marynazmlyna
17.01.17, 16:41
wpolityce.pl/polityka/323703-tylko-u-nas-tak-zeruje-sedziowska-kasta-fikcyjne-zlecenia-warte-miliony-swiadkowie-pograzaja-bylego-prezesa-sadu-apelacyjnego-w-krakowie
"Kolejne szczegóły szokującej sprawy korupcyjnej, w którą zamieszani są urzędnicy z sądu Apelacyjnego w Krakowie, a także jego prezes Krzysztof Sobierajski. Z informacji, do których dotarł portal w Polityce.pl, wynika, że śledczy rozgryźli mechanizm przekrętu, który kosztował Skarb Państwa prawdziwe krocie. Z zeznań świadków wynika, że prezes Sobierajski przyjmował pieniądze, ale nie wykonywał zleceń. Cały mechanizm wyłudzeń pieniędzy z sądu opierał się bowiem na finansowaniu fikcyjnych zleceń. Sąd zlecał zewnętrznym firmom wykonanie bezwartościowych opracowań i analiz. A firmy zamawiały ich przygotowanie u pracowników Sądu Apelacyjnego, w tym u jego prezesa.
Za jedno zlecenie sąd płacił zewnętrznym firmom po kilkadziesiąt tysięcy złotych, a pracownicy sądu dostawali od firm za tę samą pracę od 1500 do 8000 zł. Zlecane prace istniały tylko w zapisach umów, ale pieniądze były realne – to nawet kilkadziesiąt milionów złotych, które według CBA wyprowadzono z sądu."
Lewica bez wojny sadow z rak nie wypusci.