eva15
18.01.17, 23:04
Jeśli ktoś potrafi analizować najnowszą historię to musi zauważyć ciekawe zjawisko:
1) w latach 80. ub. wieku został wykatapultowany na urząd prezydenta USA aktorzyna z 3. -rzędnych kowbojskich filmów, wcześniej nie mający NIC wspólnego z polityką - niejaki Reagan.
Reagan dostał rolę życia - takie polityczne " W samo południe" i odegrał ją lepiej niż w filmie.
Jako sprawiedliwy kowboj wpisujący się w amerykański mit narodu umożliwił tym, którzy go wykatapultowali, na wykreowanie Rosji w polityce światowej na "Imperium zła" (z którym dzielny kowboj musi walczyć, jak w filmie), a w cieniu tej walki na wprowadzenie brutalnego ekonomicznego neoliberalizmu. Najpierw tylko w w USA.
I nie trwało to długo, aż wrzaskliwa i ambitna córka sklepikarzy - M. Thatcher - zobaczyła w kopiowaniu Reagana szansę swej kariery i akceptacji elit, co jej niewątpliwie w kastowym brytyjskim społeczeństwie imponowało. I tak to neoliberalizm dotarł najpierw do GB, by po paru latach rozprzestrzenić się także na europejskim ontynencie.
Mam wrażenie, że teraz wszystko idzie na odwyrtkę, o ile Trump nie dostanie kuli w łeb, albo ichni majdan go nie zmiecie. Jeśli Trump - też wcześniej NIC mający nic wspólnego z polityką - się utrzyma, co najwyraźniej już zakłada GB/T.May, to wszystko pójdzie jak poprzednio, tyle, że odwrotnie - zamiast oszalałych globalistów, równie oszalali protekcjoniści dorwą się do władzy.