równouprawnienia kobiet i
mężczyzn w życiu rodzinnym, wynikającą z artykułu 33 Konstytucji, powyższy
przepis powinien w miejscu rodzicielstwo zawierać określenie ojcostwo, nie
można bowiem uznać, żeby pojęcia rodzicielstwa i ojcostwa były ze sobą
tożsame.
Więcej: www.wstroneojca.ngo.pl/tata_pl2.htm