Mezczyzna imieniem Ove

27.01.17, 00:41
- kandydat do Oskara w kategorii film nieanglojezyczny.

Male kino a wielkie. Niezwykle choc zwykle calkiem. Mam nadzieje, ze dostanie Oskara ale i bez Oskara - to dla mnie film roku.
Polecam - na smutki, na zgryzliwosc, na foch.
Ove jest wsrod nas smile

www.filmweb.pl/film/M%C4%99%C5%BCczyzna+imieniem+Ove-2015-729996
tete
    • kalllka Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 00:49
      No jakie ładne imię... ove. A po polsku to jak osoba by się nazywać?
      • t_ete Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 08:47
        kalllka napisała:

        > No jakie ładne imię... ove. A po polsku to jak osoba by się nazywać?

        Szwedzki Ove - to pewnie niemiecki Uwe. Nie ma polskiego odpowiednika.
        Jesli masz na mysli samo slowo ... to moze - ovo- Jajko ? smile

        tete




    • lont12 Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 09:11
      Oczywiście, jak przystało na poprawny politycznie film, Ove "przyjmuje pod swój dach wyklętego przez ojca homoseksualistę". Jak nie muzułmanin, to znowu homoseksualista. Szwedom odbiło na całego, a ja wciąż pamiętam innych Szwedów. Kiedy byłem kilkulatkiem, idolem moich starszych kolegów był inny zupełnie Szwed, żużlowiec Ove Fundin.

      • t_ete Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 15:33
        lont12 napisał:

        > Oczywiście, jak przystało na poprawny politycznie film, Ove "przyjmuje pod swój
        > dach wyklętego przez ojca homoseksualistę". Jak nie muzułmanin, to znowu homos
        > eksualista.

        Podmiotem jest czlowiek, ktory jest samotny, cierpi, teskni do zmarlej zony. Jego zycie - tak naprawde - rozpadlo sie. To prawdziwy cud, ze ten zgorzknialy, burczacy na caly swiat - facet, spotyka na swej drodze ludzi, ktorzy robia dziurke w jego zbroi. A chca i moga to uczynic - bo sa 'spoza schematu' (czytaj : 'nie wiedza co czynia' wink). Na uporzadkowanym szwedzkim osiedlu - kazde odstepstwo od ustalonych regul - jest dla Ove - przyczyna frustracji. I paradoksalnie - wlasnie to zlamanie regul - staje sie dla Ove - wyzwalajace.

        Mam wrazenie, ze filmu nie ogladales ; posilkujesz sie przeczytanym opisem - i wnioski wyciagasz wylacznie na jego podstawie.

        >Szwedom odbiło na całego, a ja wciąż pamiętam innych Szwedów. Kiedy
        > byłem kilkulatkiem, idolem moich starszych kolegów był inny zupełnie Szwed, żu
        > żlowiec Ove Fundin.

        No widzisz. Jestes jak Ove wink On tez pomstuje na to co sie wokol wyrabia.

        tete


        • oleg3 Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 16:39
          Tego filmu nie oglądałem, ale mam wrażenie, że widziałem dziesiątki podobnych filmów. Przykładny obywatel buntuje się z powodów osobistych (trauma po śmierci kogoś bliskiego) i traf chce, że ten bunt i d e a l n i e mieści się w systemie. Artyści wypinają piersi po ordery, publika się wzrusza, a sekretarz rządzącej partii (od propagandy) odbiera zasłużone pochwały.

          A ten Ove złamał może jakieś szwedzkie tabu? Może splunął w niedozwolonym miejscu?
          • t_ete Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 18:14
            oleg3 napisał:

            > Tego filmu nie oglądałem, ale mam wrażenie, że widziałem dziesiątki podobnych f
            > ilmów. Przykładny obywatel buntuje się z powodów osobistych (trauma po śmierci
            > kogoś bliskiego) i traf chce, że ten bunt i d e a l n i e mieści się w systemi
            > e. Artyści wypinają piersi po ordery, publika się wzrusza, a sekretarz rządzące
            > j partii (od propagandy) odbiera zasłużone pochwały.

            Bardzo zabawna jest dyskusja - gdy tylko jeden osobnik (czyli ja) obejrzal film.
            Oleg, ja wiem, ze jesli cos chwale - od razu wydaje Ci sie to podejrzane smile))

            Po pierwsze - w moim odczuciu - tam nie ma 'buntu przykladnego obywatela'.
            A jesli chodzi o to czy film jest 'stereotypowy' (w sensie - nudny, powtarzalny, nie wnoszacy niczego nowego) ? Dla mnie - nie. Dla Ciebie - byc moze bedzie (jesli obejrzysz) ale nie bylabym taka pewna.
            Opowiadane filmem historie - streszczone w recenzji - moga wygladac podobnie. Gdy jednak zaczna mowic filmowe postacie, wkracza obraz, muzyka .... to okazuja sie ...zupelnie inne.
            Filmowy Ove - to ... po prostu Ove. Lassgard go nie 'zagral', on sie nim stal.

            > A ten Ove złamał może jakieś szwedzkie tabu? Może splunął w niedozwolonym miejs
            > cu?

            Ove nie. W swoim uporzadkowanym swiecie to poczatkowo Ove - kazdego osobnika lekcewazacego regulaminy, naginajacego reguly i czasem popadajacego w zwiazku z tym - w tarapaty, traktuje dosc wrogo, obcesowo. 'Nie ma zmiluj' dla bledow, pomylek. Nie ma przebaczenia. Wczesniej pisalam o zbroi. Bo on w tej swojej zbroi kolczastej na zewnatrz ale i do wewnatrz jest po prostu samotny i nieszczesliwy. Dusi sie poczuciem winy, ktore dzwiga od lat.

            Napisano o tym filmie, ze to dramat. Owszem. Ma jednak wiele komicznych sytuacji. Chwilami zamienia sie w groteske. I dobrze. Przeciez czasem to co w zyciu nas spotyka - i jak sie z tym staramy uporac - wbrew naszym intencjom zamienia sie w groteske. Tym blizszy emocjonalnie byl mi bohater. W zadnym razie nie heros rodem z tluczonego na tony przez przemysl filmowy - banalu.

            tete
    • ada08 Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 18:19
      t_ete napisała:

      > Ove jest wsrod nas smile
      >

      Kto?! Kto?!
      No powiedz, Tete, nie bądź taka smile
      a.
      • t_ete Re: Mezczyzna imieniem Ove 27.01.17, 21:43
        ada08 napisała:

        > Kto?! Kto?!
        > No powiedz, Tete, nie bądź taka smile
        > a.

        smile Obejrzyj film - jesli Ci nie obrzydzilam.

        Mialam nadzieje, ze ktos napisze o innym filmie kandydujacym do Oskara ... i sie zrobi watek filmowy ...

        tete
        • ada08 Re: Mezczyzna imieniem Ove 28.01.17, 15:08
          t_ete napisała:

          >
          > smile Obejrzyj film - jesli Ci nie obrzydzilam.
          >

          Ech, myślałam, że pisząc "Ove jest wśród nas" miałaś na myśli kogoś z Aqua wink

          Obrzydzić nie obrzydziłaś, ale gdy czytałam Twoją "zajawkę" filmu przyszło mi do głowy to i owo, jak Olegowi. Na przykład film amerykański "Lepiej być nie może" z Jackiem Nicholsonem i Helen Hunt. On jest tam bogatym pisarzem, egocentrycznym dziwakiem, aktywnie nielubiącym ludzi, ona kelnerką samotnie wychowującą chorowitego synka. Jest też homoseksualista odrzucony przez rodzinę. I jest przemiana wewnętrzna i zewnętrzna wrednego głównego bohatera pod wpływem tych kontaktów... itd. Nie pamiętam jak film sie kończy, ale chyba dobrze, jak to w amerykańskim kinie społecznym wink

          Być może ten film, który polecasz nie ma wzniosłego, dydaktycznego przesłania.
          Może tam na końcu jest tak, że nawrócony na Dobro Ove przyjął pod swój dach odrzuconego homoseksualistę, a ten najadł się, napił, następnie zmusił gościnnego gospodarza do "innej czynności seksualnej", zaczem go sponiewierał, okradł i wyszedł bez słowa podziękowania. A wyszedłszy udał się do sąsiadki (ona jest imigrantką z Pakistanu? z Iranu? Afganistanu?) i razem podpalili chałupę Ove, śmiejąc się przy tym z satysfakcją.
          (Ja to chyba mogłabym scenariusze pisać! Ha! wink)
          Przypuszczam jednak, że zakończenie filmu jest budujące i wyciska łzy wzruszenia. Nawet bym obejrzała i popłakała się kulturalnie, ale nigdzie go nie grają!
          a.

          • t_ete Re: Mezczyzna imieniem Ove 28.01.17, 23:37
            ada08 napisała:

            >Nie pamiętam jak film sie kończy, ale chyba dobrze, jak to w ame
            > rykańskim kinie społecznym wink

            Jak to zwykle w amerykanskim kinie. Fakt ze z wyzszej polki, ze zabawa konwencja, swietnie zagrane - ale nie mozna przeciez widza 'rozwalic' przed kolacja smile

            > Być może ten film, który polecasz nie ma wzniosłego, dydaktycznego przesłania.
            > Może tam na końcu jest tak, że nawrócony na Dobro Ove przyjął pod swój dach od
            > rzuconego homoseksualistę, a ten najadł się, napił, następnie zmusił gościnnego
            > gospodarza do "innej czynności seksualnej", zaczem go sponiewierał, okradł i w
            > yszedł bez słowa podziękowania. A wyszedłszy udał się do sąsiadki (ona jest imi
            > grantką z Pakistanu? z Iranu? Afganistanu?) i razem podpalili chałupę Ove, śmie
            > jąc się przy tym z satysfakcją.
            > (Ja to chyba mogłabym scenariusze pisać! Ha! wink)
            > Przypuszczam jednak, że zakończenie filmu jest budujące i wyciska łzy wzruszeni
            > a. Nawet bym obejrzała i popłakała się kulturalnie, ale nigdzie go nie grają!
            > a.

            Przyjecie pod dach homoseksualisty - to jedna chwilka. Ove caly czas trzyma dystans. Ale ma wielkie oczy gdy gosc stara sie zrewanzowac przygotowujac dobre sniadanie wink Watek nie jest rozbudowany. Rozczarowana ?
            A zakonczenie ? Ove umiera. A kot - wczesniej znienawidzony i scigany, potem przygarniety 'pod przymusem' i jakos tak (opornie, jak to u Ove) przyjety do domu - towarzyszy mu do konca.
            Czy budujace jest to, ze czyjas smierc jest zauwazona, oplakana ? Ze ktokolwiek czuje strate ?
            W takim razie zakonczenie jest budujace.

            tete

            ps. Ove nie musial sie na dobro 'nawracac' ; on po prostu byl dobrym czlowiekiem ... pod swoja kolczasta zbroja oczywiscie ;
    • jenisiej Tete, rozterka mną targa. Komu ufać?! 29.01.17, 01:00
      Ty piszesz:

      Male kino a wielkie. Niezwykle choc zwykle calkiem. Mam nadzieje, ze dostanie Oskara ale i bez Oskara - to dla mnie film roku.

      Tymczasem ja znalazłem taką oto recenzję:

      Szwedzi przygotowali mało strawną papkę przyrządzoną z ulubionych składników lewicy: prosty robotnik żeni się z czytającą Bułhakowa nauczycielką. (...) Cała reszta też jest zbudowana na czarno-białej opozycji, a idzie to tak: nie lubi uchodźców, ale ich polubi, źle się wyraża o homoseksualiście, ale on właśnie idzie do niego, bo tatuś wyrzucił go z domu, nie lubi zwierząt, ale kota przyjmie, nie znosi dzieci, ale je pokocha. Ufff. Przez pół filmu chce popełnić samobójstwo, ale mu przeszkadzają, tak jakby nie mógł tego zrobić nocą lub w jakimś zagajniku. Postać niewiarygodna psychologicznie, a pozostałe postacie są rzecznikami określonych idei poprawnościowych politycznie. Owszem, jest kilka niezłych scen, całość jednak mnie mierzi, nazbyt zalatuje telenowelą, w której najważniejsze jest byśmy byli zadowoleni. Ja - nie jestem. Błogosławieni ci, którzy nie zwracają uwagi na niuanse, kontekst społeczno-polityczny i psychologię sprzątacza wagonów, albowiem im film będzie się podobał.

      Hmm... No tak... Chyba rozumiem, czemu Ty - pierwsza (i ostatnia) naiwna forum tego, była mieszkanka kiczowatych norek, chatek i zamków - zachwycasz się tym dziełem. Wolisz bajki od złożonej, niejednoznacznej, często niemiłej - rzeczywistości!

      Nie zdziwię się, jeśli spełni się Twoja nadzieja - i film łyknie Oscara. Wszak nieprzypadkowo Hollywood zwą fabryką snów smile
      • t_ete bez rozterek 30.01.17, 00:26
        jenisiej napisał:

        > Tymczasem ja znalazłem taką oto recenzję:

        Chetnie czytam recenzje na Filmweb. Gdy pojawia sie skrajna (zachwyt lub bleee) - zagladam na 'profil' autora recenzji. Jakie filmy lubi, jak je ocenia, ktore chcialby obejrzec - a jakie filmy w ogole go nie interesuja. To mi daje pewne pojecie. Bywa pomocne ale nie zawsze.
        I tylko tyle.


        > Hmm... No tak... Chyba rozumiem, czemu Ty - pierwsza (i ostatnia) naiwna forum
        > tego, była mieszkanka kiczowatych norek, chatek i zamków - zachwycasz się tym d
        > ziełem. Wolisz bajki od złożonej, niejednoznacznej, często niemiłej - rzeczywis
        > tości!

        A czemuz to film, ktorego nie ogladales - stal sie naiwna bajka po lekturze JEDNEJ recenzji i mojej opinii ?
        Ja nie jestem taka ufna smile Zwykle chce sie sama przekonac. Chyba, ze sam zwiastun mnie zniecheca. Bywa, ze 'trafiam' na filmy, ktore kiedys ominelam. I robia na mnie piorunujace wrazenie. Tak jak ostatnio 'Funny Games' czy 'Miasto zycia i smierci'.

        www.filmweb.pl/film/Funny+Games-1997-53
        www.filmweb.pl/film/Miasto+%C5%BCycia+i+%C5%9Bmierci-2009-468403
        W zasadzie nie powinny mi sie podobac, wszak wole politpoprawne bajki ... ?wink

        > Nie zdziwię się, jeśli spełni się Twoja nadzieja - i film łyknie Oscara. Wszak
        > nieprzypadkowo Hollywood zwą fabryką snów smile

        No nie wiem. Filmy nieanglojezyczne - to zdecydowanie bardziej ambitne propozycje niz te z 'fabryki snow'. Poza tym ma mocna konkurencje - chocby 'Under sandet' czy 'Toni Erdmann' (ten ostatni wygrywa w ankiecie).

        www.filmweb.pl/film/Under+Sandet-2015-721117
        www.filmweb.pl/film/Toni+Erdmann-2016-763048
        Co do fabryki snow - to 'La La land' ma najwiecej nominacji. Pewnie wygra w kategorii najlepszy film. Mily musikal, sympatycznie sie oglada. Ale troche mnie rozczarowal, po tworcy 'Whiplash' oczekiwalam czegos wiecej. Ale rozumiem zabawe z konwencja - i Chazelle zrobil to swietnie. Ktoz nie lubi 'Deszczowej piosenki' a przynajmniej jej fragmentow ? smile

        tete

        ps. 'Mezczyzne imieniem Ove' powinni w szczegolnosci obejrzec zgryzliwcy plci obojga smile


        • jenisiej Tak, bez rozterek. Żartowałem tylko. 31.01.17, 18:31
          t_ete napisała:
          A czemuz to film, ktorego nie ogladales - stal sie naiwna bajka po lekturze JEDNEJ recenzji i mojej opinii ?

          Może częściowo dlatego, że to Twoja opinia? Znam Cię od czasów Twej kwietnej aktywności, później zdarzało się nam wymienić poglądy na temat filmu czy szerzej sztuki. Mój wniosek: nasze preferencje estetyczne są raczej rozbieżne.

          Zauważ zresztą, że w tym wątku 4 osoby odniosły się nieufnie do Twej entuzjastycznej rekomendacji. Nie daje Ci to do myślenia?

          Oskarowy zgiełk zupełnie mnie nie obchodzi. Haneke - znam kilka jego filmów, jeden z nich uważam za nieporozumienie, inne OK, ale bez nabożnego zachwytu. Funny Games nie znam.

          ps. 'Mezczyzne imieniem Ove' powinni w szczegolnosci obejrzec zgryzliwcy plci obojga smile

          Chętnie przyznaję się do ironii, czasem złośliwości czy sarkazmu (za zgryźliwość też się nie obrażam) - wolę to od bezmyślnego okładania się kłonicami. I dlatego na nic Twoje usilne namowy - nie obejrzę tego filmu! Nie chcę ryzykować, że doświadczę katharsis i w efekcie duchowej przemiany utracę powyższe cechy, które w sobie lubię! Musiałbym wówczas popełnić forumowe samobójstwo!
          • t_ete Re: Tak, bez rozterek. Żartowałem tylko. 31.01.17, 23:20
            jenisiej napisał:

            > Mój wniosek: nasze preferencje estetyczne są raczej rozbieżne.

            Byc moze. Nie jest jednak wykluczone, ze te same filmy odlozylismy do pudelka z napisem 'znakomite' a inne (rowniez te same) do pudelka 'gniot.

            > Zauważ zresztą, że w tym wątku 4 osoby odniosły się nieufnie do Twej entuzjasty
            > cznej rekomendacji. Nie daje Ci to do myślenia?

            Stemplowanie jest wygodne smile

            > Oskarowy zgiełk zupełnie mnie nie obchodzi. Haneke - znam kilka jego filmów, je
            > den z nich uważam za nieporozumienie, inne OK, ale bez nabożnego zachwytu. F
            > unny Games
            nie znam.

            Nie obejrzalam wszystkich fimow M.Haneke. Jedynie 'Biala wstazke' i wlasnie 'Funny Games' (1997).

            > Chętnie przyznaję się do ironii, czasem złośliwości czy sarkazmu (za zgryźli
            > wość
            też się nie obrażam) - wolę to od bezmyślnego okładania się kłonicami.
            > I dlatego na nic Twoje usilne namowy - nie obejrzę tego filmu! Nie chcę ryzyko
            > wać, że doświadczę katharsis i w efekcie duchowej przemiany utracę powyż
            > sze cechy, które w sobie lubię! Musiałbym wówczas popełnić forumowe samobójstwo
            > !

            Zrobisz co zechcesz.

            Acha. Przypadkiem odkrylam film 'Zero'. Polska produkcja z 2009.
            Oryginalne i wyraziste. Nie mialam pojecia, ze w Polsce ktokolwiek robi takie filmy ...

            www.filmweb.pl/film/Zero-2009-478499
            tete
            • babaobaba Re: Tak, bez rozterek. Żartowałem tylko. 01.02.17, 13:43
              Forumowym samobójcą on już jest. Poza Tobą nikt z nim nie rozmawia, co da się zauważyć. No i do tego samochwała - inteligentne teksty. Kuń by się uśmiałsmile
Pełna wersja