eres2
04.11.16, 01:00
niż Niemców.”
Prokurator Michał Binkiewicz po roku śledztwo umorzył, bo stwierdził, że „Gross nie przekroczył granic” obowiązujących w debacie publicznej.
Profesor przesłuchany w śledztwie precyzował, że chodziło mu o „Niemców zabitych w Polsce” w latach 1939-45 w czasie kampanii wrześniowej, przez konspirację, oddziały partyzanckie oraz powstańców w Warszawie. Według różnych danych straty niemieckie wyniosły ok. 30 tys. żołnierzy i urzędników( z tego 17 tys. we wrześniu, 2 tys. w powstaniu).
Tymczasem ok. 1 mln 250 tys. Żydów Niemcy osadzili w małych gettach. I to podczas ich likwidacji Polacy wyłapywali, wydawali Niemcom lub bezpośrednio zabijali uciekinierów. Udział w tym brała polska policja granatowa, straż pożarna, straże gminne, organizowane przez Niemców hufce pracy oraz zwykli ludzie. Z prac historyków (m.in. Jana Grabowskiego, Dariusza Libionki, Barbary Engelking) i zebranych przez nich świadectw oraz dokumentów wynika, że skala mordów była duża i objęła co najmniej 10 proc. tej liczby, czyli ok. 125 tys. osób.
Kilka dni po umorzeniu sprawy Grossa prokuratorzy (zresztą ci od sprawy Blidy) nakazali uchylić postanowienie o umorzeniu śledztwa i przedłużyli je do kwietnia 2017 roku. Drżyjcie więc historycy: M. Tryczyk, D. Libionka, B.Engelking, J. Grabowski i wszyscy ci, którzy zebrali ogrom świadectw i dokumentów dot. mordów na Żydach, prokuratorzy ministra Ziobry już was przekonają, że dopóki rządy w naszym kraju sprawują panprezes i jego totumfaccy, obowiązuje tylko jedna prawda: w czasie ll w. św. każdy Żyd otrzymał bezinteresowną pomoc od Polaka.