lubat
24.01.17, 20:37
... i rezygnuje z funkcji szefa SPD i kandydata na kanclerza.
Kanclerzem i tak by raczej nie został, ale nie spodziewałem się, że rzuci też fuchę szefa partii. Tak go Angela wyssała, jak wampirzyca?
Miałem takie podejrzenia, że Martin Schulz nie po to porzuca lukratywne stanowisko w PE, by obijać się w walce wewnątrzniemieckiej. Ma dużo większe szanse w walce wyborczej z Merkel, niż Gabriel (tak mi się przynajmniej wydaje). Ale kto tam przeniknie duszę niemieckiego wyborcy, otumanioną przez Lügenpresse? Tym bardziej, że jak donosi owa Lügenpresse, politycy państw Unii (wszyscy?) ustalili, że Putin już zagiął parol na Merkel. I teraz każdy krytyk działań Merkel będzie automatycznie ustawiony w roli agenta Putina.
PS. Martin Schulz chyba nie zostanie kanclerzem z jednego, chociaż duperelnego, powodu: jest łysy. A łysych się ostatnio nigdzie nie wybiera na ważne stanowiska