Poganski kraj, poganskie obyczaje...

09.02.17, 15:49
- Kuno Lichtenstein. Krzyzacy. Pozniej byl Bismarck, ktory powiedzial: „Dajcie Polakom rzadzic, a sami sie wykoncza.”

Dostojewskiego, ktory traktowal Polakow z pogarda nalezy traktowac z przymrozeniem oka... Wiadomo.

Krzyzacy. Dzis my jestesmy krzyzacka potega, a dowody tegoz mamy na kazdym niemal kroku. Ot, chociazby ten ksiadz, ktory z kolenda poszdl do domu publicznego i chwale Boga wszechmogacego glosil oraz jego milosierdzie.

To, ze Lech Kaczynski przy boskiej pomocy obalil komune jest prawda objawiona... przez jego brata Jaroslawa przy pomocy krzyza i hierarchow KK.

W wielkiej Warszawie bedzie kilkanascie ulic Jana Pawla II... Bedzie, bo zmieniac nie wypada.

Oczywiscie Walese do wiezienia, a bezdomnych z Berlina na sile do Polski mimo, iz oni uwazaja, ze tam totalny rozpi..el.

Jest dobrze. Dano malpie brzytwe, wiec rznie co popadnie. i jezcze jedno.

Dlaczego my Polacy jestesmy uznawani za glupi narod? Slowacki - Grob Agamemnona:

"Polsko! lecz ciebie blyskotkami ludza;
Pawiem narodow bylas i papuga,
A teraz jestes sluzebnicc cudza."


Na zakonczenie cos bardziej optymistycznego. Otoz, posel PISu Dominik Tarczynski (tak, to ten sam co Walese na solo zapraszal) udziela porad zgwalconym kobietom: "Zapraszam na najblizsza stacje, bo tam mozna kupic kondomy."

Polska, to teraz taki dziwny kraj...
    • igor4.uk Re: Poganski kraj, poganskie obyczaje... 09.02.17, 16:57
      blueelvic2 napisał(a):


      > Dostojewskiego, ktory traktowal Polakow z pogarda nalezy traktowac z przymrozen
      > iem oka... Wiadomo.

      To jest jeden z mitow,ktory trudno wsrod Polakow obalic.
      Dostojewski Polakow lubil, ale nie znosil w Polakach pychy i megalomanii.On czasami nazywal Polakow "polaczkami", ale Niemcow nazywal jeszcze gorzej i na tej podstawie jego mozna byloby uznac za wroga Niemiec.A jakie latki on przyklejal Zydom,jakich zwrotow uzywal,mowiac o nich.W jego dzielach zaden,powtorze,zaden z Zydow nie byl porzadnym czlowiekiem,ale za antysemite sami Zydzi go nie uznaja. I na pewno trudno byloby go nazwac rusofobem,a przeciez wielokrotnie krytykowal Rosje i Rosjan.
      Sadze,ze taka opinia wsrod Polakow powstala nie na podstawie wiedzy,wyniesionej z tworczosci Dostojewskiego,a tylko dzieki Szymonowi Tokarzewskiemu.Ci dwaj czlowieka poznali sie jako wiezniowie na Syberii.To wlasnie Tokarzewski zrodzil mit o Dostojewskim,jako polakozerce.Dostojewski byl bardzo nerwowym i chorobliwym czlowiekiem,nigdy nie przebieral w slowach,i nie szczedzil nikogo,gdy go ogarniala wscieklosc.I jestem pewien tego,ze wielokrotnie rzucal sie wyzwiskami pod adresem Polakow w ich obecnosci,chociaz on sam podejrzewal,ze z wygladu i nazwiska sam byl jednym z nich,i nieraz mowil,ze chcialby pozbyc sie polskiej krwi w swoich zylach.

      Znalazlem fragment "Bracia Karamazowy" w przekladzie na polski,w ktorym w genialny sposob pokazal pyche Polakow.

      "Pan! – krzyknął Mitia – Wypijmy, panie! I z drugim panem też! Wypijmy, panowie!
      Napełnił szybko trzy szklanki musującym trunkiem.
      - Za Polskę, panowie piję za waszą Polskę, za polski kraj! – zawołał Mitia.
      - Bardzo mi miło, panie, wypijmy – z łaskawą pobłażliwością odezwał się pan z kanapy i wziął szklankę do ręki.
      - I drugi pan również, jak go tam, ej, jaśnie wielmożny, bierz szklankę! – wołał krzątając się Mitia.
      - Pan Wróblewski – powiedział pan z kanapy.
      Pan Wróblewski, kołysząc się z lekka, podszedł do stołu i wziął swoją szklankę.
      - Za Polskę, panowie, hura! – wykrzyknął Mitia podnosząc szklankę.
      Wszyscy trzej wypili. Mitia chwycił butelkę i znowu napełnił trzy szkalnki.
      - Teraz za Rosję, panowie, bratajmy się!
      - Nalej i nam, za Rosję to i ja chcę pić – rzekła Gruszeńka.
      - I ja też – wtrącił Kałganow.
      - Ano i ja też bym… za Rosję naszą starą, kochaną – chichotał Maksimow.
      - Wszyscy, wszyscy! – wołał Mitia – gospodarzu, jeszcze szampana.
      Przyniesiono ostatnie trzy butelki. Mitia napełnił szklanki.
      - Za Rosję, hura! – zawołał.
      Wszyscy wypili oprócz obu panów. Gruszeńka wychyliła do dna. Panowie zaś nie dotknęli nawet szklanek.
      - Jak to, panowie? – zawołał Mitia – To wy tak?...
      Pan Wróblewski wziął szklankę, podniósł ją i rzekł donośnym głosem:
      - Za Rosję w granicach sprzed tysiąc siedemset siedemdziesiątego drugiego roku!
      - O, to bardzo piękne! – wykrzyknął drugi pan, i obaj wypili duszkiem"


Pełna wersja