„Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów

04.11.16, 01:00
niż Niemców.”
Prokurator Michał Binkiewicz po roku śledztwo umorzył, bo stwierdził, że „Gross nie przekroczył granic” obowiązujących w debacie publicznej.

Profesor przesłuchany w śledztwie precyzował, że chodziło mu o „Niemców zabitych w Polsce” w latach 1939-45 w czasie kampanii wrześniowej, przez konspirację, oddziały partyzanckie oraz powstańców w Warszawie. Według różnych danych straty niemieckie wyniosły ok. 30 tys. żołnierzy i urzędników( z tego 17 tys. we wrześniu, 2 tys. w powstaniu).
Tymczasem ok. 1 mln 250 tys. Żydów Niemcy osadzili w małych gettach. I to podczas ich likwidacji Polacy wyłapywali, wydawali Niemcom lub bezpośrednio zabijali uciekinierów. Udział w tym brała polska policja granatowa, straż pożarna, straże gminne, organizowane przez Niemców hufce pracy oraz zwykli ludzie. Z prac historyków (m.in. Jana Grabowskiego, Dariusza Libionki, Barbary Engelking) i zebranych przez nich świadectw oraz dokumentów wynika, że skala mordów była duża i objęła co najmniej 10 proc. tej liczby, czyli ok. 125 tys. osób.

Kilka dni po umorzeniu sprawy Grossa prokuratorzy (zresztą ci od sprawy Blidy) nakazali uchylić postanowienie o umorzeniu śledztwa i przedłużyli je do kwietnia 2017 roku. Drżyjcie więc historycy: M. Tryczyk, D. Libionka, B.Engelking, J. Grabowski i wszyscy ci, którzy zebrali ogrom świadectw i dokumentów dot. mordów na Żydach, prokuratorzy ministra Ziobry już was przekonają, że dopóki rządy w naszym kraju sprawują panprezes i jego totumfaccy, obowiązuje tylko jedna prawda: w czasie ll w. św. każdy Żyd otrzymał bezinteresowną pomoc od Polaka.
    • piq jakaś dokumentacja, chłopcze?... 04.11.16, 06:14
      ...jak widzę stwierdzenia typu "co najmniej 10%", to wiem, że to jakieś straszne góvvno w stylu tzw. "polityki historycznej".

      2.w.ś. to był największy kryzys moralny w historii ludzkości. Jednak nie widzę, żeby Polacy byli gorsi niż inni, choć w razie chęci pomocy znacznie, ZNACZNIE więcej ryzykowali, chłopcze, niż np. Francuzi.

      Proszę uprzejmie o konkretne udokumentowane liczby, czyli "co najmniej tylu a tylu, tyle a tyle tysięcy" na podstawie tego a tego. I ciebie, i tego pseudożydowskiego Grossa. Inaczej obydwaj wystawiacie się na pośmiewisko.
      • eres2 Re: jakaś dokumentacja, chłopcze?... 04.11.16, 23:09
        Żeby uchronić Cię od spazmów śmiechu, zajrzyj, proszę, do artykułu autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego w GW (z dnia 28.X.16) zatytułowany „Prokuratura nie odpuszcza Grossowi.

        P.S. A przy sposobności: nie przejmuj się, szanowny piq, swoim kłopotem, obsesja starości jest uleczalna, wiem to z autopsji.
        eres – rocznik1932
        • wkkr Re: jakaś dokumentacja, chłopcze?... 05.11.16, 14:06
          Wypisywanie głupot i kłamstw nie jest karalne. To że prokuratura odpuściła oznacza tylko tyle że Gross swoimi idiotycznymi tekstami nie łamie prawa.
        • piq a po co mam zagladać? Gross to buc, kłamca... 05.11.16, 14:42
          ...i holokaustowy celebryta, a przy tym pretensjonalny bufon. Moim zdaniem. Moim zdaniem również prokuratura powinna go zostawić w spokoju, bo ma prawo wygłaszać brednie na własną odpowiedzialność ryzykując, że ktoś mu da w ryj albo pozwie do sądu. I tyle.
    • xiazeluka Francuzi zabili więcej Żydów niż Niemców 04.11.16, 07:04
      Straty Wehrmachtu w kampanii 1940 roku: 45 000 zabitych.
      Wydanych nazistom Żydów przez Francuzów: 75 - 85 000.

      W przeciwieństwie do okupowanej Polski, na połowie terenu Francji istniał samodzielny, francuski rząd, który z własnej inicjatywy wprowadził antyżydowskie ustawodawstwo oraz dokonywał obław. Nikt Petainowi i Lavalowi śmiercią za powstrzymanie się od szmalcownictwa nie groził. Policji francuskiej, przeprowadzającej obławy, polecenia dawały francuskie władze.

      W Paryżu ludność ukryła podobno 10 000 Żydów. Za ukrywanie Żydów nie groziła kara śmierci.

      "I to podczas ich likwidacji Polacy wyłapywali, wydawali Niemcom lub bezpośrednio zabijali
      uciekinierów."

      A jak to konkretnie wyglądało? Uzbrojone jednostki polskie straży pożarnej wkraczały do getta i to getto likwidowały? Czy może raczej chodzi o działania takie, jak podczas powstania w getcie, kiedy policja granatowa została skierowana do sił kordonowych i od zewnątrz biernie asystowała jednostkom pacyfikującym? Nazywanie tej akcji "uczestnictwem w likwidacji getta" to grube nadużycie.
      • lepian4 Re: Francuzi zabili więcej Żydów niż Niemców 04.11.16, 12:11
        Zydzi doskonale wiedza, jak wyglada kolaboracja. O wlasnej nie wspomna slowa . Jedynie innym narodom od dziesiecioleci wciskaja kity. Podadajmy lepiej o zydowskich Lukach Triumfalnych dla Sowietow, ktore stawial zydzi, dzisiejsze ofiary holocaustu, tak szczodrze wyciagalace zakrwawione lapy po odszkodowania. W cieniu tych lukow zydzi na spolke z Sowietami wymordowal, badz wywieziono na Syberie 3 miliona Polakow. Dlaczego Grossa i Shoha Wybiorcza nie interesuje, co stalo sie z ich majatkiem? Odpoweidz jest prosta, bardzo czesto tym siepaczom placic musimy odszkodowania. Wlasnie za to, ze mordowali Polakow i rabowali ich majatek. By o tym nie mowic, rozpowiada sie bajki o Polakach antysemitach. Coz, narod, ktorego tozsamosc narodowa opiera sie na klamstwach, nie jest najwyrazniej w stanie zyc normalnie
      • eres2 Re: Francuzi zabili więcej Żydów niż Niemców 04.11.16, 21:48
        x-luka: A jak to konkretnie wyglądało? Uzbrojone jednostki polskie straży pożarnej wkraczały do getta i to getto likwidowały?
        eres: Udział strażaków w mordowaniu Żydów był bardziej prozaiczny; zabijali z polecenia komendanta straży, sołtysa czy też z własnej inicjatywy. Liczne fakty ich zbrodni znajdziesz w książce dr Mirosława Tryczyka „Miasta śmierci”.

        x-luka: Czy może raczej chodzi o działania takie, jak podczas powstania w getcie, kiedy policja granatowa została skierowana do sił kordonowych i od zewnątrz biernie asystowała jednostkom pacyfikującym? Nazywanie tej akcji "uczestnictwem w likwidacji getta" to grube nadużycie.
        eres: Pierwsze 5 stronic osławionego raportu Stroopa (dot. pacyfikacji powstania w getcie warszawskim) zawierają pełen wykaz poległych i rannych w walkach pacyfikacyjnych. Wymienia się tam ich z imienia, nazwiska, daty urodzenia, rodzaju formacji i stopnia. Pośród esesmanów, żołnierzy Wehrmachtu i formacji kolaboranckich widnieją także dane poległego polskiego policjanta granatowego oraz rannych polskich policjantów którzy w liczbie ok. 160 brali zbrojny udział w pacyfikacji powstania. A ów wykaz Stroopa zatytułowany jest następująco: „Fuer den Führer und führ ihr Vaterland sind im Kampf bei der Vernichtung von Juden und Banditen im ehemaligen jüdischen Wohnbezirk in Warschau gefallen: [...]” („Za Wodza i ich ojczyznę polegli w walce związanej ze zgładzeniem Żydów i bandytów w byłej żydowskiej dzielnicy mieszkalnej w Warszawie: [...]”).
        Jak sądzisz x-luka, czy ci granatowi policjanci ginęli i ranieni zostali tylko od przypadkowych kul rykoszetowych?
        Ew. dalsze dane dot. walk w getcie możesz znaleźć w osławionym raporcie Stroopa pt. „Es gibt keinen jüdischen Wohnbezirk in Warschau mehr!”. Od lat krąży on w sieci.

        Zresztą polscy policjanci granatowi związani byli z gettem warszawskim od początku jego utworzenia przez Niemców. Z dziennika Hansa Franka można się dowiedzieć (ze sprawozdania SS-Gruppenführera Modera): „[...] Każda z 15 bram getta jest dzień i noc strzeżona przez wartownika polskiego i niemieckiego. Służbę patrolową w getcie pełni codziennie 75 niemieckich i 400 polskich policjantów. Utrzymanie porządku w obrębie samej dzielnicy żydowskiej należy do żydowskiej służby porządkowej, podległej policji polskiej (podkreślenie eresa)”.

        Truizmem jest, że główny aparat terroru okupanta stanowiły niemieckie najrozmaitsze formacje policyjne i wojskowe, a polska policja granatowa była tylko - albo aż - wiernym i gorliwym pomocnikiem tych formacji.
        • xiazeluka Re: Francuzi zabili więcej Żydów niż Niemców 04.11.16, 23:15
          "Liczne fakty ich zbrodni znajdziesz w książce dr Mirosława Tryczyka „Miasta śmierci”."

          Towarzysz Tryczyka Mirosław, doktor nauk humanistycznych i filozof, "Autor artykułów i tekstów filozoficznych, poświęconych problematyce słowiańskiej myśli społeczno-politycznej, sztuce ikony, etyce. Wielki miłośnik słowiańskiego wschodu."

          Palikociarz towarzysz Tryczyk jest znany z hołdu poddańczego wobec ubeka Baumanna, wygwizdanego podczas wykładu. Gwiżdżących tow. Tryczyk określił jako "neonazistów", w swoim liście stawiał przy okazji zarzuty Kościołowi za poczynania sprzed 500 lat, jakby miały one jakiś związek z biografią sturmbannfuehrera Baumanna. Podziw dla plagiatora Baumanna i niechęć do środowisk nielewicowych jest dobrym tropem, jak Mła mniema.

          "dr Mirosław Tryczyk – wrocławski filozof i wykładowca akademicki, autor tekstów filozoficznych, współautor programu edukacyjnego „Wrocław przeciwko rasizmowi i wykluczeniom”,
          inicjator eksperymentów społecznych, współautor apelu intelektualistów w sprawie polityki miasta Wrocław wobec mniejszości romskiej, aktywista praw człowieka, działacz Europy+.
          Publikował w Gazecie Wyborczej, Liberte, Krytyce Politycznej, Ricie Baum i innych. "

          Link do bloga lewaka Tryczyka:

          blogi.gazetawroclawska.pl/miroslawtryczyk/

          Poglądy towarzysza Tryczyka oraz jego wykształcenie plus dorobek naukowy uzasadniają powzięcie nadzwyczajnej ostrożności wobec jego ustaleń. Dopóki jednak książki Mła nie przeczyta, żadnych zarzutów formułować nie będzie, może to jakiś samorodny talent, który bez przygotowania historycznego poradzi sobie z krytyką źródeł lepiej od JTG. To się zobaczy.

          " dane poległego polskiego policjanta granatowego"

          ...zabitego najprawdopodobniej przez AK podczas przypadkowej wymiany ognia na zewnątrz getta. Trudno polskiego policjanta zabitego przez Polaków nazywać obrońcą Firera i jego nazistowskiej ojczyzny

          "polskich policjantów którzy w liczbie ok. 160 brali zbrojny udział w pacyfikacji powstania."

          To jest kłamstwo, a Ty nie umiesz czytać. Polska policja granatowa (367 funkcjonariuszy) nie brała udziału w zbrojnej pacyfikacji getta, ponieważ stanowiła część sił blokujących, pełniących służbę na zewnątrz getta. Żaden polski policjant granatowy nie brał udziału w akcji wewnątrz dzielnicy żydowskiej.

          "Zresztą polscy policjanci granatowi związani byli z gettem warszawskim od początku jego utworzenia "

          Podobnie jak policja żydowska wewnątrz getta oraz żydowskie sonderkomando gestapo. Ty, przyjacielu, po prostu nie rozumiesz miejsca, które zajmowała policja granatowa w strukturze sił bezpieczeństwa GG. Granatowi podlegali Kripo, czyli policji kryminalnej, i zajmowali się tym, czym policja normalnie się zajmuje - zwalczaniem pospolitej przestępczości.

          "polska policja granatowa była tylko - albo aż - wiernym i gorliwym pomocnikiem tych formacji."

          Przestań kłamać. Rola policji granatowej z okresu powstania w getcie jest tak znana, że nie jest możliwe, byś te brednie wypisywał z niewiedzy.
          • eres2 O polskiej policji t.zw. granatowej. (l) 06.11.16, 15:12
            W okresie okupacji w szeregach policji polskiej, t.zw. „granatowej” służyło 10 do 11 tysięcy przedwojennych policjantów, spośród 28 tys. funkcjonariuszy Policji Państwowej II Rzeczypospolitej. Policjanci polscy w służbie okupanta byli bezwzględnie zwalczani przez podziemie. Tylko nieliczni z nich współpracowali z podziemiem. Wg historyka, prof. Leszka Gondka („Polska karząca 1939-1945”), wywiad niemiecki oceniał, że np. w dystrykcie radomskim współpracowało z podziemiem ok. 6 % polskich policjantów.
            Wg tego historyka, na podstawie analizy 200 przypadkowych wyroków śmierci wydanych na zdrajców przez sądy polskiego podziemia, za szczególnie nadgorliwe wysługiwanie się okupantowi, polskie sądy podziemia skazały na śmierć 43 polskich policjantów granatowych.

            Wiele miejsca poświęca „granatowym” historyk Marek Jan Chodakiewicz („Żydzi i Polacy 1918-1955”). Historyk ten pisze m. in.: „Policja polska brała udział w Zagładzie w takim sensie, że jej członkowie mieli rozkaz uzupełniać działania nazistów, głównie pilnować gett i wyłapywać uciekinierów. Jedno ze sprawozdań Delegatury Rządu informuje, że udział polskich policjantów w tropieniu Żydów >>jest dość znaczny<<. Zdarzało się nawet, że poszczególni funkcjonariusze zabijali pojedynczych Żydów. Niektórzy czynili to, aby przypodobać się Niemcom, inni – z przekonań własnych.
            W innym miejscu Chodakiewicz stwierdza: „Niektórzy funkcjonariusze policji polskiej traktowali Żydów jako źródło dochodu. [...] Zdarzało się jednak również, że funkcjonariusze wymuszali pieniądze od Żydów, a mimo to wydawali ich Niemcom”.

            Zakres działania granatowej policji w odniesieniu do Żydów, zwięźle sformułował - n.b. jeszcze w czasie okupacji - historyk Emanuel Ringelblum ("Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej"):
            "Polska policja, zwana popularnie granatową lub mundurową, aby uniknąć określenia >>polska<<, odegrała bardzo smutną rolę w akcji niszczenia Żydów w Polsce. Policja mundurowa była gorliwą wykonawczynią wszelkich zarządzeń niemieckich w stosunku do Żydów. Kompetencje >>granatowych<< w zakresie współpracy z okupantem polegały na: 1) udziale w dozorze bram getta oraz murów i ogrodzeń okalających getta; 2) udziale w akcjach przesiedleńczych w charakterze konwojentów, łapaczy itp.; 3) udziale w wyłapywaniu ukrytych Żydów po akcjach wysiedleńczych; 4) rozstrzeliwaniu Żydów skazanych przez Niemców na śmierć. [...] Granatowa policja odnosiła się do Żydów mijających bramy wylotowe z wyraźną niechęcią, traktowała ich brutalnie, aby przypodobać się niemieckim obserwatorom. [...] Policja mundurowa odegrała smutną rolę w akcjach wysiedleńczych. Na jej głowę spada krew setek tysięcy Żydów polskich, złapanych przy jej współudziale i zapędzanych do >>wagonów śmierci<<".
            • eres2 Re: O polskiej policji t.zw. granatowej. (ll) 06.11.16, 15:19
              Dodam, że wykonawcami jednej z pierwszych egzekucji w warszawskim getcie, dokonanej w dniu 17.11.1941 r. na ponad 20 Żydach, w tym na 10-letnim dziecku (wszyscy skazani zostali za ”zbrodnię” nielegalnego przekroczenia granic getta), byli polscy granatowi policjanci pod komendą policjanta Kaczmarka.
              O owej egzekucji dokonanej przez policjantów granatowych na terenie getta pisze m.in. Adam Czerniaków w swoich „Dziennikach” pod datą 17.XI.1941 r.: „Rano Gmina. O 7.30 na terytorium więzienia wykonano egzekucję. Obecni byli: prokurator, Schoen, Szeryński, Przymusiński, 32 policjantów polskich. Komenderował Kaczmarek. Asystował Szeryński. Auerswald nadjechał po egzekucji. Lichtenbaum przygotował drewnianą ścianę. Rabin niedołężny”. Piszą też o tym dramatycznym wydarzeniu historycy Marian Fuks i Emanuel Ringelblum.
              Marek Jan Chodakiewicz: „Z zasady policjanci polscy nie przeprowadzali masowych egzekucji Żydów. Zdarzył się jednak wyjątkowy wypadek w powiecie Łuków na Lubelszczyźnie, gdzie rozstrzelano 11 osób. W styczniu 1943 roku sołtys gromady Janik, gmina Stanin, i sołtys gromady Sarnów, gmina Tuchowicz, zorganizowali chłopów do pościgu za ukrywającymi się Żydami. Według raportu z posterunku policji polskiej ze Stanina, mieszkańcy na swoją rękę wyłapywali i doprowadzali Żydów do Zarządu gminy Tuchowicz, do aresztu, tak że razem doprowadzono 23 osoby w tym 2 Żydówki. Jeden z Żydów zmarł w areszcie, pozostały 22 osoby. Z liczby tej zastrzelono w dniu 12.I.1943 roku 11 osób, pozostało jeszcze 11 osób. Dalszego strzelania policjanci zaniechali z powodu złej amunicji, to jest dużej ilości niewypałów.

              A powracając do powstania w getcie. Na stronie 57 swojego raportu Stroop stwierdza:
              Polska policja, zachęcona wypłacanymi nagrodami pieniężnymi, dokłada starań, aby każdego pojawiającego się w obszarze miasta Żyda, przekazywać dowództwu. Do niżej podpisanego napływają anonimy donoszące o obecności Żydów w aryjskiej części miasta. W pewnym liście czyni się porównania między Katyniem a szerokimi działaniami w Getcie.” (tłumaczenie – eres).

              Na koniec dodam, że jestem b. warszawianinem, w mieście tym żyłem do końca powstania. Pamiętam wyłapywanie Żydów przez polskich policjantów w wąskotorowej kolejce (Praga-Jabłonna). (W Legionowie, Piekiełku i Otwocku były przejściowo lokalne getta). Byłem świadkiem udziału granatowych w łapance ulicznej.
              • xiazeluka Co ma znaczyć to wypracowanie? 06.11.16, 17:29
                Postawiłeś tezę, że polska policja granatowa czynnie uczestniczyła w zbrojnym zwalczaniu powstania w getcie. Jeśli tak uważasz, to powinieneś to udowodnić. Tymczasem zamieściłeś chaotyczne wypisy z różnych miejsc, z różnych tak, z różnych okoliczności, z których nic nie wynika to Twojej kłamliwej tezy. Sens dyskusji nie polegał na wskazaniu, że granatowi mieli to i owo za uszami, lecz że "zbrojnie uczestniczyli w pacyfikacji getta".

                No a za kompletny samobój należy uznać cytat z raportu Stroopa, w którym wprost jest napisane, że granatowi działali po stronie aryjskiej. Jahwe raczy wiedzieć, dlaczego postanowiłeś tak ekscentrycznie popełnić samobójstwo.
              • xiazeluka Przy okazji 06.11.16, 17:50
                "Obecni byli: prokurator, Schoen, Szeryński, Przymusiński, 32 policjantów polskich. Komenderował Kaczmarek. Asystował Szeryński"

                Ten Szeryński, to Józef Szeryński (urodzony jako Szynkman), komendant Żydowskiej Służby Porządkowej. ŻSP zasłynęła z brutalności, kolaboracji, korupcji i udziału w łapankach. Sam przechrzta Szeryński był Żydem-antysemitą.

                Odnośnie wspomnianej egzekucji z 17 listopada 1941 - Szynkman odmówił jej wykonania, więc dokonać jej musiał pluton polskiej policji dowodzony przez Kaczmarka.

                Przymusiński to folksdojcz z Bydgoszczy.

                Waldemar Schoen to Niemiec, urzędnik organizujący m. in. wysiedlenia Żydów.
              • eres2 Jeszcze o polskiej policji t.zw. granatowej. 07.11.16, 23:58
                Zainteresowani dobrze znają suche fakty o polskiej policji granatowej z Wikipedii, cenniejsze są jednak relacje świadków. Niżej kolejny świadek tamtego czasu.

                Pamiętnikarz o aktywności granatowych policjantów w Szczebrzeszynie.
                Fragmenty pamiętnika polskiego lekarza ze Szczebrzeszyna:
                Dr Zygmunt Klukowski (działacz Stronnictwa Narodowego w Szczebrzeszynie) w swoim „Dzienniku z lat okupacji” pod datą 22.X.1942 r. (str. 290) wspomina: „Wciąż jeszcze trwa tropienie Żydów. Obcy żandarmi i SS-owcy wyjechali wczoraj. Dzisiaj działają nasi żandarmi i granatowi policjanci, którym kazano zabijać na miejscu każdego złapanego Żyda. Rozkaz ten wykonują bardzo gorliwie […]. W ogóle ludność polska nie zachowywała się poprawnie. Wielu ludzi brało czynny udział w tropieniu i wynajdywaniu Żydów. Wskazywali, gdzie są ukryci Żydzi, chłopcy uganiali się nawet za małymi dziećmi żydowskimi, które policjanci zabijali na oczach wszystkich. W ogóle działy się straszne rzeczy, potworne, koszmarne, od których włosy stają na głowie. […]

                (str. 291) „23.X. Tymczasem w Szczebrzeszynie działało gestapo przy pomocy miejscowych żandarmów, granatowych policjantów i przy czynnym udziale niektórych obywateli miasta. Popisywał się też młody policjant z Sułowa, Matysiak. Woźny Skórzak, nie mając karabinu ani rewolweru, siekierą rąbał głowy wyciąganych z kryjówek Żydów. Inni cywile z amatorstwa też gorliwie pomagali, wyszukiwali Żydów, pędzili ich do magistratu lub na posterunek, bili, kopali itp.. Przez cały dzień jedni tropili tych nieszczęśliwych, drudzy zwozili trupy i kopali na kirkucie doły. […]
                (str. 292) „26.października. Wczoraj, w niedzielę, przez cały dzień ludność wyłapywała Żydów i odprowadzali ich do aresztu przy magistracie. […]. I w dalszym ciągu tropiono wszędzie Żydów. Widziałem, jak w pobliżu szpitala, w zabudowaniach znanych powroźników Dymów, wynaleziono i wyprowadzono pięćdziesięciu Żydów. Liczyliśmy, gdy pędzono ich do aresztu. Tłum gawiedzi stał i przyglądał się. Niektórzy >>z amatorstwa<< pomagali: rozbijali dachy i ściany, szukając Żydów, a potem bili ich pałkami […]. Ludność z otwieranych żydowskich domów rozchwytuje wszystko, co jest pod ręką, ludzie bezwstydnie dźwigają całe toboły z nędznym żydowskim dobytkiem lub towarem z małych żydowskich sklepików. […] Dentystkę Sztrejcherową zabito przed domem. Ludność z otwieranych żydowskich domów rozchwytuje wszystko, co jest pod ręką, ludzie bezwstydnie dźwigają całe toboły z nędznym żydowskim dobytkiem lub towarem z małych sklepików. […] .
                Przy sposobności notuję nazwiska żandarmów niemieckich i sklad posterunku policji granatowej: […] Komendantem posterunku P.P. jest Marunowski, przyzwoitszy – przynajmniej na pozór – i najspokojniejszy, dalej Tatuliński, Hajduczak – stary pijaczyna, bardzo niebezpieczny typ, Jan Gał – jeden z najgorliwszych oprawców, który już i młodocianego syna zaprawia do niecnej roboty (W r. 1945 obydwaj Gałowie, i ojciec i syn, zostali równocześnie zlikwidowani przez polską organizację podziemną) i jeszcze jeden policjant niedawno tu przybyły.


                Pod datą 26 listopada 1942 roku (str. 299) Klukowski zanotował w swoim pamiętniku: „Wśród >>bandytów<< jest sporo Żydów. Chłopi w obawie przed represjami wyłapują Żydów po wsiach i przywożą do miasta, albo nieraz wprost na miejscu zabijają. W ogóle w stosunku do Żydów zapanowało jakieś dziwne zezwierzęcenie. Jakaś psychoza ogarnęła ludzi, którzy za przykładem Niemców często nie widzą w Żydzie człowieka, lecz uważają go za jakieś szkodliwe zwierzę, które należy tępić wszelkimi sposobami, podobnie jak wściekłe psy, szczury i tak dalej.
                • piq chłopcze, relacje świadków mają to do siebie,... 08.11.16, 04:54
                  ...że wymagają szczególnej obróbki metodologicznej i sprawdzenia w niezależnych źródłach. Ja mogę się powołać na relację mojej babci, członkini AK, że cały posterunek granatowej policji w Koszycach w pow. proszowickim był zaprzysiężony w AK. Zaprzysiężony był również miejscowy lekarz dr Bolt, który podpisał volkslistę z rozkazu AK (a był w stopniu porucznika). Z relacji twojego świadka wynika, że w Szczebrzeszynie wszyscy granatowi to była swołocz, a z relacji mojego świadka wynika, że wszyscy granatowi w Koszycach byli bohaterami.

                  Ale też trzeba było zastrzelić Żydówkę Hankę, śliczną dziewczynę, blondynkę, która zwariowała ukrywając się całymi dniami za szafą i poszła do Koszyc powiedzieć esesmanom, że ona przecież zna "Zdrowaś Mario" i jest aryjką, i że państwo M. wcale nie są winni ukrywania jej. Tyle że w Koszycach wszyscy ją znali, a ona siedząc na schodkach w rynku pod niemiecką siedzibą opowiadała o państwie M.. Na szczęście akurat Niemcy wyjechali gdzieś i chłopcy wyprowadzili ją na łąki i kropnęli, bo byłoby jeszcze większe nieszczęście. Świadek tego z pewnością mógł napisać, że granatowi z Koszyc osobiście mordowali Żydów.

                  To były, chłopcze, nieproste czasy, i dlatego beztroskie pyerdólenie na ten temat nadętych mędrków z pozycji niezłomnych moralnie herosów-mentorów mnie denerwuje, bo to w większości zwykłe gnojki.

                  Ja też mogę napisać cztery nazwiska z relacji świadków i zrobić z tego dowód na to, że setki i tysiące Polaków zostało zamęczonych przez Żydów-ubeków po wojnie. Ale jestem na to za uczciwy intelektualnie. A ty masz z tym ewidentny problem, chłopcze. No ale jeśli masz misję, to Bóg z tobą, nic na to nie poradzę.

                  Nawiasem mówiąc, z relacji mojej babci wynika, że im słabsze było podziemie na danym terenie, tym bardziej kwitło polskie szmalcownictwo i prześladowanie Żydów. Kilkanaście kilometrów dalej w kierunku Krakowa delatorstwo i szmalcownictwo kwitło.

                  Gross (drugim nawiasem mówiąc) ani się nie zająknął o sytuacji w Jedwabnem między wrześniem 1939 a sławnym mordem jedwabieńskim. Bo to było dla niego niewygodne, chłopcze, i oznacza to, że jest fałszerzem historii, gdyż sfałszował sporą część danych które mogą wyjaśniać motywy. W czasie 2.w.ś. niestety działały mechanizmy odpowiedzialności zbiorowej, a np. brytyjscy cywile uwielbiali się dowiadywać, jak niemieccy cywile palą się żywym ogniem w bombardowanych cywilnych dzielnicach miast, a RAF nie miał żadnych wyrzutów sumienia, że popełnia zbrodnię wojenną, a dokładniej holokaust niemieckich cywilów (samych zabitych było ok. pół miliona). Ale zwycięzcy w 2.w.ś. mają wszelkie racje, a pokonani nie mają żadnej. Ponieważ Polacy przegrali 2.w.ś., cóż... wielu jest kandydatów, w tym nawet co poniektórzy Niemcy, żeby się bić w polskie antysemickie piersi, chłopcze. Nie wiem dlaczego, nie byliśmy od nikogo gorsi, a od większości lepsi. Ty też znajdujesz w tym osobliwe upodobanie.

                  Teraz jest łatwo trzymając dupę w ciepłym fotelu przed kompem ferować wyroki, mając wymagane 2200-2500 kcal dziennie (lub dowolnie więcej). Zwłaszcza na temat ludzi, którzy mieli wyliczone przez władze niemieckie 700 kcal dziennie (Polacy) albo 400 kcal dziennie (Żydzi) i żyli w sytuacji, gdy ludzkie życie nic nie znaczyło. Już bierność była bohaterstwem, chłopcze, bo dla głodnego z głodnymi dziećmi cetnar zboża miał wartość cetnara złota. A tyle się dostawało za denuncjację Żyda. W sytuacji granicznej odstąpienie od pozyskania żarcia dla własnych głodnych bliskich kosztem czyjegoś życia (które i tak miało małe szanse) wymaga jednak pewnej niezłomności. A już ukrywanie Żyda i dzielenie się z nim w takiej sytuacji żarciem w ogóle nie mieści się w głowie normalnego człowieka i jest już zupełnie niemożliwe i irracjonalne. A domaganie się tego jest głęboko niemoralne, chłopcze, bo niemoralne jest wymaganie od kogoś heroizmu. A to bardzo często się teraz dzieje. Wydali nas, bo nas nie schowali. Rozumiem subiektywne odczucia ściganego człowieka, dla którego brak pomocy jest współdziałaniem z oprawcami, ale takie twierdzenie jest sprzeczne z rzeczywistością i moralnością.

                  Widziałem amerykański film "Powstanie" zrobiony przez Żydów (Avnet i Brickman) o powstaniu w getcie, gdy bojownicy żydowscy jadą przez "aryjską" Warszawę tramwajem (w tym Leelee Sobieski, hłe, hłe) i widzą uginające się pod ciężarem żarcia polskie stragany. Chlebek rumiany i wyrośnięty, jarzynki, owocki, mięsko... Roześmiani odkarmeni ludzie sobie chodzą w ładnych ubrankach... Wszyscy są antysemitami... Taka jest kuřvva uczciwość w relacjach wzajemnych, chłopcze. Każdy, kto obejrzał ten film, mógł spokojnie zacząć wątpić w mord jedwabieński. Sorry, taki mamy klimat. Ci Żydzi mają w tym taki sam udział, przedstawiają Polaków jako naród morderców Żydów i genetycznych antysemitów, jak Polacy bredzący o świętości i bezgrzeszności Polaków za okupacji.

                  Przypomnę, że za przestrzeganie prawa i reguł na okupowanym terytorium odpowiada okupant według każdej możliwej konwencji. W jawnie polonofobicznej narracji industrialno-holokaustowej ten fakt prawny nie występuje w ogóle. Jest tylko histeria i nadużycia intelektualne.

                  A tak w ogóle, to o czym chcesz nas przekonać, chłopcze, z takim zapałem? O tym, o czym wiemy? I czego się od nas domagasz, chłopcze? Ubrania włosienic? Podcięcia sobie żył za karę za holokaust? Nie poczuwam się do żadnej odpowiedzialności wobec Żydów, chłopcze, i nie mam zamiaru.
                • xiazeluka Dziadek, skup się 08.11.16, 08:22
                  Mła zadał Ci proste zadanie - udowodnij tę swoją tezę:

                  "polskich policjantów którzy w liczbie ok. 160 brali zbrojny udział w pacyfikacji powstania"

                  Ględzenie o Szczebrzeszynie nie ma z warszawskim gettem żadnego związku. Usiłujesz ścianą słów przykryć swoje kłamstwa?
        • wkkr Re: Francuzi zabili więcej Żydów niż Niemców 05.11.16, 14:13
          Wiesz co eres, sprawa zagłady uczciwie zostanie rozliczona dopiero wtedy, gdy żydzi zbadają, opiszą i ujawnia światu skalę kolaboracji z nazistami członków własnego narodu. Dopiero gdy opiszecie skalę podłości różnego rodzaju judenratów, policji żydowski itd i to bez żadnej taryfy ulgowej (bo niby jak groźba pozbawienia życia ma usprawiedliwiać np. gwałty, grabieże i morderstwa) będzie można z wami poważnie na ten temat rozmawiać.
          Macie gościu trupy w szafie. W końcu znajdą się młodzi którzy grzechy pradziadków rozliczą.
          • piq "Kronika Krakowa lat okupacji" T. Wroński... 06.11.16, 20:07
            ...to fajne źródło. Można w nim m.in. wyczytać, że najśmielszą czynną grupą bojową w okupowanym Krakowie był oddzialik Żydów komunistów z getta, wykradający się i dokonujący zabójstw Niemców w mieszkaniach i na dworcu kolejowym. Można też wyczytać, że w końcu wojny dzięki intrydze oficera granatowej policji zlikwidowano szajkę żydowskich prowokatorów na usługach gestapo, którzy byli agentami i denuncjowali Polaków, którzy deklarowali się, że ich schowają (oficer opóźnił zawiadomienie gestapo o ich wykryciu, dzięki czemu nieświadoma sytuacji ekipa niemiecka ubiła ich na miejscu). Była też rada żydowska, używana przez Niemców do końca wojny przy wizytacjach neutralnych delegacji i Czerwonego Krzyża do opowiadania, jak to cudownie i szczęśliwie gmina żydowska żyje pod opieką nazistów. Dary dla "gminy żydowskiej" rozkradali wspólnie z Niemcami, a po wojnie szef rady został uznany za bohatera w Izraelu.

            Piszę to z pamięci, bo książki nie mam przy sobie, ale każdy może sprawdzić. Mogę się mylić w szczegółach, ale pamiętam istotę.

            Fajnie jest się bić w wybrane arbitralnie piersi. Jak się chce psa uderzyć, to się zawsze kij znajdzie.
    • wkkr Re: „Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów 05.11.16, 14:04
      Gross wielokrotnie mijał się z prawdą, logika i zdrowym rozsądkiem w swych tekstach.
      Facet nie jest naukowcem tylko publicysta i nie można go traktować poważnie.
      Poza tym swoją działalnością wyrządził sprawie polsku-żydowskiej więcej szkód niż pożytku.
      PS
      Nie wiem czy Polacy zabili więcej Żydów czy Niemców ale wiem że na pewno zabili ich mniej niż Żydzi zamordowali cywili palestyńskich.
    • qwardian Re: „Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów 05.11.16, 15:22
      Te 125 tysięcy absencji to były kobiety żydowskie, które nie mogły wytrzymać z takimi ględziarzami jak Eres. Związały się z partyzantami w lesie, chłopami na wsi, a reszta wyjechała z gestapowcami do Płd. Ameryki i urodziły mnóstwo ślicznych dzieci. End of story...
    • qwardian Re: „Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów 05.11.16, 15:22
      Te 125 tysięcy absencji to były kobiety żydowskie, które nie mogły wytrzymać z takimi ględziarzami jak Eres. Związały się z partyzantami w lesie, chłopami na wsi, a reszta wyjechała z gestapowcami do Płd. Ameryki i urodziły mnóstwo ślicznych dzieci. End of story...
    • perla Żydzi zabili wiecej Żydów niż Niemców 06.11.16, 17:11
      wydaje mi się, że powyższa teza może być prawdą.
      W gettcie warszawskim Żydzi zabili z kilkudziesięciu Niemców, no i kilku podczas buntu w KL Sobibór. Może były też jakieś pojedyncze ataki.
      Natomiast w gettach policjanci żydowscy mordowali Żydów oraz byli współsprawcami mordów. W KL Żydzi kapo też mieli dużo na sumieniu. No i Żydzi szmalcownicy, donosiciele, etc.
      Niemniej skoro oburzam się na zamykanie kogoś w pudełku za to, że powiedział, iż w Auszwic nie było komór gazowych, to i muszę się oburzać za robienie dochodzenia prokuratorskiego względem tego palanta Grossa właśnie.
    • oleg3 Parę pytań do Eresa 07.11.16, 11:03
      Załóżmy na chwilę, że Gross ma rację i teza "Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców" jest prawdziwa. Co by miało z niej wynikać? W szczególności czy miałoby wynikać, że Polacy zorganizowali Holocaust? Że państwo polskie zorganizowało i przeprowadziło Holocaust? Nawiasem pisząc etniczna wizja historii to przyjęcie podstawowej tezy nazizmu o walce ras.
      • xiazeluka Re: Parę pytań do Eresa 07.11.16, 11:30
        Takie zabawy można ciągnąć w dowolnych konfiguracjach:

        - Rumuni zabili więcej Żydów niż Sowietów
        - Finowie zabili więcej Sowietów niż Polaków
        - Polacy zabili więcej Sowietów niż Hotentotów
        - Chińczycy zabili więcej Chińczyków niż Japończyków

        i tak dalej. Dla rasistów ubaw po pachy.
        • qwardian Re: Parę pytań do Eresa 07.11.16, 12:09
          Haggadah, tworzenie historii przy pomocy prozy. Jest bo zostało napisane, nie pokrywa się z faktami, tym gorzej dla faktów...
      • eres2 Re: Parę pytań do Eresa 07.11.16, 23:37
        Oleg3: Załóżmy na chwilę, że Gross ma rację i teza "Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców" jest prawdziwa. Co by miało z niej wynikać? W szczególności czy miałoby wynikać, że Polacy zorganizowali Holocaust?

        eres:
        Oczywistym absurdem byłoby wnosić z twierdzenia Grossa, że Polacy zorganizowali Holocaust. Taki wniosek nie padł nawet ze strony najbardziej mu niechętnych.
        Można mieć pewność, że gdyby nie „Sąsiedzi” Grossa, to pod pomnikiem w Jedwabnem nadal odbywałyby się uroczystości patriotyczne ku czci zamordowanych – oczywiście przez Niemców - 1600 żydowskich mieszkańców Jedwabnego.
        Jan Tomasz Gross stwierdził kiedyś: „W książce o Jedwabnem powiedziałem, że wszystko, co tam zostało opisane, to mniej, niż się rzeczywiście wydarzyło.
        Paradoksalnie czytelnik znajdzie zdecydowanie więcej drastycznych, budzących grozę faktów w publikacjach historiograficznych innych polskich historyków, niż w książkach Grossa („Sąsiedzi”, „Strach”). Np. w Marka Jana Chodkiewicza „Żydzi i Polacy 1918-1955”, w Marka Wierzbickiego „Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim”, w książce dra Mirosława Tryczyka "Miasta śmierci” czy w pracy zbiorowej „Zarys krajobrazu”. I rzecz osobliwa, jakoś trudno uświadczyć głosy zarzucające tym polskim historykom „szkalowanie Polaków”.

        Powtórzę za dziennikarką, Renatą Kim: „Powinniśmy być wdzięczni Janowi Tomaszowi Grossowi, że co jakiś czas wsadza kij w mrowisko, i uświadamia nam rzeczy, do których trudno nam się przyznać.”
        I jeszcze z jej wypowiedzi: „Potrzeba nam wielu lat i publikacji, żebyśmy mogli powiedzieć: tak, działy się tutaj straszne rzeczy. Edukacja szkolna przekonuje, że Polacy to bohaterski naród, który tylko i wyłącznie bronił Żydów”.
        Podobnie wypowiedział się niegdyś Tomasz Kranz, szef działu naukowego Muzeum na Majdanku: „Wizja kraju bohaterskiego i umęczonego wykluczała krytycyzm. Zgodnie z tą wizją cały naród walczył z okupantem, nielicznych kolaborantów likwidował ruch oporu, Polska ucierpiała najbardziej spośród wszystkich państw biorących udział w wojnie, a zbrodni wojennych dopuszczali się Niemcy, sowieci, Ukraińcy, litewscy szaulisi, tylko nie Polacy.
        • qwardian Re: Parę pytań do Eresa 08.11.16, 00:29
          Renata Kim osobiście i własnoręcznie zadusiła w Dzień Bożego Narodzenia 135 tysięcy katolickich kobiet i dzieci, jak Pan nie wierzy to proszę sprawdzić na Pudelku..

          www.pudelek.pl/artykul/87825/renata_kim_z_newsweeka_o_gwaltach_w_sylwestra_prawica_w_niemczech_i_w_polsce_wykorzystala_to_propagandowo/
        • oleg3 Re: Parę pytań do Eresa 08.11.16, 07:14
          Daj sobie spokój z nachalną propagandą Eres. Napisz co miałoby wynikać z tego, że "Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców".
          • qwardian Re: Parę pytań do Eresa 08.11.16, 12:49

            oleg3 napisał:

            Napisz co miałoby wynikać z tego, że "Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców".


            Daj kurze grzędę, będzie chciała więcej. Uważaj, masz do czynienie ze szczególnym typem, jutro podniesie stawkę do miliona, pojutrze zażąda odszkodowania na czwartym piętrze dwupiętrowej kamienicy, a w kolejnej licytacji na dziesiątym...
            • oleg3 Re: Parę pytań do Eresa 08.11.16, 13:32
              Pytania wprost są w takiej sytuacji najlepsze. Zwykle dowiadujemy się - oczywiście nie wprost - , że życia Żyda nie można porównywać z życiem goja, a zbrodnie Żyda są zwykle bagatelizowane. Ot naród wybrany.
        • xiazeluka Re: Parę pytań do Eresa 08.11.16, 08:39
          "Np. w Marka Jana Chodkiewicza „Żydzi i Polacy 1918-1955”,"

          No i np. w tej książce można przeczytać o żydowskich bandach rabunkowych, ograbiających polskich chłopów. Wnioski?

          "Można mieć pewność, że gdyby nie „Sąsiedzi” Grossa, to pod pomnikiem w Jedwabnem nadal odbywałyby się uroczystości patriotyczne ku czci zamordowanych – oczywiście przez Niemców - 1600 żydowskich mieszkańców Jedwabnego. "

          Skorygowaną liczbę ofiar ustalili krytycy paszkwilu GroSSa, a nie sam GroSS.

          "Potrzeba nam wielu lat i publikacji, żebyśmy mogli powiedzieć: tak, działy się tutaj straszne rzeczy"

          Gdyby tylko chodziło o tę banalną obserwację... Gdyby tylko o to chodziło, to nikt nie pisałby o "winie" i nie stosowałby odpowiedzialności zbiorowej. A skoro "uświadamianie" polega na rzucaniu oskarżeń wobec całego narodu, to znak, że nie o uświadamianie tu chodzi, lecz ordynarną propagandę.
          Swoją drogą wzbudzanie poczucia winy współczesnych ludzi za czyny nieznanych im ludzi w przeszłości to absurd. Mła nie odpowiada za to, co zrobił jego przodek 75 lat temu. Ewentualne pretensje proszę składać na ręce Frau Makreli, prawnego sukcesora III Rzeszy, czyli państwa, które ponosi odpowiedzialność za wszystko, co się działo w okresie okupacji terenów II RP w latach 1939-1945.
        • wkkr Re: Parę pytań do Eresa 08.11.16, 11:27
          A ja polecam "Spowiedź" Perechodnika - żydowskiego policjanta z getta otwockiego.
          Bardzo ciekawa lektura i o znacznie wyższym poziomie obiektywizmu niż twórczość polakożercy Grossa.
Pełna wersja