Chyba polubię Grzesiuka:)

30.01.17, 15:56
Trochę przesadziłem, bo nie podchodzi mi jego twórczość, ale dzisiaj w Polskim Radio I była rozmowa Bartoszem Janiszewskim, autorem książki "Stanisław Grzesiuk. Król życia".

www.polskieradio.pl/7/160/Artykul/1721814/

Otóż w tej rozmowie (od 8-ej minuty) jest mowa o tym jak wyglądała przedwojenna Warszawa. Taka, jaką prezentują dzisiejsze media ograniczała się do Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich z najbliższymi przyległościami. Ale już Czerniaków, gdzie mieszkał Grzesiuk, nie miał ani prądu, ani kanalizacji. Jakiś czas temu także w Wyborczej był cykl zdjęć peryferii przedwojennej Warszawy z drewnianymi chałupami, błotem na ulicy i furmankami na drewnianych kołach.

Przypominam to nie dlatego, żeby mi to sprawiało satysfakcję. Chcę tylko przypomnieć, że nachalna propaganda o tym, jakim to rozwiniętym państwem była Polska przedwojenna i jak ją komuchy po wojnie zdołowały jest łgarstwem na miarę Goebbelsa.
    • babaobaba Re: Chyba polubię Grzesiuka:) 30.01.17, 16:21
      Gdyby komuchy klepały pacierze rządziliby do dziś, rzecz jasna łapką w łapkę z Kościołem. Komuch Kaczyński wiedział z kim trzymać sztamę.
    • wikul Re: Chyba polubię Grzesiuka:) 30.01.17, 18:38
      lubat napisał:

      > Przypominam to nie dlatego, żeby mi to sprawiało satysfakcję. Chcę tylko przypo
      > mnieć, że nachalna propaganda o tym, jakim to rozwiniętym państwem była Polska
      > przedwojenna i jak ją komuchy po wojnie zdołowały jest łgarstwem na miarę Goebb
      > elsa.

      Co ma rozwój miasta z nachalną propagandą? Wszystkie miasta przeżyły swój dynamiczny rozwój a teraz większość z nich zwija się i kurczy.

      www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/polskie;miasta;kurcza;sie;sprawdz;ktore;najbardziej,50,0,1512242.html

      U schyłku komuny wyjechałem "za chlebem" do Wiednia gdzie mieszkałem prawie rok. W powszechnym odczuciu Wiedeń to cudowna metropolia a ja ją poznałem z najgorszej strony pracując w dostępnej dla nas wtedy branży czyli przy roznoszeniu reklam. Nigdy w życiu bym się nie spodziewał że w tej pięknej stolicy ludzie mogą mieszkać w takich warunkach. W wielkich czynszówkach bez windy ale za to z wychodkami i zlewami w korytarzach. Na tym tle nasz polskie blokowiska to był luksus. Tak więc wszystko jest względne.
      A Warszawa przed wojną była piękna i wcale duża co mogę stwierdzić przeglądając plan Warszawy z 1938 r.

      • lubat Re: Chyba polubię Grzesiuka:) 30.01.17, 20:36
        wikul napisał:

        > Co ma rozwój miasta z nachalną propagandą? Wszystkie miasta przeżyły swój dynam
        > iczny rozwój a teraz większość z nich zwija się i kurczy.

        Nic nie ma, ale ja nie pisałem o takiej zależności.
        Pisałem o propagandzie w Polsce postkomunistycznej, która mocno koloryzuje przedwojenną rzeczywistość, opisując jednocześnie okres PRL w najczarniejszych kolorach.
        Czasami przyjmuje to wręcz groteskowe formy. Często słucham w Polskim Radio audycji wspominkowo-muzycznych, gdzie niejaka Szabłowska (skądinąd kompetentna muzycznie) opisuje niebywały rozwój polskiej muzyki młodzieżowej lat 60-ch i późniejszych, która w niczym nie ustępowała muzyce zachodniej. Jednocześnie ta kobiet na jednym wydechu truje, jak to wtedy było szaro, smutno i beznadziejnie.
        I pewnie ta radosna twórczość (nie tylko muzyczna - dotyczy to także filmu, plastyki, literatury) wynikała z szarości, smutku i beznadziei życiasmile
        • eva15 Re: Chyba polubię Grzesiuka:) 30.01.17, 23:21
          Tja, no właśnie. Nikt jakoś nie wspomina, nie analizuje, że za komuny był inny duch czasu (Zeitgeist), atmosfera umysłowa, przekaz społeczny. Nie było nim bezmyślne tłuczenie jak największej kasy, a artyści nie byli zależni finansowo od zaspokajania najniższych instynktów publiki.
        • malkontent6 Re: Chyba polubię Grzesiuka:) 31.01.17, 01:09
          lubat napisał:

          > Jednocześnie ta kobiet na jednym wydechu truje, jak to wtedy było szaro, smutno i
          > beznadziejnie.

          Bo było szaro, smutno i beznadziejnie. Zwłaszcza jeśli ktoś miał okazję poznać tę inną Europę. Tę złą, wyzyskiwującą klasę robotniczą. smile
          • eva15 Re: Chyba polubię Grzesiuka:) 31.01.17, 01:37
            No to po tym jak się wyzwoliłeś, możesz nakupować w Wallmarcie tyle tanich badziewi, ile tylko chcesz. Wszystkie są wesołe i kolorowe.
            • malkontent6 Re: Chyba polubię Grzesiuka:) 31.01.17, 02:17
              eva15 napisała:

              > No to po tym jak się wyzwoliłeś, możesz nakupować w Wallmarcie tyle tanich badz
              > iewi, ile tylko chcesz. Wszystkie są wesołe i kolorowe.

              Ewciu, stać cię na coś lepszego. sad
    • lubat Re: Post scriptum 31.01.17, 11:23
      "Peerelowskie osiedla, chociaż realizowane w warunkach państwa autorytarnego, nie odbiegały szczególnie od podobnych projektów we Francji i Wielkiej Brytanii. A mogło być u nas dużo gorzej. Nigdy nie rozprzestrzeniły się np. powszechne na Zachodzie bloki z galeriami. Myślę, że zbyt łatwo potępiamy warunki życia, które wtedy stworzono – mówi dr Michał Wiśniewski, historyk architektury. – Powstawały zespoły urbanistyczne łączące architekturę mieszkaniową z usługami w dość spójny i przemyślany sposób. To na pewno największa wartość. Miasto było stosunkowo dobrze skomunikowane. Zapewniono dostęp do światła i powietrza oraz fundamentalny element – to, że każdy ma prawo do wypoczynku, dbano bowiem o parki, tereny zielone. Dziś tego nie realizujemy. We współczesnym budownictwie chodzi tylko o to, żeby jak najszybciej skumulować zysk. Stopa zwrotu z inwestycji jest w takich warunkach bardzo wysoka, bo możemy zbudować dużo mieszkań na małej przestrzeni."

      www.tygodnikprzeglad.pl/duch-osiedli/
      • wikul Re: Post scriptum 31.01.17, 12:11
        Znów wpadasz w przesadę. Towarzysz z socjalistycznego tygodnika zapomniał albo jest za młody żeby wiedzieć jak było. Ja to przeżyłem.
        Bloki z galeriami też budowano (Osiedle Ostrobramska na warszawskim Przyczółku Grochowskim). Zaniechano raczej ze względów klimatycznych a nie innych. Towarzysza architekt z Przeglądu nie napisał o ciemnych kuchniach i o gomółkowskich drastycznych normach zasiedlania, wysokości budynków itp. A o doskonałym skomunikowaniu poniżej.



Pełna wersja