piq
18.10.16, 00:15
...pociski manewrujące o zasięgu ok. 1000-1400 km wystrzeliwane z okrętów podwodnych. Produkuje je MBDA, spółka Airbusa. Teraz już ich raczej nie kupimy, nawet włacznie z okrętami klasy "scorpene", które także produkuje stocznia z udziałem Airbusa (przez firmę Thales) i rządu francuskiego.
USA z pewnością nie sprzeda nam cruise'ów, o które wystąpił poprzedni rząd do kongresu, bo oni ich nikomu nie sprzedają, poza UK. Nawet Izraelowi.
Szczegóły, jakby kto chciał czytać, opublikowałem w wątku na FK:
dlaczego pociski manewrujące o zasięgu ponad 1000 km wystrzeliwane z okrętów podwodnych są nam potrzebne i dlaczego ruski agent w MON tawariszcz Anton postanowił zablokować Polsce możliwość ich uzyskania w Europie
Takie pociski wystrzeliwane z Bałtyku z OP w zanurzeniu są w stanie razić cele np. w Moskwie, i to w formie tzw. wtórnego uderzenia, czyli po ewentualnym zniszczeniu polskich możliwości militarnych pierwszego uderzenia (np. użycia JASSM przez f-16).
Jedyna nadzieja, że Izrael nam doda pociski "popeye" do okrętów w rodzaju U212/214 z niemieckich stoczni, bo w Europie już nic takiego nie kupimy.
Operacja tawariszcza Matieriewicza z tawariszczem Kawnackim w sprawie inwestycji sprzętowych w polską armię jest wzorcową operacją rosyjskiej agentury wpływu. Czyli jawna zdrada ujdzie im płazem, bo zasłonią się... niekompetencją. Pod płaszczykiem utrącenia kontraktu na caracale poszedł się przypuszczalnie yebaty znacznie poważniejszy projekt.