benek231
06.02.17, 05:49
Eliza Michalik, publicystka, Superstacja
03 lutego 2017
>>Politycy PiS-u naprawdę nie pojmują, o co ci wszyscy ludzie tak się awanturują. Przecież oni sami od lat całkiem dobrze żyją w świecie jednego bóstwa i jego przekazów dnia.
Władza zakomunikowała nam właśnie, że demokratyczne demonstracje przeciw polityce rządu to przestępstwo, za które się idzie do więzienia – choć w zasadzie powinien to być zakład psychiatryczny, bo jak mówi Jarosław Kaczyński, protestują m.in. osoby specjalnej troski. Dała też pośrednio, przez wypowiedzi różnych polityków, wskazówkę, jak kary uniknąć: otóż im bardziej władza kłamie, tym bardziej trzeba udawać, że się tego nie widzi. I tak „patriotyzm", słowo, które jeszcze niedawno oznaczało miłość do ojczyzny, niepostrzeżenie zaczęło oznaczać już tylko miłość do PiS-u.
Fałszywe korzenie państwa PiS
Test na patriotyzm stał się bardzo prosty: głośno deklarujesz, że kochasz PiS (w najgorszym wypadku nie krytykujesz lub krytykujesz, nie krytykując, to znaczy mówisz, że na wszystko, nawet łamanie konstytucji i represje polityczne, można spojrzeć z dwóch stron, a wina zawsze leży pośrodku), przyjmujesz bez mrugnięcia okiem kłamstwa, łamanie prawa, zastraszanie, prostactwo, plecenie coraz większych ekonomicznych, życiowych – i właściwie na każdy temat – bzdur. Jeśli nie, bądź gotów na to, że władza cię uciszy, wsadzi albo zreedukuje (w szkołach ma być więcej historii i religii, bo przecież nauki ścisłe, filozofia i najnowsze technologie szkodzą młodym obywatelom na mózg).
W duchu patriotyzmu, czyli miłości do Partii, wychowuje się też Młodzież (która, jak wiadomo, jest jej przyszłością, czyli mówiąc wprost – przyszłością Narodu). Jest bowiem kluczowe, żeby Młodzież nie potrafiła dostrzec kłamstw i nielogiczności, nawet gdyby miała je przed nosem, żeby nie wiedziała, co to kwestionowanie czy kontestowanie, a prawdy nie umiała rozpoznać, nawet gdyby kopnęła ją w zadek. Starszych, których już wychować się nie da, trzeba zmusić, żeby siedzieli cicho.
W mediach społecznościowych symbol biało-czerwonej flagi czy orła to prawie nieomylny znak - że musisz się mieć na baczności
Są co prawda tacy – dziennikarze, politycy opozycji i 80 proc. tych, którzy na PiS nie głosowali – co żalą się na represje, wyzwiska i brak szacunku, ale po co kłapali dziobami? Siedzącym cicho krzywda się nie dzieje!
To, że obywatel może sobie myśleć o PiS-ie, co chce, byle siedział z tymi myślami w domu, wydaje się mottem Jarosława Kaczyńskiego, ministra Błaszczaka i całego rządu. Choć mój ulubiony cytat z pozbawionego kompetencji, właściwości i charakteru szefa MSWiA to odpowiedź na pytanie Bogdana Rymanowskiego: a co, jeśli się okaże, że zdaniem sądu publikacja wizerunków protestujących 16 grudnia narusza ich dobra osobiste? „Jeśli sądy tak orzekną, to będzie oznaczało, że państwo jest teoretyczne” – odrzekł Błaszczak.
Oto PiS w pigułce. Oto stosunek tej partii do prawa, zasad, równości, wolności słowa i obywatelskich swobód. Oto konstytucyjny minister, przedstawiciel władzy wykonawczej, który w telewizji, jawnie i publicznie, łamie konstytucję, zastrasza władzę sądowniczą, w międzyczasie prawiąc nam kazania o przestrzeganiu prawa. Oto facet, który powinien natychmiast wylecieć z pracy za łamanie norm, poucza nas o zasadach.
Pośle, posłanko, na Boga, opuśćcie PiS
Rzecz jasna ten zaostrzający się język gróźb, pogarda, agresja i zupełny odlot od rzeczywistości to klasyczna próba sił. PiS-owi puszczają nerwy. Wprowadzanie zamordyzmu nie idzie tak gładko, jakby chciał, coraz bardziej męczy go konieczność tłumaczenia się z przekrętów i systemowej korupcji politycznej. I jeszcze ta głupia opozycja i jej jeszcze głupsi wyborcy, wciąż domagający się różnych wyjaśnień. Stąd próba kneblowania, stąd agresja i chamstwo.
I wiecie co? Ja nawet wierzę, że politycy PiS-u naprawdę nie pojmują, o co ta cała wrzawa, o co ci wszyscy ludzie tak się awanturują. Oni sami od lat żyją w świecie jednego bóstwa, pracowicie przed nim pełzając, znosząc upokorzenia, z mózgami wypełnionymi przekazami dnia, przywykli do braku własnego zdania.
Tylko że to jest wyłącznie ich problem. Tych łamiących prawo aparatczyków służących Partii oraz własnym interesikom i pensyjkom, marnym posadkom i kredycikom; tych, którymi kiedyś, mam wielką nadzieję, zajmą się sądy i Trybunał Stanu. To nie jest problem obywateli i Polski.
Obywatele w tej sytuacji mogą robić tylko jedno: walczyć o prawo i zasady wszędzie, gdzie to możliwe, w sądach, na policji i nawet w prokuraturze (nieprawidłowości dokumentować, spisywać imiennie odpowiedzialnych za łamanie prawa), upubliczniać nadużywanie władzy, protestować, wychodzić na ulicę. W żadnym wypadku i pod żadnym pozorem nie siedzieć cicho. I – nade wszystko – nie zacząć się bać.>>
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21332113,siedzacym-cicho-krzywda-sie-nie-dzieje-eliza-michalik.html
Do zamieszczenia powyzszego tekstu zainspirowal mnie nasz kolega Szkop - swoja postawa, swoim charakterem, oraz zyciowa filozofia w ktorej tytulowa madrosc jest zarazem jego madroscia zyciowa.
Mowil gdy wolno bylo mowic, a nawet pyskowal. Choc naogol nie na tych na ktorych pyskowac nalezalo. A teraz siedzi cicho bo ow wie, ze siedzacym cicho krzywda sie nie dzieje.