jednak w tych promilach u kierowców coś jest

17.01.17, 23:37
wróciłem teraz z knajpy gdzie graliśmy w gry planszowe.
Wygrani przegrani każdy musiał wypić 0,5L kufla piwa.
W sumie wypiłem 8 takich dawek. Plus niewielką ilość nalewki szefowej pubu.
Wracając samochodem zarzuciło mnie (mróz, lód) i wjechałem w ogrodzenie jakiegoś gościa. Wyleciał do mnie z mordą, ale porozmawialiśmy. Ocenił szkodę na 200 zł. Miałem tyle przy sobie, więc po problemie.
Niemniej, wjeżdżając na swoje podwórko rozwaliłem drewnianą balustradę. A czułem się trzeźwy.
Nigdy mi się to nie zdarzyło wcześniej.
Problem jednak nie w alkoholu a w tym, że na wsi nie ma taksówek, i wszyscy tu musimy jeździć tak, również nasza policja właśnie.
    • qwardian Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 00:23
      Stłuczek nie mam w tej sytuacji, ale zapominam zapalić światła, albo gasić po przyjeździe no i strasznie powoli jadę do momentu kiedy ktoś zatrąbi, bo wpadam w lekką melancholię...
    • xiazeluka Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 09:58
      Może się starzejesz. Mła nigdy niczego jadąc po alkoholu nie uszkodził. Natomiast często Mła wyłapuje swoje błędy w czasie jazdy na trzeźwo.
    • jureek Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 14:21
      perla napisał:

      > Problem jednak nie w alkoholu a w tym, że na wsi nie ma taksówek, i wszyscy tu
      > musimy jeździć tak, również nasza policja właśnie.

      A na nogach to nie łaska? Sami niepełnosprawni w tej waszej wsi, czy co?
      • andrzejg Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 14:42
        polecałbym łyżwy, albo biegówki
        • jureek Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 15:08
          andrzejg napisał:

          > polecałbym łyżwy, albo biegówki

          Może być i rower, ale niestety społeczeństwo nam zgnuśniało i nawet kilkaset metrów jeździ się samochodem, nie to co na ten przykład Holendrzy, którym zima nie straszna:

          www.youtube.com/watch?v=ZMv3OB6XHvQ

          • andrzejg Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 15:10
            model grecki wchodzi na całego
            do sklepu 100 m , ale trzeba samochodem
            socjal rozdyma się podobnie

            jak na tym wyszła Grecja wiadomo
            • oleg3 Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 15:22
              > do sklepu 100 m , ale trzeba samochodem
              To jeszcze może być racjonalne - ciężko nosić. Model polski - Andrzeju - to jest 100 m do kościoła. Nie ma gdzie zaparkować, wyjazd zajmie kwadrans, ale pieszo nie uchodzi. To jest przekleństwo współczesności. Na fitness jedziemy samochodem!
      • oleg3 Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 14:44
        Kiedyś jeździło się rowerami. Ale jazda rowerem jest - z prawnego punktu widzenia - skrajnie niebezpieczna. Więzienia opanowali pijani rowerzyści, a wieś przesiadła się do trabantów. To była dobra zmiana.
        • jureek Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 15:04
          oleg3 napisał:

          > Kiedyś jeździło się rowerami. Ale jazda rowerem jest - z prawnego punktu widzen
          > ia - skrajnie niebezpieczna. Więzienia opanowali pijani rowerzyści

          W międzyczasie przepisy się zmieniły i więzienia już nie są pełne "kolarzy".

          • perla Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 18.01.17, 15:16
            jureek napisał:

            > W międzyczasie przepisy się zmieniły i więzienia już nie są pełne "kolarzy".

            mimo wszystko jazda rowerem po lodzie i śniegu to kiepski pomysł. Mój sąsiad zszedł w ten sposób wracając rowerem po pijaku do domu.
            W naszej gminie było kilka wypadków śmiertelnych, ale zawsze kierowcy byli trzeźwi. Nie słyszałem o wypadku na promilach.
            Ale dziś po przemyśleniu pomyślałem, że jednak nie. Albo podwózka albo piechota, choć to ze 2 kilometry dymania na mrozie właśnie.
            • piq 2 kilometry to najwyżej pół godzinki spacerem,... 18.01.17, 17:57
              ...polecam, perła. Miałeś szczęście, że gość, któremu skasowałeś ogrodzenie, nie wezwał milicji. A teraz pomyśl sobie, co by było, gdyby zamiast ogrodzenia i drewnianej balustrady był białkowo-wapienno-wodnisty czlowiek. Osiem piw 5%alk. to pół litra wódki 40%alk. Plus nalewka właścicielki pabu.
              • perla Re: 2 kilometry to najwyżej pół godzinki spacerem 18.01.17, 18:37
                piq napisał:

                > ...polecam, perła. Miałeś szczęście, że gość, któremu skasowałeś ogrodzenie, ni
                > e wezwał milicji. A teraz pomyśl sobie, co by było, gdyby zamiast ogrodzenia i
                > drewnianej balustrady był białkowo-wapienno-wodnisty czlowiek. Osiem piw 5%alk.
                > to pół litra wódki 40%alk. Plus nalewka właścicielki pabu.

                te 8 piw to pomyłka na klawiaturze, tak naprawdę było tylko 6.
                Poza tym, to było pite przez kilka godzin bo długo graliśmy.
                No i do tego trzeba doliczyć fatalne warunki na jezdni. To nie miasto gdzie sypie się sól i piasek, tu jest śnieg i lód.
                Policji nikt by nie wzywał do takiej błahostki, tu się takie sprawy załatwia osobiście.
                Niemniej, dwie małe kolizje na dość krótkim dystansie dały mi do myślenia. Kupię sobie alkomat i jak wykaże za dużo to nie będę prowadził auta właśnie.


    • qwardian Re: jednak w tych promilach u kierowców coś jest 20.01.17, 17:32

      www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/110-latka-zdradza-sekrety-dlugowiecznosci/ezync7v
      Kobieta lubi skrzydełka z kurczaka, zieloną fasolkę i słodkie ziemniaki. Dużo śpi i się modli. Najbardziej kontrowersyjną metodę na długowieczność stosowała przez większość życia. Gdy jako 40-latka trafiła do lekarza z łagodnym nowotworem, zalecił jej codzienne spożywanie 3 piw i kieliszka whisky dziennie. Kobieta posłuchała rady specjalisty, dzięki tej "terapii" przeżyła w zdrowiu kolejne 70 lat.
Pełna wersja